czwartek, 24 maja 2018

Licz | A liche

Przy okazji pokazywania ostatniej zmory wydanej do 4/5 edycji WFB, jakiej brakowało w moich zbiorach, wspomniałem figurkę, która była przyczyną tego stanu rzeczy. Otóż dolną połowę zmory wykorzystałem do prościutkiej konwersji, dzięki której moja armia zyskała dowódcę - pieszego licza. Pokazywałem go zresztą lata temu w jakiejś zbiorczej notce, pokazującej ówczesny stan mojej armii, powracającej właśnie do "życia" po paru latach spędzonych w pudłach.

Jako że licz nie doczekał się wcześniej swojego odrębnego wpisu - jest niezła okazja. Uważam bowiem, że to całkiem udana miniaturka. Jej górna część to góra figurki Dread Kinga, głównego bohatera jednego z dodatków do pierwszego Warhammer Questa, Catacombs of Terror. Połączyłem ze sobą, po prostu, dwie połowy, co chyba nadal pozostaje szczytem moich możliwości konwersyjnych;)

Dzięki temu mam pieszego licza, nie mam natomiast kompletu Catacombs of Terror;) Ale wierzę, że jeszcze kiedyś zdobędę brakującą część, pojawia się okazjonalnie na znanym nam wszystkim portalu aukcyjnym.

When I presented a last wraith from 4th/5th edition of WFB lacking - so far - in my Undead collection, I shortly mentioned why it was missing. Years ago I decided to cut this wraith in half and to use his lower body as a part of simple conversion, making my foot liche - Undead General for my Undead army. I vaguely remember showing this conversion years ago here on the blog, in one of the notes describing my undead army being ressurected from the years of hobby inactivity.

But I think this particular miniature deserves its own note - because I think it still looks rather good, especially considering how simple this 'conversion' is. It is literally upper part of Dreadk King miniature from Catacombs of Terror, add-on to original Warhammer Quest, being glued on the wraith body. I still think this is pinnacle of my conversion skills though;)

Thanks to this I have foot liche and an incomplete Catacombs of Terror box. But I strongly believe I will be able to buy this particular metal part on its own, it is available sometimes on ebay.









wtorek, 22 maja 2018

Krell

Krell - kawał historii GW. Ten pierwszy, który zanim został Lordem Krellem, był po prostu zwykłym szkieletem. Ukazał się w połowie 1984 r., jeszcze przed zmianą podstawek na slotowe, by w 1986 r., wraz z wydaniem przeznaczonej do drugiej edycji WFB kampanii Terror of the Lichemaster, zamienić się w Lorda Krella. Historię tego ożywieńczego herosa opisywałem już na łamach bloga, dziś więc krótko jedynie o figurce.

Dostałem ją od zaprzyjaźnionego kolekcjonera (serdecznie polecam zerknięcie na blog Wojtka, przedstawia tam właśnie innych bohaterów wspomnianej kampanii). Miniaturka ma niestety wadę odlewu, nie ma przerwy między nogami, ale zdołałem to zasłonić strategicznie umieszczoną kępą trawy;) Początkowo chciałem usunąć ten potężny nadlew, po dokładnym obejrzeniu stwierdziłem jednak, że mógłbym uszkodzić figurkę, stąd decyzja o obsadzeniu podstawki wysoką trawą.

Lorda Krella pomalowałem nieco odmiennie od swoich szkieletów, w końcu to bohater, zasługuje na coś więcej. Dostał lodowy w zamyśle miecz - na żywo wyglądający naprawdę na lodowy, nie niebieski jak na zdjęciach;) Ogólnie jestem z niego naprawdę zadowolony. Teraz czas szukać pozostałych figurek z Grozy Liczmistrza...


Krell - what a fine piece of GW history. This is first, original Lord Krell, who was, before Krell, an ordinary skeleton released in the middle of 1984, as a preslotta miniature. It became Lord Krell in 1986, when the Terrof of the Lichemaster, campaign pack for 2nd edition of Warhammer was released. Krell's history is already described on the blog, so only a few more words on the miniature itself.

I've got it from a fellow collector (Wojtek's blog is definitely worth to check, he actually presents other heroes of said campaign right now there). This particular miniature has a cast flaw, there is a large piece of lead between the legs, but - as You can see - I was able to hidden it with strategically placed tuft of high grass;) Initially I wanted to remove this lump of lead but after seeing it, the risk of damaging miniature was too great, so I decided in tuft favour;)

Lord Krell is painted in a slightly different way then most of my skeletons - he is a hero after all. He got a sword from ice, which is actually much more ice-looking then in the photos... To be honest, I'm quite glad how my painted version of Krell looks. Now, time for more miniatures from the Terror of Lichemaster I guess...






piątek, 18 maja 2018

Oddział normański | Norman unit


Oddział normańskich wojowników skończony. Osiem plastikowych figurek Conquest Miniatures - nie najgorszych na tle innych historycznych plastikówych, ale z pewnością odległych o lata świetlne od produkcji GW z analogicznego okresu - z tego co pamiętam, zestaw Norman Knights wydano jakieś 5-6 lat temu.

Miniaturki pomalowane z myślą o Sadze, ale równie dobrze będzie można je wykorzystać w innych grach. Docelowo zamierzam używać ich również w armii krzyżowców z czasów I i II krucjaty. W armii z czasów pierwszej mogą przedstawiać w zasadzie dowolnych krzyżowców, w oddziałach z czasów II krucjaty już tych raczej mniej zamożnych wojowników.

Unit of Norman warriors finished. Eight plastic miniatures from Conquest Miniatures - not too shabby in comparison to other historical plastic miniatures, but far from the quality of Games Workshop plastic miniatures released at the same time, five or six years ago IIRC.

Miniatures were painted for Saga game, but they are equally good for other historical Dark Ages games. I want to use them in a force from the times of 1st and 2nd Crusade too. They fit perfectly for the knights from the 1st crusade and are still good enough for the poorer warriors from the period of the 2nd crusade.





środa, 16 maja 2018

Finis coronat opus

Finis coronat opus - przynajmniej częściowo, bo to koniec prac nad zaledwie jednym z oddziałów, co prawda chyba najbardziej pracochłonnym. W moich prywatnych "rachunkach" pomalowanie konnego to bowiem równowartość co najmniej dwóch pieszych.

Ósmy normański wojownik do gry Saga skończony, cały oddział gotowy. Dziś - tylko ostatnia figurka z oddziału, a galeria całej grupki w kolejnym wpisie.

P.S. Co prawda na tarczy nie ma normańskiego smoka, ale uważam, że i ten motyw, który jest, nie jest brzydki:)

Finis coronat opus - at least partially, because this is the end of work on just one unit for my Norman Saga army. One but most laborious, as in my private calculations one horsemen takes at least twice the time to paint as the foot warrior.

Eight Norman warrior for Saga finished, whole unit is done. Today - just the last warrior, whole unit will be shown in the next entry on the blog.

P.S. Shield is without promised Norman dragon but I think this design is quite nice too;)








sobota, 12 maja 2018

Normański numer 7 | Norman no. 7

Powolutku zbliżam się do końca prac nad pierwszym oddziałem Normanów do Sagi, to już siódmy konny wojownik. Jestem z niego chyba najbardziej zadowolony. Lubię połączenie niebieskiego i żółtego, tarcza z nałożonymi na siebie pasami w tych kolorach wyszła, o dziwo, całkiem nieźle. O dziwo, bo spodziewałem się większych problemów, pomny kłopotów z malowaniem szachownicy

Coś mi się zdaje, że na ósmym wojowniku trzeba będzie wrócić do motywu normańskiego smoka.

Slowly I'm going to the end of painting of my first Norman unit for Saga game - this is seventh warrior on horse. I think I like this one the best, so far. Maybe because I really like the combination of blue and yellow. I also really like the striped shield, which was far easier to paint then I anticipated, remembering how tedious was to paint a checkboard shield on one of the previously shown miles.

I think that eight warrior's shiled should have a motif of Norman dragon again.








wtorek, 8 maja 2018

Ostatnia zmora | The last wraith

Pod powyższym tytułem kryje się ostatnia figurka zmory z okolic czwartej, piątej edycji WFB, jakiej - pomalowanej - brakowało mi w kolekcji. Kupiłem ten wzór po raz pierwszy zaraz po jego wydaniu, ale wykorzystałem w prostej konwersji licza, jednego z pieszych dowódców mojej armii w tamtych czasach. Swoją drogą, chyba pokażę tego licza w osobnej notce, bo nadal go lubię.

Po konwersji została mi tylko góra. Polowałem na atrakcyjną cenowo okazję dość długo, w końcu, kilka miesięcy temu, wypatrzyłem go gdzieś w cenie powiedzmy w "górnej strefie akceptacji". 

Figurka ma niestety pewne wady, metal ma dość nierówną fakturę. Zdarzało się to czasami, ot taki urok lania w metalu. Poprawiłem co się dało, na resztę machnąłem ręką. Malowanie odbyło się zgodnie z moim przepisem na istoty eteryczne, choć dodałem trochę więcej mocniejszego cieniowania - to będzie czempion oddziału, chciałem więc go trochę wyróżnić.

Niniejszym zmory wyrzeźbione przez Gary'ego Morley'a są i zebrane i pomalowane w całości.

This is the last wraith miniature released for 4th-5th edition of WFB, which I lacked painted in my collection so far. I bought this design just after release but it was a basis of the conversion of my foot army general of the time, liche. I think I will show him in the separate note soon, as I still like this liche.

Anyway, after the conversion was done, I was left with upper part of the wraith miniature in the bits box only. I looked for this particular design for quite a time, as I really like to buy miniatures in not overly inflated prices. In the end, I bought it for the price higher then I like, but still acceptable - barely so though.

Miniature has some flaws unfortunately, the surface is rather rough. I filed off what was possible to file off, sanded some other imperfections. Painting was done as it is described in my Ethereal Painting tutorial - with stronger shadows, as I wanted to differentiate this wraith from the rest of the unit, as he will be a unit's champion.








piątek, 4 maja 2018

Zombie z serii dla kolekcjonerów | Collectors series zombie

Kilka tygodni temu uzyskałem dwa dość rzadkie modele zombie, pochodzące z serii dla kolekcjonerów, jaka w końcówce lat 80. ukazała się na rynku amerykańskim i - być może, bo nie mam tej informacji potwierdzonej na 100% - na rynku brytyjskim. Zawierała ona kilkanaście serii miniaturek, z reguły pochodzących z normalnie dostępnych linii. Czasem jednak miniaturki z tej serii kolekcjonerskiej różniły się jakimiś detalami, głowami, a czasem, w kilku przypadkach, pokuszono się o całkowicie nowe miniaturki. I tak właśnie było z zombie.

Ich rzadkość jest, rzecz jasna, umowna. W obiegu krążą z pewnością setki, jeśli nie tysiące tych modeli. Są, po prostu, relatywnie rzadko spotykane na tle ich znacznie bardziej rozpowszechnionych kuzynów z serii C18.

A few weeks ago I managed to get two relatively rare zombie miniatures from Collectors Series, which was released in late 80s in States (for sure) and maybe (as I'm not entirely sure) in UK too. This series was simply some selected miniatures from most major races or armies of Warhammer world, sometimes with some details different then the 'parent' miniature (head swamp, different weapon, etc). But some of them were totally new sculpts - like zombies for example.

Rarity is very subjective of course. There are hundreds, maybe even thousands of those miniatures on the market, I'm sure. They are, simply, less common then their more famous C18 cousins.







wtorek, 1 maja 2018

Garłacz | Blanderbuss

Od czasów podziału armii ożywieńców w WFB na Vampire Counts i Tomb Kings moja armia nie miała dostępu do oddziałów strzelców. Nie to, żeby byli zachwycający, ale można było coś robić w fazie strzelania - zresztą lubiłem prowadzić niezbyt skuteczny ostrzał ze skull chuckerów i łuczników, których jednak miałem tylko dziesięciu.

Nic to - nadchodzą posiłki. Co prawda metalowych strzelców-szkieletów można policzyć na palcach jednej ręki, niemniej jednak jakiś maleńki oddział zdołam sklecić. Na pierwszy ogień poszła dziś pokazywana figurka, która ukazała się w ramach serii C17 Skeletons na wiosnę 1987 r. pod prostą nazwą Gunner.

Model - jak wszystkie z tej serii - naprawdę prosty - ot, szkielet, prymitywny garłacz, torba na utensylia, róg na proch, jakaś sakiewka i resztki pancerza.

Since the great divide of WFB Undead army into Vampire Counts and Tomb Kings, my army got no access to the traditional shooting units. Well, skeletons weren't exactly perfect marksmen, that's true, but I really liked to shoot from my Skull Chuckers and archers - all ten of them, as I fielded only the basic unit for flavour.

Well, it is time to change this. Citadel didn't produce numerous skeletons armed with shooting weapons - if my memory serves me right, they can be counted on fingers of one hand. Here is first of such miniatures, released in the C17 Skeletons range in the spring of 1987 under the simple name 'Gunner'.

Miniature is really simple, as most C17 skeletons - some bones, primitive blunderbuss, some pouches and fragments of plate armour.