wtorek, 9 lutego 2016

Wiarołomcy z Dunharrow | Oathbreakers from Dunharrow

Jeszcze jedna trójka duchów Ludzi z Gór, wiarołomców z twierdzy Dunharrow, w malowaniu Mormega. Bardzo podoba mi się to malowanie, po przepis odsyłam do tego wpisu.

Miniaturki to plastiki z zestawu wydanego dziesięć lat temu, dostępnego obecnie chyba wyłącznie za pośrednictwem zamówienia na stronie GW. Nie są to, z pewnością, figurki szokujące liczbą możliwych opcji złożenia, jednak moim zdaniem prezentują się naprawdę znakomicie.

Three more ghosts of Men of the White Mountains, oathbreakers from the Dunharrow fortress, painted by Mormeg. I really like his way of painting ethereals, which may be found in this blog entry.

Miniatures comes from the box of plastic figures, which was released ten years ago, available now by Mail Order only I think. Those miniatures don't offer so many assembly options as miniatures recently released for Age of Sigmar, for example, still they look excellent, in my opinion.







niedziela, 7 lutego 2016

Król Cienia: wywiad z Tonym Yatesem

Bohaterem dzisiejszego wywiadu, prezentowanego w ramach cyklu rozmów z ludźmi pracującymi w Games Workshop w "starych, dobrych czasach", jest Tony Yates, grafik, ilustrator, rzeźbiarz, współpracownik Bryana Ansella zarówno w GW, jak i w Wargames Foundry. Wywiad oryginalnie przeprowadził Orlygg z bloga Realm of Chaos 80s, można go znaleźć tutaj.

Tony podczas pracy w czasie BOYL 2014. Siadł do biurka i zacząć rysować. Miałem szczęście dostać od niego szkic koncepcyjny wojownika chaosu! Może ktoś zechce go wyrzeźbić?;)
Wielu gości BOYL 2013 lub BOYL 2014 z pewnością pamięta Tony'ego. Przepełniony pasją gracz, związany z przemysłem wargamingowym fantasy i science fiction od jego wczesnych dni. Zapytałem Tony'ego, czy zgodziłby się na krótką pogawędkę na temat jego działalności, czy nie zechciałby trochę powspominać i pokazać swą kolekcję figurek, spośród których wiele jest jego autorstwa. Tony, który prowadzi często aktualizowanego bloga, pokazuje na nim swoje prace - blog można znaleźć tutaj, nosi nazwę Shadowkings.

Czas na rozmowę z Tonym!

RoC80s: Jak wyglądały twoje początki wargamingowe, figurkowe, ogólnie związane z fantasy?
TY: To były komiksy i książki, z ich fantastycznymi światami science-fiction, które, kiedy dorastaliśmy, były na wyciągnięcie rąk. Moje pierwsze książki tego rodzaju to "Żołnierze kosmosu" i "Księżniczka z Marsa", po nich dostałem świra na punkcie wszystkich powieści Michaela Moorcocka. Uwielbiałem też postacie, które pojawiły się we wczesnych adaptacjach komiksów Marvel Comics i DC Sorcery. Czytałem też wówczas jakieś europejskie komiksy, które musiałem tłumaczyć. Francuskie nie były złe, ale o wiele lepsze były włoskie, było w nich mnóstwo zapadających w pamięć walk. Lektury tego typu doprowadziły mnie do gier wojennych. Moje pierwsze figurki wyprodukował Airfix, a pierwszym zestawem było pudełko artylerii z czasów amerykańskiej wojny secesyjnej, kupione mi przez ojca, kiedy zachorowałem.

Reaper, którego następcą był Warhammer. Tony zrobił ilustrację do tej legendarnej książki.
RoC80s: W jaki sposób przeistoczyłeś się z fana gatunku, w osobę, która brała udział w powstaniu brytyjskiego przemysłu gier?
TY: Kiedy Bryan Ansell stworzył Asgard, wysłałem mu swoje ilustracje. Zaprosił mnie na spotkanie i tak to jakoś poszło. Wydaje mi się, że pierwszą moją grafiką, jaką wykorzystał, był szkielet z halabardą, nie posiadałem się z radości. Potem zaprzyjaźniliśmy się, dzieliliśmy zainteresowanie fantastyką i komiksami. Zrobiłem ilustracje do "Laserburn" "Combat 3000", zasad fantasy "Reaper" i dodatków do nich, a potem, w Citadel, zrobiłem serię figurek Kosmicznych Podróżników i szkice do linii figurek Star Trek. Również zestaw wojowników chaosu z oddzielnymi głowami był, zdaje się, zrobiony według moich projektów, pomagałem też napisać zasady, które ukazały się w White Dwarfie.

Prawdę mówiąc, wysyłałem wtedy Bryanowi wszystko, co narysowałem.

RoC80s: Pod koniec lat 70. i na początku 80. pracowałeś nad zilustrowaniem gier "Laserburn" i "Reaper". Co pamiętasz z procesu powstawania tych gier?
TY: Ricka Priestley'a spotkałem po raz pierwszy, gdy był kierownikiem działu zamówień pocztowych Citadel, skończyło się tak, że zrobiłem parę ilustracji dla jego projektu "Laserburn". Pracowałem też nad dodatkiem "Death World", który Rick napisał wspólnie z Richardem Halliwellem, lubiłem z nim rozmawiać, miał zawsze mnóstwo pomysłów. Choć ten dodatek nigdy nie został wydany, praca w ich towarzystwie była fantastyczna. Wykorzystali nawet kilka moich pomysłów. Na przykład, podczas prac nad "Laserburn" i "Imperial Commander" wzmocniłem pancerz wspomagany do pancerza typu dreadnaught, zasugerowałem też wykorzystanie promienników konwersyjnych. Miałem też pomysł, który nigdy nie doczekał się wprowadzenia do gry, użycia czegoś, co nazwaliśmy "bronią kartridżową" - strzelała dosłownie wszystkim - wybuchowymi flarami, markerami dymnymi, pociskami przeciwpancernymi, itp.

Pamiętam, jak pokazano mi dwa pierwsze modele zrobione przez bliźniaków Perry, to był chyba duży i mały ork, były dla mnie wspaniałe. Nicka Lunda z Chronicle spotkałem i poznałem  zanim zacząłem pracować dla Citadel. Kilka razy rozmawiałem też z Nickiem Bibbym. Pamiętam też makietę oryginalnego wydania Warhammera i stół, na którym leżało pełno ilustracji Johna Blanche'a. Jak już mówiłem, Rick Priestley był fantastycznym facetem, świetnie się z nim rozmawiało, zresztą nadal tak jest. Wielki Tony Ackland miał mnóstwo ilustracji do książek i White Dwarfa. Wszystkim w studio podobało się to, co robiłem, byłem więc bardzo zadowolony.

Combat 3000 - wczesne wcielenie Rogue Tradera - ilustracja na okładce jest autorstwa Tony'ego.
RoC80s: A co z rzeźbieniem? Niektórzy z nas, oldhammerowców, widzieli twoje prace w sieci i na konwentach. Jak zacząłeś rzeźbienie figurek?
TY: Moja pierwsza próba to Conan w plastiku, zrobiony kiedy miałem 13 lat z zestawu "Tarzan" Airfixa, ale z ręką na sercu mogę przyznać, że to Bryan pokazał mi, jak zrobić figurkę z milliputu i greenstuffu. Zawsze mi pomagał i zachęcał mnie do prób, był też tak uprzejmy, że odlewał moje miniaturki, więc to jemu zawdzięczam wszystko w tym zakresie.
Miałem też przywilej patrzenia na niego, gdy robił figurki do gier. Widziałem pierwsze przysłane mu prace bliźniaków Perrych, a także wiele innych. Miałem dogłębną wiedzę dotyczącą anatomii, którą poznałem dzięki robieniu ilustracji i komiksów. Miałem więc pojęcie o pozach i ogólnym wyglądzie, mogłem więc spędzać godziny z milliputem nad surowymi wzornikami (chodzi o tzw. dollies, czyli odlane z metalu sylwetki ludzkie, które obudowuje się masą plastyczną, nadając im pełną muskulaturę, rzeźbiąc ubrania i inne detale - przyp. tłum.), które Bryan mi przysłał. Moją wówczas największą inspiracją była linia kowbojów z Dzikiego Zachodu w skali 54 mm, którą Bryan skonwertował, by wykorzystywać w grze, którą pomógł napisać. To była seria świetnych figurek, ich pozy naprawdę zwaliły mnie z nóg.

RoC80s: W końcu zacząłeś pracować w Wargames Foundry. Który z projektów sprawił ci najwięcej przyjemności?
TY: Kiedy Bryan przeprowadził się z powrotem na Jersey, rozmawiałem z nim wiele razy telefonicznie, wysyłałem mu wciąż swoje ilustracje, długo gadaliśmy o figurkach. Po jego powrocie do Nottingham, pamiętam, że zadzwoniłem jednego dnia, a on powiedział, że potrzebuje grafika koncepcyjnego. Zapytałem, czy mogę się umówić na rozmowę w tej sprawie następnego dnia. Poszedłem do fabryki i, cóż, dostałem tę robotę. W kolejnym tygodniu pracowałem już wraz z Kevinem Adamsem nad najemnikami orków. Pracowałem też z Markiem Simsem nad wikingami (to była bestsellerowa linia), a potem nad Nimfami i Elfami. Zrobiłem też kolejne szkice linii figurek Wysokich Elfów i Grobowych Krasnoludów, Górskich Krasnoludów, figurek z serii Uliczna Przemoc, a także luźne szkice i pomysły dla Amazonek. A także mnóstwo innych rzeczy.

A teraz przedstawiam zaledwie wycinek zadziwiającej kolekcji Tony'ego, w skład której wchodzi mnóstwo figurek do gier bitewnych. To, tak naprawdę, zaledwie czubek góry lodowej, bo - jak się wydaje - Tony ma odpowiedni model do praktycznie wszystkiego. Wiele z tych miniaturek to konwersje lub rzeźby Tony'ego, ale jego kolekcja jest tak rozległa, że trudno jest stwierdzić, kto jest autorem poszczególnych miniaturek. Jeśli rozpoznajecie coś na zdjęciach, dajcie mi znać, a ja w późniejszym czasie uzupełnię podpisy.

I, na koniec, chciałbym podziękować Tony'emu za rozmowy, jakie przeprowadziliśmy w ciągu ostatniego miesiąca. Miłego oglądania jego prac.
 Orlygg

















Nie zapomnijcie zajrzeć na blog Tony'ego, Shadowkings, gdzie możecie okazać mu swoje wsparcie dołączając do osób obserwujących jego blogowanie. Warto spędzić trochę czasu przeglądając jego kolekcję, bo jest tam sporo prawdziwych perełek.

piątek, 5 lutego 2016

Epic 30K - odsłona 29: Rycerz-Kurczak | Epic 30K - part 29: Knight-Chicken

Czas przerwać nieco monotonne pokazy istot eterycznych. Po pierwszym i drugim epicowym rycerzu Mormega dziś pora na mojego pierwszego z minitytanów. Postanowiłem pokazać najpierw kurczaka, czyli rycerza klasy lancer, uzbrojonego w lascannon. To pierwszy z kopii rycerskiej, składającej się z trójki tych wehikułów. Pierwsza kopia tego rodzaju w mojej armii Imperial Fists będzie się składać z dwóch lancerów i jednego wardena.

Malowałem niespecjalnie przejmując się starym fluffem, w którym opisano sposób rozpoznawania stopnia rycerza poprzez heraldykę, a w zasadzie użycie odpowiednich kolorów domu rycerskiego. Zależało mi bardziej na związaniu rycerza z resztą armii - stąd wybór żółtego, przełamanego jednak odrobiną czerwieni. Dodatkowo, na każdym rycerzu będzie widoczny - mniej lub bardziej, w tym przypadku akurat mniej - symbol lub symbolika Imperialnych Pięści (tutaj w postaci maleńkiego godła na tarczy trzymanej w szponach orła, namalowanego na płycie pancernej lewej nogi). Akcentem wiążącym rycerzy ze sobą będą też płomienie widoczne na broni. Akurat w przypadku lancera nie są zbyt widoczne, ale na wardenie widać je będzie bardzo wyraźnie.

It is time to break away for a moment from ethereals. After showing first and second of wardens painted by Mormeg for his World Eaters, time for my first minititan. I decided to show chicken first - lancer class knight, armed with lascannon. This is first walker from my first lance, which will consists of two lancers and one warden.

I decided to paint this miniature without paying special attention to old fluff, where knight's rank could be shown by complexity and layout of colors. My goal was to tie it more with my Imperial Fists army, so I decided to use "army wide" yellow as a basic color, with some red accents. To further denote connections with Imperial Fists, I will paint legion's icon or symbol on all knights - smaller (like here) or bigger (as on the warden). Here it is barely visible, on the shield carried by an eagle painted on armour plate on the left leg of this knight. Another commond design for this lance of knights will be flames. They are barely visible on this lancer, but warden's ones will be much more prominent.







czwartek, 4 lutego 2016

Krzykaczka po raz drugi | Screamer again

Druga z pomalowanych banshee, tym razem wzór, który nie pojawił się dotychczas na blogu - i chyba najfajniejszy spośród trzech starych miniaturek tego typu. Bardzo mi odpowiada sposób, w jaki przedstawiono pozę tego stwora, ktoś zrobił kawał dobrej roboty na etapie szkicu. Malowanie identyczne z poprzednio pokazywanymi stworami eterycznymi, opisanymi w poradniku o tutaj.

Second of the recently painted banshees, this one was never showed on the blog. I think I like this one the most, as it looks really, really cool, with her hands being slightly behind her. Someone made excellent sketch for the sculptor. Painting is done exactly the same, as in the tutorial here.







wtorek, 2 lutego 2016

Przybyli wypełnić przysięgę | They came to fulfill the oath

Mormeg pomalował za jednym razem około połowę posiadanych Umarłych z Dunharrow, czyli coś koło dwudziestu figurek. Pokazujemy więc je w trójkach - malowanie jest bowiem dokładnie takie samo, jak opisane przy okazji prezentacji pierwszych trzech miniaturek. A kolejna dwudziestka się maluje.

Od siebie dodam jedynie, że te figurki mają naprawdę wiele uroku. Nie zważając nawet, że są ciut mniejsze niż figurki przeznaczone do WFB, można je wykorzystać ramię w ramię ze szkieletami Wampirów. W praktyce nadają się i na oddział zwykłych szkieletów, i na duchy, a nawet na zombie - przy odpowiednim pomalowaniu. Biorąc pod uwagę, że dostępne były również figurki konne, a nawet pieszy chorąży... przyjemna alternatywa dla standardowych figurek.

Mormeg has painted about half of his Dead Men of Dunharrow, about twenty miniatures.  So we show them in trios - because painting is exactly the same as described in one of the earlier notes. And further twenty oathbreakers are being painted right now.

I will just add that I really, really like those sculpts. They are slightly smaller then WFB miniatures, especially current ones, but I think they look nice side by side vampire counts' units anyway. One can use them as ordinary skeletons, grave guards, spirits and even zombies - painted in a different scheme of course. And as horsemen were released too and even a foot banner bearer... Very nice alternative for standard skeletons.







sobota, 30 stycznia 2016

Z otchłani czasu: Sławne oddziały - Smocza Kompania Księcia Ulthera | From the Abyss of Time: Regiments of Renowns: Prince Ulther's Dragon Company

Ostatni, szósty z drugiej serii Sławnych Oddziałów to zestaw imperialnych krasnoludów, wyrzeźbionych przez braci Perrych, którzy na rynek trafili w listopadzie 1987 r. Po nich do sprzedaży trafiło jeszcze kilka oddziałów w nowych opakowaniach, były to jednak wyłącznie przepakowane jednostki, które już opisano na blogu. Oznacza to, że niniejszy wpis jest ostatnim, jaki przedstawia sławne oddziały z czasów wczesnego Warhammera

Opowieść o Księciu Ultherze, synu Ulfara z Karak-Ungor
Król Ulfar Kamienny Młot z Karak-Ungor umierał. Krewni i dworzanie, przygryzający ze zgryzoty brody, zebrali się wokół władcy leżącego na łożu przyozdobionym czterema kolumnami zwieńczonymi smokami.
- Gdzie jest mój syn? - wychrypiał król. - Czyż nie czas okazać choć trochę smutku? - Książę podrapał się po brodzie. - Oczywiście, będzie mi ciebie brakować, rzecz jasna - powiedział. - Ale kiedy ty już odłożysz swój młot, zostanę królem. Dlatego wiesz, mam mieszane uczucia, prawda? - Król uniósł zachodzące mgłą oczy ku sklepieniu. - Podejdź bliżej  - wyświszczał. - Są rzeczy, o których muszę ci jeszcze powiedzieć, nim umrę. - Pełen nadziei książę zbliżył się do kolumnowego łoża, wraz z nim, dzierżąc w gotowości pióro, podszedł dworski skryba.
- Mój synu - zaskrzeczał król. - Zostawiam ci władztwo Karak-Ungor. - W tym momencie dały się słyszeć pełnie niepewności szepty dworzan. - Zostawiam ci mój topór ze smoczym ostrzem... - A nie młot? - przerwał opryskliwie książę.
- Uważaj, bo nie dostaniesz topora.
- Przepraszam.
- Tak lepiej. A wraz z toporem powierzam ci też zobowiązanie. Lata temu przysiągłem, że nie spocznę, póki nie wytnę znamienia z naszego ludu, a krasnoludy Chaosu nie znikną z powierzchni ziemi. Przysięgę tą przekazuję niniejszym tobie. Przekazuję ci też przysięgę wycięcia goblinów i ich podłego pomiotu. Stworzysz oddział z najlepszych wojowników i wyruszysz, by zniszczyć tych wrogów. Nie spoczniesz, dopóki nie wykonasz tego zadania, nie wrócisz też do Karak-Ungor, który w twoim zastępstwie rządzony będzie przez mego kanclerza, Gorma Mądrego...
W tym momencie królowi przerwało zbiorcze westchnienie ulgi dworzan, niektórzy spośród nich otwarcie wymieniali uściski. Przerwało im stanowcze spojrzenie króla, który kontynuował swą mowę, pospiesznie zapisywaną przez skrybę. - Nazwiecie się Smoczą Kompanią - ciągnął władca. - Za sztandar obierzesz smoczą kolumnę z łoża twojego ojca...
TRRZZASSK!
- Jeszcze nie teraz! - wycharczał król spod zwalonego baldachimu łoża. - A zresztą, na co mi to? - Mówiąc to, umarł.

Okrzyk bojowy: Smok! Smok!
Dokonania: Król Ulther, syn Ulfara Kamiennego Młota, szybko wdrożył się w obowiązki dowódcy, mimo wątpliwości jawnie wyrażanych przez niektórych z dworzan jego ojca. Najsławniejszym czynem Smoczej Kompanii było przerwanie oblężenia Karak-Gromni, gdy połowa atakujących goblinów rzuciła się do ucieczki, słysząc zew bojowy Kompanii. Historycy nie są zgodni, czy nastąpiło to wskutek straszliwej reputacji oddziału, czy też gobliny myślały, że nadciąga prawdziwe smoczysko.
Szaty: Żołnierze mają na klamrach pasów wizerunek złoconego smoka. Tuniki są czerwone.
Tarcze: Na tarczach widnieje stylizowany smok w kolorach zieleni i złota, namalowany na czerwonym polu.
Uzbrojenie: Kolczuga i tarcza, toporek, dwa pistolety i sztylet. Chorąży i muzyk nie noszą toporków.
Zasady specjalne: Smocza Kompania wpada w szał w czasie walki z krasnoludami Chaosu.

The Story of Prince Ulther son of Ulfar of Karak-Ungor
King Ulfar Stonehammer of Karak-Ungor lay dying. Relatives and retainers were gathered round his bed with its four dragon-topped posts, chewing their beards in grief.
"Where is my son?" croaked the king, "Let him come to me." A servant slipped out of the royal bedchamber and hurried to the Prince's apartments. After a few minutes, Prince Ulther son of Ulfar entered the chamber, whistling cheerfully.
"Hello, father," he said, "Still here, then?"
"Well, that's nice," gasped the king, "What about a bit of grief?" The Prince scratched his beard. "Of course I'll miss you and all that," he said, "But then, I am going to be king when you've hung up your hammer. Will mixed feelings do?" The king raised his dimming eyes to the ceiling ."Come closer," he wheezed, "There are some things I must tell you before I die." The Prince approached the four-poster hopefully, as did the court scribe, quill in hand.
"My son," croaked the king, "I leave you the rulership of Karak-Ungor" - there was an uncomfortable shuffling among the king's retainers at this point - "And I leave you my war-axe, with the dragon-etched blade..."
"Not the hammer?" interrupted the Prince, a little peevishly.
"Watch it or you won't get the axe."
"Sorry."
"That's better. And along with the axe, I leave you a duty. Years ago, I swore that I would never rest until the blight of Chaos was cut out from our race, and the Chaos Dwarfs were no more. I pass that oath on to you. I also pass on to you my oath to exterminate the Goblins and their foul kin. You shall form a warband from the very cream of our race, and take it out to destroy these two enemies. You shall not rest until you have completed your task, nor shall you return to Karak-Ungor, which will be ruled in your absence by my Chancellor, Gorm the Wise..."
The king was interrupted at this point by a collective sigh from his retainers, some of whom openly started shaking hands. They were quelled by a stern glance fom the king, who carried on with his death-speech as the scribe wrote furiously. "You shall be called the Dragon Company." he continued, "Take for your standard a dragon-carved post from your father's deathbed..."
CRRRAACK!!!
"Not now !" spluttered the king, from beneath the fallen canopy of his bed, "Oh, what's the use?" And with that, he died.
Battlecry: "A dragon! A Dragon!".
Deeds: King Ulther son of Ulfar of Karak-Ungor settled quickly into the responsibilities of command, despite the doubts expressed openly by some of his father's retainers. The Dragon Company's most notable exploit was the raising of the siege of Karak-Gromni, when half the attacking Goblins turned to flight on hearing the Company's battle-cry. Historians are divided over whether this was due to the Dragon Company's fearsome reputation, or whether they thought a real dragon was coming.
Uniforms: Troopers have a dragon design on their belt-buckles, picked out in gold. Surcoats are red.
Shields - The shield design is a stylised dragon in green and gold, on a red background.
Equipment: Chain mail and a shield (AST 5-6), a hand axe, two pistols and a dagger. The standard bearer and musician do not carry axes.
Special rule: The Dragon Company is subject to frenzy when fighting Chaos Dwarfs.


piątek, 29 stycznia 2016

Tańczące duchy | Dancing ghosts

Dalszy ciąg istot eterycznych. Tym razem czas na duchy relatywnie nowe. Relatywnie, bowiem i tak mają dobrze ponad dziesięć lat, a może nawet koło piętnastu. Dość lubię te wzory, stanowiły bowiem znaczący postęp w stosunku do poprzednio dostępnej, sztywnej jak strach na wróble figurki (pokażę ją za parę dni), niemniej jednak nie zamierzam malować ich więcej, niż widać na zdjęciu. Mam pomalowane przecież już trzy podstawki nowych duchów, planuję kolejne trzy, powinno to zdecydowanie wystarczyć. Na zdjęciu widać wszystkie trzy wzory tych figurek, pozostałe figurki tych duszków, zdublowane, powędrują na wymianę.

Further ethereal creatures. Time for something relatively new - relatively, because they were released more then ten years ago, maybe even close to fifteen years ago. I rather like these figures, they were a major step forward in comparision to the previously available miniature, one stiff so much, that it could be used as a miniature scarecrow (I will show this one in a few days too). Still, I don't plan to paint more these ghosts - I already have three new hosts painted and I plan to add three more, so it will be more then enough:) I build this host using all three miniatures which were released back then, duplicates will be traded probably.