czwartek, 20 czerwca 2013

Wyrzut sumienia | Pricks of conscience

Wyrzut sumienia, a właściwie sześć małych wyrzutów sumienia - trzy już zrobione, trzy malują się i schną. Prawie równo rok temu wspominałem, że do zakończenia malowania pierwszego pełnego oddziału armii Imperium do młotka brakuje jeszcze tylko sześciu figurek. Ha. Minęło zaledwie jedenaście miesięcy i oto pierwsi z brakującej szóstki wskakują na bloga. Smędzili mi stojąc za plecami, na półce, patrząc niemo w plecy... W końcu postanowiłem się nimi zająć. Malowanie, rzecz jasna, takie samo jak wcześniej, czyli nic specjalnego. Kolor podstawowy, żółty, natryśnięty aerografem, potem inne kolory podstawowe, dip, lekkie rozjaśnienia i finito. Co ciekawe... Zazwyczaj dipuję za pomocą pędzla - szkoda mi trochę i bejcy AP, i niespecjalnie mam gdzie wytrząsać figurki. Traf chciał, że tym razem musiałem je znaleźć. Figurka żołnierza z pochyloną włócznią wpadła mi, po prostu, do puszki z dipem... Musiałem ją wyłowić i oczyścić... Widać chyba jednak, że zastosowana metoda nakładania bejcy jest inna niż u pozostałych dwóch...:)

Six little pricks of consciences, to be more precise. Three of them are already painted, three more are being painted right now. Almost a full year ago I mentioned that there are only six miniatures of regular soldiers missing in my first WFB Empire spearmen unit. Well... Just eleven months later here they are, first three soldiers from this missing six presented on the blog. They just stared at my back from the shelf behind me... Primed, painted in yellow, almost ready to be painted. Finally I gave in. Painting is, of course, the same as earlier. Basic color, yellow, painted with airbrush, other colors, dip, some highlights and finito. But there is  something funny too...When I dip miniatures, I usually do it with brush - I hate to waste good dip and I don't really have a space to throw excess of dip from figures. Anyway, I have had to find such place now... Miniature of soldier advancing with spear accidentally fall in my dip can... So I have had to thoroughly clean excess of dip... but I think it is clear that this miniature was painted in slightly different way:)






wtorek, 18 czerwca 2013

Perski konny dowódca | Persian mounted commander

Ta podstawka ciężko opancerzonych perskich jeźdźców, będąca elementem dowódczym armii Późnych Achemenidów, przeleżała na moim biurku prawie miesiąc. Malowałem ją zrywami. Tu pół konia, kiedy indziej dokończenie i zaczęcie następnego, po paru dniach twarze jeźdźców, i tak dalej. Ślimaczyłem się z nimi niemożebnie, brakowało mi jakoś weny. Tym bardziej jestem zadowolony z ich pomalowania - na dodatek wyszło chyba nie najgorzej, zwłaszcza purpurowy płaszcz dowódcy. Dopiero po pomalowaniu całości i zrobieniu podstawki zorientowałem się, że nie najszczęśliwiej dobrałem kolory tunik jeźdźców po bokach... Obaj powinni mieć albo w miarę jasne, takie jak niebieska, albo ciemniejsze, jak przygaszona czerwień drugiego. Wyglądałoby to chyba bardziej spójnie.

This base of heavily armoured Persian riders, which is General element in Later Achaemenid Persian DBA army, was on my desk for nearly a month. It was painted in erratic way, with long breaks between painting sessions. One day I managed to paint half a horse, two days later finish it, week later all flesh areas were painted, and so on... It was painstakingly slow process. Apparently I couldn't bring myself to finish it. So I'm very glad to finally having them on the shelf, painted. I really like some elements, how they turned out - purple commander's cloak for example. Unfortunately, after painting riders and finishing base, I noticed that all three miniatures are not really well looking together. I should paint tunics of riders in bright colors (like blue one) or in muted ones (like other rider)... It would looked better I think.







niedziela, 16 czerwca 2013

Dziesięć przykazań dla początkującego malarza | Ten tips for beginner miniature painter

Przeglądałem dziś rano trochę rozmaitych stron figurkowych. Jak zwykle - część prac na bardzo wysokim poziomie, część na trochę niższym ale wciąż bardzo dobrym i dobrym, najwięcej prezentujących poziom przeciętny, a potem sporawe grono takich, których w ogóle nie powinno się pokazywać jako osiągnięcia, tylko z pytaniem - co poprawić, żeby było lepiej. Zacząłem się nad tym trochę zastanawiać... I wpadłem na pewien pomysł. Postaram się wrzucać na blog co jakiś czas rady dawane przez malarzy figurkowych prezentujących poziom uprawniający do udzielania wskazówek. Porad przeznaczonych raczej dla początkujących malarzy, zaczynających dopiero przygodę z pędzlami. Zacznę nieskromnie od siebie - nie dlatego, żebym uważał się za superwymiatacza - po prostu jestem pod ręką;)

1. Właściwe narzędzia. Rozumiem przez to kupno dobrej jakości nożyka modelarskiego, małego pilnika, trzech pędzelków różnej wielkości trzymających szpic - na początek może być Mag-pol czy coś podobnego w tej kategorii cenowej. Nie warto porywać się na nic super drogiego, na początku i tak nie wykorzystamy pełni możliwości. Aktualizacja: na fejsie poproszono o doprecyzowanie pędzli. Osobiście preferuję firmę Kozłowski, serię 309. Nie są to najtańsze pędzle na rynku polskim ale są w miarę tanie i łatwo dostępne. Dla początkujących 0, 1 i 2 - do największych powierzchni. http://www.pedzle.com/?p=8&cid=1&id=1
2. Farby dobrej jakości. Na początek nie ma co inwestować w kupno całej tęczy barw. Wystarczą kolory podstawowe, biel i czerń. Ważne, by były to farbki dobrego producenta. Citadel, Vallejo - te są popularne, łatwo dostępne i całkiem niezłe. Ze względu na łatwość użycia na początek farby akrylowe.
3. Staranność pracy. Dotyczy to każdego aspektu. Od oszlifowania figurki, do starannego nałożenia kolorów podstawowych. Samo to od razu znacznie poprawi wygląd figurki.
4. Używamy podkładu. Nie ma znaczenia czy białego, czy czarnego, czy szarego. Ważne jest, by w ogóle położyć cienką warstwę podkładu.
5. Korzystamy z palety. Możemy używać palety "mokrej", możemy używać starej płyty CD, czy białego kafelka. Ważne jest, by w ogóle używać palety. A dlaczego - patrz niżej.
6. Rozwodnienie farb. Nigdy nie malujemy farbą prosto z pojemnika. Wstrząsamy nim aż pigment wymiesza się z płynem, po czym kroplę czy dwie farby kładziemy na palecie i dodajemy do niej odrobinę wody. Właściwa konsystencja do malowania to mniej więcej gęstość mleka. Jeśli farba nie kryje całkowicie po pierwszym razie, to dobrze. Dwie, czy nawet trzy cienkie warstwy to znacznie lepiej, niż jedna gruba warstwa.
7. Właściwy pędzel do właściwej roboty. Wbrew pozorom pędzelek 000 nie jest najwłaściwszy do malowania. Wielkość powinniśmy dobierać do wielkości malowanej powierzchni.
8. Podpatrujemy bardziej doświadczonych. W dobie internetu nie ma najmniejszego problemu, by uczyć się od najlepszych. Zdjęcia, filmy instruktażowe, opisy. Możemy skopiować ładne zestawienia kolorów, możemy skopiować nieco bardziej zaawansowane techniki.
9. Cierpliwość. Kiedy coś się nie udaje, lepiej zrobić sobie godzinę czy dwie przerwy.
10. Zamiary na siły. Na początku nie ma co silić się na laserunek z 20 warstw i skomplikowane wzory malarskie. Ładnie nałożone kolory podstawowe, staranność malowania, podstawowe efekty w rodzaju cienia czy jednej lub dwóch warstw rozjaśnień naprawdę są ok. Na coś bardziej skomplikowanego przyjdzie czas po opanowaniu podstaw.
Gdybym miał wybrać tylko jedną radę, wybrałbym staranność. Na dziesiątkach zdjęć w sieci widać figurki, które pomalowane są całkiem przyzwoicie technicznie, ale efekt psuje niestaranność malarza. Tu jakaś plama chlapniętej farby, gdzie indziej kolory wchodzą na siebie, jeszcze gdzie indziej kolor twarzy wychodzi na włosy - albo odwrotnie.

I was browsing through some miniatures forums and galleries today when I noticed something. As usual, some galleries present masterpieces, some of them contain very solid, good miniatures, most of them are just nice but not outstanding... But... a large part of galleries consists of photos of very badly painted miniatures, which should be shown with questions how to improve one's painting, not as finished works. It struck me that most of such badly painted miniatures could be rescued one way or the other... So I came with a idea. I will publish on my blog some introductory level beginner tips sometimes. Written by people with some painting experience. I will start by my own tips - not that I'm supergood - I'm just available right now to write something:)

1. Proper tools. Proper = good quality. Modelling knife, small file, three brushes of good quality, holding the point and NOT expensive. It is true - expensive brushes usually are better but beginners won't use their full potential for a long time.
2. Good quality paints. There is no need to buy whole color spectrum since the very beginning of our adventure. Basic colors, white and black are enough for a time being. It is important to buy miniatures of good quality though - can't go wrong with Vallejo Game Colors or Citadel Paints for a start. I recommend acrylics due to easy of use too.
3. Carefulness of work. Every stage of painting is important. Cleaning too. And being carefull with painting basic colors is extra important. Miniature painted in only basic colors but painted carefully looks much better then the same figure painted with some shadows, hightlights and other techniques but with paint applied in careless way.
4. Basecoat. Doesn't matter black, white or grey - use it.
5. Palette. Again - doesn't matter if it is a white slate, old plate, old cd - just use one. Why it is important - next point.
6. Thin your paints down. Don't use paint straight from the bottle. Shake it well first then take a drop or two and mix it with water on the palette. Paint should be as thick as a milk. If it doesn't cover miniature well with one layer - its good. Wait a little for a paint to dry and paint second or even third layer. Three thin layers are much better then one thick.
7. Right size of brush. Brush 000 is not the correct one for painting horse or some other large areas. Use brush of proper size for a given task.
8. Nothing wrong with learning from better painters. It is super easy in today's era. Movies, guides, tips - Internet is full of them. Use it and learn. Copy colors, ask questions, etc.
9. Patience. Rome wasn't built in a day, you will not learn to paint on master level in two weeks. But in two years - maybe.
10. Don't overestimate your skills. It is better to paint carefully miniature with basic colors only, maybe with shadows and hightlights, then try to use hard to master techniques like glazing or non-metallic-metals without knowing bacicks first.
Most important tip from this list? For me - being neat. There are dozens of photos of painted miniatures cruising the web, showing figures which are technically correct but with splashes of paints left somewhere, with details overpainted with basic color or with something similar... Easy to correct for much better effect.

czwartek, 13 czerwca 2013

Lietpold the Black

Pokochałem ten model od pierwszego wejrzenia i kilka tygodni po zobaczeniu go na zdjęciach w sieci nie posiadałem się ze szczęścia, znajdując go na allegro. Schemat kolorystyczny wymyśliłem, kiedy jeszcze szedł do mnie pocztą - czasem jest tak z modelami, że silnie inspirują. Ten, dodatkowo, przykuł mnie do warsztatu na niezwykłych dla mnie kilka wieczorów (a jak zaznaczałem, lubię kończyć figurki za jednym posiedzeniem). Próbowałem zdążyć z nim na ubiegłoroczny The Fang, wtedy zabrakło mi jednak kilku godzin na wykończenie. Odstał więc chwilę na półce, okazjonalnie grając jako Generał Imperium. Wystawiłem go do konkursu w tym roku i nie posiadałem się ze zdumienia, gdy zgarnął "Best Overall" i pierwsze miejsce w kategorii najlepszy model WFB. Nie maluję dla nagród, właściwie nigdy nie startowałem w konkursach malarskich (pomijając zamierzchłą przeszłość i jakąś Sobotę z Fantastyką na Mokotowie). Chyba bardziej kierowała mną ekschibicjonistyczna chęć hobbysty, by pokazać co się trzyma u siebie w domu :).

Patrząc teraz na tę figurkę jestem bardzo zadowolony z podstawki, sztandaru i ogólnego wyglądu błękitnego pancerza. Całość jest spójna i przyjemna dla oka, a nie zawsze tak trafnie udaje mi się dobrać kolory by  potem nie mieć myśli typu: "Można było inaczej". Tu barwy komplementarne zdały egzamin. Mam serdeczną nadzieję wejść kiedyś w posiadanie większej liczby modeli Forge World do Imperium, bo frajda przy ich malowaniu wymyka się zwyczajowej skali.
Atheg

I have fallen in love with this miniature since it was first released. Just few weeks after I have seen it on the Web, I managed to find and buy it on biggest Polish auction site. I came up with a color scheme when miniature was still in transit - some models are just so inspiring. Additionally, I spent much more time then usual painting this one, it took me few evenings (and I prefer to paint whole models in just few hours, whole evening the most). I tried to finish it for last year The Fang event, ufortunately I didn't manage this as I was short few last crucial hours. So, for a few months miniature on the shelf, occasionally playing as my Empire army's general. Eventually, The Fang competition was held in Warsaw's GW store again and I entered with this model. I was shocked when my little general got two first places - "Best Overall" and "Best WFB model". I don't paint for prizes, to be honest I never actually took part in any painting competition before (with one exception years ago). I think I was driven by an exhibixionistic urge of hobbyist, pure instinct of showing off what I have at home. :)

When I look at my Lietpold I'm really glad how the base, banner and blue armour turned out. I think overall look is coherent and nice looking and - believe me - I don't pick colors suiting each other every time. Lots of time when I see my own painted figures I think - "Well, I could paint it better". Here, fortunately, complimentary colors look nice.

I want to eventually buy more ForgeWorld Empire models for my army as painting this one gave me a lot of fun and satisfaction.
Atheg







wtorek, 11 czerwca 2013

Epic 30K: odsłona jedenasta | Epic 30k: part eleventh

Mormeg podrzucił mi swoje drednoty, które pomalował zainspirowany nieco wpisem, w którym pokazałem swoją trójkę. Pokazałem i narzekałem straszliwie na mierną jakość modeli. Początkowo mój brat sądził chyba, że trochę przesadzam, w końcu jednak przyznał mi rację. Tyle, że ja z modelarskiego lenistwa pogodziłem się z kiepskim wykończeniem swoich maszynek, natomiast on wziął sprawy w swoje ręce i - po prostu - nie tylko je popoprawiał, lecz także poprzerabiał tak, by były bardziej zgodne z wizerunkami tych superciężkich chodzących grobowców, jakie znamy z materiałów dotyczących Herezji Horusa.

Jak sam pisze: "Starałem się odtworzyć, mniej więcej, Mk IV venerable dreadnought, robiłem je jednak trochę z pamięci, wygląd końcowy nie jest więc do końca zgodny ze wzorem. Widoczne na modelach sarkofagi nie są właściwe dla Mk IV, niemniej różnią się od wyjściowych modeli GW na tyle, że przynajmniej mogą za takie uchodzić. Filozofii wielkiej w tym nie było. Raziły mnie krzywizny oryginalnych kadłubów, najgorsze z nich były wklęsłe powierzchnie, w teorii płaskie. Odrobina greenstuffu połozona z przodu pozwoliła je zniwelować. Podobny, choć na nieco mniejszą skalę, proces zastosowałem od góry sarkofagów. Następnym krokiem było wyrównanie nałożonych warstw masy. Po wyschnięciu pilnikami nadałem ostateczny kształt przednim i górnym płytom pancerza sarkofagów. Charakterystyczne dla Mk IV hełmy zrobiłem na samym końcu. Uważam, że jak na pierwsze próby takich przeróbek greenstuffem w skali 6 mm wyszło zadowolająco. Najlepsze w tym całym interesie jest to, że "mam je już za sobą", odhaczone na mojej prywatnej liście rzeczy do zrobienia. Błogostan mąci mi tylko assault cannon, widoczny na jednym z metalowych kolosów, który w czasach Herezji Horusa był nieznany, jeśli mnie pamięć nie myli.

Kolejną rzeczą, jaką będę zajmował się w ramach tego projektu, będzie prawdopodobnie figurka centuriona. Blister postaci do Space Marines, nadal chyba jeszcze dostępny na stronie GW, to jakaś porażka. Ten, który dostałem, zawierał modele przypominające tylko z grubsza kapitanów, chaplainów i librarianów."

I've got Mormeg's dreadnoughts last Sunday. My brother has painted his models inspired a little by three metal behemoths painted by myself. I was really shocked with poor quality of these casts. Mormeg thought that I'm overreacting first but more he worked on his figures, more he agreed with me. But... I left my miniatures as they were mostly, due to my inherit laziness and he... Well, he went to town with them. Not only his models are corrected but they are actually improved and made much more suitable for 30k battlefields. They are simply much more correct for Horus Heresy era.

In his own words: "I tried to make them similar to Mk. IV venerable dreadnought, but as I worked on them by heart, final look is not 100% correct. Sarcophagi of my models are not correct for this version but they differ from the original figures enough I think. It wasn't that hard to do all corrections.  I really didn't like misshapen hulls of the original casts, so first I applied a layer of greenstuff to them, especially on front and upper armour plates which were shockingly concaved. Then, when the gs was hard, I filed it down to desired shapes. Helmets, which are so iconic part of Mk. IV look, were modelled last. I think that finished models look ok considering that this was my first try to convert 6 mm scale models. The best thing is that "it is done", I can check it on my private "to do" list. Well, there is one thing I', not entirely happy about - assault cannon, clearly visible on one dreadnought, was - if my memory serves me right - unknown during Horus Heresy era.

Next thing I would like to do in our Epic project will be, probably, miniature of centurion. Blister of Space Marines characters, still available on GW's website I think, is ugly as hell. The one I've got contains figures which simply can't pass for captains, chaplains and librarians."






niedziela, 9 czerwca 2013

Wybrane z tygodnia 73 | Chosen from the week 73

Pada. Pada jak diabli - a to oznacza, że można, przynajmniej w teorii, sporo czasu poświęcić różnym aspektom naszego hobby, choćby takim, jak czytanie wpisów na blogach czy forach, czy oglądanie rozmaitych prac innych hobbystów.

Poradniki i podobne: samodzielne robienie sztandarów z greenstuffu; szybkie malowanie żołnierzy Gwardii Imperialnej; kilka słów na temat malowania metalu; magnetyzowanie Space Marinów; trzyczęściowy i niedokończony jeszcze raport z budowy kościoła z okresu Ciemnych Wieków; krótki poradnik malowania złota i srebra metodą NMM; Imperialna Pięść krok po kroku; nakładanie dużych kalkomanii na przykładzie pokładów lotniskowców w skali 1:2400.

Galerie i oglądajki: wstęp do mapy Imperium (gorąco polecam choćby zerknąć); Dark Mechanicum (z tego wątku pochodzą ilustracje przy notce); potężni Terminatorzy; budynki, ruiny i podobne - autor tego wątku ma chyba naprawdę dużo czasu wolnego; perfekcja w każdym milimetrze, czyli zbuduj sobie czołg z papieru.

Nowości: tylko dwa wpisy w tej kategorii - krótka recenzja czołu T-90 w skali 15 mm produkcji Khurasan Miniatures oraz strona producenta figurek z epoki napoleońskiej Murawski Miniatures. Nazwa sugeruje pewne związki z Polską i jest to sugestia jak najbardziej usprawiedliwiona. Nie jestem ekspertem w dziedzinie mundurów z tego okresu, ale same miniaturki bardzo mi się podobają.

Darmówki: W imię Imperatora! - wspominałem już, dawno temu, o tej darmowej grze skirmishowej osadzonej w realiach Warhammera 40K, wspominam ponownie z okazji wydania trzeciej już wersji; żetony uszkodzeń pojazdów do gry WH40K, przeznaczone do samodzielnego wydrukowania; Wiek Miecza i Strzały - wersja beta przepisów, które można dopasować w zasadzie do każdego okresu historycznego sprzed powszechnego użycia prochu. Na stronie znajdują się przepisy oraz pierwsze listy armii do okresu biblijnego oraz Wieków Ciemnych. 

Blogi warte odwiedzania: Limited Edition Warhammer Models - blog prowadzony przez Toma Farnella, poświęcony głównie - aczkolwiek nie zupełnie - rozmaitym limitowanym figurkom związanym z firmą Games Workshop i jej różnymi oddziałami.

Materiały źródłowe: w tej części dwie witryny - pierwsza poświęcona jest wojnie siedmioletniej w bardzo, bardzo szerokim spektrum - od flot i dowódców, do traktatów, oblężęń i bitew. Prawdziwa skarbnica wiedzy na temat tego konfliktu. Druga strona to witryna poświęcona polskiej broni pancernej i artylerii z okresu 1918-1939. Początkowo projekt robiony na potrzeby gry Steel Panthers, z czasem wyewoluował w coś znacznie obszerniejszego.

A na sam koniec mam jeszcze pytanie. Czy wolicie czytać takie, krótkie wpisy, będące w zasadzie samymi linkami, czy też nieco obszerniejsze, takie jak przykładowy ten, gdzie jest też miejsce na krótki choćby opis ode mnie i podanie autora i miejsca, do którego prowadzi odnośnik? Dajcie znać w komentarzach.

It rains. It rains heavily - which means, that this is perfect time, in theory at least, to make something hobby-related - like reading some blogs, watching some miniatures and trying new things.

Guides and tutorials: how to make greenstuff banners; Imperial Guard soldiers painted in a fast way; some words about painting metals; magnetize your Space Marines; building sub-Roman church; short tutorial about painting gold and silver in NMM; Imperial Fist SM step by step tutorial; applying large decals (carrier deck decal for GHQ 1:2400 models but general principles are the same no matter what scale and model).

Galleries and modelling porno: teaser of Empire map (take a look if you are even remotely interested in Warhammer, by it WFB or WFRP); Dark Mechanicum (photos next to this note come from this thread), mighty Terminators; buildings, ruins and stuff (author of this thread is very talented and a lot of spare time it seems); perfection in paper or build your own tank.

New releases: Just two entries in this category today - short review of Khurasan Miniatures' T-90 tank in 15 mm scale and webpage of Murawski Miniatures. This is a producer of miniatures of Polish napoleonic soldiers. I don't know enough on this era to speak about historical accuracy of figures but I really like the look of them.

Free stuff: In the Emperor's name - I already wrote about this free skirmish game set in WH40K univers, I'm doing this again as there is new third edition of the rules available; Age of Sword and Arrow - free beta rules of generic wargame set in the periods before widespread gunpowder usage. Website has rules, army lists for Biblical and Dark Ages periods and betatesters forum; Warhammer 40K vehicle damage markers.

Blogs worth visiting: one blog to be more specific - Limited Edition Warhammer Models. This site is run by Tom Farnell, it is dedicated to presenting and collecting of limited models from Games Workshop and its subsidiaries.

Source materials: two webpages. First one is dedicated to Seven Years War, first I think truly world wide conflict. This site presents this war in a really wide spectrum - from nations, battles, armies and leaders, to treaties, sieges and fleets. Second site describes Polish armour and artillery from 1918 till 1939. Initially it was a limited project for Steel Panthers game, in time this project outgrown the game and it is much more then that now. Worth checking.

And last but not least I have a question. Do You prefer such short notes, which are nothing more then a group of links really, or more detailed descriptions, like, for example, this one, with informations about authros, sources of the link, etc? Comment on this, please.

sobota, 8 czerwca 2013

Prosto z pudełka: podstawki serii "Infested" oraz "Jungle" produkcji Basicks | Straight from the box: review of Basicks' "Infested" and "Jungle" bases

Kolejnymi produktami firmy Basicks, jakie chcę omówić, są dwie serie podstawek - "Infested" oraz "Jungle". Do recenzji otrzymałem blistry z podstawkami kawaleryjskimi 50x25 mm (4), 40x40 mm (2) oraz 25x25 mm (5) z linii "Infested" oraz podstawkę 50x50 mm z serii "Jungle". Producent oferuje te podstawki w trzech wariantach - o bokach prostych, okrągłe oraz okrągłe z wypukłym brzegiem. Wszystkie podstawki zapakowane są w blistry wykonane z przezroczystego plastiku, zabezpieczone od tyłu wsuwaną tekturką z wydrukowanymi informacjami producenta. Dodatkowo odlewy chronione są kawałkami sztucznej gąbki. Wszystkie podstawki dotarły do mnie nieuszkodzone.
Podstawki są wykonane z dwóch rodzajów żywicy - jaśniejszej, opisywanej we wcześniejszych recenzjach, oraz ciemniejszej, z któej odlano najmniejsze podstawki "Infested". Po lekkim zarysowaniu spodów różnych podstawek ostrzem noża mam wrażenie, że ciemniejsza żywica jest nieco twardsza. Różnic w jakości samych odlewów nie zauwazyłem. Ciemniejsze odlewy charakteryzowały się jednak znacznie większą ilością zabrudzeń, pozostałych po odlewaniu. Oczywiście, woda z mydłem załatwiają ten problem całkowicie i skutecznie.
Wszystkie odlewy mają proste krawędzie - niektóre są lekko zaburzone wyrzeźbionymi na nich fragmentami organicznej masy, nadal jednak możliwe jest dostawienie do siebie wszystkich boków. Wymiarowo podstawki nie odbiegają więcej niż milimetr od deklaracji producenta. Wszystkie odlewy są wyraźne, nie ma na nich żadnych nadlewek ani ubytków - jedyne małe niedoskonałości, jakie zauważyłem, znajdowały się na jednej z podstawek 40x40 mm - kilka z małych okrągłych "zarodników" miało maleńkie dziurki.
Warto zauważyć, że większość odlewów z serii "Infested" jest raczej dość wysoka - mają ok. półtora centymetra - może to mieć znaczenie dla niektórych osób, preferujących możliwie płaskie podstawki. A skoro już o tym mowa - spody wszystkich odlewów są fabrycznie zeszlifowane na płasko.
Projekt graficzny podstawek "Infested" w pełni odpowiada tej nazwie, a jednocześnie jest dość standardowy. To teren pokryty jakimiś biologicznymi tworami, rozbuchaną kreacją żywego megaorganizmu, pełnego zarodników, zgrubień, żeber czy innych niemal ociekających śluzem biokreacji. Idealne tło dla wszelkich figurek związanych z tego rodzaju terenem - tyranidów czy zwalczających je sił.
Podstawka z serii "Jungle" wygląda inaczej - to połamane, rozbite płaskorzeźby, częściowo przysypane ziemią, poprzerastane niską roślinnością. Wyraźnie widoczne są jej zróżnicowane liście, a same reliefy mają charakter kojarzący mi się ze sztuką prekolumbijskiej Ameryki Środkowej. Również i ten odlew był doskonały jakościowo - listowie, dość delikatnie odlane, jest mimo to całe.
Jak zazwyczaj w przypadku tego producenta otrzymujemy towar bardzo wysokiej jakości w standardowej dla tego rodzaju produktów cenie.
Zdjęcia pomalowanych podstawek pochodzą z witryny producenta, pozostałe są mojego autorstwa.

Next Basicks' products which I would like to review are bases from two ranges - "Infested" and "Jungle". I have received blisters with following bases - cavalry 50x25 mm (4), 40x40 mm (2) and 25x25 (5) from "Infested" line and single 50x50 mm "Jungle" base. Producer offers all these bases in three variants - square, round and wround. All products are packed in transparent plastic blisters with cardboard backing. Additionally models are protected from damages by a strip of foam. Protection seems adequate, as all bases are in pristine condition.
Bases which I've got are casted in two different resins it seems. First, brighter one, is the same as in previous reviews. Smallest "Infested" bases are casted in darker variant. I think that this darker resin is a little harder, at least my "field test" seems to indicate that (scratching both resins with modelling knife). Quality of casts made from both resins is virtually identical, with one little difference. Dark resin seems to be a little dirtier - but water and soap will take care of it of course.
All bases' edges are straight - some of them have some organic shapes casted on them though but it is still perfectly easy to line them next to each other. Sizes of all bases are virtually the same as manufacturer declares - two or three were just 1 mm shorter. All casts are very precise, with no mould lines, no flash and no other imperfections. I have noticed small holes on just one 40x40 mm base, where some of the little round "spores" have had them. "Infected" bases are rather tall - some of them are more then 1,5 cm tall, which may be a problem for some gamers. All models are sanded perfectly flat which is a nice touch I think.
Graphic design of "Infested" bases is very nice if a little on a standard side considering their name. Bases look like a flat ground covered by a mass of living tissue, with visible rib shapes, some fluid organic fibres or muscles. One can easily imagine slime covering this living biomass tissue. Perfect background for miniatures like tyranids or some tyranid fightnig forces.
"Jungle" base looks different - it is covered by ruined, cracked reliefs, partly covered with dirt and foliage. Most plants have delicate and nicely casted leafs. Reliefs are similar in style to precolumbian Mesoamerica I think.
Basicks delivers, as usual, very nice bases of high quality with prices standard for such products.
Photos of painted bases come from manufacturer's website, all other photos are mine.
























czwartek, 6 czerwca 2013

Kapitan Mantis Warriors | Mantis Warriors Captain

Z wielką przyjemnością witam na blogu Athega, którego prace będą na nim gościć regularnie - mam nadzieję - obok maziajek moich i Mormega - Inkub.

Dzień dobry wszystkim. Z tej strony Atheg. Na przełomie 1993 i 1994 roku, jako nastoletni smarkacz wszedłem w posiadanie pudła z 4. edycją Warhammera Fantasy Battle. Od tamtej pory, mimo okazjonalnych romansów z innymi grami i figurkami, moje sympatie są silnie związane z produktami GW. Zawodowo zajmuję się ilustracją i grafiką i to pomogło mi trochę pomalować w życiu ciężkie do zliczenia ilości modeli. Około 700 ukończonych figurek wygoniło książki z półek w mojej sypialni. Jestem wypadkową gracza i hobbysty-malarza. Maluję głównie to, czym mam zamiar grać. Maluję tak, żeby szybko zacząć móc grać. Ekstremalnie rzadko przekraczam czas 2-3 godzin na figurkę, często malując je całymi stadami. Mam nadzieję, że prezentowane na blogu rzeczy przypadną Wam do gustu i zainspirują bądź zachęcą do komentarzy.

Pokazywaną dziś figurkę kupiłem i zacząłem malować pod wpływem impulsu. Zgłębianie fluffu dotyczącego Wojny o Badab zwróciło moją uwagę na intensywną i tragiczną historię zakonu Mantis Warriors. Z mglistym zamiarem zrobienia kiedyś całej armii zacząłem od kapitana w terminatorce.  Działo się to już chwilę temu, stąd nie liczę nawet, że przypomnę sobie założenia jakie mi towarzyszyły lub kombinacje przy schemacie kolorystycznym, pamiętam natomiast że uwinąłem się z całością w jeden wieczór. Patrząc teraz świeżym okiem na model mogę powiedzieć, że jestem całkiem zadowolony z dwóch źródeł oświetlenia jakie zastosowałem. Kontrast chłodnego blasku miecza i ciepłego świata lawy był ciężki do uzyskania przy pracy samym pędzlem ale koniec końców cieszy oko. Generalnie kontrast to słowo klucz kiedy maluję figurki. Lubię by nawet z większej odległości dawały się przyjemnie oglądać na stole bitewnym. Zwłaszcza, że maluję w 99% modele, którymi potem gram. Męczy mnie trochę kwestia bannera na modelu. Z jednej strony zadowolony jestem z ikonicznego charakteru postaci na nim (choć o tym jeszcze zaraz), z drugiej mocowanie go do kapitana jest dość prymitywne i uwiera w oko (żałuję). Nie wiem też czy duża ilość bieli była w nim dobrym rozwiązaniem. Co do samej postaci na sztandarze, kiedy zgłaszałem model do konkursu The Fang, organizowanego w tym roku w sklepie GW w Warszawie, przypomniała mi się historia z wycofaniem jakiejś pracy Aleksandra Witkowskiego z konkursu malarskiego (nie wiem nawet czy to nie był Golden Deamon) z powodu motywów religijnych pojawiających się gdzieś, które ponoć były zabronione regulaminem. Całe szczęście nasze polskie jury nie było tak drobiazgowe i nie dopatrzyło się niczego zdrożnego w aureoli na sztandarze i ostatecznie figurka zajęła 3 miejsce w kategorii WH40K Model Pojedynczy.


It is my great pleasure to welcome Olek on the blog. His painting will be presented here regularly - I hope - besides miniatures painted by myself and my brother Mormeg - Inkub.



Good morning everybody, this is Atheg. Long time ago, at the turn of the 1993 and 1994, I've got 4. edition of Warhammer Fantasy Battle box. Since that time my hobby sympathies are strongly connected with products of Games Workshop - despite occasional romances with miniatures and games produced by other manufacturers. I'm a professional illustrator and graphic artist and it helps me to paint hard to count numbers of miniatures. I think that about 700 of them stands now on the bookshelfes in my bedroom. I'm both gamer and painter, so I paint miniatures mainly to play games with them. I tend to paint figures quickly, it is extremely rare thing for me to spend more then 2-3 hours on single miniature. Additionally, I paint them in batches mostly. I hope that you will like my miniatures which will be shown here, on the blog.



I have bought and started to paint miniature shown today on the spur of the moment. I've been interested in intense and tragic history of Mantis Warriors chapter ever since I read Badab War fluff. So, having a vague idea of making a full army someday, I started to paint my first miniature, captain in terminator armour. It was quite a long time ago, so I don't fully remember any ideas or color combinations really but I do remember that all painting took one whole evening. Seeing this mode today, with fresh eyes, I can say that I'm rather glad how two light sources turned out. Contrast of the cold glow of the sword and warm light of the lava was rather hard to achieve with brush alone but I think it looks allright. I can say that contrast is the key word for describing my painting, especially that 99% of miniatures which I paint are gaming pieces. One thing disturbes me - banner. I like iconic feel of it (more on this later) but I feel that the way how it is glued to the banner pole is lacking. I'm not sure if such large amount of white looks good either. Speaking about figure on the banner - when I reported this miniature for The Fang competition, I remembered that some miniature of Aleksander Witkowski was banned from some painting competition (Golden Demon maybe?) because of its religious nature, which is supposedly forbidden by a rules. Fortunately our Polish jury didn't dissaproved golden aureole and this miniature took third place in WH40K single model category. 










środa, 5 czerwca 2013

Niezbyt udany eksperyment | Experiment gone wrong

Pierwszy z kolejnej piątki ożywieńców-trupojadów okazał się eksperymentem nieudanym. Nieudanym z estetycznego punktu widzenia. Okazało się, że kolor Tuskgor Fur wygląda niespecjalnie fajnie potraktowany moim standardowym dla tych miniaturek zestawem washów olejnych - od purpury, przez zgniłe zielenie, do czerwieni i brązów. Nie zamierzam go jednak zmywać - sztuka jest sztuka, w tłumie nie będzie specjalnie widoczny:)

First of another five undead corpse eaters is a kind of experiment... which went wrong. Wrong from purely esthetical point of view. As it turns out, Tuskgor Fur doesn't look too pretty washed with my standard set of oil washes - purples, rotten greens, reds and browns. One thing is sure - it will stay as it is - fortunately this is just one miniature in a group of forty:)













niedziela, 2 czerwca 2013

Antologia opowiadań konkursu Story of the Month

Story of the Month to fanowska inicjatywa, powstała na największym polskim forum poświęconym Warhammerowi 40K, czyli Gloria Victis. Polega ona na comiesięcznym, stałym konkursie na najlepsze fan fiction osadzone w uniwersum gry, przy czym każdorazowo wszystkie napisane opowiadania łączy zmieniany co miesiąc temat. Sam konkurs otrzymał ostatnio spory zastrzyk energii - pojawiła się atrakcyjna wizualnie strona całego projektu, z dostępnymi dotychczas napisanymi fanfikami, pisać zaczęło kilka nowych osób. A także, co chyba najważniejsze, sześć najlepszych opowiadań wybranych spośród dotychczas zgłoszonych ukazało się w fanowskiej antologii "Story of the Month", wydanej drukiem w nakładzie 500 egzemplarzy. Jeden z nich otrzymałem dzięki uprzejmości FireAnta,  należącego do zespołu stojącego za całym projektem. W broszurce znajdują się następujące opowiadania:

"Alibi" autorstwa Michała "MarsnTwix" Wojtasa, zwycięzcy 11. edycji konkursu z tematem przewodnim "Necromunda";
"Ferrum Fidelitas" autorstwa Macieja "Sturnna" Wisłockiego, zwycięzcy 6. edycji z tematem przewodnim "Wojna to ja";
"Aż poleje się krew" napisane przez Piotra "Xzanu" Chrzanowskiego, zwycięzcy 8. edycji zabawy "Epicki last stand";
"Las Snów" Tomasza "Raziela" Seweryna, laureata trzeciego miejsca w 10. edycji o temacie "Pościg";
"Teraz możesz krzyczeć"- Piotra "Emeryta" Jaworskiego, zwycięzcy 4. edycji "Znalezisko";
"Parcere subiectis" - Marcina "Watcheta" Stróżyny, zwycięzcy 7. edycji "Psionik".
Książeczka ilustrowana jest grafikami Krzysztofa "krissw" Walendziuka.

Wszystkie opowiadania są króciutkie, mieszczą się na góra kilku stronach. I - wszystkie - dość mocno różnią się między sobą. I stylem pisania, i podejściem autorów do uniwersum gry i - last but not least - umiejętnościami przekazywania treści. Zdecydowanie najbardziej podobał mi się szorcik "Aż poleje się krew" - poza paroma małymi szczegółami fluffowymi, nie mającymi żadnego znaczenia dla samej opowieści. Miał jasno zawiązaną akcję, poprowadzoną do może nieco zbyt przewidywalnego finału, świetnie jednak wpasowywał się i w temat konkursu, i w świat "czterdziestki". Nieco mniej, ale również mocno podobało mi się opowiadanie ostatnie, "Parcere subiectis". Nietypowo, jak na warhammerową fikcję potraktowany temat psionika, stanowił idealne tło dla takiego szorta. Ostatnim z opowiadań, które mi się wyraźnie podobały, był tekst "Teraz możesz krzyczeć", zgrabnie łączący klimat grozy z typową dla WH40K krwią i makabrą.
Pozostałe trzy teksty są, według mnie, wyraźnie gorsze, choć niekoniecznie literacko. W "Alibi" temat (Necromunda) był w zasadzie tylko pretekstem do opisania pewnej sytuacji (warto jednak zaznaczyć, że autorowi bardzo zgrabnie wychodzą krótkie, a sugestywne w swej istocie wizualizacje miejsca akcji). Raziła mnie w tym opowiadaniu autorska swoboda, licentia poetica, przedstawienia underhivu - nazwiska, opis zachowań mieszkańców i gangerów. Oczywiście - jak wspomniałem - prawo autora. Ja jednak akurat tej wizji nie kupuję, nie przemawia do mnie. "Las snów" to ładnie i naprawdę sprawnie napisana wprawka językowa, totalnie sprzeczna z wizją Osnowy, jaka znana jest z oficjalnych tekstów, zarówno z tych sprzed lat kilkunastu, jak i najnowszych. Mógłbym się z tym w sumie bez problemu pogodzić, gdyby nie zakończenie opowiadania - absolutnie nieklimatyczne, odstające poziomem od wcześniejszej części, nie mające - moim zdaniem - nic z klimatu "czterdziestkowego". Szkoda trochę, bo językowo ten tekst jest najlepszy z całej antologii.
"Ferrum Fidelitas" z tej trójki oceniam najwyżej. Niestety, mimo naprawdę niezłego pomysłu, w dodatku ładnie osadzonego wśród motywów związanych z książkami z serii "Herezji Horusa", autorowi zabrakło umiejętności zapisania dialogu dwóch bohaterów tej fabuły. Umiejętności niełatwej, a tutaj, przy takiej konstrukcji tekstu, będącego w istocie zapisem rozmowy, umiejętności najważniejszej, kluczowej dla efektu końcowego. Poszczególne wypowiedzi aż zgrzytają, potwornie rażą sztucznością. Trochę szkoda, bo pomysł, jaki legł u źródła historii, ma spory potencjał. Ten tekst zyskałby najwięcej na dobrej redakcji. Zresztą wyszłoby to na dobre każdemu z tych opowiadań - zniknęłyby, choćby, srebrnometaliczne pancerze i plądrowane ciała:)
Generalnie jednak nie jest źle - spodziewałem się czegoś znacznie, znacznie gorszego, a trzy naprawdę niezłe historie pozwalają żywić nadzieję, że i kolejne cykle konkursu przyniosą rezultat w postaci całkiem zgrabnych fabułek - a przynajmniej sporej ich części.