Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imperium Osmańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imperium Osmańskie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 grudnia 2012

Drugie dowództwo beszli | Second besli riders command group

Zeszło mi się z ostatnią podstawką tego oddziału jeźdźców beszli znacznie dłużej, niż początkowo sądziłem. Pomalowałem samego dowódcę, po czym na blisko dwa tygodnie odłożyłem pędzle. W końcu jednak znalazło się trochę czasu i ostatnia z podstawek tej "serii" malowania jest gotowa. W przypadku tych trzech jeźdźców, biorąc pod uwagę, że to podstawka dowódcza, poświęciłem trochę więcej czasu na kałkany, każda z tarcz dostała własny wzorek. Pokazuję je niżej, bo uważam, że wyszły dość fajnie i mam ochotę się nimi pochwalić;) Sztandar to samoprzylepny, papierowy wzór, dodawany przez Wargamera do każdego zestawu pudełkowego. Nie jestem przekonany, czy ten konkretny wzór, w dodatku wypasiony raczej, historycznie jest usprawiedliwiony w jednostce takiej jak beszli, przyjmijmy jednak, że wszystko z nim gra. Po wycięciu za pomocą ostrego noża, sztandar został mocno pofałdowany (starałem się utrzymać zagięcia w rozjaśnieniach i cieniach nadrukowanych na chorągwi, choć nie zawsze mi się to udało). Następnie pomalowałem od nowa rozjaśnienia i cienie, przy czym zajęły one znacznie większa powierzchnię, niż początkowo zamierzałem malować. Okazało się bowiem, że farba drukarska popękała na niemal całym sztandarze po jego "pofalowaniu". Pęknięcia były małe ale bardzo widoczne, musiałem więc poprawić je farbą.



This last base of three bases of besli riders is long overdue. I managed to paint commander itself and then I had to put off brush for about two weeks. But finally I was able to finish them. As these three riders represent commanders, I put a little more effort into shields, each one of them got individual pattern. I really like to paint something like that. It is not too difficult and final result seems to really add to the final look. Shields are shown above - I think that they turned out decently and I'd like to show off a little bit;)
Banner itself is selfadhesive paper one, added by producer to every boxed set. I'm not entirely sure if it is historically accurate in besli unit but... well, let's pretend everything is ok. Banner was folded and then painted - especially highlights and shadows were added. I have had to paint a lot more of surface then I initially wanted, because folding the paper made fine but very visible cracks in the printed colors.



I jeszcze dwie fotki grupowe. Na pierwszej widać trzy podstawki pomalowane obecnie, na drugiej wszystkie sześć dotychczas pomalowanych.

And two group shots. First shows three bases of besli riders which were painted now, second shows all six bases of besli riders painted so far.





czwartek, 15 listopada 2012

Turcja rośnie w siłę | Ottomans are growing in strength

Pomalowany drugi, z trzech stojących na biurku, stand lekkiej jazdy tureckiej. Jak cała trójka, uzbrojony we włócznie i kałkany. Uczciwie muszę powiedzieć, że jestem nimi lekko zmęczony. Figurki są, z jednej strony, szczegółowe i przyjemne w malowaniu. Z drugiej, trafiłem na jakąś mocno "zmęczoną" partię. Sporo nadlewek, przesunięć formy, część z nich niemożliwa do usunięcia. Dodatkowo, nad tą konkretną trójką ciąży chyba jakieś fatum. Najpierw pomalowałem środkowego jeźdźca. Już gotowy upadł mi CZTERY razy na podłogę. Za pierwszym razem odłamała się podstawka od konia - możecie sobie wyobrazić, jaki byłem szczęśliwy. Oczywiście, każdy kolejny upadek to ponowne klejenie tej nieszczęsnej podstawki. I poprawianie odprysków. I szukanie kałkanu. Koszmar. Do pomalowania została jeszcze podstawka "dowódców" z chorążym - mam nadzieję, że jutro, góra w sobotę będą gotowi. A potem przyjdzie czas na trzy podstawki beszli/gonnulu, których pomaluję na konkurs forum Strategie.


Second of the three bases of Ottoman light cavalry, which are standing on my desk, is ready, armed with spears and kalkans. To be honest, I'm slightly tired with this unit. Miniatures are detailed and relatively easy to paint but I had a bad luck I guess, as most of figures is slightly miscast or have visible mould lines impossible to remove. Additionally, these three fellows seem to be cursed. The middle one was painted first - he fell off on my floor FOUR times. Base was broken off from the horse of course and it was necessary to glue it... and glue it again... and glue it one more time... after each fall. Can You imagine how pissed off I was? And I won't even be talking about searching this tiny shield time and time again. Madness. Anyway, I still have to paint "command" stand - I hope it will be ready tomorrow or Saturday. And then three stands of besli/gonullu riders which will be painted for painting competition of Strategie forum.




poniedziałek, 5 listopada 2012

Ponownie Osmani | Ottomans again

Dziś powracamy do klimatów tureckich. Przed rozpocząciem malowania artylerii osmańskiej, miałem "pod pędzlem" kilka podstawek tureckich beszli. To jedna z bardziej wszechstronnych jednostek osmańskich w "Ogniem i Mieczem", dodatkowo obowiązkowa, i to w dużych ilościach, w praktycznie wszystkich listach na poziomie dywizji i w większości tureckich podjazdów. Kilkanaście miesięcy wcześniej pomalowałem na konkurs forum gry pierwsze trzy podstawki tych wojaków, tym razem nadszedł czas na beszli doborowych, uzbrojonych i we włócznie i chronionych kałkanami. Oznacza to, co prawda, że do pomalowania zostali mi zwykli jeźdźcy tego rodzaju, których figurki wymienne są z gonullu, no ale trudno. Na pospolitaków przyjdzie też pora.
Tym razem, w przeciwieństwie do wcześniejszych figurek, przyciąłem włócznie do właściwej długości. Rażą już nieproporcjonalnie wielkie groty, w przyszłości, po pomalowaniu kolejnych dwóch przygotowanych do pracy podstawek, będą je obcinał.

Back to Ottomans. I have had some besli riders prepared for painting just before Ottoman artillery was given to me for painting. This unit is part of this group. Besli riders are one of the most versatile light horsemen units in the "By Fire and Sword" game, and  they are compulsory for all divisional level army lists and most of the skirmish level lists. I painted some units of besli last year for official game forum painting competition. They were armed with spears, so I decided to paint some more, give them spears too and - additionally - light shields. It means that I will have to paint many bases of ordinary besli (with hand weapons only), as I won't be able to field this "elites" without fielding the same number of bases of ordinary besli.
I found that correct lenght of the spear for besli riders was much shorter then I did, so this time I shortened Northstar pikes a little bit. Unfortunately blade of the spear is way too big now but I will leave it as it is. 


środa, 31 października 2012

Lekka artyleria turecka cz. 3 | Ottoman light artillery part 3

Trzecia i ostatnia armata, jaka znajdowała się w blistrze tureckiej lekkiej artylerii produkcji Wargamera. Figurki powtarzają już pozy, choć dzięki dodaniu oddzielnej ramki z narzędziami artyleryjskimi, można je nieco zróżnicować, pomiędzy poszczególnymi podstawkami. Działo ma, jak wspominałem, lufę odmienną od wcześniej pokazywanych. By nieco bardziej zróżnicować poszczególne armaty, zdecydowałem się pomalować okucia w kolorze brązu. Wynik nie do końca mnie jednak satysfakcjonuje, połączenie brązu i drewna nieco rozmywa cały sprzęt. W przyszłości, prawdopodobnie, będę jednak wykorzystywał "żelazne" okucia. Malowanie ubrań obsługi również historyczne, wzorowane na ilustracji przedstawiającej sułtana Sulejmana Wspaniałego w czasie bitwy pod Mohaczem.

Third and last cannon from the Wargamer's Ottoman Light Artillery blister. Gun crew miniatures are basically the ones shown before, fortunately due to making separate frame with artillery tools, we are able to change appereance of the gun crews a little bit. Cannon itself has a different barrel, as I've already mentioned. To make all guns clearly different, I've decided to paint all metal carriage parts as "bronze". I'm not really satisfied with finished look, as bronze and wood colors seem to blend into itself too much. I wil probably use old "iron" look in the future. Colors of artillerymen's clothes is historical too, based on the painting showing sultan Suleiman The Magnificent at the battle of Mohacz.



piątek, 26 października 2012

Lekka artyleria turecka cz. 2 | Ottoman Light Artillery part 2

Druga pomalowana armata turecka, z trzech jakie znajdują się w blistrze. Tym razem nieco większa, strzelająca też pewnie kulami o większym wagomiarze - w grze nie ma to znaczenia, wszystkie dotychczas wydane działa klasyfikowane są jako lekkie. Godne zauważenia jest za to, że wcześniej pokazywana armata miała inne łoże. Obie większe armaty - dzisiejsza, i jeszcze tu niepokazywana, mają łoże - co prawda - identyczne - za to lufy armatnie są inne. Drobne szczegóły, a cieszą i pokazują staranność wydawcy. Ponieważ miałem ambicję pomalowania obsługi każdego z dział w innych, lecz historycznych kolorach, szukając informacji na temat osmańskiej artylerii przyglądałem się także różnym rycinom. Znalazłem fajny rysunek tureckiego artylerzysty, wykonany przez Hansa Sloana ok. 1620 r. Pokazany jest na nim turecki artylerzysta, Topçu, w barwach, mogłoby wydawać się, nieco dziwnych, jak na kolorową armię turecką. Ciemny strój jednak chyba nieźle komponował się z dość brudnym zajęciem, jakim była obsługa dział. Początkowo nie byłem przekonany co do kolorów - czarne figurki są dość nijakie - doczytałem jednak potem, że ten "czarny" kolor kaftana był w rzeczywistości ciemnobrązowy. I tak też pomalowałem kolejnych artylerzystów... Następna załoga będzie jednak z tych jaśniejszych...


Second painted Ottoman light gun, still one more to show. This cannon is slightly larger then the one shown before, but it doesn't really matter in game terms, as all artillery models published by Wargamer so far are labelled as "light artillery". It is worth to note that previous gun have had different carriage. Both bigger guns - the one visible here and the next one - share common carriage but have different barrels. Small details but they are very welcome nonetheless and show carefulness of the publisher I think. 

As I wanted to paint all three guns crews in different, but historically accurate colors, I spent quite a bit of time looking for historical drawings. I managed to find nice drawing of the Ottoman artilleryman, done by Hans Sloan circa 1620. It shows ottoman artilleryman, Topçu, in really dark colors, which seems not really appropriate for such colourful army. But honestly, I think dark clothes were practical as maintenance of guns is certainly dirty job. Besides, I read that this "black" kaftan was in reality dark brown... So I painted second gun crew in such dark colors... Next gun crew will wear lighter colors though...



środa, 24 października 2012

Lekka artyleria turecka cz. 1 | Ottoman Light Artillery part 1

Zapowiadałem Turków, są Turcy - co prawda nie ci, których wstępnie zacząłem malować, ale turbany są. Pierwsza z trzech pomalowanych podstawek lekkiej artylerii otomańskiej produkcji Wargamera. Przed pomalowaniem skonsultowałem się ze znawcą wszystkiego wojskowego, co z XVII w. (dzięki Kadrinazi), przejrzałem też sporo rozmaitych stron. Udało mi się trafić na anglojęzyczną książkę jakiegoś tureckiego profesora, traktującą o wojskowości Imperium Osmańskiego od XV do bodaj XIX w., a w niej na pokaźny fragment traktujący właśnie o artylerii z interesującego mnie okresu. Dowiedziałem się, między innymi, że artyleria osmańska należała do najnowocześniejszych na świecie, dysponowali elitarnym "korpusem" artylerzystów, potrafili odlewać armaty na miejscu, podczas oblężęń (znany jest, na przykład, przypadek odlania dział na szczycie góry), a jakość techniczna ich wyrobów, wbrew powszechnym przekonaniom, nie odbiegała od średniej Europy, a nawet ją przewyższała.
Samo malowanie zrobiłem na podstawie kilku ilustracji tureckich artylerzystów, dostępnych w rozmaitych internetowych galeriach.


I promised Ottomans, and here they are. Well, they are not exactly the same Turks I've started to paint but they did have turbans, aren't they?:) First of the three painted bases of Ottoman Light Artillery produced by Wargamer for "By Fire and Sword" game. Before I even touch the brushes I've consulted with a very knowledgeable man asking about some details (thanks Kadrinazi!), I've read many websites too. Unfortunately, there is not too much written about Ottoman military in English, fortunately I was able to find English book written by some Turkish proffessor about Ottoman military from XV till XIX century. Inside there was a part about artillery too. Did you know that Ottoman artillery was one of the most modern in the world? That Ottoman army have had standing "corps" of elite artillerymen? That they were able to cast quality guns on the siege spot (there is a case of casting guns on the peak of the mountain, for example)?

Painting itself was based on some illustrations of Ottoman artillerymen.



piątek, 12 października 2012

Omówienie zestawu lekkiej artylerii tureckiej produkcji Wargamera | Ottoman Light Artillery set by Wargamer

W moje niecierpliwe ręce trafił właśnie, ciut przed oficjalną premierą, zestaw lekkiej artylerii tureckiej przeznaczony do gry "Ogniem i Mieczem" produkcji Wargamera. Zestaw nosi nazwę "Lekka Artyleria Imperium Osmańskiego" i oznaczony jest symbolem katalogowym OTT-11. Miniaturki sprzedawane są zapakowane w blister. Wewnątrz znajdują się figurki obsługi (sześć figurek w trzech różnych wzorach), zestaw narzędzi artyleryjskich, skrzynie, wiadra itp oraz - co najważniejsze - trzy lekkie działa podzielone na leża, koła i lufy. Armaty to dwa darbzeny 1 oka (to te większe lufy i leża) oraz jeden darbzen 300 dirhemów (mała lufa i leże). Co ciekawe, oba większe darbzeny to odmienne wzory - mają odrobinę różniące się zdobieniami lufy i odmienne koła, różniące się nieco wielkością. Oczywiście, w pudełeczku znajdują się także trzy metalowe podstawki o regulaminowej wielkości.
Figurki obsługi prezentują się bardzo dobrze, żołnierze ubrani są w charakterystyczne kapelusze lub turbany, czterej z nich wykonani są w ten sposób, że dostaną do rąk narzędzia. Nieco gorzej odlane są elementy dział i wyposażenia dodatkowego - sporo jest nadlewek, są jednak bardzo cienkie i nie będą trudne do usunięcia. Jedyny problem mogą sprawić koła między szprychami, lecz też tylko ze względu na niewielkie wymiary całego elementu - mały pilnik powinien załatwić sprawę.
W najbliższych dniach na blogu pojawią się pomalowane podstawki tej artylerii.

I finally got in my hands long awaited set of the Ottoman light artillery from Wargamer, produced for "By Fire and Sword" game. Set is named OTT-11 "Ottoman Empire Light Artillery" and comes packed in small blister-type clear plastic box. Inside you can find six miniatures of crew (three different designs), set of artillery tools, various boxes and chests and three light artillery guns divided into three separate pieces - wheels, barrels and carriages. Guns are two darbzens 1 oka (bigger carriages and barrels) and one darbzen 300 dirhems (smaller carriage and barrels). Both larger guns have slightly different barrels and wheels. Additionally, there are three metal bases inside box.
Miniatures of the crew looks excellent, they have distinghused "western" style hats (four of them) or turbans. Four of them will have tools attached to arms. Most special equipment parts and carriafes have some thin mould metal foil but it is very easy to remove with small file.
You can expect painted bases of Ottoman light artillery on the blog in coming days.



sobota, 10 marca 2012

Konkursowi janczarzy

Rzadko wrzucam takie zdjęcia - kilka elementów, w tym sporo nie pokazywanych wcześniej. Ale okazja nadarza się równie rzadko, a akurat jest - skończyłem konkursowych janczarów, zgłoszonych do udziału na forum gry "Ogniem i Mieczem". Muszę powiedzieć, że to dość czasochłonne figurki - raz, że naprawdę dużo detali, dwa - chciałem ich zrobić w rozmaitych kolorach, tak jak widać na rycinach z epoki. Pomaluję też jednostki umundurowane jednolicie, będą janczarami elitarnymi, zgodnie z przepisami gry, ale to dopiero za czas jakiś. Żałuję tylko jednego - że w zestawie nie ma kotła i kucharza - w oddziałach janczarskich całe życie obozowe toczyło się wokół kotła, pełnił ważną rolę symboliczną, był czymś w rodzaju sztandaru, może był nawet od niego ważniejszy. Na pewno dodawałby smaczku gotowej jednostce.




środa, 7 marca 2012

Turczyni

Powolutku kończę sześć podstawek janczarów malowanych na konkurs forumowy "Ogniem i Mieczem". Sądząc z dotychczasowych pokazanych prac w toku, zapowiada się wysoki poziom znacznej większości prac. Miniaturki janczarów są bardzo fajne, w zasadzie mogę przyczepić się jedynie do głowni szabel - są znacznie zbyt duże, wyglądają jakby były sporym nadlewem. Zostawiłem je w takiej postaci, obawiam się bowiem, że przy każdej próbie ich spiłowania, skończyłoby się to całkowitym ułamaniem tej delikatnej przecież części. Janczarów pomalowałem zgodnie z rysunkami pokazujących oddziały tureckiego wojska z czasów im współczesnych - odzianych w różnokolorowe okrycia, mimo tego, że w teorii całe jednostki powinny mieć jednakową barwę. Takie jednolite umundurowanie zachowam dla janczarów elitarnych (przewidzianych w wykazie jednostek podręcznika "Ogniem i Mieczem"), natomiast ci malowani teraz będą przynależeć do  oddziałów "normalnych".
Cały czas eksperymentuję z robieniem zdjęć... W końcu dojdę do jakichś ciekawszych rezultatów... A co do skali - powiększone zdjęcia przedstawiają figurki w mniej więcej trzykrotnym powiększeniu w stosunku do ich rzeczywistej wielkości.


piątek, 24 lutego 2012

Dowództwo janczarów

Pokazuję te figurki z nieukrywaną przyjemnością. Raz, uważam że są to naprawdę porządnie zrobione miniaturki - i pod względem historycznym (z pewnymi niewielkimi zastrzeżeniami), i pod względem rzeźby. Dwa - doskonale mi się je malowało. Wyraźne twarze, minimalne linie podziału formy, delikatne ale wyraźne szczegóły stroju i uzbrojenia. Dość trudno było mi początkowo znaleźć jakieś wiarygodne źródła historyczne, dotyczące strojów i kolorów, jednak ostatecznie w dużej mierze zdałem się na starego Osprey'a z serii Elite, poświęconego właśnie janczarom. Nie trzymałem się super wiernie kolorystyce poszczególnych pokazanych tam postaci (figurki są wzorowane niemal bezpośrednio na kilku grafikach z tego opracowania), zamiast tego dokonałem wyboru kolorów, jakie pasowały - w moich oczach - do tych figurek.
Chwilę grozy przeżyłem przy malowaniu dowódcy - usty. Łagodne fałdy jego szaty aż się prosiły o jakieś ozdoby. Zacząłem je malować i po skreśleniu kilku linii stwierdziłem, że wygląda to paskudnie. Zacząłem ścierać jasnoszare kreski, jednak farba zdążyła już wyschnąć. Z bólem serce pomyślałem - "trudno, najwyżej zmyję i pomaluję od początku raz jeszcze" - i ponownie zacząłem malować ornamenty szaty. Wynik okazał się lepszy niż się spodziewałem, zwłaszcza kiedy pamięta się o wielkości tej figurki.
I jeszcze słowo o sztandarze. W omówieniu pudełka janczarów wspomniałem, że brakowało w nich sztandarów. Jak się okazało, leżały ukryte pod gąbką. Zdecydowanie nie jestem zwolennikiem gotowych chorągwi z papieru. Są - najczęściej  -niemal niemożliwe do jako tako realistycznie wyglądającego uformowania, na drzewcu sprawiają wrażenie całkowicie płaskich - to wynik druku. Dodatkowo ciężko przykleić je do drzewca tak, by nie sprawiało to wrażenia naklejki owiniętej dookoła drucika. Poszukałem trochę informacji na temat chorągwi janczarskich i doszedłem do wniosku, że w zasadzie trudno mi będzie zrobić coś, co będzie wyglądało dobrze, a jednocześnie będzie wierne historycznie. Wobec tego zastosowałem znaleziony w sieci sposób na ulepszenie papierowych chorągwi. By lepiej zachowały kształt "falującej" na wietrze tkaniny, w środek wklejona jest folia aluminiowa - taka najnormalniejsza w świecie, kuchenna. Jak się okazało (a testowałem to na zbędnym fragmencie naklejki), tak potraktowany chorągiew możliwa jest do w miarę realistycznego ukształtowania, a na dodatek nie odkształca się. Zadowolony z próby zrobiłem chorągiew już prawdziwą, wykorzystując jeden z wzorów z pudełka z modelami. Nawiasem mówiąc, widoczny na sztandarze symbol należał do jednego z historycznych oddziałów janczarskich. Chorągiew po uformowaniu na drzewcu została dość intensywnie podmalowana - wystające fałdy zostały rozjaśnione, rozjaśniłem też symbol w miejscach, które tego wymagały, krawędzie sztandaru pomalowałem zbliżonym kolorem. Wyszło chyba nie najgorzej.
Na koniec krótko o wspomnianym zeszycie z serii "Elite". Nie jestem znawcą ani tego okresu, ani tej armii, nie wiem więc na ile przedstawione w nim informacje są prawdziwe. Autor zdaje się gwarantować sporą i rzetelną wiedzę. Myślę jednak, że nawet jeśli niektóre informacje z tej książeczki są nieprawdziwe lub błędnie interpretowane, pozostaje ona i tak skarbnicą wiadomości na temat janczarów. Po dokładnym przeczytaniu jasne staje się, kto mógł nosić żółte buty, jaki powinien być kolor czapki zwykłego muzyka, czy jak skrojone były szaty żołnierzy. Gorąco polecam.

piątek, 17 lutego 2012

Warsztat: janczarzy

Niespiesznie dłubię janczarów konkursowych. Zdecydowałem się odejść od malowania pudełkowego, zgodnego z przekazami historycznymi co do barw, na rzecz większej różnorodności kolorystycznej - również historycznie, z tego co się orientuję. Na wszystkich przekazach graficznych janczarzy są pokazywani jako ubrani w bardzo różne, kolorowe stroje, nawet w ramach jednego oddziału. Teoretycznie wszystkich członków tego samego oddziału zaopatrywano w jednolite sukno, w praktyce różnie z tym było i chadzano w tym, co akurat było pod ręką, nadawało się do użycia lub kupiono za własne pieniądze. Stąd moi janczarzy będą nieco bardziej pstrokaci. Pomalowałem, w zasadzie całkowicie, pierwszą czwórkę. Paleta kolorów nie ulegnie już zmianie, różnie będą tylko rozmieszczone - dwa pierwsze "wzory" widać na zdjęciu, trzeci będzie miał kaftany niebieskie z czerwonymi lub zielonymi wykończeniami. Czapki, mające w rzeczywistości elementy metalowe i wykańczane metaliczną nicią, maluję normalnymi kolorami - metalik w tej skali na elemencie tej wielkości strasznie zdominowałby niewielką miniaturkę. Figurki malują się znakomicie, są bardzo szczegółowe, do tego stopnia, że czasami trudno stwierdzić co rzeźbiarz miał na myśli, ale generalnie wszystko jest jasne, szczegóły wyposażenia, paski, itd - wszystko jest na swoim miejscu. Jedne z najfajniejszych miniaturek 15 mm, jakie kiedykolwiek malowałem. Przypuszczam, że pomalowanie jednej, nie licząc wszystkich przerw, zajmuje mi ok. 3-4 godzin.

poniedziałek, 13 lutego 2012

Konkurs malarski "Ogniem i Mieczem" - Janczarowie

Na II konkurs malarski ogłoszony na forum "Ogniem i Mieczem" zdecydowałem się pomalować sześć podstawek janczarów. Co prawda, znacznie bardziej przydatni byliby kolejni beszli lub gonullu (zdecydowana większość podjazdów osmańskich - używanych w najmniejszych potyczkach w tej grze - zawiera bowiem te jednostki), nie mogłem się jednak oprzeć wzorom tureckiej piechoty. Do wyboru miałem też nowe modele deli, ci jednak praktycznie też nie występują w podjazdach. Stanęło więc na janczarach. Same wzory opisywałem kilka dni temu, dziś tylko garść dodatkowych informacji. Ku mojemu przyjemnemu zdziwieniu figurki odlane są w sympatycznym, stosunkowo miękkim metalu, łatwo poddają się obróbce. Na wszystkich 18 figurkach wybranych do malowania linie podziału formy były śladowe lub nie były w ogóle widoczne. Przygotowanie ograniczyło się do spiłowania podstawek, obejrzenia figurek i drobnych poprawek, jak usunięcie wlewków metalu w przypadku trzech czy czterech miniaturek, które miały doprowadzić metal do jakichś zakamarków. Szybko i przyjemnie. Podkład to Skull White naniesiony aerografem, na to rozwodniony wash Devlan Mud. I kolejna miła niespodzianka - figurki są bardzo szczegółowe, świetne proporcjonalne (moim zdaniem, rzecz jasna), mają też mnóstwo maleńkich detali, takich jak wzory na bukłakach, ornamenty na pochwach szabel, itp. Równie efektownie przedstawiają się rysy twarzy z obowiązkowymi wąsiskami. Naprawdę, najwyższa klasa światowa.
Grafika obok notki przedstawia pułkownika janczarskiego. Swojego postaram się pomalować podobnie...

piątek, 10 lutego 2012

Omówienie zestawu Janczarów produkcji Wargamera

Na forum "Ogniem i Mieczem" rozpoczyna się dziś drugi konkurs malarski. Udział zadeklarowało sporo osób, w tym i ja, warto więc zaglądać do tego wątku. Nie zdecydowałem jeszcze ostatecznie, co będę malował, jednak najprawdopodobniej padnie na janczarów. Przed rozpoczęciem malowania warto więc pokrótce przedstawić, co znajduje się w pudełku z tymi figurkami produkcji Wargamera.
Tradycyjnie, zestaw opakowany jest bardzo solidnie i estetycznie. Pudełko z grubego kartonu opakowane jest w cieńsze, kartonowe, zawierające kolorowe fotografie pomalowanych figurek, ilustracje i loga. Wewnątrz znajdują się dwie gąbki, pomiędzy którymi umieszczono dwa woreczki strunowe, zawierające figurki i elementy dodatkowe. Bonusem jest karta przeznaczona do gry "Veto" - dla mnie nie mająca żadnej wartości, podejrzewam jednak, że są osoby zainteresowane i "OiM" i karcianką. Wspomniane elementy dodatkowe to 12 metalowych podstawek oraz dwie włócznie produkcji Northstara, przeznaczone na drzewca dla chorągwi elementów dowódczych. W moim zestawie nie ma chorągwi, choć powinny być (trzy gotowe sztandary przeznaczone dla janczarów).
Figurki wykonane są ze stopu znanego z innych miniaturek Wargamera. Dość twardy, nieco kruchy, stosunkowo dobrze poddający się obróbce. Elementy wygięte w czasie stygnięcia odlewów lub podczas transportu można delikatnie wyginając naprostować. Wskazany jest tylko umiar, bo użycie zbyt dużej siły skończy się odłamaniem delikatnego w sumie odlewu.
Zestaw zawiera ogółem 36 figurek. Dziewięć z nich przedstawia janczarów strzelających w postawie klęczącej, sześciu idących z bronią trzymaną na wysokości pasa, pięć następnych w zbliżonej postawie z bronią trzymaną przed sobą, gotową do strzału, pięć następnych z bronią opartą o ziemię w trakcie przeładowywania, kolejne pięć w trakcie strzału w postawie stojącej. Dodatkowe sześć figurek przeznaczono do wykonania elementów dowódczych, są to trzy wzory (dowódca, muzyk, chorąży) po dwie identyczne figurki.
Modele są bardzo szczegółowe, pełne świetnie oddanych, niewielkich oczywiście detali. Wyraźnie widoczna jest broń i elementy stroju. Znaczna część figurek, zwłaszcza tych klęczących, ma jednak wygięte lufy broni. Linie podziału formy są widoczne, najczęściej jednak w niewielkim stopniu, nie powinny sprawiać problemów przy usuwaniu.




środa, 8 czerwca 2011

Omówienie zestawu "Dowódcy tureccy" Wargamera | Wargamer's "Ottoman Commanders" in-box

Zestaw "Dowódcy tureccy" produkcji Wargamera zapakowany jest w wykonane z twardej tektury pudełko, opakowane w kartonik z kolorową ilustracją przedstawiającą pomalowane figurki (zdjęcie pobrane ze strony Wargamera pokazane jest niżej). Całość wygląda bardzo estetycznie i prezentuje najwyższy światowy poziom.
Wewnątrz znajdują się trzy foliowe torebki, zawierające konie, jeźdźców i piechurów, podstawki i włócznie, a także zestaw trzech arkuszy gotowych, samoprzylepnych sztandarów. Dno pudełka zabezpieczone jest warstwą gąbki, taka sama gąbka przykrywa figurki od góry. Miniaturkom nie grozi uszkodzenie w czasie transportu.
Sztandary tureckie to 9 różnych wzorów, wydrukowanych na samoprzylepnym papierze, gotowe do odklejenia i zamocowania na drzewcu chorągwi. Jakość druku jest bardzo wysoka, nasycenie kolorów prawidłowe, brak jakichkolwiek przesunięć kolorów, ładnie widoczne detale. Sztandary wykonane są z cieniami symulującymi załamania tkaniny.
Torebka z podstawkami zawiera 5 blaszek o wymiarach 4 x 3 cm, dwie blaszki o wymiarach 4 x 4 cm oraz siedem gotowych włóczni z hartowanego drutu o długości 5 cm (na drzewca sztandarów).
Woreczek z figurkami wojowników zawiera ogółem   17 jeźdźców oraz 6 pieszych. Jeźdźcy to ogółem aż 11 odmiennych wzorów. Wzory różnią się nie tylko pozą, lecz także wyposażeniem i głowami. Świetnie wyglądają sami dowódcy, zaprezentowani w odpowiednio dumnych pozach. Wzory to pięciu muzyków (trzech z bębnami, dwóch z trąbkami), dwóch jeźdźców pijących z bukłaków, trzech identycznych chorążych, jednego chorążego innego wzoru, oraz sześć odrębnych wzorów, przedstawiających samych dowódców.
Piesi to  pięć odrębnych wzorów - dwóch identycznych chorążych, jeden muzyk z wielkim bębnem, jeden muzyk z trąbą i dwa wzory pieszych dowódców.
17 koni podzielone jest na 7 wzorów. Dwie figurki wierzchowców, noszące ciężkie pancerze, są dostępne po jednym. Pozostałe 5 wzorów powielone jest w trzech egzemplarzach każdy. Wszystkie wzory konne są raczej statyczne, przedstawiają wierzchowce w stępie lub kłusie. Jakość rzeźby wszystkich figurek - zarówno koni jak i ludzi - jest doskonała. Miniaturki są pełne szczegółów, posiadają dobrze przedstawione bogate wyposażenie, pozy są dobrze dobrane i wiarygodne. Na moich egzemplarzach brak większych nadlewów, choć w kilku przypadkach bardzo wyraźne i duże są linie podziału formy.
Ogółem jest to świetny zestaw dla każdego gracza "Ogniem i Mieczem" przygotowującego armię turecką, doskonale nadaje się też do innych gier, w których występuje armia turecka z XVII wieku.



"Ottoman commanders" set produced by Polish company Wargamer is packaged in sturdy, hard cardboard box with full color cover presenting painted miniatures and some basic information (this is the same photo as the one visible nearby, taken directly from Wargamer website). Whole package looks great, it speaks one word - "quality".
There are three plastic bags inside with horses, riders and some footmen, bases and spears and a set of three sheets with ready-made, printed adhesive Ottoman banners. Bottom of the box is filled with foam, another sheet of foam covers miniatures from above. Figures are safe inside, probability of getting miniatures damaged in transit is very low.
Ottoman banners are printed on adhesive paper, there are nine different flags. They are ready to be glued to the banner pole. Quality of printing is very high, colors are bright, there are no misprints, details are clearly visible. All banners are printed with shadows simulating gently folded fabric.
Bag with bases contains 5 metal strips (4 x 3 cm), 2 larger ones 4 x 4 cm and seven ready made metal spears 5 cm long (for banner poles).  
Bag with warriors inside contains 17 riders and 6 footmen. There are ELEVEN different poses for riders. All poses are not slightly different variations of one or two miniatures. They are unique, totally different miniatures with varied gear, heads, weapons, etc. Commanders look great, they have very proud poses. There are five musicians (three with drums, two with trumpets), two riders drinking from wine-skins, three identical banner bearers, one banner bearer of different design and six unique commanders. Foot miniatures are varied too - there are two identical banner bearers, one music with large drum, one with trumpet and two commanders on foot.
There are 7 poses in 17 horses total. Two horses wearing metal heavy armour are singles, 15 other horses are equally divided  - 5 different poses, 3 horses for each pose. All horse miniatures are rather static - horses are depicted as in a trot or a canter. Quality of all sculpts - both human and animals - is very high. All miniatures are very detailed, they have a lot of gear, poses are natural and not stiff. I didn't notice any miscasts, some miniatures have very visible mould lines though.
This is excellent set for any player interested in XVII and - maybe XVIII century Ottoman army. Banners, variety of poses, foot and mounted versions - must buy in my opinion. 

środa, 1 grudnia 2010

Wygrana w konkursie | 1st place at the painting competition

Pochwalę się, a co...:) Wczoraj rozstrzygnięto konkurs (w zasadzie konkursik) malarski, jaki miał miejsce na forum "Ogniem i mieczem" na najlepiej pomalowany oddział do gry pod tą samą nazwą. Zająłem pierwsze miejsce swoimi jeźdźcami beszli. Trochę mnie to zaskoczyło, na zdjęciach bardzo podobały mi się miniaturki zgłoszone przez inne osoby. Jurorzy byli tak mili i wypisali kilka wad mojego malowania pod kątem historycznym. Świetnie, następnym razem, malując resztę tej jednostki i inne Imperium Osmańskiego nie zrobię już tych błędów. Należą do nich zbyt długie włócznie, mało barwne pokrywy na siodła, zbyt kolorowe pochwy szabel.

Nagrodą dla wszystkich uczestników konkursu jest odlew figurki malarza, zrobionej specjalnie w tym celu. Malarz będzie idealny dla jakiejś podstawki dowódczej. Galeria figurek poniżej. Najpierw moi jeźdźcy beszli, potem polska husaria Rado i janczarzy Doriana (II miejsce ex-equo), a następnie dragoni Corsarii (honorowa wzmianka, malowanie najbardziej zgodne z oryginałem historycznym).


I will praise myself... Small painting competition on "Ogniem i mieczem" forum for best painted unit for "Ogniem i mieczem" game was judged yesterday and I've won. My entry was besli riders. I'm a little suprised as I like very much some other entries. Thanks to jury verdict I know some historical errors in my painting now. Spears of my riders are too long, textile cover of saddles should be in bright colors, scabards should be black or dark brown. I will not make these errors while painting next Ottoman Empire units for sure:) As a reward all participants will receive a copy of special miniature - painter. This will be one cast only I think with very limited run. Gallery of miniatures below. First my besli riders. Then Polish hussars by Rado and Ottoman Janissari by Dorian (2nd place ex-equo) and then dragoons by Corsarii (honorable mention for best historical "look").






środa, 10 listopada 2010

Skończeni jeźdźcy beszli | Besli riders finished

Mogę powiedzieć - nareszcie. Zmęczyło mnie malowanie tych figurek, chyba głównie z uwagi na to, że udział w konkursie wziąłem pod wpływem impulsu, a akurat kiedy przypadał czas na malowanie Turków, w głowie siedziało mi zupełnie co innego, jeśli chodzi o hobby. Tak czy siak - Turczyni są gotowi, pomalowani, ich galeria znajduje się obok. Kilka uwag ogólnych. Figurki mają doskonałą rzeźbę, jak na skalę 15 mm. Mnóstwo szczegółów wychodzących dopiero przy malowaniu, niezłe pozy, bardzo dobre twarze i dłonie. Jeźdźcy mają jednak problem z dopasowaniem się do siodeł koni. Te ostatnie produkowane są, być może tylko na razie, takie same do chyba większości zestawów konnych, niezależnie od ich przynależności narodowej. Beszli są tak wyrzeźbieni, że ich usadowienie na końskich grzbietach w sposób dokładny jest bardzo, bardzo trudne i niemożliwe po pomalowaniu bez uszkodzenia farby. Wymaga to mnóstwa piłowania, dopasowywania i ogólnie grzebania się. Drugi problem, nieco mniejszy, to kruchość materiału. Ogony końskie i dłonie jeźdźców tkwią czasami dosłownie na nitce metalu i grubości 1 czy 2 mm. Udało mi się złamać dwa ogony i - przy zrzuconej z biurka niepomalowanej figurce - jedną dłoń. Ogólnie są to jednak bardzo, bardzo dobre zestawy, w niezłej cenie, polskiego producenta. Wydanie podręcznika nastąpi, prawdopodobnie, jeszcze w tym roku, warto więc zdecydować się już teraz na jakąś armię (albo i dwie) i zacząć malowanie.

I can say - at last. I'm tired of painting besli riders, probably because I participated in the "By Fire and Sword" painting contest, while most of my hobby thoughts were put in different areas of the hobby. To say shortly - my interest in besli riders vanished during painting. Anyway, Ottomans are ready, gallery is visible next to the note. Time for some general notes. Miniatures are excellent. Very good details, some of them visible only during painting, nice poses, very nice faces and hands. There are some bad things too - riders doesn't fit into saddles. Most of the horses for all "By Fire and Sword" armies are the same, at least for time being. Besli riders need serious filing and a lot of work to place them properly, it is impossible to do correctly after they are painted. Second problem is metal fragility - I managed to broke off two horse tails and a rider's hand. My overall impression is very good nonetheless. They have ok price, there are metal bases inside the box, nice metal spears, sheet of self-adhesive banners. Rulebook for "By Fire and Sword" (Polish version) will be released this year probably, so it is worth to choose an army or two and start painting already.