Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania epic, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania epic, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 października 2018

Epic 30K odsłona 40: Mastodon Pożeraczy Światów | Epic 30k part 40: World Eaters' Mastodon

Pomalowałem tego potwora w barwach XII Legionu jako dodatek do mojej małej, wolno rosnącej armii opętanych przemocą psychopatów, którzy z pieśnią na ustach (KILL, MAIM, BURN) biegną rozbijać pięści wrogów własnymi twarzami. Korzystam z okazji, aby kolejny raz wyrazić nadzieję, że dane mi będzie kiedyś spotkać się na ubitym z chłopakami z VII Legionu. 

Jaki mastodon jest, każdy widzi - poruszająca się góra metalu, najeżona bronią i przewożąca w swoich trzewiach Astartes najbardziej zabójczego Legionu. Sam model ma kilka wad produkcyjnych, z których najgorszą są słabo odlane gąsienice. Miałem przejściowo ochotę na ich poprawienie, ale po pierwsze, super, że w ogóle mam model mastodona (niech żyje ebay), a po drugie, znając moje umiejętności, skończyłbym z modelem, który mógłby co najwyżej robić za objective w grze. Dałem sobie spokój.

Odgrzebałem więc moje notatki ze schematem malowania WE w 6 mm i zacząłem zabawę. Nic się zmieniło: podkład na biało, zalanie mocno rozwodnionym czarnym, drybrush białym kolorem, po czym pojazd wykończyłem już pędzęlkując "normalnie". Poniewczasie myślę, że ma może ciutek za mało niebieskiego na sobie. Ale co tam, do grania się nadaje. Może kolejnego potraktuję bardziej niebieską farbką.
Mormeg

I painted this montrosity in the colors of XII Legion as another addition to my small and slowly growing army of violence driven psychopats, which are howling KILL, MAIM, BURN while running headlessly forward to smash enemies' fists with their own faces. On a side note, this is yet another reminder that I will gladly play with biys from VII Legion, which is being painted by my bro...

Well, mastodon - mobile metal mountain, bristling with weaponry and carrying Astartes of the most deadly Legion. Model itself has, unfortunately, some casting errors, with the worst of them being tracks really badly casted. I shortly thought about correcting them, but - knowing my limitations - decided against it, as it could leave me with a model being good only for some kind of gaming objective.

So, I read my notes about painting XII legion in 6 mm and started to paint. Nothing has changed in this department - white undercoat and basecoat, washed with heavily dilluted black, drybrushed white again and then, final stages of standard brush work, to tidy everything up. I think that it has not enough blues now, but it is sufficient for gaming. Maybe the next one will be more colorfull.
Mormeg







wtorek, 3 lipca 2018

Epic 30K odsłona 39: Transport Niosących Słowo | Epic 30K part 39: Word Bearers transport

Kolejna część modeli Word Bearers, sojuszników Mormegowych Pożeraczy Światów. Transportery rhino do pokazywanych lata temu taktycznych marines tego legionu i Vakrah Jal oraz dwa vindicatory - w końcu zawsze przyda się trochę dodatkowego ognia.

Next part of epic scale Word Bearers, painted by Mormeg as allies of his World Eaters. Nothing really fancy here, basic rhino carriers for tactical marines and Vakrah Jal of this legion and two vindicators. Additional firepower is always good, right?











poniedziałek, 25 czerwca 2018

Epic 30K odsłona 38 | Motory Pożeraczy Światów | Epic 30K part 38: World Eaters' bikers

Pięć podstawek motorów Pożeraczy Światów w malowaniu Mormega. Cztery to starsze modele plastikowe, natomiast podstawka z dowódcą to model nieco nowszy, wydany do ostatniej bodajże wersji gry.

Swoją drogą niesamowite, jak leci czas. Ostatni wpis z tego cyklu opublikowałem blisko dwa lata temu... W międzyczasie nie przybyło nam wiele pomalowanych modeli, ale mnóstwo cierpliwie czeka w kolejce. Pytanie, czy doczekają się wobec nadchodzącego Adeptus Titanicus w nowej skali?

Five bases of World Eaters's bikers painted by Mormeg. Four bases show older plastic models, the command base is made from newer bikes, released for the last - so far - incarnation of Epic game if I remember correctnly.

By the way, time flows so fast... The last entry about our Epic 30K project was published about two years ago and it seems like a day before yesterday to me... Not that many more models for Epic finished in this time, but lots and lots of them awaits for painting. The question is, will we paint them with Adeptis Titanicus in a different scale being published soon?







wtorek, 17 października 2017

Mały Karl Franz | Small Karl Franz

Na Warmastera GW nie załapałem się - akurat kiedy wchodził na rynek, ja wchodziłem w swoją kilkuletnią przerwę od hobby. Kupiłem tylko kilka blistrów, Mormeg również, ale moje zaginęły w pomroce dziejów - jego Wysokie Elfy mają się za to dobrze.

Niemniej jednak zawsze przemawiało do mnie rozgrywanie bitew w Starym Świecie w skali innej niż 28 mm. Po pierwsze - epicki wygląd. Po drugie - inny rozmach rozgrywki. Po trzecie - ekonomia miejsca. Zachęcony grupą Minihammer na fejsie postanowiłem wykorzystać figurki do Warmastera do gry w WFB w skali 10 mm, na swoją armię wybrałem Imperium, natomiast mój brat - niemal tradycyjnie - elfy z Ulthuanu.

Pokazywany dziś Karl Franz to miniaturka wydana z okazji kampanii Storm of Chaos, będzie moim, jakżeby inaczej, generałem.

I didn't play Warmaster when this game was published - just when it was launched, I started my long break in the hobby. I acquired a few blisters (orcs and goblins) but that's was it. Mormeg did the same, buying few blisters of his favourite High Elves. His miniatures, fortunately, are still present, mine were mostly lost in the depths of time (and few moving ins).

Despite lack of Warmaster gaming, I always have had a soft spot in my heart for games set in the Warhammer world but played with smaller minis. First - epic look. Second - totally different perspective. Third - economy of storage and gaming area. So, when I discovered a Minihammer group on FB, I decided to use 10mm Warmaster miniatures to play some WFB in this scale. My chosen army is Empire, Mormeg's High Elves of course.

Karl Franz shown below is the miniature released for Storm of Chaos campaign. He will be my general, of course.








niedziela, 3 września 2017

Trzy po trzy (16) | Three times three (16)

Jesień się zrobiła, niektórzy idą jutro do szkoły, jeszcze inni idą tam odprowadzając tych pierwszych, zrobiło się więc ciutkę przygnębiająco. Na smuteczek tego rodzaju nie ma wiele lepszych remediów, niż odrobina figurkowego hobby.

Oglądajki
Ixion Hale - bohater Custodes, limitowana figurka ForgeWorld pomalowana przez Garetha Nicholasa.
Da Red Gobbo - orkowy rycerz w czerwonym pancerzu, Grotskull's Workshop.
Mortarch of Night - dzieło C'tana.

Poradniki
Wideoporadnik malowania Lord of Contagion Death Guard, pokazane na kanale The War Gamer.
Malowanie wyłącznie washami - poradnij wideo Lukes Aps.
Malowanie dość specjalnych oczek - na dole wpisu.

Zbiórki społecznościowe
Nakładka na stół, przekształcająca niemal dowolny stolik w stół do gry. Fajna rzecz, szkoda że dość droga.
Drużyna niziołków do fantasy footballu - fajny klimat rzeźb.

Bonusowo
Armia Death Guard z czasów preherezyjnych w skali epic. Piękna rzecz.
Chronologia Goblinich Wojen z czasów Lepszego Świata.
Strona rodziny zajmującej się budową historycznych dioram.

Autumn is coming (and winter is coming too;)), some people are going to the school tomorrow, some other, older people are going to the school with their young childres, so it is a bit gloomy. There is nothing better for such a blue feeling then miniatures.

Something to look at
Ixion Hale - Custodes' hero, limited ForgeWorld miniature painted by Gareth Nicholas.
Da Red Gobbo - orc knight in red armour (red is not only faster but also stronger), painted by Grotskull's Workshop.

Tutorials
Video tutorial showing how to paint Death Guard Lord of Contagion by The War Gamer.
Painting with washes only - video tutorial by Lukes Aps.
Painting special eyes - take a look at the very end of this note.

Crowdfunding
Special table topper for gaming - great idea, unfortunately rather expensive.
Halfing team for fantasy football games - I really like sculpts.

A kind of bonus
Pre-Heresy Death Guard army in epic scale. Something truly great.
Chronology of the Goblin Wars from the Better World That Was.
Website of the family making historical dioramas.




czwartek, 13 lipca 2017

Terraforming (2)

Do poprzednio zrobionych skałek doszło kilka kolejnych. Tym razem "bloki skalne" obrobiłem nieco mocniej, zaokrąglając ich krawędzie. W sumie, jak na kilka takich terenów, sporo przy tym roboty. Malowanie jest identyczne z wcześniej pokazanymi skałkami, jedyna różnica to najmniejsza skałka - posłużyła mi ona jako próbnik innego pokrycia teksturą. Wszystkie skałki, poza tą najmniejszą, kryte są mieszanką pva i piasku o różnej granulacji - dość rzadką, niemniej jednak dającą przyjemny, chropowaty efekt. Mała skałka została pomalowana farbą teksturalną, która po wyschnięciu tworzy taki rodzaj faktury. Dość fajny efekt, prosty w uzyskaniu, na pewno możliwy do wykorzystania również na innych materiałach, w rodzaju podstawek.

A na koniec fotki pokazujące rozmiar skałek w porównaniu do figurek z epica, WFB i WH40K.

Few more rocks join a three made a little earlier. This time "rocks" are more weathered, with rounded edges. I have to say, that for few such little rocks they took a lot of time to be done. Painting is the same as with earlier rocks, the only difference is texture covering smallest outcrop. All those rocks were covered with mix of sand and pva glue before they were painted. It wasn't very thick paste but it gives a nice, rough finish. Smallest rock was painted with textured paint and then, once it was dry, painted to match the others. I think that the final effect is ok enough to be used on bases for example too.

There are also some photos showing size of the rocks against miniatures from epic, WFB and WH40K.










czwartek, 22 czerwca 2017

Terraforming

Czasem mam tak, że w środku prac nad czymś, mam gwałtowną chęć na zrobienie czegoś innego. Tak właśnie było ostatnio. Maluję coś ciut większego niż zwykle, ale nagle poczułem impuls pchający mnie do pobawienia się terenem. No dobra, oprócz impulsu była też chęć zrobienia czegoś nowego, co mogłoby pojawiać się w tłach zdjęć.

Zrobiłem trzy nowe skałki średniej wielkości - ich wysokość dobrałem tak, by były już normalną przeszkodą w grach w skali 28 mm, mieściły się w większości w kadrze fotografii i nadawały się do gier w skali epic i 15 mm.

Spodobały mi się na tyle, że dziś uruchomiłem prawdziwą terraformownię - wyciąłem kilkanaście podstawek, zrobiłem sześć podobnych skałek, czekających jeszcze na malowanie, a jutro - jeśli czas pozwoli - jeszcze z sześć czy osiem takich przeszkadzajek. Zamiar jest taki, żeby starczyło ich na połowę dużego stołu do gry lub zajęły całą powierzchnię stołu w rozmaitych skirmishach.

Sometimes I feel an urgent desire to paint or make something entirely different then a model I'm currently working on. Strong, unresistable desire hit me lately, in the middle of painting an old miniature slightly bigger then usual. Ok, I'll admin - a desire and a will to make something new for a photo backgrounds.

So I made three little rocks - they are high enough to be a good cover and los blocker in 28mm games, they are little enough to fit into most of my photos and they can be used in epic and 15mm scale games too.

I made them and I like them;) So today I launched a true terraforming facility - I made about two dozens of bases, six rocks of similar height are finished and are waiting to be painted and tomorrow - if time will permit - I will make another six or eight such rocks. I'd like to finally have enough of them to cover about half a 28mm game table or full skirmish table.







środa, 4 stycznia 2017

Miniony rok | In the past year

Tradycyjne podsumowanie minionego roku w hobby i na blogu - ponownie niespecjalnie optymistyczne. Najpierw trochę liczb dotyczących malowania. Udało mi się pomalować 49 figurek pieszych w skali 28 mm i jedno monstrum w tejże skali. Do tego doliczyć należy 14 pojazdów i 4 standy piechoty do epica i dwa elementy terenu. Wychodzi ciut lepiej niż w 2015 (odpowiednio 34, 4, 7, 7), niemniej jednak zdecydowana większość z pomalowanych miniaturek to wszelkiego rodzaju duchy, proste i szybkie w malowaniu.

Mormeg pokazał na blogu 40 figurek pieszych, dwie konne i jedno monstrum w skali 28mm, a także 9 pojazdów do epica (w 2015 było to 27 figurek 28mm, 33 podstawki piechoty i 14 epicowych pojazdów). W jego przypadku można więc mówić o sporym progresie - co zresztą widać na stole podczas naszych nielicznych, niestety, gier.

Google Statystics podaje, że blog zanotował  52 394 odsłon, 15034 unikatowych użytkowników, z czego blisko 74 procent pochodziło z Polski. Zadziwiająco dużo, jak na znikomą liczbę wpisów od września.

I jeszcze pięć najczęściej czytanych tekstów minionego roku:


A najbardziej popularnym wpisem pokazującym pomalowaną figurkę był o ten.

My traditional summary of past year on the blog and in the hobby - again not really optimistic. First some numbers regarding painting. I managed to paint 49 miniatures in 28mm scale and one monster in this scale too. Additionally, 14 vehicles and 4 infantry stands for epic and two terrains. It is a little bit higher then in 2015 (when I painted 34 28mm scale miniatures, four mounted miniatures and seven vehicles and seven infantry stands for epic) but one needs to remember that most of these miniatures were very simple to paint - various ghosts, etc.

Mormeg has shown on the blog 40 foot miniatures, two mounted and one monster in 28mm scale and 9 epic vehicles (2015 - 27 miniatures in 28mm scale, 33 epic infantry stands and 14 epic vehicles). So it is safe to say that my bro is painting more and more every eyar, which is clearly visible during our not to frequent games.

Google Statistics gives 52 394 page vies, 15034 unique users, with close to 74% of them coming from Poland. Well, it is surprisingly high considering how little I posted since September last year.

And five most frequently read notes published in 2016:

Dlaczego nie wierzę w Dziewiątą Erę (Polish only - Why I don't belive in 9th Age)
Rok z nowym światem Sigmara (Polish only - A year with a new world of Sigmar)
Wywiad z Andym Craigiem (Polish translation of interview with Andy Craig orginally published on Realm of Chaos 80s blog)
D&D, WFRP i narodziny fikcyjnego boga (again, Polish translation of interview with Phil Gallagher which was orginally published on Realm of Chaos 80s blog).

And the most popular note showing painted miniature was this one.

niedziela, 6 listopada 2016

Harlekin: wywiad z Darrenem Matthewsem

Kilka miesięcy temu wydawało mi się, że przetłumaczyłem wszystkie wywiady opublikowane przez Orlygga z bloga Realm of Chaos 80s z dawnymi pracownikami Games Workshop. Jak się okazało, umknęły mi trzy rozmowy. Dziś czas na pierwszą z nich. Oryginał można przeczytać tutaj, ja natomiast zachęcam do zapoznania się z wcześniejszymi wypowiedziami ludzi dawnego GW - pozostając przy tematyce malarskiej, zachęcam do przeczytania rozmów z Mikiem McVey'em, Guyem Carpenterem czy Andym Craigem.


Oldhammer to rezultat splotu dwóch okoliczności. Nostalgii i mediów społecznościowych. Bez nich nie byłoby tej społeczności, która daje nam tak wiele frajdy.  Społeczności międzynarodowej, rzecz jasna, organizującej regularne wydarzenia w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i innych krajach. Łatwość kontaktowania się, związana z nowoczesną technologią, to jedna z przyczyn wzrostu popularności oldhammera w ostatnich trzech latach, przyczyniła się też do organizacji naszych spotkań, do wymiany i badań w sposób niemożliwy jeszcze dziesięć lat temu.

Dzisiejszy wywiad poświęcony starym czasom zawdzięczamy właśnie mediom społecznościowym, gdyż jego bohater, Darren Matthews, przyłączył się do społeczności oldhammerowej poprzez grupę na Facebooku. Jeśli nie rozpoznajecie jego nazwiska, Darren był jednym z członków oryginalnego zespołu ‘Eavy Metal w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. Ale jego powiązania z Citadel Miniatures i Games Workshop są znacznie dawniejsze - prawdę mówiąc, jak zobaczycie, był z nimi związany od praktycznie samego początku.

Na szczęście dla nas Darren bardzo chętnie zgodził się odświeżyć swoje wspomnienia i głęboko zaczerpnął mocy ze Spaczni, by podzielić się z nami swoimi wspomnieniami z czasów pracy dla firmy, kiedy to robił coś, co chcieliśmy robić chyba wszyscy - malował figurki za pieniądze. W imieniu wszystkich oldhammerowców chciałbym podziękować Darrenowi za czas, jaki poświęcił nam na pogawędkę o jego pracy w Games Workshop.

RoC80s: Jak wciągnąłeś się w gry fantasy i figurki?
DM: Fantasy zainteresowałem się dzięki oglądaniu filmów. Mój tata był wielkim fanem Jazona i Argonautów, przypuszczam więc, że od tego się zaczęło. Pierwsze figurki Citadel kupiłem gdzieś koło 1980 r., w sklepiku na Steep Hill w Lincoln. To były szkielety z serii Fantasy Tribe. Następnym zakupem były koboldy i tak to się właśnie zaczęło. Toy Shop w Lincoln zaczął wówczas sprzedawać blistry i od tego czasu nic nie było już takie same. Około 1985 r. poznałem w Lincoln Chaza Elliota, zafiksował się na figurkach fantasy, a ja byłem urzeczony jego malowaniem, starałem się je naśladować. W tamtym czasie w Lincoln otworzył się też sklep, który sprzedawał wyłącznie figurki fantasy i gry, zacząłem dla nich malować miniaturki na wystawę w zamian za niepomalowane odlewy. Przeczytałem też Kolor Magii, pierwsze wydanie książki napisanej przez niejakiego pana Pratchetta, byłem nią zafascynowany. Nigdy nie wciągnąłem się w granie, ale od samego początku byłem zbieraczem i malarzem.

Szkielety z serii Fantasy Tribe. Pierwsze figurki Citadel Darrena Matthewsa.
RoC80s: Kiedy więc zacząłeś pracę dla Games Workshop, miałeś już spore doświadczenie dotyczące figurek i ich malowania. Jak dostałeś pracę zawodowego malarza figurek??
DM: Na początku 1987 roku, kiedy miałem niewiele ponad 20 lat, przeprowadziłem się do Nottingham i cieszyłem się zbieraniem i malowaniem figurek. Moja praca związana z archeologią dobiegła jednak końca, ponieważ skończyło się finansowanie projektu, zdecydowałem się więc wysłać próbki swoich prac do studio, bez większej nadziei na sukces. Tydzień później do moich drzwi zapukał John Blanche, który zaproponował mi pracę w studio!

Byłem, delikatnie mówiąc, oszołomiony, sądziłem dotychczas, że moje malowanie było o wiele za słabe na White Dwarfa. Z Johnem przyszedł do mnie Sean Masterton, który wówczas był redaktorem White Dwarfa. Byli po pracy, jak się potem dowiedziałem, i szli na curry.

Pierwszego dnia strasznie się denerwowałem, moim chrztem bojowym było spotkanie z zespołem malarskim. W tym czasie ‘Eavy Metal składał się z Mike’a McVey’a, Colina Dixona, Dave’a Andrewsa i Sida, naszym szefem był John Blanche. Tony Ackland i H dzielili z nami studio, czułem się tam naprawdę nie na miejscu, z całkowicie innej ligi. Po kilku tygodniach rozumiałem już większość z tego, co mówiło się w pomieszczeniu i wiedziałem, czego oczekuje się od zatrudnionego w pełnym wymiarze czasu malarza.

Niektórzy członkowie zespołu 'Eavy Metal z czasów Darrena. Lee 'Mam zajebistą fryzurę z lat 80’ Dudley pomagał w trakcie wakacji. Szczęściarz!
RoC80s: Wspomniałeś tajemniczego Sida Malarza. Nie wiemy zbyt wiele na jego temat, znanych jest tylko kilka zdjęć, wspomina go artykuł czy dwa. Możesz powiedzieć nam coś więcej o tym człowieku?
DM: Sid nazywał się Tim Croxton. Wydaje mi się, że tak właśnie pisze się jego nazwisko, pochodził z Eastwood. Był bardzo inteligentny, ale miał w sobie sporo buntownika. Kiedy się już go bliżej poznało, okazywało się, że to bardzo sympatyczny, miły człowiek. Bardzo interesował się motorami i samochodami. Nie wiem co się z nim działo, kiedy odszedł ze studia, ja sam zresztą też skończyłem pracę niedługo po nim, bo atmosfera w studio zaczęła się zmieniać.

RoC80s: Jak wyglądały pierwsze dni, szkolenie w pracy malarza w studio?
DM: Przez kilka pierwszych tygodni wykańczałem stare, niespecjalnie pilne projekty, takie jak Leśne Elfy czy Orki i Snotlingi z serii fantasy. Stopniowo otrzymywałem do malowania nowości, które miały pojawić się w White Dwarfie, zazwyczaj w kolejnym miesiącu. Zacząłem też malowanie kilku rzeczy w czasie wolnym, poznałem bliźniaków Perry, którzy pracowali w innej części studia, dało to początek mojemu zbieraniu figurek historycznych. Właścicielem firmy był wówczas Bryan Ansell, kiedy go spotykałem, zawsze wszystko grało między nami. John Blanche zachęcał mnie do eksperymentowania z tuszami i farbami, próbowania nowych technik malarskich, z których nigdy wcześniej nie korzystałem.

Zawsze uważałem, że John jest największym mistrzem malowania, a Mike McVey jest tuż za nim. W tamtym czasie wszyscy mieliśmy różne style malowania, nie przypominam też sobie, by istniała jakaś jednolita, firmowa metoda malowania. Stopniowo docierały do nas grafiki Tony’ego Acklanda pracującego nad Realms of Chaos, a potem figurki do malowania. Część rzeźb bardzo mi się podobała, co do innych byłem dość sceptyczny, mimo to ich malowanie sprawiało mi dużo przyjemności.

Ikoniczny obecnie schemat kolorów wybrany przez Darrena do pomalowania tego orka. Z pewnością wielu z czytelników go kopiowało. Poniżej przykłady pomalowanych przez Darrena Dreadnoughta Chaosu i wczesnej wersji Sentinela Gwardii Imperialnej.





Ten sam model na zdjęciu cyfrowym. Fotografia Steve’a Casey’a. Model pochodzi z kolekcji Bryana Ansella, Wargames Foundry, Stoke Hall Stables
.
A tutaj, na nieco rozmytym zdjęciu, ten sam sentinel. Fotografia Steve’a Casey’a. Model pochodzi z kolekcji Bryana Ansella, Wargames Foundry, Stoke Hall Stables. 
RoC80s: Czy w czasie pracy w studio mogłeś pracować nad jakimiś projektami nieco bardziej osobistymi? W tym czasie powstało dużo dioram - nad czym ty pracowałeś?
DM: W wolnym czasie pracowałem nad moimi własnymi projektami (do moich prywatnych zbiorów). Któregoś dnia wymyśliłem, że skonwertuję plastikowego rhino i zrobię z niego pojazd przejęty przez Nurgla. Podobał mi się pomysł czołgu stopionego w jedno z żyjącymi istotami, wyrzeźbiłem więc z green stuffu robaki wypełzające z kadłuba. Obrzydziły parę osób widzących projekt we wczesnym etapie, ale i tak go kontynuowałem.

Uwielbiałem malować czołgi, pomalowałem kilka pierwszych transporterów Rhino i Predatora. Moimi ulubionymi aspektami Chaosu był Khorne i Nurgle, lubiłem malować figurki istot im oddanych. Któregoś razu Kev Adams przysłał do nas Phila Lewisa, który zrobił nam wszystkim zdjęcia z dziwnymi minami, wykorzystano je jako źródło inspiracji do niektórych z rzeźb Keva do Chaosu. Każdy dzień był inny, odpowiadało mi zróżnicowanie figurek i robienie modeli. Pierwsze mieszane, plastikowo-metalowe modele Gwardii Imperialnej w studio nie zostały przyjęte specjalnie dobrze, potem takie mieszane figurki stały się częstsze, praca nad nimi zawsze była pewnym wyzwaniem. Powoli nabierały rozpędu też tytany, kiedy pracowałem dla GW trwały prace nad modelami w skali epic. Prawdziwym wyzwaniem było pomalowanie wszystkich figurek pierwszych harlekinów, wyrzeźbionych przez Jesa Goodwina - musiałem skończyć je na ilustrację na pudełko w czasie świątecznego weekendu. W ich malowanie włożyłem wszystkie swoje umiejętności, oglądając je jednak teraz nadal uważam, że miałem na nie za mało czasu.

Tylna strona pudełka RTB6. Wzory i pomysły Darrena są nadal inspiracją dla obecnych malarzy,to przyjemność móc przypisać je konkretnej osobie. 
RoC80s: Czy dobrze zrozumiałem? Pomalowałeś oryginalne modele harlekinów w czasie świątecznego weekendu?
DM: Tak, chodzi o harlekinów z pierwszego zestawu pudełkowego. Dostałem je w piątek po południu, a pomalowane dostarczyłem rano we wtorek - ku wielkiemu zdziwieniu wszystkich. Moja ówczesna dziewczyna wyjechała, więc każdego dnia malowałem po jakieś 12 godzin i udało mi się je skończyć. Wcześniej krótko rozmawiałem z Jesem Goodwinem na ich temat, ale w gruncie rzeczy wymyślenie kolorów i wzorów pozostawiono mojej decyzji. Przykazano mi, żebym nie podkreślał sutków widocznych na korpusie jednej z kobiet, ale chyba nigdy tego nie robiłem. O ile dobrze wiem, ten zestaw był jednym z największych hitów w historii firmy, jestem dumny, że przyczyniło się do tego moje malowanie. Rzeźby Jesa Goodwina były wspaniałe i bardzo zaawansowane na ówczesne czasy, jeśli chodzi o pozycje. Z perspektywy czasu malowanie tych figurek wymagało mnóstwa pracy, jednak naprawdę sprawiło mi wiele przyjemności.


RoC80s: Wspomniałeś atmosferę w studio - jak wyglądała wówczas praca w tym miejscu?
DM: Warunki pracy były doskonałe, ale ja nie byłem do tego przyzwyczajony, bo wcześniej zajmowałem się tylko pracą na zewnątrz, w archeologii, w bardzo mieszanych zespołach. Kiedy zaczynałem, nie byłem pewny swoich umiejętności malarskich i trzeba przyznać, że było to widać. Zawsze bardzo krytycznie podchodziłem do swoich prac i nie lubię pracować w pośpiechu. Trochę czasu zabrało mi też przywyknięcie do gadania w studio, przypuszczam też, że przez parę pierwszych tygodni Sid trochę mnie testował, ale w końcu jakoś doszliśmy do porozumienia i zostaliśmy potem kumplami. Dzień, w którym opuścił studio był jednym z najgorszych, jeśli nie najgorszym, jakie przeżyłem w pracy, ponieważ wtedy byliśmy już naprawdę dobrymi przyjaciółmi.

Czasami, w niektóre dni, mieliśmy do malowania tylko jedną figurkę, w inne musieliśmy malować seriami, bo zbliżał się termin. Był spory nacisk na terminowe oddawanie prac, wiązały nas daty wydawania. Po kilku miesiącach przywykłem i nawet cieszyłem się z tego całego chaosu i zamieszania, swoistej anarchii, jaka panowała wówczas w studio. Byliśmy świetnym zespołem, dobrze nam się pracowało, byliśmy w mniej więcej tym samym wieku, mieliśmy więc podobne poczucie humoru i spojrzenie na świat.

Konkursy Golden Demon, jakie robiliśmy w latach osiemdziesiątych, zawsze - szczerze mówiąc - nieco mnie przerażały i przytłaczały. Niespecjalnie dobrze radziłem sobie postawiony przed tłumem ludzi, w tamtych czasach nie cierpiałem też malowania pokazowego, w sklepach czy przed publicznością. Dziś, jak mi się wydaje, nie byłoby to problemem, jestem trochę pewniejszy swojego malowania. Bryan był jednak świetnym szefem, tak samo John Blanche, obaj jakoś radzili sobie z moim zdenerwowaniem. Spotkałem też Frasera Graya, był niesamowitym facetem, uwielbiałem jego prace, które były, po prostu, niesamowite. Odwiedził studio parę razy w trakcie mojej pracy dla GW.

Nurglowy Rhino Darrena pojawił się w tej dioramie pokazanej na tylnej okładce 113. numeru White Dwarfa. 

RoC80s: Jak z czasem zmieniała się ta atmosfera pracy?
DM: Pod koniec mojej pracy w firmie atmosfera zaczęła zmieniać się na nieco bardziej korporacyjną, wyłaniał się też jednolity styl malowania, który nie do końca odpowiadał niektórym spośród nas, a niektórzy niespecjalnie dobrze go czuli. Przedtem pracownikom ufano na tyle, że mogli sami malować na swój sposób. Kiedy ktoś nie był zadowolony z tego co zrobił, pokazywał to reszcie i dostawał szczere opinie, koledzy zawsze byli chętni do tego i taka ocena była bardzo wartościowa. Wydaje mi się, że kiedy dojrzałem do odejścia, praca nie sprawiała mi już tyle przyjemności, co wcześniej.

RoC80s: Czy były jakieś inne linie figurek, nad którymi pracowałeś, z których jesteś naprawdę dumny jako malarz?
DM: Dużą przyjemność sprawiły mi figurki do Space Hulka. Kiedy zobaczyliśmy pierwsze miniaturki terminatorów, dosłownie zwaliło nas z nóg. Moim ulubionym zakonem marines były Kosmiczne Wilki, byłem jednym z pierwszych malarzy malujących czarne wilcze łby na żółtym tle. W połowie 1989 r. moje życie trochę się zmieniło, podróżowałem bez przerwy między Lincoln i Nottingham i miało to wpływ na moją pracę. Któregoś razu w 1989, impulsywnie, zdecydowałem się odejść, jak mi się zdaje, nie myślałem wtedy specjalnie rozsądnie, ale pracowałem dla firmy 18 miesięcy i potrzebowałem zmiany. Patrząc wstecz, nie żałuję pracy w takim fantastycznym środowisku, pośród takich fajnych, utalentowanych ludzi. Zawsze będę wspominać tę pracę z dumą, sprawiała mi dużo przyjemności, malowałem w końcu figurki dla jednej z najlepszych, w tamtym okresie, firm figurkowych na świecie.

Przyjemność sprawiała mi też powolna praca nad Kosmicznymi Wilkami, ale nigdy jakoś nie zebrałem się na tyle, by je skończyć, miałem za dużo do malowania w pracy, zamierzałem jednak pomalować cały zakon. Phil Lewis zrobił trochę zdjęć tego, co było gotowe, jedno z nich trafiło nawet na tył White Dwarfa. Frajdę sprawiało mi też malowanie krasnoludów Maraudera dla Trishy i Ala Morrisonów. Malowaliśmy je na zlecenie firmy, ale chyba nigdy nie przypisano nam oficjalnie tych malowań. Żołnierze Imperium, których wtedy pomalował dla nich Mike McVey, byli wówczas naprawdę niesamowici. Mike był najlepszym malarzem w studio.

Jedna z moich ulubionych prac Darrena z czasów pracy dla GW, Gargant orków w skali epic.

Jestem prawie pewny, że ten model był widoczny wśród figurek członku genokultu pokazywanych przez Bryana w czasie ubiegłorocznego spotkania BOYL.

Wojownicy Chaosu to ikona Warhammera. A ich malowanie nigdy nie było bardziej chaotyczne. To jeszcze jeden z moich ulubieńców.