Pokazywanie postów oznaczonych etykietą High Elves. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą High Elves. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 listopada 2015

Strażnik Feniksa | Phoenix Guard

Dziś jedna z tych średniostaroszkolnych figurek Wysokich Elfów. Nowe figurki dla tej rasy, wydane wraz z pojawieniem się 4. wydania gry, zwiastowały nowy styl Warhammera. Projekt tych elfów uległ całkowitej zmianie w stosunku do dość nielicznych figurek tej rasy dostępnych wcześniej, pojawił się znacznie dokładniejszy opis historii krainy Wysokich Elfów i ich samych.

Wtedy to w grze pojawili się też Strażnicy Feniksa, miniaturka jednego z nich, pomalowana przez Mormega, widoczna jest obok. Ten konkretny wzór to jednak figurka pochodząca z następnej fali rzeźb dla długouchych z Ulthuanu, która pojawiła się gdzieś na początku tego tysiąclecia.

Podstawka nie wykończona, jak to bywało u mojego brata w pewnym okresie. Nie jestem pewny, czy do oddziału pomalował coś więcej, ale Strażnicy jako tacy pojawiają się w naszych grach.

Today I'd like to show one of middle old schoold High Elves miniatures. New figures for this race were available with release of 4th edition of WFB and they were prime example of the new style of design for this game as their look was totally different to the miniatures available earlier. Ulthuan, land of elven kingdoms, was much more detailed too, together with its inhibitants and history of theirs.

One of the new unit in the game were Phoenix Guards - one of them, painted by Mormeg, is visible next to this note. This particular miniature is from younger edition of the game though, I think it was released in the first years of this century, when entire line was resculpted third time (not the last too).

Base is not finished - my brother intended to make all bases in the unit together but I think this was the only one Guard ever painted. Still, basecoated ones are being used in our battles :)








wtorek, 25 sierpnia 2015

Figurkowy Karnawał Blogowy 12: Bohater Wysokich Elfów

Figurkowy Karnawał Blogowy to inicjatywa zapoczątkowana przeze mnie przed rokiem, ściągnięta od Borejki z rolplejowego bloga Git-Games (serdecznie polecam). Ma na celu zaktywizowanie blogerów, którzy każdego miesiąca piszą - jeśli mają ochotę - na zadany, wspólny temat. Na poprzednią edycję, której tematem było egzystencjonalne pytanie "Który świat wybrać", zadane przez Asterixa z bloga Świat Valadoru nie załapałem się przygnieciony obowiązkami, nadrabiam więc w kolejnym wydaniu, tym razem prowadzonym przez Dziada z bloga Dziadu z Lasu. Tematem jest "New Retro Wave".

Od razu zaznaczę, że gdyby nie temat, nie miałbym nawet cienia szansy na napisanie czegokolwiek związanego z pomalowaniem czegoś specjalnie dla potrzeb FKB. Tak się jednak złożyło, że i tak planowałem wpis idealnie pasujący do tematu tego wydania Karnawału. Skoro więc mogłem już jednym strzałem załatwić dwa cele... Żal nie skorzystać, prawda?

Miniaturka widoczna obok to Bohater Wysokich Elfów z Tarczą i Mieczem - tak właśnie opisywany jest w katalogach, do których trafił w 1993 r., wraz z wydaniem 4. edycji WFB. Miniaturka jest świetnym przykładem zmian, jakie wówczas zaszły w Battlu - wraz ze zmianą kierownictwa Games Workshop i wydaniem nowej edycji wówczas sztandarowej gry, zmienił się, początkowo lekko, potem coraz wyraźniej, wygląd miniaturek. Wysokim Elfom wyszło to, mam nadzieję, na dobre, a ich wygląd nie zmienił się specjalnie w ciągu następnych ponad dwudziestu lat.

Bohater pomalowany został przeze mnie - malowałem wtedy dwie armie, Wysokich Elfów przeznaczonych dla mojego brata Mormega i swoich ożywieńców. Kolory, które sprawiają, że miniaturka klasyfikuje się do pojęcia retro-wave, są żywcem zerżnięte z ówczesnej kolorystyki kłapouchych - tak, tak, to sławny okres Redhammera, w którym kolor czerwony wykorzystywany był gdzie tylko się da. O ile w przypadku ludu Ulthuanu niespecjalnie to w sumie razi, o tyle efekt bogatej czerwieni użytej do pomalowania czego się tylko dało w armii takich zielonoskórych dawał już mocno oczojebne efekty.

Prawdę mówiąc, figurka bohatera podoba mi się do dziś. Oczywiście, obecnie zrobiłbym delikatniejsze przejścia i cienie, wykorzystał cieniowanie czy krawędziowanie i podobne techniki. Efekt byłby, zapewne, bardziej dopracowany, niemniej jednak zbliżony do widocznego na fotografiach. Zdecydowanie zmieniłbym tylko jeden element - niebieska tarcza z żołtym jeleniem, wzięta z zestawu wczesnych tarcz, poszłaby w diabły, zastąpiona czymś bardziej klasycznie elfim...







środa, 29 października 2014

Elf z "Warhammer Questa" | "Warhammer Quest" Elf Ranger

Druga z figurek Wysokich Elfów, pomalowanych przeze mnie w ramach wymiany "malowanie-figurki" (pierwszą, Wieczną Królową elfów, można zobaczyć tutaj). Bardzo fajna rzeźba rangera z dodatku do gry "Warhammer Quest", wydana w 1995 r. Mimo upływu lat nadal wygląda całkiem nieźle, choć jest nieco dwuwymiarowa. Ot, ograniczenia ówczesnej technologii. Zdaje się, że nie mamy jej w swoich prywatnych kolekcjach ani ja, ani Mormeg, tym fajniej więc mi się ją malowało. Mój entuzjazm ostudziła tylko nieco konieczność zmycia oryginalnego, nałożonego przez kogoś czarnego, grubego podkładu. Mimo starań, drobniutkie resztki farby pozostały w paru miejscach, psując fakturę nakładanych tam farb. Na zdjęciach (i na żywo) niemal na pewno tego nie widać, ja jednak wiem, że są tam obszary wyglądające jak malowane farbą strukturalną;).
Przy malowaniu starałem się trzymać kilku prostych zasad. Ograniczona paleta kolorów, ikonicznie związanych z Wysokimi Elfami, czerwony, widoczny głównie na klejnotach, jako kolor dodatkowy. Płaszcz miniaturki aż prosi się o jakieś dodatkowe ozdoby, oznaczałoby to jednak kilka godzin pracy więcej - cóż, nie za tę cenę.
Stosunkowo najmniej zadowolony jestem z run widocznych na ostrzach, przez chwilę zastanawiałem się nawet, czy nie przemalować ich na czerwono, stwierdziłem jednak, że zbyt brutalnie przełamywałoby to schemat kolorystyczny figurki.

Second of the High Elves miniatures, painted by me as a part of barter trade (my painting for your miniatures). You can see first painted miniature, Elven Everqueen, here. Really nice sculpt of Elven Ranger from one of the supplements for "Warhammer Quest" game, released back in 1995. It is still very nice looking miniature, maybe slightly too flat for today's tastes, but well... it was released close to 20 years ago and it was a state of the art then. I think both myself and Mormeg don't have this particular miniature in our collections, so it was a good oppurtunity to paint one. I've got it with very crude, thick black undercoat painted on, so my first task was to remove it. Unfortunately, small residues of paint were left in some areas and I was unable to remove them. Those imperfections are barely visible (certainly not on the photos) but still, I know that they are somewhere there areas looking like painted with texture paint;)
I tried to stick to some basic rules while painting. Limited color palette, one traditionally reserved for original High Elves from WFB, with red as additional color, visible mainly on gems. Miniature's cloak would be a great area to paint some freehands or textures onto or into it, but well - it would take at least few more hours - not enough for agreed price.
I'm the least happy with runes visible on the blades. I even considering repainting them with red for a moment but finally settled with blue, as red would unbalance color scheme too much in my opinion.








środa, 15 października 2014

Alarielle, wieczna królowa Wysokich Elfów | Alariell, Everqueen of High Elves

Dziś coś mocno odmiennego od tego, co zazwyczaj pojawia się na blogu. Nie dość, że nie mroczne, nie paskudne, nie pałające żądzą krwi, nie dość, iż z ludu Asur, to jeszcze sama wieczna królowa Alarielle. Figurka to jej starsza wersja, sprzed jakichś 15 lat. Pomalowałem ją w ramach barteru za figurki. Z jednej strony, nie mogłem poświęcić na nią zbyt wiele czasu ze względu na "koszt" malowania, z drugiej, chciałem pomalować ją dość efektownie. Trochę przeciwstawne dążenia, a rezultat oceni właściciel. Mam nadzieję, że będzie zadowolony. Przy pracy nad nią doszedłem do wniosku, że tego rodzaju postacie powinny być jednak malowane techniką NMM - dającą bardziej pastelowy, łagodny efekt finalny, niż ostre, metaliczne wykończenia farb tradycyjnych.

Today is something entirely different then my usual entries. Nothing dark, nothing hideous, nothing barking to the moon or howling its bloodlust. High Elf miniature and - more specifically - Alarielle the Everqueen. Miniature is the older version of this character, released some fifteen years ago. It was painted in exchange for some undead miniatures missing from my collection. Well... what can I write about painting. I couldn't paint this figure to my highest level due to exchange worth. At the same time, I wanted Alarielle to look, simply, good. Two very different, contrary strivings, results will be judged by the owner. I just hope he will be satisfied. And one more note - I think that such delicate miniatures would be better looking painted in NMM, as NMM finish is much more gentle then hard, metallic finish of the traditional paints.








poniedziałek, 16 czerwca 2014

Książę Imrik, lord smoków | Prince Imrik, Dragon Lord

Figurka księcia Imrika na smoku zrobiła na mnie gigantyczne wrażenie, kiedy ukazała się na rynku w swojej pierwszej, widocznej obok, inkarnacji, jakieś 20 lat temu. Szczegółowość rzeźby nie miała sobie równych (może poza pozostałymi nowymi ówczesnymi bohaterami Wysokich Elfów), poza, malowanie - podobało mi się wszystko. Pamiętam, że do jej malowania podchodziłem ze sporą rezerwą, niepewny swoich umiejętności. Smok był nam jednak potrzebny do grania, wziąłem się zatem do roboty i rezultat pokazuję publicznie po niemal dwóch dekadach. Monstrum i jego jeździec sporo przez ten czas przeszli - doprowadzenie tej figurki do stanu, w którym mogłem zrobić zdjęcie, wymagało jej bardzo dokładnego umycia i oczyszczenia z kurzu, zreperowania najbardziej drażniących uszkodzeń, podmalowania tu i tam... Nadal nie jest w stanie idealnym, niemniej jednak budzi we mnie masę dobrych wspomnień. Malowany był, rzecz jasna, dla armii elfów Mormega, ja byłem wierny swoim ożywieńcom.


Model of Prince Imrik riding a dragon made a huge impact on me when it was released, in its first incarnation about twenty years ago. I loved all the small details, pose of the rider and its mount, colours and painting - in short, I liked it a lot. And I remember that I was really reluctant when it was a time to paint this model - not only it was huge but it was really, really expensive back then in Poland. Well, dragon was much needed for High Elves army of my brother so I just had to paint it anyway...
Twenty years later it sits again at my desk, slightly battered but still proud. It shows signs of passing time, of course, paintjob is really bad, miniature itself is damaged here and there. And it was so dusted that I spent more then a hour trying to clean it...One thing is priceless - all memories came back again...
Dragon was painted for my bro's army of elves of course, my army of choice were undead back then (and Vampire Counts now).