czwartek, 4 października 2018

Epic 30K odsłona 40: Mastodon Pożeraczy Światów | Epic 30k part 40: World Eaters' Mastodon

Pomalowałem tego potwora w barwach XII Legionu jako dodatek do mojej małej, wolno rosnącej armii opętanych przemocą psychopatów, którzy z pieśnią na ustach (KILL, MAIM, BURN) biegną rozbijać pięści wrogów własnymi twarzami. Korzystam z okazji, aby kolejny raz wyrazić nadzieję, że dane mi będzie kiedyś spotkać się na ubitym z chłopakami z VII Legionu. 

Jaki mastodon jest, każdy widzi - poruszająca się góra metalu, najeżona bronią i przewożąca w swoich trzewiach Astartes najbardziej zabójczego Legionu. Sam model ma kilka wad produkcyjnych, z których najgorszą są słabo odlane gąsienice. Miałem przejściowo ochotę na ich poprawienie, ale po pierwsze, super, że w ogóle mam model mastodona (niech żyje ebay), a po drugie, znając moje umiejętności, skończyłbym z modelem, który mógłby co najwyżej robić za objective w grze. Dałem sobie spokój.

Odgrzebałem więc moje notatki ze schematem malowania WE w 6 mm i zacząłem zabawę. Nic się zmieniło: podkład na biało, zalanie mocno rozwodnionym czarnym, drybrush białym kolorem, po czym pojazd wykończyłem już pędzęlkując "normalnie". Poniewczasie myślę, że ma może ciutek za mało niebieskiego na sobie. Ale co tam, do grania się nadaje. Może kolejnego potraktuję bardziej niebieską farbką.
Mormeg

I painted this montrosity in the colors of XII Legion as another addition to my small and slowly growing army of violence driven psychopats, which are howling KILL, MAIM, BURN while running headlessly forward to smash enemies' fists with their own faces. On a side note, this is yet another reminder that I will gladly play with biys from VII Legion, which is being painted by my bro...

Well, mastodon - mobile metal mountain, bristling with weaponry and carrying Astartes of the most deadly Legion. Model itself has, unfortunately, some casting errors, with the worst of them being tracks really badly casted. I shortly thought about correcting them, but - knowing my limitations - decided against it, as it could leave me with a model being good only for some kind of gaming objective.

So, I read my notes about painting XII legion in 6 mm and started to paint. Nothing has changed in this department - white undercoat and basecoat, washed with heavily dilluted black, drybrushed white again and then, final stages of standard brush work, to tidy everything up. I think that it has not enough blues now, but it is sufficient for gaming. Maybe the next one will be more colorfull.
Mormeg







wtorek, 2 października 2018

Saga kilku Warlordów - Maggotkin, wpis pierwszy | A Tale of several Warlords - Maggotkin, first entry

Malarski dyslektyk

Pomimo tego, że nie mam talentu do malowania, co zresztą widać z tytułu, lubię to nasze hobby, we wszystkich jego aspektach, towarzyskim, zbierackim, lubię grać, sklejać figurki i teren i malować. Moją szczególną estymą cieszą się jednak najbardziej dwie pierwsze spośród wyżej wymienionych aktywności. W trakcie 23 lat zajmowania się tym hobby, pomalowałem zaledwie ok. 300 modeli, a stosy ołowiu, plastiku i żywicy wciąż rosną. Malując z doskoku, a właściwie naprawdę rzadko, zawsze szukam jakichś dodatkowych motywacji. Ostatni taki impuls miałem przy okazji Frostgrave, dzięki czemu dwa lata temu pomalowałem jakieś 50 figurek, niestety - dotychczas zagrałem nimi zaledwie dwa razy.

Po zniknięciu Starego Świata obawiałem się, że moje figurki może i doczekają kiedyś pomalowania, ale akcji na stole już raczej nie. I wtedy, nagle, ni z tego, ni z owego, jeden z kolegów z naszej hobbystycznej grupki zaproponował zrobienie Sagi Kilku Warlordów, by zmotywować nas do pomalowania modeli do gry w jego nadchodzące urodziny, a - przy okazji - do spróbowania Age of Sigmar, którego większość z nas unikała od Końca Czasów. Z radością zgodziłem się wziąć udział w tym przedsięwzięciu. Mam nawet Demony Nurgla, kupione kilka lat temu, z zamiarem zrobienia dwóch pieczeni na jednym ogniu, czyli wykorzystania ich do zrobienia armii przydatnej zarówno w Warhammerze Fantasy Battle, jak i w WH40K. Potem na horyzoncie pojawiło się coś nowego, w postaci Frostgrave'a, dzięki czemu mogłem upiec nawet trzy pieczenie - warhammerowi Nosiciele Plagi zamieniły się w tamtejsze Pomniejsze Demony. Ich czwarte wcielenie będzie zaś w AoS. Cztery różne armie do czterech różnych gier przy wykorzystaniu tych samych figurek, to jak muzyka dla moich uszu. A więc postanowione - wystawiam Maggotkin.

Początkowo chciałem stworzyć mieszaną armię demonów i ich śmiertelnych wyznawców, ale po sugestiach innego gracza, również wyznawcy Nurgla i po przejrzeniu księgi armii zdecydowałem się na armię złożoną z samych demonów.

Armia:
Poxbringer  (120 punktów)
Sloppity Bilepiper (jedyna figurka, jaką muszę dokupić; 100 punktów)
4 oddziały Plague Bearerów (4x 120 punktów)
2 oddziały Much Zarazy (2x 200 punktów)
Nurglingi (100 punktów)
Ogółem 1200 punktów, co jest naszym celem. Liczba modeli - 51.

Kiedy już się z tym uporam, chciałbym dokończyć armię dokładając do niej:
14 Plague Bearerów, kolejne 6 pomalowałe wcześniej do Frostgrave, ale te trzeba będzie zapewne poprawić
3 Muchy Zarazy
Wielki Nieczysty z 6. edycji WFB
Demoniczny Książe z Avatars of War
Epidemius, Tallyman of Nurgle
Nurglingi (kolejne trzy podstawki)
Feculent Gnarlmaw

Jak widać, następne 31 modeli do pomalowania, po pierwszej fali liczącej 51 figurek.
Wspomniałem wcześniej, że jestem raczej kiepskim malarzem. Trochę jak w tym popularnym memie, mój poziom umiejętności odzwierciedla hasło "powinieneś rozcieńczać farby", ale zamierzam rozwijać się w kierunku stylu Blanchitsu, który dzięki wykorzystaniu intensywnego weatheringu pozwala ukryć brak umiejętności, a figurki pomalowane w ten sposób nadal wyglądają dobrze.

Życzcie mi szczęścia.


Painting with dyslexia

Despite having no painting talent at all, as the title might imply, I like this hobby of ours. All aspects of it: social, collecting, playing, modeling and painting. Especially the first two, though. During my almost 23 years in the hobby I have only painted around 300 models, yet the lead, plastic and resin pile keeps mounting. Being on and off painter, off mostly to be honest, I am always eager to find something to motivate me. The last thing was Frostgrave, which made me paint 50 miniatures two years ago, sadly I got only to play twice with them. 
With the demise of the Old World I was afraid my minis might see a paintbrush eventually, but no action. Then out of the blue one of the friends in our gaming group proposed to do a Tale od several Warlords to motivate us to paint some models for his Birthday party and hop onto the AoS bandwagon, that we have avoided since the End of Times. I am eager to join, as I already have already bought nurgle daemons several years ago with intention to kill two birds with one stone and make an army both for Warhammer Fantasy Battle and WH40k. Later came another bird called Frostgrave, where Plague Bearers would be Minor Demons and now for AoS. Four purposes for these minis sounds like music to my ears. Maggotkin it is.

Initially I have intended to build a mixed daemon/mortal force, but after suggestion of the other Nurgle worshipping warlord and browsing through the book I have opted to start with pure daemon force.

The force:
Poxbringer  (120 points)
Sloppity Bilepiper (the only mini I have to buy; 100 points)
4 units of Plague Bearers (4x 120 points)
2 units of Plague Drones (2x 200 points)
Nurglings (100 points)
Total of 1200 points, which is our target. Model count 51.

After that I would like to finish off my Daemon pile with:
14 Plague Bearers, additional 6 were painted for Frostgrave, but might have to be repainted
3 Plague Drones
6th edition Great Unclean One
Avatars of War Daemon Prince
Epidemius, Tallyman of Nurgle
Nurglings (another 3 bases)
Feculent Gnarlmaw

So another 30 minis after initial 51.

I did mention my painting skills are rather poor. As the recent meme goes I am close to „you should thin your paints” style but I intend to move towards „Blanshitsu” style that allows heavy weathering to hide lack of skills and still look good.
Wish me luck.





sobota, 8 września 2018

Saga kilku Warlordów - wyznawcy Nurgla, wpis pierwszy

W naszej grupie znajomych padł pomysł wypróbowania Age of Sigmar. Od dawna przyglądaliśmy się tej wersji dawnego Warhammera, ale większość z nas traktowała ten produkt nieufnie, tęskniąc za Starym Światem. Bodźcem do działania stała się nowa wersja zasad. Okazało się, że tym razem nie trzeba było nikogo specjalnie przekonywać. Szybko uzgodniliśmy początkową liczbę punktów i postanowiliśmy wzajemnie się dopingować, stopniowo sklejając i malując nasze modele.

Pierwszym, chyba najważniejszym krokiem, był wybór odpowiedniej frakcji. I tu pojawiła się pierwsza trudność. W moim przypadku początkowo mieli to być Sygmaryci, których podstawą miała stać się połowa nowego pudła Age of Sigmar. Niestety, zamiast trzymać się pierwotnego pomysłu, na swoje nieszczęście postanowiłem rzucić okiem na Start Collecting! innych armii. Można tęsknić za Starym Światem, można kwestionować zasady obecnej edycji, ale trudno coś zarzucić warstwie wizualnej figurek. Modele od dawna trzymały wysoki poziom, ale modele i frakcje, jakie pojawiły się od czasu premiery AoS, wyznaczają nowe standardy i podnoszą poprzeczkę coraz wyżej.  W ten oto sposób zakres moich zainteresować zaczął obejmować nie tylko Sygmarytów, ale również Fyreslayers, Khorne Bloodbounds, Daughters of Khaine, nie wspominając o Seraphonach lub Sylvaneth czy Undeadach.

Ostatecznie zwyciężył rozsądek i praktyczne podejście. Postanowiłem przejrzeć czeluści moich zbiorów i znalazłem spore pudło, którego zawartość mogła z powodzeniem stanowić trzon armii Nurgle’a, a także Glottkina, świetnie pomalowanego przez jednego z uczestników naszego przedsięwzięcia. Oczywiście nie bez znaczenia był fakt, że modele tej frakcji można pomalować dosyć szybko. W taki sposób narodzili się The Glottkins, jedyna prawdziwie plaguerockowa kapela w świecie AoS...

Otto Glottkin, Ethrac Glottkin i Ghurk Glottkin otrzymali misję od samego boga zarazy. Ich celem miało być przygotowanie wspaniałego koncertu, Plaguestock, w trakcie którego mieli zarazić wszystkich pasją do plaguerocka. Wiedzieli, że sami, pomimo swoich nieprzeciętnych umiejętności, nie sprostają temu zadaniu. Szczególnie, że na ich drodze miały stanąć inne kapele. Dlatego postanowili zebrać starą ekipę, która miała ich wspomóc. Wybór padł na: Ospę, znakomitego basistę, sekcją dętą miał się zająć słynny kwintet, Królowie Zarazy, a okryte złą sławą trio, Trutnie Zepsucia, gitarą rytmiczną, klawiszami i perkusją. Do obsługi całej trasy wybrano sprawdzonych Siewców Siedmiu Plag. Nikt nie wie, skąd się wzięła ta nazwa. W rzeczywistości to jeden zmutowany demon, któremu na co dzień towarzyszy jego 29 klonów.

Już niedługo przekonamy się, kto zostanie królem plaguerocka!



wtorek, 4 września 2018

Saga Kilku Warlordów - Ironjawz, wpis pierwszy

Pamiętam jak opadał kurz po katastrofie Starego Świata. Wiedziałem od razu, że będzie musiał minąć jakiś czas, zanim zacznę się poważnie interesować Age of Sigmar. Co prawda, zostałem natychmiast posiadaczem startera do nowej gry na spółkę z przyjacielem, ale moja połowa (Stormcast Eternals) szybko trafiła do szuflady, a po jakimś czasie zaczęła służyć jako materiał na ćwiczenia malarskie syna. W AoS brakowało mi wielu rzeczy, ale obserwując uważnie i regularnie rozwój samej gry, wysyp nowych figurek oraz, co bardzo ważne, eksplozję tła fabularnego, doszedłem do wniosku, że druga edycja to już może być coś. Los zrządził, że wraz z grupa podobnych zapaleńców doszliśmy do konkluzji o wspólnym rozpoczęciu nowej przygody.

Od słów do czynów przeszliśmy zaskakująco szybko. Zastanawiałem się nad zbieraniem Kharadron Overlords przez wzgląd na sympatie do krasnali - mojej pierwszej armii do WFB - lub Ironjawz, których estetyka mnie urzekła. Nie bez znaczenia była też liczba modeli, które będzie należało na początek zebrać. Moje figurki zalewają dom w coraz większym stopniu i choć pomalowałem ich już grubo ponad tysiąc, to wciąż z szaf i szuflad wyglądają nowe wypraski straszące szarym plastikiem. Mając rozpoczęte projekty Skavenów do WFB, Black Templarów do WH40K oraz Necromundę, chciałem móc ustalone 1250 punktów do AoS zamknąć w jakiejś rozsądnej liczbie modeli.

Wybrałem Orruki. Do tej pory nie miałem przyjemności malować zielonoskórych w większej ilości. Zawsze też podobali mi się jako uosobienie nieposkromionej, brutalnej siły. Szybko nadarzyła się okazja wejścia w posiadanie pierwszych figurek. Od kolegi dostałem pierwszych dziesięciu Ardboys'ów. Przejrzałem sobie dostępne w battletome schematy kolorystyczne i ustaliłem na pierwszym modelu czarno-czerwone malowanie zbroi. Model testowy wyszedł zadowalająco. Bardziej mi pasuje taki klimat, niż kolorowe, mało bojowe dla mnie warianty w żółcieniach lub pomarańczach. Asheater Boyz of the Ghyran Soot Peaks będą też pasować ładnie tematycznie do naszej wspólnej inicjatywy. Ghyran mocno skażony ingerencją Nurgle'a świetnie pasuje jako pole bitwy, gdy dwóch z pięciu kumpli zdecydowało się na zbieranie armii tego właśnie boga chaosu. Zamówione zestaw Start Collecting IronJawz oraz Weirdnob już doszli, teraz czas plastik przerobić w siejącą grozę armię.
- Olek



niedziela, 2 września 2018

Saga Kilku Warlordów - Stormcast Eternals, wpis pierwszy

Korzystając z cudnych nowości do Stormcast Eternals, postanowiłem zbudować armię Spell Hunterów, elitarny team Hammers of Sigmar, który śledzi wiadomości o niebezpiecznych czarnoksiężnikach i przyzywanych przez nich niekończących się czarach. Następnie spadają z góry i zamykają temat!

Ich główną siedzibą jest Hammerhal, więc wprowadziłem do schematu kolorystycznego kilka zmian. Zostając przy złotych zbrojach, wyposażyłem ich w czarno-szkarłatne szaty. Śladów krwi nie widać. Wpasowując się w motyw Aqshy, zamiast błyskawicy, moje eskadra będzie jeździła na płomieniach, więc zamiast błękitów daję sporo OSL w kolorze ognia – od broni po kryształy i oczodoły czaszek na podstawkach. Ciemny zestaw kolorystyczny fajnie ożywa.

Na początek buduję moje siły wokół podstawowych oddziałów Sacrosanct Chamber. Dwa oddziały Sequitorów i dwa Evocatorów (jeden na smokolwach, ugh). Przewodzić im będzie Milady Arcanum na kocie, co da fajne synergie z resztą armii. Jako drugiego bohatera dołożyłem Gavriela, żeby zapewnić mobilność Evocatorom i większemu oddziałowi Sequitorów zaraz po skoku spadochronowym.

W SE nie ma praktycznie tanich oddziałów. Zostawszy z 50 pkt, postanowiłem je wydać na dwa niekończące się czary: Pryzmatyczną Palisadę, która ma razić w oczy np. oddziały strzeleckie wroga i Miecze z Rtęci (Żywe Srebro brzmi lepiej, nie?), które będą agentem chaosu, w małych bitwach mogą wprowadzić dużo zamieszania.

- Maciek



Kolejnymi krokami rozwojowymi do armii będzie dołożenie Lorda Relictora i kolejnej piątki Evocatorów.

W przyszłości planuję też silny sojusz z Collegiate Arcane i innymi izbami SE – nie jestem wielkim fanem (jeśli chodzi o zasady) Lorda na Taurolonie, więc chciałbym pewnie poeksperymentować ze smokami i szybkim oddziałami Vanguard.




piątek, 31 sierpnia 2018

Saga Kilku Warlordów - zaczynamy

W jednym z niedawnych wpisów wspomniałem o inicjatywie, jaka ostatnio powstała w naszym hobbystycznym kręgu. Postanowiliśmy na naszym podwórku powtórzyć jeden z fajniejszych cykli z White Dwarfa - The tale of four warlords. Artykuły tego rodzaju pojawiały się w rozmaitych inkarnacjach magazynu i traktowały o budowaniu armii do różnych gier - oryginał poświęcony był jednak WFB.

Luźno rzucony pomysł spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem, udział zadeklarowało pięć osób, dwie kolejne nie będą brały, co prawda, udziału, niemniej jednak i one postarają się pomalować coś wpisującego się w temat.

Jak się okazało, wszyscy wybraliśmy armie do Age of Sigmar, czyli okrągłe podstawki. O przyczynach swoich wyborów uczestnicy wypowiedzą się w swoich wpisach, ja o swoich napisałem już wcześniej. Dzięki wyborowi wspólnej gry nie mieliśmy problemu z ustaleniem progu punktowego naszych armii - 1250 punktów pozwoli nam na pomalowanie figurek i rozegranie bitwy, a jednocześnie jest możliwe do zrealizowania w rozsądnym czasie - musimy brać pod uwagę swoje zobowiązania rodzinne i zawodowe, które z pewnością staną nam na drodze. Początkowo ustaliliśmy termin dwumiesięczny, okazało się jednak, że jakbym nie kombinował, stworzenie armii Nocnych Strachów tej wielkości wymaga pomalowania  co najmniej około 60 figurek... Znając swoje tempo malowania, poprosiłem o dołożenie dodatkowego miesiąca.

Ustaliliśmy więc, że z początkiem kolejnego miesiąca wyzwania - września, października i listopada - na blogu pojawią się wpisy uczestników, pokazujące postęp prac i, może, jakieś dodatkowe przemyślenia czy smaczki. A na zakończenie, w pierwszych dniach grudnia, pokażemy pomalowane armie w osobnych wpisach i rozegramy wspólnie bitwę.

W Sadze udział biorą Stormcast Eternals malowani przez Maćka, Orruks Ironjaws malowani przez Olka, Maggotkin autorstwa Marcina, demony Nurgla dowodzone przez drugiego z naszych Marcinów (dla rozróżnienia będą to demony Piaska) i moje Nocne Strachy. Przemek i Mormeg nie biorą udziału w naszej zabawie, ale stwierdzili, że najprawdopodobniej pomalują coś odpowiedniego.

Prace nad armiami zaczęliśmy trochę wcześniej, części z nas udało się też spotkać i rozegrać pierwszą bitwę, tym razem jeszcze na jedynie częściowo pomalowanych figurkach. Wrażenie było ponoć super pozytywne, o czym świadczą wymienione uwagi w mailach i na naszej prywatnej grupie fejsowej, poświęconej Wyzwaniu Kilku Warlordów.

Wspomniałem, że każdy z nas zaprezentuje na łamach Miniwojny swoje armie - jako prowadzący bloga przyznałem sam sobie prawo pierwszego wpisu:) Mimo blisko dwóch tygodni przeglądania podręcznika, oglądania zapisów gier i czytania for nie udało mi się, do końca, sprecyzować jak będzie wyglądała ostatecznie moja armia - jej skład wciąż ewoluuje. Jestem jednak pewny, że postaram się maksymalnie wykorzystać zawartość pudełka Soul Wars, dodając paręnaście figurek dla uzupełnienia stanów oddziałów i - może jakiegoś bohatera czy dwóch.

Minione kilkanaście dni wykorzystałem zaś na pomalowanie jednego z liczniejszych oddziałów w mojej armii, chainraspów. Są już praktycznie gotowi, sukcesywnie będą pokazywani na blogu.

środa, 29 sierpnia 2018

Gobos do Warhammera | Gobbi for Warhammer

Gobos do Warhammera, to efekt mojej wspólnej przygody z córeczką, która bardzo chciała pomalować figurkę z Tatusiem. Wybór padł na dwa nocne gobosy z Battle for Skull Pass. Niezwykle urokliwe figureczki. Zawsze zresztą byłem fanem Skarsnika. Cóż, efekt mojego malowania jest widoczny na zdjęciu, pomalowany, że tak powiem kanonicznie. Moja dziesięcioletnia Mała Gwiazdeczka miała jednak odmienną wizję. Pracy jeszcze nie dokończyła. Na obecnym etapie kaptur ma ciemno żółty, twarz raczej białą, łachmany ma staranie pokryte złotą farbką, podobnie jak i kolczugę - widać jakiś majętny gobos. Próbowałem delikatnie wyperswadować użycie tych kolorów, ale Mała się uparła. Mam więc w domu Złotego Gobosa, który kiedyś może zagości na stronie, o ile Artystka zechce wrócić do niedokończonego dzieła.

This Warhammer Gobbi is the result of painting adventure with my daugher, she really wanted to paint a miniature together with Daddy. Our chosen miniatures were two plastic gobbos from Battle for Skull Pass set. I really like them, they are really nice and - besides - I was always Skarsnik's fan. Well, my miniature is visible next to this test, painted, so to say, in a very traditional way. My 10 years old Little One still hasn't finished her painting, but her vision is definitely different. So far her gobbi's hood is dark yellow, face is off white, robe is carefully painted in gold, chainmail is golden too - it is obviously a very wealthy goblin. I tried to convice her to use some other colours, but my Little One is quite stubborn... So, I have a Golden Gobbi at home, who know, I may even show him on the blog someday, if the miniature will finished, of course.







poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Nocne straszenie po raz drugi | Nighthaunt second time

Model, który pierwotnie pomalowałem jako pierwszy, wspominałem o tym w poprzedniej notce, ale ostatecznie nie przekonał mnie kolor jego "kaptura", więc figurka została przemalowana. Najsłabszy, moim zdaniem, wzór ze wszystkich dostępnych w podstawce Soul Wars - jednoczęściowy, brakuje mu wysokości w stosunku do pozostałych wzorów.

Jedyną pozytywną sprawą jest względna łatwość malowania łańcuchów - kończę obecnie dwudziestkę tych figurek, a więc wszystkie miniaturki dostępne w pudełku i klnę w żywe oczy malując ich łańcuchy, zwłaszcza części schowane wewnątrz eterycznego "ciała".

Chainrasp miniature, which was, actually, first test model for this army, but I didn't quite look of its hood, so the figure was repainted - I wrote about this in the previous entry. Definitely worst sculpt of chainrasps from Soul Wars boxed set - one piece miniature, lacking in height in comparison to other miniatures.

But there is one good thing - relatively easy to paint chains. I'm close to finishing the rest of 20 chainrasp from the set and believe me - chains, especially parts inside ethereal bodies - are true pain in the ass to paint.







środa, 22 sierpnia 2018

Drużyna szturmowców Night Lordów | Night Lords Assault Team

Wspomniana w poprzednim wpisie Mormega reszta drużyny szturmowej Władców Nocy z czasów Herezji Horusa. Opis malowania i pochodzenie części znajduje się we wspomnianej notce, od siebie dodam zaś tylko, że ta, ciut jaśniejsza wersja pancerza, podoba mi się o wiele bardziej niż wcześniejsza.

Mormeg has mentioned in his previous entry painting entire assault squad of Night Lords from Horus Heresy era. Painting scheme and description of miniatures is available there. I just would like to add, that this current, slightly brighter armour colour, is much better imho.













środa, 15 sierpnia 2018

Nocne strachy | Nighthaunts

Klimaty ożywieńców są wyjątkowo bliskie mojemu wargamingowemu sercu, z dużym więc entuzjazmem przyjąłem Soul Wars, nową podstawkę do Warhammer: Age of Sigmar, zawierającą Sygmarytów i nową frakcję Śmierci w świecie AoS - Nocne Strachy. Piękne figurki eterycznych umarlaków spodobały mi się od razu.

Początkowo zamierzałem wcielić je do swojej armii ożywieńców - przestawić na kwadratowe podstawki i po prostu używać, jakby Stary Świat nie został zarzucony. Pojawiły się jednak pewne problemy - część figurek, znaczna, nie wpisuje się w żaden sposób w wizję ożywieńców świata dawnego Warhammera. Wpadłem więc na pomysł, że te, które należą do tej kategorii, zostawię na podstawkach okrągłych. I wtedy...

I wtedy moi koledzy wpadli na pomysł zrobienia zrobienia naszej własnej Sagi Kilku Warlordów - na podstawie Tale of Four Warlords z dawnych (i nie tak dawnych White Dwarfów). Zdecydowaliśmy się na nie stawianie ograniczeń co do podstawek, ale traf chciał, że wszyscy wybrali okrągłe - po prostu każdy z nas zamierza pomalować coś z nowszych figurek, które są naprawdę świetne, a naszło nas to po wizycie w Warhammer World. O samej Sadze na blogu będzie sporo, użyczę bowiem miejsca na przedstawienie pomysłów na armie i postępu prac, a dziś tylko o mojej działce...

Zdecydowałem się zrobić niewielką armię Nocnych Strachów - tak tłumaczę dla siebie Nighthaunts. Podstawki oczywiście okrągłe, bo będzie to armia do gier w AoS. Skład nie jest jeszcze skrystalizowany, ale praktycznie pewne jest, że będę musiał pomalować sporo chainraspów (tych raczej nie będę tłumaczył, dosłownie to coś w rodzaju pobrzękujących łańcuchami). To standardowi żołnierze tej armii, będę ich potrzebował co najmniej dwudziestu... 

A, że jak wiadomo, przed wyruszeniem w drogę należy skompletować drużynę, postanowiłem zacząć prace nad armią od schematu kolorystycznego. Wiedziałem, że chcę zachować kolor eteryczności zaproponowany przez GW w podręczniku oficjalnym. Znalazłem odpowiadający mi sposób malowania tych elementów (zazwyczaj więcej niż połowa każdej figurki), ale problem miałem z całunami. Początkowo, na figurce próbnej postanowiłem wykorzystać do tego ciemny kolor Incubi Darkness, washowany czernią i rozjaśniany kobaltową zielenią. Jakoś tam wpisywało mi się to w eteryczność tych stworów. Okazało się, że choć w teorii wyglądało to nieźle, w praktyce kontrast był zbyt słaby. Pomalowałem wobec tego drugą figurkę, i tutaj już jestem zadowolony. Całun w kolorze brudnej, ceglanej czerwieni ładnie kontrastuje z ektoplazmą, na dodatek nieźle współgrając z podstawką z akcentami fioletowymi. I tak - mniej więcej - będzie wyglądać reszta armii.

As most of my readers know, I'm sucker for wargaming undeads, so I was overjoyed with release of Soul Wars boxed set, newest edition of Warhammer: Age of Sigmar, which contains Stormcast Eternals and Nighthaunts, a new Death faction in the AoS world. I loved beautiful miniatures of ethereal undeads, it was a love at the first sight.

Initially, I wanted to press them into my Undead Vampire Counts army, simply swapping round bases for square ones. But, after some thinking, I really didn't like this idea. To put it blantly, AoS world is so much different from my beloved Old World, that some of the miniatures don't fit in the World-That-Was. Well, then I decided to split new releases between Vampire Counts army and some display pieces on round bases...But then...

But then my gaming group decided to start A Tale of Warlords - our group army building effort, based on well known White Dwarf's A Tale of Four Warlords range of articles. We decided to build some armies for Age of Sigmar without making round or square bases mandatory. To my suprise all of participants chose round bases - simply because new models are so good, that - after our trip to Warhammer World - we wanted to paint something new. A Tale of Warlords will be featured on the blog in the future, but today just some initial thoughts about my army...

I decided to paint a small army (1250 points is the agreed final size of the army) of Nighthaunts. Bases will be, of course, round, as this will be purely Age of Sigmar army. I don't have an army list set in stone yet, but I'm almost 100% sure, that there will be at least 20 chainrasps miniatures needed.

So, first things first, I wanted to estabilish a color scheme for my new army. I really like the blue, glowing ethereal look of new undeads painted by 'Eavy Metal team, so ectoplasm will be more or less the same. I'm not convinced with the black garbs though. Initially, I wanted to paint them with Incubi Darkness washed with Nuln Oil and highlighted with some glowing green. After I painted first test miniatures, it turned out that this color scheme doesn't look good - it wasn't contrasting enough and looked simply bad. So I painted second test miniature, this time using dark, subdued red for a cloth and bingo - I like this scheme way more... So, this is how my Nighthaunts will look...