Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dark Age. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dark Age. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 stycznia 2014

Ponownie karolińska jazda | Carolingian cavalry again

To druga z podstawek karolińskiej kawalerii, jaką przygotowywałem na konkurs forum "Strategie". Malowałem je wszystkie hurtowo, po trzy sklejone figurki konnych i wierzchowców, przymocowane do jednej długiej listewki. Nie lubię takiego malowania, ale przy dziewięciu miniaturkach miałem przynajmniej pojęcie, która figurka trafi do którego oddziału, no i jednocześnie malowałem detale na od razu trzech wzorach, a potem kolejnej i jeszcze jednej trójce. Nie jestem zadowolony, jak zwykle, z firmowych lanc. Dotarły do mnie wygięte, pogięły się jeszcze potem już u mnie, a próby prostowania okazały się połowicznie skuteczne. Na szczęście na żywo, oglądane z odpowiedniej, wargamingowej perspektywy, ich krzywizny nie są widoczne. Zadowolony, za to, jestem z tarcz - zwłaszcza tego środkowego jeźdźca. Z perspektywy czasu powiem, nieco nieskromnie, że freehandowe malowanie tarcz do 15 mm wychodzi mi już całkiem... średnio:) Co jest i tak sporym postępem w stosunku do moich pierwszych prób. Najważniejsze jednak, że malowanie tarcz sprawia mi naprawdę sporo frajdy.

Przypominam też, że maluję na zamówienie - jeśli jest ktoś zainteresowany, proszę o kontakt.

Second of my Carolingian cavalry bases, which were painted for "Strategie" forum painting contest but - finally - didn't participate in the competition. I painted all nine miniatures at the same time, with every base attached to long strip of balsa (horses with riders glued on), to speed up the painting a little and choose right colors for the same base. I don't like to paint like that as it is much less precise then painting every miniature standing on its own temporary, painting base, but this way I was able to quickly paint details on figures from the first base, then second, then third at last. I'm not satisfied with stock lances, of course. I've received figures with already bended lances, they were bended more at my home and despite efforts to make them straight - they are visible curved. Fortunately, looking at them on the table, from wargamer's perspective, it is unnoticable. I'm really glad how the shields turned out - especially shield on the middle guy. I think I can say that my freehand shields are improving steadily - from really bad to... mediocre:) But they are improving, and that is most important (especially considering my first efforts). And - which is equally important - I'm really enjoying painting them.

And I would like to remind that I'm taking commisions now - send me e-mail if you are interested.










poniedziałek, 13 stycznia 2014

Dowódca karoliński | Carolingian commander

Dziś powrót do tematu, który ostatnio poruszyłem na blogu rok temu - Karolingowie. Chciałem ich pomalować na konkurs malarski forum Strategie, jednak choroba pokrzyżowała mi trochę plany. W każdym razie zaczęte malowanie nie zmarnowało się, armii Karolingów przybyła kolejna podstawka, przybliżająca mnie do zakończenia tego projektu. Figurki to, rzecz jasna, Baueda, ze wszystkimi przynależnymi tej firmie plusami i minusami. Figurki malowałem hurtowo, w większej liczbie niż ta dziś pokazywana, myślę że jednak nie wpłynęło to nadmiernie negatywnie na jakość pracy. Pewne problemy miałem ze sztandarem. Szukałem w źródłach rozmaitych chorągwi historycznych, jednak poza legendarnym przypisaniem Oriflame'a Karolowi Wielkiemu, nie znalazłem nic wiarygodnego. Zdecydowałem się, wobec tego, ciut przerobić sztandar widoczny na jednej z ilustracji osprey'owego Warriora "Carolingian Cavalryman AD 768 - 987" i tak powstał wzór widoczny na zdjęciach. Nie jestem do końca zadowolony z osiągniętego efektu, zwłaszcza z górnej poprzeczki chorągwi ale... mówi się trudno...
Lekki anachronizm popełniłem celowo na tarczy dowódcy. Ciekawy jestem, czy ktoś go dostrzeże i skojarzy co mam na myśli...:)

I'm returning to the Carolingians which were seen here, on my blog, about a year ago last time. I was preparing three bases of Carolingian cavalrymen for the Strategie forum painting contest, unfortunately i wasn't able to finish them due to my illness. But nothing is wasted of course, I still have some miniatures painted after all - my Carolingian army is growing and this is a good news of course, as this is one of the long overdue projects of mine... Miniatures are, of course, from Baueda, with all good and bad traits of this company. They were painted in a larger group but I think the final look is not very compromised because of that. I have had some problems with a banner. I was looking for some historical sources but I've found nothing, except a legend about Oriflame being presented to the Charlemagne by the pope. So I decided to tweak a little small banner visible on one of the illustrations from "Carolingian Cavalryman AD 768-987" by Osprey. I'm not entirely satisfied with the result, especially banner pole is lacking in my eyes, but... I will leave it as it is.
There is a small anachronistic error on one of the shields, which I made purposefully. I'm curious if anyone will answer what it is...:)










czwartek, 17 października 2013

Tarczownicy normańscy | Norman foot warriors

Trudno powiedzieć, bym intensywnie zajmował się dokończeniem swojej normańskiej armii do DBA. Troszkę zniechęca mnie konieczność domówienia kilku blistrów, troszkę też nie jestem pewny ostatecznej kompozycji tej armii w nowej wersji zasad DBA, które mają wyjść "lada chwila" - ale ten termin podawany jest już od paru dobrych miesięcy. Nic nie usprawiedliwia jednak ponad rocznej przerwy w malowaniu tych w sumie bardzo wdzięcznych figurek. W ramach dokańczania rozpoczętych projektów DBA postanowiłem więc co jakiś czas spędzić wieczór czy dwa nad kolejnymi normańskimi elementami. Na pierwszy ogień poszła druga z wymaganych obecnie jednostek 4Sp, złożona z takich samych figurek, jak pomalowane DWA lata temu...

It is really necessary to have a vivid imagination, to say that my Norman DBA army is being "intensively" painted:) To be honest I'm not really putting any heart in this project as there will be probably many changes to the army composition in upcoming 3.0 version of DBA rules, which will be released "soon" (the same "soon" as I keep hearing for a better part of last two years). Another thing is - I still need to buy some missing miniatures... But to be honest - there is no good excuse to not painting ANYTHING for Normans for more then a year. So, as I want to finish all current DBA projects (Normans and Carolingians) before starting something new, every now and then I will paint element for this army. My first choice was second mandatory unit of 4Sp, built with the same miniatures as the previous such element, painted two years ago







poniedziałek, 21 stycznia 2013

Ciężka kawaleria karolińska | Carolingian heavy cavalry

Dziś podstawka z dawno niewidzianej armii karolińskiej. To miniaturki z zestawu CRL-3 produkcji Bauedy, przedstawiające, według opisu producenta, karolińskich caballiari. Mówiąc krótko, to przedstawiciele ciężko uzbrojonej, konnej elity armii potomków Karola Młota, ci sami, którzy za kilkadziesiąt czy paręset lat przeistoczą się w dumnych rycerzy. Miniaturki, jak to u tego producenta, nieco uproszczone, tarcze odlane wraz z jeźdźcami. Przy malowaniu korzystałem z tablic barwnych książki "Carolingian Cavalryman AD 768-987" z osprey'owskiej serii "Warrior". Prawdę mówiąc, gdyby nie charakterystyczny (a będący przedmiotem sporu wśród historyków) hełm na głowie jednego z konnych oraz duże umba (poświadczone historycznie, wystawały ponoć na ok. 20 cm), miniaturki te mogłyby przedstawiać niemal wszystkich. dobrze wyposażonych konnych z terenu południowo-zachodniej Europy lat 600-1000.


Today one unit base from Carolingian DBA army, which was last time shown here a long time ago... This is unit made with CRL-3 miniatures from Carolingian Baueda's range, depicting carolingian caballiari. In short, heavy armoured and armed horsemen of the army of Charles Martel, which in century or two will turn into proud knights. Miniatures are simple, casted with shields and lances. I used Osprey's "Warrior" Carolingian Cavalryman AD 768-987" book as a reference, but - to be honest - only helmet on the head of one of the riders (being disputed among historians as far as his authenticity goes) and large shield bosses (historical, they were protruding for about 8 inches) identify these riders as Carolingians. 




środa, 3 października 2012

Karolińska piechota | Carolingian infantry

Drugi z czterech przewidywanych przez obecną wersję zasad DBA elementów 4Sp armii karolińskiej. W przeciwieństwie do wcześniej pomalowanej czwórki, dzisiejsi wojowie nie są przedstawicielami zawodowej piechoty, gotowej do walki przez cały rok, utrzymywanej przez panów. To pospolite ruszenie, powołane do życia pod koniec szóstego wieku. W jego skład wchodzili wszyscy zdrowi mężczyźni z określonego terenu, zobowiązani do stawienia się zbrojnie na wezwanie swego lokalnego grafa czy też hrabiego. Instytucja takiego pospolitego ruszenia znana była na terytorium całej monarchii karolińskiej, stąd pewnie figurki mogłyby być malowane dość różnie - od kolorów Germanów, po barwy Franków. Miniaturki są jednak tak generyczne, że nie wyszedłem, praktycznie, poza używane wcześniej kolory. Poza tym - co za dużo, to pstrokato;) Z pokazywanych dziś wojaków moim faworytem jest ten stojący na prawym brzegu podstawki. Wąsaty, z groźną miną, ma wyjątkowo dobre proporcje.

Second of the four 4Sp elements mandatory for current DBA army list of Carolingian army. In contrary to first painted element of this type, these warriors are not the heavy armoured, trained and available all year round infantry. They are lightly armoured and armed peasants and free people - local levy. They had to report to local lord in times of military need, giving Carolingian armies much needed numbers. Institution of levy was known on all territories incorporated into Carolingian kingdom, so - theoretically - one can paint these miniatures in variety of colors and with many different shield insignias. But miniatures are so generic that I've decided to paint them using almost the same colors as first 4Sp elements - too much colors doesn't look too good on the table:) My favourite miniature is the one standing on the right - moustache, fierce look, with sculpt of very good proportions.




czwartek, 20 września 2012

Lekka jazda baskijska | Basque Light Horsemen




Powrót w realia historyczne. Dwóch lekkich jeźdźców z armii karolińskiej, Baskowie z oszczepami, znani z umiejętności harcowniczych. Miałem spory problem ze znalezieniem jakichkolwiek materiałów ikonograficznych, zwłaszcza z tarczami. Ostatecznie zdecydowałem się pomalować ich w sposób ciut ogólny - kolory takie, jakie bez żadnego problemu możliwe były do uzyskania w interesującym mnie okresie z barwników naturalnych, natomiast wzory na tarczach to moja inwencja - inspirowana materiałami historycznymi z tego terenu, aczkolwiek nieco późniejszymi. Niestety, twarze figurek są dość zniekształcone - szkoda, bo poza tym są przyjemne w malowaniu.

Return into realm of history. Two light horsemen from Carolingian army, Basques, armed with javelins, known as great skirmishers. I have had a big problem finding any informations about colors, especially shields. Finally I've decided to paint them in generic early Dark Ages  colors, easy to get from natural dyes. Shield patterns are my own inventions - they are based on historical but later patterns found in this area. 



piątek, 27 lipca 2012

Szarża Normanów! | Normans' charge!

Od kilku ładnych dni mam coś w rodzaju bloku malarskiego. Siadam do malowania, biorę pędzel w rękę, maznę coś kilka minut i mam dość. W sumie dziwne, bo chęci do malowania przecież mam... Cała ta sytuacja sprawia, że tym bardziej zadowolony jestem z tych figurek Normanów. Po pierwsze, uważam - nieco nieskromnie - że wyglądają naprawdę fajnie. Po drugie, może ich ukończenie, a stali na biurku prawie dwa tygodnie, sprawi że dostanę malarskiego kopa...
Miniaturki to produkcja Bauedy, jedne z wzorów wypuszczonych w drugiej fali, po kilku miesiącach od ukazania się pierwszych zestawów Normanów tej firmy. Są to, chyba, najlepsze ich figurki, jakie miałem okazję malować. Pozbawione większych nadlewek, linii podziału formy, bardzo fajne pozy i relatywnie proste, mimo sporej liczby szczegółów, do malowania. Sklejeni i pomalowani prezentują się też całkiem bojowo, w czym duża zasługa ich charakterystycznej pozy, z lancami gotowymi do rzutu. Konnica normańska zasadniczo walczyła już w sposób typowy dla późniejszego rycerstwa, z lancami trzymanymi pod pachą, mocno oparta o strzemiona i wysokie łęki siodeł, jednak gdy napotykała zwarty mur obronny z tarcz, jak podczas bitwy pod Hastings, nie mogąc przełamać go frontalną szarżą uciekała się do robienia lancą i rzucania nimi w sposób właściwy kawalerii z wcześniejszych wieków.
Z dużą przyjemnością malowałem tarcze tych milites. Akurat te wzory nie posiadają umb na tarczach, o co zresztą trwają spory wśród historyków, dzięki temu jednak mogłem bez przeszkód pomalować ich migdałowate szczyty. Kiedyś nie przepadałem za tym etapem wykańczania figurki, ostatecznie jednak, nie spiesząc się, daję radę pomalować coś, co można już pokazać...

I have something like painting block for a few days. I sit at my desk, ready to paint, with brush in my hand... I paint here and there for a few minutes and I just have to call it a day. Strange, as I really want to paint some miniatures, just can't push myself into it. All this situation makes me especially glad from this Norman milites visible next to this note. First, I think that they turned out really nice. Second, finishing them will give me a painting boost...
Miniatures are Baueda's, one of the Norman blisters from the second wave of releases, which were sold few months later then first packs. I really think these are the best Baueda's miniatures I have ever painted. Almost no mould lines, with very few things needed to be cleaned before painting, many extra details, nice poses. They look really great once glued and painted. I think they look so fine thanks to the poses, dynamic, with lancec being ready to be thrown overarm. Norman cavalry generally fought as later knights would - with lances being held under arms, legs in stirrups, backs planted firmly in high saddles. But when they met shield wall, like at the battle of Hastings, when they weren't able to smash through it, they resorted to throw lances from afar, just like earlier cavalry did.
Painting shields of these miniatures was really pleasant. As shields on them doesn't have bosses (historians still argue if this is correct or not) it is especially easy to paint on some elaborate designs. I really didn't like painting shields once but now, when I'm older and a little more delicate and patient, I think they are ok, and I'm not ashamed of showing them off...


A tutaj jeszcze zdjęcia pojedynczych figurek, pokazujące je zaraz po pomalowaniu.
And here some photos of single miniatures, showing them just after being painted.


czwartek, 21 czerwca 2012

Drugi oddział harcowników karolińskich

Malowani wraz z figurkami pokazywanymi wczoraj. Podobnie jak już prezentowani harcownicy, również i ci dzisiejsi pomalowani są w kolory i prezentują wzory na tarczach przynależne północnym Frankom z okresu ciut wcześniejszego, niż karoliński. Miniaturki są dość typowe dla Bauedy. Stosunkowo nieźle zrobione, fajne pozy, których efekt końcowy pogorszony jest brakiem staranności w dopracowaniu masterów dla odlewanych figurek. Takie rzeczy jak ciżmy z których jedna jest dwa razy większa od drugiej, czy dłonie pozbawione kciuków, w których palce zaznaczone są, po prostu, nacięciami, są na porządku dziennym. Trochę szkoda, bo jakieś pół godziny więcej pracy nad masterem każdej figurki dałoby w rezultacie produkt naprawdę dobrej jakości. Tu i tam wygładzić trochę materiał, tam dodać jakiś element, poprawić najbardziej rażące niedociągnięcia (w rodzaju tych nieszczęsnych dłoni) i byłoby świetnie, a tak jest tylko dobrze. Na szczęście miniaturki tego producenta mają tę zaletę, że są bardzo odporne na użytkowanie na stole. Nie ma w nich jakichś drobnych, doklejanych elementów, które tylko patrzą, gdzie tu prysnąć na bok w czasie gry... Świetnie znoszą trudy transportu. Za każdym razem, gdy wiozę na turniej solidnie przecież opakowane armie Macedończyków, Traków czy Egipcjan, mam obawy czy przetrwają w nienaruszonym stanie. Wątpliwości takich brak w przypadku moich Wikingów... Tych chyba nic nie ruszy... Przetrwali już upadek pudełka z fotela, przetrwali zrzucenie ich na podłogę autobusu w czasie gwałtownego manewru... I po rozpakowaniu nadal byli jak nowi...


środa, 20 czerwca 2012

Karolińscy harcownicy

Baueda w swojej linii figurek Karolingów produkuje także miniaturki harcowników. Opisane są one jako baskijscy lub gaskońscy oszczepnicy. Te same wzory nadają się również do armii Normanów, jednak ponieważ akurat oddziały 2Ps do tejże armii mam już gotowe, nowe figurki pomalowałem jako część armii karolińskiej. Wzory są dość mocno ogólne, gdyby nie pewne detale tarcz, spokojnie nadawałyby się na harcowników z terenów śródziemnomorskich także z okresu starożytności. Miałem pewne problemy ze znalezieniem wiarygodnych symboli na tarcze, w końcu zdecydowałem się na lekko anachroniczne podejście do tematu, na tarczach widać symbole plemion frankijskich z nieco wcześniejszego okresu, mniej więcej z piątego wieku. Nie mam pojęcia, czy symbole i kolory uległy zmianie do czasów Karolingów... Podejrzewam, że nie...


czwartek, 31 maja 2012

Elitarna kawaleria karolińska - Scarae

Drugi z oddziałów karolińskich, jakie pomalowałem w ostatnich dniach. Tym razem konni i to z wyższej półki - elitarna, ciężka kawaleria, nazywana - prawdopodobnie - Scarae. Tak naprawdę historycy nie są wcale pewni, czy nazwa ta, dość często pojawiająca się w źródłach, odnosi się do kawalerii, a tym bardziej elitarnej, ciężkiej kawalerii, zbrojnych żyjących wyłącznie z walki, gotowych do boju przez cały rok. W źródłach pisanych mianem scarae określane są oddziały, jak to wynika z kontekstu, wysoce mobilne i zdolne do wykonywania trudnych, ciężkich zadań. Z pewnością pasuje to do wojska opisanego powyżej.
Malowanie było dość trudne, ze względu na rzeźbę figurek. O ile sami jeźdźcy są w miarę ok, choć jak zwykle w przypadku Bauedy dłonie są raczej mocno umowne, o tyle konie są, co tu dużo mówić, po prostu nienajlepsze. Irytuje mnie to, że część końskich nóg zgina się w niemożliwy sposób, rzeźba wygląda na niedokończoną, pozostawione są bruzdy między częściami figurek końskich, rzędy są zaznaczone tylko z przodu konia. Tylko jedna figurka wierzchowca miała pasy skórzane, mocujące siodło, zaznaczone na zadzie. Aha, wierzchowce są generyczne. Baueda produkuje liczne wzory koni i dodaje do figurek jeźdźców losowo dobrane, z grubsza pasujące. Nie ma się więc co dziwić, że część Normanów, pokazywanych wcześniej, jeździ na dokładnie takich samych koniach. Dobre jest to, że przy okazji wprowadzenia do sprzedaży każdej nowej linii, do produkcji trafia kilka nowych wzorów końskich.
I jeszcze jedna sprawa. Dziś w moje ręce trafił nowy aparat, znacznie, znacznie lepszy od mojego - niestety, tylko pożyczony. Ale już teraz mogę powiedzieć, że po bardzo wstępnym ustawieniu kamerki zdjęcia są o wiele lepsze od poprzednich. Kolory są znacznie bliższe oryginalnym, ostrość jest łatwiejsza do ustawienia... Cóż, trzeba zbierać chyba na nową zabawkę...


piątek, 25 maja 2012

Synowie Karola Młota

Kilka dni temu dostałem przesyłkę z Włoch, z firmy Baueda. Jej właściciel, Claudio, poprosił mnie o pomalowanie najnowszych produktów, serii figurek Karolingów w skali 15 mm. Na pierwszy ogień poszła jedna z czterech podstawek przedstawiających włóczników karolińskich. Zgodnie z opisem Claudia, są to ciężko opancerzeni, zawodowi żołnierze piesi, podstawa takowych oddziałów armii potomków Karola Młota. Szczerze mówiąc, zanim zacząłem malowanie, musiałem znaleźć jakieś źródła na ich temat. Moja wiedza o Karolingach była, delikatnie mówiąc, mało szczegółowa. Udało mi się wygrzebać kilka książek i stron poświęconych kulturze karolińskiej, z nich zaczerpnąłem, przykładowo, dobór kolorów na tuniki i spodnie. Co interesujące, przy okazji poszukiwań dotarłem do strony omawiającej ubrania z okresu Wieków Ciemnych, materiały, barwniki. Jak się okazuje, stosowane środki pozwalały uzyskać całkiem szeroką gamę żywych, jasnych kolorów. Oczywiście, te najbardziej jaskrawe były najdroższe, mogli sobie pozwolić na nie tylko najbogatsi. Jednak wbrew powszechnemu mniemaniu uzyskanie delikatnych zieleni, czerwieni, błękitów, i podobnych, jasnych barw, nie było wcale trudne i ponoć występowały one powszechnie.
O samej piechocie karolińskiej mam, niestety, mało materiałów, musiałem więc posiłkować się trochę książką o kawalerii karolińskiej. Najwięcej problemów sprawiło dotarcie do przedstawień tarcz. W końcu tutaj także musiałem trochę podeprzeć się wzorcami kawaleryjskimi, a częściowo skorzystać z domniemań. Niemniej jednak, moim zdaniem, przedstawione wzory dadzą się obronić historycznie.
Figurki Bauedy są dokładnie tej samej jakości, co wcześniej malowani przeze mnie Normanie, Wikingowie. Jednolite wzory, z odlanymi tarczami i bronią, nieco krępe i przysadziste. Nie są może tak delikatne to figurki jak produkty Xystona, niemniej jednak mają olbrzymią zaletę - w czasie gry nic od nich nie odpada.
A na stole kończy się pierwsza podstawka karolińskiej kawalerii...


poniedziałek, 19 grudnia 2011

Kawaleria normańska | Norman cavalry

Ostatnia podstawka do armii normańskiej do DBA stworzona na bazie dotychczasowych unikatowych wzorów produkcji Bauedy. Jedną lub dwie kolejne podstawki jazdy pomaluję używając dotychczasowych figurek, kolejne zrobię po uzupełnieniu linii nowymi miniaturkami, przedstawiającymi jeźdźców z włóczniami trzymanymi nad tarczami lub głowami. Pokazywana podstawka to oddział 3Cav, których maksymalnie mogę wystawić dwa, albo zamiast jednego z elementów Knights, albo zamiast Knights lub Light Horsemen. Figurki przedstawiają towarzyszy milites (późniejszych giermków czy pocztowych). Nie noszą kolczug, ich uzbrojenie ochronne to grube kurty lub skórzane kaftany. Sami jeźdźcy podobają mi się najbardziej z dotychczas malowanych Normanów Bauedy - to chyba właśnie sprawa zróżnicowanych pancerzy. Chciałem jakoś pokazać także malowaniem, że nie są to najbogatsi członkowie armii - stąd brak zdobień, proste symbole na tarczach utrzymane w jednakowej kolorystyce i konie o zbliżonej maści.

Last element of Norman DBA army made from Baueda miniatures produced so far. Next element or two elements of horsemen will be built using miniatures shown previously, next ones will be made from yet-unrealeased poses of milites charging with spears holded over heads. Element next to this note is a 3Cav unit, I can field max two of such elements in III/51 army. One instead of Knights, second instead of Knights or Light Horsemen. Miniatures represents poorer horsemen, later known as serjants or squires I think. They don't have chainmail hauberks, armour consists of leather or padded jerkins. I like those miniatures the most from the current Baueda range - I think they look the best. As I wanted to show that they are not the wealthiest part of Norman society, I have painted them in similar, natural colors, without ornaments, with simple shield devices and with similar colors on the shields.



piątek, 28 października 2011

Normańscy Milites | Norman Milites

Element armii normańskiej do DBA - opancerzony młot uderzeniowy armii Wilhelma Zdobywcy, milites, którzy - już za kilkanaście lat przeistoczą się w rycerzy. Figurki przedstawiają ich jeszcze przed walką, z włóczniami spoczywającymi w dłoniach u boku. W czasie bitwy pod Hastings milites atakowali, prawdopodobnie, jako główna, rozstrzygająca starcie siła uderzeniowa najeźdźców, już po ostrzake lekkich łuczników i kuszników i kilkugodzinnym najprawdopodobniej starciu pedetes z Sasami - housecarlami i fyrdem. Teren uniemożliwiał atak zgrupowanej masy konnicy, milites atakowali więc w pojedynkę, najwyżej niewielkimi grupami -  zasłaniali się charakterystyczną migdałowatą tarczą i robili włócznią trzymaną nad głową (Baueda kończy właśnie prace nad takimi figurkami Normanów). Starcie zależało od umiejętności wojowników - z jednej strony miecz i włócznia, z drugiej straszliwy dwuręczny topór. Jak bardzo groźna była to broń świadczy tapeta z Bayeux, na której widać powalone nim konie i zmasakrowanych jeźdźców...

Next element of Norman army for DBA - armored hammer of the army of the William The Conqueror, milites, which - in just another few dozen years - will become knights. Miniatures represent them before battle, with spears hold upright. During battle of Hastings milites attacked, most probably, after archers and crossbowmen exchanged missiles, after the clash of infantry - pedetes on Norman side and housecarls and fyrdmen on Saxon's. Terrain was in Saxon favour, it made cavalry massed charge impossible, so milites were attacking alone or in single-line formation. They ducked behind shields and attacked Saxon shield-wall with spears in over-handed fashion (Baueda just finished appropriate models I think). Outcome of fight depended on the personal skills of warriors involved and fair bit of luck - sword and spear on one side, fearsome two-handed axe on the other side. How terrible it was is shown on Baueux Tapestry, where many horses and milites are dead massacred by this fearsome weapon... 



piątek, 14 października 2011

Łucznicy normańscy | Norman archers

Łucznicy byli ważnym elementem armii Normanów. W poprzednim wpisie wspominałem o alegorycznej zapewne przyczynie śmierci króla Anglo-Sasów pod Hastings, dziś, przy okazji wrzucenia na blog kolejnego elementu związanego z łukiem, nieco szerzej o samej tej broni i jej związkach z Normanami. Związkach na tyle znaczących, że kronikarze uznawali za istotne wspomnieć, że sam książę Normandii Wilhelm, późniejszy król Anglii Wilhelm I, zwany Zdobywcą, był znamienitym łucznikiem.
Tkanina z Bayeux pokazuje łuczników księcia w kilku miejscach, jednak tak naprawdę znaczenie ma raczej podział tych żołnierzy na dwie, dość chyba odmienne grupy, niż częstotliwość ich występowania. Pierwsza to łucznicy odziani w dość bogate stroje lub nawet noszący pancerze - tych pokazywałem wczoraj. Widoczni są oni na głównym panelu tkaniny, a historycy uważają zazwyczaj, że przedstawiają zawodowych żołnierzy, ludzi miecza i łuku żyjących z wojny. Stąd ich relatywnie drogi ekwipunek. Druga to banda niemalże obszarpańców,  uważanych przez naukowców za przedstawicieli swoistego germańskiego pospolitego ruszenia wszystkich wolnych ludzi, anachronicznego już w czasach Wilhelma. Tych przedstawia podstawka łuczników pokazywana obok. Na tkaninie jest jeszcze jeden łucznik, tym razem konno ścigający uciekającego Sasa. Kusiło mnie, by do elementu 2Ps dołożyć właśnie jedną figurkę konnego łucznika, niestety nie znalazłem odpowiedniej figurki, wszystkie jakie mam, a pasowałyby pod względem stroju, uzbrojone są we włócznie. Niektórzy historycy na podstawie tego wizerunku uważają, że zawodowi łucznicy Wilhelma byli, tak naprawdę, łucznikami konnymi, zsiadającymi w razie konieczności ostrzału przeciwnika. Nie ma na to jednak innych dowodów. Pewne jest jedno. Łuk był ważną bronią w arsenale Normanów, a podbicie przez nich Anglii z pewnością miało wpływ na rozwój angielskiego łucznictwa, którego apogeum przypadło kilkaset lat później, a miało miejsce na polach Agincourt.

Archers were important part of Norman army. I've mentioned already probably allergolical cause of death of Anglo-Saxon king at the Hastings - today, as another bow-related element for my Norman DBA army is ready, I will try to tell something more about bow and its connection with the Normans. Connections important enough that we know that duke of Normandy William, later king of England William the Conqueror, was renowned bowman.
The Bayeux tapestry shows duke archers in various places so we know that they were numerous. More important thins though is, that they are clearly divided in two distinctive groups. First of these group is visible on the main tapestry panel. They are well dressed, maybe even armoured - my previous DBA elements represents them. Historians think that they are proffesional soldiers, living from sword and bow, hence relatively expensive equipment. Second group has definitely more ragged look. They can be representatives of old Germanic levy of all free men. These are represented by element of bowmen visible below. There is one more archer on the tapestry though, mounted and pursuing defeated Saxon. I was very tempted to use some mounted miniature for this 2Ps element, unfortunately I don't have suitable one - all my Dark Age mounted miniatures are armed with spears. Some historians think that this mounted archer indicates, that professional bowmen of duke William's army were - in fact - mobile mounted infantry. One thing is certain though. Bow was important weapon in Normans' arsenal and conquest of England led to increase in the use of bow in the Isles, with a moment of triumph coming few centuries later at the fields of Agincourt.



czwartek, 13 października 2011

Harold Rex Interfectus Est

Normanowie to nie tylko milites w kolczugach za kolana, dosiadający bojowych destrierów. To także piesi wojownicy, pełniący role może mniej chwalebne, lecz równie potrzebni w czasie bitwy, jak i na wojnie. Przedstawicieli tych mniej chlubnych Normanów widać właśnie na zdjęciu. To łucznicy, ludzie czujący się równie dobrze na polach otaczających normańskie wsie, jak i w gęstwie leśnej. To na nich spoczywał główny ciężar natarcia na zamek skłóconego z panem sąsiada, to oni stanowili szary tłum wojowników, wśród których błyszczały hełmy i proporce konnych. Ubrani w ciemne, naturalne barwy, uzbrojeni w łuki (część normańskiej piechoty pod Hastings wykorzystywała już zapewne i kusze), stanowili ponoć większość z armii Wilhelma Zdobywcy - starczy powiedzieć, że w popularnej, choć najprawdopodobniej nie mającej wiele wspólnego z rzeczywistością wersji śmierci Harolda Godwinsona, zabitego w tej bitwie, umiera on ze strzałą w oku. Najprawdopodobniej jednak król Anglo-Sasów zginął zabity w walce z czterema rycerzami normańskimi. Fragment tkaniny z Bayeux, przedstawiającą śmierć Harolda, widać poniżej - historycy uważają jednak, że postać ze strzałą w oczodole to jeden z hausecarlów przeciwnika Harolda, a on sam leży już pod kopytami widocznego obok konia...

Normans are not only milites in chain hauberks, riding heavy destriers. Large part of Norman army was infantry. Their role was certainly less glorious but they were necessary both in pitched battles and at wars. Some of these less glorious Normans are pictured below. Archers, men feeling equally at home on the fields surrounding some Norman village, as in the depths of the woods. It was their responsibility to assault a castle of the feuded neighbour of their lord, they were the grey mass allowing helmets and banners of milites to shine. Dressed in dark, natural colors, armed with bows (part of the Wilhelm's infantry was armed with crossbows probably), they constituted large part of Wilhelm Conqueror's army. Let's remember that popular (but most probably untrue) version of death of Harold Godwinson tells, that Anglo-Saxon king died struck by the arrow in the eye. In reality, he probably died killed by four Norman knights. Part of the Bayeux Tapestry visible here shows this very moment. Historians argue that knight struck by the arrow is just housecarl of Godwinson, and that he is visible dead, lying under the horse's hooves...