niedziela, 12 czerwca 2016

Dlaczego nie wierzę w Dziewiątą Erę

9th Age to fanowski projekt gry bitewnej, powstały po zniknięciu z rynku Warhammera FB w jego poprzedniej odsłonie i wprowadzeniu na jego miejsce Age of Sigmar. Po tym ruchu GW szczęki wielu graczy przez dłuższy czas leżały na podłodze, natomiast mózgi mniej lub bardziej intensywnie przetwarzały parę kwestii, które można sprowadzić do jednego mianownika - Co teraz? Co będzie z moimi figurkami?
Ok, trochę może upraszczam, przewijały się też zapewne pytania w stylu "W co będę grał na turniejach?" oraz najprostsze - "Dlaczego zniszczyliście mi moje hobby?".

W rezultacie, nie wchodząc w szczegóły, powstał projekt zrobienia gry mokrego-snu warhammerowych uber-nerdów, który pozwoli na dalszą zabawę. W skrócie, wzięto wszystkie istniejące armie, zmieniono nazwy zarówno ich, jak i jednostek, poprawiono i zmieniono część zasad, wprowadzając tak ukochany przez turniejowców "balans" (nie można wziąć więcej niż dwie sztuki tych maszynek, chyba że walczysz przeciwko tymitym, wtedy możesz wziąć jedną, ale jeśli walczysz przeciwko tamtym, to możesz wziąć cztery). Dodano nazwę "9th Age" (aluzja chyba dla wszystkich czytelna) i uruchomiono machinę marketingową na rozmaitych forach, stronach i blogach, ogłaszając nadejście "gry wszystkich gier", będącej rozwiązaniem wszystkich problemów graczy WFB. Czego tu nie ma - jest i dla turniejowców (przygotowana specjalnie z myślą o nich) i dla graczy wolących spokojne popykanie ze znajomymi (możesz używać swoich dotychczasowych figurek, a nawet kupować figurki nie GW!), dla miłośników fluffu (wszystkie księgi napisane od nowa, historia 10000 lat wstecz, języki opracowane przez współpracujących z nami lingwistów (serio, taką zachętę widziałem na jednym z blogów)), dla miłośników wielkich bitew. Jest to, po prostu, system dla wszystkich.

Pomijając już kwestię taką, że nie wierze w grę, która będzie odpowiadała wszystkim, wrzucę parę słów od siebie i wbiję, mam nadzieję, kij w mrowisko, pisząc dlaczego, moim zdaniem, projekt nie ma szans na zdobycie dużej popularności. Dla jasności, zrobię to w punktach.

Po pierwsze primo, osobiście zupełnie nie podoba mi się projekt wykorzystujący, bez żenady, dorobek dziesięcioleci pracy kogoś innego, ukryty pod płaszczykiem zmienionych nazw i odmiennej historii świata. Ok, argument osobisty, czyli raczej z dupy, nic jednak nie poradzę, że dla mnie z gatunku istotnych.

Po drugie primo, już właściwe, gry tworzone przez zapaleńców z reguły kończą jak Linux. System świetny, mający się doskonale, rozwijany i wzbogacany przez dziesiątki fanów z całego świata. A jednocześnie w wersjach niekomercyjnych instalowany na hmmm... co setnym komputerze? Co tysięcznym? Dla podparcia swojej tezy - na jakieś półtora miliona wyświetleń Miniwojny google podaje mi, że wejść z różnych rodzajów Linuxa (poza Androidem) było 2 procent. Z Androidem 4 procent. Ok - jak to ma się do gry jako takiej? Ano tak, że produkt tego rodzaju z uwagi na brak wsparcia konkretnego producenta, kończy z budżetem reklamowym bliskim zeru (stąd zresztą wysyp wszelkich wątków na forach i neoficka działalność wyznawców 9th age, wyskakujących nawet z lodówki z informacją, że "coś tam znowu dodaliśmy". A budżet reklamowy bliski zeru, w obecnych czasach, wobec możliwości wyboru dziesiątek innych gier... Sami rozumiecie... Po pierwszym hajpie łatwo nie będzie.

Secundo, 9th Age jest produktem bardzo mocno związanym ze sceną turniejową, będącą dla mnie całkowitym wykrzywieniem tego, czym był, przynajmniej przez długi czas, WFB. Gracze turniejowi, zwłaszcza ci biorący udział w rozgrywkach o złote kalesony na dupie Maryny, w rodzaju ETC, równie dobrze mogliby przesuwać tekturowe znaczniki. Jest im całkowicie obojętne, w co grają - w jakim świecie (po cholerę świat), na jakich zasadach. Stąd też zresztą, podejrzewam, relatywnie dobre przyjęcie Dziewiątej Ery w ich światku. Scena turniejowa jednak, moi drodzy, niewiele czyni. Osoby do niej należące są przeświadczone i o swojej liczności, i o, nazwijmy to, znaczeniu, w bitewniakowym świecie - w końcu odbywały się lub odbywają dziesiątki imprez. Cóż, to perspektywa kogoś zamkniętego w kloszu - dość ograniczona. Graczy turniejowych nie jest aż tak wielu, by zdołali sami zapewnić wsparcie dla gry. A właśnie, wsparcie...

Tertio... czyli rzeczony support gry. Oczywiście, na razie wygląda to nieźle. Zasady są, pojawiają się pierwsze książki armijne, są tłumaczenia na różne języki. Figurki, rzecz jasna, są w spadku po WFB, pojawiły się jednak już producenci, którzy z entuzjazmem wskoczyli na wóz z napisem 9th Age, ogłaszając, że oni z chęcią zrobią miniaturki do konkretnych armii. Nic, tylko brać, kupować, wybierać. Raj na ziemi. Ośmielę się zauważyć, że stan taki istniał od zawsze. Od zawsze było od groma alternatywnych producentów. Co się zmieniło? Nic:) Nie widzę na horyzoncie żadnej firmy, która byłaby w stanie ogarnąć 9th Age całościowo - od poświęcenia środków na reklamę, poprzez wspieranie imprez, turniejów, naukę gry, itd., po produkcję spójnych artystycznie i pełnych armii istniejących w zasadach. Siłami samych fanów nie da się jechać ani wiecznie, ani daleko...

Quatro. Jednym z argumentów ludzi rozwijających 9th Age jest to, że na rynku nie ma "niczego, co przypominałoby WFB". No cóż, w samym tym stwierdzeniu widać wyraźnie inspirację, prawda? Ale pomijając już to, jest to, po prostu, nieprawda. Na rynku jest całkiem sporo gier oferujących możliwość rozgrywania dużych bitew wieloma figurkami, w światach fantasy. Najbardziej popularna jest, chyba, gra Mantica Kings of War, ale systemów takich jest więcej. Jakoś... kurde, jakoś żaden z nich nie zdobył większej popularności, dlaczego? Ano dlatego, że promocja i rozwój takiej gry wymaga czterech rzeczy. Pieniędzy, pieniędzy, pieniędzy i czasu. O ile tego ostatniego twórcy 9th Age mają dużo, o tyle pierwszych trzech elementów w ilościach koniecznych do rozwoju raczej nie mają...

Z tych właśnie czterech powodów nie wierzę w żadną Dziewiątą Erę. Uważam, że to projekt w rodzaju Alternative Armies do WFB (wyguglujcie sobie, fajna rzecz). Będzie bawiła zapaleńców, ale nic więcej.

Z pozytywów - podoba mi się część grafik do rozmaitych armii 9th Age. Ale żeby nie być takim słodziaszkiem dodam, że inspiracje grafikami do Warhammera są w części z nich tak bezczelne, że gdybym nie wiedział wcześniej, uznałbym je za oficjalne ilustracje GW. Czyli znowu - jechanie na plecach gigantów:)

Macie, kij wbity:)






17 komentarzy:

  1. To samo można napisać o Warheim FS.

    Oczywiście skala nieporównywalna ale wydaje mi się, że motywy powstania obu systemów były podobne - gracze pozbawieni wsparcia wydawcy sami wzięli sprawę w swoje ręce.

    Wiadomym jest, że bez wsparcia finansowego gra nie ma takiej siły przebicia ale nie sądzę by o to w tym chodziło.

    Uważam też, że niepotrzebnie szydzisz z szukania "balansu". Wiem, że to zabawa w gonienie króliczka ale hej, czemu nie? Skoro można coś poprawić to zróbmy to, szczególnie, że wydawca juz tego nie zrobi.

    Co do zarzutu o korzystanie z dorobku GW, to przecież i GW nie odkryło Ameryki a umiejętnie ułożyło układanķę z elementów, które stworzył kto inny.

    Co innego, gdyby był to projekt komercyjny skierowany na zysk. Aje w przypadku 9th Age tak nie jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za literówki ale nie wbija się kija w mrowisko w czasie meczu ;) Człowiek patrzy na tv pisze na telefonie a licho zwane autokorektą nie śpi ;)

      Usuń
    2. Nie szydzę:) Warheim nie ma (a może ma?) ambicji bycia cudem wcielonym, następcą WFB, panaceum na wszystkie problemy świata gier bitewnych. W przypadku 9th Age chyba jest właśnie w ten sposób, że - przynajmniej sądząc z tego, co wypisywane jest na forach - mają takowe ambicje.

      Usuń
    3. QC, różnica między Warheimem a 9th Age jest taka, że Warheim naprawił całkiem sporo dziur i wad Mordheima. 9th Age nie rozwiązuje żadnego z istotnych problemów WFB poza tym, że przepychają kołeczek raz w tą raz w tamtą. Jeżeli ktoś nie lubił 8ki - nie ma szans aby polubić 9th Age. 9th age to projekt dla największych zapaleńców 8 edycji, ot kolejna nisza :-) Co prawda nie wróżę im aż tak źle jak Inkub, jestem raczej pewien, że gra się utrzyma przez pewien czas, ale gracze będą "wymierać" i w odróżnieniu od Warheima, który ma bardzo łagodny próg wejścia nowych nie będzie przybywać. Zasady to jedyne co 9th Age może oferować, a one nigdy nie były najmocniejszym punktem WFB (a dla mnie subiektywnie były najsłabszym).

      Usuń
    4. Pewnie, że nie. Warheim FS to panaceum na błędy Mordheim ;)

      A tak, poważnie. Mnie się wydaje, że w przypadku 9th Age to celowy zabieg marketingowy. Jak sam zauważyłeś, nie dysponują dużym budżetem, więc jedyne co im zostaje to 'szokowanie'. Czy gdyby nie owa ambicja do bycia jedynym i słusznym następcą WFB poświęciłbyś swój cenny czas na napisanie tekstu o 9th Age?

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Maniex: 9th age nie rozwiązuje żadnego problemu z wfb? To znaczy? Bo zasady i balans jako tako jest super w porównaniu do bullshitu z 7 i 8 edycji by gw. Rozwiń proszę swoją wypowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z balansem jest taki problem, że każdy widzi go inaczej. Choć opinie znanych mi graczy aktywnie grających w 9th Age są raczej pozytywne.

      Usuń
    2. @Damian Ciarka: Maniex nie tak dawno wyliczył problemy z WFB w artykule o mechanice gier bitewnych. Myślę, że pewien kontekst dla jego wypowiedzi znajdziesz tutaj: http://maniexite.blogspot.com/2016/05/mechanika-w-grze-bitewnej.html

      Usuń
    3. Artykuł, owszem, ciekawy, tylko żeby zgodnie z nim "poprawić problemy WFB" to należałoby po prostu wyrzucić WFB przez okno, bo w niemal każdej kategorii jest opisany jako najsłabszy :p

      Usuń
    4. @G. Madrjas: W rzeczy samej! I zdaje się, że GW dokładnie tak postąpiło :P

      Usuń
    5. KoW naprawia większość problemów WFB. GW miało do wyboru zrobić drugie KoW albo... :-)

      Usuń
  4. Na gruncie WFB wyrosło sporo "sportowców" - turniejowych bestii, które znalazły się na lodzie po wejściu AoS. Dobrze, że jakoś sobie poradzili i znaleźli sobie nowy grajdołek. Życzę im wszystkiego dobrego. Niech im 9th Age dobrze żre i się rozrasta. Niestety, trudno nie uznać słuszności Twoich argumentów, Inkubie - łatwo na pewno nie będzie. Ale kto wie, może jakoś się to utrzyma?

    OdpowiedzUsuń
  5. Z mojego pkt widzenia ( gram w wfb od ok 10 lat, na turnieju jestem średnio może raz w roku grywmy głównie do piwa z kumplami) 9th age jest swego rodzaju wybawieniem ;) myślę że zdecydowanie nie doceniasz tego projektu :) jasne każdy napisze że skoro turniejowo nie gram to mogę grać dalej na 8mke i tak pewnie by było. Natomiast każdy system potrzebuje zmian raz na kilka lat żeby dalej był atrakcyjny. Bo choć by nie wiem jaki był zajebisty fluff i klimat jeśli grasz kilka lat na tych samych zasadach wpadasz w schematy. Dla mnie problem z 9th age będzie za jakieś 2-3 lata. Jeśli do tego czasu żadna firma nie zdecyduje się w system zainwestować ( nowe figurki a co za tym idzie zasady do nich itd) to system zacznie umierać. co do ilości osób grających to też bym tego nie podważał bo myślę że 9th age może być aktualnie najpopularniejszym bitewniakiem w naszym kraju ( oceniam to tylko na podstawie zporej rzeszy znajomych w całym kraju oraz konwentów gdzie z reguły turnieje 9th age gromadzą tyle graczy co wszystkie pozostałe gry razem. Nie jestem jakims wielkim fanem tego systemu( bo w moich armiach jest kilka rzeczy które wolałem w oryginale) ale jest to naprawdę solidnie napisana poprawiona 8 edycja. I argument że nie ma innych systemów które mogły by zastąpić wfb jest w pełni prawdziwy. Kings of war podobnie wygląda jedynie na obrazkach natomiast to zupełnie inna gra.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bardzo wieże w 9th Age ale masz racje w 100%, ja teraz trochę ogarniam zamówienia na figurki i co ciekawe np. w Anglii Belgi nie wiedzą co to jest 9 Age więc jakiś problem z promocją reklamą a dlaczego? bo jak było napisane wyżej na takie działania potrzebna jest kasa

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem wśród tych 2%, co to wchodzą na Twojego bloga z Linuxa :P.
    Ciekawy artykuł, ale za słabo znam temat 9th Age, by się merytorycznie wypowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  8. No i 9th Age wyszedł na bazie niezadowolenia Age of Sigmar. Teraz, po roku, kiedy GW zaczyna się dostosowywać i AoS "ożywa" i ma coraz więcej pochwał - 9th Age wyparuje. Próbowałem przejść przez podręcznik 9th Age i tak jak Maniex tutaj wspomniał - nie naprawia żadnych błędów Warhammer FB. To po prostu Warhammer 8ed z liftingiem. Dla mnie to po prostu 8ed bis. Nic zupełnie lepszego.

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością czytam zawsze wszystkie komentarze - pozytywne i negatywne, choć co do tych ostatnich wolałbym, by były merytoryczne. Zostaw ślad swojej obecności komentując lub dodając blog do listy obserwowanych.

I always read all comments with great pleasure - both positive and negative ones. Speaking about negatives - please be constructive and let me improve my blog. Comment or follow my blog.