sobota, 6 maja 2017

Strażnik grobowca | Skeleton guardsman

Najnowszym dodatkiem do pomalowanej części mojej kolekcji ożywieńców jest ten oto strażnik (taką nazwę nosił w reklamie z Citadel Journala z wiosny 1987 r., gdy wprowadzono go do sprzedaży). Czyni to z niego rówieśnika wcześniej pokazywanego szkieletu uzbrojonego w sierp i nieco dziwny miecz.

Podczas malowania miałem mały dylemat, związany z jego hełmem. Podział na części wskazuje, że mogła to być, po prostu, jakaś skórzana czapka, zdecydowałem się jednak na pomalowanie tego elementu w kolorze starego metalu, uznając, że to szłom znitowany z czterech kawałków blachy, występujący rzeczywiście w świecie realnym.

Pancerz łuskowy pomalowałem w kolorze bardzo starego brązu - podobnie jak w przypadku większości innych pancerzy tego rodzaju w mojej armii - wychodząc z założenia, że to szkielet jakiegoś naprawdę antycznego wojownika.

W sumie, biorąc pod uwagę właśnie pancerz i zawój na hełmie, to jedna ze stosunkowo nielicznych figurek szkieletów z czasów 3. edycji, która bez zmian mogłaby trafić do armii Władców Grobowców - zwłaszcza, gdyby wyposażyć ją w nieco bardziej "egipską" tarczę.

The newest addition to the painted part of my Undead collection is this skeleton guardsman - it was labelled as such in its first advert, published in Citadel Journal Spring'87, when it was released. It means that this miniature was released together with earlier shown ambidextrous warrior.

I have had a small dillema painting its helmet - considering it consists of four conical parts, it may be a leather cap too. Finally, I decided to paint it in the color of rusted, worn metal, as it is - in my interpretation - a conical helmet riveted from four pieces of metal sheet, well known from our world.

Scaled armour was painted in the colour of old, patined bronze, as most of armours of this type in my army is painted this way, as I assume this is a skeleton of some truly ancient warrior.

Considering that the helmet has some kind of fabric draped around it, this skeleton is an example of one of relatively few miniatures, which could be used without any conversions in the Tomb Kings army - especially with more 'egyptian' looking shield.







czwartek, 4 maja 2017

Marauderowy szkielecik | Skeleton by Marauder

Prezentowany stworek to część dziedzictwa firmy Marauder, szkielet oznaczany jako MM50/4A. Uzbrojony w sporawy topór, jest dość nietypowy - to szkielet, przypuszczam, orka, choć pewności nie mam. Na korzyść tej teorii świadczy uzbrojenie, stopy i wygląd czaszki stwora, natomiast przeciwko niej brak charakterystycznych orczych kłów. Niemniej jednak uważam, że bliżej tej rzeźbie do szkieletu orka, niż do szkieletu człowieka.

Today's creature is a part of Marauder's heritage, skeleton referenced in catalogues as MM50/4A. Armed with large axe, it's a slightly unusual - I suspect that this is skeleton of the orc albeit I'm not 100% sure about this. It is armed with orcish looking weapon, it has orcish feet and orcish skull but at the same time it lacks orc tusks. Nevertheless I think that this sculpt is much closer to orc skeleton then human.







wtorek, 2 maja 2017

Te oczy! | Those eyes!

Dzisiejszy szkielet jest pod paroma względami dość nietypowy - to czwarty w mojej kolekcji kościej rzeźbiony przez Roy'a Eastlanda, artystę, który w GW nie zagrzał skrzydeł zbyt długo, dał się jednak poznać z parunastu wyśmienitych figurek, natomiast potem brał bardzo aktywny udział w produkcji figurek do Warzona i Chronopii - by wymienić tylko te dwie gry.

Grubokościsty, widoczny na zdjęciach szkielet ukazał się na rynku w 1991 r., w ramach serii sześciu figurek tego rzeźbiarza, z których część pokazałem na blogu już wcześniej (można je zobaczyć tutaj, tutaj i tutaj). Styl rzeźby jest zdecydowanie odmienny od wcześniejszych szkieletów Citadel - znacznie grubsze kości, odmienne czaszki, inne pozy. I - co chyba najciekawsze - ten dzisiejszy ma nawet wyrzeźbione oczy, czy coś na ich kształt, osadzone w oczodołach. Znakomicie ułatwiło mi to malowanie.

Today's skeleton is quite unusual - this is fourth skeleton in my collection sculpted by Roy Eastland, an artist working for Games Workshop for a short time, later working for Target Games on Chronopia and Warzone miniatures.

Thickly boned skeleton presented here was released in 1991, as a part of small range of six skeletons by Eastland, some of them were already shown here - you can see them here, here and here. Sculpt is visibly different from the earlier Citadel's skeletons - bones are much thicker, miniature is more bulky, skull is very different too. And - what is most interesting I think - this particular skeleton has eyes, or something like eyes, set in the sockets. It made painting glowing effect much simpler of course.








niedziela, 30 kwietnia 2017

Trzy po trzy (8) | Three times three (8)

Zaczynamy od kickstarterów:
Przygody niziołków - to zbiórka społecznościowa firmy Midland Miniatures, w której można zakupić bardzo przyjemne dla oka miniaturki sześciu halflińskich poszukiwaczy przygód - co ciekawe w dwóch pozach - stojącej i śpiącej/martwej.
Terrain Crate - zbiórka Mantic Games, trzy różne zestawy tanich, plastikowych akcesoriów terenowych - loch, pole bitwy i miasto, w ramach każdego zestawu szereg bardzo różnych przedmiotów. 
March of the Dead - kampania autorstwa Philipa Hynesa, do końca zostało jeszcze dwa dni. Tradycyjnie rzeźbione rozmaite szkielety - nie tylko ludzkie, jest i krowa, i minotaur i jeszcze parę innych stworów.

Poradniki:
Dziś monotematycznie pod dwoma względami - i temat i autor. Terrain Tutor pokazuje nam dokładnie, jak to u niego, jak zrobić rośliny na stoły przedstawiające dżunglę. Od przygotowania podstawek, przez gęstą roślinność, do przeszkadzajek różnej wysokości. Inspirujące.

A na koniec coś do obejrzenia:
Jesse MacGibney i jego armia kosmicznych szczurów - mnóstwo konwersji i niesamowity efekt.
Zombie Grega Stafforda - fantastyczna mieszanka starych rzeźb Citadel i nowszych plastikowych zombiaków i konwersji.
I na koniec kolejna praca Michała Pisarskiego 'Lana' - tym razem, po wspaniałym Nagashu, możemy podziwiać kapitana Ultramarines.

Let's start with Kickstarter campaigns:
Halfling Adventures by Midland Miniatures - this campaign offers six miniatures of halfling adventurers, very nicely sculpts, detailed and really fitting into most fantasy settings - what is interesting, miniatures are offered in two poses, standing and asleep/dead.
Terrain Crate by Matic Games, three sets of very different, affordable, plastic terrain accessories - dungeons, battlefield and a city, with lots and lots of very different options in each set.
March of the Dead by Philip Hynes, with about two days till the finish. Traditionally sculpted 28mm scale miniatures of various skeletons - not only human, as there is a cow, a minotaur and some other creatures too.

Tutorials:
Rather monothematic this time, I'm afraid - single author and single theme this time. Terrain Tutor shows how to make a great, realistic looking jungle foliage areas, starting with groundwork, then heavy foliage and dense terrain and finally basic ground foliage. Inspiring.


And something to look at:
Jesse MacGibney and his army of space rodents - a lot of conversions and amazing final result.

Zombies by Greg Stafford - fantastic mix of old Citadel sculpts and newer plastic zombies and conversions.
One more fantastic piece by Michał Pisarski 'Lan' - after glorious Nagash we may admire a new Ultramarine Captain.


czwartek, 27 kwietnia 2017

Wampir | Vampire

Wampir wydany w ramach serii Nocnych Strachów, pokazany po raz pierwszy na ulotce ze stycznia 1988 r., nosił wówczas miano Vampyre with Runesword. Co ciekawe, figurka to przeróbka wcześniej wydanej miniaturki Wighta, wydanego początkowo na licencji Władcy Pierścieni, a potem wcielonego wraz z innymi kolegami do serii Night Horrors. Pokazywałem go dość dawno temu o tutaj.

Bohater dzisiejszego wpisu to całkiem przyjemna w malowaniu figureczka, wyrazem i sposobem rzeźbienia twarzy przypominająca pozostałe krwiopijce wydane w ramach tej serii, z których jeden pozostał mi jeszcze do malowania.

Zdjęcia ponownie jakby ciut gorsze, prawdopodobnie efekt większego oddalenia aparatu od fotografowanej figurki, ale że dopadła mnie jakieś choróbsko i ledwo żyję - zostają takie, jakie są. Trudno.

This vampire was released as a part of Night Horrors range, it was shown for the first time in the leaflet from the January of 1988. It was labelled back then as a Vampyre with Runesword. What is interesting, this miniature is heavily resculpted wight released in the same range and earlier sculpted as a part of Lord of the Rings licence. I showed this miniature quite a long time ago here.

Hero of today's note was quite nice to paint, with sharp, detailed face and somewhat less detailed rest of the miniature, especially lower part. It is also quite similar, sculptingwise, to the other vampires released as a part of this range. Which reminds me that I still have to paint a last one of the blood drinkers. 

Photos again are not that great, it is probably caused by a movement of my light tent and larger distance between my camera and a miniature but as I'm sick, I will leave it as it is.







wtorek, 25 kwietnia 2017

Gamling


W ramach skracania półki wstydu, na której stoją figurki rozpoczęte czasem lata wcześniej, a nadal niedokończone, zabrałem się za Gamlinga, chorążego króla Theodena z Rohanu. Zacząłem go malować zdaje się przy okazji malowania właśnie króla, oczyściłem, położyłem podkład i kolory pod pancerz i zostawiłem do dojrzewania;)

Za każdym razem, gdy maluję metalowe figurki do Władcy Śródziemi, nie przestaje zadziwiać mnie kunszt rzeźbiarzy. Oddali wiernie nie tylko wygląd wyposażenia i ubioru postaci z filmu. Udało im się, zazwyczaj z bardzo dobrym skutkiem, wiernie wyrzeźbić również twarze bohaterów - przypuszczam, że w skali 28mm nie jest to proste.

Moje malowanie jest w zasadzie wierne filmowi, z jedną różnicą - zdecydowanie rozjaśniłem kolor spodnich szat Gamlinga, robiąc je czerwone, a nie brunatnoczerwone, jak w filmie. Dzięki temu cała postać jest nieco bardziej kontrastowa.


To shorthen my shelf of shame, where I put my started but unfinished miniatures (unfinished, may I add, for years sometimes), I decided to paint Gamling, standard bearer of king Theoden of Rohan. It was started right after I painted Theoden, it was cleaned, primed and some armour was basecoated too. Then I left it to mature;)

Every time when I paint one of the Lord of the Rings' miniatures released by Citadel, I'm astounded by level of detail crammed into such small sculpts. Everything what was visible on the screen is sculpted here - details of equipment and weapons for example. But most astonishing thing, for me anyway, is the likeness of the sculpted faces to real actors. I can imagine that it wasn't easy to achieve in 28mm scale.


My painting follows movie example of course, with one difference. I decided to paint Gamling's robes in red instead of brownish red seen in the movies. It gives more contrast and looks imho better on small miniature. 







niedziela, 23 kwietnia 2017

Upiornie raz jeszcze | Back from the shadows

Nie, drodzy Czytelnicy, wszystko w porządku z oczami, pokazywałem już ten wzór wraitha trzy miesiące temu. Tak się jakoś bowiem złożyło, że w zbiorach miałem tę konkretną figurkę dwukrotnie, a jako że malowałem wszystko co eteryczne i wpadło mi w garść, pomalowałem ją raz jeszcze. Tym razem jednak brzegi klepsydry też są metaliczne.

Niniejszym skończyłem wszystkie zmory, jakie obecnie posiadam w swojej kolekcji figurek do WFB (poza woźnicą z Czarnego Powozu), a z podobnych do pokazania został jeszcze tylko eteryczny stwór oryginalnie z Władcy Pierścieni. Nie oznacza to, że to w ogóle koniec tego rodzaju istot. Nadal brakuje mi sześciu wraithów z czasów 4 - 6. edycji WFB. I tutaj odrobina prywaty - jeśli ktoś posiada i chciałby się pozbyć za cenę satysfakcjonującą obie strony umowy następujące figurki (tutaj oznaczone jako Wraith 5 i 8, a z tych szukam wszystkich wzorów), proszę o kontakt. Moje siły ożywieńców będą dozgonnie wdzięczne;)

Nope, dear Readers, you are not deceived by your sight. I already shown this particular wraith design about three months ago. So, why I repeat myself? Well, the reason is simple. I own two wraiths of this particular design, and as I decided to paint everything ethereal now, I painted second sample too. The painting itself is very similar to the first miniature shown, with one difference - the pillars of the hourglass were painted as a metal.

With this wraith finished I can proudly say that all such creatures I own currently (with an exception of Black Coach driver) are fully painted right now. I miss some designs released during 4-6 editions of WFB. They are relatively frequently available on various auctions sites but so far I was unable to acquire them for a good price.







piątek, 21 kwietnia 2017

Eteryczny szefuńcio | Ethereal champion

I jeszcze jeden i jeszcze raz, chciałoby się rzec... Kolejna ze zmór gotowa. Zawsze wyobrażałem sobie ten konkretny wzór jako jakiegoś czempiona czy też wybrańca - oczywiście, ze względu na jego wygląd, odbiegający nieco wielkością i pozą od pobratymców z serii. Sprzedawany był, rzecz jasna, jako normalny wraith, ale jeśli mnie pamięć nie myli, przewinął się w White Dwarfie kilkukrotnie w roli nieco mniej anonimowej, właśnie jako dowódca oddziału wraithów czy jakiś nienazwany bohater.

Malowanie było dość upierdliwe - rzeźba nie jest przesadnie szczegółowa, ale te wszystkie zwisająca fałdki niby-całunu są pełne obłości, słabo zdefiniowane. Namęczyłem się próbując porządnie pocieniować płaskości, a efekt jest taki sobie. Trudno.

And one more time... Yet another ethereal wraith is finished. I always imagined this particular design to be some kind of champion - due to its slightly different design, imposing stance and size bigger then rest of its range. It was sold, of course, as an ordinary wraith, but if my memory serves me right, it actually was some kind of champion or unnamed hero in few battles presented on the pages of White Dwarf 25 years ago.

Painting this miniature was a bit tedious - it is not very detailed but robes are very soft and bulgy and they simply don't take washing and drybrushing very well, so I had to blend colors on large, flat surfaces and final effect is not that good. Well, it happens.