Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania undead, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania undead, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 czerwca 2014

Z otchłani czasu: Krell, Lord Ożywieńców | From the abyss of time: Krell, Lord of the Undead

Krell był potężnym czempionem Chaosu na długo przed powstaniem Imperium. W owym czasie istniały jedynie nieliczne, rozproszone plemiona ludzi, będących niczym więcej niż barbarzyńcami, posiadającymi jedynie nieliczne umiejętności i mającymi niewielkie pojęcie o czymkolwiek. Krell był władcą jednego z takich plemion, które oddawało cześć bogowi Chaosu, Khorne'owi. Krell szybko stworzył swoje imperium, podbijając plemiona barbarzyńców na północy, a następnie zwrócił się przeciwko krasnoludom na południu. Czasy te krasnoludy określają mianem Czasem Niedoli, ich imperium dosięgły bowiem liczne nieszczęścia - najpierw zniszczyły je trzęsienia ziemi i wybuchy wulkanów, a następnie stało się ono celem zmasowanego ataku plemion orków, goblinów, skavenów i innych złych stworów. Krell zawarł sojusz z Nocnymi Goblinami szturmującymi krasnoludzkie twierdze Karak Ungor i Karak Varn, a jego imię wielokrotnie pojawia się na stronicach Wielkiej Księgi Uraz. W końcu zginął z ręki krasnoludzkiego bohatera Grimbula Żelaznego Hełmu w czasie ataku na Karak Kadrin.

Poddani Krella wynieśli jego ciało z zamętu bitwy i pochowali wewnątrz prymitywnego kurhanu na skraju obszaru, który obecnie znany jest jako Pustkowia Chaosu. Niemal 1500 lat później na grobowiec natrafił Nagash, poszukujący własnego, zaginionego artefaktu, Korony Czarnoksięstwa. Nagash słyszał wiele o Krellu i jego krótkim lecz krwawym panowaniu, ożywił więc starożytnego czempiona Chaosu. Krell stanął na czele jednego z ożywieńczych legionów Nagasha, gdy ten walczył z Sigmarem w bitwie nad rzeką Reik.

Siły dowodzone przez Krella miały zaatakować krasnoludzkich sprzymierzeńców Imperium, co dałoby mu okazję do wywarcia zemsty za klęskę poniesioną stulecia wcześniej. Krell na czele swojego legionu uderzył w szeregi krasnoludów. Walka była zacięta, krasnoludy z uporem stawiły czoła wrogowi, nie cofnęły się ani o piędź przed, zdawałoby się, niewyczerpaną furią uderzeń ożywieńczych przeciwników. Kiedy jednak, mimo wszystko, znalazły się o krok od klęski, Sigmar pokonał Nagasha. Momentalnie niemal cała ożywieńcza armia przestała istnieć, gdyż oddziały obróciły się w proch, gdy potęga woli władcy umarłych przestała podtrzymywać ich istnienie. Ocalał jedynie Krell, który zdołał uciec, przebijając się przez zaciskający się pierścień krasnoludzkich wojowników na czele garstki swych podwładnych.

Oddziały Sigmara były wyczerpane walką i nie podjęły natychmiast pościgu. Był to błąd, gdyż ludzkie słabości i zmęczenie nie miały przystępu ani do Krella, ani do jego ożywieńczych żołnierzy. Maszerując dzień i noc, Krell poprowadził swe ocalałe siły do serii ataków, które zebrały krwawe żniwo pośród osad powstającego Imperium. Zniszczono wiele wsi, splądrowane zostały miasteczka, zamki doszczętnie spalono. Większe miasta zapełniły się uciekinierami, którzy porzucili swe domostwa w obawie przed armią Krella. Sigmar zdołał, ostatecznie, doścignąć uciekiniera, zmusił go do walki w starciu, które przeszła do historii pod nazwą bitwy o Lodowcowe Jezioro. Następnie władca Imperium uwięził pokonanego wroga w magiczne stworzonym grobowcu. Opowieści o Krellu i jego legionie przeklętych słychać wokół ognisk i w tawernach całego Imperium do dziś dnia.

Setki lat później na grobowiec Krella natrafił Heinrich Kemmler. Zawarł pakt z wojownikiem i uwolnił go w zamian za służbę - tak mu się przynajmniej wydawało. W rzeczywistości wędrówką Kemmlera przez góry i pustkowia sterował subtelnie Nagash - było to częścią jego skomplikowanego, przemyślanego planu, mającego na celu uwolnienie Krella i zjednoczenie go z Liczmistrzem. Władca Umarłych zamierzał skierować następnie tych dwóch potężnych ożywieńczych bohaterów przeciwko Bretonnii. Plan Nagasha nie do końca się powiódł, gdyż oddziały martwych poniosły znaczne straty w bitwie o klasztora La Maisontaal. Nie ulega jednak wątpliwości, że knowania Nagasha z czasem okażą się jednak skuteczne.

(Fragment książki "Warhammer Armies: Undead" autorstwa Jervisa Johnsona i Billa Kinga, opublikowanej przez Games Workshop w 1994 roku. Sam Krell jest, rzecz jasna, starszy niż ten jego opis, pojawił się po raz pierwszy na łamach minikampanii "Terror of the Lichemaster" z 1986 r. Mimo odgrywania znaczącej roli, jest tam opisany dość pobieżnie, podobnie zresztą jak i pozostali bohaterowie, zdecydowałem się więc użyć opisu ciut późniejszego. Krell jest jednym z najstarszych bohaterów armii ożywieńców, jacy nadal obecni są w grze - jego nowy model pojawił się, wraz z zasadami, w księdze armii Vampire Counts obecnej edycji Warhammera FB. Szkoda tylko, że w kampanii "Liczmistrz" do WFRP (opartej na wspomnianej kampanii do WFB), która ukazała się również na rynku polskim w 1994 r. (zresztą w moim tłumaczeniu), postać Krella została zastąpiona kimś innym, choć na nim wzorowanym).

Krell was a mighty Chaos champion long before the birth of the Empire. At this time there were only a few scattered tribes of men who were nothing more than barbarians with few skills and little learning. Krell was the ruler of one such tribe that was corrupted by the Chaos god, Khorne. Krell quickly carved out an empire amongst the barbarian tribes of the north and then turned against the Dwarfs to the south. This was during the period the Dwarfs call the Time of Woes, when their empire had been riven by earthquakes and volcanic explosions, then assaulted by massed tribes of Orcs, Goblins, Skaven and other evil creatures. Krell allied with the Night Goblins who stormed the Dwarf Strongholds of Karak Ungor and Karak Varn and his name is recorded many times in the Great Book of Grudges. He was finally slain by the Dwarf Hero Grimbul Ironhelm during the assault on Karak Kadrin.

Krell's followers carried away his body and buried it in a crudely wrought tomb on the edge of the area now known as the Chaos Wastes. Nearly 1,500 years later Nagash came upon this tomb whilst he was searching for his lost Crown of Sorcery. Nagash had heard much of Krell and his brief but bloody reign, so he raised the mighty warrior from the dead. Krell was placed in command of one of Nagash's Undead legions when he fought against Sigmar at the Battle of the River Reik.

Krell's forces were to attack the Empire's Dwarf allies, giving him the chance to avenge his defeat centuries before. Leading his legion from the front, Krell smashed into the Dwarfs. The battle raged furiously, the Dwarfs stubbornly refusing to give ground against the seemingly endless ranks of Undead troops. But just as it seemed that the Dwarf line was crumbling, Sigmar cut down Nagash. In moments, the Undead army was all but destroyed, as units turned to dust without Nagash's will to keep them alive. Only Krell survived and at the head of his troops, he was only just able to battle his way through the Dwarf lines and escape.

Sigmar's forces were exhausted by the battle and did not pursue him immediately. This proved to be a mistake, for such human frailties did not worry Krell or his Undead followers. Marching night and day Krell led his remaining troops on a dance of destruction that cut a bloody swathe across the fledgling Empire. Entire communities were destroyed, towns sacked and castles burned to the ground, while the cities of the Empire filled with refugees fleeing from Krell's army. He was finally cornered by Sigmar and defeated at the Battle of Glacier Lake, and imprisoned in a magically constructed tomb. To this day, tales of Krell and his doomed legion are still told round campfires and taverns across the Empire.

Hundreds of years later Heinrich Kemmler came across Krell's tomb. He struck a deal with the warrior and freed him to do his bidding, or so he thought. In fact, Kemmler's wanderings in the mountains had been subtly guided by Nagash as part of a cunning and evil plan that would free Krell and unite him with the Lichemaster, so that he could unleash these two powerful Undead champions against Bretonnia. Nagash's plans suffered a minor setback following the heavy casualties the combined forces suffered at the Battle of La Maisontaal Abbey, but in time they are sure to bear rich and terrible fruit.

(Excerpt from "Warhammer Armies: Undead" book, written by Jervis Johnson and Bill King, published by Games Workshop in 1994. Krell himself is, of course, much older then this description. He was one of the major characters of "Terror of the Lichemaster" WFB 2nd. edition minicampaign pack. As the decriptions of characters from this campaign are very short, I decided to use this one, slightly newer but much more detailed. Krell is one of the few very old undead characters still present in Warhammer Fantasy Battle game. Rules for him were published in current edition of "Vampire Counts" army book and new miniature is in stores.


czwartek, 17 listopada 2016

Ożywieńczy rycerz | Undead Knight

Mormeg pracowicie powiększa swoją dość uniwersalną armię umarłych - część armii Angmaru do gier z uniwersum Władcy Pierścieni GW, pełnoprawną armię w Dragon Rampant, itd. Najnowszym dodatkiem jest pokazywany dziś ożywieńczy rycerz, drugi z serii. Figurka to, podobnie jak poprzedni, Rycerz Morgulu.

Mormeg tirelessly is expanding his universal undead army - part of Angmar forces for Lord of the Rings games by Games Workshop, full undead army in Dragon Rampant, and so on. The newest addition to the forces is today's undead knight. As the one shown before, it is a miniature of Morgul Knight.










czwartek, 24 maja 2018

Licz | A liche

Przy okazji pokazywania ostatniej zmory wydanej do 4/5 edycji WFB, jakiej brakowało w moich zbiorach, wspomniałem figurkę, która była przyczyną tego stanu rzeczy. Otóż dolną połowę zmory wykorzystałem do prościutkiej konwersji, dzięki której moja armia zyskała dowódcę - pieszego licza. Pokazywałem go zresztą lata temu w jakiejś zbiorczej notce, pokazującej ówczesny stan mojej armii, powracającej właśnie do "życia" po paru latach spędzonych w pudłach.

Jako że licz nie doczekał się wcześniej swojego odrębnego wpisu - jest niezła okazja. Uważam bowiem, że to całkiem udana miniaturka. Jej górna część to góra figurki Dread Kinga, głównego bohatera jednego z dodatków do pierwszego Warhammer Questa, Catacombs of Terror. Połączyłem ze sobą, po prostu, dwie połowy, co chyba nadal pozostaje szczytem moich możliwości konwersyjnych;)

Dzięki temu mam pieszego licza, nie mam natomiast kompletu Catacombs of Terror;) Ale wierzę, że jeszcze kiedyś zdobędę brakującą część, pojawia się okazjonalnie na znanym nam wszystkim portalu aukcyjnym.

When I presented a last wraith from 4th/5th edition of WFB lacking - so far - in my Undead collection, I shortly mentioned why it was missing. Years ago I decided to cut this wraith in half and to use his lower body as a part of simple conversion, making my foot liche - Undead General for my Undead army. I vaguely remember showing this conversion years ago here on the blog, in one of the notes describing my undead army being ressurected from the years of hobby inactivity.

But I think this particular miniature deserves its own note - because I think it still looks rather good, especially considering how simple this 'conversion' is. It is literally upper part of Dreadk King miniature from Catacombs of Terror, add-on to original Warhammer Quest, being glued on the wraith body. I still think this is pinnacle of my conversion skills though;)

Thanks to this I have foot liche and an incomplete Catacombs of Terror box. But I strongly believe I will be able to buy this particular metal part on its own, it is available sometimes on ebay.









czwartek, 6 sierpnia 2015

Mumie z bardzo odległej przeszłości | Mummies from the very distant past

W zamierzchłych czasach 4. i 5. edycji WFB, niedawno po narodzeniu się w głowach szefów GW koncepcji podręczników armijnych, armia truposzów była jedna - ciągnęło się to jeszcze z wcześniejszych wydań gry. Rzeczywiście, była to pewna niekonsekwencja - obok siebie występowały stwory z gotyckich horrorów, jak wilkołaki czy duchy i istoty takie, jak te widoczne poniżej - mumie. Mumie, dodajmy, żywcem (no, prawie żywcem), przeniesione do gry wraz ze skojarzeniami takimi jak piramidy, bandaże, itp.

Mumie były wówczas jednym z najlepszych (i najdroższych) oddziałów dostępnych dla ożywieńczych generałów, ja jednak miałem ich tylko dziesięć, a pomalowanych tylko osiem - po jednej z każdego dostępnego wariantu, plus te niepomalowane dwie z wcześniejszych edycji. Pamiętam, że niespecjalnie odpowiadało mi malowanie tych stworów. Nastawiałem się na łatwy i szybki drybrushing, podczas gdy efekt końcowy był na tyle nieudany, że ostatecznie warstwy finalne malowałem i tak w tradycyjny sposób.

Dziś przedstawiam pierwszą czwórkę tego powrotu do przeszłości. Dodam jeszcze tylko, że choć producent nie wydał figurki Settry, to - kiedy używałem tego bohatera we własnych rozgrywkach, jego rolę nieodmiennie pełniła widoczna obok miniaturka w imponującej koronie i z nie mniej imponującym korbaczem z czaszek... Tak, tak... Podejrzewam, że któryś z rzeźbiarzy zainspirował się mocno wyglądem Settry, przedstawionym w księdze armii, gdzie do jego przedmiotów magicznych należały Staff of Osiris, Tomb King's Crown i Flail of Skulls.

In the long past times of ancient 4th and 5th edition of WFB, when the concept of the Army Books was still fresh in the heads of GW's executives, Undead army was undivided yet. It was a little strange, to field gothic horror vampires and werewolfs next to mummies taken straight from the ancient Egypt, with piramids, bandages, etc.

Mummies were one of the best Undead units back then (and most expensive too). I have had just ten of them though - eight then new painted and two unpainted, bare metals from earlier editions. I remember that painting these eight mummies, one of each design available, was frustrating. I expected easy walk with drybrushing but final effect was so bad that I have had to paint final layers in usual manner.

Today I'd like to show first four of my mummies. There is one little mystery there. Miniature of Settra, named hero from the Undead Army Book was not available back then. In all my games, when I fielded Settra, I used the one miniature visible next to the start of this entry. Note its look please - imposing crown, flail with skulls... Description of Settra gives us his magic items - Staff of Osiris, Tomb King's Crown and Flail of Skulls. Coincidence? I don't think so.






wtorek, 30 sierpnia 2016

Ożywieńczy Rycerz Morgulu | Undead Morgul Knight


Mormeg nieustannie poszerza swoją armię Angmaru do Władcy Pierścieni - tym razem padło na kontynuację jej części nie do końca żywej i - chyba - jednak o większych walorach bojowych niż orki służące w armii Czarnoksiężnika. Ale oddaję głos bratu.

Pudełko Morgul Knights kupiłem już bardzo dawno temu, może rzec, że gdzieś u zarania Trzeciej Ery... Kupiłem i leżeli, leżeli, aż wreszcie wpadłem na pomysł wykorzystania ich w mojej armii Angmaru - kolejnego, jak zwykle niedokończonego (marudzi, jest coraz bliżej końca - Inkub), projektu. Figurki są świetne. Bardzo mi się podobają, a jednak - mimo to - utknąłem na nich. Niby pierwszy rycerz pomalowany, do skończenia drugiego brakuje mi tylko jakiś dwóch godzin, sklejony jest kolejny, a jednak jakoś nie mogę się zebrać do malowania. Wakacje mnie bardzo rozleniwiły. Wraz z nowym rokiem szkolnym mam nadzieję, że będę jakoś bardziej sumienny.

Wracając do figurek, to oczywiście pod względem uzbrojenia może nie do końca pasują do moich pieszych undeadów, ale mam nadzieję, że pomalowani nie będę się zanadto, z tego powodu, wyróżniać. Efekt końcowy jest, jak mi się wydaje, całkiem zadowalający. Być może powinien być nieco jaśniejszy, ale i tak, powiem nieskromnie, że całkiem mi się podoba.
Mormeg

Mormeg continuuisly paints more and more miniatures for his Angmar army for Lord of the Rings games - this time he decided to add some more punch to its undead part. I will let him speak for himself.

I bought a box of Morgul Knights a long time ago, one could say, that at the dawn of the Third Age... Well, they were quietly sitting on the shelf... Eventually, I decided to use them in my Angmar army - yet another unfinished project, I'm afraid (well, I think he is just lingering, Angmar army is really almost finished - Inkub). Miniatures are, simply, suberb. I like them a lot. And yet - despite them being so gorgeous - I was struck by a painter block. One knight is finished, that's true, second is almost finished too, just about two hours of painting more... Third is assembled and still - I just can't put myself into painting. Holidays were such a lazy time... But I hope I will be back to normal once the school routine kicks in...

Back to the miniatures... This knight is differently armed then my previously shown undead, of course. I think that once they will be painted, the difference won't be noticeable and I really like how this miniature looks once painted. It could be a little brighter maybe but still, I like it a lot.
Mormeg






poniedziałek, 18 lipca 2011

Nowa era | New age

Nowa era Warhammera i nowy projektant figurek ożywieńców. Po zombiakach jednego z moich ulubionych rzeźbiarzy, Keva Adamsa (ach te jego gobliny), przyszła kolej na Gary'ego Morley'a, prawdziwego mordercę undedów. Pisałem już kiedyś, że zdawało mu się, że pracuje na akord... Niezależnie od tego, jak było naprawdę, faktem jest, że figurki jego autorstwa cechują się specyficznym stylem, który - mi osobiście - wielce się nie podoba. Uważam zresztą, że spora część figurek wyprodukowanych dla potrzeb czwartej edycji, do wielu armii, należy do najbrzydszych w całej historii Warhammera. Ale do rzeczy. Więcej zombich wcześniejszych edycji już nie mam, a chciałem utrzymać klimat oldskulowej jednostki. Chcąc, nie chcąc musiałem wybrać pięć figurek z 4. edycji, które będą pasować do starszych miniaturek. Wybrałem chorążego i muzyka, jako dowódcę garbusa-zombie z dodatku do Warhammera Questa oraz dwie figurki innych zombie. Pierwsza z nich widoczna jest obok. Doskonale widać dwie z wkurzających mnie cech miniaturek tej edycji - znacznie przesadzone proporcje broni i wałkowatość kończyn figurek. Trzecia cecha charakterystyczna, urośnięcie figurek z prawdziwej skali 28 mm do heroicznej 28 mm widoczna jest po postawieniu obok siebie miniaturek z wcześniejszych wydań WFB i jednej z czwartej (i następnych). Ta cecha jednak mi specjalnie nie przeszkadza. Ku mojemu zdziwieniu, rzeźba, choć zdecydowanie mniej bogata niż w figurkach zombich Adamsa, okazała się jednak dość szczegółowa. Widać paznokcie, jakieś felery na gnijącej skórze, twarze też mają dość dużo szczegółów.
I jeszcze kilka słów na temat lakieru. Podczas lakierowania poprzedniej piątki ułamałem dyszę w puszce lakieru Army Paintera tak nieszczęśliwie, że niemal pełny lakier nadaje się do wyrzucenia. Tym razem skorzystałem z lakieru Purity Seal Games Workshopu. I muszę powiedzieć, że rezultat jest nawet, nawet. Popełniłem błąd - psiuknąłem na jedną ze stron figurek za grubą warstwę - ale poza tym wynik jest dość ładnie matowy, w nieco inny sposób niż w przypadku Army Paintera... Dodatkowo mam wrażenie, że lakier GW subtelniej uwidacznia przejścia kolorów. Myślę, że poćwiczę jeszcze matowienie, dobierając właściwą gęstość strumienia lakieru i odległość od figurki i będzie to całkiem niezła alternatywa dla Army Paintera - choć niemal tak samo śmierdząca.

New age of Warhammer and new sculptor of Undead miniatures. After great zombies sculpted by Kev Adams (I really like his style, love his old goblins), it's time for undead by Gary Morley, true murderer of unliving creatures. I wrote about his job in GW in one of the earlier notes, when he thought that making few miniatures per day is the way to go. Well, I don't know if this history is true or not (I think it is, as I read it in some kind of interview with him) but one thing is certain - guy got his own individual style, that's for sure. Unfortunately I really, really don't like his style. More - I think that a large part of miniatures sculpted specifically for 4th edition of Warhammer is THE worst in whole history of the game. 
Ok, let's talk about zombies. I don't have any more old zombies and I really want to field 40 figures strong unit of them. As new zombies are very different, I have had only one option - to mix some 4th edition zombies with older miniatures. I chose five miniatures - standard bearer, musician, hunchback zombie from Warhammer Quest adventure pack and two rank-and-file zombies. One of them is visible next to this note. It clearly shows two of the characteristics of miniatures from 4th edition I hate - huge, oversized weapons and bloated legs and arms. Third characteristic - size - is not that obviously apparent and it is ok in my book, even when miniatures from 3rd and 4th edition stand side by side. I was really suprised to find that this zombie actually have some nice details - by far not so numerous as on Adams' zombies but still... Nails, some putrid skin, small details on face, etc. Enough to have fun while painting them.
And few more words about matt spray. I broke almost new Army Painter anti-shine can few days ago so I had to use GW Purity Seal this time. I have to say that I'm pleased with the result. I made one mistake, giving too thick layer on one side but otherwise... Matt is nice, it is different then Army Painter matt, but still rather flat. It subtly accentuates color variations on miniature... I think that after some tries, checking right distance to the miniature, this will be nice alternative to Army Painter's spray. But it smells almost so horribly as AP too.



niedziela, 5 grudnia 2010

Wybrane z tygodnia 9 | Chosen from the week

Trochę przycichłem na blogu, zajmują mnie sprawy zawodowe oraz projekt ożywiania szkieletów. Mam już gotowy kolejny oddział i bohaterów, pokażę ich wkrótce. Dziś jednak czas na kolejne linki do czegoś fajnego lub ciekawego, związanego z szeroko pojętymi grami bitewnymi.

Na początek może firma Mantic. Założona przez ludzi pracujących niegdyś dla Games Workshop, od kilkunastu miesięcy na rynku, może się pochwalić kilkoma pudełkami figurek do ożywieńców i krasnoludów, tańszymi od miniaturek z GW, a dorównującymi im jakością rzeźby. Choć nieco mniejsze i - w przypadku krasnoludów - odrobinę odmienne w stylu, cieszą się sporą popularnością. Mantic postanowił iść za ciosem. W minionym tygodniu firma poinformowała na swoim blogu, że kolejną linią będą krasnoludy Chaosu. Tak, tak, pomijana przez GW armia, która ma "wkróce" doczekać się nowych miniaturek z Forge World, będzie miała jeszcze przed powstaniem alternatywę w postaci figurek Mantica. Z zapowiedzi można wywnioskować, że nowe złe krasnoludy będą czymś pośrednim między wzorami GW ostatniego typu (turbany, wysokie hełmy, itp) a wcześniejszymi (krasnoludy jeszcze z końca lat 80.). Choć akurat ja fanem Chaos Dwarfów nie jestem, wielu graczy pewnie się cieszy. Wzory wyglądają dość interesująco.
Skoro już przy Mantic jesteśmy - firma udostępniła do pobrania za darmo swój otwarty system bitewny "Kings of War" autorstwa Alessio Cavatorego. Stąd można pobrać zasady, a stąd dostępne w tej chwili listy armii. Sama gra, mimo że nie jest specjalnie obszerna, ma dość dobre recenzje.
Trzeci z dzisiejszych linków to coś dla oczu - armia niemieckich spadochroniarzy pomalowana przez Johna Boultwooda. Bardzo staranna praca, sporo fajnych pomysłów na podstawki, część z nich zamierzam bezczelnie skopiować. Zdjęcie obok pochodzi z tej właśnie galerii.
Czwarty odnośnik prowadzi do dzieła jakiegoś totalnie zakręconego modelarza, sądząc ze zdjęć fana figurek w dużych skalach. Prawdopodobnie właśnie z myślą o nich buduje od podstaw model transportera opancerzonego Sd.Kfz. 251/1 ausf. C w skali 1:6. Zdecydowanie warte obejrzenia.

Things are little quite on the blog lately, I'm rather busy with my job and rising my old undead Warhammer army. Another unit of skeletons and couple of heroes are ready, I will show them soon. But today it's time for yet another weekly links leading to something cool or interesting for wargamers.
Let's start with Mantic company. Founded by ex-Games Workshop employees, active for dozen or so months, it is producing miniatures in true 28 mm (undead, dwarfs, elves so far). Miniatures are a little smaller then GW counterparts, slightly different in style (dwarfes especially) still they are high quality and  cheaper then GW. Mantic just announced next line of miniatures - time for Chaos Dwarfes. Yes, long neglected forgotten GW army of evil worshipping Dwarfes is going back into business. We have heard lately that original GW Chaos Dwarfes will be produced "soon" by Forge World, but it is always good to have an alternative. From the announcement one can tell that Mantic miniatures will be something in-between last incarnation of GW Chaos Dwarfes (tall hats, etc) and very old figures from the late 80. Not huge fan of this army personally, still there are many players interested in it. Couple of shown miniatures looks promising.
Speaking of Mantic, there is a free download of it's battle game rules "Kings of War" available. Game, written by Alessio Cavatore, is here, army lists are here. Game itself is not overly long but it has good reviews.
Third of today's links leads to gallery of German paratroopers for "Flames of War" painted by John Boultwood. Very nice, clean paint job, lots of interesting basing ideas, I will shamelessly steal some of them. Picture above is from this gallery.
Fourth link takes us to the gallery of some modeller, fan of big scale miniatures (action dolls?). He builds from scratch Sd.Kfz. 251/1 ausf. C model in 1:6 scale. Certainly worth to look at.

wtorek, 18 sierpnia 2015

Nekromanta | Necromancer

Grzebania w szafie ciąg dalszy. Myślę, że nie będzie przesadą, kiedy napiszę, że jednymi z najfaniejszych postaci w całej grze są - dla mnie - nekromanci. Żywię jakąś niezdrową fascynację obrazem opętanego manią wiecznego życia i kontroli nad umarłymi maga, poświęcającego wszystko co ludzkie by zrealizować swe fantazje. Nekromanci, odkąd pamiętam, byli dla mnie niezbędnym składnikiem każdej archetypowej armii ożywieńczej, pełniąc możliwie eksponowaną rolę. Nic więc dziwnego, że w swej kolekcji posiadam większość figurek tego rodzaju,wydanych przez GW - przynajmniej gdzieś od 1990 r. Może nawet wszystkie...

Widoczny obok nekromanta to miniaturka pochodząca bodajże z 1999 r., zaprojektowana przez Gary'ego Morley'a - jednego z mniej lubianych przeze mnie rzeźbiarzy, choć akurat wszystkich nekromantów jego produkcji cenię (trzech pieszych i konnego). Wzór nieco zestarzał się, zwłaszcza na tle obecnych dokonań GW, głównie za sprawą swej dwuwymiarowości. Niemniej jednak nadal prezentuje się całkiem nieźle, choć może akurat nie w moim radosnym, kolorowym i niezbyt przemyślanym malowaniu. Widziałem fotografie tej miniaturki pomalowanej współcześnie, doskonale technicznie i w ciemniejszych barwach i, trzeba przyznać, zrobiły na mnie wrażenie.

Malowanie tego czarownika nie podoba mi się obecnie do tego stopnia, że w bliżej nieokreślonej przyszłości zamierzam pomalować ten sam wzór ponownie, już w bardziej pasujących do ożywieńców kolorach...

I'm still showing golden oldies;) I think that one of my favourites heroes of the game are necromancers. I'm fascinated by an imaginary picture of a mage being so possessed by a lust of living forever, of having power over the dead, to sacrifice everything human to make his wishes come true. As far as I remember, necromancers were and are - for me - icons of the archetypical undead army. A must have choice, really. It is not suprise then, that I won most, if not all, necromancers released by Citadel since at least 1990. Maybe even since 1985...

A necromancer visible below was released, if my memory serves me right, back in 1999. It was sculpted by Gary Morley, who isn't my favourite sculptor, but I really like all his necromancers (three on foot and one mounted). Design of the miniature is a little old fashioned, of course, especially its two dimensional pose, still I think it looks rather good. Good, but not in my joyous colourfull painting. I have seen some photos of this very miniature painted recentyly by some talented individual, in much darker colours and I was very impressed.

I don't like my own version so mich, that I plan to paint this necromancer again, using another miniature and, of course, colours more appropriate for undead....






wtorek, 26 stycznia 2016

Umarli z Dunharrow | Dead Men of Dunharrow

Nieumarłych z Dunharrow chciałem pomalować od dawna. To znaczy, dawno zostali kupieni i odłożeni "na później". W sieci natknąłem się jednak na poradnik , o którym pisał Inkub. W rezultacie udało mi się szybko pomalować połowę z planowanego oddziału. Może uda mi się zagrać nimi w Dragon Rampant?

Mój sposób malowania jest troszkę inny, niż ten opisany przez Inkuba. Po wycięciu z ramek i opiłowaniu kładę mocny drybrush białą farbką na całej powierzchni figurki. Następnie kładę warstwę Nihilakh Oxide. Na jasnozieloną figurkę nakładam solidną warstwę Coelia Greenshade. Na tak przygotowaną figurkę nakładam metodą suchego pędzla rozjaśnienia - ponownie Nihilakh Oxide (całość), a następnie Nihilakh Oxide z coraz większą domieszką białej farby w okolicach głowy i najbardziej wystających elementów. Ostatnim etapem jest pogłębienie cieni. To już tylko estetyka. Zresztą ten etap był konieczny tylko na części modeli.
-Mormeg

Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych tygodni uda mi się pomalować resztę Dead Men of Dunharrow i dokończyć wszystkim podstawki. Póki co są to WIP Undeady.

I wanted to paint Dead Men of Dunharrow for a long time. It means, that I actually purchased those miniatures a long time ago and they were left "to be painted later". But when I found a simple undead painting guide, which Inkub already wrote about, I decided to try it and - as a result - I have a full half of my planned force already finished - 20 miniatures. Maybe I will use them in Dragon Rampant?

My painting is slightly different, then Inkub's one. After miniatures were cleaned and glued, I paint it all over with heavy drybrush of white paint. Then I paint a layer of Nihilakh Oxide. When the paint is dry I wash it heavily with Coelia Greenshade. Once it is dry again, I drybrush highlights - Nihilakh Oxide (all over the miniature) and then Nihilakh Oxide with more and more white paint for head area and most prominent features. The last step is deepening of shadows, but this is purely esthethic. Besides, this step was necessary for just some of the models.

I hope that I will be able to paint second half of my Dead Men of Dunharrow and finish all the bases. Till this time, these miniatures are WIP Undead.
-Mormeg











poniedziałek, 1 września 2014

Kolejne wsparcie dla ożywieńców | Further Undead reinforcements


W kolejnym numerze "White Dwarfa" WFB jest ponownie mocno obecne - to już trzeci tydzień Końca Czasów i nowości dla grających ożywieńcami. Dostaniemy dwie nowości - pierwsza to boks, z którego będzie można złożyć Morghasty - wojowników boga Ptra, pokonanych i wskrzeszonych przez Nagasha. Pudełko pozwoli złożyć po dwa modele - albo Archai, albo Harbringerów. Ci pierwsi to wojownicy z czasów przed śmiercią Nagasha, ci drudzy zaś przedstawiają Morghastów pokonanych po odesłaniu Wielkiego Nekromanty w niebyt, którzy powstają z grobowców po jego obecnym pojawieniu się na świecie. Cena 180 PLN.
Druga z nowości to duchy. Utrzymane w identycznej stylistyce, co duchy będące częścią nowego modelu Nagasha, z bardzo ładnymi podstawkami scenicznymi, tworzącymi część figurek i opowiadającymi, w zasadzie, jakąś historię. 80 PLN za możliwość zrobienia trzech podstawek to - mam wrażenie - w sam raz. Tym bardziej, że te duchy to chyba obecnie najlepsze figurki tego rodzaju na rynku. Przynajmniej według mnie...
Nie jestem specjalnie przekonany do Morghastów. Te figurki są, dla mnie, po prostu kiepskie. Może i mają jakiś potencjał, na pewno będą bogatym źródłem fajnych bitsów... Natomiast takie, jakie widać je na zdjęciach, całkowicie do mnie nie przemawiają. Niestety, estetyka tych modeli jest daleka od tej, która urzekła mnie kilkanaście lat temu w świecie WFB. Duże, brzydkie, w statycznych, niewiele różniących się od siebie pozach.... I kijowo osadzone we fluffie. Tu jestem na nie.


Next issue of "White Dwarf" is a one dedicated to WFB mostly again - third week of End of Times and further upgrades for Undead players. Two new boxes will come - first is a box of Morghasts - warriors of Ptra god, defeated by Nagash and revived by his vile sorcery. Box allows to build two miniatures of Arhhai or Harbringers. They certeinly be different a little bit rulewises, but for now it is sufficient to say then Arghai represent these warriors from the times before Nagash and Skaven war, Harbringers are current "version" of them, stripped of armour and revived once more by "current" Nagash. Price - 47 EUR. Ouch.

Second new release is a box of Spirit Host. Models very similar to the ghosts being part of a new Nagash miniature, with really cool scenic bases which are actually part of the miniatures. 21 EUR for three bases and I think it is a fair price, considering that these are the best ghosts miniatures on the market currently - in my opinion at least;)
Morghasts... I don't like them. These miniatures may be technological wonders, but they are just plain ugly, static, they reek of ugliness... On a more positive note, they will be a source of nice bits. Unfortuntately, look of these miniatures is miles and miles away from the look of Warhammer I love the most - Warhammer from the 90-2000. In short - ugly semigiants with shitty tattered wings. Not even present in the fluff of earlier editions I think. I'm hugely disappointed with them.