piątek, 10 czerwca 2011

Gdzie moje flaczki? | Where are my guts?

Czternasty zombie. Z pewnością macie już ich dosyć a tu jeszcze co najmniej drugie tyle. Może powinienem pokazywać je co pięć? Albo już w ogóle, pokazać dopiero cały, gotowy oddział? Chyba szkoda, te figurki mają sporo uroku. Dzisiejsza oprócz uroku ma też robala w głowie. Malując te miniaturki da się je podzielić na - z grubsza - cztery warianty. Pokazywana obok należy do wariantu, który podoba mi się najbardziej. Dość mała, pokracznie wykrzywiona, podoba mi się jednak okrutnie. Podobnie jak pozostałe i następne dipowana i rozjaśniana, psiuknięta wariującym lakierem matowym Army Paintera. Wypróbowałem go wczoraj w domu, efekt ten sam - biały proszek na powierzchni. Musiałem trafić na jakąś felerną puszkę. Chyba jest ich sporo, w sieci można trafić na narzekania na tego rodzaju przypadłości tego produktu. Trochę szkoda, nie jest to najtańszy lakier, matowi naprawdę doskonale - gdyby nie te paprochy... Dam mu jeszcze szansę, na żywo nie wygląda to tragicznie.

Fourteenth zombie. I'm fairly sure that this is boring for some of the readers and I have at least another fourteen to show. Hmmm. Should I show them in groups? Five maybe? Or is it better to show just whole, unit when it will be ready? It would be pity I think as these miniatures are really cool. Cool literally as they are dead of course. All these zombies may be roughly divided into four broad variants. One visible next to this note belongs to my favourite variant. A little on the small side, with bent legs and arms but I like it a lot. As with all previously shown zombies it was dipped and then highlighted, finally matted with Army Painter Anti-Shine spray. I tried it again yesterday, this time inside of my house and the effect is the same - white powder on the miniature. I have had to buy some bad can I think. It is a known problem with this product, there are quite a few notes about it on the web. It's a pity as certainly it is not the cheapest spray on the market and works really well - when it works as intended of course. I will give it another chance, as the powder is not that visible live.


Moja pierwsza figurka | My very first miniature



Skończyłem przed chwilą grzebanie w pudłach z figurkami (chętnie kupię rękę od konnego i pieszego wampira necrarcha;)) i znalazłem coś, co przypomniało mi początek mojej zabawy z figurkami. Proszę Państwa, oto moja pierwsza samodzielnie pomalowana figurka. Rok malowania - 1990. Rzeczona miniaturka pochodzi z gry "Hero Quest" wydanej przez MB we współpracy z Games Workshop. Kupiłem ją we Włoszech, wydając na to KUPĘ pieniędzy, do dziś pamiętam radość starego konia, który w końcu dorwał się do figurek... A sama gra też była przyjemna, ile czasu spędziłem z Mormegiem rozszyfrowując instrukcję... Orka malowałem akrylami artystycznymi, mnóstwo czasu spędziłem nad nielicznymi dostępnymi wtedy zdjęciami figurek w jakichś katalogach czy nad podręcznikiem III edycji WFB, usiłując skopiować te wszystkie cienie, rozjaśnienia, subtelności kolorów... A potem już wszystko poszło szybko... Swoją drogą ciekawy jestem jak wyglądały Wasze pierwsze prace... Może ktoś pokaże?


I just finished digging through my boxes with miniatures and I have had found something which brought a lot of memories back. Ladies and Gentlemen, here it is the very beginning of my miniatures' adventure, my first figure painted by yours truly. Year of painting - 1990. The miniature comes from the game "Hero Quest" published by MB in cooperation with Games Workshop. I have bought this game in Italy for A LOT of money. I still remember a joy of grown boy who finally bought some real miniatures... Game itself was very cool too, I've spent a lot of time with Mormeg deciphering rules written in Italian if I remember correctly... Orc was painted with artistic acrylics. I've spent a lot of time flipping through my very limited then resources, catalogues and WFB III edition rulebook mainly, trying to mimic all these colors, shadows, highlights and subtlety of colors...  And then everything went really fast... By the way, I'm really interested in your first miniatures. Will someone show it?

czwartek, 9 czerwca 2011

Potwór Wittgensteinów | Wittgenstein Monster

Figurka, która w oryginale pojawiła się jako potwór Wittgensteinów do scenariusza "Śmierć na Reiku" przeznaczonego do pierwszej edycji Warhammera RPG. U mnie będzie jednym z ghouli. Rzeźba nie powala jakością, część szczegółów była bardzo płytka, części w zasadzie się domyślałem bardziej, niż je widziałem. Być może to kwestia odlewu, być może sprawa szybkości, z jaką przygotowywano mastera - trudno powiedzieć. Potwór odgrywał znaczącą rolę w scenariuszu - nota bene jednym z najfajniejszych, jakie powstały do WFRP. Być może wykorzystanie go jako ghoula będzie dla niego swoistą degradacją;) Malowanie pędzlem, w zasadzie było to tylko dokończenie dawno zaczętej pracy. Schemat kolorystyczny jest może nieco dziwny, ale właśnie mniej więcej tak wygląda kilka moich gotowych ghouli, które docelowo rozwinę w spory oddział. Część - te najstarsze figurki - będą pomalowane podobnie, nowsze, plastikowe, będą popaćkane nieco inaczej. Całość, w zamierzeniach, ma tworzyć różnokolorową, dziką, masę potworów.

Miniature which is known to the world as a Wittgenstein Monster, sculpted with "Death on the Reik" Warhammer FRP scenario in mind. It will be one of my ghouls. Sculpt is maybe not that great, some details are very shallow, other are hard to notice and paint properly. Poor quality of casting maybe, or maybe it is a fault of very fast sculpting, I don't know. Monster played important part in the scenario - one of the best for WFRP in my opinion. Using him as an ordinary ghoul is kind of degrading probably;) Painted in traditional way, with brush, washes, paint and wet blending. Color scheme is a little strange maybe, but all my painted ghouls are looking more or less like this one. I would like to field large ghoul unit eventually, some of them - older miniatures - will be painted like this golem - newer ones will have different colors. They will look like multicoloured mob of monsters.


środa, 8 czerwca 2011

Omówienie zestawu "Dowódcy tureccy" Wargamera | Wargamer's "Ottoman Commanders" in-box

Zestaw "Dowódcy tureccy" produkcji Wargamera zapakowany jest w wykonane z twardej tektury pudełko, opakowane w kartonik z kolorową ilustracją przedstawiającą pomalowane figurki (zdjęcie pobrane ze strony Wargamera pokazane jest niżej). Całość wygląda bardzo estetycznie i prezentuje najwyższy światowy poziom.
Wewnątrz znajdują się trzy foliowe torebki, zawierające konie, jeźdźców i piechurów, podstawki i włócznie, a także zestaw trzech arkuszy gotowych, samoprzylepnych sztandarów. Dno pudełka zabezpieczone jest warstwą gąbki, taka sama gąbka przykrywa figurki od góry. Miniaturkom nie grozi uszkodzenie w czasie transportu.
Sztandary tureckie to 9 różnych wzorów, wydrukowanych na samoprzylepnym papierze, gotowe do odklejenia i zamocowania na drzewcu chorągwi. Jakość druku jest bardzo wysoka, nasycenie kolorów prawidłowe, brak jakichkolwiek przesunięć kolorów, ładnie widoczne detale. Sztandary wykonane są z cieniami symulującymi załamania tkaniny.
Torebka z podstawkami zawiera 5 blaszek o wymiarach 4 x 3 cm, dwie blaszki o wymiarach 4 x 4 cm oraz siedem gotowych włóczni z hartowanego drutu o długości 5 cm (na drzewca sztandarów).
Woreczek z figurkami wojowników zawiera ogółem   17 jeźdźców oraz 6 pieszych. Jeźdźcy to ogółem aż 11 odmiennych wzorów. Wzory różnią się nie tylko pozą, lecz także wyposażeniem i głowami. Świetnie wyglądają sami dowódcy, zaprezentowani w odpowiednio dumnych pozach. Wzory to pięciu muzyków (trzech z bębnami, dwóch z trąbkami), dwóch jeźdźców pijących z bukłaków, trzech identycznych chorążych, jednego chorążego innego wzoru, oraz sześć odrębnych wzorów, przedstawiających samych dowódców.
Piesi to  pięć odrębnych wzorów - dwóch identycznych chorążych, jeden muzyk z wielkim bębnem, jeden muzyk z trąbą i dwa wzory pieszych dowódców.
17 koni podzielone jest na 7 wzorów. Dwie figurki wierzchowców, noszące ciężkie pancerze, są dostępne po jednym. Pozostałe 5 wzorów powielone jest w trzech egzemplarzach każdy. Wszystkie wzory konne są raczej statyczne, przedstawiają wierzchowce w stępie lub kłusie. Jakość rzeźby wszystkich figurek - zarówno koni jak i ludzi - jest doskonała. Miniaturki są pełne szczegółów, posiadają dobrze przedstawione bogate wyposażenie, pozy są dobrze dobrane i wiarygodne. Na moich egzemplarzach brak większych nadlewów, choć w kilku przypadkach bardzo wyraźne i duże są linie podziału formy.
Ogółem jest to świetny zestaw dla każdego gracza "Ogniem i Mieczem" przygotowującego armię turecką, doskonale nadaje się też do innych gier, w których występuje armia turecka z XVII wieku.



"Ottoman commanders" set produced by Polish company Wargamer is packaged in sturdy, hard cardboard box with full color cover presenting painted miniatures and some basic information (this is the same photo as the one visible nearby, taken directly from Wargamer website). Whole package looks great, it speaks one word - "quality".
There are three plastic bags inside with horses, riders and some footmen, bases and spears and a set of three sheets with ready-made, printed adhesive Ottoman banners. Bottom of the box is filled with foam, another sheet of foam covers miniatures from above. Figures are safe inside, probability of getting miniatures damaged in transit is very low.
Ottoman banners are printed on adhesive paper, there are nine different flags. They are ready to be glued to the banner pole. Quality of printing is very high, colors are bright, there are no misprints, details are clearly visible. All banners are printed with shadows simulating gently folded fabric.
Bag with bases contains 5 metal strips (4 x 3 cm), 2 larger ones 4 x 4 cm and seven ready made metal spears 5 cm long (for banner poles).  
Bag with warriors inside contains 17 riders and 6 footmen. There are ELEVEN different poses for riders. All poses are not slightly different variations of one or two miniatures. They are unique, totally different miniatures with varied gear, heads, weapons, etc. Commanders look great, they have very proud poses. There are five musicians (three with drums, two with trumpets), two riders drinking from wine-skins, three identical banner bearers, one banner bearer of different design and six unique commanders. Foot miniatures are varied too - there are two identical banner bearers, one music with large drum, one with trumpet and two commanders on foot.
There are 7 poses in 17 horses total. Two horses wearing metal heavy armour are singles, 15 other horses are equally divided  - 5 different poses, 3 horses for each pose. All horse miniatures are rather static - horses are depicted as in a trot or a canter. Quality of all sculpts - both human and animals - is very high. All miniatures are very detailed, they have a lot of gear, poses are natural and not stiff. I didn't notice any miscasts, some miniatures have very visible mould lines though.
This is excellent set for any player interested in XVII and - maybe XVIII century Ottoman army. Banners, variety of poses, foot and mounted versions - must buy in my opinion. 

wtorek, 7 czerwca 2011

Night Lord Aspiring Champion

Dowódca drużyny Night Lordów armii mojego brata. Zdjęcie zrobiłem kilka tygodni temu, od tego czasu figurka doczekała się jeszcze pewnych poprawek, więc to co widać poniżej można pewnie potraktować jako pracę w toku. Night Lordów trudno się, niestety, fotografuje. Dość monotonny, ciemny schemat kolorystyczny raczej średnio wychodzi na zdjęciach, jednak coś tam widać:) Mi najbardziej podobają się czachy - tych akurat na Chaos Space Marines nigdy raczej nie brakuje. Mormeg trochę też rzeźbi - na innych figurkach z tej drużyny część czaszek na naramiennikach jest jego autorstwa. A, i jeszcze jedno. Na specjalne życzenie mojego braciszka, zdjęcia jego figurek są duuuuuże:).

Leader of the Night Lord's squad from the small army of my brother. Picture was taken few weeks ago, miniature was improved in the meantime, so it is a kind of "work in progress" shot. Night Lords are rather hard to show, unfortunately, as colors of theirs tend to be dark, but I think something is visible. I really like skulls here - and there are plenty of them on Chaos Space Marines. Mormeg sculpts a little too - some other miniatures from this squad have shoulder skulls made by him. Ah, and one more thing. On special request of my little bro, pictures of his miniatures are huuuuuuge:).



poniedziałek, 6 czerwca 2011

Krzyk | Scream

Urocza buźka, prawda? Kolejny stary zombie GW, wrzeszczy, pewnie drapie i ma coś ostrego w łapie. Nic przyjemnego w razie spotkania. Ale figurkę malowało się przyjemnie. Wygląda, co prawda, dość monotonnie, jednak tym razem zrobiłem to celowo. W masie pozostałych zombie prezentuje się odpowiednio. Żałuję, że nie mam niektórych wzorów tych starych zombie podwójnych - mógłbym wtedy zrobić oddział 40 złożony z samych starych miniaturek z trzeciej edycji... A tak będę musiał uzupełnić ich klockami z czwartej, rzeźbionymi, zdaje się, przez Gary'ego Morley'a, najgorszego rzeźbiarza undeadów w historii GW. Jak sam wspomniał w jakimś wywiadzie, do studia trafił po kilku latach pracy jako freelancer i niczym nadzwyczajnym nie było dla niego zrobienie trzech czy czterech figurek dziennie - płacono mu przecież od wzoru. Musiała na tym cierpieć ich jakość. Dopiero po kilku tygodniach pracy dowiedział się, że w GW większość wynagrodzenia rzeźbiarzy pochodziła z procentów od sprzedaży ich wzorów. Peszek i dla niego i dla graczy. Jeszcze stoi mi przed oczami jego Clownagash...

Nice face, isn't it? Another old GW zombie, screaming, probably scratching and with something sharp in hand. Nothing pleasant to meet personally, I'm sure. Miniature was very pleasant to paint though. It look, that's true, a little bland, but I did it on purpose. It looks right in the whole unit, amogst other zombies. I regret that I don't have another samples of some of these zombies, I'd love to make 40 zombies strong regiment from 3rd edition rotten ones. Well, unit will have to include some of the 4th edition zombies too, sculpted by Gary Morley I think, the worst undead sculptor in GW history in my opinion. I've read an interview with him and he told that he was recruited to the GW studio after few years working as a freelancer. Making three or four figures per day was something perfectly normal for him then - he was paid for every sample made and quality have had to suffer... Few weeks later he was told that GW sculptors are mainly paid from royalties from selling miniatures of their design... Too bad for him and for players. I still have his Clownagash in my mind's eyes...


niedziela, 5 czerwca 2011

Tau Firewarrior

Od jakiegoś czasu mam fazę na kanciaste stwory, w rodzaju prymitywnych mechów rodem z Weird War Two, czy też Tau. A ponieważ wolę świat czterdziestki od pulpowego WW2, poczytałem sobie trochę o Tauach, pooglądałem różne figurki w sieci i wyprodukowałem testowego Firewarriora. Pierwszego z dwóch, bo w czasie prac nad pierwszym wymyśliłem chyba ciekawsze malowanie, ciekawy jestem jak będzie wyglądało na żywo. Figurka widoczna niżej to wariacja kolorystyczna Vior'la Sept. Oryginalna wydawała mi się trochę zbyt zielona, wymieniłem więc Catachan Green munduru pod pancerzem na Shadow Grey, natomiast broń pomalowana została Graveyard Earth. Moim własnym wkładem są paski kamuflażu na naramienniku. Początkowo wydawało mi się to fajnym pomysłem, nawiązaniem do wietnamskiego kamuflażu "tygrysich prąg", jednak już po pomalowaniu poczytałem sobie trochę więcej na temat Tau i doszedłem do wniosku, że jednak wolę trzymać się fluffu, czyli nanosić tam oznaczenia dowódców itp. Niezależnie od wariantu kamuflażu, jaki wybiorę, tygrysich pasków na pancerzu nie będzie. Sama figurka pomalowana została, co prawda, z wykorzystaniem dipa, jednak w praktyce niemal dokładnie tak samo, jak w tradycyjny sposób. Dip wykorzystałem, po prostu, jako rodzaj washa na całej miniaturce. Część rozjaśnień, które chciałem mieć delikatne i przygaszone, namalowałem jeszcze przed dipowaniem, inne - te bardziej wyraźne, zwłaszcza na ostrych krawędziach, są pomalowane już na dipie. Na figurce nie wykorzystałem też metalików - wszystkie drobne elementy, które wydają się być tak wykończone, to moja próba wykorzystania NMM. Tym razem nie korzystałem też z lakieru matowego Army Paintera. Miniaturka została polakierowana teoretycznie matowym werniksem Vallejo, nakładanym pędzlem. W praktyce lakier ten, mimo dokładnego wymieszania, pozostaje nieco błyszczący, a o to właśnie mi chodziło, chciałem pozostawić lekki połysk pancerza. W praktyce pewnie lepiej wychodziłoby to, gdybym najpierw całość psiuknął matowym AP, a następnie położył lakier półbłyszczący pędzlem na sam pancerz...Ale ja jestem leniem.

I have a thirst for some hardedged, sci-fi battlesuits for few weeks, like primitive mechs of Weird War Two or Tau suits. And since I much prefer 40K fluff then WW2, I read a little about Tau, watched some minis on the Web and painted my first Tau Firewarrior. It is kind of test figure, as I'm not entirely sure if I really want such colors on the more miniatures. I have another color variant in my head and will paint another miniature to see how it looks live. Figure below is painted as a kind of variation on Vior'la Sept colors. The original seemed a little on the green side for my liking, so I substituted Catachan Green of fatigues for Shadow Grey and weapon is painted with Graveyard Earth. Then I addes camo stripes on the arm armour. It seemed a cool idea first, kind of link to the Vietnam "Tiger Stripes" camo, but then I read more about Tau and I think I will keep to the fluff - this area will be dedicated to commander's insignia etc. Anyway, in my final small Tau army tiger stripes won't be painted on. Miniature itself is dipped, but dip was treated more like a traditional wash then anything else. Whole miniature was highlighted in a normal way. Some highlights, which I wanted to have muted, delicate look, were painted before dipping, some others - especially on hard edges of armour and weapon - were painted after dipping. I didn't use metallics too - all little details with "metalic" look to it are painted as NMM. Miniature was then covered in matt varnish by Vallejo (brushed on), as I wanted to have semishiny finish on armour. Vallejo matt varnish is not entirely flatt, it has satin finish, so it is perfect for this kind of work. To be honest, I really should first matt spray everthing, to have perfectly matt fatigues and then varnish just armour but hey... I'm lazy too.



sobota, 4 czerwca 2011

Czarownik Czarnego Legionu | Black Legion's Sorcerer

Prace nad malutką armią CSM trwają, powoli maluję od podstaw trzech nowych, kolejnych berzerkerów Khorne'a, a tymczasem gotowy jest starszy model, czarownik kosmicznych marines Chaosu. Jeśli mnie pamięć nie myli, był to pierwszy model Czarnego Legionu, jaki wyszedł spod mojego pędzla. Odkurzyłem go, troszkę poprawiłem zniszczone malowanie, od nowa pomalowałem miecz. Nigdy nie byłem świetny w tego rodzaju elementach, zawsze wydaje mi się, że wychodzą sztucznie i mało wyraźnie. Tym razem wynik nie jest aż taki zły, choć na kolana na pewno nie powala.
Bardzo lubię ten model, jest świetny, tak - w moim wyobrażeniu - wygląda archetypiczny kosmiczny marines Chaosu.

My small CSM army is growing in power and numbers, I'm very slowly painting three more Khorne berzerkers but here it is one of the older models, Chaos Space Marines Sorcerer. It was the very first Black Legion miniature painted by myself. It was cleaned a little bit, some areas with slightly chipped paint were repainted and sword was repainted totally. I really can't paint too well such elements, every time I'm working on something like power lightings on this sword, I think that they look bland and bad. This time final result is not - maybe - THAT bad, but still - nothing breathtaking...
I really like this model, amazing piece, essence of chaos space marines in my opinion.


piątek, 3 czerwca 2011

Noc żywych trupów | Night of the living dead

Powoli kończą mi się pomysły na tytuły notek o zombich... Następny stary zombie GW, wyprodukowany, wg. katalogu GW w 1985 r. Kawał czasu. Figurka jest pewnie starsza od niektórych czytelników. Swoją drogą po zerknięciu do wspomnianego katalogu, zauważyłem że brak mi czterech wzorów starych zgnilców... Wracając do figurki. Malowanie, oczywiście, dipem, jedyne odstępstwo od normy to nieco bardziej kolorowe gacie. Po raz kolejny stwierdzam, że te starutkie figurki mają niesamowity urok. Wyglądają groteskowo i śmieszno-strasznie - a była to jedna z cech starego Warhammera, która mi niesamowicie odpowiadała. Wszystkie współczesne wzory poszły w kierunku heroizmu... I nie ma już miejsca, na takie wzory jak stary czempion szkieletów Mikael Jacksen z oryginalnego zestawu "Terror of the Lichemaster". Czy choćby stare gobliny rzeźbione przez Keva Adamsa...

I'm slowly getting out of appropriate titles for zombie notes... Next old GW zombie, produced, according to the GW catalogue in 1985. A lot of time... It is older then some readers probably:)  By the way, I noticed in the catalogue that I'm still missing four original zombies from the eighties... Back to the miniature. Painted with dip, of course. I couldn't resist and painted a slightly more elaborate pants for him. I will repeat myself but really, all these old miniatures are really cool. They have a slight comical look which I like a lot. It was one of the defining characteristics of the old Warhammer Fantasy Battle and Warhammer RPG... All current miniatures are very heroic, there is no place for miniatures and names like old skeleton champion Mikael Jacksen from the original set "Terror of the Lichemaster". Or old goblins scuplted by Kev Adams...


czwartek, 2 czerwca 2011

Zombie ork | Orc zombie

Konieczność pracy po godzinach spotyka - jak widać - nie tylko ludzi. Biedny ork nie zdążył się jeszcze dobrze rozłożyć, a tu już trzeba wstawać i zasuwać do roboty, bo tak się chce jakiemuś nekromancie... Ech, nieżycie...
No ale co zrobić...
Pierwsze z kolejnej grupy pięciu figurek zombie. Dość nietypowa, przedstawia bowiem orka. Trochę nie do końca wiedziałem, jak potraktować jego skórę, patrząc na gotową figurkę wydaje mi się, że jednak powinna być zdecydowanie bardziej blada i niezdrowa. Niestety, zdjęcia obnażyły pewną wadę - skusiłem się kolejny raz na psiukanie lakierem na dworzu - efekt - białe paprochy. Być może to coś z samym lakierem, używam już kolejnego spreya Army Paintera i mam wrażenie, że śmierdzi inaczej niż poprzedni. Zresztą kiedy psiukam w pomieszczeniu zamkniętym, powłoka też nie jest tak idealnie przezroczysta jak przy poprzedniej puszce, choć nie zostają wtedy te białe paproszki.

Working overtime sucks but it happens not only to humans, as we can clearly see here. Poor orc is not even really decomposed yet but still, he has to get up and to work, just because some necromancer wills it. And they call it unlife... But what can one do?
First of the another group of five zombies. Atypical a little, as it is orc. I wasn't entirely sure how to paint his skin. Looking at the finished miniature I think its skin should be a lot paler and unhealthy. Unfortunately pictures clearly show my failure. Second time I sprayed miniatures with antimatt spray outside, second time they got some small white particles. As I changed can of Army Painter anti matt spray, it is problem with this particular can, maybe. It smells diferently too, I think. Besides, when I use this spray in garage, matt layer is not entirely transparent, as it used to be with previous can.



środa, 1 czerwca 2011

Apacz | Apache

Słowo się rzekło, kobyłka u płota. Pierwszy post w nowym miesiącu to powrót na Dziki Zachód. Co prawda moja banda wyjętych spod prawa Meksykanów i pomocników jeszcze nie jest gotowa w stu procentach, niemniej jednak czas chyba znaleźć im przeciwników. Początkowo zamierzałem pomalować kilkanaście figurek amerykańskich kawalerzystów, ostatecznie jednak zdecydowałem się na Apaczów - a kawalerzyści poczekają na swoją kolej. Kupiłem wszystkie 9 wzorów Apaczów produkowanych przez Artizan Design, a efekt pracy nad pierwszym z nich widoczny jest poniżej. Nieco zmieniłem w jego przypadku technikę malowania. Nadal jest dipowany, jednak rozjaśnienia na przepasce biodrowej powstały przed użyciem dipa - wcześniej wszystkie rozjaśnienia robiłem po użyciu tego wynalazku. Rozjaśnienia pozostałych elementów miniaturki były już robione po dipowaniu, jak wcześniej. Wydaje mi się, że rozjaśnianie przed dipowaniem sprawdzi się, gdy będzie mi zależało na przygaszonym rozjaśnieniu, niezbyt kontrastowym w stosunku do koloru pierwotnego, natomiast rozjaśnienie po dipie będę stosował jak wcześniej, gdy będę chciał uzyskać jasny, nieprzyciemniony kolor pierwotny - jak na opasce na włosach.

Well, few hours passed, time for the first note in a new month. Wild West this time. My band of outlaws from Mexico is not quite finished yet, that's true, but I think it is about time to get them some opponents. I didn't really know what to paint, American cavalry was my first choice, but I changed my mind - Apaches for now, cavalry will wait a little. I bought all Apache produced by Artizan Designs and first of them is visible below. I slightly changed the way I paint dipped figures here...Miniature was still dipped but highlights on loincloth were made before dipping.  All other highlights were painted after miniature was dipped. I think I will highlight some elements before dipping, when I will want to have muted, not very contrasting look to the specific part of the miniature. Higlights after dipping will be used when I will want to achieve bright, vivid color - just like on the hair scarf. 



Trochę danych | Some data

Niezły miesiąc blogowania. 29 postów oglądanych przez 2281 unikatowych użytkowników - rekordowa liczba, lepsza od poprzedniego "najlepszego" miesiąca o ponad 250 użytkowników. Liczba notek wynika po części z zajęcia się ponownie ożywieńcami - zombie maluje się szybko przy użyciu dipa... Nieco mniej notek nie związanych z fantastyką, niemniej jednak parę takich też było. Plany na czerwiec - częstotliwość ukazywania się notek podobna, dokończenie oddziału zombie, pomalowanie kilku bohaterów armii VC, pomalowanie kilku elementów armii egipskiej i perskiej do DBA, pomalowanie kilku figurek do Chaos Space Marines i Apaczów. Czy się uda, zobaczymy. Serdeczne dzięki za odwiedziny i - nieustająco - zachęcam do komentowania, oceniania, narzekania, dyskutowania i śledzenia. A normalna notka z figurką za parę godzin:)

Nice month of blogging. 29 posts viewed by 2281 unique visitors. Best so far, bettern then previous "highest" month by more then 250 unique users. Number of posts wasn't really hard to achieve, as large part of them are my dipped zombies, rather fast to paint. Slightly less historical notes I'm afraid, but they were present too. Some June plans - similar nomber of blog notes, finishing zombie unit, painting some heroes for VC army, painting few elements of Persian and Egyptian DBA armies, some miniatures for Chaos Space Marines and Wild West Apaches. Will I succeed? Time will tell. Many thanks for visiting my little blog and one more time I encourage all my visitors to comment, to discuss, to rate and to follow.  Ordinary note with a photo of miniature in few hours:)

wtorek, 31 maja 2011

36. numer "Kolekcji wozów bojowych" | 36. issue of "Kolekcja wozów bojowych"

36. numer pisma "Kolekcja wozów bojowych" będzie zawierał opis amerykańskich czołgów lekkich M3 i M5 oraz ich wersji rozwojowych. Do pisma dołączony będzie gotowy model diecast czołgu M5A1 Stuart w malowaniu z okresu walk w Normandii w skali 1:72.

36th issue of "Kolekcja wozów bojowych" will describe American light tanks M3 and M5 and versions of theirs. Ready made diecast model of M5A1 Stuart in 1:72 scale will be bundled with the magazine.







poniedziałek, 30 maja 2011

Smacznego | Bon appetit

A nie mówiłem, że zombie są pełne różnych smaczków. Ptaszek na ramieniu pana nr 10 potwierdza moją tezę. Siedzi sobie grzecznie i pożywia się różnymi frykasami. Nie wiadomo, co prawda, co na ten temat sądzi gospodarz, a jednocześnie stół uczty, ale w końcu... kto by się tam przejmował zombim...
Malowanie - standard w przypadku tej jednostki, jedyną różnicą było może ciut mocniejsze rozjaśnienie czerwieni po dipie. A ponieważ jest to koniec drugiej piątki zombich, więc czas na zdjęcie grupowe...

Didn't I say that zombies are full of...tidbits? Bird sitting on the shoulder of mr no. 10 is a living proof of that. It sits there patiently and eats some tasty... things. Thoughts of the host and the dinnertable at the same time are unknown, that's true, but who cares about zombie feelings?
Painting - as with all previous zombies, basic colors and dip. I just highlighted red a little more then usual after dipping. And, since this is the end of the second group of five of my zombies, time for a little group photo too.




niedziela, 29 maja 2011

Wybrane z tygodnia 24 | Chosen from the week 24

Część osób zapewne widziała dwie perełki modelarsko-malarskie, uważam jednak, że są tak wspaniałe, że warto je obejrzeć choćby raz jeszcze. Pierwsza to praca "Frutti di Mare" zaprezentowana na doskonałym blogu Massive Voodoo. Kompozycja, efekty wody (!), malowanie. Wszystko składa się na całość, którą można podsumować jedynie tak - WOW!. Druga praca wygrała kilka dni temu Slayer Sword na francuskim Golden Demonie. Jej autor, Rémy Tremblay, wykorzystał plastikowe figurki GW, scenerię zrobił własnoręcznie. Drugie WOW! Cały jego blog jest wielkim źródłem inspiracji, a sam autor rzeźbi figurki dla licznych firm.
Pozostając jeszcze chwilę w klimatach fantastycznych, warto odnotować nowe figurki Mantic Games. W przedsprzedaży pojawiły się konne wampiry  - wyglądające raczej średnio - oraz wraithy. Te z kolei bardzo mi się podobają, chyba kupię je do swojej armii...Ich zdjęcie widać obok notki.
A na historycznym polu walki... Pięknie wyglądające figurki Sasanidów w skali 15 mm produkcji Lurkio doczekały się słoni, dowództwa lekkiej jazdy i samej jazdy w kilku wariantach. Myślę, że wyglądają bardzo fajnie. Nie próżnuje także firma Warlord Games - z rzeczy, którymi jestem zainteresowany, do sprzedaży trafił ponownie zestaw plastikowych rzymskich auxiliarów, tym razem uzupełniony o metalową grupę dowodzenia.  Tym samym z figurek tej firmy można złożyć całą, wielką armię rzymską z okresu cesarstwa - w większości z plastików...

Some of the readers already know these two treasures of modelling and painting probably but they are such wonderful that it is worth to take another look at them. First is "Frutti di Mare" presented on great blog Massive Voodoo. Composition, water effects (!), painting - all is splendid and together it creates true masterpiece. One can only say WOW! Second masterpiece, made by Rémy Tremblay using plastic GW miniatures and scratchbuilt terrain, just won Slayer Sword of French Edition of Golden Demon. Second WOW! Author works as a sculptor for many companies and has a great blog. Last fantasy thing I would like to write about today are new Mantic miniatures. There are mounted vampires available for preorder (not so good imho) and new undead wraiths - and I really like look of theirs, I will probably buy them for my army...A picture of Mantic wraiths is visible next to this note.
What about historical wargames? Great looking Sasanid Persians in 15 mm by Lurkio just got some reinforcements. Elephants, some light cavalry with command groups. They look great.
Warlord Games made some new releases and rereleases too. There is a plastic roman auxiliary boxed set available again, together with metal command group. One can make huge, complete, Roman army using Warlord Games miniatures only - and most of them in plastic... 

sobota, 28 maja 2011

Podejdź bliżej | Come closer

Skoro nie zanudziłem jeszcze zombiakami, przedstawiam zgnilca nr 9. Powtarzam się pewnie ale to też figurka, która świetnie wygląda. Fajna poza, ślepka rozłożone i wyciekające z oczodołów, naciągnięta skóra na czaszce, troszkę plączące się trzewia. Obrzydliwe. A jednocześnie fajne. Malując starałem się trochę urozmaicić dość monotonny odcień skóry. Oprócz wykorzystywanego powszechnie Rotten Flesh używałem tego koloru zmieszanego z Camo Green i miejscowo nałożonego purpurowego washa. Efekt jest subtelny, jednak widoczny pod dipem.

As the readers seem to not be bored with zombies yet, let me introduce mr. rotten no 9. I probably repeat myself, but this is another great looking old zombie miniature. Cool pose, rotten eyes, stretched skin on the skull, entrails hanging out... Disgusting. And cool at the same time. I tried to vary skin tone a little bit. Main color is still Rotten Flesh but I mixed it with Camo Green in some places, some places got light purple wash too. Effect is subtle but noticeable even under the dip.