Pokazywanie postów oznaczonych etykietą terrain. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą terrain. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 września 2017

Ruiny Osgiliath 3/3 | Ruins of Osgiliath 3/3

Ostatni duży element zestawu Ruiny Osgiliath. Powinienem jeszcze pokazać też dwa posągi, ale zwyczajnie o nich zapomniałem - czekają na dopieszczenie, może dziś wieczorem uda mi się to zrobić.

Dzisiejsza ruina to największy element całego zestawu, prawie dwukrotnie większy od tego pokazywanego poprzednio. Miły w malowaniu, jednak niespecjalnie fajny w sklejaniu. Brak jakichkolwiek połączeń ustalających wzajemne położenie ścian sprzyja drobnym przesunięciom, skutkującym problemami z geometrią. Trzeba o tym pamiętać przy sklejaniu i zwracać na to szczególną uwagę.

A ponieważ model jest taki duży, miałem problem ze sfotografowaniem go - najzwyczajniej w świecie wychodził poza tło:)

The last large element of Ruins of Osgiliath set. I should also show two large statues, but I forgot about them - they are still waiting for final details and weathering, I plan to finish them this very evening.

Today's ruin is definitely the biggest one in the set, almost twice the size of the one which I showed earlier. It was fun and easy to paint, but assembling it was not so cool. Lack of any guidance pegs in walls makes glueing them a bit tricky, so it is worth to be double care here.

And, as the model itself is so big, I have had problem taking proper photos - it is simply too big for my background and parts of my light tent shows.





wtorek, 22 sierpnia 2017

Ruiny Osgiliath 2/3 | Ruins of Osgiliath 2/3

Drugi element zestawu Ruins of Osgiliath, pomalowany odrobinę innym odcieniem szarości. Przyjemne malowanie, z lekkim wykorzystaniem aerografu, ale generalnie stara, dobra metoda suchego pędzla z odrobiną cierpliwości. Jedyną obiekcję, jaką mogę mieć do całego zestawu, to lekko nieprzemyślane łączenie elementów - są po prostu dostawiane do siebie, co pokazuje linię łączenia. Ale to w sumie drobiazg.

Second element of Ruins of Osgiliath set, painted with slightly different shade of grey. It was a very pleasant job, with a touch of airbrush here and there, but mostly good, old drybrushing and lots of patience. I have only one minor gripe with this set - connections are rather poorly thought off - sections of the walls are just touching each other, which makes joints rather visible. But this is really a minor thing.




wtorek, 21 marca 2017

Kaplica z Ogrodu Morra (część III) | Garden of Morr chapel (part III)

Jakiś czas temu uświadomiłem sobie, że na sporej części moich fotek tytułowych widać jeden i ten sam element - kapliczkę, element zestawu Ogród Morra, pomalowaną ponad dwa lata temu. Od tego czasu pomalowałem jeszcze tylko jedną część tego cmentarza, mianowicie obelisk. Zmotywowany chęcią lekkiej zmiany tła zdjęć, skleiłem pozostałe budynki, dwie kaplice, ogrodzenie pozostawiając na później (mam nadzieję, że nie na bardzo później).

Oba budynki zmontowałem już kilka tygodni temu, po czym trafiły na odleżenie. W tym czasie zdążyłem już zapomnieć, dlaczego wieżyczkę większej, pokazywanej dziś kaplicy zostawiłem bez przyklejenia. Uświadomiłem to sobie dopiero w trakcie malowania, widząc szpary w łączeniach części. Trudno, będzie jak jest.

Malowanie to głównie aerograf i suchy pędzel oraz rozmaite washe. Na pomalowany czarnym kolorem budynek naniosłem kolor Medium Grey z serii Air Vallejo, dachówki pomalowałem kolorem Mephiston Red naniesionym tradycyjnie pędzlem. Całość po wyschnięciu została potraktowana czarnym, rozwodnionym washem naniesionym aerografem, po wyschnięciu operację powtórzyłem drugi raz, zwracając uwagę szczególnie na dół budynku i miejsca pod dachem.

Suchy pędzel to Celestra Grey i miejscami Ushabti Bone. Dachówki były również drybrushowane, najpierw kolorem Wild Rider Red, potem Troll Slayer Orange. Po wyschnięciu wykorzystałem wash Athonian Camoshade do naniesienia wilgoci, mchów i podobnych zabrudzeń. Miejscami naniosłem też zacieki i plamy z washy w kolorze brązu. 

Some time ago I realized that there is one common element visible on the large part of my title photos - chapel, part of excellent set Garden of Morr - painted over two years ago. Since that time I managed to paint just one more element of this set, a monument. As I want to vary a background of photos a little bit more, I assembled two more buildings from the Garden, two chapels, leaving fence for later (hopefully not much later).

Both buildings were assembled few weeks ago and then left to mature;) Meantime, I simply forgot why small tower from the larger chapel was left not glued on... So, when I wanted to paint this model, I glued it on... And then, when the first coats of the paint were already on the model, I realized that I forgot to use filler on the very visible joints of the tower... Well, great...

Painting was done with airbrush and drybrush mostly with some minor effects done with washes. Whole building was basecoated with black paint, and then again whole model was airbrushed with Medium Grey color from Air range of paints by Vallejo. Large roof tiles were hand painted with Mephiston Red. After all colors were dry, whole model was airbrushed with thinned Nuln Oil wash. This was repeated when the wash was dry, with special attention given to the lower parts of the building and the sections with some overhangs.

Drybrush on the stone was done with Celestra Grey and - at places - Ushabti Bone. Roof tiles were drybrushed with Wild Rider Red and Troll Slayer Orange. Athonian Camoshade wash was used for making stains of algae etc. Other places were treated with various shades of brown washes.











poniedziałek, 4 lipca 2016

Drzewko z terrarium | Terrarium tree

Przy okazji jednej z ostatnich wizyt w sklepie z artykułami dla zwierząt domowych, czynionych regularnie z uwagi na konieczność opieki nad trzema kawiami i jednym jeżem pigmejskim, z przyzwyczajenia zajrzałem też do działu z rybkami i gadami. Staram się co jakiś czas zerknąć na półki w nadziei wypatrzenia czegoś przydatnego do hobby. Wcześniej kupiłem tam  kilka naprawdę fajnych, realistycznych skałek, które od pewnego czasu widać w tle części fotek, a moim ostatnim nabytkiem jest coś, co producent określa mianem “Large Bonsai” - drzewko, przeznaczone - jak mniemam - jako ozdoba do terrarium.

“Roślinka” wykonana jest z miękkiego, nieco gumowatego plastiku w kolorach ciemnego brązu (pień i gałęzie) i jasnozielonożółtym, z którego uformowano kolcowate “liście”. Pień i gałęzie łączą się w kilku miejscach, tworząc razem całkiem spore drzewko - spokojnie nadaje się na centralny punkt stołu do gry, jest może nawet nieco zbyt duże. Jest na tyle duże, że z trudnością zmieściło się do mojego całkiem sporego namiotu bezcieniowego. Ale - co jeszcze fajniejsze, poszczególne gałęzie w całości można wykorzystać przy odrobinie kreatywności albo jako oddzielne rośliny, albo - po rozcięciu - zrobić z nich rozmaite krzaczki i zarośla. Warto tylko zauważyć, że drzewko składa się, tak naprawdę, tylko w jeden sposób - mocowania i wpusty zaprojektowano tak, by dobrze pasowały tylko względem konkretnych części.

Plastik z którego wykonano “roślinkę” jest miękki i poddaje się lekkiemu wyginaniu - co prawda wraca wkrótce do niemal poprzedniego kształtu, niemniej jednak możliwe jest jego lekkie kształtowanie. Chętni mogą pobawić się jeszcze w malowanie pnia i gałęzie, nadając mu bardziej realistyczny kolor - problem w tym, że materiał, z którego wykonano “roślinkę” ma wszystkie cechy gumowatego plastiku znanego z figurek w skali 1:72 co pośledniejszej jakości - łącznie z trudnościami związanymi z malowaniem farbami. Podejrzewam jednak, że potraktowany drybrushem i jakąś odporną farbą akrylową podda się i przyjmie nowe barwy - a jako że to “realistyczne drzewo”, nie musi być pomalowane niezwykle starannie.

Producentem jest firma czeska firma JK Animals, produkt powstał w Chinach, a jego cena we wspomnianym sklepie wynosiła 20 PLN. Dla mnie bomba.

I frequently visit local pet shop - which is necessary having three guinea pigs and african hedgehog at home. Usually I visit part with fishes and reptiles too, looking for some things useful  for wargaming. I bought some realistic, painted small resin rocks, visible as a background in some photos here on the blog, some fish tank plants (which will become my jungle) and - recently - large terrarium plastic “plant” labelled as “Large Bonsai”.

“Plant” comes in several parts (roots, barks with foliage and a trunk). “Wooden” parts are made from soft, rubber-like dark-brown plastic, foliage is made from yellowish green soft plastic too. Roots, trunk and barks are to be connected and once they are snap-fitted, they make quite large tree. It is so large that it can be used as a table centrepiece for gaming and it barely fits inside my quite spacious photographic tent. But - and this is even more cool - barks may be used separately, as plants in their own rights. Alternatively, they may be cut up and used for making some bushes. It is worth to note though, that tree may be assembled in just one way - only then connections are smooth and strong.

Plastic which this “plant” is made of is soft and prone to bending - unfortunately it bends back relatively fast, but slight shape corrections are possible nonetheless. It may be painted too, but being so similar to rubber plastic used for making 1:72 toy soldiers, I’m pretty sure that it won’t be easy, as paint will tend to easily tear off. I suppose that drybrushing with some heavy duty paint will bring correct results though.

Plant was made in China for Czech company JK Animals and its price in my local shop was sligthly less then 4 GBP (about 6 USD, 4.5 EUR). Megacool for me.





wtorek, 31 maja 2016

Posąg z Ogrodu Morra (część II) | Statue from Garden of Morr (part II)

Po krótkiej, parunastomiesięcznej przerwie, powróciłem do Ogrodu Morra. Przyznam szczerze, że nawet nie dla samych budynków, tylko raczej dla zrobienia kolejnych elementów tła do zdjęć - nic nie poradzę, lubię cykać takie fotki.

Niezależnie jednak od tego, Ogród Morra, jeden z gotowych zestawów terenów produkcji GW, to kawał świetnej roboty. Trzy niewielkie kapliczki, dzisiejszy posąg i ogrodzenie składa się w ładną całość, która na dodatek nie była strasznie droga - jak na ceny GW, rzecz jasna.

Malowanie aerografem, potem trochę przecierki suchym pędzlem i zabawa washami. Zdecydowałem się pozostawić róże. Wiem, że wielu osobom one przeszkadzają, jednak po pierwsze, to jeden z symboli Morra, po drugie ładnie ożywia dość monotonną kolorystykę całości.

After a short break (just about two dozen of months) I decided to return to my Garden of Morr. I'm honest - not for terrain per se, but more for something to use as a background for my photos. Honestly, I really like to take such photos.

But Garden of Morr, one of terrrain sets from GW, is excellent. Three small chapels, one statue and a fence with a gate make great terrain piece. And the set itself was relatively cheap, when it was available, cheap for GW anyway.

My statue was painted with airbrush, some drybrushing and lots of washes. I decided to leave roses as they are. I know that some people remove them, but - first, this is one of Morr's symbols, second - it livens up a bit monocolour scheme of this set.







poniedziałek, 2 maja 2016

Gargulce | Gargoyles

Na warsztat trafił kolejny miniminiminiprojekcik, a mianowicie dwa gargulce na postumentach, które będę mógł wykorzystać albo jako, po prostu, ozdóbki na polu walki, albo w scenariuszach do Frostgrave. Miniaturki to stareńka Ral Partha, skala 25 mm z tego co pamiętam. Jednego z tych gargulców pokazywałem lata temu w innym, pierwotnym malowaniu. Postanowiłem jednak wydobyć to maleństwo z czeluści zapomnienia i dać mu drugą szansę na zaistnienie. Przykurczony kolega to druga część tego samego zestawu - tego od dziesięcioleci miałem w białym podkładzie.

Jeden ze scenariuszy gry Frostgrave wykorzystuje sześć żywych posągów, strzegących skarbów. Moje kamienne maszkarony będą dwoma z nich, teraz muszę jeszcze znaleźć cztery kolejne miniaturki, podobne w stylu. Dwie w zasadzie już mam, nad kolejnymi się waham... Ale możliwe, że ostatecznie zrobię je w tym tygodniu.

Kolumny to produkt Black Grom Studio, wersja prototypowa. Wkrótce prawdopodobnie trafią do sprzedaży. Dobrze odlane, proste, klasyczne kolumny doryckie, dostępne w odcinkach z podstawami i z kawałkami "po przejściach" - ukruszonymi i obitymi. Te trafią do planowanej zrujnowanej świątyni...

Gargulce przymocowałem do kolumn za pomocą magnesów. Dzięki temu mogę je zdejmować, jeśli w czasie gry zajdzie taka potrzeba.

I managed to paint another tinytinytiny project - two stone gargoyles standing on columns, which will be usable both as a stand alone mini-architecture on the game table or for Frostgrave scenarios. Figures are very old Ral Partha, 25 mm scale if I remember correctly. One of them was already shown here, on the blog, years before, in its original painting 23 years old. I decided to revive this little fellow and give him a second chance so to speak. His gnarled friend is from the same set - this one was undercoated white and left for the same amout of time.

One of Frostgrave scenarios calls for a six living statues guarding treasures. My stone gargoyles will be two of them, now I need to find another four miniatures similar in scale to make further statues. To be honest, I have two of them already, and I wonder over last two of them... I will try to make those four statues this week, if time will permit.

Columns come from Black Grom Studio company, both are from preproduction cast. They will be available soon I think. Cast is good, columns are classical doric ones, divided into sections and bases/capitals. Some of the sections are broken or crushed, adding to the variety. I will use them in forthcoming ruined small temple project...

Gargoyles are positioned over the top of columns with small earth magnets. They are easily detachable, if need arise.








środa, 16 grudnia 2015

Większa skałka | Bigger rock

Trzecia i ostatnia z robionych ostatnio skałkoprzeszkadzajek. Największa i chyba najmniej udana, z bardzo wyraźną fakturą kory widoczną zwłaszcza od góry. I, jednocześnie, nauczka na przyszłość. Kora była porządnie wysuszona, jednak aplikacja szpachlówki i gęstego kleju wodnego to nieco za dużo, jak na wytrzymałość płytki piankowej, która jest wykorzystana jako podstawka - lekko się spaczyła po wyschnięciu wspomnianych materiałów. Pomoże na to, jak i na "wygląd kory" wykorzystywanie mniejszych kawałków, uzupełnianych kawałeczkami łupnia - tak jak na prawej skałce, widocznej na ilustracji głównej tego wpisu.

Third and last of the lastly finished rocks. The biggest one and, at the same time, the least successful I think, with prominent bark texture visible, especially on the top. This is also a lesson for the future - even very dry bark (as mine) may warp foamboard when wet filler and PVC glue are used. Solution is, fortunately, relatively simple - bark must be broken into smaller pieces, which are then glued to each other, and some small slates added will further break texture into something more rocklike - just like on the rightmost rock visible on the main picture of this note.




czwartek, 10 grudnia 2015

Skałki | Little rocks

Jednym z przyjemniejszych, aczkolwiek czasami mocno frustrujących aspektów prowadzenia bloga jest dla mnie robienie zdjęć z tłem. Zdaję sobie sprawę, że ich jakość pozostawia trochę do życzenia, retuszowanie podstawek mogłoby być lepsze i.... i jeszcze parę rzeczy... Niemniej jednak - sprawia mi to przyjemność.

Ostatnio stwierdziłem jednak, że trochę monotonne stają się tła. W zasadzie to wariacje paru tych samych elementów, ustawionych w różnych konfiguracjach. Postanowiłem trochę wzbogacić ich zbiór, a - przy okazji - zrobić kilka przeszkadzajek na stół.

Dwie widoczne obok i poniżej skałki to kawałki kory i małe kamienie, poklejone, poszpachlowane i pomalowane - nie licząc czasu schnięcia farby, ich zrobienie zajęło na pewno mniej niż godzinę. Efekt jest chyba dość fajny, choć wydaje mi się, że faktura kory jest jednak zbyt wyraźna. "Robi się" jeszcze jedna, sporo większa skała, ale ta będzie gotowa do pokazania nieco później.

Personally one of the most satisfying (but sometimes frustrating) parts of running a blog is taking photos with backgrounds. I know that quality of their varies, that my retouches could be better, and so on... Still - I like it a lot.

Lastly I decided to make some additional background pieces, which would be equally useful as terrain for gaming.

I managed to finish two simple rocks first - they are made from tree bark and small pebbles, glued and plastered together and then painted. I think both of them took no longer then an hour (not counting paint drying). I find final look of them quite pleasing to the eye, but at the same time I think that bark texture is too evident. One more rock, bigger one, is still on the workbench.