niedziela, 27 lipca 2014

Powrót | The Return

Przerwa na blogu była dość długa, prawda? Ponad dwa tygodnie całkowitej ciszy. Powodem były, oczywiście, wakacje i mój wyjazd, aczkolwiek nie tylko. Mam za sobą trudne dwa, trzy miesiące, co było widoczne na Miniwojnie. Działo się dużo, nie było w tym nic dobrego, na szczęście etap ten mam już, chyba, za sobą. Postaram się wrócić do nieco bardziej aktywnego blogowania - zarówno pokazując swoje malarskie paciałajstwa, jak i kontynuując stare cykle notek, przynajmniej część z nich. Waham się jeszcze, czy kontynuować cykl "Wybranych z tygodnia". W okresie swojej świetności praktycznie każdy z naprawdę pracochłonnych wpisów miał ponad 2000 wejść, przy ostatnich było dobrze, gdy licznik pokazywał 300. Nie powiem, by szczególnie zachęcało mnie to do pisania. Jeśli "Wybrane..." wrócą, będą - zapewne - w nieco odmiennej formie.

A dziś kolejny żołnierz z okresu amerykańskiej wojny o niepodległość, kolejny ranger. Oczywiście produkcja braci Perry w skali 28 mm. Jak wszystkie poprzednio pokazywane miniaturki, także i ta malowana jest na zamówienie BARDZO cierpliwego odbiorcy:) Sama figurka jest dość fajna, pozytywne wrażenie psuje tylko broń i trzymające je dłonie. Niemniej jednak na tle innych postaci z tej serii nie wygląda ona źle. Przy malowaniu miałem okazję poćwiczyć rozmaite odcienie bieli i szarości - wymyśliłem sobie bowiem, że wojak ten ubrany będzie w niefarbowaną koszulę myśliwską i często spotykane szarobiałe spodnie.

Silence period on my blog was rather long, wasn't it? More then two weeks of absolute nothing being published. The reasons are twofold. First is simple, holidays with my family. Second is much more complicated... Last two, three months were really hard and dark for my family and myself. Fortunately, I hope that this period is finished at last and I can return to more active blogging - both showing figures with splashes of paint on them and publishing notes from my ongoing series. I'm still on the fence regarding "Chosen from the week". These notes are really time consuming to do... There were times when all notes from this series have had more then 2000 views, the few last ones were limited to slightly more then 300 (some even much less). It was really disheartening... So, if "Chosen..." will be back, this series will be changed a little bit I think.

But let's go back to the miniatures. Another soldier from the period of American War of Independence, another ranger. This is Perry bros 28 mm scale miniature, of course, painted - as all previously shown here, for a commission. And let me add that the owner of this figure is really, really very patient man.
Miniature itself is rather good, especially in comparison to other figures from this Perrys' range. The only downfall is weapon, of course. Still, it doesn't look bad I think. Painting this one was good excercise in layering whites and greys, as I wanted to paint most of his stuff in unbleached finish...






czwartek, 10 lipca 2014

Jeszcze jeden leśnik | One more man from the forest


Kolejna figurka amerykańskiego rangera z okresu amerykańskiej wojny o niepodległość. Rzecz jasna, jak wszystkie poprzednie, autorstwa braci Perry i malowana na zamówienie. Pod względem jakościowym jedna z najlepszych jakie się trafiły, bez (zawsze jest jakieś "ale") uwzględniania broni, która - jak zwykle - pozostaje na poziomie bliskim tragedii. Mimo wszystko, bardzo fajna miniaturka do malowania - ładna, wyraźna rzeźba fałd koszuli myśliwskiej pozwala pobawić się w cieniowanie. Nieco gorzej wygląda to na leginach, ale i tam można coś wyciągnąć.
A jeśli ktoś ma chęć zobaczyć wcześniejsze malowanie tego samego wzoru - jest o tu.



Another miniature of American ranger from the period of War of Independence. As the previously shown miniatures from this war, this one has been produced by Perry Miniatures and is painted for commission. Quality wise it is one of the best I have seen from this range but (there is always some kind of "but") weapons is seriously bad again. Nonetheless miniature is really nice and a joy to paint - lots of folds on hunting shirt which are great to shade and highlight, slightly less distinctive folds on the leggins though.
And if somone is interested how I managed to paint the same miniature earlier this year - it is here.







poniedziałek, 7 lipca 2014

Z otchłani czasu: Upadek Eldarów | From the abyss of time: The Fall of the Eldar

Przed powstaniem Imperium, a nawet jeszcze przed wyruszeniem Ludzkości w przestrzeń galaktyczną, Eldarzy stworzyli potężną cywilizację, obejmującą liczne systemy planetarne. Ich wielkie statki-miasta i światostatki, będące ozdobnymi pałacami przemierzającymi szlaki pomiędzy systemami gwiezdnymi, brały udział w wymianie towarów i wiedzy. Kwitły nauka, oświecenie i rządy rozumu. Eldarowie wzbogacali galaktykę i poszukiwali nowych światów, by uczynić je swymi własnymi, szukali również nowych wyzwań.

Jednym z nich było całkowite opanowanie technologii bram Osnowy. Eldarowie przyjęli za własną, a następnie poszerzyli i udoskonalili wiedzę, jaką na temat Osnowy oraz jej ruchów dysponowali Slannowie. Stworzyli sieć osadzonych w niej tuneli, łączących wrota znajdujące się na ich wielkich światostatkach, planetach oraz mniejszych statkach kosmicznych. Zdolni byli do przejścia z planety na planetę, odległą o setki lub nawet tysiące lat świetlnych w przestrzeni realnej. Wrota Osnowy były łącznikiem pomiędzy poszczególnymi światami Eldarów, tworzyły z nich jedno imperium. Ciągnęły się przez przestrzeń i - o czym teoretyzowano - również w przeszłość i przyszłość. Eldarowie jednak, obawiając się konsekwencji, nigdy nie eksperymentowali z temporalnym aspektem działania wrót.

Ich badania przyniosły jednak zrozumienie więzi łączącej osnowę i moce psychiczne. Dzięki temu odkryciu Eldarowie odkryli również Chaos - w całej jego kuszącej chwale. Nigdy wcześniej, mimo wielkiego wyrafinowania ich kultury, nie zetknęli się z niczym podobnym. Niektórzy z niesmakiem odwrócili się od Osnowy, gdy jasne stały się efekty działania Chaosu i jego wpływ na rzeczywistość, inni entuzjastycznie odpowiedzieli na jego zew. Manifestacje Chaosu - szaleństwo, okrucieństwo i zdeprawowanie - gwałownie szerzyły się wśród Eldarów. Skażeni Chaosem Eldarowie mający dostęp do bram roznieśli go po dziedzinach ich rasy. Za życia jednego pokolenia, Eldarowie przerwali poszukiwanie oświecenia i zaczęli kroczyć mroczną ścieżką w służbie Chaosu.

Ci z Eldarów, którzy nie zostali skażeni przez Chaos, wycofali się na statki-miasta i światostatki. Tam szaleństwo Chaosu nie miało wstępu, wśród załóg potężnych statków nie było jego zwolenników. Zamknięto i zaryglowano wrota prowadzące na skażone światy Eldarów. Statki-miasta zostały wchłonięte przez większe światostatki, które zdryfowały w pustkę głębokiego kosmosu - zarazem szalupy ratunkowe i statki-zarodniki cywilizacji.

Reszta Eldarów z radością i oddaniem służyła mrocznym bogom Chaosu. Szaleństwo całej rasy mogło mieć tylko jeden koniec. Pewnej nocy wszystkie światy Eldarów zniknęły w bezrozumnej, psychicznej orgii. Śmiertelne wrzaski Eldarów odbiły się echem w osnowie. Na każdym eldarskim świecie truchła drgały w szaleńczym tańcu Chaosu, po czym przemieniły się w proch. Całe światy zniszczono w zaledwie kilka chwil. Rasa Eldarów została wchłonięta przez Osnowę.

Martwi Eldarzy jednak nie odeszli. Ich duchy w przerażający sposób połączyły się z Osnową. Ich śmiertelne wrzaski stały się wyciem radości i uciechy. Slaanesh, Pan Przyjemności, bóg nieskrępowanego zdeprawowania, urodził się z mrocznej strony natury Eldarów. Psychiczny ból śmierci rasy Eldarów i narodziny Slaanesha wstrząsnęły Osnową; zniknęły burze otaczające Ziemię, a sama Osnowa ułożyła się w nowe wzory.

Ostatni spośród Eldarów zdryfowali w długą noc pomiędzy gwiazdami. Podtrzymuje ich pamięć o rasie pełnej minionej chwały i szlachetności, jej upadek napełnia ich smutkiem. Stanęli twarzą w twarz z najmroczniejszymi marzeniami i z próby tej wyszli przegrani.

Ludzkość jest dla nich przypomnieniem tego, co wydarzyło się millenia temu, kroczy tą samą ścieżką ku mrokowi Chaosu, w toporny sposób powtarzając hańbę ich przodków. Eldarowie niosą ciężkie brzemię własnej słabości. Jasny niegdyś wszechświat jest obecnie miejscem pełnym grozy. Eldarowie upadli, gdy zrozumieli tę prawdę. Ci, którzy ocaleli, stali się od tego czasu bardziej dojrzali, świadomi mroku swych serc, potrafią mistrzowsko panować nad Chaosem swych natur - co, z pewnością, nie jest łatwe.

Ludzkość kroczy ścieżką prowadzącą ku losowi Eldarów, nie ma jednak żadnych możliwości zachowania choćby części rasy. Wszystkie znaki są łatwe do odczytania dla tych, którzy wiedzą czego szukają: trąd kultów Chaosu, rosnąca liczba rodzących się psykerów, żądza potęgi i władzy, a także ich kruchy, niechybnie chylący się ku upadkowi Imperator...

Before the rise of the Imperium or even the emergence of Mankind into the galaxy, the Eldar had established a mighty civilization that spanned many planetary systems. Their huge citiships and craft-worlds, vast ornate palaces floating between star systems, traded new knowledge and goods. Learning, enlightenment and reason flourished. The Eldar enriched the galaxy and looked for new worlds to make their own and new challenges to meet.

One challenge they took up was the complete mastery of warp-gate technology. The Eldar adopted, refined and perfected the ancient Slaan knowledge of the warp and its movements. They established a network of wormhole tunnels through warpspace, linking gates aboard their craft-worlds, planets and smaller spaceships. It was possible for an Eldar to walk from one planet to another, across hundreds or thousands of light-years of real space. The warp-gates bound the Eldar together as a single civilization, stretching across space and, it was theorized, backwards and forwards in time. The Eldar, fearful of the consequences, never experimented with the temporal aspect of warp-gates.

Their studies did, however, bring them an understanding of the link between the warp and psychic power. In making this conceptual leap, the Eldar also discovered the power of Chaos, in all its seductive glory. The Eldar, for all their apparent culture, had never encountered its like. Some turned from the warp with disgust when the corrupting nature of Chaos and its effects on reality became evident, but others responded with new vigour. The manifestations of Chaos - insanity, wickedness and depravity - spread like wildfire through the Eldar and was carried further by tainted individuals with access to the warp-gates. In the space of a single generation the Eldar paused in their quest for enlightenment and chose the darker path into the service of Chaos.

Eldar who remained untouched by Chaos, retreated to the citiships and larger craft-worlds. The insanity of Chaos had no foothold or appeal aboard the vast ships. The warp-gates to the infected Eldar worlds were closed and locked. The citiships were absorbed into the larger craft-worlds, and all drifted into the depths of space, lifeboats and seed-pods of civilization.

The rest of their race sank wholeheartedly into the dark worship of the Chaos gods. A racial madness had taken hold throughout Eldar space ad the insanity had only one end. In a mindless psychic orgy every Eldar planet perished in a single night. The death screams of the Eldar echoed across the warp. On every planet Eldar corpses twitched in the mindless dance of Chaos and crumbled to dust. Worlds were laid waste in moments. The Eldar race were sucked into the warp.

The dead Eldar, however, were not gone. Their spirits had merged with the warp in a horrifying manner. Their death-shout became a howl of joy and release. Slaanesh, the Lord of Pleasure, god of unbridled depravity, was born from the dark side of Eldar nature. The psychic pain of the Eldar's racial death and Slaanesh's birth convulsed the warp; the warp storms around Earth were blown away, and warpspace itself rippled into new patterns.

The last of the Eldar drifted into the long night between the stars. The racial memory of their former glory and nobility sustained them, while the downfall of the race filled them with bitterness. They had come face-to-face with their darkest desires and been found wanting.

For them, Mankind is a reminder of what happened long ago. Humanity is treading the same path toward the darkness of Chaos, a crude mirror of the Eldar's own disgrace. They are burdened by racial shame for the weakness of their failed ancestors. The bright hopeful universe is a place of stark, gibbering horror, and the Eldar fell when confronted with this truth. Surviving Eldar have grown since then, accepting and holding in check the Chaos that lurks within their hearts, a delicate balancing act that they seem to have mastered at last.

Mankind rushes towards the fate of the Eldar, but without the ability to preserve itself in any form. All the signs are there to be read: humanity's moral leprosy of Chaos worship, its rising number of emergent psykers, its lust for universal power, and its fragile, failing Emperor...

czwartek, 3 lipca 2014

Patriota z lasu | Forest Patriot


Trzecia figurka drugiej serii amerykańskich rangerów z okresu wojny o niepodległość kolonii amerykańskich. Uff, niedługo zacznę się chyba gubić w kolejności tych pomalowanych figurek... Sama miniaturka to raczej dolne stany jakościowe odlewów braci Perry - dziurki tu i tam, kilka niedolewek, twarz przypominająca tylko z grubsza człowieka, palce u dłoni to jak powiększona skala 15 mm. No cóż, nie zachwyca...
Może teraz, kiedy najsławniejsi bliźniacy w przemyśle wargamingowym odeszli z GW, znajdą trochę więcej czasu na kontrolowanie jakości swoich odlewów...


Third miniature from the second batch of American rangers from AWI period. Pfff, I think I'm slowly getting lost between all these commissioned miniatures, batches of them, repeated poses... Figure itself is rather dissapointing regarding its quality... One of the bad casts of Perry brothers I think - some little holes, some miscasts, face is just a crude representation of human face, fingers look like magnified 15 mm scale... 
Hmm, as the most famous twins in the history of wargaming industry just left GW, Perrys will find some time to actually check quality of miniatures casted under their own label...







piątek, 27 czerwca 2014

Jeszcze jeden leśny dziadek | One more ranger from the forest

Kolejny malowany na zamówienie ranger, jak poprzednio figurka braci Perry. Nie chciałbym się już rozpisywać o wadach miniaturki (fatalna broń!), wspomnę więc tylko, że malując ją poćwiczyłem sobie nieco dokładniej malowanie twarzy, subtelnych efektów przejść kolorów, zarostu, itp. 

Another commissioned ranger, as all previously shown miniatures from this period this is Perry brothers' figure too. I don't want to rant again about bad casting and crappy quality (rifle is just plain wrong and ugly), so I will just say that I managed to practice a little bit painting faces... Thins like subtle tonal changes, stubble, eyes, etc...
You can see first version of this miniature here.












środa, 25 czerwca 2014

Land Raider Czarnego Legionu | Land Raider of the Black Legion

To jeden z modeli, nad którymi "pracowałem" najdłużej, jak to możliwe. Jeśli mnie pamięć nie myli, pierwsze elementy wyciąłem zaraz po ukazaniu się tej wersji modelu, gdzieś w połowie lat 90, a skleiłem go wstępnie ok. 2000. Po czym, jak to bywa, czekał sobie cierpliwie w pudełku. Doczekał się kilka miesięcy temu. Okazało się, że mimo budowy prostej jak cep udało mi się przykleić kilka części niezupełnie prawidłowo. Nie wszystko udało się skorygować, stąd widoczne są pewne... niedoskonałości. Udało mi się też przykleić do luf dwa różne rodzaje zakończeń, dostrzegłem to dopiero w trakcie malowania... Malowanie zresztą również nie było specjalnie przyjemne, kolor czarny jest wyjątkowo wredny do postarzania, rozjaśniania i podobnych zabiegów. Krótko mówiąc - jest, jaki jest, a następny będzie, mam nadzieję, lepszy:)/

This is one of the models with very long history of being worked on. I cut first parts from the sprues just after original release of this "then new" variant of Land Raider, back in mid nineties, and it was glued together somewhere in 2000 I think. Then I left it to rot... Well, I finally decided to finish it few months ago. As it turned out, model is very simple but still I managed somehow to glue some parts in very, very bad way. So... I had to carefully cut some parts, sand them, etc. Still - some damage was done. As you can see, I managed to finish las cannons barrels with two different gothic gargoyles heads variants. I noticed this little thing during painting and decided to left it as it is... It is chaotic tank after all;) Painting itself was rather tedious I think, black is very, very unforgiving colour to weather and highlight. Still - it is finished and next one will be better, I hope;). 






niedziela, 22 czerwca 2014

Prosto z pudełka: Synowie Adramelecha Tartaruk Pyrobara produkcji Werewoolf Miniatures | Straight from the box: Sons of Adramelech Tartaruk Pyrobaras from Werewoolf Miniatures

Firma Werewoolf Miniatures przesłała mi do recenzji dwie figurki złych krasnoludów w skali 28 mm "heroic" swojej produkcji, noszą one nieco przydługą nazwę "Synowie Adramelecha Tartaruk Pyrobara". Miniaturki dotarły do mnie w torebce foliowej zamykanej na strunę, oczywiście w częściach. Producent dzieli bowiem swoje miniaturki na elementy, które w ramach armii można ze sobą dość dowolnie mieszać, przez co sklejone figurki mają zróżnicowany wygląd.

Figurki dotarły nieuszkodzone. Brak jest na nich przesunięć formy, większych linii podziału, nawet błonki, czyli mikroskopijnej grubości nadlewki, tak częste przy figurkach wykonanych z żywicy, tutaj występują w ograniczonych ilościach. Największą wadą, jaką dostrzegłem, było mocne wygięcie toporków, przeznaczonych do zamocowania na plecach miniaturek. Ogrzanie w gorącej wodzie pozwoliło je wyprostować. Odlewy wykonane są z żywicy o najczęściej chyba spotykanym, szarym kolorze. Próba cięcia nożem i szlifowania pilnikiem i narzędziem do likwidacji linii podziału produkcji Citadel wykazały, że materiał jest stosunkowo miękki i łatwo poddaje się obróbce. Jest jednocześnie dość sztywny. Jakość odlania jest wysoka - praktycznie brak pęcherzyków, niedolanych fragmentów i podobnych felerów. Znalazłem tylko jedno miejsce, wymagające interwencji greenstuffem - policzek jednej z głów miał dziurkę wymagającą szpachlowania.

Miniaturki wyrzeźbił Marcin Szymański, stały rzeźbiarz Werewoolf Miniatures. Ich styl to połączenie estetyki dawnych Krasnoludów Chaosu produkcji Games Workshop ze źródłami historycznymi. Część wyposażenia miniaturek jest bowiem wzorowana (dość luźno) na wyposażeniu starożytnych perskich wojowników. W sumie, to również nawiązanie do produktów GW, ich spaczeni krasnoludowie również dość swobodnie wykorzystywali estetykę starożytnego imperium Persów.

Miniaturki przesłane do recenzji przedstawiają wojowników oddziału pyrobara, czyli strzelców, używających broni przypominających nieco połączenie miotacza ognia z garłaczami. Stylistyka tej broni mocno mi się podoba, choć niektórzy mogą mieć pewne zastrzeżenia, jako że wygląda ona znacznie "nowocześniej" niż pozostałe elementy stroju i ekwipunku. Są one zdecydowanie "niższe technologicznie" i mocno zbliżone do tego, co lubią gracze krasnoludów Chaosu - zbroje lamelkowe, ozdoby i symbole z czaszek i piorunów. Kiedy dodamy jeszcze do tego kręcone brody, mamy coś, co niemal idealnie wpisuje się w znajomy wizerunek wyznawców Hashuta. Warto też wspomnieć, że miniaturki mają coś, co można określić jako nieco staroświecki wygląd. Wyraźnie widać, że powstały w tradycyjny sposób, nie były projektowane w programie 3D. Jednym się to podoba (w tym mnie), inni preferują nieco bardziej czysty, techniczny styl figurek 3D.
Figurki Synów Adramelecha produkcji Werewoolfa przypadły mi mocno do gustu, z wielką przyjemnością wezmę je pod swój pędzel.


Zdjęcie pomalowanych figurek pochodzi ze sklepu ebajowego Werewoolf Miniatures, wzory pomalował Piotr Karpiński.


Werewoolf Miniatures company has send two miniatures of their 28 mm "heroic" scale evil dwarves to be reviewed. They bear a little long name - "Sons of Adramelech Tartaruk Pyrobaras". Miniatures were send in a plastic zip bag, in separate pieces. This is regular practice of this manufacturer, which makes mixing different elements really easy. I like this as it allows for much greater variety of finished miniatures.
Both figures were undamaged. Quality casting is high - there are no bigger mould lines, misaligned forms traces, even thin resin foil, so frequent on miniatures casted from resin, are present in very limited quantity. The bigger fault I found were bended hand axes. Both of them were casted on separate sprue and both were badly distorted. As usual, hot water comes to help... There was also very small hole on the cheek of one of the heads which needs to be filled with greenstuff. Everything else was perfectly cast in commonly used grey resin. Cuts made with knife and cleaning with a Citadel mould removal tool has shown that resin is rather soft and easily workable.
Figures were sculpted by Marcin Szymański, who sculpted all miniatures released by Werewoolf so far I believe. One can describe the visual style of Tartaruk Pyrobaras as a mix between esthetics of old Chaos Dwarves by Games Workshop and a look of ancient Persian warriors (again, Citadel's Chaos Dwarves were very loosely based on them too).
Miniatures in my possession are labelled as pyrobaras warriors. They are armed with deadly weapons mixing flamers and blunderbusses in one. I like the look of the weapons but I think it may be a point of controversy for other gamers, as they have distinctively more modern look then rest of the pyrobaras' equipment. Speaking about stunties' gear - it is rather archetypical in look - lameller armour, skulls and lightnings icons, curly long beards. To sum it up - Werewoolf Sons of Adramelech look like all good Hashut believers should;). It is also worth to note that Sons of Adramelech miniatures have that distictive feel of old-school figures made by a human in a old-fashioned way - with hands, tools and greenstuff. They certainly weren't digitally sculpted. Some like it (I like), some prefer more modern, technical look of 3D designed miniatures.
I really like these miniatures and I think that painting them will be a real joy. Higly recommended for all Chaos Dwarves players out there.
Photo of painted miniatures is taken from Werewoolf Miniatures E-bay store, figures were painted by Piotr Karpiński.