Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A tale of Warlords. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A tale of Warlords. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 kwietnia 2019

Saga kilku warlordów - Ironjawz, wpis trzeci i finalny

Udało się. Najpierw myślałem, że będzie to bułka z masłem. W końcu szybko maluje figurki, więc co mogłoby pójść nie tak? Potem dopiero, po pierwszym miesiącu Sagi Kilku Warlordów przypomniałem sobie, że z dwójką dzieci w domu, pracą przypominającą o sobie w najamniej pożądanych momentach i codziennej bieżączce może nie być tak łatwo stworzyć jednolitą armię do AoS na przyzwoitym poziomie malarskim. Kiedy ubiegły rok dobiegał końca, moje plany uratowała wyjątkowo długa przerwa świąteczna, kiedy to wspomagając się kilkudniowym urlopem narzuciłem sobie rygor malowania przynajmniej jednej figurki na wieczór i dzięki temu udało mi się zamknąć moje 1250 punktów IronJawz w 2018 roku.

Z modelu Megabossa jestem wyjątkowo zadowolony, poświęciłem mu sporo czasu i dało to naprawdę sympatyczny dla oka efekt. Świetne do malowania były figurki Ironskull's Boyz z Shadespire, które mają swój warscroll do AoS jako osobny unit. Jest też kilka drobiazgów w armii, które dały mi sporo frajdy tak jak np. freehandowy sztandar dla drugiej jednostki Ardboyz'ów. Czasami dobry pomysł przy niewielkim nakładzie pracy daje świetne efekty. I choć figurka tego sztandarowca jest niepozorna, to dzięki tej grafice stała się jedną z moich ulubionych w całej kolekcji.



Pierwszy raz udało mi się stworzyć tak spójną wizualnie armię. Wcześniej zawsze mnie ponosiło i uciekałem gdzieś od założonego schematu kolorystycznego. Tym razem też mnie kusiło czego efektem są np. różne odcienie skóry u orków. Na dłuższą metę ciężko mi utrzymać dyscyplinę i zaczynam wymyślać nowe kombinacje, czego potem żałuję oglądając zdjęcia pięknie pomalowanych spójnych armii w sieci, na stronach WD czy na stole naprzeciwko mnie. Dlatego, choć sporo mnie to kosztowało, z końcowego efektu jestem dumny.



Miałem tez okazję zmierzyć się ponownie z Przemkiem i jego Bestiami Chaosu i tym razem boleśnie przekonałem się, że należy się w miarę możliwości trzymać z dala od Herdstone'a :) Orruki zeszły z placu pokonane choć miały kilka bardzo udanych momentów.


Na razie wszystkie plany odnośnie rozbudowy tej frakcji zamroziłem, bo na moim biurku wylądował egzemplarz battletome'a do Gloomspite Gitz i całkowicie dałem się zawładnąć urokowi nowych goblinów. Według tej książki nie będę mógł ich sprzymierzyć ze sobą, więc może się okazać że całą energię przekieruję na małych zielonoskórych braci.


Całą przygodę z Sagą Kilku Warlordów oceniam bardzo wysoko. Była to świetna zabawa i chciałem serdecznie podziękować uczestniczącym w zabawie kolegom za wzajemną motywację i pomysł, który zdecydowanie tchnął trochę ożywienia we wspólne hobby. Za jakiś czas chętnie powrócę do takiej formuły jeśli będzie okazja.
Olek




czwartek, 22 listopada 2018

Drugi Grimghast Reaper | Second Grimghast Reaper

Na własne potrzeby nazwę Grimghast Reaper będę tłumaczył zapewne jako Makabryczny Żniwiarz. Nie jest to tłumaczenie dokładne, ale zważywszy, że w opisie tych istot stwierdzono, że Nagash zamienia w nie po śmierci bezlitosnych, opanowanych, zimnokrwistych zabójców, pieczołowicie planujących każdą śmierć, używających trucizn, najemników lub podobnych sposobów do pozbycia się swych ofiar, a Upiornego Żniwiarza kojarzymy z czymś innym, myślę, że się nada.

Obaj żniwiarze - i ten wcześniejszy i dzisiejszy - to łatwe w budowie miniaturki z boksa Soul Wars. Jedne z najfajniejszych figurek tego rodzaju, jakie widziałem. Mają świetne, dynamiczne, przemyślane pozy. Oglądając je łatwo sobie wyobrazić te stwory w mroku nocy, poruszające się - jak opisano w ich księdze armii - w niecodzienny, skokowy sposób. Wydają się ruszać i gwałtownie zatrzymywać, przemieszczając w konwulsyjny sposób od ofiary do ofiary, uśmiercając je swymi kosami.

Second Grimghast Reaper. Those creatures were careful and meticulous killers. They planned and plotted, worrying over every facet of the illicit deeds that they committed. All took great pains to see that no blood would fall on their hands, for the deaths were brought about through whispered lies, poison or the employement of mercenaries. Nagash has seen fit to punish such souls with everlasting bloodshed.

Both Reapers - the one showed few days ago and the one visible next to this note - comes from the Soul Wars box, they are Easy-to-Build miniatures and are one of the best such miniatures I have ever seen. All of them feature excellently executed fluent, dynamic poses. One can easily imagine them in the dark of the night, moving from one helpless victim to another, mercilessly striking them down with broad slashing motions... 








wtorek, 20 listopada 2018

Grimghast Reaper

Jakoś ostatnio mało działam na blogu, ale to nie znaczy, że zapanował figurkowy zastój. Kończę ostatnich dwanaście figurek potrzebnych do mojej armii Nocnych Strachów.

Z rzeczy pomalowanych mam już także czwórkę Grimghast Reaperów - jednego pokazuję właśnie obok. To dla mnie najfajniejsze figurki "zwykłych żołnierzy" tej armii - każdy w zasadzie idealnie nadaje się do przedstawienia wraitha, a są znacząco lepsze - fajniej zaprojektowane - od obecnego wzoru, który zresztą był inspiracją dla projektantów całej linii figurek do tej armii.

My blog activity has dropped recently a lot, but I do many other hobby related things at the moment - finishing last twelve miniatures for my small Nighthaunt army mostly.

I managed to paint so far four Grimghast Reapers - amongst other things of course. One of them is visible here. I think those miniatures are the coolest ones - by far - if counting only standard Nighthaunt troops. All of them are equally suitable as wraiths, far more dangerous creatures and they are more imposing and better designed that the current incarnation of Games Workshop's wraith. The same wraith, who was used as a major reference during designing look of all Nighthaunts.






piątek, 9 listopada 2018

Saga Kilku Warlordów - Ironjawz, wpis drugi

Dziś dużo krócej niż kiedyś czeka się teraz na potrzebne i pożądane figurki. Pamiętam czasy, gdy z wiszących na ścianach różnych warszawskich sklepów blistrów brało się to, co akurat było. Armie z moich początków w hobby były wynikowe, a nie przemyślane. Teraz łatwo sobie zaplanować, co bym chciał i jak ma to działać, a potem spisać zamówienie i odczekać tydzień. Tak więc od ostatniego wpisu moi IronJawz wzbogacili się o Megabossa, Weirdnoba, drugą dziesiątkę Ardboyzów, wielkie świnie, czyli Gore-Gruntas, pięciu Brutes i Warchantera. Zestawienie tych rzeczy wraz z wykorzystaniem battalionu Ironfist daje 1160 pkt, czyli prawie tyle, ile wynosi nasz limit 1250 pkt. Armia prawie gotowa. Dla zróżnicowania dorzucę chyba jeszcze Ironskull's Boyz. To jednostka podobna do Brutes, zaadaptowana z Shadespire. Z własnymi zasadami i czteroosobowym składem za 80 pkt. będą idealnym uzupełnieniem kolekcji .

Udało mi się tez przez czas miniony od ostatniego wpisu dwa razy sprawdzić moją zbieraninę w boju. Pierwsze starcie ze złotymi chłopcami z plakatu przypominało zderzenie ze ścianą. Składam to na karb złej kompozycji armii oraz braku doświadczenia w AoS. Błądziłem jak goryle we mgle. Brakowało mi jeszcze części figurek, więc do listy dokoptowałem trzech fimirów z FW wraz z Fimarch Noble. Fajne modele z nienajgorszymi zasadami. Brak jednak synergii z resztą armii powodował ich nikłą przydatność. Stormcast Eternals zlali mnie na kwaśne jabłko, ale gdy gra się z Maćkiem, który też jest bohaterem tego cyklu, patrzy na jego cudownie pomalowane figurki, to nawet się człowiek nie złości.

Za drugim razem grałem z debiutującym w AoS Przemkiem i jego Beasts of Chaos. Tu z kolei szczęście się do mnie uśmiechnęło. Świetnie rzucałem (jak na siebie), zakupy w postaci Brutes i Megabossa okazały się strzałem w dziesiątkę. Ci chłopcy zmiatali ze stołu wszystko na co trafili. Boss i Warchanter cudownie ich buffują. Na razie nie odkryłem jeszcze jak skutecznie korzystać z czarodzieja. Może ktoś podpowie? Bestie Przemka z drugiej strony nie pokazały się z najlepszej strony, choć generał, wytrawny strateg, robił co mógł. Czasem po prostu tak wyjdzie. Chętnie wrócę do stołu z nowymi pomysłami i zmierzę się z tymi i innymi armiami. AoS daje szansę zagrania szybko, nawet poniżej dwóch godzin. Dla rodzica dwójki dzieci to naprawdę nie lada zaleta.


Co do malowania, to strasznie długo walczyłem ze świniakami. To ogromne modele, które wyhamowały moje postępy na jakiś czas. Modele piesze robi się znacznie szybciej. W trakcie malowania zmieniłem zdanie co do odcienia skóry jaki chciałbym malować. Ale może wybrnę z tego sprytnie, stosując kilka odcieni wymieszanych w armii. W końcu nie każdy ork jednaki. Bardzo mi też pasuje malowanie warg mieszanką stonowanej zieleni z czerwonym i białym. Naprawdę dobrze się prezentują orruki z takim przejściem na skórze.

Bardzo też wysoko oceniam budowanie motywacji w takim wspólnym projekcie. Nic mnie tak nie zachęca do malowania, jak zdjęcia figurek reszty chłopaków wrzucone na naszą tajną facebookową grupę.
- Olek






wtorek, 6 listopada 2018

Saga kilku warlordów - Flesheaters Courts, wpis pierwszy

Grupka warlordów, pragnących walczyć o chwałę i dominację w Nowym Świecie zwiększyła się - do naszej zabawy przystąpił Jed, który będzie robił - a w zasadzie robi - armię Flesheaters Courts, czyli trupojadów.
Inkub


Trupojady dołączają do zabawy!

Kiedy Maciek powiedział mi niedawno, że bierze udział w wariancie Tale of Four Warlords, tylko że dla pięciu graczy - nie widziałem o czym mówi. Kiedy jednak opisał mi na czym projekt polega, bardzo mi się spodobał, zobaczyłem w nim coś również dla mnie.

Po śmierci Starego Świata (a właściwie to nawet dłużej, już od 7 edycji WHFB) miałem znaczącą przerwę od figurek fantasy Games Workshop. AoS, jak miało to miejscu w przypadku wielu innych starych fanów marki - na początku mnie zniechęcił. Potem miałem jednak wreszcie okazję przyjrzeć się z bliska jakości nowych figurek i byłem pod dużym wrażeniem. Kiedy wyszedł pierwszy Generals Handbook postanowiłem - wracam do gry!

Tylko jaką armią? Moich starych figurek do Imperium już nie miałem, co myślę że było dobre - nie miałem pokusy odświeżenia starych gratów, mogłem zacząć zupełnie od nowa! Jedno co wtedy postanowiłem - ma być to armia łatwa do pomalowania. Po krótkim zastanawianiu się nad skavenami, wybór ostatecznie padł na Flesheater Courts. Od kiedy pojawili się w grze (najpierw jako wampiry z rodu Strigoi, chyba koniec 5 edycji?) zawsze podobał mi się ich lore.



Niestety, zapał do malowania dość szybko mi minął, zanim jeszcze dojechałem do 1000 punktów pomalowanych figurek - pewnie dlatego że w mojej grupie gamingowej nikt nie był za bardzo zainteresowany AoS.

Teraz mam motywację! Do 1250 punktów brakuje mi tylko Crypt Infernal Courtiera, 10 zwykłych ghouli i jakiegoś Endless Spella (nie postanowiłem jeszcze którego) za 50 punktów.
Armia będzie wtedy wyglądać następująco:

Ghoul King on Terrorgheist
Ghoul King on Zombiedragon
10 ghouls
10 ghouls
3 Crypt Horrors

(Do przyzywania):
3 Crypt Flayers
1 Crypt Infernal Courtier

Mój drugi, niebezpiecznie ambitny plan to dobić do 2000 punktów do końca roku - wish me luck!






czwartek, 11 października 2018

Nocne Strachy: Spirit Torment | Nighthaunts: Spirit Torment

Jedna z figurek dostępnych w zestawie Soul Wars, Spirit Torment - wg. opisu w podręczniku Nocnych Strachów, to duch strażnika więziennego, który po śmierci na życzenie Nagasha wyszukuje tych, których Władca Śmierci uważa za przynależnych do jego domeny, po czym zabija ich uderzeniami potężnych kłód i więzi ich dusze. Tyle fluff.

Figurka przyjemna w malowaniu, jak dotychczas wszystkie Strachy, ale wskutek osadzenia na tylko jednej eterycznej masce nieźle się trzęsie dotknięta pędzlem. Gdyby nie konieczność blendowania paru kolorów na w sumie dość dużej powierzchni, powiedziałbym że nawet dość szybka do pomalowania.

One of the miniatures from Soul Wars boxed set, Spirit Torment - according to the Nighthaunts army book, it is an ethereal creature who was pitiless jailor in life. In death it seeks out thouse that Nagash deems his by right of rulership, bludgeoning them to death with his ensorcelled padlocks, before locking away their souls. Well, that's fluff.

Miniature was really cool to paint, as all Haunts painted by far. It is very delicate though - not as much as some other miniatures from the range, but still and it is extremally shaky during painting, as it is based with just one ethereal wisp connecting miniature to the base.

If not the blending of four-five colors on relatively large surface, it would be rather fast to paint too.








wtorek, 2 października 2018

Saga kilku Warlordów - Maggotkin, wpis pierwszy | A Tale of several Warlords - Maggotkin, first entry

Malarski dyslektyk

Pomimo tego, że nie mam talentu do malowania, co zresztą widać z tytułu, lubię to nasze hobby, we wszystkich jego aspektach, towarzyskim, zbierackim, lubię grać, sklejać figurki i teren i malować. Moją szczególną estymą cieszą się jednak najbardziej dwie pierwsze spośród wyżej wymienionych aktywności. W trakcie 23 lat zajmowania się tym hobby, pomalowałem zaledwie ok. 300 modeli, a stosy ołowiu, plastiku i żywicy wciąż rosną. Malując z doskoku, a właściwie naprawdę rzadko, zawsze szukam jakichś dodatkowych motywacji. Ostatni taki impuls miałem przy okazji Frostgrave, dzięki czemu dwa lata temu pomalowałem jakieś 50 figurek, niestety - dotychczas zagrałem nimi zaledwie dwa razy.

Po zniknięciu Starego Świata obawiałem się, że moje figurki może i doczekają kiedyś pomalowania, ale akcji na stole już raczej nie. I wtedy, nagle, ni z tego, ni z owego, jeden z kolegów z naszej hobbystycznej grupki zaproponował zrobienie Sagi Kilku Warlordów, by zmotywować nas do pomalowania modeli do gry w jego nadchodzące urodziny, a - przy okazji - do spróbowania Age of Sigmar, którego większość z nas unikała od Końca Czasów. Z radością zgodziłem się wziąć udział w tym przedsięwzięciu. Mam nawet Demony Nurgla, kupione kilka lat temu, z zamiarem zrobienia dwóch pieczeni na jednym ogniu, czyli wykorzystania ich do zrobienia armii przydatnej zarówno w Warhammerze Fantasy Battle, jak i w WH40K. Potem na horyzoncie pojawiło się coś nowego, w postaci Frostgrave'a, dzięki czemu mogłem upiec nawet trzy pieczenie - warhammerowi Nosiciele Plagi zamieniły się w tamtejsze Pomniejsze Demony. Ich czwarte wcielenie będzie zaś w AoS. Cztery różne armie do czterech różnych gier przy wykorzystaniu tych samych figurek, to jak muzyka dla moich uszu. A więc postanowione - wystawiam Maggotkin.

Początkowo chciałem stworzyć mieszaną armię demonów i ich śmiertelnych wyznawców, ale po sugestiach innego gracza, również wyznawcy Nurgla i po przejrzeniu księgi armii zdecydowałem się na armię złożoną z samych demonów.

Armia:
Poxbringer  (120 punktów)
Sloppity Bilepiper (jedyna figurka, jaką muszę dokupić; 100 punktów)
4 oddziały Plague Bearerów (4x 120 punktów)
2 oddziały Much Zarazy (2x 200 punktów)
Nurglingi (100 punktów)
Ogółem 1200 punktów, co jest naszym celem. Liczba modeli - 51.

Kiedy już się z tym uporam, chciałbym dokończyć armię dokładając do niej:
14 Plague Bearerów, kolejne 6 pomalowałe wcześniej do Frostgrave, ale te trzeba będzie zapewne poprawić
3 Muchy Zarazy
Wielki Nieczysty z 6. edycji WFB
Demoniczny Książe z Avatars of War
Epidemius, Tallyman of Nurgle
Nurglingi (kolejne trzy podstawki)
Feculent Gnarlmaw

Jak widać, następne 31 modeli do pomalowania, po pierwszej fali liczącej 51 figurek.
Wspomniałem wcześniej, że jestem raczej kiepskim malarzem. Trochę jak w tym popularnym memie, mój poziom umiejętności odzwierciedla hasło "powinieneś rozcieńczać farby", ale zamierzam rozwijać się w kierunku stylu Blanchitsu, który dzięki wykorzystaniu intensywnego weatheringu pozwala ukryć brak umiejętności, a figurki pomalowane w ten sposób nadal wyglądają dobrze.

Życzcie mi szczęścia.


Painting with dyslexia

Despite having no painting talent at all, as the title might imply, I like this hobby of ours. All aspects of it: social, collecting, playing, modeling and painting. Especially the first two, though. During my almost 23 years in the hobby I have only painted around 300 models, yet the lead, plastic and resin pile keeps mounting. Being on and off painter, off mostly to be honest, I am always eager to find something to motivate me. The last thing was Frostgrave, which made me paint 50 miniatures two years ago, sadly I got only to play twice with them. 
With the demise of the Old World I was afraid my minis might see a paintbrush eventually, but no action. Then out of the blue one of the friends in our gaming group proposed to do a Tale od several Warlords to motivate us to paint some models for his Birthday party and hop onto the AoS bandwagon, that we have avoided since the End of Times. I am eager to join, as I already have already bought nurgle daemons several years ago with intention to kill two birds with one stone and make an army both for Warhammer Fantasy Battle and WH40k. Later came another bird called Frostgrave, where Plague Bearers would be Minor Demons and now for AoS. Four purposes for these minis sounds like music to my ears. Maggotkin it is.

Initially I have intended to build a mixed daemon/mortal force, but after suggestion of the other Nurgle worshipping warlord and browsing through the book I have opted to start with pure daemon force.

The force:
Poxbringer  (120 points)
Sloppity Bilepiper (the only mini I have to buy; 100 points)
4 units of Plague Bearers (4x 120 points)
2 units of Plague Drones (2x 200 points)
Nurglings (100 points)
Total of 1200 points, which is our target. Model count 51.

After that I would like to finish off my Daemon pile with:
14 Plague Bearers, additional 6 were painted for Frostgrave, but might have to be repainted
3 Plague Drones
6th edition Great Unclean One
Avatars of War Daemon Prince
Epidemius, Tallyman of Nurgle
Nurglings (another 3 bases)
Feculent Gnarlmaw

So another 30 minis after initial 51.

I did mention my painting skills are rather poor. As the recent meme goes I am close to „you should thin your paints” style but I intend to move towards „Blanshitsu” style that allows heavy weathering to hide lack of skills and still look good.
Wish me luck.





środa, 15 sierpnia 2018

Nocne strachy | Nighthaunts

Klimaty ożywieńców są wyjątkowo bliskie mojemu wargamingowemu sercu, z dużym więc entuzjazmem przyjąłem Soul Wars, nową podstawkę do Warhammer: Age of Sigmar, zawierającą Sygmarytów i nową frakcję Śmierci w świecie AoS - Nocne Strachy. Piękne figurki eterycznych umarlaków spodobały mi się od razu.

Początkowo zamierzałem wcielić je do swojej armii ożywieńców - przestawić na kwadratowe podstawki i po prostu używać, jakby Stary Świat nie został zarzucony. Pojawiły się jednak pewne problemy - część figurek, znaczna, nie wpisuje się w żaden sposób w wizję ożywieńców świata dawnego Warhammera. Wpadłem więc na pomysł, że te, które należą do tej kategorii, zostawię na podstawkach okrągłych. I wtedy...

I wtedy moi koledzy wpadli na pomysł zrobienia zrobienia naszej własnej Sagi Kilku Warlordów - na podstawie Tale of Four Warlords z dawnych (i nie tak dawnych White Dwarfów). Zdecydowaliśmy się na nie stawianie ograniczeń co do podstawek, ale traf chciał, że wszyscy wybrali okrągłe - po prostu każdy z nas zamierza pomalować coś z nowszych figurek, które są naprawdę świetne, a naszło nas to po wizycie w Warhammer World. O samej Sadze na blogu będzie sporo, użyczę bowiem miejsca na przedstawienie pomysłów na armie i postępu prac, a dziś tylko o mojej działce...

Zdecydowałem się zrobić niewielką armię Nocnych Strachów - tak tłumaczę dla siebie Nighthaunts. Podstawki oczywiście okrągłe, bo będzie to armia do gier w AoS. Skład nie jest jeszcze skrystalizowany, ale praktycznie pewne jest, że będę musiał pomalować sporo chainraspów (tych raczej nie będę tłumaczył, dosłownie to coś w rodzaju pobrzękujących łańcuchami). To standardowi żołnierze tej armii, będę ich potrzebował co najmniej dwudziestu... 

A, że jak wiadomo, przed wyruszeniem w drogę należy skompletować drużynę, postanowiłem zacząć prace nad armią od schematu kolorystycznego. Wiedziałem, że chcę zachować kolor eteryczności zaproponowany przez GW w podręczniku oficjalnym. Znalazłem odpowiadający mi sposób malowania tych elementów (zazwyczaj więcej niż połowa każdej figurki), ale problem miałem z całunami. Początkowo, na figurce próbnej postanowiłem wykorzystać do tego ciemny kolor Incubi Darkness, washowany czernią i rozjaśniany kobaltową zielenią. Jakoś tam wpisywało mi się to w eteryczność tych stworów. Okazało się, że choć w teorii wyglądało to nieźle, w praktyce kontrast był zbyt słaby. Pomalowałem wobec tego drugą figurkę, i tutaj już jestem zadowolony. Całun w kolorze brudnej, ceglanej czerwieni ładnie kontrastuje z ektoplazmą, na dodatek nieźle współgrając z podstawką z akcentami fioletowymi. I tak - mniej więcej - będzie wyglądać reszta armii.

As most of my readers know, I'm sucker for wargaming undeads, so I was overjoyed with release of Soul Wars boxed set, newest edition of Warhammer: Age of Sigmar, which contains Stormcast Eternals and Nighthaunts, a new Death faction in the AoS world. I loved beautiful miniatures of ethereal undeads, it was a love at the first sight.

Initially, I wanted to press them into my Undead Vampire Counts army, simply swapping round bases for square ones. But, after some thinking, I really didn't like this idea. To put it blantly, AoS world is so much different from my beloved Old World, that some of the miniatures don't fit in the World-That-Was. Well, then I decided to split new releases between Vampire Counts army and some display pieces on round bases...But then...

But then my gaming group decided to start A Tale of Warlords - our group army building effort, based on well known White Dwarf's A Tale of Four Warlords range of articles. We decided to build some armies for Age of Sigmar without making round or square bases mandatory. To my suprise all of participants chose round bases - simply because new models are so good, that - after our trip to Warhammer World - we wanted to paint something new. A Tale of Warlords will be featured on the blog in the future, but today just some initial thoughts about my army...

I decided to paint a small army (1250 points is the agreed final size of the army) of Nighthaunts. Bases will be, of course, round, as this will be purely Age of Sigmar army. I don't have an army list set in stone yet, but I'm almost 100% sure, that there will be at least 20 chainrasps miniatures needed.

So, first things first, I wanted to estabilish a color scheme for my new army. I really like the blue, glowing ethereal look of new undeads painted by 'Eavy Metal team, so ectoplasm will be more or less the same. I'm not convinced with the black garbs though. Initially, I wanted to paint them with Incubi Darkness washed with Nuln Oil and highlighted with some glowing green. After I painted first test miniatures, it turned out that this color scheme doesn't look good - it wasn't contrasting enough and looked simply bad. So I painted second test miniature, this time using dark, subdued red for a cloth and bingo - I like this scheme way more... So, this is how my Nighthaunts will look...