czwartek, 26 września 2013

Pytania do firmy Tereny do gier | Questions for interview with Tereny do gier company

Za kilka dni na blogu pojawi się wywiad z firmą Tereny do gier, zajmującą się produkcją makiet terenu do gier bitewnych w skali 28 i 15 mm, a - od niedawna - także modeli pojazdów z II wojny światowej w skali 15 mm. Firma ta jest także wytwórcą żywicznych budynków w tej skali, wydawanych przez Wargamera do gry "Ogniem i mieczem". Jeśli macie jakieś pytania dotyczące działalności firmy, jej planów, jesteście zaciekawieni nową serią pojazdów - proszę o pytania w komentarzach. Najciekawsze pytania, zdaniem Terenów do gier, zostaną nagrodzone modelami pojazdów pancernych - Shermana Firefly, T-34/85, Jagdpanthery oraz Hetzera. Na pytania czekam do godz. 12 w poniedziałek 30 września.
Pierwszy model firmy, niemiecki niszczyciel czołgów Hetzer, można obejrzeć w recenzji, zamieszczonej na hiszpańskojęzycznym blogu Akihabara Station.

In a few days time I will publish a interview with Tereny do gier company here on the blog. This company is a manufacturer of terrain accessories in 28 and 15 mm scale, is launching new range of resin 15 mm scale vehicles of WW2 and produces all resin buildings for Wargamer's "By Fire and Sword" game. If You are interested in company's products, if You would like more about future plans, if You would like to ask some questions - please do! Write them in the comments section. Most interesting ones, according to the Tereny do gier, will get some prizes - new 15 mm scale vehicles - Sherman Firefly, T-34/85, Jagdpanther or Hetzer. I will send all questions to the company on the noon of 30th September.
First 15 mm scale vehicle from Tereny do gier, German tank destroyer Hetzer, was reviewed by Spanish-language Akihabara Station blog already, check it here.


wtorek, 24 września 2013

Sierżant White Scars | White Scars sergeant

Kilka dni temu pokazałem swojego sierżanta Black Templars, dziś czas na taką samą figurkę w malowaniu Białych Szram mojego brata. Trudno chyba wyobrazić sobie bardziej przeciwstawne malowania - dominująca czerń i dominująca biel, obie przełamane - choć w różnym stopniu - czerwienią. Na tym przykładzie widać doskonale, jak różne kolory wpływają na odbiór tej samej przecież miniaturki. Paradoksalnie, patrząc na obie stojące obok siebie mam wrażenie, że oglądam jedną pomalowaną w całości, drugą psiukniętą czarnym podkładem, z pomalowanymi dopiero niektórymi elementami. Chyba jednak czas zacząć znacznie bardziej kontrastować krawędzie czarnych pancerzy - lub natryskiwać znacznie jaśniejsze rozjaśnienia.
Która figurka wygląda lepiej?


My Black Templars sergeant was shown here few days ago, today it is time for exactly the same miniature painted in colours of my bro's White Scars. It is hard to imagine more starking contrast - dominant black and dominant white, both with red as a additional colour - but with a varying quantity. It is excellent example how colours tend to change look of the miniature. When I look at these miniatures standing next to each other, I have a feeling that one is fully painted, second barely undercoated in black, with just some elements fully painted. I think it is time to paint much more contrasting armour edges or highlight black with much lighter colours airbrushed on.
Which miniature looks better?







niedziela, 22 września 2013

Z półki Mormega: Eisenhorn (Omnibus)

Prawdę powiedziawszy, moje zetknięcie się z Eisenhornem, a właściwie książką o nim, było dość przypadkowe i późne. Pierwszy tom serii ukazał się dwanaście lat temu, co - jak na prozę związaną z produktami Games Workshop - odpowiada określeniu "wieki temu". Autor, Dan Abnett, wspomina, że powstanie tego bohatera było bezpośrednio związane z wydaniem gry "Inquisitor", niespecjalnie udanej próby GW wejścia na rynek figurek 54 mm. Sama gra była bardzo fajna, problemem okazała się jednak jej skala, wymagająca budowy całkowicie nowych terenów... No, ale nie o tym ma być ten tekścik. Faktem jest, że całkowicie umknęła mi powieść o przygodach tego inkwizytora, zabrałem się za nią dopiero w niedawno minione wakacje, a i to niejako z rozpędu - najpierw przeczytałem bowiem omnibusa z przygodami Ravenora, ucznia i przyjaciela Eisenhorna. Zachęcony lekturą sięgnąłem więc także po chronologicznie pierwsze książki o Eisenhornie. Moje wrażenia o tym dość obszernym cyklu przedstawię zgodnie z porządkiem pisania książek.

W skład omnibusa wchodzą trzy powieści tworzące trylogię, powiązaną osobami bohaterów oraz niektórymi wątkami prowadzonych dochodzeń. Są to "Xenos" (wydany pierwotnie w 2001 r.), "Malleus" (ten sam rok pierwszego wydania) oraz "Hereticus" (2002 r.). Dodatkowo wydanie zawiera jeszcze dwa opowiadania - "Missing in Action" oraz "Backloth for a Crown Additional". Oba opowiadania przedstawiają po jednym z krótszych, choć absolutnie nie znaczy to że nieciekawych śledztw Eisenhorna. i  oba uważam za naprawdę dobre, podobało mi się zwłaszcza drugie z nich, wprost proszące się o przeniesienie na sesję RPG w rodzaju WFRP. Omnibus z wymienionymi wyżej tekstami ukazał się w 2004 r.

Głównym bohaterem całości jest Inkwizytor Gregor Eisenhorn. Czytając kolejne powieści uczestniczymy w najważniejszych w jego karierze śledztwach, rozrzuconych chronologicznie od czasów młodości, aż do momentu, w którym główny bohater jest już stosunkowo zaawansowany w latach - aczkolwiek absolutnie nie jest starcem wg. kryteriów Inkwizycji czy bogatych warstw społeczeństwa Imperium.

Nie będę wnikał w szczegóły treści powieści, by nie zdradzić wątków i rozwiązań fabularnych, napiszę jednak nieco na temat jakości samych fabuł. Pierwsza część trylogii jest, mówiąc krótko, nie dość że zdecydowanie najsłabszą częścią cyklu, to na dodatek po oczach bije jej bliskie powiązanie z grą. Wydanie tej książki związano z wydaniem "Inquisitora", część opisów czyta się więc jak fragmenty podręcznika gry, przedstawiające tło fabularne zabawy. Wyraźnie widoczne jest łopatologiczne wbijanie do głów czytelników pojęć, przedstawianie frakcji inkwizycyjnych, opisy walk niczym żywcem przetłumaczone z zasad gry na język książki. Przetłumaczone, powiedziałbym, dość zresztą nieudolnie. To, co w czasie rozgrywki na stole jest wspaniałą, pełną napięć i suspensów akcją i zabawą, czytane na kartach powieści nieraz brzmi nudnie, takie też właśnie miałem odczucie podczas lektury. Na dodatek akcja powieści jest boleśnie przewidywalna, jest, praktycznie rzecz biorąc, gotowym scenariuszem niezbyt wymyślnej przygody czy to gry fabularnej, czy fabularyzowanego skirmisza jak właśnie "Inquisitor". Rzekłbym, że produkowane taśmowo czytadła spod znaku "AD&D" obfitowały w bardziej zaskakujące zwroty akcji - choć w przypadku "Xenos" plusem jest przynajmniej sam świat. Być może moje wrażenia są nie do końca obiektywne, znam bowiem background użyty w książce i wyjaśnienia roli poszczególnych Ordo i stronnictw Inkwizycji były dla mnie jedynie nudnym powtórzeniem - możliwe, że dekadę temu były jeśli nie konieczne, to przynajmniej świeże. Obecnie jednak są nudnawymi wtrętami. Sytuacji nie poprawia fakt, że główny bohater całej opowieści jest straszliwie papierową postacią, z głębią kartki papieru. Zachowuje się i działa subtelnie niczym młot parowy - w sumie może adekwatnie do fabuły powieści.

Nieco lepiej wygląda sprawa w przypadku drugiej książki, czyli "Malleusa". Eisenhorn jest w niej już znacznie bardziej dojrzały, stracił część młodzieńczej zapalczywości, odrobinę inaczej patrzy na świat. Nabiera, w końcu, trójwymiarowości, przestaje być szkicem, przemienia się w krwistego bohatera akcji. W tej części trylogii znacznie, znacznie lepiej wygląda też schemat fabuły, która z poziomu kiepskiej przygody RPG awansuje do ligi niezłego kina akcji. Choć nadal, rzecz jasna, trudno nazwać dzieło Abnetta perełką literatury światowej, czytałem je bez większego bólu. Znacznie mniej jest też łopatologii, powiększa się grono popleczników inkwizytora, wprowadzone zostają też pewne interesujące postacie poboczne - część spośród nich zagości na stałe w całej opowieści, części zaś przyjdzie odegrać jedynie krótkotrwały, aczkolwiek ciekawy epizod. Szczególnie podobały mi się fragmenty dziejące się na stacji wydobywczej.

Zdecydowanie najlepsza jednak jest ostatnia część całej opowieści, czyli "Hereticus". Eisenhorn jest już w pełni dojrzały, doświadczony i z jego wcześniejszych, purytańskich przekonań zostało naprawdę bardzo, bardzo niewiele. Dysponuje rozległą bazą operacyjną, licznymi stronnikami, siedzibami, potężnymi powiązaniami. I nagle staje się coś, co przemienia go z łowcy w ściganą zwierzynę. On i jego ludzie są celem brutalnego, silnego, skutecznego i niesłychanie zdecydowanego ataku. Sposób, w jaki unika kolejnych pułapek, rozwinięcie i zakończenie całej historii czyta się znakomicie, gdzieś tylko w tyle głowy żal pewnych rozwiązań zastosowanych przez autora.

Nieco rozczarowało mnie jednak samo zakończenie, będące - w porównaniu do reszty książki - i krótkie, i pozostawiające niedosyt. Dużą zaletą wszystkich trzech opowieści jest ukazanie świata Warhammera 40K odmiennego od tego, jaki znamy z gry figurkowej i ze zdecydowanej większości książek Black Library. To już nie tylko mrok, zło, korupcja, macki, flaki i krew. Ok, wszystkie te elementy są obecne także i w trylogii Eisenhorna, jednak oprócz nich pojawiają się też fragmenty pokazujące życie obywateli Imperium na w miarę spokojnych planetach, gdzie prowadzone jest życie nie różniące się w pryncypiach aż tak diametralnie od tego, jakie jest naszym udziałem. Ciekawy, interesujący twist, w porównaniu do innych czarnobibliotekowych wydawnictw.

Moje wrażenia po przeczytaniu całego cyklu są ogólnie pozytywne. Drobne niedociągnięcia pierwszego tomu są z nawiązką niwelowane przez następne książki, a przecież nawet i "Hereticus", najlepsza z tych trzech powieści, nie jest końcem historii inkwizycyjnych. Niektórzy bohaterowie drugoplanowi pojawiają się w kolejnych częściach całego dużego cyklu - ale o tym za czas jakiś.

piątek, 20 września 2013

Sierżant Czarnych Templariuszy | Black Templars sergeant

Od dłuższego czasu na blogu nie pojawiła się żadna nowa figurka pomalowana przeze mnie, najwyższy chyba czas to zmienić. Kiedy mój brat zdecydował się w końcu na malowanie lojalistycznych Adeptus Astartes z zakonu White Scars, stwierdziliśmy, że i ja mogę pomazać jakieś figurki tej strony. Wybór był prosty. W zapasach Mormega było sporo figurek, które niespecjalnie nadawały się, z różnych powodów, na Szramy, ale pasowały do jednego z zakonów które rozważałem - Czarnych Templariuszy. Postanowiliśmy pomalować niewielkie armie, mające uzupełniać się na stole podczas gry.

Na początek jednak, nieco przypadkiem, wymyśliliśmy sobie niewielkie zawody. Obaj w swoich zbiorach posiadaliśmy niepomalowane figurki sierżanta kosmicznych marines, dodawane przez jakiś czas do zamówień sieciowych składanych na stronie Games Workshop. Postanowiliśmy pomalować te same figurki w barwach wybranych przez nas zakonów. Jako pierwszy swoją ukończył mój brat, ale na blogu pierwsza pojawia się moja miniaturka.

Jakoś tak się składa, że większość rzeczy jakie maluję do WH40K utrzymana jest w ciemnych tonacjach. Jak widać, nie uwolniłem się od tego i teraz. Ciekawe, że wybrane przez nas zakony mieszczą się na przeciwnych skrajach spektrum barw. Rodzi to różne wyzwania, myślę jednak, że mimo wszystko malowanie czarnego jest nieco łatwiejsze, od cieniowania i rozjaśniania bieli.

Malowanie Templariuszy ma jednak też wady - ograniczona paleta kolorów, fluffowo to czerń, czerwień i kolor metalu czy też srebra. Niespecjalnie jest jak poszaleć, mówi się trudno. Malując sierżanta starałem się trzymać tych kolorów, dodatkowo tak operowałem niewdzięcznym kolorem metalicznym, by w "ramkach" tworzonych przez pomalowane nań elementy zamknąć resztę figurki, co dodaje jej spójności.

Krawędzie pancerza to głównie Codex Grey rozjaśniany Fortress Grey, miejscowo bielą. Sam pancerz pomalowany został czarnym kolorem aerografem, a następnie delikatnie rozjaśniony zenitalnie.

It was a long time since last miniature painted by myself was presented on the blog, about time to change that. When my brother has finally decided to paint some loyalist chapter Space Marines too, we both came to a conclusion that I may paint some Adeptus Astartes too. Choice was really simple. Mormeg's pile of lead was high enough that I was able to choose some miniatures which weren't ideal for his White Scars, but they will look fine as Black Templars, one of my favourite chapters fluffwise. So we decided to paint some small, complimentary armies, able to fight as allies on the tabletop.

But, as it turned out, we wanted some test minis. Mormeg's were shown already, and his third painted miniature was to be a space marine sergeant, web-exclusive, which was added to mail orders made on GW's website. I have this miniature too, so we both decided to paint this figure as a kind of small "competition". Mormeg acutally has finished his piece first but I will show my own first.

I don't know why but most of my WH40K miniatures are really dark (grimdark universe I guess;)). It is the case with Black Templars too of course. Interesting thing, we both decided to paint chapters which lie on the opposite sides of the color spectrum. Both are challenging but I think black is slightly easier to paint then white.

Painting Templars is rather tedious - fluff colors are black, red and metallic/silver. Nothing really to be crazy about. Painting this sergeant I tried to use only these colors and to use metallic silver as a kind of frame for whole miniature - hence the decision to paint power fist digits, bolter and backpack icon as metallics.

Armour edges were painted with Codex Grey hightlighted with Fortress Grey with very small white final highlights. Armour itself was airbrushed with black and then zenithally highlighted with small amout of grey mixed into black.





wtorek, 17 września 2013

Druga Biała Szrama | Second White Scar

Drugi z testowych wojowników zakonu White Scars, malowany przez Mormega. Od pierwszego różni się głównie zastosowanym podkładem, w tym wypadku zamiast czarnego wykorzystany został kolor Adeptus Battlegrey. W rezultacie figurka ma jaśniejsze, mniej odcinające się od pancerza "cienie" w zagłębieniach.
Osobiście mam jednak wrażenie, że malowanie od białego podkładu, z wykorzystaniem washy punktowych w zagłębieniach i załamaniach pancerza byłoby i szybsze i łatwiejsze.


Second of the test miniatures of White Scars' warriors painted by my brother Mormeg. The difference between first marine and this one is undercoat color. The one shown here was basecoated with Adeptus Battlegrey. Final look is a little softer, with less defined, more soft shadows on armour and between plates. Personally I think that starting from white undercoat and using washes applied between plates joints would be both easier and faster.









poniedziałek, 16 września 2013

Wybrane z tygodnia 80 | Chosen from the week 80

Zapraszam do zapoznania się z treścią osiemdziesiątego już wydania "Wybranych z tygodnia", które to wydanie pojawia się z minimalnym, jednodniowym poślizgiem rekompensowanym, mam nadzieję, z nawiązką, zawartością.

Wszelkiego rodzaju galerie i materiały do oglądania:
- KrautScientist zamieścił na blogu Dark Future Games obszerną notkę, w której prezentuje najnowsze dodatki do swojej 4. kompanii World Eaters. Sporo rozmaitych, konwertowanych modeli, utrzymane w jednolitym, spójnym stylu.
- Volomir przedstawia kolejną część swojej powstającej armii Wysokich Elfów, tym razem są to Mistrzowie Miecza z Hoeth. Link prowadzi do galerii pokazującej już ukończone figurki, w dalszej części tekstu znajdzie się także odnośnik do artykułu pokazującego krok po kroku ich konwertowanie i malowanie. Materiał modelarsko-rzeźbiarski najwyższych lotów. Elfy Volomira widoczne są przy polskiej części tej notki.
- Dave Taylor pokazał na swoim blogu figurkę kosmicznego marine z legionu Raven Guard, Nykona Sharrowkyn, bohatera opowiadań i książek z Black Library. Trudny temat, efekt jednak bardzo mi się podoba.
- Wiele miesięcy temu pokazywałem, w ramach tego cyklu, galerię dioram wykonanych z użyciem figur w skali 1:6. Dziś powracam do tematu galerią "Wietnamski patrol", zrobioną przez autora poprzednich scenek. Zdjęcie z tej serii widoczne jest przy anglojęzycznej części tej notki.
- Czas na coś ciut mniej poważnego. Dwa odnośniki łączące Warhammera 40K, klocki Lego i polskich autorów. Jerac pokazuje swoich kosmicznych marines walczących z orkami (jak pisze, to wciąż nie jest gotowa diorama), tutaj zaś można zobaczyć film, w którym Scharnvirk pokazuje swój działający bolt-pistol.
- Na blogu Hamburger Tactica można zobaczyć proces powstawania pięknego stołu do gry "Dystopian Wars" wraz z zapierającym dech w piersiach efektem końcowym.

Poradniki i tutoriale:
- Zacznijmy od wspomnianego artykułu Volomira, w którym pokazuje poszczególne etapy prac nad swoimi Mistrzami Miecza. W komentarzach autora pojawia się sporo cennych wskazówek na temat malowania, warto dokładnie przeczytać.
- Dwa poradniki z często przeze mnie odwiedzanego bloga Rust and the City. Pierwszy traktuje o malowaniu kamuflażu typu "uszy Myszki Miki", stosowanego na części pojazdów Sprzymierzonych w drugiej połowie II wojny światowej, natomiast drugi pokazuje w jaki sposób autor, Cameron, wykonuje podstawki do swoich modeli do gry "Flames of War".
- Neilad z bloga Big on Miniatures przedstawił swój sposób na wykonanie brzegu jakiegoś akwenu wodnego.
- Rob Hawkins pokazuje, jak będą wyglądać skrzydlate ghoule, które wykorzysta w swojej armii wampirów.
- Na stronie Bell of the Lost Soluls ukazał się poradnik traktujący o przerabianiu podstawek do modeli latających tak, by można było umieścić na nich magnesy.
- Marta Ślusarska obulikowała na swoim blogu Twisted Brushes dwuczęściowy poradnik, w którym pokazuje, jak wykonała podstawkę do pomalowanej przez siebie figurki wikinga. Z pierwszą częścią można zapoznać się tu, druga część jest tutaj. Bardzo fajny i przystępny tekst.
- Kolej na dwa artykuły ze strony Massive Voodoo. Pierwszy traktuje o podstawach robienia fotografii figurek, drugi natomiast to pierwsza część z cyklu, w którym Roman szczegółowo opisuje budowę i malowanie dioramy "The Last Light", która przyniosła mu Slayer Sword na Games Day Germany 2013.
- Tu możemy przeczytać o postarzaniu pojazdów przy użyciu lakieru do włosów. Poradnik autorstwa Throckmortona ukazał się gościnnie na łamach strony What Would Patton Do.
- Bardzo dobry poradnik wykonywania wody na podstawkach modeli okrętów - ukazał się na blogu Call to Arms, a jego autorem jest Ecclesiastes.
- Dwa poradniki wykonywania podstawek z bloga Baraks Hobbyeck. Pierwszy pokazuje jak wykonać podstawki z lawą, drugi opisuje sposób zrobienia podstawek z kryształami lodu.
- Ostatni poradnik w dzisiejszym wydaniu "Wybranych..." to tutorial malowania marines z zakonu Białych Szram, autorstwa Garfy'ego, jaki pojawił się na blogu Tale of Painters.

Cała reszta:
Wobec raczej niewielu pozostałych na dziś linków, zamieszczam je w jednym dziale.
- Na początek może recenzja washy produkcji Secret Weapons Miniatures, zamieszczona na stronie Graven Games.
- Tu, z kolei, znajduje się strona firmy CT-Scenery, producenta akcesoriów terenowych i terenu do gier bitewnych. Moją uwagę wzbudził wygląd ich produktów, naprawdę mi się podobają.
- Khurasan Miniatures to firma znana w kręgach miłośników gier historycznych. Producent wypuścił właśnie na rynek pierwsze wzory żołnierzy Północnej Korei w skali 15 mm. Wyglądają bardzo zachęcająco.
- A na sam koniec niespodzianka, darmowy produkt firmy Games Workshop. Tak, tak. Darmowy produkt firmy Games Workshop. Ale - z haczykiem. Dostępny tylko dla posiadaczy iPadów. Poradnik malowania Space Marines.

Na zakończenie, już tradycyjnie, pozwolę sobie zwrócić uwagę Szanownych Czytelników na to, o czym pisałem w 6. wydaniu "Wybranych z tygodnia", a także na dwa zestawienia autorstwa Quidamcorvusa - podobne w formie do "Wybranych..." "Zebrane z tygodnia" oraz zestawienie tygodniowych wpisów polskiej blogosfery wargamingowej - "Subiektywne podsumowanie tygodnia" na łamach Bitewnych Wrót.

I would like to present 80th issue of "Chosen from the week" - slightly delayed but with lots to offer, I hope. Anyway, let's go to the business:

Galleries and pretty pictures of all kinds:
- KrautScientist has published on Dark Future Games a long article about his growing 4th Company of World Eaters. Plenty of miniatures, some nice conversions, one, common theme.
- Volomir shows another part of his splendid High Elves army - time for Swordmasters of Hoeth. Link leads to the gallery of finished models, there is another one further on, leading to step-by-step article about modelling and painting those Elves. This is "Class A+" modelling and painting stuff. Volomir's Elves are visible next to the Polish part of this article.
- Dave Taylor shows his newest conversion - Nykona Sharrowkyn from Raven Guard legion, hero of stories and books from Black Library. Not easiest subject to paint, certainly, but I really like final effect.
- Many months ago I already shown some 1:6 vignettes built with incredible eye for details. This time let me present "Vietnam patrol" in this scale, built by the same person. It looks like a movie shots. Picture of this diorama is visible next to the English-language part of this note.
- And now it is time for something less serious. Two links sharing three themes - Warhammer 40K, Polish authors and Lego bricks. Space Marines fightning Space Orcs by Jerac (this is still work in progress according to the author) and a short movie with working bolt pistol built from Lego bricks - this one was built by Scharnvirk.
- And here, on Hamburger Tactica website, you can see building of "Dystopian Wars" themed gameboard. Finished board is simply stunning.

Tutorials and guides:
- Let's start from the already mentioned Volomir's article, with detailed step-by-step phases of building, converting and painting his Swordmasters of Hoeth. This is one, long article, compilation of earlier and shorter notes. Author's comments are a treasure of ideas. Must read for everyone aspiring to be a serious painter.
- Two guides from Rust and the City blog, which I like to read. First tutorial shows how to paint "Mickey Mouse Camouflage", one of the lesser known Allied camo patterns from the second part of the WW2, second guide is a detailed description how Cameron, author of the blog, bases his "FoW" miniatures.
- Neilad from Big on Miniatures blog shows his way of building and modelling water shore.
- Rob Hawkins previews his winged ghouls, which will be part of his Vampire Counts army.
- You can read how to magnetise your flying bases on the Bell of Lost Souls website.
- Marta Ślusarska, excellent Polish painter, has published two parts tutorial about basing Viking miniature, which she had painted some time ago. First part of the guide is here, here you can read second part.
- Time for two articles published on excellent Massive Voodoo website. First is rather generic, it describes basics of miniatures photography. Second is a first part in a longer series. Romand describes in a step-by-step fashion how he built his magnificent "The Last Light" vignette, which took the Slayer Sword on Games Day Germany 2013.
- Nice article about vehicles weathering using hairspray method. Written by Throckmorton, published on What Would Patton Do website.
- How to build water bases for ships guide, written by Ecclesiastes from Call to Arms blog. Very nice miniatures (and whole blog) too.
- Two nice bases tutorials published on Baraks Hobbyeck blog. First is about building lava bases, second shows how to model and paint ice bases.
- Make your own war banners in true old-school style - guide published on Realm of Chaos blog, definitely something to see if you are Oldhammer style fan. I am.
- And last tutorial for today - painting White Scars marines, written by Garfy and published on Tale of Painters blog.

Everything else:
As I have just four more interesting links today, they will be presented here...
- Let's start with review of Secret Weapons Miniatures' washes, published on Graven Games website. Interesting stuff for all painters.
- Here you can find a website of CT-Scenery company, producer of high quality terrain accessories. I really like finished pieces visible on the site.
- Khurasan Miniatures is a well known company amongst historical wargamers. Newest addition to the 15 mm scale range are North Korean modern soldiers and vehicles. They look great I think.
- And last something free from Games Workshop. Yes, let me write it one more time. Free stuff from Games Workshop. But there is a catch here - only if you own iPad. Free Space Marines painting guide.

And... Check what kind of interesting stuff was in 6th issue of "Chosen from the week", more then two years ago. I would also like to present similar articles from Quidamcorvus - here you can find his latest one. And here you can find short summary of Polish wargaming blogging activities in last week - written by Quidamcorvus too.

piątek, 13 września 2013

Z otchłani czasu: Squaty i Imperium | From the abyss of time: Squats and the Imperium

Macierzyste Światy Squatów są pod pewnym względem wyjątkowe w całym Imperium, ponieważ Administratum nie sprawuje nad nimi bezpośredniej kontroli. Zamiast tego cieszą się dużą autonomią, władzę sprawują tam przedstawiciele twierdz i Bractw, tak jak miało to miejsce przed Epoką Powtórnego Odkrycia. Doświadczenia minionych tysiącleci sprawiły, że Squaty charakteryzują się mocnym poczuciem jedności kulturowej oraz niezwykle silnym poczuciem niezależności. Miast dołączyć do Imperium jako planety podległe, Macierzyste Światy - dzięki serii traktatów - wynegocjowały zachowanie niezależności. Cechy rasowe charakteru Squatów - zamiłowanie do ciężkiej pracy, nieustępliwość, poczucie honoru, wrogość w stosunku do przedstawicieli ras obcych - są niemal idealne z punktu widzenia Imperium, dlatego też pozwolono im zachować znaczny stopień autonomii.

W zamian za tę relatywną wolność, Światy Macierzyste dostarczają żołnierzy siłom imperialnym i sprzedają minerały wyłącznie Imperium - handel ten przyczynił się do znacznego wzbogacenia Squatów. Dodatkowo, na początku Epoki Powtórnego Odkrycia, Adeptus Mechanicus uzyskali nieograniczony dostęp do technologii Squatów; godnym zauważenia jest fakt, że na Macierzystych Światach występuje znacznie więcej wciąż działających Standardowych Wzorów Konstrukcyjnych z okresu Mrocznego Wieku Technologii, niż na jakiejkolwiek grupie innych światów znanych Człowiekowi.

Wszelkie sprawy wewnętrzne rozstrzygane są przez samych Squatów, jednak oczekuje się, że w materiach wykraczających poza ich ramy respektowana będzie polityka Imperium. Zasada ta nigdy nie stała się przyczyną żadnego konfliktu, głównie dlatego, że Squaty nie są specjalnie zainteresowane tym, co dzieje się poza ich twierdzami i Światami Macierzystymi - długi okres izolacji uczynił z nich istoty skupione na sobie.

Prawdopodobnie najbardziej niezwykłym aspektem relacji między Squatami i Imperium jest fakt, że nie wyznają one Imperialnego Kultu. Zamiast tego praktykują rodzaj kultu przodków, oddając cześć zmarłym z klanu i rodziny. Każdy Squat po śmierci dołącza do swych przodków, dodając swój honor do chwalebnych czynów swych poprzedników. Część jego dokonań i chwały jego imienia pozostaje jednak pośród żywych potomków, tworząc stałą więź pomiędzy żywymi i umarłymi. Squaty niezwykle starają się o utrwalenie swych czynów i przysporzenie chwały swemu klanowi i przodkom; zaciekle bronią swej reputacji i zrobią naprawdę wiele, by zmazać hańbę na honorze swoim i swoich przodków.

Kiedy Squaty służą obok jednostek Gwardii Imperialnej, przejmują pewne aspekty Kultu Imperialnego, inkorporując je w rytuały kultu przodków. Imperium naucza, za pośrednictwem komisarzy Gwardii mających kontakt z oddziałami Squatów, że Imperator roztacza opiekę nad duszami przodków. Squaci z zadowoleniem przyjmują to wyjaśnienie i biorą wówczas udział w kulcie Imperatora.

Squaty i Chaos
Wiele twierdz i Bractw Squatów sprzymierzyło się z Chaosem, co jest źródłem nieustającego wstydu dla pozostałych przedstawicieli tej rasy. W czasie zmagań Herezji Horusa, jednostki Squatów walczyły po obu stronach konfliktu, część z nich nie mogła więc uniknąć korupcji Chaosu. Większość takich Squatów została wygnana do Oka Grozy, podobnie jak miało to miejsce z innymi stronnikami Horusa. Krążą jednak uporczywe pogłoski o izolowanych grupach Squatów Chaosu, najeżdżających rozmaite obszary Imperium.

Mówi się nawet, że niektóre z twierdz, straconych w burzach Osnowy podczas Epoki Osamotnienia, zdołały przetrwać to doświadczenie, a ich straszliwie zmutowani mieszkańcy atakują czasami światy Imperium.
Fragment dodatku "Warhammer 40,000 Compendium", 1989.

The Squat Home Worlds are almost unique in the Imperium, as they are not directly controlled by the Administratum. Instead, they are allowed a certain amount of autonomy, being ruled by their strongholds and Leagues just as they were before the Age of Rediscovery. The experiences of the previous millenia has left the Squats with a strong sense of cultural unity and a fiercely independent nature, and instead of rejoining the Imperium as subject worlds, the Home Worlds negotiated a series of treaties which enabled them to keep their independence. The racial character of the Squats - hard-working, tenacious, honourable, and inimical to alien races - is almost perfect from the Imperial point of view, and the Imperium is content to allow them a great degree of self-goverment.

In exchange for their comparative freedom, the Home Worlds provide troops for the Imperial forces, and trade their mineral wealth exclusively with the Imperium - trade that has made the Squats a wealthy race. They also undertook at the start of the Age of Rediscovery to allow the Adeptus Mechanicus unrestricted access to their technology; it is significant that the Squat Home Worlds have a higher incidence of working Standard Template Construct equipment from the Dark Age of Technology than any other group of worlds known to Humanity.

The Squats rule themselves in all internal affairs, but are expected to follow Imperial policy on wider matters. There has never been any conflict on this point, largely because Squats as a race are not greatly interested in what goes on beyond their strongholds and Home Worlds - their long period of isolation has made them an inward-looking race.

Perhaps the most suprising aspect of the relationship between the Squats and the Imperium is that Squats do not follow the Imperial cult. Instead, they practise a form of ancestor-worship, venerating the dead of their clan and their family. Every Squat joins his ancestors on his death, adding his honour to that of his forebears, but a part of his name and his honour remains with his living descendants, forming a constant link between the living and the dead. Squats are very careful to ensure that their deeds in life will add to the glory of the clan and its ancestors; they guard their reputation fiercely and will go to great lengths to blot out a disgrace to their honour or the honour of their clan.

When Squats serve alongside the Imperial Guard, they adopt certain aspects of the Imperial Cult, incorporating them into their own ancestor-worship. The Imperial line, as preached by the Imperial Guard Commissars who come into contact with Squat forces, is that the ancestor-spirits of the Squats are watched over by the Emperor, and Squats are happy to accept this idea and participate in the rituals of Emperor-worship on those terms.

Squats and Chaos
To the shame of the Squat rade, there are many strongholds and Brotherhoods who have sided with Chaos. During the wars of Horus Heresy, Squat forces fought on both sides and inevitably some fell prey to the corruption of Chaos. Like other followers of Horus, these have now largely been banished to the Eye of Terror, but there are always rumours of isolated groups of Chaos Squat raiders in various parts of the Imperium.

It has even been rumoured that some of the strongholds which were lost to the warpstorms in the Age of Isolation may have survived, their horribly-mutated inhibitants raiding into the Imperium from time to time.
Excerpt from "Warhammer 40,000 Compendium", 1989

wtorek, 10 września 2013

Pierwszy marine White Scars | First White Scars marine

Mój brat to nie tylko Władcy Nocy, od dawna przychylnym okiem spoglądał na kilka lojalistycznych zakonów, nie mogąc się jednak ostatecznie zdecydować, który z nich przemawia do niego najgłośniej. Ostatecznie jednak, skuszony - jak podejrzewam - nowością w postaci jeszcze świeżutkiego kodeksu Space Marines, zdecydował się zainwestować w potomków Jaghatai Khana.
Figurki w malowaniu Białych Szram z pewnością nie należą do najłatwiejszych - biały jest, po prostu, mocno niewdzięcznym kolorem do malowania. Chcąc więc przetestować rozmaite opcje, na warsztat trafiło najpierw kilka figurek próbnych. Jako pierwszy pomalowany został model podkładowany na czarno, kolorem Chaos Black, który to kolor widoczny jest w postaci podkreśleń i najmocniejszych cieni. Czerwony to Scab Red z coraz większą domieszką Tallarn Flesh.

It seems that my brother's loyalty is not wholly dedicated to the followers of the Ruinous Powers. He was watching some loyalists chapters for a long time, unable to decide which of them is appalling to him most. Finally decision has been taken - White Scars, scions of Jaghatai Khan. I strongly suspect that latest release of Space Marines Codex is to be blamed for that;)
Miniatures for White Scars army are not the easiest to paint. Color scheme is simple, that's true, but white is one of the hardest colors to paint correctly. To see what works and what doesn't work, Mormeg has decided to paint some test miniatures. First of them is visible below. It was painted on the Chaos Black basecoat, with black being visible as deepest shadows. Red was painted with Scab Red highlighted with Tallarn Flesh being mixed in.







piątek, 6 września 2013

O tradycyjnym rzeźbieniu figurek słów kilka

Dzisiejszy tekst z cyklu krótkich porad dotyczących rozmaitych aspektów naszego hobby napisał Daniel Gryckiewicz „Grytz”, właściciel firmy HiTech Miniatures, produkującej figurki w skali 28 mm „heroic”. Dziś, wyjątkowo, ze względu na obszerność notki, jest ona dostępna wyłącznie po polsku.

Cześć, tu Grytz z Hitechminiatures. 
Modelarzem jestem od 20 lat, a modelowaniem figurek zajmuję się od siedmiu. Materiał jakiego używam to stary, dobry greenstuff, od którego - pomimo paru prób - po prostu nie mogę się uwolnić. Doskonałe właściwości plastyczne, długi czas schnięcia oraz możliwość natychmiastowego utwardzenia w wysokiej temperaturze, jeśli zajdzie taka potrzeba, to cechy jakie bardzo mi odpowiadają. Długi czas wysychania jest bardzo przydatny podczas rzeźbienia głów figurek, gdzie zazwyczaj dość długo rzeźbi się i dopieszcza grymas twarzy, nawet po kilku godzinach pracy można jeszcze czasem podciągnąć brew czy wyprostować nos.
Wadą tego materiału jest minimalne puchnięcie podczas schnięcia, jednak mi to nigdy nie przeszkadzało, można się do tego przyzwyczaić. Drugim mankamentem jest spora lepkość, jednak ten problem można wyeliminować przy użyciu medium – zwyczajnej wody. Rozsądnie dawkowany greenstuff jest bardzo wydajny. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że używanie go tylko i wyłącznie do zapełniania szczelin w modelach jest zwyczajnym marnotrawstwem. 

Należy pamiętać, żeby zawsze po zakupie sprawdzić świeżość masy, miksując dwa kolory (żółty i niebieski) w jednakowych proporcjach, zwracając szczególna uwagę na czynnik żółty – jest on bardziej podatny na grudkowanie, a z takiego materiału ciężko ulepić coś rozsądnego (może właśnie wtedy wykorzystać go należy do wypełniania ubytków?). Koniecznie trzeba też pamiętać, by w przypadku kupowania greenstuffu w paskach, usunąć środkową część materiału, czyli miejsce styku obu czynników. To miejsce zazwyczaj jest wyschnięte i niezdatne do użytku. I tutaj mała podpowiedź i spostrzeżenie – opisywana masa plastyczna starzeje się bez względu na sposób przechowywania, a najdłużej udało mi się go utrzymać „przy życiu” półtora roku.

Modelując w greenstuffie pamiętajcie, że nie wybacza on niezgrabnego dotykania - możecie być pewni, że każdy odcisk palca zostanie uwieczniony. Z własnego doświadczenia wiem, że trudno się ich pozbyć po utwardzeniu , czasem – i tylko w niektórych przypadkach - pomaga wtedy bardzo drobny papier ścierny.

Do rzeźbienia nie używam zbyt wielu narzędzi. Te, które mam pod ręką, to nóż modelarski firmy OLFA oraz cztery podstawowe narzędzia dentystyczne o różnych końcówkach. Czasem zachodzi też konieczność użycia igły lub wykałaczki, zależy to jednak od pożądanego efektu. W swoim przyborniku posiadam również żyletkę, pilniczek, nożyczki oraz pęsetę – moje wielkie palce nie zawsze są w stanie dotrzeć w trudno dostępne miejsca. W narzędzia polecam zaopatrywać się hurtowniach medycznych, gdzie przyrządy dentystyczne można kupić w bardzo przystępnej cenie 3-9 zł za sztukę, unikając handlowców oferujących „specjalne” narzędzia dla rzeźbiarzy :) w kosmicznej cenie. Żadne, nawet najdroższe narzędzie, nie przyda nikomu talentu modelarskiego. Tylko i wyłącznie długotrwałe ćwiczenia spowodują, że sami dobierzecie sobie sprzęt odpowiedni do Waszych wymagań.

Jeśli chodzi o sam proces tworzenia modelu, to moje wizje artystyczne ograniczone są technologią odlewania figurek, dlatego bardzo rzadko pozwalam sobie na jakieś bardzo trójwymiarowe kreacje (co często komentują internauci, zastanawiając się dlaczego większość modeli ma takie statyczne pozy? Odpowiedź jest prosta, to bardzo nobilitowani wojownicy i nie wypada im się wygłupiać ;)). Prawda jest jednak taka, że statyczne modele, po prostu, łatwiej się odlewa. 

Początkowo mam jedynie bardzo ogólną wizję wyglądu danej figurki, po ołówek sięgam tylko wtedy, gdy trzeba zaprojektować jakąś specjalną broń lub nietypowy pancerz. Wtedy konieczne jest narysowanie obiektu na kartce, by potem starać się go jak najwierniej odwzorować, łącząc - najczęściej - greenstuff z plastikardem, dla ułatwienia i lepszego efektu. Skala 28 mm jest bardzo specyficzna, można napisać cały elaborat na temat proporcji ludzi w tej skali – ja jednak ja trzymam się mojego wyobrażenia danej postaci. Nawiasem mówiąc, bardzo trudno ludziom z zewnątrz wytłumaczyć różnicę pomiędzy skalą modelu, a jego rozmiarami. Do dziś jeszcze dostaję e-maile z zapytaniem, dlaczego taką to a taką figurkę opisałem jako 28 mm, skoro od stopy do czubka głowy ma wysokość 32 mm. Tu następuje potem długi wywód na temat różnic pomiędzy skalą, a wymiarami. Przecież rozmiary smoka i rycerza w skali 28 mm są diametralnie różne, a jednak to wciąż ta sama skala. Dla mnie wyznacznikiem skali figurki jest zawsze głowa. Jeśli głowa figurki wyrzeźbiona jest w skali 28 mm, to do czegokolwiek by jej nie przykleić, wtedy model również będzie w skali 28 mm. Bardzo przydatne uproszczenie - zwłaszcza w każdym universum science-fiction. A jako że figurki rzeźbię na potrzeby mojej własnej firmy, nie muszę dostosowywać się tutaj do niczyich wymagań :).

Niestety, nie ma jednej, złotej zasady, której należałoby się trzymać, by być dobrym modelarzem czy rzeźbiarzem. Podobnie jak w każdej innej dziedzinie życia, tylko i wyłącznie długotrwałe ćwiczenia mogą dać dobre lub zadowalające rezultaty. No, chyba że ktoś chce poczekać na rozpowszechnienie druku 3D, wtedy opanowując podstawy programu 3D wyrzeźbimy przepiękne modele (;)), nie babrząc się w żadnym trudnym w obróbce materiale.

Myślę, że jednym z najczęściej popełnianych błędów przez ludzi zaczynających rzeźbienie, jest pośpiech, chęć wykonania całej figurki od razu. Należy pamiętać, że materiał można i trzeba nakładać warstwami. Czasem trzeba pozwolić na wyschnięcie masy, zajmując się w tym czasie inną częścią modelu. Tak, najczęściej, powstają np. nosy moich figurek. Najpierw zostawiam tylko małą wypustkę z masy, a potem, gdy wyschnie, dopiero druga lub czasem nawet dopiero trzecia warstwa nada nosowi kształt ostateczny. 

Pamiętajcie też, że przygodę z rzeźbieniem najłatwiej jest rozpocząć od robienia konwersji różnych istniejących już modeli. Dodanie falującego płaszcza czy rozwianych włosów może być na początku równie ekscytujące - i dać lepsze efekty - niż budowanie całej figurki od podstaw, co niemal na pewno zakończy się rozczarowaniem. 
Życzę powodzenia i wytrwałości.

niedziela, 1 września 2013

Wybrane z tygodnia 79 | Chosen from the week 79

Dziś raczej lajtowo, skromnie - ze względu na moją nieobecność i odcięcie, w praktyce, od Sieci. Mimo to sądzę, że znajdzie się parę fajnych linków. W końcu nie ilość lecz jakość.

Galerie i inne oglądajki:
- Zielony Rycerz kontra ożywieńczy smok - piękna diorama autorstwa Michała Pisarskiego. Zwróćcie szczególną uwagę na precyzję malowania rycerza i jego wierzchowca...
- ... i tegoż samego autora Farseer Eldarów. Niesamowite, piękne cieniowanie materiałów.
- Goblini szaman pędzla Mo Ganjiego. Nie tylko figurka jest świetnie pomalowana, lecz także idealnie skomponowane tło w postaci minidioramki. Szczególnie podoba mi się użycie kolorów.
- Wykuty w Chaosie - czempion złowrogich potęg Chaosu w interpretacji Philipa Prinza. Niesamowite umiejętności związane z freehandem, sztandar powala. Zdjęcie tej pracy pozwoliłem sobie umieścić jako ilustrację przy polskojęzycznej części tej notki.
- Czas na dwie prace kolejnego polskiego wybitnego malarza, Łukasza Grzyba. Najpierw kolejna już wariacja tego artysty na temat Lorda Nurgle'a...
-... a tutaj walka wielkiej maszyny Eldarów ze stworzeniem zrodzonym z wyziewów Pana Zgnilizny. Ta praca, mimo że pomalowana w bardzo nowoczesnym stylu, klimatycznie przypomina mi prace prezentowane na Games Day'ach piętnaście czy dwadzieścia lat temu. Nie muszę dodawać, że bardzo mi się podoba:)
- Ukończony wielki projekt Volomira, Lord Wysokich Elfów dosiadający smoka. Malowanie jest najwyższej klasy, dodatkowo w dalszej części tekstu znajduje się odnośnik przenoszący do artykułu, w którym malarz opisuje, bardzo dokładnie, kolejne etapy konwertowania i malowania tej figurki.
- Oddział motocyklistów zakonu White Scars autorstwa Jamesa Wappella. Śliczne, czyste malowanie. Piękna, neutralna biel motorów i pancerzy marines.
- Riptide Tauów pomalowany przez Dave'a Taylora. Dość daleko posunięta konwersja tego nowego modelu.
- Popiersie Iron Mana pomalowane przez Bogusza Stupnickiego, malowanie złota i czerwieni tej figury było wcześniej tematem dwóch poradników Łukasza, do których publikowałem już linki. Fotka tego popiersia widoczna jest przy anglojęzycznej części dzisiejszych "Wybranych...".
- Prawie na sam koniec tej części zestawienia, prawdziwy malarski oldskul - librarian Kosmicznych Wilków pomalowany w starym stylu przez Inquisitora. Stara figurka, po pomalowaniu wygląda jak żywcem wyjęta z kart archiwalnego White Dwarfa.
- A zakończymy podsumowaniem fotograficznym niemieckiego Golden Demona, zebranym na blogu Mr. Lee Emporium.

Poradniki:
- O tym jak zrobić matę służącą do gry pisze Neilad na blogu Big on Games. W oryginale chodzi o matę przedstawiającą teren pustynny, zasada jest jednak identyczna niezależnie od wykończenia. Bardzo fajny, bogato ilustrowany materiał.
- Wspomniany długi tekst Volomira, w którym zebrał swoje publikowane wcześniej w częściach notki dotyczące konwertowania i malowania smoka i jego jeźdźca. Lektura tych notatek zwróciła moją uwagę na wiele niedocenianych wcześniej przeze mnie aspektów pracy malarskiej.
- Na blogu Bloody Brushes kilkanaście dni temu opublikowany został tekst opisujący zastosowanie żelu do transferów do malowania sztandarów i drobnych detali. Proste i przydatne.
- Daith, czyli Edwin Smoliński, opublikował na swojej stronie fejsbukowej poradnik postarzania rozmaitych powierzchni.
- Ostatnim tekstem w tej części dzisiejszej notki jest bardzo długi poradnik pokazujący proces tworzenia wody w dioramie, której głównymi bohaterami jest człowiek i rekin...

Nowości różnego rodzaju:
Dziś tylko dwie rzeczy, które mnie zaciekawiły. Pierwsza to przybyłe z otchłani czasu figurki najemników, produkowanych niegdyś przez Citadel. Ich formy odnalazły się w Wargames Foundry i odlewy są obecnie dostępne w sprzedaży.
Drugi link w tej części to kampania IndieGoGo Bauedy. Claudio, właściciel firmy, próbuje zebrać fundusze na wydanie armii Norse Irish w skali 15 mm.

I, na zakończenie, jak zwykle zapraszam do lektury wspomnieniowego wydania "Wybranych z tygodnia" sprzed kilkudziesięciu miesięcy, tym razem odcinka numer pięć, oraz podobnego zestawienia, publikowanego co tydzień na blogu Quidamcorvusa.

As I was away on holidays for some time, today's "Chosen from the week" is a little shorter then usual. Still - quality over quantity, isn't it?:)

Galleries:
- Green Knight vs. undead dragon - great diorama painted by Michał Pisarski. Take a look at the very precise freehands upon knight itself and barding of his mount...
- and Eldar Farseer painted by Michał again. Great looking shading and highlights on clothes here.
- Goblin Shaman painted by Mo Ganji. Miniature is true work of art in itself but I really, really like the background of the base and colors here.
- Forged in Chaos - evil champion painted by Philip Prinz. Incredible freehands, banner is just unbelieveable. Definitely a must see material. Photo of this miniature is visible next to the Polish part of this note.
- Time for another Polish talented painter. Two masterpiecies by Łukasz Grzyb. First, his Nurgle Lord...
- ... and fight of Eldar Wraithknight with a creation of the Lord of Pestilence. This last vignette is painted in very modern way but its overall composition resembles, for me anyway, dioramas which were seen fifteen or twenty years back on Games Days. I don't need to add, probably, that I like it very much...
- Great project of Volomir finished at last - High Elf Lord riding a dragon. Masterclass painting, additionally there is another link in this note, leading to step-by-step article showing converting and painting this beauty.
- White Scars bikers painted by James Wappell. Really nice, eye catching, clean painting. I especially like neutral whites on these models.
- Tau Riptide painted by Dave Taylor. Rather complicated conversion of this relatively new model.
- Iron Man bust painted by Bogusz Stupnicki. Bogusz has written some tutorials about painting golds and reds, using this miniature as a reference. I already posted them in earlier parts of "Chosen from the week", now you can see finished piece. Photo of Iron Man is visible next to the English part of this article.
- True painting oldschool. Old Space Wolves Librarian painted in old fashion by Inquisitor. It seems that this miniature comes straight from the pages of White Dwarf of past...
- And last link in this part of the note leads us to the Mr Lee Emporium blog, where you can see detailed showcase of Golden Demon 2013 Germany winners.

Some guides:
- How to make a gaming mat - excellent tutorial published by Neilad on his Big on Games blog. Originally this is desert thamed mat but all advices are sound for other kind of terrains of course too. I really like this guide.
- Long step-by-step article by Volomir, which I mentioned above. Volomir shows his conversions and painting of great dragon and his rider. I must admit that lecture of this article, published previously in smaller parts, was a true eye-opening experience for me. I can see how important some decisions could be...
- How to use transfer gel - short tutorial published in Polish on Bloody Brushes blog.
- Daith - Edwin Smoliński - has published on his Facebook page a tutorial showing how to weather walls and similar surfaces.
- And here you can find a very long text about creating and painting realistic water on Jaws diorama.

New stuff:
There are only two links here today. First - take a look here if you are interested in old Citadel miniatures. It seems that Wargames Foundry managed to find old moulds for mercenaries, which were released by Citadel ages ago...
Second link is a IndieGoGo campaign run by Baueda. Claudio, owner of the Baueda, is extremaly nice guy, he tries to raise a funds to publish a new range of historical 15 mm scale miniatures for Norse Irish army. Support him if you can.

And I would like to invite you to read a fifth issue of "Chosen from the week", published on my blog almost three years ago. Check it and check similar articles, published on Quidamcorvus' blog too.