Następna z figurek mojego brata, bohater Wysokich Elfów (albo, jak to pewnie przetłumaczono w polskiej księdze armii, Elfów Wysokiego Rodu). Malowanie tradycyjnie Citadelami. Osobiście uważam, że bohaterowie szlachetnych spiczastouchych już od dawna są jednymi z fajniejszych produktów firmy z Nottingham, ten też jest - jak dla mnie - tego niezłym przykładem. Pokazuje, że nawet ze zdawałoby się mało dynamicznej pozy można wyciągnąć coś więcej niż "stoję i macham toporem". Dodam jeszcze, że osobiście wymiękam przy malowaniu tego rodzaju łusek, jakie widać na pancerzu tego bohatera.
Next of my bro's miniatures, High Elf Hero. Painted, as usual, with Citadel paints. Personally I think that heroes and lords of noble pointyears are one of the best sculpted minis from GW - and it lasts at least 15 years. That one here is no exception I think. He clearly shows that good sculptor can achieve very nice results even with beaten to death pose, like "I have an axe and I'll use it". On a personal note - I lack patience to paint every armour scale on it's own, like my brother does...
Łuski - jak łuski, ale skrzydełka Feniksa powalają na kolana. Twój brat wie do czego służy pędzel i farby. Pozdrawiam go gorąco!
OdpowiedzUsuń