środa, 16 kwietnia 2014

Amerykanin! | An American!

Druga seria, drugi milicjant-Amerykanin. Jeden z tych, którzy uważali, że "nie ma już różnić między Wirgińczykami, Pensylwańczykami, mieszkańcami Nowej Anglii. Nie jestem Wirgińczykiem ale Amerykaninem". Słowa te wypowiedział w 1774 po słynnym bostońskim piciu herbaty Patrick Henry, a mogłyby one stosować się do chyba wszystkich patriotów walczących o niepodległość Stanów...
Figurka, rzecz jasna, Perrych, malowana na zamówienie. A jako, że już wcześniej ten sam wzór pojawił się na blogu (i pojawi jeszcze co najmniej dwukrotnie), można łatwo porównać z wcześniej malowanym.

Second series of American War of Independence miniature by Perry bros. Another American militiamen. One of those who believed in these words: "The distinctions between Virginians, Pennsylvanians, New Yorkers, and New Englanders are no more. I Am Not A Virginian, But An American!" Patrick Henry said this in 1774 after the Boston Tea Party but I think these two sentences could serve as a kind of motto of all patriots fightning for the independence of United States...
This is, of course, another commissioned miniature. And as the same miniature was already shown here (and it will be at least two times more), it is easy to compare both versions.






wtorek, 15 kwietnia 2014

Powrót do AWI - milicjant | Return to AWI - militiaman

Na blogu notki pojawiają się ostatnio nieco rzadziej, mam nadzieję, że to już koniec tego okresu. Mam sporo pomalowanych nowych figurek, głównie z okresu wojny o niepodległość USA, kolejna dwunastka milicjantów amerykańskich. Nie pokazywałem ich jeszcze, choć gotowi są od ponad dwóch tygodni... Nie mogę jakoś dojść do ładu ze swoją cyfrową debilkamerką. Nie jestem w stanie zrobić zdjęć, które mnie satysfakcjonują, stąd też lekkie przetrzymanie figurek... Na swoją kolejkę czeka też Land Raider, wywiad z jedną z polskich firm i co najmniej pięć kolejnych recenzji i inboxów...
Mniejsza z tym - bohaterem dzisiejszej notki jest kolejny Amerykanin, milicjant ze stanów północnych produkcji braci Perry. Podobnie jak wcześniej pokazywani, tak i ten malowany jest na zamówienie... I tak się jakoś złożyło, że pierwszą z figurek "drugiej serii" jest ten sam wzór, który otwierał serię pierwszą. Można sobie porównać nieco dokładniej... 
Obowiązkowa autopromocja - pod tym adresem można skontaktować się ze mną w sprawie zamówienia malowania figurek.

Blog is updated slightly less frequently lately but this is the end of this period I hope. I have some new miniatures to show, mainly from the AWI, another dozen of commissioned American militiamen. Whole batch wasn't showed yet as I'm really, really unsatisfied with my simple digital camera. I just can't make pictures which I like... There are some other miniatures to show too, finished Land Raider amongst them... And then I have another interview with one of the Polish miniatures companies and at least five new inboxes/reviews...
Anyway - hero of the today's note is yet another American patriot, Northern States militiaman produced by Perry bros. As the ones already shown, this one is commissioned too. And, by strange coincidence, the first miniature of the "second series" is exactly the same as the first one of the "first series". Easy to compare...
Mandatory self-promotional note - drop me a mail if You are interested in commissioning painting of some miniatures.






sobota, 12 kwietnia 2014

Z pompką do akcji | With shotgun into firefight

Czwarta figurka amerykańskiego żołnierza piechoty morskiej produkcji Warlord Games. Trudno ją, w sumie, nawet nazwać testową. To kolejna miniaturka, na której sprawdzałem dopasowanie rąk do uzbrojenia. Mundur to najbardziej typowa wersja uniformu USMC, zwłaszcza z początkowego lub końcowego okresu wojny. Całość w jednolitym, szarozielonym kolorze. Kolorów już nie będę ruszał, w przypadku tego jednolitego munduru zostaną takie jakie widać je na fotografii. Trochę szkoda, że tak dynamiczne ułożenie figurki sprawia, że jednocześnie jest ona mocno niefotogeniczna. Twarzy, po prostu, najzwyczajniej w świecie nie widać spod daszku marineski... Miłym akcentem rzeźbiarza było włożenie peta w zaciśnięte zęby żołnierza. Wyobrażam go sobie jako jakiegoś O'Neala czy McIntosha, twardego potomka twardych Irlandczyków, idącego ze strzelbą w akcję. Stąd też kolor włosów...


Fourth miniature of the American marine soldier by Warlord Games. It is hardly a test miniature anymore, as I'm pretty sure that the color of the non-camo uniform, the one visible on this miniature, will stay as it is now. It was just another figure I used to try fit between weapons and arms. I think that it looks ok.
It is a pity that the dynamic pose of the miniature makes it so damn hard to properly show. Face is entirely hidden by marine cap. A nice touch of sculptor is a cigarette... I imagine that this particular fellow is some O'Neal or McIntosh, tough descendant of Irish immigrants, the one not afraid to go with a shotgun into a firefight. Hence, the hair color...







środa, 9 kwietnia 2014

Strzelec BARa (US Marine) | Automatic rifleman (US Marine)

Trzecia z figurek testowych amerykańskich marine. Od razu powiem - nie wysilajcie oczu, w kwestii malowania nie różni się praktycznie niczym od poprzednio pokazywanego, jedynie wzmocniłem najciemniejsze plamy w brązowym camo. Nadal nie jest to jeszcze to, brakuje, moim zdaniem, większych plam jasnego, podkładowego materiału. Ale się poprawię, obiecuję;)
Jest to jednocześnie pierwsza figurka, która ma broń włożoną w ręce, a nie odlaną razem z nimi. W zestawie figurek znajduje się cała ramka z dodatkowym uzbrojeniem - od pistoletów, granatów i M1, do BAR-ów, bazooki, M3, Thompsona, Springfielda M1903 z celownikiem lunetkowym. Świetna sprawa. Dzięki temu można dopasować do swoich figurek dokładnie takie uzbrojenie, jakie się nam podoba. Część rąk w zestawie jest właśnie przygotowana do przyjęcia tych broni - ważne jest tylko, by dobrać odpowiednie łapki, do pasujących do nich odlewów. Przykładowo - w ręce, które przykleiłem tej figurce mogłem włożyć BARa i, prawdopodobnie, któryś z karabinów, ale strzelba bojowa już nie pasowała. Stąd też pewne ograniczenie całego zestawu. W teorii, można te części mieszać niemal dowolnie ze sobą. W praktyce, część wariantów zupełnie do siebie nie pasuje.

Third of the "test" US marines miniatures. Don't look too hard - it is almost identical, paintingwise, to the previously shown marine, the only difference is slightly darker darkest brown color in camo pants. It is still not the effect I'd like to get but I finally know what is missing - I have to leave more brightest spots of original background colour (and make it a little brighter too).
This is the first miniature with weapon glued inside hands too. BAR is not casted with arms. In the miniature boxed set there is one additional plastic sprue with just weapons - from granades and pistols, through knives and thompsons, to BARs, bazookas, grease guns, M1s and scoped Springfield M1903. Paradise! One can build his miniatures with exactly the right equipment - but there is one thing to remember. It is important to use correct hands for specific weapons. Some do fit, some don't fit at all. For example - I could use BAR (and probably M1s) with hands on this miniature but combat shotgun looked plainly wrong with them, as the grip was very unnatural. So, this is kind of "limitation" of the set. In theory, one can freely mix all parts. In reality, some mixes don't work at all. Still - it is a great set of figures. I love them.






poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Drugi żołnierz piechoty morskiej z PTO | Second marine from PTO

Drugi z malowanych na próbę, w celu ustalenia najbardziej mi odpowiadającego wyglądu kamuflażu i kolorów amerykańskich marines z Pacyfiku, z czasów II wojny światowej. Różni się paroma detalami od pierwszego. Najważniejszym jest ustalenia już ostatecznego koloru munduru w wersji bez kamuflażu (w tym przypadku spodnie). Zmieniłem również malowanie obu wersji plam samego maskowania. O ile z zielonego jestem już zadowolony i taki zostanie, o tyle wersja brązowa wymaga jeszcze dopracowania.
I, powtórzę się, naprawdę odpowiadają mi te plastiki Warlorda. Świetnie się malują, choć są nieco kłopotliwe w przypadku korzystania z pustych rąk i wstawiania w nie broni - wymagają wtedy sporej precyzji. Ale o tym w kolejnej notce o marines, gdzie pokażę żołnierza z BARem.

Second of the U.S. Marines from the Pacific Theatre of Operations of World War Two, which I paint as a kind of "test" miniatures for my Bolt Action army. I try to get a feel for rigth combination of colours and ways of painting camouflaged uniforms. The one shown today is different from the first one, the most obvious difference is correct color of non camouflaged uniform (pants on this one). I also changed both the way I paint camo spots and some colors. Green version I'm totally satisfied with and will use it in next miniatures, brown one is bettern then first version but I think it is not totally good yet.
I will repeat myself probably, but I really, really like these Warlord's plastic miniatures. They are great fun to paint. They are, at the same time, time-consuming to assemble and one need to pay special attention when using empty hands and separate weapons - this calls for a precision, as the grip has to be believeable... More on this subject in the next note about U.S. Marines, when i will show Automatic Rifleman.






niedziela, 6 kwietnia 2014

Wybrane z tygodnia 93 | Chosen from the week 93

Witam w kolejnym, 93. wydaniu "Wybranych z tygodnia", mojej codwutygodniowej (przynajmniej w zamierzeniach;)) kompilacji linków do fajnych i ciekawych materiałów związanych z figurkami, malowaniem, wargamingiem i - czasami - historią oraz fantastyką.

Zaczynamy, tradycyjnie, od wszelakich galerii:
- Na blogu Modelfiesta ukazała się obszerna relacja fotograficzna z imprezy w Bytomiu, chyba największego festiwalu modelarskiego w naszym kraju.
- Saxondad dotychczas pojawiał się w ramach tego cyklu raczej z figurkami historycznymi. Ale... jak sam stwierdził, powoli wraca także do swoich wargamingowych korzeni... Oto jego Kosmiczne Wilki.
- Mały wipek Camelsona - nowy model helbruta. Ech, co za kolory... Ech, co za nasycenie... Ech, co za oko do detalu...
- Zkitbashowany Tech-priest autorstwa Maxa z bloga Stockholmwarpaint. Jak pisze sam autor - w stylu Blanche'a.
- Baneblade w stylu orków. Duże, złe i pluje dymem. Idealne dla zielonoskórych. Model autorstwa The Ghoma, pokazywany od budowy do malowania w ciągu wpisów na forum DakkaDakka.
- Na blogu Arsiesa, czyli Javiera Gonzáleza możemy obejrzeć pomalowanego przez niego inżyniera skaveńskiego.
- Na stronie Full Repent możemy obejrzeć zdjęcia popiersia orkowego pirata pomalowanego przez Davida Waeselyncka. Fotkę tej rzeźby widać również obok polskiej części notki.
- Khorne Lord of Skulls w wersji ciut różnej od kupnej pojawił się na stronie the artisan Tarvick.
- Ukończona diorama z Jazonem w malowaniu Davida Sopera. Tę pracę widać przy anglojęzycznej części wpisu.
- Andrej Demidof pomalował Tytana eldarskiego. Kolorowo i niewiarygodnie pod względem technicznym, zwłaszcza, że ponoć bez użycia aerografu.
- Horus Lupercal, nowa rzeźba z FW, jedna z najlepszych w całej świetnej serii. Tutaj pomalowany przez Mylesa Davida z bloga loserstudio.
- Skoro mowa o prymarchach... Fulgrim w najlepszym dla mnie malowaniu, jakie dotychczas widziałem - wyszedł spod pędzla LuKa. 

Tutoriale, poradniki, relacje z prac:
- Na blogu Eureka Miniature Beren pokazał, w jaki sposób pomalował twarz popiersia Boromira.
- Rumplemaster we wpisie opublikowanym na prowadzonym przez siebie blogu pokazał niesamowitego demonicznego Angrona, zbudowanego z rozmaitych części innych modeli.
- W jaki sposób wykonać tanie pudełko do przenoszenia i przechowywania pędzli pokazuje Caleb Dillon we wpisie opublikowanym na stronie Bell of the Lost Souls.
- Cameron z bloga Rust and the City opublikował wpis, w którym dzieli się swoim sposobem malowania czarnych okien i świateł.
- Wykonywanie okopów pokazano na blogu Wargaming with Silver Whistle.
- Rob Hawkins pokazuje, w jaki sposób wykonał stół pokazowy do gry "Dark Age". Trzeba mu przyznać, że zna się na swojej robocie.
- Plecione płoty, jakie jeszcze w sumie całkiem niedawno można było, pewnie, spotkać gdzieś na naszych wsiach. Poradnik ich robienia opublikowany został na blogu Glue in the Carpet.

Inne:
- Warhammer - Exterminatus - krótki film, będący wstępem do powstającego dłuższego, fanowskiego projektu.
- Kolejny fanowski film, tym razem w zupełnie innych klimatach. Muzyka zespołu Metallica i opowieść filmowa inspirowana opowiadaniem "Zew Cthulhu". Bardzo fajne.
- Strona Marka i Adama Kuleszów, panów których dziełem były wielkie modele ze świata "Gwiezdnych Wojen", prezentowane na ostatnim Pyrkonie.
- A na koniec blog Jaeckel Alone. Pokazywałem już w tej serii jeden z wpisów autora bloga, warto jednak zwrócić na niego większą uwagę. Polecam prześledzenie poszczególnych wpisów pokazujących malowanie krasnoludów. Świetna sprawa.

Tyle na dziś, zapraszam na kolejne wydanie za dwa tygodnie. Na zakończenie pozwolę sobie tylko przypomnieć, że - jako iż seria ukazuje się już dobrze ponad trzy lata - można też zerknąć na wcześniejsze wydania tej swoistej "listy przebojów". Sprawdźmy zatem, o czym pisałem w wydaniu nr 19...
Podobne zestawienie, nieco może bardziej nastawione na światy Games Workshop, znajdziecie również na blogu Quidamcrovusa.

Welcome to the another issue of the "Chosen from the week", my bi-weekly compilation of links to interesting and cool wargaming, miniature painting and - sometimes - history and sci-fi/fantasy materials on the Web.

Let's start, as usual, with galleries of all kind:
- Modelfiesta blog has published a rather large photo gallery from the Bytom modelling convention, probably the biggest modelling convention currently in Poland.
- Saxondad was presented here few times already, alwasy with historical miniatures. But... in his own words... he is going back to his wargaming roots. Saxondad's Space Wolves.
- Small work-in-progress from Camelson. New helbrute. Well... what a choice of colors... what a intensity of them... what a attention to the details...
- Kitbashed Tech-Priest painted by Max from Stockholmwarpaint blog. Inspired by Blanche, according to the painter.
- Da green Baneblade. It's big, it's ugly and it belches smoke - perfect for greenskins. Model built by The Ghoma, shown in a couple of entries in one of the threads of the DakkaDakka forum.
- Arsies (Javier González) has shown on his blog a new miniature - Skaven engineer.
- Full Repent website and a orc pirate bust painted by David Waeselynck. You can see this excellent bust next to the Polish part of the note.
- Walking Khorne Lorde of Skulls shown on the the artisan Tarvick website.
- Finished Jason diorama by David Soper. This work is shown here, next to the English part of this text.
- Eldar Titan by Andrey Demidov. Very colourfull, very bright and technical masterpiece. Mindblowing.
- Horus Lupercal, new sculpt from FW painted by Myles David from loserstudio.
- Speaking about primarchs... Best painted Fulgrim I have seen so far - by Polish painter LuK.

Tutorials, guides and various interesting works-in-progress:
- Eureka Miniatures website and article by Beren, showing how he painted face of the Boromir bust.
- Rumplemaster has shown his incredible demonic Angron, built with various bits from many, many kits. Must see.
- How to build cheap brush box - article written by Caleb Dillon and published on Bell of the Lost Souls website.
- Cameron has published on his Rust and the City blog a nice guide showing how to paint black windows and lights.
- Slit trenches by Silver Whistle.
- Rob Hawkins is showing his "Dark Age" demo board. This guy certainly knows his stuff.
- How to make wattle fences for early medieval games - tutorial published on the Glue in the Carpet blog.

Other:
- Warhammer - Exterminatus. Short movie, introduction to the longer fan-made one, which is currently being developed.
- Another fan-made movie, but this one is about Great Old One. Metallica music and a movie inspired by "A Call of Cthulhu" story. Really cool.
- Marek and Adam Kuleszas' website. These gentlemen built large scale Star Wars models, which were presented during last huge sci-fi/fantasy con in Poland.
- Jaeckel Alone blog. I already presented on of the notes from this blog in this series, but I think the whole blog is really cool. Just check entries showing painted Dwarf miniatures...

So, that's all for today, I invite you to read next installment in this series, which will be published in about two weeks time. Let mu just remind you that this series is more then three years old now so there are some other issues to read too... For example - issue no. nineteen... As you will see, the formula of the note was different then...
Similar compilation runs Quidamcorvus on his excellent blog - check it here.


piątek, 4 kwietnia 2014

Z otchłani czasu: zaginiona rasa | From the abyss of time: da lost race

Imperialni uczeni uważali, że na macierzystym świecie Orków żyła niegdyś starożytna rasa, pośrednio odpowiedzialna za rozpowszechnienie się społeczeństw orkoidów. Choć trudno w to uwierzyć, przedstawiciele tej starej rasy byli wyjątkowo inteligentni i całkowicie zdominowali, w ciągu zaledwie kilku pokoleń, wszystkie pozostałe rasy orkoidalne. Rozumieli oni sposób działania urządzeń technicznych, rozwijali je i stworzyli nawet legendarne (i najpewniej zagubione w pomroce dziejów) Orkowe Standardowe Wzorniki Konstrukcji. Historycy są niemal pewni, że to właśnie ta zaginiona rasa odpowiada za ekspansję orków w kosmosie.

Ludzcy naukowcy uważają, że - choć obecnie to niedorozwinięci niewolnicy - żywymi pozostałościami tej zapomnianej rasy są snotlingi. Gwałtowny rozwój superinteligentnych snotlingów może być wytłumaczony jedynie wskutek wystąpienia jakiegoś katalizatora. Snotlingi są symbiotyczne z grzybami, które uprawiają i jedzą. Uważa się, że to właśnie grzyby, uprawiane w podziemnych ciągach jaskiń pierwotnego świata orkoidów, odpowiadają za mutacje genetyczne mózgów starożytnych snotlingów. Jedzone przez całe pokolenia, grzyby stymulowały rozwój mózgów Snotlingów, pozwalając im w pełni ujawnić drzemiący w nich potencjał. Później, grzyby były już celowo uprawiane przez rozwinięte umysłowo snotlingi.

Według legendy, przedstawiciele tej inteligentnej, zaginionej rasy snotlingów, znani jako Mózgole, odznaczali się niewielkim wzrostem. Z tego powodu wyhodowali sobie rasę mniej inteligentnych, lecz znacznie silniejszych i bardziej brutalnych istot. Wykorzystywali je do prac fizycznych i w czasie wojen. Tak powstali orkowie oraz gretchiny.

Gretchiny są, prawdopodobnie, etapem pośrednim w rozwoju rasy orków, których zaczęto wykorzystywać do uprawy grzybów. Niestety dla starożytnych snotlingów, orki także zaczęły jeść hodowane grzyby. Ich władcy nie zwracali na to uwagi, nieświadomi faktu, że ich własna inteligencja była skutkiem tej szczególnej diety. W ciągu kilku pokoleń mózgi orków uległy tak dużemu rozwojowi, że udało im się wywołać rebelię, w wyniku której zrzucili jarzmo swych mniejszych władców.

Mózgole stali się niewolnikami, otrzymywali teraz jedynie niewielką część grzybów. Powoli, ich mózgi zaczęły cofać się w rozwoju. Ostatecznie stali się całkowicie niedojrzałymi, głupiutkimi stworami (nawet jak na standardy orkoidów). W tym samym czasie orkowie zaniedbali uprawy grzybów, które  - ostatecznie - wyginęły. Wraz z wymieraniem grzybów także i orkowie zaczęli cofać się w rozwoju. Do tego czasu miały jednak już miejsce najważniejsze odkrycia technologiczne i kulturalne społeczeństwa orków, orkoidy trafiły też w przestrzeń kosmiczną. Stopniowo orkowie uwstecznili się umysłowo do swego pierwotnego stanu - i tak bardziej rozwiniętego niż oryginalny stopień rozwoju umysłowego mózgoli (dlatego też nadal dominują oni nad snotlingami). Sytuacja taka trwa po dziś dzień. Trudno jest zrekonstruować te wczesne fazy historii orków w jakichś bardziej konkretnych szczegółach. Podobnie, jak ma to miejsce w wielu innych sprawach związanych z tą rasą, konkrety trzeba wyłuskiwać z fragmentów orkowych legend, w których mózgole występują niezwykle rzadko, a sam fakt zniewolenia orków jest niemalże pomijany.

Obecnie, gdy kultura orkoidów opiera się tak bardzo na sile i brutalności, cywilizacja orków mierzy się z trudnym problemem utrzymywania sprawności urządzeń technicznych w sprawności. Orkowie stwierdzili, że oczywistym i najprostszym rozwiązaniem jest użycie niewolników. Oprócz Mekaniaków, którzy są przedstawicielami orków dysponującymi wrodzoną smykałką do techniki, do pracy w fabrykach i zakładach orkowie wykorzystują niewolników ludzkich i innych ras. Jeszcze ważniejszym źródłem nowych technologii jest wymuszanie haraczu, płaconego przez podległe społeczności przedstawicieli innych ras. Haracz ma formę broni i maszyn. Czasami armie orków napadają na całe miasta i planety tylko po to, by żyjących w nich ludzi zmusić do pracy w fabrykach broni.
Po kilku zaciekłych i niezwykle niszczycielskich wojnach, wiele odleglych społeczności preferuje oddanie orkom "dobrowolnego" haraczu z broni i maszyn bojowych, byle tylko utrzymać ich z dala od własnych siedzib. Czasami haracz płacony jest także za ochronę.

(fragment podręcznika "Waaargh: orks", Nigel Stillman & Bryan Ansell, 1990)


Imperial scholars have speculated that on the Ork world of origin (wherever that might have been), there existed an ancient race that was indirectly responsible for the spread of Orkish society. Difficult as it is to believe, this ancient race was extremely intelligent, and rose to dominance over the other Orkish races in just a few generations. They understood and developed technology and even created the legendary (and summarily lost) Ork Standard Construct Templates. It was this race, historians argue, that must have initiated the Ork expansion into space.

Now a physically underdeveloped slave race, the Snotlings are thought to be the only living remnant of this lost race. The sudden rise of super-intelligent Snotlings can only be explained as the result of a catalyst. Snotlings are symbiotic with fungi, which they cultivate and eat. It is believed that these fungi grew in the underground cave-systems of Orkoid culture and caused genetic mutation in the brains of these ancient Snotlings. The Snotlings raised the fungi for food. Over generations, a diet of this fungi stimulated the growth of the Snotling brain to its full potential. Later, the fungi was cultivated by the mentally enhanced Snotlings.

According to legend, the intelligent lost race of Snotlings, known as the Brainboyz, were still diminutive, so they bred a race of less-intelligent, but tougher, larger and tittore brutal creatures to do their work and fight their wars. These were the Orks and Gretchin.

Gretchin probably represent an intermediate stage in the development of Orks. The Orks were put to work cultivating the fungi. Unfortunately for the ancient Snotlings, the Orks also nibbled at the raw fungi as they collected it. Their masters took no notice, unaware that their own intelligence was the result of this peculiar diet. Over a few generations, the Ork brain was enhanced enough for the Orks to rise up and overthrow their masters.

The Brainboyz were enslaved and allowed only a small amount of fungi. Slowly, they began to regress to a juvenile level of mentality (even by Orkish standards). However, the Orks neglected the cultivation of the fungi, and eventually it died out. As the fungi became less abundant, the Orks also began to regress. By this time, the greatest advances in Ork technology, culture, and expansion into space had already taken place. Gradually, the Orks reverted back to a lesser mental capacity that was was nevertheless superior to the original state of the Brainboyz (thus, they remained dominant). This is the situation that persists to this day. It is difficult to reconstruct this phase of Ork history in any precise detail. Like most Ork history, the story had to be pieced together from fragments of Ork legends which have only passing references to Brainboyz and give only brief glimpses of a time when the Orks were not in control.

With Ork society now dominated by its strongest and most brutal elements, Ork civilisation is faced with a major problem: the maintenance of technology. The Orks have found the obvious solution in their use of slaves. Apart from the Mekboyz, who are Orks with a residual, innate talent for technology, Orks rely on enslaved Humans and other aliens in their workshops and factories. More importantly, they rely on tribute exacted from vassal alien communities. This tribute is paid in the form of armaments and technology. Sometimes whole communities and planets are occupied by Ork warriors, enslaved, and put to work making armaments.

After several vicious and destructive wars, many alien communities willingly manufacture equipment for the Orks as bribes to keep them away, or as tribute to provide protection.

(excerpt from the "Waaargh: orks" rulebook, Nigel Stillman & Bryan Ansell, 1990)

czwartek, 3 kwietnia 2014

Karolingowie raz jeszcze | Carolingians one more time

Ponownie wojowie z włóczniami z armii karolińskiej. Wzory powtarzające się z pokazywanymi wczoraj, malowane jedynie nieco odmiennie - ale też tylko "nieco"... Ot, częściej jakiś wzorek na tunice, tarcze nieco bogatsze. Wraz z pomalowaniem tego elementu zakończyłem prace nad elementami 4Sp armii (których łącznie posiada ona cztery). "Fajnie" będzie, gdy okaże się, że w wersji 3.0 gry trzeba będzie to zmieniać... Zresztą, bliskie ukazanie się nowych list armii jest jedną z przyczyn, dla których niespecjalnie chętnie maluję obecnie armie do DBA...

Warriors armed with spears from Carolingian army again. Miniatures are from the same blister pack as the ones shown two days ago, painting is just slightly more elaborated - some design on the tunic, shields are a little more ornamented, etc. With this element painted Carolingian 4Sp stands are finished (all four of them). Well, finished at least till the DBA 3.0 will hit the stores... I will be really "happy" with all the supposed changes to the army lists... It is one of the main reasons I'm not so keen on painting DBA armies nowadays...





wtorek, 1 kwietnia 2014

Piechota karolińska 4Sp | Carolingian spearmen 4Sp


Lekka odmiana od klimatów amerykańskich - piechota karolińska do armii DBA, malowanej od baaaardzo długiego czasu. Prawdę mówiąc, oddział ten, a także kolejny, skończyłem jeszcze w styczniu, ale jakoś nie trafił dotychczas na blog... Miniaturki pomalowałem starając się zgrać je kolorystycznie z pierwszymi oddziałami tego rodzaju, z maja 2012 r. - blisko dwa lata różnicy potrafi robić psikusy w kolorach farb i wykończeniu. Jak zwykle, przynajmniej od pewnego czasu, najwięcej przyjemności podczas malowania sprawiły mi tarcze. Z pewnością nie wyglądają tak idealnie, jak w przypadku użycia kalkomanii, ale przynajmniej ćwiczę freehandy...
Do zakończenia prac nad Karolingami pozostało już naprawdę niewiele do zrobienia - podstawka 3Kn i kolejna 7Hd. Teoretycznie - kilkanaście godzin pracy... Może uda się pomalować je w kwietniu, pomiędzy figurkami malowanymi na zamówienie. A skoro o tym mowa - wkrótce na blog zawitają kolejni amerykańscy bojownicy o niepodległość.


Small change from the American AWI theme - Carolingian DBA infantry, stand for my Carolingian army which is being painted since the middle of 2012. To bo honest, the one stand shown here and the second, the same in nature, were painted back in January, but they didn't make it to the blog yet. Miniatures were painted in the same way as the first spearmen stands back in may 2012 - such a long break between painting units from the same army may result in wrong color choices... The most funny part of the painting were shields I think. They certainly don't look as sharp as the ones made with decals, but at least I'm improving my skills, I hope.
There are just two units left in my Carolingians - 3Kn and 7Hd. Just about a dozen hours in theory. I hope I will be able to paint them both in April, working between commissioned jobs. Speaking about commissions - another AWI militiamen will be on the blog soon...