niedziela, 17 lipca 2011

Z półki Mormega: Age of Darkness

Pierwszy tekst Mormega z cyklu, w którym będzie się dzielił swoimi przemyśleniami na temat książek związanych ze światem WH40K i Warhammera. W zamierzeniach recenzje - wyłącznie polskojęzyczne -  będą pojawiać się cyklicznie co dwa tygodnie - zapraszam do lektury - Inkub



Age of Darkness

Trzymam w rękach niewielkiego formatu książkę – zbiór opowiadań, ostatni - XVI tom dziejów, opisywanej przez autorów zacnej Black Library, Herezji Horusa. Książkę w miękkich okładkach zdobi ilustracja Neila Robertsa, przedstawiająca Horusa Lupercala miażdżącego pod swoim butem Marine z Legionu Imperial Fists. Zaryzykuję, i napiszę, że jest to najprawdopodobniej scena z Masakry na Istvaan V. Przyznam, że nie pamiętam już jak Horus był opisywany przez autorów pierwszych tomów ale charakterystyczna kolorystyka zbroi Horusa (czerń ze złotymi zdobieniami) budzi moje pewne wątpliwości. Jeśli dobrze bowiem pamiętam, to barwy te zostały przyjęte przez resztki Dzieci Horusa, wraz z nową nazwą Legionu – Czarny Legion, najwcześniej po porażce na Terze (Ziemi), na rozkaz Ezekyle Abbadona, i miały symbolizować żałobę po śmierci Horusa, zaś złocenia nadzieję na ostateczne zwycięstwo i pokonanie Imperium. Z drugiej strony, tak Horus został opisany w jednym z opowiadań, zamieszczonych w omawianym zbiorze. W innym, zresztą bardzo dobrym, kolor zbroi Horusa określony jest poetycko jako „ocean storm” - nie mam zatem zapewne racji.

Zbiór został opublikowany pod redakcją Christiana Dunna. Zgodnie z króciutkim omówieniem zawartości zamieszczonym na ostatniej stronie okładki, opowiadania mają rzucić nieco światła na mroczne siedem lat, jakie dzieli Isstvan od Terry. Książka liczy 399 stron tekstu, na który złożyły się następujące opowiadania:
1. Rules of Engagement Grahama McNeilla,
2. Liar’s Due Jamesa Swallowa,
3. Forgotten Sons Nicka Kyme’a,
4. The Last Remembrancer Johna Frencha,
5. Rebirth Chrisa Wrighta,
6. The Face of Treachery Gava Thorpe’a,
7. Little Horus Dana Abnetta,
8. The Iron Within Roba Sandersa
9. Savage Weapons Aarona Dembskiego-Bowdena.

Każda recenzja przedstawia subiektywną ocenę autora, nie będę więc zdobywał się na wyważone i nikogo nie krzywdzące opinie. Wyraźnie podkreślam, że ocena poszczególnych opowiadań obarczona jest brzemieniem mojej subiektywnej opinii, która nie musi pokrywać się z opiniami innych czytelników.

Wracając do meritum, w zbiorze obok świetnych opowiadań zamieszczone zostały również przeciętne. Moje rozczarowanie jest podwójne, bowiem już pierwsze opowiadanie, zresztą mocno przeciętne, zostało napisane przez jednego najlepszych autorów – oczywiście według mnie – Black Library. Napiszę krótko, Ultramarines nigdy nie należeli do grona moich ulubionych Legionów, ich fluff zawsze wydawał mi się bardzo nudny. Nieco swój pogląd zmieniłem pod wpływem lektury historii kapitana Uriela Ventrisa, tego samego przecież autora, ale Rules of Engagement zieje nudą. Opowiadanie dotyczy czasu, kiedy XIII Legion wstąpił na drogę, która doprowadziła go do zdobycia miana najnudniejszego Legionu. Roboute Guilliman, drogie Panie i Panowie, napisał bowiem właśnie Codex Astartes i wciela nową doktrynę wojenną w życie. Nie jestem żołnierzem, nie zdobyłem odpowiedniego wykształcenia, ale stosowanie Codexu w sposób, który został przedstawiony w opowiadaniu doprowadziłoby do zabicia w Ultramarines wszelkiej inicjatywy na polu bitwy (co w istocie chyba ma miejsce;)). Niestety. Przypomina mi się w tym miejscu Battle for the Abyss Bena Countera, który też „pośliznął” się na Ultramarines. Na marginesie jedynie dodam, że pamiętam opinię zamieszczoną na jednym z for dotyczącą tej ostatniej pozycji. Bardzo lakoniczną zresztą – Bitwa o Nic, która to opinia świetnie określa książkę. Może nie powinien zresztą żałować tego opowiadania, może w istocie z XIII Legionu nie da się nic więcej „wycisnąć”.

Nie rozumiem też intrygi Horusa przedstawionej w Forgotten Sons. Cóż Horus był/będzie primarchem – największym spośród nich – ja zaś jestem tylko zwykłym człowiekiem, ale zastanawiam się po co niszczyć planetę, która w istocie opowiedziała się za Horusem. Poza niezrozumiałym dla mnie postępowaniem Horusa, przyszło mi teraz na myśl, że być może powinienem obwiniać Perturabo, spodobał mi się sposób przedstawienia przez autora bohaterów zwłaszcza Salamandry. Ogólnie na moją negatywną opinię o opowiadaniu wielki wpływ wywarła więc dziwna intryga.

Pozostałe opowiadania prezentują zdecydowanie wyższy poziom. Na szczególne uznanie zasługują moim zdaniem Liar’s Due i The Last Remembrancer. Pierwsze opisuje historię inwazji przeprowadzonej przez XX Legion na jakąś zapomnianą planetę, dodam,  że bardzo szczególnej, wręcz zaskakującej inwazji, jak zresztą wszystko co dotyczy tego tajemniczego Legionu. Opowiadanie bardzo mi się podobało. Porusza temat ciekawy i przedstawia go w interesujący sposób. Dialogi, zwłaszcza jedna z kwestii bohatera (osoby które sięgną po książkę z pewnością poznają, którą mam na myśli), są bardzo dobre. Nie mogę jej przytoczyć, bo odebrałbym przyjemność czytania opowiadania zdradzając jego puentę. Dla fanów Alphariusa ważną może być informacja, że to nie jedyne opowiadanie w zbiorze, w którym pojawia Alpha Legion.
The Last Remebrancer to historia pewnego szczególnego prezentu przysłanego dla Rogala Dorna przez Horusa Lupercala. Dobra, wartka akcja, opowiadanie pokazuje, że Herezja Horusa toczyła się na wielu płaszczyznach. Bitwy toczyły się nie tylko w przestrzeni kosmicznej, czy na powierzchni planet ale również w umysłach. Każda broń, która mogła dosięgnąć wroga została wykorzystana. Bez względu na cenę. Mam takie skojarzenie, że ów prezent Horusa i całe opowiadanie wpisuje się w konwencję przyjętą w The Lightning Tower i każe w inny sposób spojrzeć na postać Dorna, jako na postać ogarniętą wątpliwościami, zmagającego się przeświadczeniem, iż wartości, w które wierzył, i o które walczył były zawsze pustymi ogólnikami.

Bezsprzecznie najlepszym opowiadaniem w zbiorze jest jednak The Iron Within. W rankingu moich „ulubionych” Legionów Iron Warriors zajmują zaszczytne „drugie” miejsce, zaraz po XIII Legionie. Byłem więc bardzo sceptycznie nastawiony do opowiadania o tym Legionie. Czekało mnie bardzo miłe zaskoczonie. Historia jest opowiedziana bardzo dobrze, wartko, z niespodziewanym zakończeniem i dotyczy, co pewnie niewielu zaskoczy, oblężenia twierdzy. Mogę śmiało powiedzieć, że wcisnęła mnie w fotel. Zwłaszcza zakończenie. Wrażenia nie zepsuł nawet Ultramarine odgrywający znaczną rolę w opowiadaniu:)  - ja chyba po prostu nie lubię XIII Legionu. Dodatkową ciekawostką jest fakt, że w opowiadaniu główny bohater wspomina walki z Hrudami. Może to być sygnał, że w plotkach o pojawieniu się figurek do tej armii w nowej edycji WH40K, może tkwić ziarno prawdy.

Na użytek fanów VIII Legionu dodam, że w zbiorze jest zawarte również opowiadanie, na kartach którego Aaron Dembski-Bowden zawarł opis spotkania dwóch kochających się braci.

Ogólnie rzecz ujmując zbiór w zdecydowanej większości zawiera dobre lub bardzo dobre opowiadania. Nie dostrzegłem też błędów w opisie świata kreślonego przez autorów, co niestety czasem w książkach Black Library się zdarza. Po przemęczeniu Rules of Engagement zbiór czytało się szybko i przyjemnie. Śmiało i z przekonaniem mogę więc polecić książkę do zakupu do biblioteczki.
Mormeg

piątek, 15 lipca 2011

I jeszcze jeden zombie | And one more zombie

Ostatni z moich zombi sprzed dwudziestu lat. Piątka dopełniająca cały oddział będzie już pochodzić z czasów 4. edycji Warhammera. Jeden z ciekawszych modeli w całym zestawie, choć szczegółowość rzeźby może już nieco trącić myszką. Podobnie jak wszystkie poprzednie figurka była dipowana. W czasie matowienia zepsuła mi się puszka lakieru Army Paintera, miałem więc okazję przetestować półmatowy lakier w sprayu GW. O ile z przodu figurki nie mam najmniejszych zastrzeżeń, o tyle z tyłu już tak. Psiukałem tak samo, warunki się nie zmieniły, odległość od figurki też nie, a rezultat jest całkowicie odmienny... Czarna magia, jak nic.


Last of my twenty years old zombies. Last five zombies completing whole unit will be a little younger, from 4th edition of Warhammer. This is one of the more interesting figures in a whole lot, but lack of some details especially in the armour area shows its age. As all other zombies from this unit miniature was dipped. My almost new Army Painter matt spray broke just before spraying this miniature, so I was able to use for a first time satin varnish from GW. While I'm glad how the front turned out, I'm really angry with back of the miniature. Intensity of spray was the same in both cases, distance to the can was the same, it was, ffs, sprawyed at the same time - well, back was sprayed 10 seconds later... Still, both sides got different finish. Black magic, I'm telling You...




czwartek, 14 lipca 2011

Przedostatni | Second to last

Tak, to już przedostatni zombie z figurek 2/3 edycji. Kolejny wymagający dorobienia tarczy, poza tym nie wyróżnia się niczym szczególnym - może z wyjątkiem dość sztywnej pozy. Podejrzewam, że początkowo był zwykłym szkieletem, nie mogę go jednak znaleźć w katalogach wcześniejszych niż 1991 r., gdzie pojawia się jednak jako zombie. Trochę dziwne, bo przez kilka lat wcześniej nie pojawiały się chyba nowe figurki zgniłków.
Malowanie, jak to w tej jednostce, standardowe. Dip, trochę rozjaśnień, mat, finito.

Yes, that's second to last from my 2/3 edition zombies. And another one with hand-made shield. Except of it - nothing special, well, very stiff pose maybe. I suspect that it was initially some kind of skeleton but I can't locate this miniature in catalogues earlier then 1991, where it is listed as a zombie. Which is strange a little, as I think there were no additional zombie sculpts made by Games Workshop in few years before 1991 and it is absent from earlier catalogues. Painting standard for this unit - dip, some highlights, finito.


środa, 13 lipca 2011

Hummel w "Kolekcji wozów bojowych" | "Hummel" in "Kolekcja wozów bojowych"

39. numer "Kolekcji wozów bojowych" będzie poświęcony niemieckiej artylerii samobieżnej z czasów II wojny światowej, a szczególnie rozwojowi i budowie działa samobieżnego Sd.Kfz. 165 Hummel. Do pisma dołączony będzie gotowy model tego pojazdu w skali 1:72 z okresu walk na terenie północnej Polski na początku 1945 r.

39th. issue of "Kolekcja wozów bojowych" will describe German self-propelled artillery of World War Two, especially development and construction of Sd.Kfz. 165 Hummel. Ready-made diecast model of this vehicle wearing camo from the period of fightning in Northern Poland in early 1945 will be bundled with the magazine. 


wtorek, 12 lipca 2011

Zombie nr 28 | Zombie no 28



Prace nad jednostką zombich powoli dobiegają końca, maluję w tej chwili ostatnią piątkę, już z czasów 4. edycji. Prace idą mi jakoś... mało spiesznie... Nie wiem, upał, praca, czy chwilowe wypalenie.
Tymczasem jednak do pokazania zostało jeszcze kilka już gotowych figurek. Oglądając gotowe zombiaki zastanawiam się, czy jednak nie wyglądałyby lepiej popaćkane krwią i gnijącym mięsem... Sam już nie wiem. Z jednej strony nie lubię takiego brudzenia, z drugiej... może wtedy byłyby jakoś bardziej zombiaste?

My zombie unit is slowly being finished, I'm painting last five miniatures, from the 4. edition. Works is... slow though. Too much heat, too much work and overall... temporary burnout I think. Still, I have few ready minis to show. I wonder if they would look more zombish being smeared with old blood and rotten meat.... I don't really know. I don't like such messy miniatures but - on the other hand - they would look better maybe?



poniedziałek, 11 lipca 2011

Warmaster Abaddon

Dość dawno nie pokazywałem swojej powoli pączkującej armii wojowników Chaosu, walczących w Długiej Wojnie, oszukanych przez Fałszywego Imperatora. Z tego powodu postanowiłem zająć się odświeżeniem warmastera Abaddona, pokazywanego już blisko półtora roku temu na blogu. Początkowo zmiany zamierzałem ograniczyć jedynie do poprawienia ostrza miecza i zrobienia podstawki, jednak im dłużej przyglądałem się tej miniaturce - nadal świetnej, mimo upływu tylu lat od zrobienia jej mastera, doszedłem do wniosku, że nie obędzie się bez licznych, choć drobnych poprawek. Na pierwszy ogien poszedł miecz. Poprzednie malowanie ssało totalnie. Osobiście nie lubię tych wyjców wyzierających z ostrza, wydają mi się badziewne, pomysł niczym z kiepskiej kreskówki. Ale skoro już są... Ostrze pomalowałem czarnym kolorem Vallejo (jest dość mocno błyszczący), a twarze w samym mieczu kolejno i stopniowo - Scab Red, Blood Red, potem delikatny i raczej malowany niż zalewany wash z Badab Black, lekka poprawka Blood Red i wykończenie punktowe Macharius Solar Orange. Po mieczu przyszedł czas na czaszki - niestety, mogłem poprawić je o tyle o ile - kolejna warstwa farby zbyt mocno zatarłaby już szczegóły, ograniczyłem się więc do washów i bardzo delikatnych rozjaśnień. Poprawiłem trofea, czerń pancerza w wielu miejscach doczekała się subtelniejszych rozjaśnień, poprawiłem też okucia i w miejsce ślepego brązu namalowałem patrzące, żywe, zaczerwienione oko na naramienniku. Przez chwilę miałem dylemat co do podstawki. Abaddon w oryginale dostarczany był ze standardową podstawką 25 mm, na którą był za mały. Rzut oka w sieć i przekonałem się, że obecnie jest produkowany z podstawką terminatorów 40 mm. Świetnie. W śmietniku części znalazłem tazo zapper o dokładnie takiej średnicy i wysokości 3 mm. Twardy plastik idealnie nadawał się na podstawkę. Jeszcze tylko skałki, pomalowanie... drobna praca pigmentami na "skale" i dolnej części nóg i Abaddon jest gotów do poprowadzenia kolejnej Czarnej Krucjaty.

My Chaos warriors fightning with servants of False Emperor in Long War were put on stasis for some time so  I think it's time for another Black Legion entry. Warmaster of Chaos Abaddon Despoiler was shown here already, some 15 months ago but still it was necessary to base him properly and repaint some areas. I wanted to paint sword mainly but after looking thoroughly I decided to make much more extensive retouch. Miniature itself is still excellent, one of the best sculpts of GW I think. It certainly looks good even now, so many years after master was sculpted. Well, sword was horrible and it needed repaint badly. I'm not a huge fan of these faces lurking in the blade, screaming warp deamons or victims of the blade but as they are part of the miniature, I decided to leave them and paint in a dark colors. Blade was coated in Black of Vallejo, rather glossy I may add. Then faces were painted with Scab Red first and then highlighted with Blood Red. Then very thin layers of Badab Black wash were painted to blend black and red. After wash was dry it was time to retouch with Blood Red and make final highlights of Macharius Solar Orange. Then it was time for skulls... Unfortunately, I wasn't able to proparly paint them anew as even one more layer of the paint would cover all the details. So I settled for a thin wash and very thin highlights. I repainted some trophies, refined black armour areas and bronze ornaments. Final touch was painting living, bloodstreaked eye instead of bronze one on the shoulderpad. Abaddon was supplied with 25 mm base first but it is much too big for such a small base. I wondered what size may I use when I noticed that he is supplied with 40 mm base now. Great. After some rummaging through my bits box I found some tazo zappers circles. Ideal for bases - 40 mm wide, 3 mm height, made from hard plastic. Then I made some cork rocks and pinned miniature to the painted and finished base. All was left to do was to add some red pigments on the rocks and lower parts of the legs... Abaddon is ready to lead another Black Crusade. 


niedziela, 10 lipca 2011

Wybrane z tygodnia 27 | Chosen from the week 27

Pierwszy link w dzisiejszych "Wybranych z tygodnia" to zapis wątku, w którym Uber Kroot przedstawia swoją stworzoną z rozmaitych bitsów flotę do gry Battlefleet Gothic... Najpierw do Orków, potem Mrocznych Eldarów, Tyranidów, Eldarów oraz flotę Rogue Traderów. Zwłaszcza flota Tyranidów wyszła naprawdę dobrze.

Drugi link to połączenie dwóch światów Games Workshop - WFB i WH40K, czyli, inaczej mówiąc, myszy w kosmosie. A niżej, pod prezentacją kosmicznej armii skavenów, rozmaite ciekawostki i newsy dotyczące myszy... Warto pomyszkować na tej francuskojęzycznej stronie, jest tam sporo fajnych zdjęć.
Trzeci link to nadal Warhammer. Zachęcam do zajrzenia na blog Mr. Saturday'a. Prowadzi stałą relację z postępu budowy bardzo obecnie rzadkiej armii WFB - fimirów. A oprócz tego sporo innych ciekawych rzeczy.
Czas na coś mocniej osadzonego w historii. Przedostatni link przenosi nas na stronę nowej, jak mi się zdaje, hiszpańskiej firmy Man at War, która opublikuje wkrótce system napoleoński w skali dywizyjnej i dziesiątki swoich figurek do gry. Miniaturki są pokazane na stronie, wg. producenta są w skali 18 mm (czyli duża 15 mm). Zasady mają kłaść nacisk na wykonanie misji, wg. deklaracji producenta bliskie są - ideą, nie przepisami - Flames of War. Mi mocno podobają się figurki. Widać je na zdjęciu obok notki.
Ostatni link to wątek na forum strategie.net. Trochę tam ostatnio cicho, najpierw długa awaria, teraz wakacje... Ale forum ma się całkiem nieźle. Link prowadzi do wątku, w którym Greebo przedstawia nowości polskiej firmy QR Miniatures - zestaw figurek 15 mm przeznaczonych do DBA z armią Mieszka I czy Bolesława Chrobrego. Być może pojawią się też przeciwnicy - armia niemiecka III/52. Oba zestawy już są na liście moich zakupów.

First link of today "Chosen from the week" is a forum thread with Uber Kroot presenting his Battlefleet Gothic scratch build fleet of Orks... initially. Then Dark Eldars, Tyrranids, Eldars and Rogue Traders' ships. Tyrannids are exceptionally good looking.
Second link is a little crossover between GW's universes - WFB and WH40K combined, or mouses in space. Below space skavens there are many other skaven news and informations and whole website is full of great pictures of miniatures and terrains. 
Third link is still Warhammer. Take a look at Mr.Saturday's blog. He builds a very rare currently WFB army - fimirs. 
Time for something more historical - Second to last link of today leads us to the website of new Spanish company Man at War. Man at War will publish soon a napoleonic division scale game and dozens of miniatures for its game. Miniatures are 18 mm (large 15 mm). Rules are described, by the publisher, as "similar to Flames of War in spirit" which is cool I think. I like miniatures a lot too. One of the sets is visible next to this blognote.
Last link it's another forum thread, this time on Polish strategie.net forum. Forum is back after lenghty technical problems but it is everything under control now. Thread is about new set for DBA with early Polish army III/62 being prepared by Polish company QR Miniatures. It is possible that historical opponent - III/52 - will be made shortly too.

sobota, 9 lipca 2011

Widłami go, widłami! | Use the fork!

Ten tytuł ma jednak zabawniejsze konotacje w języku angielskim. Mam wrażenie, że zamęczyłem te parę odwiedzających bloga osób swoimi zombiakami, ale obiecuję... Jeszcze tylko dziewięć i na jakiś czas, pewnie dłuższy, przestanę malować zgniłków. Potem nadejdzie czas na ghule ale te będę pokazywał chyba po pięć...
Figurka to jedna z ostatnich moich drugo/trzecio edycyjnych zombich. Dipowana, rozjaśniana, matowiona. Kluczem do pozbycia się większości białego osadu z lakieru matowego Army Paintera okazało się bardzo, bardzo dokładne mieszanie. Wcześniej robiłem to machając puszką przez 60 sekund, teraz robię to 3-4 minuty i efekt jest znacznie lepszy. Długo ale lepsze to niż budyń na figurce. Kupiłem też Purity Seal Games Workshop (ich wersja lakieru matowego, tak naprawdę jest to góra półmat) nie miałem jeszcze okazji go wypróbować...

This title is much more funny in English then in Polish. I think that I tired those few people reading my blog with my zombies but I promise - just nine more and then... No more rotten ones for a long time.  Ghouls will be probably next but I think they will be shown in fives. Today's miniature is one of the last second/third edition zombies I have. Dipped, highligted, matted. The key to not have a white fog coating is very, very thorough mixing of Army Painter matt spray. I shooked it for about 60 seconds on the beginning (it was enough for first can) but now I'm shaking for 3-4 minutes and it comes ok I think. It is very long, that's true but better to shake then have milky powder on the finished miniature. I bought Games Workshop's Purity Seal spray (matt according to producer, more like satin finish I think) but I haven't got occasion to use it yet...



piątek, 8 lipca 2011

Drugi wilkołak | Second werewolf

Udało mi się dość szybko skończyć drugą minidioramkę do oddziału dire wolves. Tematem, oczywiście, był kolejny wilkołak. Niestety, w swojej kolekcji nie posiadam kolejnego wzoru wilkołaka, zbliżonego wyglądem do wcześniej pomalowanego. Musiałem wykorzystać miniaturkę, która opisywana w katalogach była jako Gigantyczny Wilkołak. Trochę żałuję, bo nie należy ona do moich ulubionych.
Malowanie było dość szybkie, pewnie ze względu na niezbyt wymagający schemat kolorystyczny i bardzo mało szczegółową figurkę wilkołaka. Bez bicia przyznaję się do wykorzystania drybrusha w niemal całym procesie malowania, tyle że robiłem go z czterech, a w niektórych miejscach pięciu warstw. Szczególną uwagę poświęciłem paszczy potwora, która jest chyba jedynym fragmentem miniaturki naprawdę wzbudzającym uwagę (no, poza siurkiem, obecnie GW nie pozwala sobie na takie detale anatomii). Uzupełniająca minidioramkę postać przerażonego rycerza, to w rzeczywistości Upadły Poszukiwacz Przygód, z bardzo starego zestawu GW ze smokiem skalistym (Rock Dragon). Żeby trochę bardziej powiązać całość z resztą armii, dostał fragment kaptura w kolorze purpury.
Skałki wykonane z korka, malowane kilkoma warstwami kolorów w odcieniach szarości i brązów, z naniesionymi punktowo drobnymi washami mocno rozcieńczonego washa w kolorze zielonym.
A na zakończenie, pozwolę sobie dodać, że nowy wygląd i funkcjonalność panelu administracyjnego blogspota ssie... jest do dupy.

I just finished second minidiorama for my direwolves unit. Main theme - second werewolf of course. Unfortunately, I don't have another old miniature of werewolf by GW (there were two poses if I remember correctly) so I had to satisfy myself with old Giant Werewolf miniature. It's a pity as I don't really like that one...
Painting was relatively fast, probably due to not overly complicated color scheme and really old-school sculpt of the werewolf. Ok, I' confess - almost whole monster was drybrushed. I used four layers of different colors, five on some areas, but still - it was drybrush. I spent a little more time on gaping maw of the giant wolf, as it is the only "eye-catching" area of this figure (ok, maybe there is a second one too, one which is not so openly presented in current GW miniatures). Second figure, scared knight trying to crawl away from impending doom, is in reality Fallen Adventurer from very old GW Rock Dragon set. To tie this minidio with the rest of the army, fallen knight got some purple on his clothes. Rocks are made from cork, painted with few layers of greys and browns, with some areas pinwashed with dilluted green wash.
And let me tell You - new blogspot features and look suck ass...



czwartek, 7 lipca 2011

Normański element 3Kn | Norman 3Kn element

Pierwszy element normańskich Milites gotowy i na podstawkach. Ich malowanie sprawiło mi sporo przyjemności, tym bardziej że nauczyłem się czegoś nowego. Wszystkie elementy metalowe na wszystkich figurkach na tej podstawce pomalowałem w technice NMM. Nie jest jeszcze idealnie ale mam wrażenie, że wygląda to dość przyzwoicie, i nawet na żywo sprawia dość estetyczne wrażenie. Oczywiście, malowanie trwało przez to sporo dłużej ale może uda mi się przenieść doświadczenia z tych figurek 15 mm na 28 mm.
W czasie malowania posiłkowałem się nieco fotografiami tkaniny z Bayeux i dwoma zeszytami Ospreya. Robiąc podstawkę wykorzystałem drobniutkie kawałki różnokolorowych gąbek, służące zazwyczaj do robienia listowia na drzewach. Efekt jest mocno odmienny od moich dotychczasowych "trawek", wygląda bardziej zabawowo, choć dość mi się podoba. Normanów zrobię właśnie w takiej konwencji.
Figurki Normanów Bauedy są fajne, znacznie lepsze od wikingów. Te widoczne na zdjęciach obok to odlewy jednoczęściowe, co zdecydowanie upraszcza malowanie. Jedynym problemem, na jaki się natknąłem, była pewna surowość rzeźby koni, mięśnie nóg na jednej z figurek są wyrzeźbione naprawdę głęboko, wyglądają nieco nienaturalnie. Podoba mi się też, że figurki te można wystawiać jako elementy przynajmniej kilku armii - normańskiej, Franków, Anglo-Normańskiej, z pewnymi ograniczeniami nadają się też na Normanów z terenów Italii i mogą też służyć za niektóre oddziały z czasów I krucjaty.
P.S. - tutaj można zobaczyć nieco więcej zdjęć pojedynczych figurek pomalowanych przeze mnie:)

First element of Norman Milites is ready and based. Painting of them gave me a lot of fun, as I learned something  new too. All metal elements of those three miniatures were painted as NMM. It is not ideal yet but I think it looks ok and I quite like a look of it on real miniatures. Painting took a lot longer of course then with metallic paints but I hope to learn something useful for painting 28 mm miniatures too. I based my painting on Bayeux tapestry and two Osprey's books. Normans by Baueda are really nice, much better then Vikings I think. All three miniatures here are one piece castings, which speeds painting much. One of the horses has very deeply sculpted muscles on the legs and it looks a little weird, as little hasty sculpting, but it is not visible once painted. Base is a little different then my previous bases as I used small fragments of "clump foliage" from Gale Force Nine range. It looks definitely more "toyish" but I quite like it. All my Normans elements will be based in exactly the same way.
I really like flexibility of those figures.One can use them in few armies - Norman, Franks, Anglo-Normans, they can be used as Normans in Italy too (especially in armies representing beginning of the conquest), they can be used as some units of first crusade too, I think.    
P.S. - few more photos of single figures of those milites are here :)



środa, 6 lipca 2011

No to jeszcze jeden zombie | Well, one more zombie

Dwudziesty szósty zombie, jeśli dobrze liczę. Przyjemny wyraz twarzy, milutka poza - zastanawiam się tylko, czy to, że łapie się za włosy i trzyma groźnie wyglądające coś ostrego w łapie oznacza, że zamierza odciąć sobie głowę? Ciekawe... Malowanie standardowe - warstwa podstawowych kolorów, dip i rozjaśnienia. To następna z figurek, których skóra malowana była kolorem Space Wolves Grey i washowana delikatną mieszanką purpury i szarości.
I jeszcze jedna sprawa. Zauważyłem dziś, że ktoś - jedna czy dwie osoby - pooceniał gwiazdkami kilkadziesiąt poprzednich notek. Super, nareszcie coś się tutaj ruszyło, ta opcja wcześniej cieszyła się raczej umiarkowanym zainteresowaniem. Interesuje mnie tylko dlaczego w zasadzie przy niemal każdej notce ocena wyniosła jeden lub dwa. Czy mógłbym się tego dowiedzieć w komentarzu do notki? Może dzięki temu uda mi się poprawić coś w tym jak maluję lub co pokazuję.

Twenty sixth zombie, if my count is correct. Nice grin, subtle pose. I just wonder why he's holding his hair and some rather sharp looking blade? Does it mean that he wants to cut off his head? Interesting. Painting done in a standard way. Basic colors, dip, highlights. This is next of the zombies with skin painted with Space Wolves Grey and washed with very dilluted mix of purple and grey.
And one more thing. I just noticed that someone gave some "star grades" to dozen or so last posts. Great, I love that, finally someone started to use it. But I would love to know why one or two stars. Would this person or persons be so kind and write a commentary about it? It would greatly help me with improving my blog and painting, thanks.


wtorek, 5 lipca 2011

Wraithguard

Od razu widać pewnie dwie rzeczy:): figurka pasuje do armii Ulthwe i to, że zaczynałem od czarnego podkładu (wspominałem wcześniej, że znakomicie skraca czas malowania?:)). Mało dynamiczna poza, a jednak jakoś zawsze miałem słabość do tych figurek. Pewnie miało to coś wspólnego z tym, że żaden pojazd przeciwnika nie zbliżał się do nich na odległość strzału... przynajmniej w czasach, kiedy grałem w 40K, czyli jakieś 10 lat temu, jeśli mnie pamięć nie myli była to druga edycja. Mam nadzieję, że szósta edycja będzie w pewnym stopniu powrotem do korzeni i z przyjemnością znowu sobie pogram, tyle, że na początek Astartes VIII Legionu. Podkład, jak pisałem wcześniej, to Chaos Black, rozjaśnienia robiłem drybrushem przy użyciu Dark Angel Green, druga warstwa z niewielką domieszką Sunburst Yellow. Kable to fiolet, nieznanej nazwy, używam tej farby od lat ale pojemniczek ma zdartą nalepkę z nazwą, która zaginęła w pomroce dziejów. Elementy wraithbone to Bronzed Flesh stopniowo rozjaśniany Skull White. Ogólnie schemat malowania, który stosowałem również przy malowaniu warwalkera i wraithlorda (wówczas był to jeszcze eldar dreadnought), jakieś 6 lat temu. Malując niedawno gwardzistę nieco go zmodyfikowałem. Efekt można porównać tu.
Mormeg

Two things are clearly visible :): miniature is from Ulthwe army and it was painted over black basecoat (did I mention that black basecoat cuts considerably painting time?:)). It is hardly a dynamic pose but I have a soft spot for this miniature. Probably so that all vehicles tried to stay outside shooting range... at least back when I played 40k, some 10 years ago... Second edition if I remember correctly. I hope that sixth edition will be some kind of "going back to the roots" so to say, partially at least. I will play again with pleasure but this time with Astertes of VIII Legion, for the beginning at least. Basecoat, as I already mentioned, was done with Chaos Black. Highlights were drybrushed with Dark Angel Green, second coat was drybrushed with small amount of Sunburst Yellow added. Cables are painted with some kind of purple - unfortunately I don't know name of this paint as the label peeled off years ago. Wraithbone was painted with Bronzed Flesh first, and then gradually highlighted with Skull White. It was my usual paint scheme for Ulthwe, I painted in exactly the same way warwalker and wraithlord too (called Eldar dreadnought then), some six years ago. When I painted Eldar guardian some time ago, it was changed a little bit. You can see difference here.
Mormeg



poniedziałek, 4 lipca 2011

Umarły z Dunharrow | Dead Man of Dunharrow

Figurka początkowo wyprodukowana w ramach licencji "Władcy Pierścieni", posiadanej przez GW w połowie lat osiemdziesiątych, figurki przejęto, z tego co pamiętam, z firmy Grenadier. W komplecie znajdował się jeszcze konny ale chyba nigdy go nie miałem. W mojej interpretacji to kolejny z zombich. Malowany kolorami podstawowymi, potem dip a na to rozjaśnienia i lakier matowy. A jako że to ostatni z kolejnej piątki, jest też zdjęcie grupowe.

Miniature produced under "Lord of the Rings" licence owned by GW in mid eighties. Miniature were taken over from Grenadier if I remember correctly. There was a mounted version of this miniature too but I didn't have it I think. It is yet another zombie in my slowly closing to finish unit of rotten undeads. Painted with basic colors, dipped then highlighted. As it is last of another five, there is a group photo too.





niedziela, 3 lipca 2011

Swooping Hawk

Jedna z pierwszych figurek, które pomalowałem (pierwszą, nie licząc kilku eldarskich gwardzistów była figurka championa do Sword Masters of Hoeth) pewnie przed dziesięciu laty. Swooping Hawk'a odkurzyłem wczoraj i cóż... bardziej podobał mi się przed dekadą. Dziś wydaje się pomalowany zbyt jaskrawo i z pewnością nie pasuje do armii Ulthwe, którą powolutku, mimo rosnącego zainteresowania Mrocznymi Eldarami, maluję, od lat zresztą:) Nowe wzory Swooping Hawk są fajniejsze w porównaniu do tych, które mam. De gustibus non disputandum est, jak to mawiali starożytni Rosjanie, ale to chyba jedyni aspect warriors, których nowe wzory są ładniejsze w porównaniu do "starych". Niestety ze wzgledu na upływ czasu nie pamiętam kolorów, których użyłem. Na pewno jednak podkład był biały, co również ma wpływ na odcień końcowych kolorów. Obecnie stosuję wyłącznie czarny podkład, który znakomicie, według mnie, skraca czas malowania.
Mormeg

One of the very first miniatures which I'd painted (first one, not counting few eldar guardians, was miniature of Sword Masters of Hoeth champion) at least 10 years ago. I dusted him off yesterday and... well, let me say that I liked him more all these years ago. It is painted in too bright colors for my liking now and doesn't fit in Ulthwe army I paint, for years. New miniatures of Swooping Hawks are much better anyway. De gustibus non disputandum est, as ancient Russians said, but Hawks are the only aspect warriors with new miniatures better then old ones. Unfortunately, due to time passed, I don't remember any colors used. Basecoat was white, that's for sure, this is clearly visible in final colors. I use only black basecoat nowaday, as it cuts painting time considerably.
Mormeg


sobota, 2 lipca 2011

Gejsza | Geisha

To już ostatni zombie "dalekowschodni". Sądząc po kimonie, to "coś" było kiedyś damą, niech będzie że gejszą. W naszej, prawdziwej Japonii znanych jest wiele kobiet-wojowniczek, więc może też w warhammerowym Nipponie drobna kobietka uzbrojona w masywną naginatę może nie dziwić. Prawdę powiedziawszy, nie miałem specjalnie pomysłu na malowanie. Początkowo zastanawiałem się nad malowaniem kimona w jakieś wzory mające mu nadać wygląd "jedwabiu". Doszedłem jednak do wniosku, że jak na szeregowego wojownika za dużo z tym pracy. Kolor purpury, wiążący zombie z resztą armii, akcentem kolorystycznym jest szarfa z kokardą na plecach, tym razem pomalowana i rozjaśniona tak samo, jakby figurka nie była dipowana.

This is last of my "Far-Eeast" zombies. Woman I think as it wears kimono so geisha seems appropriate. There are many women-warriors known in real Japan, soe I think that one fits in warhammer Nippon too. She is armed in deadly nippon naginata. I didn't know how to paint her to be honest. I considered painting her clothes to resemble silk at the beginning but it is much too work for ordinary rank and file miniature. So simple painting, purple was chosen to tie this zombie with rest of the army. Splash of color is visible on the cockade on the back, first dipped, then highlighted in traditional way. 



piątek, 1 lipca 2011

Niech żyją umarlaki | Up with the dead people

To w rzeczywistości tytuł jednego z tanich filmów z zombie w roli głównej, niemniej jednak brzmi prawie jak inkantacja jakiegoś nekromanty. I w odpowiedzi na nią ożył kolejny zombie z mojego oddziału. To jeden z tych fajnie przeciętnych szeregowych ożywieńców. Co by nie mówić o starych figurkach GW, jednego nie można im zarzucić - na pewno nie były tłuczone na jedno kopyto. Obecne plastiki zombie są fajne, można je złożyć na wiele sposobów, jednak kiedy postawi się je obok siebie, wyraźnie widać, że tu i tam jest ta sama głowa, tam i jeszcze tam ten sam korpus, gdzie indziej identyczna broń. Kiedyś, mając do dyspozycji 30 różnych wzorów samych zombie, można było zrobić oddział, w którym każda figurka wyglądała inaczej.

Title of today's note is taken from some cheap zombie movie but it sounds almost like some kind of necromantic spell. Well, it was answered by another zombie from my unit. This is one of rank-and-file miniatures, silent heroes of every game. There are many things one can say about old GW miniatures but they certainly were not cloned then. Current plastic zombies are cool, I like them, one can assemble them in many ways but when they are in the unit... It is clear that this and that head are identical, that there are many identical bodies, some weapons are exactly the same... With 30 different miniatures of the zombies it was possible to make whole unit truly unique.