niedziela, 13 listopada 2011

Wybrane z tygodnia 36 | Chosen from the week 36

Efekt długiej pracy Skavenblight i Kapitana Haka jest zdecydowanie warty i nakładu środków, i czasu włożonego w cały projekt. Stół do Karak Zorn w pełnej krasie, modułowy, przemyślany, z mnóstwem smaczków. Przypuszczam, że gra na nim będzie czystą przyjemnością. Fotka obok kradziona z bloga autorów;)
A teraz coś, przy czym z zazdrością rzuciłem pędzelkiem... No, prawie. Niemniej jednak byłem bliski. Doskonały tutorial poświęcony malowaniu sztandaru armii Królów Grobowców autorstwa Stephana Ratha. Piękny wzór, warto zerknąć nawet jeśli nie interesuje nas nic fantastycznego. Doskonała robota. Tekst w języku niemieckim ale warto przebić się przez translatora googla. Nawiasem mówiąc, świetna strona jako taka.
Games Workshop docenił pracę polecanego już kiedyś przeze mnie autora, Damiena Pedley'a. Pod tym linkiem znajdziecie wojowników Chaosu, grubego hobbita i całkiem zacną dioramę z Imperialną Gwardią w roli głównej.
A na pożegnanie - dalszy ciąg recenzji pojazdów historycznych produkcji Plastic Soldier Company. Tym razem na warsztat A View from the Turret trafił "koń roboczy" Wehrmachtu, transporter Sd.Kfz. 251. Aż nie mogę doczekać się na kolejne Shermany tej firmy...

Final effect of long work of Skavenblight and Kapitan Hak - stunning and beautiful, well worth of effort, table for Karak Zorn (modification of Mordheim home rules). Modular, well thought off, with lots of little suprising details. I think that playing on this table will be a great experience. Photo next to this note stolen from the blog of Skavenblight and Kapitan Hak;)
And now something which made me jelous. Well, almost... I simply admire this work. Very good tutorial on painting Tomb Kings' standard made by Stephen Rath. Well worth a visit even if fantasy is not your cup of tea. Written in German but google translate makes it at least readable. Great webpage, by the way, too.
Games Workshop shows works of Damien Pedley, of whom I've already wrote some time ago. You can find gallery of his Warriors of Chaos, fat hobbit and nice diorama of Imperial Guard here.
And last thing for today - next review of historical vehicle model made by Plastic Soldier Company, made by A View from the Turret. "Workhorse" of German army, Sd.Kfz. 251 armored transport. I can't wait for next Shermans from PSC...

sobota, 12 listopada 2011

Wspaniałe latające maszyny | Magnificent flying machines

Moja skromniutka kolekcja maszyn do "Wings of War" powiększyła się ostatnio o cztery nowe samoloty, a wszystko dzięki promocji jednego z polskich sklepów, który - zapewne sprzedając niezbyt chodliwy towar - zmniejszył w październiku ceny samolotów do "WoW" o połowę. Skorzystałem z okazji i kupiłem nowe zabawki... Dwa samoloty niemieckie, jeden francuski i jeden brytyjski. Przy okazji, testując je w "wirtualnym powietrzu" w czasie gry ze znajomymi, okazało się, że dotychczas nie doczytałem dokładnie  instrukcji gry, wskutek czego nasze wcześniejsze rozgrywki składały się głównie z latania, a nie z walki jako takiej. Na szczęście błąd został wychwycony i sama gra zrobiła się jeszcze bardziej emocjonująca... Ale przejdźmy do zabawek.
My very limited collection of "Wings of War" model has grown lately. Four new models were bought thanks to sale in one of the Polish webshops liquidating "not so hot" magazine stores in October, selling all "WoW" aircrafts with 50% price reduction. Two new Germans, one Frenchs and one British aircrafts are in my hangar now. Additionally, when I played with my friends last time, I noticed that I've played wrongly interpreting one of the critical rules, so our earlier games were very slow, with limited shooting oppurtunities. Now game is much more furious and bloody....

Na początek S.E.5a, jeden z najlepszych brytyjskich samolotów myśliwskich I wojny światowej. Malutki, bardzo zwrotny, fajne malowanie. W naszej ostatniej rozgrywce okazał się najbardziej skuteczny. Model przedstawia malowanie samolotu mjr. Roderica Stanley'a Dallasa z 40. dywizjonu Royal Flying Corps.

S.E.5a for a beginning, one of the best British built fighter aircrafts of World War I. Very small and agile, in cool camo. This plane was the most successful in our last game. Model wears colors of the aircraft of major Roderic Stanley Dallas from 40. Squadron of RFC.

Drugi nowy samolot to francuski Breguet BR. 14 B2, lekki bombowiec i samolot rozpoznawczy, uważany za jedną z najlepszych konstrukcji lotniczych tej klasy z czasów Wielkiej Wojny. Literka B w nazwie oznacza, że zakupiony model przedstawia wersję lekkiego bombowca. Tak malowaną maszyną latali capitaine Hubert de Greffier wraz z sierżantem Auguste Marseille, służący w BR 107. Po wojnie ok. 150 egzemplarzy tej maszyny służyło w lotnictwie polskim.

This is second new machine, French Breguet BR.14.B2, light bomber and reconnaissance aircraft, considered one of the best planes of the war. "B" letter in the name of the model means, that this is light bomber version. Model shows the colors of aircraft of capitaine Hubert de Greiffer and sergeant Auguste Marseille from BR 107. About 150 of such aircraftes served in Polish Air Forces after the WW1. 


Pierwsza maszyna niemiecka to Rumpler C.IV - malowanie nieco ogólne, pilot i jednostka nieznani. Samolot ten był typową maszyną rozpoznawczą, maksymalny pułap jego działania był tak duży, że jego przechwycenie w czasie lotu na takiej wysokości było mało prawdopodobne. Mimo wprowadzenia do służby w 1915 r., utrzymał się na froncie do końca wojny. Ten samolot po wojnie także wykorzystywało lotnictwo polskie.

First new German aircraft - Rumpler C.IV flown by unknown pilot. Typical reconnaissance machine with very high ceiling. Few allied aircrafts were able to fly so high as Rumpler C.IV so this particular plane was serving at the frontline units from 1915 till the end of war. Used by Polish Air Forces after the Great War too.
Ostatni nowy nabytek to rozpoznawczy LFG Roland C.II, jedyny spośród prezentowanych tutaj dysponujący jedynie karabinem obserwatora. Najsłabsza pod względem bojowym z pokazanych dziś maszyn, przeznaczona raczej do udziału w grach rozgrywanych według jakiegoś scenariusza, zakładającego rozpoznanie fragmentu pola walki. Samolot w malowaniu maszyny pilotowanej przez pilota porucznika Manfreda von Richtofena (późniejszego Czerwonego Barona), latającej w 1916 r. w Kasta 8 z Kagohl 2.

Last new aicraft is LFG Roland C.II, the only aircraft here armed in just rear facing machine gun. Definitely the worst combat aircraft from these four, bought for scenario driven games. Model wears colors of plane piloted by leutenant Manfred von Richtofen (in later years known as Red Baron) from Kagohl 2/Kasta 8, 1916.

czwartek, 10 listopada 2011

Ostatni element 4Bd Egipcjan | Last Egyptian 4Bd element

Powolutku, pomalutku, prace nad Egipcjanami docierają do momentu, w którym widać już "światełko w tunelu". Tym razem przygotowałem przedostatni element pieszy, a jednocześnie ostatni oddział 4Bd. Prawdę mówiąc, byłem trochę w kropce. Z zamówienia zostało mi sporo włóczników, jednak jestem ortodoksem - jak "blades" to ma być "blades", a nie "spears". Postanowiłem, wobec tego, przeprosić się z figurkami panów z toporami, które nie podobają mi się z powodu pozy i wykorzystać ich jednak podczas prac. Wpadłem jednak na pomysł, jak wykorzystać też włóczników. Topory egipskie miały długie trzonki, w zasadzie można byłoby je pewnie nazwać krótkimi berdyszami. W odpowiednio zmodyfikowane rączki dwóch włóczników wsadziłem topory mojej własnej produkcji i - tatadam - mam dwóch kolejnych facetów z toporami, i to jeszcze w ciut różnych pozach. Co prawda, już po zrobieniu ostrzy toporów dotarłem do wizerunków takowych egzemplarzy historycznych (robiłem je wzorując się na toporach figurek) i okazało się, że wyglądały ciut inaczej ale mam nadzieję, że w tej skali zostanie mi to wybaczone. Więcej problemów miałem z głowami włóczników. Mają na nich... coś. Tak naprawdę, nie wiem co to jest. Jest to zbyt gładkie jak na peruki lub włosy (mimo że pomalowałem je w ten sposób), ma też jakieś zdobienia w dolnej części. Na moje oko wygląda to na jakiś hełm. Sęk w tym, że w żadnym z dostępnych mi źródeł nie znalazłem niczego podobnego. No i mam. Nie dość, że moja pierwsza "konwersja" w skali 15 mm, to jeszcze element ma jakąś tajemnicę, którą mam nadzieję kiedyś wyjaśnić. A może ktoś z Was wie, co spoczywa na czarnych głowach tych dwóch Egipcjan?

Slowly, my work on Egyptian army is getting to the stage when "the light in the tunnel" is visible. This time I've decided to paint second to last foot element - and last 4Bd unit at the same time. To be honest I've had a dillema of sort. My order contained some spearmen but I'm really orthodox here - blades must have blades, not spears. Finally I've decided to use some axemen figures which I dislike due to this horrendous pose. But... I've noticed that I can use some spearmen too. Egyptian axe was rather large, it looks almost as a short poleaxe. So i drilled hands of two spearmen miniatures, bend them a little, sculpted over all damages done and put inside axes made my my nimble fingers (hehe). And voila - suddenly I have two more "bladesmen", with slightly different poses too. Well, in reality after sculpting axes' blades I've noticed that they looked a little different in real but - let's face it, it's 15 mm scale and noone really sees it on the game table, right?:) More problematic were former spearmen heads. They wear... something. It is not wig or hair (but they are painted black as ones) - they are too smooth for that. Additionally, there are some details on the bottom edge. I think that this is kind of helmet but I couldn't find anything even close to this. Well, here it is. My first 15 mm unit with "conversion" of sort and with a mystery waiting to be solved at the same time. Do You know what my Egyptians here wear?


wtorek, 8 listopada 2011

Z powrotem w Mordorze | Back in Mordor

Kilka dni temu mieliśmy z bratem okazję rozegrać kilka partii gry Lord of the Rings, na nowo rozbudziło to w nas pragnienie zabaw w Śródziemiu. Ja dokończyłem kilku Rohirrimów, w przygotowaniu są kolejni, Mormeg wrócił do swoich orków. Pierwsze rezultaty już są, część z nich widać poniżej. Chorąży był tu już kiedyś pokazywany, doczekał się jednak pewnych poprawek i przemalowań. To jedyna spośród dziś pokazywanych figurek miniaturka z metalu, oba orki z mieczami są z plastiku. Jak widać są też gotowe podstawki, to - w przypadku mojego brata, chyba najtrudniejsza do zrobienia część miniaturki;)

Few days ago we have had oppurtunity to play Lord of the Rings game together with my brother. It sparkled renewed interests in Middleearth in both of us. I've finished some Rohirrimis and prepared few more to be painted, Mormeg have returned to his orcs. First miniatures are ready, some of them are visible below. Standard bearer was already shown here but he got some repaints too. His miniature is the only made from metal here, both swordsmen are plastic. As one can see, bases of the miniatures are ready too - big thing for my bro;)


sobota, 5 listopada 2011

Ostatni element 4Bw armii Nowego Państwa | Last 4Bw element of New Kingdom army

Postanowiłem, że w listopadzie skończę w końcu armię Egipcjan. Najwyższa pora, bo pracuję nad nią powoli już od lutego. Do skończenia nie zostało już wiele - z oddziałów pieszych jeden element 4Bw, jeden element 4Bd i element Wb wariantu (b) tej armii, a także dwa rydwany. Pomalowałem na początek ostatni oddział łuczników. Tym razem to rodowici Egipcjanie, nie zaciężni lub niewolni Nubijczycy. Podobnie jak w przypadku poprzednich oddziałów rdzennie egipskich, tak i teraz najwięcej problemów sprawiły paski na okryciach głowy. Malując je uświadomiłem sobie zresztą, że maluję je błędnie ale trudno. Zostaną jak są, niezorientowani się raczej nie zorientują, a ci którzy wiedzą co mam na myśli będą mieli z tego powodu satysfakcję;)


I decided to finish my DBA New Kingdom Egyptian army this month. I've started to paint them back in February and more then half a year for few 15 mm elements is really too long. There is not that much to paint left - one 4Bw element, one 4Bd and one warband from (b) sublist. And two light chariosts of course. Archers were finished first. Native Egyptians this time, as I have two elements of Nubian archers already and just one of Egyptians. As with previously painted native elements the most troublesome part was painting these thin lines on their headgears... What's more, I noticed this time that I paint them in totally wrong way.... Well, it's a pity but I will leave them as they are as the error is rather subtly and is not that visible...




A tutaj zdjęcie grupowe wszystkich oddziałów łuczników Nowego Państwa...
And here it is a group photo of all elements of archers of New Kingdom Egyptian DBA army...



czwartek, 3 listopada 2011

Malowanie figurek 15 mm

Poniższy gościnny wpis autorstwa Marcina przedstawia sposób, w jaki maluje on swoje figurki w skali 15 mm. W najbliższych tygodniach na blogu pojawi się jeszcze kilka notek jego autorstwa, poświęconych malowaniu i figurkom właśnie w tej skali.
Inkub


W tej notce postaram się przedstawić mój sposób malowania figurek w skali 15 mm, a także techniki i sztuczki, jakie stosuję w całym procesie.

Zaczynamy. Pierwszym zadaniem jest przygotowanie figurki do malowania, można je podzielić na kilka etapów. Pierwszym to, oczywiście, oczyszczenie figurki z nadlewek, wypiłowanie i dopasowanie części. Teraz także pinuję jeźdźców i sklejam ich z końmi, oczywiście po wcześniejszym spasowaniu. Kiedy wszystko jest już oczyszczone z ubocznych produktów odlewania, a poszczególne części są spasowane, przechodzimy do etapu drugiego. Polega on na przygotowaniu modelu na położenia farby podkładowej. W tym celu niezbędne jest usunięcie pozostałości tłuszczu i opiłków, jakie mogą się znajdować na figurce, a które mogą potem powodować odpryskiwanie farby podkładowej. Najpierw pozbywam się opiłków, robie to poprzez wyczyszczenie figurki starą szczoteczką do zębów. Potem czas na usunięcie tłuszczy. Do dwóch miseczek wlewam, odpowiednio, letnią wodę i 10% ocet (dokładnie i szybko rozpuszcza tłuszcze). Następnie miniaturki wkładam na 10 do 15 minut to octu. Po upływie tego czasu modele przekładam do letniej wody, która zmywa pozostałości octu. Potem pozostaje już tylko osuszenie miniaturek przy zastosowaniu papierowego ręcznika i suszarki.

Kolejnym etapem pracy jest nałożenie farby podkładowej na model (osobiście polecam spray Chaos Black firmy Games Workshop oraz farby Idea Spray, jeżeli chcemy zastosować inny kolor podkładu niż czarny). Musimy uważać, żeby nie zalać modelu farbą, co doprowadzi do zamazania szczegółów przed malowaniem. Miejsca, do których nie dojdzie warstwa farby podkładowej można później poprawić przy użyciu pędzelka. Położony podkład schnie, a ja mogę przejść do kolejnej fazy.

W moim przypadku jest to zebranie kilku ilustracji (w przypadku modeli historycznych i malowania figurek zgodnie z realiami epok są one praktycznie niezbędne), dzięki którym określam jaką kolorystykę przyjmę podczas malowania. Potem dobieram właściwe farby i dokładnie oglądam figurkę, wypatrując szczegółów, które mogły być niewidoczne przed położeniem farby podkładowej. Jeśli dostrzegę jakieś braki w warstwie podkładu, poprawiam to używając pędzelka.


Czas na właściwe malowanie. Zaczynam od największych powierzchni, stopniowo przechodząc do mniejszych. Przykładowo, malując kawalerzystę, najpierw zajmuję się koniem, a dopiero potem jeźdźca. Przyjąłem, że na każdą powierzchnię wykorzystuję trzy barwy. Są to, kolejno, kolor bazowy, rozjaśnienie nr 1 i rozjaśnienie nr 2 (będące wykończeniem danej powierzchni). Dlaczego tak? Uważam, że o ile mieszanie farb celem uzyskania gładkich przejść miedzy barwami poszczególnych warstw i kolorów jest wysoce estetyczne i fajne, to w modelach w skali 15 mm jest to, po prostu, niewidoczne. Dodatkowo efekt ten osłabiany jest jeszcze lakierowaniem figurki, ale o tym później. Powyższej zasady nie stosuję jedynie w przypadku twarzy figurki, będącej jej centralnym elementem, skupiającym na sobie uwagę osoby oglądającej. W jej przypadku stosuję zazwyczaj cztery lub pięć kolorów.


Podczas malowania modeli 15 mm, a więc małych, stawiam na mocne kontrasty. Przykładowo: bazową farbą, jaką użyłem do pomalowania całego konia, jest Basalt Gray firmy Vallejo z palety Model Color (ciemny kolor szary o odcieniu niebieskim). Widać to na pierwszej fotografii. Następnie kładę rozjaśnienie nr 1 farbą Cold Gray (jasny szary tej samej firmy lecz z palety Game Color). Robię to w ten sposób, by w zagłębieniach figurki pozostawić widoczną farbę poprzedniej, bazowej warstwy. Ten etap prac widać na drugiej fotografii. Na koniec nakładam farbę Pure White (osobiście stosuję kolor o tej nazwie produkcji firmy Reaper z palety Master Color ale odpowiednia będzie dowolna biała farba). Tę warstwę nakładam również tak, by widoczne były elementy poprzedniej warstwy. Najlepszym rozwiązaniem jest położenie ostatniej warstwy jako rozjaśnienia najmocniejszego tam, gdzie model mógłby być najbardziej oświetlony. Każda kolejna warstwa farby powinna być równo położona w każdym malowanym miejscu, tak żeby nie prześwitywała farba z wcześniejszych warstw. W opisany sposób maluję praktycznie cały model w skali 15 mm, za wyjątkiem twarzy, malowanej z użyciem większej liczby kolorów oraz tuszy (inków).


Po pomalowaniu figurki trzeba zabezpieczyć ją przed otarciami lakierem. Wielu modelarzy uważa, że lakier zabezpieczający spłyca kolor – to prawda. Osobiście wypróbowałem lakiery rozmaitych firm, takich jak Games Workshop, Tamiya, Revell, Talens i wielu innych. Niestety – w każdym przypadku następuje spłycenie, zubożenie kolorów. Tak już, po prostu, jest.  Pojawia się wobec tego pytanie, czy lakierować pomalowane miniaturki, czy też nie. Osobiście lakieruję swoje modele, zwłaszcza te, którymi gram. Ze spłyceniem kolorów radzę sobie stosując zasadę ostrych kontrastów – te właśnie w ostatecznym rozrachunku zostają nieco rozmyte, spłycone dzięki lakierowi, tworzą się ciekawsze, bardziej płynne przejścia pomiędzy poszczególnymi warstwami. Fajnie, nie? Kiedy lakieruję, używam praktycznie wyłącznie metody natryskowej (lakier w puszce lub kładziony aerografem). Nakładanie lakieru pędzlem jest bezpieczne dopiero po 48, a nawet 72 godzinach od położenia ostatniej warstwy farby. W tym czasie farba utwardza się i utrwala – nakładanie lakieru może zakłócić ten proces, wskutek czego farba rozmyje się.


Lakierując, stosuję następującą metodę. Jako pierwszą nakładam warstwę lakieru półmatowego w sprayu firmy Games Workshop (Purity Seal), po jego zaschnięciu kładę drugą warstwę lakierem matowym firmy Talens (nie spotkałem fajniejszego, bardziej matowego lakieru). Oczywiście, trzeba pamiętać, by lakierując także nie zalać figurki. Dwie warstwy odmiennych lakierów stosuję dlatego, że ten produkcji GW jest bardzo odporny na urazy mechaniczne, jak obicia i otarcia, natomiast lakier Talensa jest, jak już wspomniałem, supermatowy.


środa, 2 listopada 2011

Nowości z Amercomu 6 | Amercom news 6

47. numer "Kolekcji wozów bojowych" będzie poświęcony zestawowi 9K51, szerzej znanemu jako wyrzutnia rakietowa BM-21 Grad. W zeszycie znajdzie się krótkie omówienie historii powstania tej konstrukcji, opis budowy wyrzutni, przedstawienie podstawowych rodzajów wykorzystywanej amunicji. Do pisma dołączony będzie gotowy model diecast tego pojazdu w malowaniu radzieckim z połowy lat 70. minionego wieku.

47th issue of "Kolekcja wozów bojowych" will be dedicated to 9K51 system, widely known as BM-21 Grad rocket launcher. There will be description of its history and construction details and short review of basic ammo types available for this weapon inside of the magazine. Ready-made diecast model of BM-21 Grad in Red Army colors will be bundled with the magazine.


Następny numer "Helikopterów świata" będzie zawierał omówienie amerykańskiego śmigłowca S-51 Sea King ze specjalnym uwzględnieniem licencyjnych wersji brytyjskich. Do pisma dołączony będzie gotowy model tego helikoptera w skali 1:72, przedstawiający brytyjską wersję transportową Westland Sea King HC.4 w barwach brytyjskiego kontyngentu sił IFOR z 845. NAS, operującego w 1996 r. w Bośni.

Next issue of "Helikoptery świata" will describe American S-51 Sea King helicopter, with main focus on British built licenced versions of this machine. Ready-made diecast model of Westland Sea King HC.4 in 1:72 scale, in IFOR colors from Bosnia, 1996 will be bundled with the magazine.

Szósty numer "Latających fortec" będzie zawierał opis jednego z brytyjskich bombowców serii "V" - Avro Vulcan. Dołączony do pisma model w skali 1:144 przedstawia samolot Avro Vulcan B.Mk 2 w malowaniu, w jakim prezentowany jest obecnie jedyny latający egzemplarz tego samolotu, należący do fundacji "Vulcan to the Sky Trust".

Sixth issue of "Latające fortece" will cover one of the British V-bombers - Avro Vulcan. Ready-made diecast model in 1:144 scale of Avro Vulcan B.Mk 2 will be bundled with this issue. Model is painted in colors of the only fly-worthy Vulcan from the "Vulcan to the Sky Trust".






niedziela, 30 października 2011

Wybrane z tygodnia 35 | Chosen from the week 35

Na dobry początek niezła recenzja zdobywających dużą popularność plastikowych zestawów sprzętu pancernego firmy Plastic Soldier Company w skali 15 mm. View from the Turret omawia zestaw Sherman M4A2 - porównanie, rzecz jasna, do tego samego pojazdu wydanego przez Battlefront.
Drugi link to omówienie Hussara 2011 sprzed tygodnia, największej chyba w Polsce imprezie poświęconej w 90% malowaniu figurek. Relacja niejako oficjalna, bowiem Chest of Colors jest głównym organizatorem tego spotkania. A u Gonza możecie zapoznać się z ciut chyba ciekawszą galerią prac z tej samej imprezy.
3T Studios to firma zajmująca się robieniem terenu do gier. Warto zapoznać się z ich produktami i - chyba przede wszystkim - z rozmaitymi poradnikami, dotyczącymi tworzenia makiet, jak choćby z tym - tworzenie wzgórz w stylu 3T Studios, a to znaczy - wyglądającymi realistycznie, a jednocześnie nadal nadającymi się do zabawy figurkami.
I na koniec coś dla miłośników słonej bryzy. Trafalgar w skali 1:1200, okręty z olinowaniem, obecne wszystkie jednostki biorące udział w prawdziwej bitwie. Chylę czoła przed Sadą z Japonii, prowadzącym blog Pageofsadashobby - wszystkie 73 okręty zrobił samodzielnie. Obrazek obok tej notki pochodzi z jego blogu.

Nice review of gaining popularity sets of plastic tanks from Plastic Soldier Company in 15 mm. View from the Turret reviews Sherman M4A2 set and compares it to the same model produced by Battlefront, of course.
Second link is a short description of Hussar 2011, biggest painting competition in Poland, held one week ago in Warsaw. Relation i official I think, as Chest of Colors is main organizer of this event. And You can view more photos (and more detailed sometimes I think) at Gonzo's blog.
3T Studios is a company making wargaming terraing. Their products are really worth to take a look but they have rather nice tutorials too. Just take a look at this one, showing how to make hills in 3T Studios flavour - realistic yet still playable.
And last but not lest something for sea dogs... Trafalgar in 1:1200 scale, all 73 ships fully rigged too. Hats off to Sada from Japan, owner of the Pagesofsadashobby, who assembled and painted all these Langton models by himself. Picture next to this note is taken from his blog.

piątek, 28 października 2011

Normańscy Milites | Norman Milites

Element armii normańskiej do DBA - opancerzony młot uderzeniowy armii Wilhelma Zdobywcy, milites, którzy - już za kilkanaście lat przeistoczą się w rycerzy. Figurki przedstawiają ich jeszcze przed walką, z włóczniami spoczywającymi w dłoniach u boku. W czasie bitwy pod Hastings milites atakowali, prawdopodobnie, jako główna, rozstrzygająca starcie siła uderzeniowa najeźdźców, już po ostrzake lekkich łuczników i kuszników i kilkugodzinnym najprawdopodobniej starciu pedetes z Sasami - housecarlami i fyrdem. Teren uniemożliwiał atak zgrupowanej masy konnicy, milites atakowali więc w pojedynkę, najwyżej niewielkimi grupami -  zasłaniali się charakterystyczną migdałowatą tarczą i robili włócznią trzymaną nad głową (Baueda kończy właśnie prace nad takimi figurkami Normanów). Starcie zależało od umiejętności wojowników - z jednej strony miecz i włócznia, z drugiej straszliwy dwuręczny topór. Jak bardzo groźna była to broń świadczy tapeta z Bayeux, na której widać powalone nim konie i zmasakrowanych jeźdźców...

Next element of Norman army for DBA - armored hammer of the army of the William The Conqueror, milites, which - in just another few dozen years - will become knights. Miniatures represent them before battle, with spears hold upright. During battle of Hastings milites attacked, most probably, after archers and crossbowmen exchanged missiles, after the clash of infantry - pedetes on Norman side and housecarls and fyrdmen on Saxon's. Terrain was in Saxon favour, it made cavalry massed charge impossible, so milites were attacking alone or in single-line formation. They ducked behind shields and attacked Saxon shield-wall with spears in over-handed fashion (Baueda just finished appropriate models I think). Outcome of fight depended on the personal skills of warriors involved and fair bit of luck - sword and spear on one side, fearsome two-handed axe on the other side. How terrible it was is shown on Baueux Tapestry, where many horses and milites are dead massacred by this fearsome weapon... 



wtorek, 25 października 2011

Grupa Night Lordów | Night Lords warband

Mormeg pomalował dotychczas widocznych poniżej i obok Night Lordów. Praktycznie wszyscy są w jakiś delikatny sposób zmienieni w stosunku do standardowych figurek - dodane odmienne naramienniki, wyrzeźbione od podstaw opaski biodrowe czy czaszki, zmienione hełmy czy broń. Większości brakuje jeszcze oznaczeń legionu na naramiennikach, pozostają do zrobienia także, rzecz jasna, podstawki. A w planach dreadnought.


Mormeg managed to paint Night Lords warband visible here. Practically all of them are slightly modified, be it changed shoulder pads, sculpted tabards or skulls, changed helmets or weapons. Most of them lack legion's insignia, bases must be done too. Dreadnought in plans.




piątek, 21 października 2011

Synowie Eorla | Eorl's sons

Trochę w ramach porządków na biurku, trochę zachęcony niedawną rozgrywką, domalowałem błąkającego się w pobliżu mojego warsztaciku rohańskiego jeźdźca, oczekującego na dopracowanie od ponad półtora roku. Malując zauważyłem, jak wiele rzeczy zrobiłbym teraz inaczej, ale poprawiłem tylko najbardziej rażące błędy, nie chcąc by specjalnie odróżniał się od wcześniej zrobionej trójki. Cała czwórka doczekała się w końcu także podstawek. Synowie Eorla w galopie!


Partly due to making my desk just a little bit more tidy, partly encouraged by earlier game, I finished one Rohan rider, wandering aimlessly around my workshop for more then year and a half. I noticed while painting him, how many things I would do differently now but just the most visible errors and shortcomings were corrected - I wanted him to look similar to his three earlier finished friends. All four got brand new bases though. Eorl's sons in gallop!






środa, 19 października 2011

Ostatni z piątki | Last of the five

Ostatni z drugiej malowanej piątki ghuli. Schodzi mi się nad nimi niemożebnie długo, każdego maluję tym samym, opisywanym wcześniej sposobem, polegającym na stopniowym nakładaniu cieniutkich warstw farby. Każdy jest też nieco inny od poprzedniego, ale razem nie prezentują się wcale pstrokato. Jak na razie oddział nie prezentuje się jeszcze specjalnie imponująco, jest dopiero 11 miniaturek ale "oczami wyobraźni" widzę, że będzie wyglądał całkiem, całkiem. Udało mi się dokupić kilka sztuk interesujących mnie wzorów ghuli, więc - przynajmniej na razie - metalowych będzie 24.
Tym razem, dość nietypowo dla mnie, zdecydowałem się na dość mocne rozjaśnienie kolorów podstawowych. Musiałem to zrobić, bo bazową farbą była mocno zielona Knarloc Green, bez rozjaśnień ghul przypominał bardziej orka niż trupojada. Przebarwienia i cienie malowane były Liche Purple, Terracotą oraz - punktowo - Magenta Ink.

Last from this batch of five ghouls is ready. Painting takes a loooong time, as every one of them is painted in numerous thin translucent layers of paint. Every one is slightly different too but they look really nice together. Unit is just 11 miniatures strong for now  but I can see with my "mind's eye" that it will look nice once finished;). As I managed to buy some additional ghouls from 5th edition of WFB, there will be at least 24 metal models.
This one has strong highlights which I do rarely. I pretty much have had to this as the base color was deeply green Knarloc Green. Ghoul without strong highlights looked almost like an orc, not corpseeater. Shadows and bruises were painted on with Liche Purple, Terracota and Magenta Ink in pin-wash fashion.




wtorek, 18 października 2011

Nowości z Amercomu 5 | Amercom news 5

Najnowszy numer "Kolekcji wozów bojowych" poświęcony będzie lekkiemu samochodowi pancernemu Daimler Dingo. W piśmie znajdzie się opis tej konstrukcji a także zbliżonych samochodów - kanadyjskiego Lynx i włoskiej kopii Lancia Lince. Do pisma dołączony będzie gotowy model samochodu pancernego Lancia Lince w skali 1:72.

Newest issue of "Kolekcja wozów bojowych" will describe light armored car Daimler Dingo, its Canadian Ford Lynx version and Italian copy Lancia Lince. Ready-made die-cast model of Lancia Lince in 1:72 will be bundled with the magazine.


Siódmy już numer "Helikopterów świata" będzie zawierał opis śmigłowca Sikorsky S-58, znanego lepiej pod nazwą H-34 Choctaw. W zeszycie, jak zwykle, opis konstrukcji maszyny, jej wersji, przykłady malowań. Do pisma dołączony będzie gotowy model w skali 1:72 helikoptera UH-34 Choctaw w malowaniu francuskiego lotnictwa morskiego.

Seventh issue of "Helikoptery świata" will cover Sikorsky S-58 helo, better known as H-34 Choctaw. As usual, magazine will describe technical construction of this machine and its variants. Ready-made die-cast model of UH-34 Choctaw in French Navy Aviation colors will be bundled with the magazine. 


Głównym tematem piątego zeszytu "Latających fortec" będzie kolejny amerykański ciężki bombowiec strategiczny z czasów II wojny światowej - Consolidated B-24 Liberator. Pismo będzie zawierało opis jego konstrukcji i wersji oraz przykłady malowań. Do zeszytu dołączony będzie gotowy model die-cast tego samolotu w wersji B-24D w skali 1:144.

Main theme of fifth issue of "Latające fortece" will be another heavy American four engine strategic bomber of WWII fame, Consolidated B-24 Liberator. Magazine will cover its construction and ready-made die-cast model in 1:144 scale of B-24D will be bundled with this issue.








poniedziałek, 17 października 2011

Z półki Mormega: Garro: Oath of Moment

Niedawno otrzymałem paczuszkę z miłą sercu zawartością kilku produktów Black Library – kilka książek i drama books. Książki to raczej nowości, zaś płyty, jak np. Garro – Oath of Moment pióra Jamesa Swallowa, są raczej uzupełnieniem mojej biblioteczki.

Podobnie jak wcześniej omawiany Throne of Lies, ten krążek także zawiera 13 rozdziałów. Łączny czas nagrania to nieco ponad 70 minut, w trakcie których poznajemy dalsze losy kapitana Nathaniela Garro, z Legionu Gwardii Śmierci - jednego z największych bohaterów mrocznych czasów Herezji Horusa. Garro w czasie zdradzieckich działań Horusa na Isstvan III dowodził fregatą „Eisenstein”, na której wraz z garstką lojalistów udało mu się wymknąć okrętom Horusa, wypłynąć na wzburzone fale Morza Dusz, by wieść o zdradzie Horusa dotarła do Imperatora. Historię tego niezwykłego wyczynu opisuje James Swallow w The Flight of the Eisenstein. Książka kończy się w momencie, gdy Garro po wielu dramatycznych przygodach dociera na Lunę, gdzie traktowany jest bardzo podejrzliwie przez tych, których śpieszył ostrzec. Swój przymusowy pobyt na Lunie postrzega niczym więzienie. Zdradzony przez swojego Prymarcha Mortariona, pozbawiony poczucia braterstwa oferowanego przez Legion i ograbiony przez zdradę Legionu z sensu istnienia, oczekuje na przydział nowego zadania przez Regenta Terry.

Krążek opisuje dalsze losy Garro, któremu w końcu Regent wyznacza zadanie. Otóż Nathaniel ma wyruszyć w niebezpiecznej misji polegającej na odszukaniu spośród wszystkich Legionów, zarówno lojalnych wobec Imperatora jak i tych, które opowiedziały się za Horusem, Astartes wybranych przez samego Malcadora. Na pytanie, po co ma ich odszukać Regent odpowiada krótko – dla przyszłości.

Pierwszym, którego Garro ma zwerbować jest pewien Ultramarine, który, o zgrozo, zaczyna tracić wiarę w nieomylność Imperatora. Akcja krążka rozgrywa się na Calth, w czasie walk pomiędzy Ultramarines i Word Bearers. Nasz bohater niczym anioł zemsty, na skrzydłach ognia, ląduje w samym środku wojny i wyrusza na poszukiwania swojego celu.

Dużym plusem płyty jest oprawa dźwiękowa. Wszystkie odgłosy wojny są wiernie oddane. Słychać strzały, krzyki, nawet kroki bezcześciciela (defiler). Garro w czasie swojej wyprawy walczy z demonami i kultystami. Sami Word Bearers pojawiają się dopiero przy końcu płyty. O dziwo, rzecz która mi szczególnie przypadła do gustu to świetna, bardzo klimatyczna muzyka tu i ówdzie pojawiająca się na płycie.

Wspominałem już, że Malcador zlecił Garro misję dla przyszłości. Jaka to przyszłość możemy się domyśleć – barwa zbroi Nathaniela jest szara niczym jakiegoś ducha i pozbawiona wszelkich znaków, i zdobień poza literą „I”, osobistym znakiem Regenta. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują zatem, że oto śledzimy bóle porodowe towarzyszące narodzinom Szarych Rycerzy.

Ogólnie rzecz biorąc płyta zawiera nagranie, które w atrakcyjny sposób porusza ciekawy temat. Jest to materiał na świetny produkt – ciekawe postaci (poza samym Garro, nieźle opisana jest też wewnętrzna walka jaką toczy ze sobą targany wątpliwościami Ultramarine), miejsce akcji – Calth – w chwili najazdu Word Bearers, wszystko to sprzyjało powstaniu dobrej, wartko poprowadzonej akcji. Czy autorowi to się udało? Na pewno nie żałuję wydanych pieniędzy. Płyta nie jest co prawda tak dobra jak przywołany już wyżej Throne ale wciąż jest to solidny kawał pracy. Mnie zaciekawił na tyle, że natychmiast po odsłuchaniu sięgnąłem po kolejną płytę z przygodami kapitana Garro, o której napiszę następnym razem.
Mormeg

niedziela, 16 października 2011

Wybrane z tygodnia 34 | Chosen from the week 34

Dziś sporo różnych rzeczy, więc - do rzeczy. Po pierwsze, warto zwrócić uwagę na ten wątek na forum Warseera, autorstwa Lew-B81. Jeśli ktoś uważa, że ogry są duże, brzydkie i nudne, koniecznie powinien tam zajrzeć. Są duże i brzydkie ale z pewnością nie nudne. Poza tym w tym wątku jest cała kopalnia świetnych porad i pomysłów dotyczących konwersji - nie tylko ogrów.
Drugi link to galeria Golden Demona z tegorocznego Games Day w Wielkiej Brytanii. Rezultaty konkursu odbiły się szerokim echem w naszym małym światku, na zdjęciach możecie przekonać się, czy kontrowersje wokół zwycięskich figurek mają rację bytu.
Miłośnicy zabaw historycznych powinni zapamiętać tę nazwę - Fire Forge Games. Na ich stronie widać pierwsze materiały dotyczące produkcji zestawu plastikowych rycerzy zakonu krzyżackiego w skali 28 mm z okresu podboju Prus. Plany firma ma ambitne, jeśli im się powiedzie, sądzę że można będzie zbudować ładną armię z okresu bitwy pod Płowcami. Zerknijcie też na notkę historyczną, dotyczącą Krzyżaków w Prusach. Tekst śmiało mógłby konkurować z najlepszymi tekstami propagandowymi samych Krzyżaków - dawno nie widziałem podobnie jednostronnie napisanej historii. Ciekawe, czy tak właśnie wygląda popularna wiedza na ten temat na Zachodzie.
Pirate Viking na swoim blogu napisał dokładną recenzję płynnego Green Stuffu - warto zerknąć, mnie przekonał do kupna.
Na blogu Gerriego Schencka (Corvus' Miniatures) znajduje się duża fotorelacja z show modelarskiego DUZI 2011. Sporo fajnych fotek rozmaitych figurek. Podobało mi się dużo miniaturek, ale największą uwagę wzbudziła mackowata butelka na farbę i bardzo halloweenowa w klimacie praca zatytułowana "Candy".
Elladan w swoim zakątku sieci pokazuje w jaki sposób pomalował żywiczny model zrujnowanej katedry. Jak zwykle u niego, doskonałe malowanie i świetne pomysły.
Skaczemy teraz do sklepu firmy Khurasan, gdzie pojawiły się nowe modele Seal - DEVGRU w skali 15 mm. Wyglądają... jak 28 mm:).
Miłośnicy żagli, szant, papug i szabli (oraz rumu), czyli ludzie bawiący się w gry mające związek z piratami, powinni zerknąć tutaj, na stronę Ainsty-Casting. W ofercie firmy pojawiły się piękne, żywiczne modele trzech statków żaglowych w skali 28 mm, przy czym nie zabijają ceną (tylko trochę ogłuszają). Najdroższy z tych okrętów, man-o-war, można obejrzeć tutaj.
A na koniec mała perełka dla miłośników lotnictwa. Odrestaurowany Ił-2 wzbija się w powietrze.

A lot of things to write about today, so let's start. First thing I'd like You to notice is this Warseer forum thread by Lew-B81. You think that Ogres are big, ugly and boring? Take a look there. They are certainly big and ugly, but far from boring. And thread is full of great conversion ideas and sculpting tips.
Second link leads to the UK Games Day 2011 Golden Demon gallery. There are lot of rumours floating around regarding this year's results. You can take a look at the winning miniatures and decide for yourself if they are so good to deserve award or so bad as most people think.
All fans of historical games should remember this name - Fire Forge Games. New Italian manufacturer with big plans. There are notes about first product of this company, plastic Teutonic knights in 28 mm set. They do look promising. It is worth to take a look at history section, describing Teutonic Order in Prussia, too. I haven't seen such propaganda bullshit in a long time. I wonder if this is how popular knowledge of Teutonic Order looks in the Western Europe and USA.
Pirate Viking wrote a great, detailed review of liquid Green Stuff on his blog. Take a look and see what it is. He managed to convice me to buy it.
There is a large photostory from painting DUZI 2011 show on the blog of Gerri Schenck (Corvus' Miniatures). A lot of nice photos of excellent miniatures. I like quite a few of them but two really caught my eye - demonic tentacled bottle of paint and halloween in atmosphere little diorama called "Candy".
Elladan made excellent article about painting ruined cathedral resin model. As usual, great painting and weathering.
Let's jump to Khurasan store now, there are excellent 15 mm new Seal - DEVGRU models there. They look like 28 mm:)
All fans of sails, parrots, cutlasses and rum (especially rum) should take a look at the Ainsty-Casting webpage. There are three new resin models being sold there, 28 mm ships. Price is quite ok too. The most expensive one of the lot is here.

sobota, 15 października 2011

W akcie tworzenia... | In the act of creation...

Specjalnie na prośbę Fromholda, trzy armie do DBA, nad którymi obecnie powoli pracuję. Poza Egiptem nie ma w nich jeszcze specjalnie dużo elementów, może to i lepiej, mieszczą się na razie na zdjęciu...

Pierwsza to armia normańska, oczywiście 15 mm, figurki produkcji Baueda. Drugie zdjęcie to armia przeciwnika Aleksandra Macedońskiego, króla Dariusza, czyli Późni Achemenidzi. Figurki Xystona, skala jedynie słuszna;) A na trzecim zdjęciu widać najbardziej zaawansowaną w malowaniu grupę, czyli Nowe Państwo Egipskie, miniaturki w skali 15 mm produkcji Venexia Miniatures. Egipt zamierzam skończyć jeszcze jesienią, sądzę że to kwestia góra półtora miesiąca.

Especially for Fromhold, three DBA armies I'm slowly working on now. With the exception of Egypt they still lack many elements. Well, taking pictures was easier thanks to small number of elements...
First is Norman army, 15 mm of course, miniatures by Baueda. Second photo shows army of the opponent of Alexander The Great, king Darius - Later Achaemenid Persian. Miniatures by Xyston, scale - the one and only 15 mm. Third photo show the most numerous group - New Kingdom Egyptian, miniatures in 15 mm scale, produced by Venexia Miniatures. I think that I will be able to finish this army in about a month and a half.