Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Infinity. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Infinity. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 czerwca 2015

Piechota Ghulam | Ghulam Infantry

Trzeci z żołnierzy piechoty Ghulam był pomalowany lata temu - kiedy kupiłem zestaw startowy. W tamtym czasie wydawał mi się całkiem niezły, dziś... cóż, nie przeszedł testu jakości:). Nie zmywałem go jednak, na wcześniej pomalowanym modelu dodałem trochę cieni, rozjaśnień i kontrastów. Różni się od pomalowanych ostatnio, mniej jednak, niż mogłoby się to początkowo wydawać. Kolejną figurką do 'Infinity', jaka trafi na mój warsztat, będzie, najprawdopodobniej, snajper Hunzakut.


Third of the Ghulam Infantry soldier was painted years ago - when I bought starter pack. I thought that it was painted rather well then, but nowadays... well, this miniature didn't pass the quality control check:) I didn't paint stripped him though, just painted more shadows and higlights. It is different the two soldiers painted recently, but it is not very visible on the table.Next 'Infinity' miniature I will paint, will be Hunzakut Sniper probably.











sobota, 23 maja 2015

Haqqislam po raz trzeci | Haqqislam, take three

Trzeci z pomalowanych żołnierzy Ghulam Infantry, w zasadzie skończony z półtora tygodnia temu, brakowało mu paru drobiazgów i podstawki, wszystkiego może z godzinę pracy, ale to była akurat ta godzina, której nie miałem... Dziś jednak udało mi się go skończyć. Mam nieco mieszane uczucia w stosunku do tego piechociarza. Myślę, że na żywo wygląda całkiem, całkiem, zdjęcia jakoś tego nie oddają. Niestety, miał paskudną nadlewkę, blob żywego metalu w miejscu pełnym detali. Trochę to ściąłem, trochę spiłowałem, malowaniem starałem się ukryć jeszcze dodatkowo, niemniej jednak ta potężna nadlewka jest nieźle widoczna, jeśli ktoś wie gdzie jej szukać... Siedzi mi to niczym zadra w palcu.

Third of the painted Ghulam Infantry soldiers, almost fnished week and a half ago, except few minor details and a base. One hour of work total, but it was this one hour of free time, which I sadly lacked. Today, finally I was able to finish this miniature. And I have mixed feelings, to be honest. I think it looks rather good live, sadly photos doesn't do justice here. Unfortunately, this particular cast was badly miscasted, with large blob of metal right in the visible, fully detailed place. I tried to file it down somehow, and then paint it over to mask it, but it is still very visible, when one knows where to look. It is like a splinter in my finger...






środa, 6 maja 2015

Piechota Ghulam, podejście drugie (Infinity) | Ghulam Infantry, take two (Infinity)


Poprzedni wpis traktujący o figurkach do "Infinity" pojawił się na łamach bloga niemal na początku jego istnienia, dobre kilka lat temu. Pomalowałem wówczas pierwszego piechura Ghulam frakcji Haqqislam, obiecałem sobie, że przynajmniej raz w miesiącu wrócę do tematu... I, jak to zwykle bywa, temat tenże zarzuciłem. Ostatnio jednak coś drgnęło. Mormeg, skuszony zarówno wyglądem miniaturek, jak i ich niewielką liczbą pozwalającą na komfortową grę, zainteresował się "Infinity". Wciąż czeka na swoje figurki, ja natomiast wróciłem do piechoty.

Powrót do "Infinity" postanowiłem rozpocząć do kolejnego piechociarza Ghulam, a w zasadzie piechocinki... Albo piechociarki. W każdym razie od żołnierza Ghulam płci żeńskiej. Na początku nie chciałem bawić się w klejenie miniaturki z paru części, co uważam zresztą za jedną ze sporych wad figurek do tej gry. No cóż, coś za coś, inaczej spora część atrakcyjnych póz, jakie przyjmują te zabaweczki, nie dałaby się zreprodukować w metalu.


Figurka jest pomalowana w barwy niemal dokładnie takie same, jakie prezentują miniaturki oficjalne, choć użyte kolory są ciut bardziej stonowane. W przeciwieństwie jednak do pierwszego Ghulama, jego koleżankę znacznie mocniej skontrastowałem, i wyszło to jej na dobre. Zresztą, prawdę powiedziawszy, kiedy oglądałem tą pierwszą figurkę, jest ona praktycznie cała do przemalowania, a przynajmniej daleko idącej poprawy. Zajmę się nią jako trzecią, po dokończeniu niemal już gotowej kolejnej miniaturki.

A co do efektów finalnych... Malowanie wyszło, chyba, całkiem nieźle. Wbrew moim obawom bardzo przyjemnie malowało się twarz, drobną lecz bardzo wyrazistą. Są za to na figurce pewne miejsca, w których drobne ułomności formy poskutkowały niespecjalnie fajną fakturą metalu, trudną do usunięcia lub poprawy ze względu na ich umiejscowienie. Pozwolę sobie przemilczeć ich położenie, niemniej jednak muszę zwracać większą uwagę na tego rodzaju szczegóły.

Previous blog entry about "Infinity" miniatures was posted very long time ago, almost at the beginning of my blogging, quite a few years ago. I managed to paint one Ghulam Infantry soldier then, promised to myself to paint at least one miniature for this game monthly, and... And, of course, never returned to them. But something has changed lately. My brother, Mormeg, expressed his interest in "Infinity" game - miniatures are gorgeous and one need relatively small number of them to play. He still awaits his order, but I was able to paint right away.

My return to "Infinity" meant one thing - I need to return to Ghulam Infantry too. My miniature of choice was this nimble she-soldier, as I didn't want to glue first miniature from fragile, metal pieces. This is the biggest weakness of "Infinity" miniatures I think, but I know at the same time, that many poses of figures for this game would be impossible to cast in metal without breaking miniature in pieces first...

Miniature is painted in colours very similar to the original, official colours, mine are just slightly more muted. Contrary to the first Ghulam Infantry miniature painted, this one is much more contrasted. And I think it looks much better now. To be honest, when I looked at the first Ghulam figure lately, I was shocked how bad it looks now. I need to repaint it almost totally and I will make it just after finishing next new miniature, which is almost finished.

But let's return to she-soldier. Painting is, I think, quite good. Face especially was fun to paint. Initially, I was a little afraid, as it is really a tiny area, but sculpt is of such a high quality, that it didn't cause any problems. Unfortunately, there are some areas of miniature, where mould was slightly damaged I think and surface details are mishapen. I wasn't able to correct them all as they are in places really hard to reach with a knife or a file.







sobota, 1 października 2011

Miecz Allaha - piechota Ghulam | Sword of Allah - Ghulam Infantry

Dwa minione dni zajmowałem się malowaniem swojej pierwszej figurki do gry Infinity produkcji Corvus Belli. Jakiś czas temu skorzystałem z promocji producenta, kupiłem w korzystnej cenie rozbudowany zestaw startowy jednej z frakcji, Haqqislamu. Ponieważ tło samego świata znam, na razie, dość pobieżnie, malując miniaturkę zerkałem i sugerowałem się nieco malowaniem oficjalnym Angelo Giraldeza, niemniej jednak, będąc zwolennikiem militarnego wyglądu, zmieniłem część kolorów. Figurki do Infinity to jedne z najlepszych produktów w skali 28 mm na rynku - jeśli nie najlepsze. Świetnie proporcjonalne, ze znakomitą dynamiką lub anatomią, bardzo, bardzo szczegółowe. Doskonała jakość odlewu, w praktyce bez śladów dzielenia formy czy nadlewek na części głównej, z lekkim flashem na obu ramionach (odlanych oddzielnie). Kieszenie na spodniach mojej żołnierki miały suwaki z uchwytami, widoczne były szwy munduru i kamizelki kuloodpornej, broń ma przełącznik ognia, itd... Troszkę obawiałem się malowania, jednak okazało się, że miniaturka jest podzielona w wygodny, sprzyjający nakładaniu farb sposób. Bezproblemowo mogłem skoncentrować się na dopracowywaniu szczegółów kolejnych obszarów figurki. Malowałem kilkoma bardzo cienkimi warstwami farb, obawiałem się utraty niektórych szczegółów odlewu, na szczęście niepotrzebnie. Podczas malowania używałem silnie powiększających szkieł, dzięki czemu nie miałem najmniejszych problemów ze zidentyfikowaniem malowanych części i z dotarciem końcówką pędzla do małych zakamarków. Trzy części figurki malowałem oddzielnie, połączyłem je dopiero po niemal całkowitym wykończeniu. Tu, niestety, miałem już trochę problemów. Czego bym nie robił, położenie rąk nie do końca się zgrywało, musiałem operować niewielką ilością greenstuffu przy połączeniu prawej ręki z korpusem, ostatecznie jednak niemal tego nie widać.

Jak kilka razu już wspomniałem, nie lubię mocno wycieniowanych, przesadnie kontrastowych figurek. Ograniczyłem się do stonowanych rozjaśnień - choć i tak składają się z 5-6 warstw. Zadowolony też jestem z osiągniętej realistycznej kolorystyki mundurów i wyposażenia. Kolory grają ze sobą, a jednocześnie nie przyciemniają ogólnego odbioru miniaturki. Nie do końca natomiast jestem zadowolony z podstawki. Chciałem coś innego od piasku i suchej, wypalonej słońcem trawy. Co prawda, pasowała by do tła fabularnego wybranej frakcji, jednak podobne robię swoim Meksykanom i Indianom. Zdecydowałem się na podstawki utrzymane w klimacie miejskim - asfalt i fragmenty betonowych płyt. I właśnie z tych płyt jestem niezadowolony. Chyba jeszcze nad nimi posiedzę. Ogólny czas malowania - ok. 12 godzin.


Two past days I've spent painting my first miniature for Infinity game produced by Corvus Belli. There was a great promo sale on the producer's website some time ago and I bought starter pack with some additional blisters and boxes for one of the factions - Haqqislam. As my knowledge of the game world is somewhat lacking yet, I've spent a lot of time watching official miniatures painted by Angelo Giraldez. As I prefer more military look, I've changed some of the colors. Infinity miniatures are one of the best 28 mm figures on the market - if not the best. They are very proportional, with great, dynamic poses and scultp full of tiny details. Casting is great too, mould lines are very hard to notice by, my chosen first miniature was virtually paint ready straight from the box on the torso and required very little cleaning on both separate hands. Speaking about details - zippers on the trousers pockets have visible little zippers, uniform seams are visible, gun has fire mode selector, etc. I was a little afraid of painting such minute details first, but it turned out that miniature was very cleverly sculpted, with clean, well defined separate areas. Painter is easily able to focus on separate parts and work on them from base coat till the very end and then moving to next area. As I'm using modeller's glasses now, I was able to easily spot and paint even very small parts and brush work was easy. I've painted three parts of the miniatures separate and when they were ready I've glued them together. Well, it was a little hard and I have had to use some greenstuff to make joint between right arm and torso clean and nice.
As I've mentioned few times already, I'm not a huge fan of very highly contrasting highlights. I purposefully made them not as prominent as on original miniature, still there are 5-6 layers everywhere. I'm really glad how the chosen colors work close to each other. They have, I think, military look and don't look too bland at the same time, colors used don't darken the miniature too. I'm not so happy with the base though. As I wanted something else then barren, dry earth and sun dried grass (I'm using such bases on my Mexicans and Indians), I finally decided to use more modern, urban theme. Asphalt with some concrete slabs. And these slabs are not that great I think, I will try to give them one more final touch yet. Overall painting time - about 12 hours.