sobota, 21 kwietnia 2012

Otwarcie sklepu GW w Warszawie

Dziś miało miejsce oficjalne otwarcie sklepu Games Workshop w Warszawie - pierwszego w Polsce. Byłem, pokręciłem się chwilę i wyszedłem. A wrażenia? Hmmm... Sklep nie należy do największych, jest średniej wielkości. Zaopatrzony chyba we wszystkie zestawy plastikowe wszystkich gier podstawowych plus nowe clamshelle z plastikowymi i finecastowymi singlami. Dodatkowo, rzecz jasna, farby, narzędzia, makiety, itp. Kilka czy kilkanaście książek z Black Library, trochę książek z ForgeWorld. Ludzi mnóstwo, nie ma się co dziwić - impreza była zapowiadana od dość dawna. Obsługa, zwłaszcza starsza wiekowo, sprawiała wrażenie kompetentnej, ta trochę jej młodsza część, zwłaszcza żeńska, wydawała się jednak ciut przytłoczona klientami. A jakie mam wrażenia ogólne? Przede wszystkim uczucie jakiegoś niedosytu. Jasne, dziesięć, a jeszcze bardziej piętnaście lat temu, pewnie bym się posikał ze szczęścia. Ale to były inne czasy, inna sytuacja na rynku, inne warunki całej zabawy, kiepski dostęp do rzeczy związanych z hobby, początkowo nawet bez Internetu. Teraz to wszystko wygląda inaczej. W samej Warszawie jest co najmniej kilka fajnych sklepów z rzeczami GW, są sklepy sieciowe - polskie i zagraniczne. Wiele figurek można kupić taniej niż w sklepie oficjalnym. Oczywiście, świetnie jest, że powstał - w końcu - oficjalny sklep. Że można ściągać za jego pośrednictwem, nie płacąc za dostawę, rozmaite części i rzeczy niesprzedawane w sklepach współpracujących z GW czy oficjalnym. A jednak, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to wszystko jest co najmniej 10 lat za późno. GW, rzecz jasna, dysponuje potencjałem pozwalającym dokładać do sklepu, dodatkowo tak może prowadzić politykę sprzedaży, że wytnie tym konkurencję, która od lat przygotowywała dla nich rynek. Nie sądzę więc, by nowo otwarty sklep zniknął z powierzchni naszego hobbystycznego światka. Niemniej jednak osobiście zamierzam raczej wspierać stare, dobre sklepy, jak ten "U Faberów". Warto o nich pamiętać, nie dać im zginąć.
Lekkim zgrzytem był dla mnie brak atrakcji, jakie ominęły nas z okazji 25-lecia WH40k. Spodziewałem się, przynajmniej, limitowanych figurek wzorowanych na okładce "Rogue Tradera". Z drugiej strony, może były tylko zniknęły zanim się pojawiłem. Promocyjne gratisy też nie wzbudziły mojego zainteresowania. Portfele były, moim zdaniem, niespecjalnie fajne. Podobał mi się plakat i manierki z imperialnym orłem, nie zamierzałem jednak wydawać dziś pieniędzy, by dostać te gadżety - a dodawano je tylko do zakupów o określonej wartości.
Zdjęcie, jakie wybrałem do ilustracji tego wpisu, zajumaniłem ze strony GW. Wykonano je tydzień temu, w pierwszym dniu działalności sklepu. Wybrałem je nieprzypadkowo, a powód tego wyboru jest chyba jasny dla sporej części odwiedzających mój blog;).

2 komentarze:

Z wielką przyjemnością czytam zawsze wszystkie komentarze - pozytywne i negatywne, choć co do tych ostatnich wolałbym, by były merytoryczne. Zostaw ślad swojej obecności komentując lub dodając blog do listy obserwowanych.

I always read all comments with great pleasure - both positive and negative ones. Speaking about negatives - please be constructive and let me improve my blog. Comment or follow my blog.