Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tyranids. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tyranids. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 grudnia 2017

Termagauntowa wprawka | Excercise in termagaunt

Dawno, dawno temu... mieliśmy z Mormegiem pomysł, żeby wspólnie pomalować na szybko jakąś armię do 40K, padło na tyranidów, których dwa czy trzy dość atrakcyjnie cenowo pudła z większą liczbą figurek akurat pojawiły się na rynku. Kupiliśmy je, machnąłem testowo cztery figurki, przygotowałem paręnaście więcej do malowania i... tak jest, oczywiście, zatrzymaliśmy się, a nasz zapał opadł do zera. Nadal uważam, że to świetnie wyglądająca armia na stole, nadal chętnie bym nimi pograł, ale jest tyle rzeczy do malowania...


W każdym razie już jakieś trzy lata po rozpoczęciu tego projektu, mój brat dokończył pierwszego z przypadających mu termagauntów. Nieco odmienny kolorystycznie, jeśli chodzi o wykończenie, niż te, które ja pomalowałem, ale tak to jest, kiedy się nie trzyma wiernie przepisu na malowanie;)

Co teraz? Czas chyba na mój ruch w tym temacie.


A long time ago, in a galaxy far away... Mormeg and I have had an excellent idea of quickly painting some Wh40K army, tyranids were our choice. Incidentally, at the same time two or three boxes with alien creatures were released in a really good prices so this was our start. We bought them, I painted four miniatures as a test, to check colors, managed to prepare for painting about dozen more and... yes, of course, we grounded to halt, with zero more enthusiasm to continue. Don't get me wrong, I really like tyranids, I'd love to play with them but there are so many things to paint....


Anyway, mere three years after this project started, my brother managed to finish his first termagaunt. Slightly different in colors from mine, as Mormeg didn't bother to strictly follow my color guidelines;)

What next? I think it is time for some tyranid painted by me again.








niedziela, 21 grudnia 2014

W paszczy szaleństwa | In the mouth of madness

Stało się. Padliśmy ofiarą szaleństwa, ja i Mormeg. Skuszeni świątecznymi dealami GW, postanowiliśmy rozszerzyć nasze skromne, czterdziestkowe zbiory, o kolejną armię. Będzie ona malowana przez nas obu, więc może jest szansa, że w jakieś w miarę bliskiej przyszłości będzie można już nią pograć, używając pomalowanych figurek. Nasz wybór padł na Tyranidów, którzy od dawna już nas kusili.

Zdecydowaliśmy się na malowanie w schemacie Roju Behemoth, w sumie może nawet nieco przypadkiem. Obaj doszliśmy, po prostu, do wniosku, że nieźle uzupełniać się będą kolory czerwony i niebieski. W ramach prób i spisywania wzoru malowania pomalowałem pierwszą czwórkę termagauntów. Ogółem malowanie całej czwórki zajęło mi jakieś siedem, osiem godzin, z przerwami rzecz jasna. Najwięcej czasu poszło na malowanie płyt pancerza, z których też jestem najmniej zadowolony. Proces rozjaśniania krawędzi płyt być może jeszcze jakoś usprawnię, reszta zostanie już mniej więcej taka, jaka jest. Olbrzymią oszczędnością czasu jest malowanie i rozjaśnianie pierwszych dwóch, trzech warstw za pomocą aerografu. Zajęło to jakieś trzydzieści minut na cztery modele, pędzlem nie jestem przekonany, czy zrobiłbym to w dwie godziny.

It happened. Both I and my brother Mormeg are devoured by madness. We were tricked by GW's Christmas deals into starting yet another 40K army - Tyranids, which were intriguing us both for quite a long time. Army will be painted as a joint effort, so it is a good chance that we will be able to play with painted miniatures in reasonable timeframe.


We decided to paint our army in the colors of Hive Fleet Behemoth, but it was a coincidence rather, then concious choice. We both, simply, came to the conclusion, that bright red and blue will look good next to each other. First four termagaunts were painted by me as a kind of test miniatures, to check and write down stages of painting and colours used, to make paint scheme consistent. All four miniatures took about seven, maybe eight hours from start till the finish. The most time-consuming part was painting armour plates, which are - coincidentally - also the part of the miniatures I'm least satisfied with. I think I have to rethink how to highlight plates' edges, everything else will stay as it is now. First layers of main color, red, and two layers of highlights, were aerobrushed on. It is a great time saver. I think all four miniatures took about 30 minuts to paint and highlight them. With brush alone, I think it would take at least two hours...