piątek, 29 sierpnia 2014

Z otchłani czasu: sławne oddziały: Krasnoludzcy Rangerzy Bugmana | From the abyss of time: Regiments of Renown: Bugman's Dwarf Rangers

Dzisiejszy oddział to pierwszy tego typu zestaw wyprodukowany przez Citadel - krasnoludzcy rangerzy Bugmana. Zestaw nosił numer RR1, pojawił się w czasach 1. edycji Warhammera, w czasach 2. wydania do wcześniej wydanych figurek dołączyła kolejna - czempion.

Joseph Bugman był prawdopodobnie najsławniejszym krasnoludzkim mistrzem piwowarskim wszechczasów. Browar Bugmana, społeczność piwowarów, był w rzeczywistości miasteczkiem, założonym wieku temu przez wielkiego Samuela Bugmana, dawno zmarłego pradziadka Josepha. W czasach Wojen Goblinów Joseph był świetnie prosperującym, bogatym handlarzem piwa, krasnoludem rozsądnie trzymającym się na uboczu. Jego niewielka osada leżała z dala od uczęszczanych szlaków, daleko od terenów najbardziej zaciekłych walk, a sam Joseph nie czuł potrzeby mieszania się w coś, co jemu samemu zdawało się wewnętrznym sporem. Pieniądz, jak to mówią, to pieniądz, a Gorzkie Bugmana kupowały równie chętnie gobliny, jak i krasnoludy.

Joseph niespodziewanie dla samego siebie został wmieszany w wojnę, kiedy transport jego piwa Super Gorzkiego Bugmana, zmierzający przez Krainę Troli, został zaatakowany przez bandę goblinich maruderów. Nie ocalał ani jeden krasnolud, zginął także Bono, jedyny syn Samuela. Wiadomość o napadzie była straszliwym ciosem dla starego krasnoluda, który za ten podły akt mordu i kradzieży natychmiast przysiągł goblinom straszliwą zemstę. Joseph bez zwłoki sięgnął po swój miecz i zbroję i zebrał wokół siebie małą grupę swych pracowników - wszyscy oni w masakrze stracili krewnych lub przyjaciół.

Grupa zniknęła w Złych Ziemiach, niewiele słyszano o nich w kolejnych latach. Plotki z południa mówiły jedynie o wyczynach Rangerów Bugmana, o sprytnie zastawionych zasadzkach, o śmiertelnie groźnych rajdach w mrokach nocy, o zamieszaniu wśród goblinów.

W końcu, ranny i śmiertelnie wyczerpany Bugman i żałośnie małe resztki jego oddziału powrócili do domów, tylko po to, by wkrótce potem wziąć udział w swej ostatniej bitwie, obronie Browaru Bugmana przed nacierającymi armiami Goblinów. Ciała Josepha Bugmana nigdy nie znaleziono, powszechnie przyjmuje się, że zginął wraz z wszystkimi pozostałymi członkami swego oddziału i ich rodzinami.

SPRZĘT: topory dwuręczne, topory, krótkie miecze i kusze.

SZATY: żołnierze noszą wytrzymałe kolety, ciężkie płaszcze na gorszą pogodę w kolorze ziemi, spodnie ze skóry jelenia i ciężkie buty. Pod koletami noszą kolczugi.

TARCZA: na tarczy znajduje się symbol rodziny Bugmanów.

ZEW: 'Mhinz Abeir' - wykrzykiwany przez połowę oddziału, na co reszta odpowiada 'Z'yor Rond'. Tłumaczenie z krasnoludzkiego nieznane.

PRZYWÓDCA: Samuel Bogman.

WYCZYNY: największe wyczyny Bugmana pozostają nieznane, pamięć o nich zginęła wraz z nim samym i jego wojownikami. Jego późniejsze życie i walki przeciw goblinom są same w sobie źródłem popularnych opowieści i mitów. Wielu uważa jednak, że jego największym dokonaniem było wynalezienie Troll Piwa.

Bugman's Dwarf Rangers is chronologically first of Regiments of Renown (RR1 code). It was released for a first time in times of 1st edition of Warhammer (1983 I think), with one more miniature of champion being released when 2nd edition was published.

Joseph Bugman was possibly the most famous Dwarf master brewer of all time. The brewing community of Bugman's Brewery, in fact a small town, had been founded in ages past by the great Samuel Bugman, Joseph's long-dead grandfather. By the time of the Goblin Wars Joseph was a prosperous and wealthy brewing merchant, and a reasonably passive and contented Dwarf. His small community lay well off the beaten track, away from the worst excesses of the fighting, and Joseph felt no inclination to meddle in what seemed to him to be a domestic quarrel. After all 'Brass was Brass', and Bugman's Bitter sold welt to Goblins and Dwarfs alike.

Joseph found himself unexpectedly involved in the war when a convoy transporting Bugmans Best Bitter into the Troll Country was attacked by a rampaging Goblin band. Every last Dwarf was slain, including Samuel's only son Bono. The news came as a terrible blow to the old Dwarf, who instantly swore uncompromising revenge upon the Goblins for this foul deed of theft and murder. Without hesitation Joseph took up his sword and his armour and gathered a small band of his workers - all of whom had lost relatives or friends in the massacre.

The band disappeared into the Bad Lands, and little was heard from them during the following years. Rumours from the south told of the ravages of Bugman's Rangers, of cunning ambushes, of deadly nocturnal raids and the consternation of the Goblins.

Eventually, wounded and deathly exhausted, Bugman and his now pitifully small band returned to their homes, only to fight their last battle defending Bugman's Brewery from the advancing armies of the Goblins. Joseph Bugman's body was never found, it is generally assumed that he died along with every other member of his Regiment and their families.

Armament: Double-handed axe, hand axe, short sword and crossbow.

Dress: The troops wear sturdy brewers buff coats, heavy earth coloured rough weather cloaks, buck-skin breeches and heavy boots. Mail armour is worn underneath the buff coat.

Shield: The shield design illustrated is that of the Bugman family.

Battlecry: 'Mhinz Abeir' - shouted by half the company, to which the rest reply - 'Z'yor Rond' - Dwarvish, translation unknown.

Leader: Samuel Bugman. 

Deeds: Bugman's greatest deeds must go forever unrecorded, all memory of them dying along with the Dwarf and his troops. His later life and struggle against the Goblins is itself a source of popular speculation and myth making. The invention of Troll Brew is considered by many to be his greatest achievement, however.


czwartek, 28 sierpnia 2014

Trzeci oficer i cała grupa (AWI) | Third officer and a whole group (AWI)


Kolejna, trzecia figurka z pierwszej grupy dowodzenia amerykańskiej milicji z czasów wojny o niepodległość USA. Sama poza podoba mi się chyba najbardziej z całej trójki, ogólny wygląd psuje tylko bardzo kiepsko odlana szabla i twarz, co sprawia, że ogólnie bardziej podoba mi się poprzedni z oficerów. Mimo to kolorowy akcent w postaci szarfy oficerskiej i spora dynamika działają na plus.
Malowanie było swoistym eksperymentem. Z jednej strony chciałem utrzymać stylistykę wcześniej malowanych miniaturek z tego zamówienia. I to, mam wrażenie, mi się udało. Z drugiej - czyszcząc odlew widziałem oczyma wyobraźni obrazy przedstawiające oficerów zagrzewających swoich ludzi do walki. Malowane światłocieniem, operujące plamami i barwami w tym samym stopniu, co zdefiniowaną kreską. Chciałem, przynajmniej częściowo, oddać to przy malowaniu. I to, chyba, udało się niespecjalnie. Efekt jest najwyraźniej widoczny na twarzy i spodniach.
Na koniec bonus - cała trójka na wspólnych fotach.

Another, third miniature from the first command group of the American militia unit from the period of American War of Indpependence. I think I like the pose of this miniature the best from the whole three of them, but previously shown officer still wins. This one got, unfortunately, very poorly cased sabre and somewhat distorted face... Anyway, color sash is a nice accent too.
Painting this one was a kind of experiment. I wanted to achieve two goals. First - to paint this miniature in a style similar to all previously painted figures from this commission. And I think, I succeeded here. Second... I saw in my imagination many famous paintings of officers and generals while cleaning this miniature. Paintings done with proper chiaroscuro, with colors and spots of lights playing large part in the final look. I wanted to make something similar here. And... I think I failed here... This effect is most visible on the pants and the face.
And a small bonus - group photos of whole command group.







wtorek, 26 sierpnia 2014

Czwarty kultysta | Fourth cultist


Tak mi się jakoś malowało nieźle poprzedniego kultystę Chaosu, że z rozpędu pomalowałem kolejnego, zwiększając stan posiadania popaćkanych figurek tego rodzaju o pokaźny procent... Zdecydowanie są to figurki fajnie wyglądające i przyjemne w malowaniu - mają też sporo smaczków, które trudno zauważyć na pierwszy rzut oka. Ten, przykładowo, obok ma taki w dziurze maski - jego oko nie wygląda jak oko człowieka, to raczej mała wypukła kropka, która mi skojarzyła się z okiem pająka.
Trochę żałowałem, że na tej miniaturce jest tyle szmat poowijanych wokół broni i kończyn. Tak się bowiem składa, że jest to element, którego malować niespecjalnie lubię. Nabawiłem się tego wieki temu podczas malowania starych mumii produkcji Citadel, i zostało mi do dziś. A, już tak całkiem poważnie, pomalowanie tego w dokładny sposób jest naprawdę trudne, przynajmniej dla mnie.



Well, the last cultist gave me so much fan that I decided to paint the next one immediately. Which means that numbers of my painted cultists doubled in very short time;) I must say that these miniatures are really, really good - not only sculpt is great but they also take paint very well. And they are full on small details, some of them barely visible at all. For example, this one has such tiny detail hidden in the hole made in his mask. His eye is no longer human, it is small round ball, which I think it is similar to the eye of the spider.
This cultist has some other details which I really, really hate to paint - all these bandages and rags wrapped around weapon and arms. I think that painting such rags accurately and neatly is rather hard...








poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Słudzy Nagasha | Nagash's servants

W sieci krążą już zdjęcia z kolejnego numeru "White Dwarfa", który ukaże się w przyszłą sobotę, kontynuowany jest temat Końca Czasów, kampanii, w której Wielki Nekromanta przybywa, by zamienić cały świat w wielkie cmentarzysko. Głównym tematem numeru jest zestaw trzech modeli, Mortarchów, czyli Mannfreda von Carsteina, Arkhana Czarnego i Neferaty, dosiadających monstrualnych wierzchowców. Cóż, sądząc po zdjęciach, modele będą rzeczywiście duże. Niespecjalnie przemawia do mnie ich stylistyka, choć każdy ma jakieś smaczki...Chyba najbardziej podoba mi się, przynajmniej na fotografiach, Mannfred, z Arkhanem tuż za nim. Neferata wydaje się mieć najsłabszego - wizualnie - wierzchowca...
Reszta numeru poświęcona jest w dużej mierze przypomnieniu fluffu wampirów i królów grobowców, skrótowemu opisowi wykorzystania Lore of Undeath i podobnym sprawom. Warto chyba jednak zwrócić uwagę na zapowiedź nowej książki. Czyżby szykowała się walka Gotreka z Nagashem?

Some photos from the next issue of "White Dwarf", which will be released next Saturday, are already cruising the net. The focus is, of course, The End of Times campaign, centered around the Great Necromancer. Most space will be dedicated to the new Mortarchs boxed set, which will allow to build one of the three greatest lieutnants of Nagash - Mannfred von Carstein, Arkhan the Black or Neferata - riding giant hell beasts of doom. Well, judging by photos only, I'm not too big fan of these models. Too big, too ornamented, too manga in style. Still, there are details here and there which I really like. I think I like Mannfred the best, with Arkhan closely second. Neferata seems to be the worst of the models, especially her mount is lacking imho...
The rest of the issue covers fluff of vampires and tomb kings extensively and gives us plenty of information about "tactical use of Lore of Undeath". Sigh... But there is one thing which makes me wonder... Will Gotrek fight with Nagash? Will he find his doom finally?





niedziela, 24 sierpnia 2014

Oficer milicji amerykańskiej | American militia officer

Druga z figurek grupy dowodzenia amerykańskiej milicji z okresu wojny o niepodległość, 28 mm, produkt braci Perry. Z całej trójki (został jeszcze jeden oficer do pokazania), ten podoba mi się najbardziej - ma najwięcej charakteru. Uzbrojony w szponton, w ubraniu cywilnym z akcentami wojskowymi, z szarfą oznaczającą szarżę oficerską, wygląda naprawdę fajnie. Nie wiem, prawdę mówiąc, czy bracia Perry się trochę nie zagalopowali, czy też czegoś nie wiem o umundurowaniu amerykańskim - zapewne to drugie - miałem jednak zawsze wrażenie, że szarfę taką noszono w pasie normalnie, natomiast przewieszoną przez ramię, wyłącznie przy okazjach ceremonialnych... No, ale może figurka przedstawia oficera w czasie parady...

Second miniature from the first command group of American militia from War of Independence period. 28 mm, Perry Miniatures. I like this miniature the most from the whole three of them (another officer waits patiently for his photos and entry). He is armed with esponton, wears civilian clothing with military accents, with a scarlet sash. Well, actually I don't know if this is some kind of historical error made by Perry bros or something I'm not aware of about American uniforms from this period - probably the latter - but I was under the impression that this kind of scarlet sash was usully tied in the waist and was hanging from shoulder to hip on ceremonial occassions only... Of course, this can be officer of the militia on the parade...






piątek, 22 sierpnia 2014

Prosto z pudełka: grupa bandytów do gry "Ronin" produkcji North-Star Military Figures | Straight from the box: Bandit Buntai for "Ronin" by North-Star Military Figures

Do recenzji tego zestawu przymierzałem się od dłuższego czasu, w międzyczasie zdążyłem go nawet w całości pomalować, co jest u mnie sprawą absolutnie wyjątkową – zazwyczaj bowiem kupuję coś, po czym… odkładam;) Może jednak dobrze się stało, że upłynęło trochę czasu od chwili, w której dokładnie przyjrzałem się tym figurom i je pomalowałem, opis będzie bardziej wstrzemięźliwy.

North-star Military Figures to spora firma brytyjska, dystrybutor rozmaitych produktów związanych z wargamingiem, a także producent własnych figurek. Bazują, jak duża część tego rodzaju podmiotów brytyjskich, w Nottingham. Na mocy umowy z firmą Osprey Publishing,North-star jest oficjalnym producentem figurek w skali 28 mm do części wydawanych przez Ospreya gier bitewnych, w tym „Ronina”.
Omawiany zestaw – „Ronin02 Bandit Buntai” stworzony jest właśnie z myślą o tej grze, choć – rzecz jasna – nic nie stoi na przeszkodzie wykorzystania wchodzących w jego skład miniaturek w innych grach osadzonych w „średniowiecznej” Japonii.

Miniaturki opakowane są w bardzo estetycznie wykonane pudełko, będące niczym innym, tylko pudełkiem na cztery płyty DVD, osłonięte kolorową obwolutą, zawierającą zdjęcia znajdujących się wewnątrz figurek. Pewną ciekawostką jest fakt, że obwoluta jest dwustronna, po jej wewnętrznej stronie znajduje się okładka innego zestawu figurek do „Ronina”, mnichów. Za obwolutę wciśnięta również jest mała ulotka, pokazująca inne zestawy figurek do tej gry. Figurki włożone są  w foliową torebkę, dodatkowo osłoniętą kawałkiem folii bąbelkowej.


Zestaw, pozwalający złożyć podstawową grupę do gier w „Ronina”, składa się z dziesięciu metalowych figurek w skali 28 mm „heroic” . Są to – dowódca w ciężkim pancerzu uzbrojony w miecz, ronin uzbrojony w nodachi i ciężki pancerz, porucznik z naginatą i średnim pancerzem, porucznik z toppo i w średnim pancerzu, dwóch bandytów uzbrojonych w yari i średnie pancerze, bandyta z teppo i w lekkiej zbroi, bandyta z yumi w lekkim pancerzu oraz dwóch biednych chłopów uzbrojonych w improwizowaną broń z narzędzi rolniczych. Rzecz jasna, określenia funkcji i klasa zbroi związane są z nomenklaturą gry – w praktyce różnica pomiędzy porucznikiem noszącym średni pancerz, a nie opancerzonym wieśniakiem jest żadna. Broń drzewcowa odlana jest osobno (co uważam za plus), sklejenie jej nie sprawiło większych problemów, konieczne było jedynie uważanie na zachowanie symetrii broni.

Wygląd figurek jest pokazany na zdjęciach, w moim subiektywnym odczuciu są one stosunkowo statyczne, nie mają też zbyt wielu szczegółów, co niekoniecznie jest złe. Dzięki temu można je dość szybko pomalować. Na plus trzeba zaliczyć różnorodność – każda z póz jest odmienna. Pozytywnie zaskoczyły mnie też twarze – nie można im przypisać jakiejś superekspresji, niemniej jednak odlewy w tym miejscu są wyraźne, a same twarze przyjemnie się malują. Ogólną jakość odlewu oceniam jako raczej średnią. Na niektórych powierzchniach wyraźnie widoczne były chropowatości, linie podziału formy były obecne na każdym odlewie. Metal użyty do odlania figurek jest jednak miękki, co pozwoliło usunąć je bez specjalnych trudności. Niestety, ta sama miękkość metalu sprawia, że drzewca yori i naginaty nie są proste. Największe zastrzeżenia mam do odlewu samych ostrzy uzbrojenia. Praktycznie na każdej figurce, zawierającej ostrze jakiegoś rodzaju (poza chłopami), były one niedolane, pełne wżerów lub nierówności. Był to zdecydowanie najsłabszy element figurek.

W szkolnej skali ocen przyznałbym temu zestawowi czwórkę. Jest on, z pewnością, całkowicie porównywalny z jakością produktów Perry Miniatures czy Foundry. Do swojej bandy zamierzam dokupić jeszcze kilka figurek, pozwalających na większe zróżnicowanie rozpisek, będą to prawdopodobnie produkty North-star Military Figures.


Pomalowane figurki wchodzące w skład tego zestawu można obejrzeć w tym wpisie.

I wanted to write an inbox of this particular set months ago, so long in fact, that I even managed to paint all these miniatures, which is kinda rare for me. Very rare, one might even add. Well, as it turns out, this delay may even be a good thing, as the description will be more measured.

North-star Military Figures is a largish British company, wholesaler of many wargaming products and a producer of its own miniatures. Company is based in the wargaming British heaven – Nottingham. North-star is making official miniatures for some of the Osprey Publishing’s wargames. „Ronin” is one of these games, skirmish set in the Age of the Samurai.

This is a inbox of „Ronin02 Bandit Buntai” set, made specifically for „Ronin”. Miniatures are perfect for other games set in this period of course.
Miniatures are packed inside esthetic plastic box, which is, in fact, a case for four DVDs. Box is wrapped in full color cover, depicting one of the miniatures on front and whole group on the back. This cover got two sides, to be honest, as the inner side is used as a cover of „Monk Buntai”. Small advert for other sets of „Ronin” miniatures was tucked in the box too. Figures were put in a foil bag, which was, in turn, protected by a piece of bubble foil.

Set of „Bandit buntai” consists of ten 28 mm „heroic” scale miniatures casted in metal.We have got following miniatures: leader armed with sword wearing heavy armour, ronin armed with nodachi nad heavy armour, lieutenant armed with naginata and medium armour, lieutenant armed with toppo wearing medium armour, bandit with yumi and light armour, two bandits with yaris and light armours, bandit with teppo and light armour and two peasants armed with improvised weapons (farm implements). Descriptions of armour are made with „Ronin” rules in mind. In reality difference between medium armour of lieutenant armed with naginata and the unarmoured peasant simply doesn’t exist. Polearms are casted separately (which I think is a very good thing).  Assembling miniatures was easy, one just have to make sure that poles are straight after being set in the hands of figures.



Poses and overall look of the miniatures is clearly visible on photos. In my opinion they are a bit on the static side and are not overly detailed. Bear in mind, that this is not a bad thing – it speeds up painting a lot. All poses are different and this is a good thing too – nothing worse then a small group of miniatures being almost clones, especially in skirmish games. I was positively suprised by faces too – all are cleanly sculpted, have good details and take paints very well. Overall quality of the cast is average in my opinion. Some surfaces are clearly rough, mould lines are present on all miniatures. Metal used in production is rather soft (not too soft) so cleaning mould lines is not a problem though. Unfortunately, this relative softness of the metal makes polearms a little too prone for bending. My biggest gripe is with blades though. All of them (and I mean literally all of them, on all miniatures armed with weapons with blades) were really bad – miscasted, VERY rough, with holes. Definitely the worst aspect of these miniatures.

I think this is solid „C” quality set (using British school grades). Definitely on par with products of such companies as Perry Miniatures or Foundry. I plan to expand my buntai a little more and I think next miniatures will be from North-star too.

You can see painted miniatures from this set here.





środa, 20 sierpnia 2014

Trzeci kultysta | Third cultist


W minioną niedzielę miałem już serdecznie dość amerykańskiej wojny o niepodległość, postanowiłem pomalować na szybko kolejnego kultystę do swojego Czarnego Legionu. Poprzednich dwóch pomalowałem półtora roku temu... nawet już nie chce mi się pisać o rozgrzebywaniu różnych projektów...
Miniaturka bardzo wdzięczna w malowaniu, oczywiście przy pracy nad nią zauważyłem pozostawione linie podziału formy, było już jednak za późno na ich usunięcie... Trudno, to w sumie tylko i tak pionek do grania. Starałem się, by trzymał klimat wcześniejszych kultystów (pierwszy i drugi są tutaj) - oddziału Gwardii Imperialnej, który przeszedł na stronę Chaosu, ich wcześniejsza przynależność widoczna jest tylko w detalach takich jak pozostawione fragmenty mundurów. Nie zapomniałem, rzecz jasna, o elementach wspólnych kultu - czerwonych detalach. Bardzo przyjemnie się go malowało, dość krótko jak na mnie, bo łącznie około pięciu godzin, może nawet trochę krócej.
A na koniec grupowa focia całej pomalowanej trójki...



Last Sunday I realised that I'm really tired with painting AWI period soldiers and I need to take a little break. So, my decision was to fast paint another cultist for my Black Legion. I have managed to paint ekhem... two of them so far and it was a year and a half ago... I won't even start writing about having many different projects in really, really bad shape...
Miniature itself is really nice, unfortunately painting it I spotted some left mould lines. Too late for removing them and let's be honest - this is just gaming piece. I tried to paint this one in similar overall mood like his previous two fellows (first and second are here) - in short, rebelled Imperial Guard unit, with part of uniforms still being used. I didn't forget about cult allegiance items too - red parts of the clothing. Overall, I have had a great time painting this one, and it was relatively fast for me - about five hours total, maybe slightly less..
And way below you will find a group photo of whole painted group so far.








poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Nagash i legiony umarłych! | Nagash and legions of dead!


Ptaszki ćwierkały, ćwierkały i wyćwierkały. Spełniły się plotki o powtórnym nadejściu Wielkiego Nagasha, twórcy wampirów i ożywieńców Starego Świata. Już w sobotę w sieci pojawiły się pierwsze, niewyraźne zdjęcia stron z kolejnego White Dwarfa, dziś wiadomo już coś więcej.
Część fotek można obejrzeć na blogu Grot Orderly, część bezczelnie kopiuję z pewnego miejsca. Mnóstwo dobra dla graczy nieumarłych... Biedny mój portfel.


Birds chirped, chirped and they were right. All rumours about second coming of Mighty Nagash are true. He Who Defied Death, maker of vampires and undead of Old World is walking the lands of Warhammer world once more. First blurry photos of new miniature of Nagash were cruising the Net on Saturday, today much better photos are available.
Some of them may be seen on Grot Orderly blog, some others were found... somewhere... A lot of good things for undead players... My poor wallet.