Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LCh. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LCh. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 marca 2011

Lekki rydwan egipski | Egyptian light chariot

Oj, strasznie długo zeszło mi się z tym modelem, muszę jednak powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony z efektu końcowego. Długi czas pracy to częściowo moja wina, nie dość że ułamałem nogę kierowcy rydwanu, którą potem musiałem zrekonstruować (a umiejętności rzeźbienia brak mi zupełnie), to stwierdziłem, że model będzie wyglądał ciekawiej z oszczepnikiem, biegnącym obok i z lejcami. Same lejce to ładnych parędziesiąt minut dodatkowej roboty ale chyba warto.
Podczas montażu i malowania kierowałem się ilustracjami zawartymi w jednym z zeszytów cyklu Campaign wydawnictwa Osprey, poświęconemu bitwie pod Kadesz, ilustracjom znalezionym w sieci, przedstawiającym rydwany egipskie a pochodzącym z okresu Nowego Państwa (jest tego naprawdę sporo) oraz zdjęciami modeli Wargames Foundry:). Kolorystyka rydwanu jest zbliżona do rysunków z Osprey'a ale nie mam tak naprawdę pojęcia, czy odpowiada rzeczywistości. Obaj członkowie załogi rydwanu wyposażeni są w pancerze łuskowe. Źródła twierdzą, że wykonywano je zarówno z metalu, jak i z odpowiednio przyciętych fragmentów skóry - dla tych modeli wybrałem wariant wykonany z metalu - zaszalałem trochę, wykorzystując po raz pierwszy od jakichś 15 lat bardzo starą farbę Citadel o nazwie Polished Blue. To metaliczny niebieski. Efekt nie jest najgorszy. Co ciekawe, pancerz łuskowy znaleziony w grobie Tutenchamona wykonany był ze skóry barwionej na różne kolory, prawdopodobnie był znacznie wygodniejszy od ciężkiego i bardzo, bardzo gorącego pancerza metalowego. Tarcze przy obu figurkach wykonałem od podstaw - w przypadku woźnicy chronił on nią łucznika - w zasadzie powinienem zamienić załogę miejscami ale zorientowałem się w tej drobnej pomyłce już po solidnym przyklejeniu figurek, nie chciałem już bawić się w ich odklejanie. Oszczepnik, biegnący obok wozu bojowego przedstawia żołnierza zabijającego nieprzyjaciół zszokowanych uderzeniem rydwanu, jego zadaniem była także dodatkowa ochrona załogi pojazdu. Figurka jest identyczna jak w przypadku obu miniaturek z wcześniejszej podstawki 2Ps - odpowiednio powyginałem tylko kończyny i ułożyłem trochę inaczej ciało. Na szczęście figurki Venexii wykonane są z bardzo miękkiego, jak na dzisiejsze standardy stopu i łatwo poddają się tego rodzaju modyfikacjom bez łamania się, jeśli tylko zachowana zostanie pewna ostrożność. Niestety, przy okazji wyszukiwania miniaturki przekonałem się, że dwie z odpowiednich figurek są wybrakowane, nie mają odlanych prawych dłoni.
Doskonałe są konie - jakość o parę klas przewyższa figurki piesze Venexii. Malowało się je bardzo dobrze, mają fajne pozy, dość głęboką rzeźbę. Koszmarem natomiast były koła. Nie dość, że niezbyt przypominają cienkie, smukłe koła znane z zachowanych rydwanów i ich przedstawień, to na dodatek musiałem je w praktyce wycinać z bardzo licznych nadlewów i fragmentów metalu wypływającego spomiędzy form. Niestety, wszystkie koła do pozostałych rydwanów egipskich prezentują ten sam, mierny poziom.
Tak czy siak uważam, że gotowy model jest jedną z moich lepszych prac i wygląda w rzeczywistości bardzo fajnie - sporą rolę odgrywają w tym pewnie żywe, jaskrawe kolory.
Ostatnia sprawa - podstawka. Jej wielkość jest zgodna z przepisami DBA ale uważam że 40x40 mm to za mało w przypadku rydwanów i słoni. Modele, po prostu, nie mieszczą się na niej, wiszą zarówno z przodu, jak i z tyłu. Montując kolejne rydwany być może zrobię niestandardowe podstawki 40x50 mm.
Podczas prac nad podstawką wykorzystałem nowe gotowe kępki traw firmy Fredericus Rex. Niestety, nie są one tak dobre jak produkt Silfora - są tańsze ale ich jakość pozostawia nieco do życzenia, co daje się zauważyć zwłaszcza na etapie montowania ich na podstawce.

Well, this model took a long time to complete, much longer then I anticipated but I have to say I'm really glad how it turned out. I'm partly responsible for such a long delay as I broke a leg of chariot driver first and had to sculpt it from the beginning (and I truly suck with greenstuff), then I decided that model would be much more interesting with reins added to the horses and runner next to the chariot (which is historically accurate I think). Reins itself are about 2 more hours of work...
My main source of inspiration while making and painting this model were Campaign 22 "Battle for Qadesh" by Osprey, some photos of ancient Egyptian reliefs found on the Web and photos of miniatures by Wargames Foundry from the official site of this company:). Colours of the chariot are close to pictures from Osprey but I don't know if they are historically valid. Chariot crewmen wear scale armour. Sources indicates that this kind of armour was made from metal or leather scales. I chose to represent metal and for the first time in 15 years used very old Citadel paint called "Polished Blue" - it is basically blue with nice metal shine. Result is not bad. Scale armour found in Tutenkhamon grave was made from leather - wearing metal one under the hot egyptian sun surely wasn't comfortable. Both shields visible on the model are made from scratch (I especially like the zebra one;)). Chariot driver was equipped with a shield to protect archer. Miniatures on the model should change places to be honest but I noticet it too late to make any adjustments. Well, I will have to live with it I guess. Chariot runner visible next to the vehicle represents soldier running alongside chariots to kill any enemies shocked with chariot attack. His other role was protection of chariot crew. I used javelinmen miniature (the same which is visible on the 2Ps base). Fortunatelly Venexia Miniatures are cast in relatively soft alloy and it is possible to bend legs and arms carefully. Unfortunately, looking for right miniature for a runner I noticed that two of my javelinmen are casted without right hands.
Both horses are excellent. They are much, much better then other Venexia miniatures. Sculpt is very realistic and relatively deep, poses are lifelike, they painted very well. Wheels of the chariot, on the other side, were true nightmare. They are much too thick for egyptian chariots I think and they were very badly casted. I have had to literally carve them out of the flash.
Nevertheless I think that final model looks really good, I think it is one of my best 15 mm works. Bright, strong colors really help I think.
One more thing - base. It is 40x40 mm as per DBA rules but I think it is much too small. Models of chariot and elephants just doesn't fit on such base, they have to be positioned diagonally (which sucks) or "hanging" partially outside the base (which sucks too). I will probably make some larger, 40x50 mm base for other egyptian chariots. Dry grass tufts visible on the base are made by Fredericus Rex company. Unfortunatelly they are not as good as Silfor ones but they are cheaper. 


czwartek, 14 października 2010

Galowie gotowi do wojny! | Gauls are ready for war!

Nareszcie! Pełna armia Galów II/11 produkcji Corvus Belli stoi u mnie na półce. Zdjęcia armii zaprezentuję, kiedy zrobię do niej obóz, a na razie ostatni z pomalowanych elementów LCh (Gen). Zdecydowałem się jednak na pomalowanie go w nieco bardziej jaskrawych kolorach niż dwa poprzednie, w końcu rydwan wodza zasługuje na szczególne traktowanie. Podobnie jak w poprzednim modelu także i ten ma wycięte otwory w ścianach rydwanu, jednak tym razem udało mi się zrobić to w nieporównywalnie krótszym czasie - opracowałem trochę lepszą technikę;) Figurkom, zwłaszcza wodza, poświęciłem też nieco więcej uwagi, choć ogólny czas malowania nie przekraczał chyba tego, jaki poświęciłem poprzednim rydwanom - prawdopodobnie ze względu na brak tarcz u wojowników i dość łatwy schemat kolorystyczny koni. Co prawda, nie przepadam za malowaniem rozmaitych odmian siwków, ciężko zrobić im dobre cieniowanie, ale zdecydowałem się na takie umaszczenie po znalezieniu zdjęcia takich własnie kropkowanych siwków, ja te na zdjęciu obok. Wyglądają może jak popaćkane farbą ale to tylko złudzenie. Lejce wykonane z pasków papieru wzmocnionych superglue.

Finally! My full option Gallic II/11 by Corvus Belli proudly stands on my shelf. I will make photos of complete army when the camp will be ready, probably next week, but here it is last of the elements - LCh (Gen). I decided to paint it in brighter, more vivid colors then two ordinary chariots, chieftain wheeled bringer of death deserves something special. As with previous model I opened the sides of the chariot too but this time it was much faster - I'm getting better;). I spent a little more time then usual on figures, especially chieftain. Overall painting time was similar to previous chariots though - probably due to lack of shields and easy colors of horses. I don't like to paint white horses to be honest, it's hard to get right highlights and shadows but I couldn't resist making these funny dots after I found picture of real such horses. They do look like splashed with paint but it is just illusion;) Reins are made from thin strips of paper strenghtened with superglue.



czwartek, 7 października 2010

Drugi rydwan galijski | Second gallic chariot

Drugi lekki rydwan Galów zrobiony i... wolałbym jak najszybciej zapomnieć o procesie jego oczyszczania. Traf chciał, że w zestawie armii przygotowanym przez Corvus Belli dwa z trzech rydwanów przedstawiają rydwan z lekko zabudowanymi bokami, w których widoczne są otwory. W modelu w miejsce otworów znajdowała się ścianka z metalu (ograniczenia odlewu). Stwierdziłem więc, że model będzie wyglądał znacznie lepiej, kiedy usunę te fragmenty ścianek i wypiłuję w nich otwory. Zrobiłem to najpierw dziurawiąc boki rydwanu wiertłem odpowiedniej średnicy, a następnie pracowicie wypiłowując pilnikiem dokładny, właściwy kształt. Ścianka okazała się dość gruba, niechętnie poddająca się leciutkiemu, delikatnemu pilnikowi, jedynemu jaki mieścił się w opiłowywanym miejscu... Ech, krótko mówiąc nad piłowaniem spędziłem kilka godzin. Efekt ostateczny okazał się jednak całkiem, całkiem.

Malowanie rydwanu nie odbiegało specjalnie od poprzedniego, zmieniłem tylko kolorystykę rydwanu (na identyczną, jak jedna z ilustracji w zeszycie Osprey'a poświęconym wrogom Rzymu, w tym Galom), a także sposób malowania szprych w kołach, myślę że są teraz bardziej wyraźne i nieco bardziej czyste. Do skończenia armii galijskiej brakuje w tej chwili tylko jednego rydwanu, będącego jednocześnie elementem dowódczym i obozu.

Second gallic chariot is ready and... I'd like to forget it's cleaning proccess as soon as possible. Corvus Belli army deal box I've got has two of the three chariots with a body with light, open sides. Well, they should have openings as due to limitations of casting they are made fully in metal. So after looking at them I decided that model will look much better with properly open sides. I drilled series of holes at the appropriate places and then filed down all leftovers of unnecessary metal with very small and delicate file, the only one I've got which I could put into the tiny holes... Well, it took me few hours but final effect is worth it I think.
Chariot is painted almost exactly in the same way as previous one, I changed only colors a bit (to be closer to  a drawing from Osprey's  by Angus McBride) and a way I painted wheels spokes. They seems a bit cleaner and more defined to me now. My Gallic army is just one element (LCh(Gen) and camp short.




środa, 29 września 2010

Rydwan galijski | Gallic chariot

Pierwszy wózek pomalowany, do zrobienia dwa, w tym jeden "na bogato", bo to opcjonalny element dowódczy. Napracowałem się sporo nad tym rydwanem, a efekt chyba i tak ginie - spodnie wojowników, cieniowanie rydwanu i koni, jakoś to wszystko miesza się na podstawce, może z powodu skali. Najmniej zadowolony jestem z kół rydwanu - chciałem żeby wyszły trochę przybrudzone, zabłocone szprychy, a wyszło średnio. Ogólnie jednak dość podoba mi się ten starożytny "czołg", ma sporo klimatu.
Dorobiłem lejce dla woźnicy, zrobione są z pomalowanego paseczka papieru, utwardzonego cyjanoakrylem. Tak naprawdę zamiast jednej pary lejc powinny być dwie, uznałem jednak że za bardzo zdominowałyby cały modelik. Małym koszmarem okazała się podstawka - nie udało mi się zmieścić na niej w całości modelu. Stwierdziłem, że wolę wystające kopyto konia niż jeszcze większe wysunięcie do tyłu oszczepu. Koń raczej się nie odklei, a wojownik w rydwanie i owszem, zabierając przy okazji spory fragment farby. Kolejne problemy z podstawką związane były z dokładnym pokryciem ją piaskiem a potem z pomalowaniem. Na zrobieniu jej spędziłem cały wieczór - długo nawet jak na mnie.


First chariot is ready, two more to paint, including one with more elaborate paint scheme as it belongs to the chieftain (optional command element). Well, the one below took me quite a lot of time and effort - and final result seems to be not so great after all. Trousers, shading on horses and chariot body, everything seems to blur, maybe due to scale. I think the worst part of the model are wheels, spokes specifically. I wanted to paint them dirty and mud smeared and they look just ugly:) But to be honest I rather like this model, it certainly has a lot of "feel".
I added reins to the charioteer, they are made from thin stripes of painted paper, making tougher with application of superglue. There should be two pairs of them but I decided to make only one as I think four stripes would be diverting attention from the horses and charioteer too much. Worst part of the model was base. I couldn't fit chariot without overhanging some parts. Finally I decided to move a horse a little to the front as it is more unlikely that it will come off then javelinman on the chariot (who will take with himself a lot of paint from the body of the chariot). Painting the base was a pita too - horses legs and chariot wheels are so close that it was really hard to paint sand and not miniature itself. It took me one whole evening to make the base - long even for my standards.