niedziela, 19 marca 2017

Trzy po trzy (5) | Three times three (5)

Niedziela, dwa tygodnie od ostatniego wpisu z cyklu, czas więc na następne Trzy po trzy. Zaczynamy od pakietu wizualnego.

Oglądanie:
- Artur z bloga Dobra Konsystencja pokazał fajną dioramę z niezbyt żywymi mieszkańcami miasta. Współczesne zombie to nie moja bajka, ale sama diorama jest bardzo, bardzo fajna.
- Blog Realm of Citadel i zestaw poszukiwaczy przygód Citadel z zamierzchłych czasów połowy lat osiemdziesiątych minionego wieku na wspólnej podstawce. Łza w oku się kręci.
- I znowu zombie, tym razem takie, które mnie interesują. Współczesne rzeźby Keva Adamsa, autora najfajniejszych zombie w historii Citadel, utrzymane właśnie w tamtym stylu. Cały zestaw powstał na prywatne zamówienie, można go kupić jak się odpowiednio długo poszuka;)

Poradniki:
- Malowanie lśniącej, czarnej skóry przy użyciu matowych farb - doświadczeniem dzieli się David Powell.

- Malowanie metali przy użyciu farb metalicznych - bardzo fajny poradnik autorstwa Sebastiana.
- Budowa prostych bunkrów - techniki uniwersalne i do gier historycznych, i do s-f. Warto zwrócić uwagę, że proste nie oznacza prymitywne.

Kickstartery:
- Rise of the Draugr i Fenris Games. Jakoś tak bardzo undeadowo w tym wydaniu cyklu, ożywieńce w klimacie nordyckim.
- You are the hero 2 - zbiórka na sfinansowanie drugiej części książki opisującej historię cyklu Fightning Fantasy.
- Ostatni dziś ale moim zdaniem najfajniejszy projekt - Orc and Goblin Miniatures: The Gods of War autorstwa 3DArtDigital - rzeźby goblinoidów w różnych skalach, bardzo szczegółowe, do grania i pokazów. Co ciekawe, mnóstwo dodatków do zawieszenia, doklejenia, itd.

A jako dodatkowa ciekawostka - świetne, klimatyczne zdjęcia figurkowe autorstwa Stuarta z bloga Army Royal. Uwielbiam takie foty.

It's Sunday, two weeks since last entry in this series, then it's time for another Three times three. Let's start with visuals:

Something for your eyes:
- Artur from Dobra Konsystencja blog and his great diorama showing dangers of modern cities. I'm not a huge fan of modern zombies, but this scene is just really, really great.
- Realm of Citadel blog and Adventurers Starter Set from the mid eighties by Citadel on the scenic base.
- And zombies again, this time in their fantasy guise, which I prefer. Modern sculpts by Kev Adams done in the style of the best zombies released by Citadel in 80s again (which were Kev's work too). Whole set was privately comissioned but it is available when one will look hard;)

Tutorials:
- Building simple bunkers - this tutorial shows how to build bunkers both simple and realistic. Finished terrain piece looks very good and it is fast to assembly too.

Kickstarters:
- Rise of the Fraugr by Fenris Games. Undead again, Nordic this time.
- You are the Hero part 2 - history of Fightning Fantasy range, second volume.
- The last campaign for today, but most interesting one I think - Orc and Goblin Miniatures: The Gods of War by 3DArtDigital - goblinoids in various scales, very detailed, customizable, both for gaming and showing. LOTS of options.

And one more link - excellent photos of miniatures by Stuart from Army Royal blog. I love such pictures.


sobota, 18 marca 2017

Instagram

W ramach parcia na szkło postanowiłem zaznaczyć obecność Miniwojny również na Instagramie. Chwilowo pojawiają się tam zdjęcia tytułowe notek opublikowanych już na blogu, docelowo zamierzam jednak publikować tam fotografie nowe, które tutaj nie będą pokazywane. Pomysł jest taki, by na Instagramie pokazywać inne wersje fot "terenowych" - których robienie, nie ukrywam, sprawia mi sporą frajdę. Czyli jedna fota tutaj, druga - nieco inna - tam. Zapraszam chętnych do odwiedzin i śledzenia.

Well, after some thinking about it, I decided to conquer Instagram too;) I will publish a backlog of "title" photos from the notes already published here, on the blog, there for now, but in the future I will show them different pictures. I'd like to post here one such photo with 'terrain' background and another - different take - on Instagram. You can follow Miniwojna on Instagram here.

czwartek, 16 marca 2017

Siedem lat | Seven years

Stwierdzenie, że kiedy ma się na karku te trzydzieści parę lat, czas zmienia prędkość i zaczyna gnać jak szalony, to klisza i stereotyp. Cóż - niemniej tak właśnie jest. Nie tak wcale dawno naszła mnie ochota na powrót po paru latach do hobby, pstryk, błysk przed oczami i oto jestem dobrze po czterdziestce, a w zasadzie przed pięćdziesiątką, starszy o siedem lat przeżytego życia, z siedmioma kolejnymi latami gmerania w ludkach na karku i bogatszy o siedem lat prowadzenia bloga.

Czy było warto? Oczywiście, bez dwóch zdań i to pod wieloma względami. Odnowione kontakty ze starymi znajomymi, nawiązane nowe znajomości, paręnaście pomalowanych figurek, kupa kasy, która gdyby nie figurki zostałaby zmarnowana na coś innego, wspomnienia... Było warto.

Blog poza tym utrzymuje moje zainteresowanie hobby, jest rodzajem pamiętnika malarskiego i notesu. Zmusza mnie do w miarę regularnego malowania, jest moim centrum (jednym z kilku) aktywności hobbystycznej w sieci. I - co ważne - lubię go prowadzić, przy nieocenionej pomocy brata. 

Blog miał swoje lepsze i gorsze czasy, odwiedzało go kiedyś znacznie więcej osób - ale związane było to głównie z publikowaniem zapowiedzi modeli Amercomu. Najsłabsze - dotychczas - rezultaty miał w minionym roku, u przyczyn tego stanu rzeczy leżały moje sprawy osobiste, przeszkadzające i odbierające chęć do hobby. Mam jednak nadzieję, że to już przeszłość, staram się wrócić do dawnej aktywności.

Zmienił się nieco charakter wpisów, dominują te związane z fantastyką figurkową, głównie Warhammerem. Trudno, taki mam okres. Z rzeczy historycznych dłubię wciąż swoich marines z II wojny światowej, zastanawiam się też nad malowaniem czegoś w skali 15 mm... Ale to - jeśli w ogóle - za jakiś czas. Za to z pewnością nie zabraknie mi niepomalowanych historycznych figurek, mam duże zapasy;)

A na koniec garść ogólnych statystyk. Mają zapewne charakter mocno przybliżony, niespecjalnie bowiem ufam temu, co wypisuje mi Google w blogerze, ale jakieś tam pojęcie dają...

Łączna liczba wyświetleń 1 666 066.

231 obserwatorów. 


Posty z największą liczbą wyświetleń:


4. Słudzy Nagasha (3679)

Blisko 9000 odsłon strony grupującej recenzje i ponad 8200 odsłon strony z poradnikami.

Dziękuję za te siedem lat:)

To say, that time flies faster, much faster, when one is thirty something old, is to use an old cliche. Well, but it is true. It was not so long ago when I wanted to return to the old hobby, flash, bank, some events passed and now I well past forty, closer to fifty to be honest, seven years older, with seven years of hobby more on my achievements list and enriched by seven years of hobby blogging.

Was it worth it? Absolutely, yes, totally. I found long lost colleagues, made some new buddies and friends, painted few dozens of miniatures, spent a lot of cash on figures thus saving money from being spent on irrevelant matters, memories. It was definitely worth it.

Besides, blog keeps my interest in the hobby, it is a kind of painting diary and a sketchbook. Occassionaly it serves as a tool for keeping my laziness in check, it is a hub (one of few hubs, to be more precise) my hobby activities. And - last but not least - I like to run it, with invualuable help from my brother.

Blog has had its ups and downs, it was much more popular years ago - but it was directly connected with publishing previews of diecast models released in Poland by Amercom company. Last year was definitely the worst - personal matters kept me out of the hobby for a long time and I was unable to paint anything from both of lack of time and proper mood. But I hope it is all long gone now and I'm trying to be back with regular updates.

Some things has changed though. Fantasy and sci-fi related posts dominates Miniwojna now - sorry, I'm more interested in this side of hobby now, but it will change, probably, in the future again. I still paint my US marines force from WW2 and I think about painting something ancient in 15 mm, but it is still too early... One thing is sure, I won't run short of miniatures;)

And some data. I don't trust blogger (google) statistics too much but I think that it gives at least a general view.

1 666 066 page views.

231 followers

Most frequently read posts:

1. New Dark Eldars (8865)

Close to 9000 views of my Reviews page and more then 8200 views of my Tutorials page.

Thanks for those years:)

wtorek, 14 marca 2017

Upiór z czasów młodszego świata | A wight from the younger world


Dzisiejszy wpis jest dla mnie dość istotny z paru powodów. Po pierwsze, to ostatnia z posiadanych przeze mnie figurek Upiorów Kurhanów z czasów pierwszej licencji Games Workshop na miniaturki z Władcy Pierścieni - i jednocześnie ostatnia, jaką miałem dotąd niepomalowaną. Pozostałe są u mnie dowódcami oddziałów szkieletów, można je zobaczyć tutaj, tutaj i tutaj, choć jestem już niemal zdecydowany oczyścić je z farby i pomalować w takim, widocznym obok stylu.

Po drugie, to kolejna pomalowana figurki z serii Night Horrors - upiory kurhanów włączono do niej po utracie licencji.


Po trzecie wreszcie, to trochę eksperyment związany z obróbką zdjęć. Od zawsze byłem, mniej lub bardziej, niezadowolony z jakości zdjęć figurek, pokazywanych na blogu. Spora w tym wina kartofla, którym robię foty, ale całkiem spora też moich miernych umiejętności związanych z obróbką zdjęć, jak również poziomu malowania.

Abstrahując jednak od pierwszego i ostatniego, sama obróbka zdjęć również szwankowała. Słaba ostrość, niespecjalnie wiernie oddane kolory, spłaszczenie odcieni, a nawet ich brak. Nie używam żadnych zaawansowanych narzędzi, nie podbijam sztucznie kontrastów i nasycenia barw, bo przecież nie o to chodzi. Ale poprawa jakości fotek to co innego. I - mam wrażenie - trochę mi się udało. Co prawda nie dałem rady obrobić odpowiednio zdjęcia tytułowego, bo akurat to powstało parę dni temu, ale w nowy sposób obrobiłem pozostałe foty, zresztą w niespecjalnie bardziej skomplikowany sposób. Zacząłem bowiem używać narzędzia do bezstratnego wycinania fragmentów zdjęć i zrezygnowałem z lekkiego obracania fotek. Obie te operacje drastycznie zwiększały artefakty na krawędziach obiektów na zdjęciach i gubiły ostrość fotek. Jest lepiej, czy to tylko moje stare oczy robią mi psikusa?

There are three reasons why today's entry is important to me. First - this is the last of Barrow Wights miniatures from the times of the first Citadel's licence for Lord of the Rings miniatures which I own and finally I managed to paint it (barely 25 years after I bought it). I lack one of the designs, the rest serves as unit leaders in my Undead army (you can see them here, here and here) but I will strip them of paint to paint them again, in this newer scheme I think.

Second, this is yet another Night Horror range miniature I painted - barrow wights were incorporated into this range after the rights to produce LotR miniatures were lost.

Third - this is kind of experiment with image processing. I'm not happy with the quality of photos on my blog since the very beginning. It is partly fault of my very old simple digital camera and partly fault of my very poor image processing skills. Third reason behind poor photos is my painting of course.

Well, I can't make anything to improve my camera and painting now but I can try to improve processing of photos. I think the sharpness of the photos is really bad, colors are not true, hues and highlights are lost on photos too. When I show photos, images are not artificially altered... but I think there is a room for improvement here. And I think I managed to do this, just a little bit of course. To be honest, I wasn't able to improve title photo, as it was taken and edited some time ago, but the photos below are slightly better I think. What I did? Simple. I started to use loseless crop tool and didn't use rotation tool at all. Simple crop and rotation tools, which I used before, were giving drastic image quality and sharpness loss. Is it better now, or it is just my imagination playing tricks with my mind?








niedziela, 12 marca 2017

Patriarcha: wywiad z grafikiem Tonym Houghem

Wywiad z Tonym Houghem ukazał się pierwotnie na łamach bloga Realm of Chaos 80s, można go przeczytać w oryginale tutaj. Autorem jest, oczywiście, Orlygg. Ze względu na brak oryginalnych ilustracji, które towarzyszyły wywiadowi, pozwoliłem sobie wykorzystać kilka grafik Tony'ego Hougha pobranych z jego oficjalnej strony.

Wygląd i atmosfera książek pokazujących wczesny świat Warhammera, Rogue Tradera i Realm of Chaos to zasługa licznych grafików. W tych bardzo poszukiwanych wydawnictwach zawarto nie tylko opis świata i zasady gier, to również niesamowite albumy graficzne, wypełnione po brzegi wspaniałymi ilustracjami. W interesującym nas okresie dla GW pracowało liczne grono współpracowników, którzy - kiedy spojrzy się na ich ilustracje - niewątpliwie inspirowali się nawzajem. Jednym z dominujących stylów grafik, prawdopodobnie z przyczyn ekonomicznych i czysto praktycznych, były ilustracje wykonywane tuszem w czerni i bieli. Artyści tacy jak Ian Miller i Tony Hough stworzyli niesamowicie szczegółowe, pełne chaosu grafiki, które niewątpliwie przyczyniły się do położenia podwalin pod mity świata Warhammera, współtworzyły jego wygląd.

Za chwilę przeczytacie wywiad z utalentowanym ilustratorem Tonym Houghem, zapoznacie się też z jego niektórymi dziełami. Tony nie był członkiem studia, tak jak "inny Tony" (Ackland), jego prace powstawały na zamówienie. Czasem musiał tworzyć je niezwykle szybko, stworzył mnóstwo ilustracji, wykorzystywanych w rozlicznych publikacjach GW od 1987 r. W rozmowie omawiamy jego inspiracje, stosunki z niektórymi z innych artystów pracujących dla GW i - szerzej - jego inne prace.

RoC80s: Dlaczego jesteś grafikiem? Co doprowadziło cię do ołówków, gwaszu, piórka i tuszu?
TH: Książki do rysowania i plastelina były tanie w latach 60! Moja mama musiała sobie radzić z trzema basałykami, więc wszystko co dawało jej chwilę oddechu było naprawdę cenne. Moje wczesne prace przenosiły na papier moje zabawy i fantazje, sam skończony rysunek nie był dla mnie ważny aż tak, jak rysowanie. Potem zacząłem przechowywać i pokazywać swoje prace, zarówno dla pochwał (głównie za to, że byłem cicho), jak i dlatego, że chciałem pamiętać swoje najwcześniejsze gry.

RoC80s: Co wywierało wpływ na ciebie, młodego artystę?
TH: Moimi pierwszymi inspiracjami były zakurzone zakamarki domu, robaki znalezione w ogrodzie i w wychodku (tak, jestem taki stary), jak również rzeczy widziane w TV, podczas poranków  w kinach i komiksy. Tak więc rysunki SF, fantasy (a potem horror) były ze mną od najwcześniejszych czasów. Narysowałem mnóstwo daleków i robotów z "Lost In Space"!

RoC80s: Pracowałeś przy licznych produktach GW, jakie ukazały się w drugiej połowie lat 80, wystarczy wymienić choćby Slaves to Darkness i Rogue Trader. W jaki sposób rozpoczęła się twoja współpraca z firmą? 
TH: Na początku lat 80. odkryłem gry Fighting Fantasy, RPG i bitewne. Wydawały się naturalnym polem moich wysiłków artystycznych, wysłałem więc kilka próbek do GW. Potem, gdzieś w 1987, zadzwonił do mnie John Blanche, który powiedział, że mój styl pasuje do szykowanego przez nich nowego projektu: Rogue Tradera.

RoC80s: Studio Projektowe w latach 80. było chyba niesamowicie kreatywnym miejscem. Czy też tak uważasz? Którzy z artystów pracujących razem z tobą nad wczesnymi produktami związanymi z Warhammerem/Rogue Traderem wywarli największy wpływ na twoje prace?
TH: Otrzymałem trochę materiałów przygotowawczych, w tym bardzo dużo cudownych prac Willa Reesa z tego wczesnego 40K; surrealistycznych, mrocznych, bardzo gigerowskich. Potem spotykałem się z pracownikami studia i artystami, widywaliśmy się na imprezach Games Day i konwentach. To był bardzo fajny, rozwijający i niesamowicie twórczy zespół.

Szczególną przyjemność sprawiło mi spotkanie kilku z moich "herosów" - Jima Burnsa i Iana Millera, których prace podziwiałem od lat. Spotkałem też Martina McKennę, Tony'ego Acklanda i Pete'a Kniftona, a także innych, mieliśmy mnóstwo wspólnych zainteresowań, wpływ wywierały na nas te same rzeczy, ci sami artyści. Zwłaszcza Martin, który był zapalonym Whowianinem (a w tym czasie na wideo dr. Who był praktycznie nieobecny) i miłośnikiem komiksów.

RoC80s: Kiedy rozmawialiśmy na Salute, wspomniałeś, że rysowałeś Space Marines dla Rogue Tradera nie wiedząc tak na pewno, jak będą wyglądać ich nogi, bo figurki nie były jeszcze gotowe. Czy podobny problem pojawiał się często? Czy przysparzało to wielu kłopotów? A jeśli tak, jak sobie z nimi radzono?
TH: Tak naprawdę wówczas nigdy nie uważano tego za problem, ponieważ w tym wczesnym okresie wszechświata 40K nic nie było ustalone, poza tym, że było to rozległe i bardzo zróżnicowane miejsce! Artyści mieli mnóstwo swobody, mogli wnosić własne pomysły, które potem przeistaczały się w kanon. Wszystko, co różniło się od niego, mogło być wyjaśnione, po prostu, lokalnymi różnicami. Ta sama wolność pozwalała graczom używać dowolnych figurek z ich kolekcji, budować własne pojazdy i budynki. Było to istotne zwłaszcza wtedy, gdy do gry było dostępnych tak niewiele "oficjalnych" figurek i modeli pojazdów.

Pierwsza ilustracja Tony'ego, zrobiona do Rogue Tradera. Rysując ją, artysta nie wiedział jeszcze, jak będą wyglądać figurki od pasa w dół.

RoC80s: W jaki sposób działałeś, pracując na zlecenie dla Studio? Uczestniczyłeś w spotkaniach? Otrzymywałeś jakieś materiały pomocnicze, opisy? Jak wiedziałeś, czego potrzebuje dział artystyczny?
TH: Informacje otrzymywałem głównie przez telefon lub listownie, dostawałem też ksera materiałów, przykładowe figurki i zdjęcia. Bywałem też w Nottingham kilka razy na specjalnych spotkaniach, ale to było rzadkie.

RoC80s: W sierpniu tego roku minie 25 lat od wydania Slaves to Darkness. Co przypominasz sobie z prac nad tą pozycją? Czy było to tak "chaotyczne" i problematyczne, jak sugeruje to "legenda"?
TH: Choć świat 40K oferował mnóstwo kreatywnej swobody, Chaos dodał tego jeszcze więcej, więc wielu artystów pracujących dla GW z chęcią uczestniczyło w tym projekcie. Nie przypominam sobie żadnych związanych z nim problemów, z radością tworzyłem te wszystkie przedziwne stwory Chaosu!

RoC80s: Czy pracowałeś nad szkicami koncepcyjnymi do jakichś serii figurek? Jeśli tak, to do jakich?
TH: Nigdy nie brałem bezpośredniego udziału w projektowaniu jakiejkolwiek linii modeli. To była praca bardziej dla ludzi pracujących bezpośrednio w Studio. Jednak, przynajmniej w początkowym etapie prac nad figurkami, ich projektanci z pewnością inspirowali się pracami grafików i vice versa.

RoC80s: Czy przypominasz sobie może coś na temat odwołanych projektów? Czy dużo twoich prac nie zostało nigdy wykorzystane?
TH: Stworzyłem zestaw dość pracochłonnych czarno-białych ilustracji do projektu, który miał być grą Battlefleet Gothic. Projekt został opóźniony o kilka lat, choć część z grafik wykorzystano w krótko wspieranej grze Space Fleet. O ile dobrze sobie przypominam, ulotka z zasadami miała tylko jedną stronę! Moje ilustracje do BG pojawiały się głównie w White Dwarfie, i to bardzo małe, więc mnóstwo drobniutkich szczegółów (być może za dużo ich rysowałem) całkowicie ginęło. Kilka innych ilustracji pojawiło się tu i ówdzie, ale większość nigdy nie pojawiła się w druku przez różne zmiany. Ostatecznie Battlefield Gothic ukazała się w 1997 r., kiedy dorabiałem sobie pracując w sklepie GW w Luton, ale to był już całkiem inny projekt, z zupełnie nowymi ilustracjami.

Imperial Gundeck.
RoC80s: Twoją prawdopodobnie najbardziej znaną grafiką jest "Patriarcha" opublikowana w 118 numerze WD. Jaka historia kryje się za tą ikoniczną ilustracją?
TH: Dostałem zdjęcia wspaniałego modelu Patriarchy, jego doradcy i tronu. Pomysł ilustracji wziął się właśnie z tego zestawu, dodałem do całej sceny trochę detali, tło, itp. Z wielką przyjemnością jakiś czas potem zobaczyłem, że ktoś odtworzył moją grafikę w postaci dioramy, wykorzystując ten model i samodzielnie budując resztę szczegółów, razem z krukiem w klatce i kolumnami udekorowanymi hełmami terminatorów. Ta ilustracja do dziś cieszy się dużą popularnością, jestem też z niej całkiem dumny. Na ścianie mojego domu nadal wisi oryginał.

Patriarcha
RoC80s: Narysowałeś, na zlecenie GW, olbrzymią liczbę ilustracji czarno-białych. Czy możesz powiedzieć nam, nie grafikom, jak długo nad nimi pracowałeś?
TH: To zależy od tego, ile czasu mi dano! Szczegółowa praca w moim zwyczajnym stylu, rysowana piórem i tuszem, zajmowała relatywnie dużo czasu. Dwa lub trzy dni pracy w formacie A3. Często jednak potrzeba było czegoś szybszego, zrobionego szybszą techniką. Przykładowo, do Warhammer Siege musiałem użyć techniki pędzla i atramentu, uzupełnianego cieniowaniem ołówkiem - miałem do zrobienia 22 ilustracje i tylko tydzień czasu! Kilka lat temu w Luton była wystawa moich prac, na której pokazałem po raz pierwszy praktycznie wszystkie swoje grafiki dla GW, które nadal posiadam. Prawdę mówiąc, sam się zdziwiłem, gdy zobaczyłem jak jest ich dużo, zwłaszcza, kiedy weźmie się pod uwagę, że współpracowałem z GW ogółem przez tylko cztery i pół roku! Mam wiele oryginalnych ilustracji z tego okresu, które z chęcią sprzedam poważnym kolekcjonerom. Zerknijcie tutaj!

Wojownicy Chaosu.
RoC80s: Czy to prawda, że jesteś jednym z nielicznych artystów, których prace ukradziono z wystawy w Warhammer World?
TH: Zgadza się. Jedna z moich wczesnych ilustracji pokazujących eldarów, którą pożyczyłem do WW na wystawę z okazji rocznicy wydania Rogue Tradera, została wyjęta z gabloty i zniknęła! Na szczęście zwrócono ją, anonimowo, tydzień czy dwa tygodnie później. Przypuszczam, że powinienem czuć się zaszczycony, że ktoś tak bardzo ją cenił.

RoC80s: Jak potoczyła się twoja dalsza kariera? Czy specjalizujesz się w fantasy i science-fiction, czy też znalazłeś jakieś inne nisze?
TH: Prawdę mówiąc, nie odniosłem jako grafik pracujący na zlecenie sukcesu takiego, jakiego bym chciał. W czasie recesji w latach 90. praktycznie przestałem zajmować się grafiką, skończyłem wtedy najpierw psychologię, a potem, dość nagle, zostałem rodzicem, musiałem więc zająć się bardziej "normalną" pracą, by utrzymać rodzinę. Poza ilustracjami do książek Fighting Fantasy robiłem głównie jakieś ilustracje do książek dziecięcych, dodatków do gier RPG i prywatne zamówienia. Dopiero niedawno, odkąd zrobiłem grafiki do Bloodbones w 2006 r., na poważnie zacząłem myśleć o jakimś powrocie do ilustrowania na dużą skalę. Ostatnio nawet zrobiłem szkolenie tatuażysty, sprawiło mi to sporo radochy, mam nadzieję, że będę się tym zajmował obok innych projektów artystycznych. Sądzę bowiem, że moje najlepsze dni jako ilustratora są dopiero przed mną, szukam więc nowych projektów!

Demons Arise - ilustracja próbna, dzięki której Tony Hough otrzymał propozycję ilustrowania książek z serii Fightning Fantasy.
Przykłady grafik Tony'ego, zarówno starych jak i nowych, można znaleźć w jego oficjalnej galerii.

Można też "polubić" jego stronę na Facebooku.

Wiele z prac Tony'ego zrobionych na zamówienie GW jest na sprzedaż. Tu można sprawdzić szczegóły. To okazja do nabycia kawałka historii brytyjskich gier - oczywiście, jeśli uda się przekonać żonę, by pozwoliła wydać na to ciężko zarobioną pensję;)

piątek, 10 marca 2017

Eteryczny kosiarz | Ethereal reaper

Czwarty, jeśli mnie pamięć nie zawodzi, wraith z czasów 5. edycji WFB. Całkiem przyjemny wzór, druga zresztą taka figurka, jaką mam pomalowaną w swoich zbiorach, choć za diabła nie mogę znaleźć tej wcześniejszej na blogu. Trudno, i tak będzie zmywana, by pasować schematem kolorystycznym do pozostałych.

Malowanie identyczne z poprzednimi, różnica wobec paru wcześniejszych figurek eterycznych to użycie washa Coelia Greenshade w zagłębieniach - ma on pasujący, niebieskozielony odcień, ładnie podkreślający kolor główny miniaturki.

Fourth, if my memory serves me right, wraith from the times of the 5th edition of WFB. Quite nice sculpt, this is actually second painted miniature of this design in my collection, though I can't find a blog entry showing this earlier example. Never mind, this earlier is meant to be dettol bathed anyway, to mainain coherent ethereal look across whole army.

Painting was done exactly like with earlier shown ethereals, with one difference. I use Coelia Greenshade wash now to make shadows deeper. This wash has great bluegreen colour and it suits perfectly as a darker accent to the main color of this miniature.










środa, 8 marca 2017

Więcej miejsca! | More space!

Przy okazji odbioru od Michała z Black Grom Studio dużego stojaka na farby Citadel, wziąłem też dwa stojaki na farby Vallejo - jeden spory, aczkolwiek znacznie mniejszy od mojego "zamówionego", drugi natomiast malutki, roboczy, mieszczący parę aktualnie używanych farb i parę drobiazgów, takich jak pędzle.

Mniejszy zapakowany był w foliową torebkę strunową, w której mieściły się płytki z wypalonymi laserem częściami, większy stojak trafił w moje ręce w postaci już gotowych do użycia, pozbawionych ramek elementów.

Oba stojaki pozbawione są instrukcji montażu, na szczęście ich złożenie tak, by wszystko do siebie pasowało dokładnie, możliwe jest tylko w jeden sposób - ten właściwy. Widać tutaj przemyślaną konstrukcję, montaż we właściwych miejscach ustawiają, po prostu, drobne przesunięcia wobec osi symetrii miejsc zachodzenia na siebie elementów. 

Do montażu potrzebny jest klej - osobiście korzystałem ze zwykłego wikolu, który świetnie sprawdza się w łączeniu tego typu materiału. Pewnym utrudnieniem w czasie montażu może być jedynie konieczność niemal jednoczesnego złożenia całości obu stojaków - po prostu są tak zrobione, że nie można ich składać doklejając część do części - trzeba więc wiedzieć z góry który element zamontować w którym miejscu. Dlatego właśnie przed klejeniem dobrze zrobić próbę z dopasowaniem części "na sucho".

Mniejszy stojaczek zawiera miejsce na 13 farb w pojemnikach używanych przez Vallejo, które przechowywane są zakrętkami w dół - wchodzą one wówczas w mniejsze otwory, wycięte w dolnej półeczce. To bardzo dobre rozwiązanie - nie dość, że w znacznym stopniu ogranicza wysychanie farbek, to jeszcze pozwala jednym rzutem oka zorientować się w kolorach farb.

Dodatkowo w stojaczku jest miejsce na postawienie szesnastu pędzelków różnej wielkości, nawet całkiem sporych i mała dziurka na wykałaczkę, igłę, wiertło czy podobne narzędzie.

Większy stojak ma miejsce na 95 farb, można go postawić w dwóch pozycjach - na szerokim boku, by zajmował mniej miejsca, wówczas farbki wstawione są niemal płasko - i w pozycji "leżącej", gdy farby ustawiane są pionowo. Pewną wadą, wynikającą z dużego zagęszczenia buteleczek, jest trudność z szybkim znalezieniem konkretnego koloru, jednak przy ustawieniu "leżącym" nic nie stoi na przeszkodzie, by farbki ustawiać dnem do góry. Niestety, w przypadku ustawienia na boku nie jest to możliwe, gdyż buteleczka wówczas wypadnie. Black Grom Studio ma to poprawić w kolejnych egzemplarzach tego stojaka.

Podsumowując - za bardzo umiarkowaną cenę mam teraz więcej i miejsca (zyskanego po rezygnacji ze starych, mało pojemnych a dużych stojaków) jak i znacznie większy porządek w farbach. Polecam.

Recently described custom gigantic paint rack from Black Grom Studio made specifically for my collection of Citadel paints wasn't the only rack I bought from this company. I also bought two lesser racks made for Vallejo drop bottles - one very small, kind of 'working' rack and second much bigger, but still small in comparison in my custom built for Citadel paints.

Smaller rack was delivered inside foil string bag, containing three hdf panels with laser-cut parts still attached to the frames, larger was punch out already.

Both racks are delivered without assembly guides at all, fortunately their assembly is both rather straightforward and possible in just one - correct - way. This is possible thanks to the well thought of construction of the racks - most of the joints are slightly asymetrical, and it guides user well enough.

Assembly is done with glue - parts of racks won't hold each other without it and, as I said already, it is pretty straightforward. The only hard part is the necessity of assembling practically all parts at the same time, as the racks are not modular in any way. You just have to glue all parts together, at the same time. This makes test assembly a good idea, in order to know where and how stick parts together.

Smaller rack is designed for 13 Vallejo paints, which are stored upside down. This is a very good idea, as it stops drying up paints and makes finding correct color a breeze. Additionally, rack will hold 16 brushes of varying sizes, including large ones, and one small needle, toothpick or similar tool.

Larger rack holds 95 paints and it may stand in two positions - flat, when the bottles are standing (and may be put inside holes upside down to see colors) and on its side, when the bottles are lying horizontally (and they can't be put in with bottoms visible as they tend to fell off - this will be corrected in next batches). Due to very large number of paints inside this rack, finding correct color may be difficult at times (but personally I prefer larger storage space anyway). 

So, to sum it up - very nice, cheap racks with great number of stored paints. Recommended.








wtorek, 7 marca 2017

Oko meduzy | The eye of medusa


Mój projekt Nocnych Strachów powolnym truchcikiem zmierza do niemal końca figurek z tej serii w moich zapasach, zostało mi jeszcze tylko parę... Ale to oznacza, zapewne, że w moim tempie malowania to roboty do końca roku;)

Dziś meduza - jedna z ciekawszych, jak dla mnie, choć rzeźbiarsko bardzo prostych miniaturek Night Horrors, pojawiła się po raz pierwszy w 86. numerze White Dwarfa z listopada 1986 r. (rany, połowa mojego liceum)...  Stwór to dość klasycznie przedstawiona paskuda z wijącymi się wężowymi "włosami", której spojrzenia obraca w kamień. Z pewnością nadaje się do jakiegoś scenariusza bitewnego, gdzie jest mutantem Chaosu... I do Frostgrave, gdzie można ją wykorzystać w rozmaity sposób.


Początkowo chciałem pomalować ją w kolorach brudnego brązu, stwierdziłem jednak, że za bardzo będzie to zlewać się z już pomalowaną, oliwkowozieloną, "gadzią" skórą - stąd również brudny ciemnoniebieski. Mam nadzieję, że dzięki temu bardziej wyraziste są jej zabójcze oczy...

My project of painting Night Horrors range is slowly gaining momentum - I think that I will be able to paint the rest of miniatures in my possession till the end of this year;)

Today time for medusa - one of the more interesting but still very simple sculptwise miniatures from this range, shown for the first time in 86 issue of White Dwarf from November 1986 (geez, my high school years). This is rather classical take of this monster with snakelike "hairs', and stone-turning gaze. Certainly it (she?) will be great centrepiece for some oldschool scenario, where it may be described as Chaos mutant... And it certainly may be used in some Frostgrave games, be it as a independent monster or some dangerous npc wizard.

Initially I wanted to paint her robe dirty brown, but after painting her skin in olive green tones, I decided against it, as brown would be too close in tone to her skin - hence this dark blue robe. I hope that her deadly eyes are more visible thanks to this choice of colors.






niedziela, 5 marca 2017

Trzy po trzy (4) | Three times three (4)

Czwarte wydanie "Trzy po trzy" zaczynamy od trzech zbiórek społecznościowych, które zaciekawiły mnie najbardziej w minionych dwóch tygodniach.


Crowdfunding
Na początek akcent polski - druga zbiórka społecznościowa na torby magnetyczne A-Case + do przenoszenia figurek, organizowana przez Ola. Polecam serdecznie, na kickstarterze sumę minimalną i pierwszy z celów dodatkowych osiągnięto w pięć godzin, a do dziś przekroczono już ją kilkukrotnie.

Krasnoludy i Lead Adventure - seria figurek w skali 28mm sygnowanych logiem LA i wyrzeźbionych przez Igora Karpowa. Sporo różnych miniaturek odmiennych od standardu - cywile, rzemieślnicy, itd. a dodatkowo różni wojownicy. Co ciekawe, styl rzeźby jest nieco odmienny od zwykłych baryłek z nogami. Mi się podobają.

Na koniec Aztekowie - zbiórka mająca na celu zebranie funduszy na wydanie figurek fantasy inspirowanych kulturą Azteków. Interesujące i nieźle zrobione, trochę w starym stylu. Zawsze miałem chęć pomalować armię o podobnym wyglądzie.

Sztuka
Wyznawca Khorne'a w malowaniu Seba Lavignego. To ostatni członek bandy Chaosu, tu jest ich więcej.

Palankin Nurgla zrobiony z bitsów. Odmienny od klasycznego sprzed lat, ale też mi się podoba. Gotowa banda czcicieli boga zarazy zrobionych z bitsów jest do obejrzenia tutaj.

Konwertowany i pięknie pomalowany gotycki Dreadknight.

Poradniki
Tropikalne drzewa dr Mathiasa. Chyba pierwsze jakie widzę, przypominające naprawdę drzewa w dżungli. W wątku też inna roślinność tropikalna.

Aerograf dla początkujących, porady i wskazówki - film pokazujący absolutne podstawy związane z dobraniem gęstości farby i ciśnienia.

Malowanie czarnego pancerza wg. Giovanniego Di Leny. W zamyśle "szybki" sposób, w praktyce pewnie niezbyt, ale efekt bardzo dobry i z pewnością mniej czasochłonny niż pracowity blending.

I tradycyjny bonus, dziś w postaci jeszcze jednego poradnika - mieszanie na mokro, czyli wet blending w przystępny sposób, prezentowany przez Anthony'ego z Pirate Monkey Basics.

Fourth issue of 'Three times three', let's start with three crowdfunding projects I found personally most interesting in last two weeks.

Crowdfunding
First something with quality and and from Poland. Second crowdfunding project of A-Case+ miniature case by Olo Pawi. I can heartily recommend it, minimal goal and first stretch goal were reached in 5 hours, this project is backed many times over its initial goal as for today.

Dwarves and Lead Adventure - a new range of metal 28mm 'heroic' scale miniatures of Dwarves from LA, sculpted by Igor Karpov. A lot of interesting figures, including civilians, artizans, etc - and of course warriors. What I find interesting, is the style of the sculpts - different then usual barrels with legs. I like them.

And, finally, Aztecs. I was always lured by a MezoAmerican armies and I want eventually to paint something like that - historical or fantasy. This project aims to raise funds to release a range of Aztec-inspired fantasy miniatures. Interesting and nice, a bit oldschool maybe.

Art
Khorne follower painted by Seb Lavigny. The last member of Chaos warband, here you can see more.

Nurgle palanquin made from bits. Different then the classic one, still I like it. Finished warband of Nurgle followers made from bits is here.

Converted gothic Dreadknight. Excellent I think.

Tutorials
Jungle trees by dr Mathias. I think that this is first tutorial I'm aware of showing how to make jungle trees which actually do look like real counterparts. Other jungle plants in the link too.

Airbrushing for beginners - tips and tricks for newbies, check if you don't know what pressure to use and when paint has right consistency.

Painting black armour by Giovanni Di Lena. For author it is a 'fast' way of painting power armour, final effect is really good and it is certainly faster then time-consuming blending and layering.

And traditional bonus link - this time it is another tutorial - Wet Blending by Anthony from Pirate Monkey Basicks.


czwartek, 2 marca 2017

Pan minister z piekła rodem | Mr. Minister born in hell

Skąd taki tytuł? Ano stąd, że malując tę figurkę, przy jej twarzy nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że niezmiernie, ale to naprawdę niezmiernie przypomina mi wykrzywioną grymasem twarz pewnego znanego ministra, konsekwentnie realizującego program psucia wszystkiego co się da, pod płaszczykiem naprawy "od podstaw". Ale dość polityki, w końcu to blog o figurkach...

Dzisiejsza miniaturka to jeszcze jeden przedstawicieli serii Night Horrors, wydana w 1986 r. figurka o swojskiej nazwie Diabeł. I cóż - trudno ukryć - przedstawia stereotypowego diabła, z rogami, widłami i ogonem. Jedynie zamiast kopyt ma dziwne ptasiogadzie szpony. Prościutka, fajna w malowaniu, w sam raz jakiś mniejszy demon do Frostgrave czy innej podobnej gry - albo do rolpleja.

Przypomnę tylko, że na blogu pokazywałem już podobnego mieszkańca ciepłych aczkolwiek nieprzyjaznych podziemi - diaboła.

Why such title of the note? Well, painting this miniature I was more and more aware of the striking resemlance of this figure's face to the face of certain infamous Polish minister, consequently realising his obsessed agende of destroying everything under his control and calling it "rebuilding". Well, enough of this politics, this is a miniatures related blog after all...

Today's miniature is one more example of the figure from C18 Night Horrors range, originally released in 1986 and featured in November issue of White Dwarf. Well, this is your stereotypical devil - horns, fork and tail. There are some birdlike claws instead of hooves though. Very simple model, pleasant to paint, excellent minor demon for Frostgrave or other, similar game - or a minor demon for fantasy role-playing game.

I will add that I already shown here on the blog another denizen of hot and unpleasant underworld - a Pit Fiend.