Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Corvus Belli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Corvus Belli. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 czerwca 2015

Piechota Ghulam | Ghulam Infantry

Trzeci z żołnierzy piechoty Ghulam był pomalowany lata temu - kiedy kupiłem zestaw startowy. W tamtym czasie wydawał mi się całkiem niezły, dziś... cóż, nie przeszedł testu jakości:). Nie zmywałem go jednak, na wcześniej pomalowanym modelu dodałem trochę cieni, rozjaśnień i kontrastów. Różni się od pomalowanych ostatnio, mniej jednak, niż mogłoby się to początkowo wydawać. Kolejną figurką do 'Infinity', jaka trafi na mój warsztat, będzie, najprawdopodobniej, snajper Hunzakut.


Third of the Ghulam Infantry soldier was painted years ago - when I bought starter pack. I thought that it was painted rather well then, but nowadays... well, this miniature didn't pass the quality control check:) I didn't paint stripped him though, just painted more shadows and higlights. It is different the two soldiers painted recently, but it is not very visible on the table.Next 'Infinity' miniature I will paint, will be Hunzakut Sniper probably.











sobota, 23 maja 2015

Haqqislam po raz trzeci | Haqqislam, take three

Trzeci z pomalowanych żołnierzy Ghulam Infantry, w zasadzie skończony z półtora tygodnia temu, brakowało mu paru drobiazgów i podstawki, wszystkiego może z godzinę pracy, ale to była akurat ta godzina, której nie miałem... Dziś jednak udało mi się go skończyć. Mam nieco mieszane uczucia w stosunku do tego piechociarza. Myślę, że na żywo wygląda całkiem, całkiem, zdjęcia jakoś tego nie oddają. Niestety, miał paskudną nadlewkę, blob żywego metalu w miejscu pełnym detali. Trochę to ściąłem, trochę spiłowałem, malowaniem starałem się ukryć jeszcze dodatkowo, niemniej jednak ta potężna nadlewka jest nieźle widoczna, jeśli ktoś wie gdzie jej szukać... Siedzi mi to niczym zadra w palcu.

Third of the painted Ghulam Infantry soldiers, almost fnished week and a half ago, except few minor details and a base. One hour of work total, but it was this one hour of free time, which I sadly lacked. Today, finally I was able to finish this miniature. And I have mixed feelings, to be honest. I think it looks rather good live, sadly photos doesn't do justice here. Unfortunately, this particular cast was badly miscasted, with large blob of metal right in the visible, fully detailed place. I tried to file it down somehow, and then paint it over to mask it, but it is still very visible, when one knows where to look. It is like a splinter in my finger...






środa, 6 maja 2015

Piechota Ghulam, podejście drugie (Infinity) | Ghulam Infantry, take two (Infinity)


Poprzedni wpis traktujący o figurkach do "Infinity" pojawił się na łamach bloga niemal na początku jego istnienia, dobre kilka lat temu. Pomalowałem wówczas pierwszego piechura Ghulam frakcji Haqqislam, obiecałem sobie, że przynajmniej raz w miesiącu wrócę do tematu... I, jak to zwykle bywa, temat tenże zarzuciłem. Ostatnio jednak coś drgnęło. Mormeg, skuszony zarówno wyglądem miniaturek, jak i ich niewielką liczbą pozwalającą na komfortową grę, zainteresował się "Infinity". Wciąż czeka na swoje figurki, ja natomiast wróciłem do piechoty.

Powrót do "Infinity" postanowiłem rozpocząć do kolejnego piechociarza Ghulam, a w zasadzie piechocinki... Albo piechociarki. W każdym razie od żołnierza Ghulam płci żeńskiej. Na początku nie chciałem bawić się w klejenie miniaturki z paru części, co uważam zresztą za jedną ze sporych wad figurek do tej gry. No cóż, coś za coś, inaczej spora część atrakcyjnych póz, jakie przyjmują te zabaweczki, nie dałaby się zreprodukować w metalu.


Figurka jest pomalowana w barwy niemal dokładnie takie same, jakie prezentują miniaturki oficjalne, choć użyte kolory są ciut bardziej stonowane. W przeciwieństwie jednak do pierwszego Ghulama, jego koleżankę znacznie mocniej skontrastowałem, i wyszło to jej na dobre. Zresztą, prawdę powiedziawszy, kiedy oglądałem tą pierwszą figurkę, jest ona praktycznie cała do przemalowania, a przynajmniej daleko idącej poprawy. Zajmę się nią jako trzecią, po dokończeniu niemal już gotowej kolejnej miniaturki.

A co do efektów finalnych... Malowanie wyszło, chyba, całkiem nieźle. Wbrew moim obawom bardzo przyjemnie malowało się twarz, drobną lecz bardzo wyrazistą. Są za to na figurce pewne miejsca, w których drobne ułomności formy poskutkowały niespecjalnie fajną fakturą metalu, trudną do usunięcia lub poprawy ze względu na ich umiejscowienie. Pozwolę sobie przemilczeć ich położenie, niemniej jednak muszę zwracać większą uwagę na tego rodzaju szczegóły.

Previous blog entry about "Infinity" miniatures was posted very long time ago, almost at the beginning of my blogging, quite a few years ago. I managed to paint one Ghulam Infantry soldier then, promised to myself to paint at least one miniature for this game monthly, and... And, of course, never returned to them. But something has changed lately. My brother, Mormeg, expressed his interest in "Infinity" game - miniatures are gorgeous and one need relatively small number of them to play. He still awaits his order, but I was able to paint right away.

My return to "Infinity" meant one thing - I need to return to Ghulam Infantry too. My miniature of choice was this nimble she-soldier, as I didn't want to glue first miniature from fragile, metal pieces. This is the biggest weakness of "Infinity" miniatures I think, but I know at the same time, that many poses of figures for this game would be impossible to cast in metal without breaking miniature in pieces first...

Miniature is painted in colours very similar to the original, official colours, mine are just slightly more muted. Contrary to the first Ghulam Infantry miniature painted, this one is much more contrasted. And I think it looks much better now. To be honest, when I looked at the first Ghulam figure lately, I was shocked how bad it looks now. I need to repaint it almost totally and I will make it just after finishing next new miniature, which is almost finished.

But let's return to she-soldier. Painting is, I think, quite good. Face especially was fun to paint. Initially, I was a little afraid, as it is really a tiny area, but sculpt is of such a high quality, that it didn't cause any problems. Unfortunately, there are some areas of miniature, where mould was slightly damaged I think and surface details are mishapen. I wasn't able to correct them all as they are in places really hard to reach with a knife or a file.







wtorek, 27 sierpnia 2013

Moje rydwany | My chariots

Kilkanaście dni temu, przy okazji wpisu z którymś z rydwanów perskich, pojawiła się propozycja pokazania wszystkich dotychczasowych moich rydwanów w skali 15 mm. Akurat jest niezła okazja - jestem na wakacjach, a mimo to mogę wrzucić coś na blog:) 
Dotychczas pomalowałem dwa rydwany perskie, trzy rydwany do armii Galów (nieco przerabiane w stosunku do oryginalnych), oraz cztery rydwany do armii Nowego Państwa Egipskiego - te też doczekały się pewnych przeróbek. Producenci to - odpowiednio - Xyston, Corvus Belli oraz Venexia Miniatures.
Rydwany nie są moimi ulubionymi modelami do malowania, sporo przy nich roboty, niemniej jednak z pewnością przyciągają wzrok na stole do gry.

Some time ago, there was a request for showing all my painted 15 mm scale chariots in one note. As it turns out, it is really good time now for such kind of post - I'm on my holidays and still I'm able to publish something:)
I managed to paint two Persian chariots, three chariots for my Gaul army (slightly converted) and four chariots for New Kingdom Egyptian army (converted a little bit too). Models are produced by Xyston, Corvus Belli and Venexia Miniatures respectively.
Chariots are definitely not my favourite models to paint, it is a lot of work to clean and paint them, but they certainly are eye-catching units.





sobota, 1 października 2011

Miecz Allaha - piechota Ghulam | Sword of Allah - Ghulam Infantry

Dwa minione dni zajmowałem się malowaniem swojej pierwszej figurki do gry Infinity produkcji Corvus Belli. Jakiś czas temu skorzystałem z promocji producenta, kupiłem w korzystnej cenie rozbudowany zestaw startowy jednej z frakcji, Haqqislamu. Ponieważ tło samego świata znam, na razie, dość pobieżnie, malując miniaturkę zerkałem i sugerowałem się nieco malowaniem oficjalnym Angelo Giraldeza, niemniej jednak, będąc zwolennikiem militarnego wyglądu, zmieniłem część kolorów. Figurki do Infinity to jedne z najlepszych produktów w skali 28 mm na rynku - jeśli nie najlepsze. Świetnie proporcjonalne, ze znakomitą dynamiką lub anatomią, bardzo, bardzo szczegółowe. Doskonała jakość odlewu, w praktyce bez śladów dzielenia formy czy nadlewek na części głównej, z lekkim flashem na obu ramionach (odlanych oddzielnie). Kieszenie na spodniach mojej żołnierki miały suwaki z uchwytami, widoczne były szwy munduru i kamizelki kuloodpornej, broń ma przełącznik ognia, itd... Troszkę obawiałem się malowania, jednak okazało się, że miniaturka jest podzielona w wygodny, sprzyjający nakładaniu farb sposób. Bezproblemowo mogłem skoncentrować się na dopracowywaniu szczegółów kolejnych obszarów figurki. Malowałem kilkoma bardzo cienkimi warstwami farb, obawiałem się utraty niektórych szczegółów odlewu, na szczęście niepotrzebnie. Podczas malowania używałem silnie powiększających szkieł, dzięki czemu nie miałem najmniejszych problemów ze zidentyfikowaniem malowanych części i z dotarciem końcówką pędzla do małych zakamarków. Trzy części figurki malowałem oddzielnie, połączyłem je dopiero po niemal całkowitym wykończeniu. Tu, niestety, miałem już trochę problemów. Czego bym nie robił, położenie rąk nie do końca się zgrywało, musiałem operować niewielką ilością greenstuffu przy połączeniu prawej ręki z korpusem, ostatecznie jednak niemal tego nie widać.

Jak kilka razu już wspomniałem, nie lubię mocno wycieniowanych, przesadnie kontrastowych figurek. Ograniczyłem się do stonowanych rozjaśnień - choć i tak składają się z 5-6 warstw. Zadowolony też jestem z osiągniętej realistycznej kolorystyki mundurów i wyposażenia. Kolory grają ze sobą, a jednocześnie nie przyciemniają ogólnego odbioru miniaturki. Nie do końca natomiast jestem zadowolony z podstawki. Chciałem coś innego od piasku i suchej, wypalonej słońcem trawy. Co prawda, pasowała by do tła fabularnego wybranej frakcji, jednak podobne robię swoim Meksykanom i Indianom. Zdecydowałem się na podstawki utrzymane w klimacie miejskim - asfalt i fragmenty betonowych płyt. I właśnie z tych płyt jestem niezadowolony. Chyba jeszcze nad nimi posiedzę. Ogólny czas malowania - ok. 12 godzin.


Two past days I've spent painting my first miniature for Infinity game produced by Corvus Belli. There was a great promo sale on the producer's website some time ago and I bought starter pack with some additional blisters and boxes for one of the factions - Haqqislam. As my knowledge of the game world is somewhat lacking yet, I've spent a lot of time watching official miniatures painted by Angelo Giraldez. As I prefer more military look, I've changed some of the colors. Infinity miniatures are one of the best 28 mm figures on the market - if not the best. They are very proportional, with great, dynamic poses and scultp full of tiny details. Casting is great too, mould lines are very hard to notice by, my chosen first miniature was virtually paint ready straight from the box on the torso and required very little cleaning on both separate hands. Speaking about details - zippers on the trousers pockets have visible little zippers, uniform seams are visible, gun has fire mode selector, etc. I was a little afraid of painting such minute details first, but it turned out that miniature was very cleverly sculpted, with clean, well defined separate areas. Painter is easily able to focus on separate parts and work on them from base coat till the very end and then moving to next area. As I'm using modeller's glasses now, I was able to easily spot and paint even very small parts and brush work was easy. I've painted three parts of the miniatures separate and when they were ready I've glued them together. Well, it was a little hard and I have had to use some greenstuff to make joint between right arm and torso clean and nice.
As I've mentioned few times already, I'm not a huge fan of very highly contrasting highlights. I purposefully made them not as prominent as on original miniature, still there are 5-6 layers everywhere. I'm really glad how the chosen colors work close to each other. They have, I think, military look and don't look too bland at the same time, colors used don't darken the miniature too. I'm not so happy with the base though. As I wanted something else then barren, dry earth and sun dried grass (I'm using such bases on my Mexicans and Indians), I finally decided to use more modern, urban theme. Asphalt with some concrete slabs. And these slabs are not that great I think, I will try to give them one more final touch yet. Overall painting time - about 12 hours.




wtorek, 22 lutego 2011

Prace w toku Mormega | Mormeg's works in progress

Odwiedziłem dziś swojego brata, którego udało mi się zarazić skalą 15 mm. Od kilku tygodni maluje, w swoim tempie, dwie armie do DBA. Pierwsza to armia Kartaginy produkcji Corvus Belli, druga to Early Scots-Irish produkcji Splintered Lights. Z pierwszej pomalował na razie kilku Galów, z drugiej miniaturki, które - jak sam stwierdzi - najmniej mu się podobały. Wszystkim brakuje jeszcze tarcz i są to "prace w toku", wyglądają jednak na żywo genialnie. Zrobiłem na szybko kilkadziesiąt zdjęć, spora część niestety okazała się mało ostra - z tych, na których coś widać, zrobiłem galerię. Mam nadzieję, że w nadchodzących tygodniach będę mógł pokazać te figurki już wykończone i na podstawkach.


I've visited my brother today, I managed to persuade him to start historical gaming in 15 mm too. He's busy painting  first two armies for DBA for few weeks. First army is Carthage by Corvus Belli, second Early Scots-Irish by Splintered Lights. There are few Gauls for Carthaginians ready and some "figures he likes the least" for a second army too. They still lack the shields though and are basically works in progress but do look brilliant in reality. I made some fast photos, unfortunately large part of them was out of focus... Some I was able to save and here they are. I hope that I will be able to show these figures finished and based in coming weeks.


sobota, 23 października 2010

Armia Galów II/11 | Gallic army II/11

Całość armii Galów do DBA skończona. Figurki produkcji Corvus Belli, 95% pochodzi z gotowego zestawu armii do gry, kilka spośród prezentowanych są wybrane z blistrów produkcji tej firmy. Malowanie farby Citadel i Vallejo Model oraz Game Color. Miłego oglądania i zapraszam do komentowania i oceniania.


Whole DBA Gallic II/11 army is finished. Miniatures by Corvus Belli, 95% from boxed army deal, few miniatures are from blister packs offered by CB. Painted with Citadel, Vallejo Model and Game Color paints. Please leave a comment or "like/don't like" click.



















piątek, 22 października 2010

Obóz Galów | Gallic camp

Ostatnia część armii Galów stoi przede mną na stole - obóz, a w zasadzie wariacja na temat obozu. Początkowo chciałem zrobić fragment wioski galijskiej ale Zwierzak777 ubiegł mnie z pomysłem o kilka dni, a z realizacją o kilka godzin (jak to mówią, wielkie umysły myślą podobnie;)), wobec czego postanowiłem zrobić coś troszkę nietypowego. Jeszcze latem kupiłem z myślą o wykonaniu tej części armii blister "Celtic peasants". Wśród figurek w tym zestawie znalazł się jakiś Gal z widłami, kobieta z dzieckiem na ręku i gapiowaty chłopak. Postanowiłem wykorzystać te trzy miniaturki, by przedstawić jakąś scenkę rodzajową. I proszę -  oto pokojowi, przyjaźnie nastawieni do świata, zwłaszcza do Rzymian, Galowie pracują na roli. A raczej pracuje ojciec rodziny, kiedy nagle spieszy do niego żona z daleka wołając - "Mężu mój! Mężu! Zdradzieccy Rzymianie u progu!" Młodociany syn nieświadomy wagi chwili pogryza bezrefleksyjnie jabłko lecz nadciąga koniec jego niefrasobliwego dzieciństwa. Nadchodzi bowiem Juliusz Cezar, szkicujący już pierwsze wersy swego wiekopomnego dzieła:


Galia est omnis divisa in partes tres 
Quorum unam incolunt Belgae aliam Aquitani 
Tertiam qui ipsorum lingua Celtae nostra Gali apelantur


I stanie się tak, że wzgórza galijskie spłyną krwią... Ale to już inna historia.

Stóg siana, drzewko i coś, co w założeniu miało być sianem czekającym na wrzucenie na stóg to moja własna produkcja. Z tego wszystkiego chyba najlepiej udały się korzenie drzewa. Podobnie jak reszta elementów, wyrzeźbione w greenstuffie. Wykonanie tego obozu sprawiło mi sporo frajdy, było przyjemną, krótką odskocznią od malowania jeźdźców beszli.

Last part of gallic army stands on my table - camp, or more properly, variation on the theme of the camp. I wanted to build part of the gallic village first, but Zwierzak777 was first with this idea for his Gallic army (great minds think alike, heh;)) so I decided to make something else and not so typical. I bought a blister pack of "Celtic peasants" this summer and there was three really eye catching miniatures there - celtic warrior with pitchfork, woman with child and young boy. I decided to use these miniatures to make a little "diorama". And here it is - my peaceful, friendly (especially to Romans) Gauls are cultivating their soil... Hay needs to be gathered for winter... Suddenly wife of my peasant is hurrying to him crying out loud - "Husband! My husband! Traitorous Romans are approaching! To arms!" Oblivious to the danger young son is busy with his apple, little he knows that the world as he knows it is closing to the end... Julius Ceasar is approaching, noting first verses of his work:

Galia est omnis divisa in partes tres 
Quorum unam incolunt Belgae aliam Aquitani 
Tertiam qui ipsorum lingua Celtae nostra Gali apelantur

And gallic hills will be red from the spilled blood.... But this is another story.
Haystack, tree and hay on the ground are handmade by myself. The best part of these things are tree roots I think. As the rest of the things they are made from greenstuff. Making this camp was a nice little fun project, gave me a little break from my work and painting of besli riders.


czwartek, 14 października 2010

Galowie gotowi do wojny! | Gauls are ready for war!

Nareszcie! Pełna armia Galów II/11 produkcji Corvus Belli stoi u mnie na półce. Zdjęcia armii zaprezentuję, kiedy zrobię do niej obóz, a na razie ostatni z pomalowanych elementów LCh (Gen). Zdecydowałem się jednak na pomalowanie go w nieco bardziej jaskrawych kolorach niż dwa poprzednie, w końcu rydwan wodza zasługuje na szczególne traktowanie. Podobnie jak w poprzednim modelu także i ten ma wycięte otwory w ścianach rydwanu, jednak tym razem udało mi się zrobić to w nieporównywalnie krótszym czasie - opracowałem trochę lepszą technikę;) Figurkom, zwłaszcza wodza, poświęciłem też nieco więcej uwagi, choć ogólny czas malowania nie przekraczał chyba tego, jaki poświęciłem poprzednim rydwanom - prawdopodobnie ze względu na brak tarcz u wojowników i dość łatwy schemat kolorystyczny koni. Co prawda, nie przepadam za malowaniem rozmaitych odmian siwków, ciężko zrobić im dobre cieniowanie, ale zdecydowałem się na takie umaszczenie po znalezieniu zdjęcia takich własnie kropkowanych siwków, ja te na zdjęciu obok. Wyglądają może jak popaćkane farbą ale to tylko złudzenie. Lejce wykonane z pasków papieru wzmocnionych superglue.

Finally! My full option Gallic II/11 by Corvus Belli proudly stands on my shelf. I will make photos of complete army when the camp will be ready, probably next week, but here it is last of the elements - LCh (Gen). I decided to paint it in brighter, more vivid colors then two ordinary chariots, chieftain wheeled bringer of death deserves something special. As with previous model I opened the sides of the chariot too but this time it was much faster - I'm getting better;). I spent a little more time then usual on figures, especially chieftain. Overall painting time was similar to previous chariots though - probably due to lack of shields and easy colors of horses. I don't like to paint white horses to be honest, it's hard to get right highlights and shadows but I couldn't resist making these funny dots after I found picture of real such horses. They do look like splashed with paint but it is just illusion;) Reins are made from thin strips of paper strenghtened with superglue.



czwartek, 7 października 2010

Drugi rydwan galijski | Second gallic chariot

Drugi lekki rydwan Galów zrobiony i... wolałbym jak najszybciej zapomnieć o procesie jego oczyszczania. Traf chciał, że w zestawie armii przygotowanym przez Corvus Belli dwa z trzech rydwanów przedstawiają rydwan z lekko zabudowanymi bokami, w których widoczne są otwory. W modelu w miejsce otworów znajdowała się ścianka z metalu (ograniczenia odlewu). Stwierdziłem więc, że model będzie wyglądał znacznie lepiej, kiedy usunę te fragmenty ścianek i wypiłuję w nich otwory. Zrobiłem to najpierw dziurawiąc boki rydwanu wiertłem odpowiedniej średnicy, a następnie pracowicie wypiłowując pilnikiem dokładny, właściwy kształt. Ścianka okazała się dość gruba, niechętnie poddająca się leciutkiemu, delikatnemu pilnikowi, jedynemu jaki mieścił się w opiłowywanym miejscu... Ech, krótko mówiąc nad piłowaniem spędziłem kilka godzin. Efekt ostateczny okazał się jednak całkiem, całkiem.

Malowanie rydwanu nie odbiegało specjalnie od poprzedniego, zmieniłem tylko kolorystykę rydwanu (na identyczną, jak jedna z ilustracji w zeszycie Osprey'a poświęconym wrogom Rzymu, w tym Galom), a także sposób malowania szprych w kołach, myślę że są teraz bardziej wyraźne i nieco bardziej czyste. Do skończenia armii galijskiej brakuje w tej chwili tylko jednego rydwanu, będącego jednocześnie elementem dowódczym i obozu.

Second gallic chariot is ready and... I'd like to forget it's cleaning proccess as soon as possible. Corvus Belli army deal box I've got has two of the three chariots with a body with light, open sides. Well, they should have openings as due to limitations of casting they are made fully in metal. So after looking at them I decided that model will look much better with properly open sides. I drilled series of holes at the appropriate places and then filed down all leftovers of unnecessary metal with very small and delicate file, the only one I've got which I could put into the tiny holes... Well, it took me few hours but final effect is worth it I think.
Chariot is painted almost exactly in the same way as previous one, I changed only colors a bit (to be closer to  a drawing from Osprey's  by Angus McBride) and a way I painted wheels spokes. They seems a bit cleaner and more defined to me now. My Gallic army is just one element (LCh(Gen) and camp short.




środa, 29 września 2010

Rydwan galijski | Gallic chariot

Pierwszy wózek pomalowany, do zrobienia dwa, w tym jeden "na bogato", bo to opcjonalny element dowódczy. Napracowałem się sporo nad tym rydwanem, a efekt chyba i tak ginie - spodnie wojowników, cieniowanie rydwanu i koni, jakoś to wszystko miesza się na podstawce, może z powodu skali. Najmniej zadowolony jestem z kół rydwanu - chciałem żeby wyszły trochę przybrudzone, zabłocone szprychy, a wyszło średnio. Ogólnie jednak dość podoba mi się ten starożytny "czołg", ma sporo klimatu.
Dorobiłem lejce dla woźnicy, zrobione są z pomalowanego paseczka papieru, utwardzonego cyjanoakrylem. Tak naprawdę zamiast jednej pary lejc powinny być dwie, uznałem jednak że za bardzo zdominowałyby cały modelik. Małym koszmarem okazała się podstawka - nie udało mi się zmieścić na niej w całości modelu. Stwierdziłem, że wolę wystające kopyto konia niż jeszcze większe wysunięcie do tyłu oszczepu. Koń raczej się nie odklei, a wojownik w rydwanie i owszem, zabierając przy okazji spory fragment farby. Kolejne problemy z podstawką związane były z dokładnym pokryciem ją piaskiem a potem z pomalowaniem. Na zrobieniu jej spędziłem cały wieczór - długo nawet jak na mnie.


First chariot is ready, two more to paint, including one with more elaborate paint scheme as it belongs to the chieftain (optional command element). Well, the one below took me quite a lot of time and effort - and final result seems to be not so great after all. Trousers, shading on horses and chariot body, everything seems to blur, maybe due to scale. I think the worst part of the model are wheels, spokes specifically. I wanted to paint them dirty and mud smeared and they look just ugly:) But to be honest I rather like this model, it certainly has a lot of "feel".
I added reins to the charioteer, they are made from thin stripes of painted paper, making tougher with application of superglue. There should be two pairs of them but I decided to make only one as I think four stripes would be diverting attention from the horses and charioteer too much. Worst part of the model was base. I couldn't fit chariot without overhanging some parts. Finally I decided to move a horse a little to the front as it is more unlikely that it will come off then javelinman on the chariot (who will take with himself a lot of paint from the body of the chariot). Painting the base was a pita too - horses legs and chariot wheels are so close that it was really hard to paint sand and not miniature itself. It took me one whole evening to make the base - long even for my standards.