Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imperium. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imperium. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 listopada 2017

Minihammer - oddział Hakbutschutzen | Minihammer - unit of Hakbutschutzen

Pierwszym oddziałem, jaki pomalowałem do armii Imperium w skali 10mm są strzelcy uzbrojeni w prymitywną broń palną, zwani w Reikspielu Hakbutschutzen. To miniaturki firmy Warmonger Miniatures, bardzo dobrze odlane, szczegółowe, może odrobineczkę większe niż 10 mm. Nie pomalowałem im grupy dowodzenia, choć zapewne kiedyś to zrobię, gdyż zamierzam używać ich raczej jako wydzielonych oddziałów, chroniących flanki halabardników, czy włóczników.

First unit painted for my 10mm Empire Minihammer army - troops armed with muzzle-loaded primitive firearms, 'hakbuts' in Reikspiel. Those are miniatures by Warmonger Miniatures, excellent cast, detailed, maybe slightly bigger then nominal 10mm. I didn't paint any command group for them (yet), as they will be mainly used as detachements, protecting flanks of spearmen of halbardiers.














wtorek, 25 czerwca 2013

Trzy włócznie | Three spears

Trzy włócznie i spokojne sumienie. Oddział włóczników Imperium, złożony wyłącznie z figurek dostępnych w podstawce gry, jest niemal gotowy. Do zrobienia zostały wyłącznie trzy figurki grupy dowodzenia, ale chyba nie będę się z nimi spieszył... Malowanie - jak to w przypadku mojego Imperium - kolory podstawowe, dip i rozjaśnienia.

Three spears and quiet conscience. Unit of Imperial spearmen, build entirely from the miniatures supplied with boxed set of earlier edition of the WFB game, is almost ready. Almost, as I want to add command group of course - champion, drummer and standard bearer. I will try to paint them someday, I promise;) Painting was standard for my Empire - basic colors, dip and highlights.














czwartek, 20 czerwca 2013

Wyrzut sumienia | Pricks of conscience

Wyrzut sumienia, a właściwie sześć małych wyrzutów sumienia - trzy już zrobione, trzy malują się i schną. Prawie równo rok temu wspominałem, że do zakończenia malowania pierwszego pełnego oddziału armii Imperium do młotka brakuje jeszcze tylko sześciu figurek. Ha. Minęło zaledwie jedenaście miesięcy i oto pierwsi z brakującej szóstki wskakują na bloga. Smędzili mi stojąc za plecami, na półce, patrząc niemo w plecy... W końcu postanowiłem się nimi zająć. Malowanie, rzecz jasna, takie samo jak wcześniej, czyli nic specjalnego. Kolor podstawowy, żółty, natryśnięty aerografem, potem inne kolory podstawowe, dip, lekkie rozjaśnienia i finito. Co ciekawe... Zazwyczaj dipuję za pomocą pędzla - szkoda mi trochę i bejcy AP, i niespecjalnie mam gdzie wytrząsać figurki. Traf chciał, że tym razem musiałem je znaleźć. Figurka żołnierza z pochyloną włócznią wpadła mi, po prostu, do puszki z dipem... Musiałem ją wyłowić i oczyścić... Widać chyba jednak, że zastosowana metoda nakładania bejcy jest inna niż u pozostałych dwóch...:)

Six little pricks of consciences, to be more precise. Three of them are already painted, three more are being painted right now. Almost a full year ago I mentioned that there are only six miniatures of regular soldiers missing in my first WFB Empire spearmen unit. Well... Just eleven months later here they are, first three soldiers from this missing six presented on the blog. They just stared at my back from the shelf behind me... Primed, painted in yellow, almost ready to be painted. Finally I gave in. Painting is, of course, the same as earlier. Basic color, yellow, painted with airbrush, other colors, dip, some highlights and finito. But there is  something funny too...When I dip miniatures, I usually do it with brush - I hate to waste good dip and I don't really have a space to throw excess of dip from figures. Anyway, I have had to find such place now... Miniature of soldier advancing with spear accidentally fall in my dip can... So I have had to thoroughly clean excess of dip... but I think it is clear that this miniature was painted in slightly different way:)






czwartek, 16 sierpnia 2012

Czerwony Kapturek | Little Red Riding Hood

Michał z Bitewnego Zgiełku kilkanaście dni temu ogłosił początek nowej zabawy figurkowej - malowanie bandy do Mordheim, zrobienie terenu i wspólne pogranie. Postanowiłem przyłączyć się do całego przedsięwzięcia - banda ożywieńców kupiona już dość dawno, stwierdziłem więc, że będzie to świetna okazja, żeby ją w końcu pomalować. W międzyczasie jednak na blogu Orlygga pojawił się pomysł innej zabawy  - Golden Gobbo - czyli malowanie starych figurek Citadel. Wziąłem w nim udział i zastanawiając się nad wyborem figurki do malowania, stwierdziłem, że całą bandę do Mordheima zrobię korzystając z takich właśnie starych figurek. Postanowiłem jednak zmienić swoich wojowników i zamiast szkieletów i ghuli zrobić dzielnych najemników z Middenheim. Pierwszą figurkę pomalowałem na konkurs Złotego Gobosa, niestety - na razie nie mogę jej jeszcze pokazać - to jedna z reguł gry. Malowanie staroci spodobało mi się jednak tak bardzo, że wczoraj pomazałem kolejnego członka mojej powstającej bandy. Tym razem padło na niziołka, który w mojej rozpisce będzie zapewne młodzikiem. Wzór to staroć sprzed ćwierć wieku, w oryginale nazywał się Poldo - Watchman, ukazał się w styczniu 1988 r. jako część większej grupy halflingów. Mam kilka spośród tych wzorów i zapewne wszystkie doczekają się malowania właśnie jako część grupy moich najemników.
Sama figurka jest malutka - ma 14 mm wysokości licząc od stóp do czubka kaptura. Widać też po niej troszkę, że to wzór zaprojektowany całe lata temu. Mało dokładna tylna część tarczy, uproszczony oręż, prosta twarz. Niemniej jednak aż kipi tym specyficznym czymś, co podoba mi się w starych figurkach Citadel. Ma, po prostu, charakter.


Michał from Bitewny Zgiełk has announced start of the new painting challenge few days ago - painting Mordheim warband and making some terrain for this game. I've decided to join this challenge. My undead band is patiently waiting for painting so it seemed as a perfect excusion for finally fielding them on the tabletop. Meanwhile, there was another painting competition announced - on Orlygg's blog. This one is called Golden Gobbo and - in short - it is kind of painting old Citadel miniatures challenge. As I joined that competition too, I decided to make whole Mordheim warband with old Citadel miniatures. But not undeads - no skellies, no ghouls, no zombies - as they were pressed in my Vampire Counts army. So my warband of choice would be Middenheim mercenaries. First miniature from this warband was painted for Golden Gobbo contest. I can't show it yet as it would be against the competition rules. Painting old lead gave me so much fun, that yesterday I decided to splash some paint on another old miniature. Halfling this time, which will be youngblood in my roster, I think. This miniature was created 24 years ago - as far as I know it first appeared in issue 97 of White Dwarf under the name Poldo The Watchman. As I have some of these halflings, I think I will paint few of them as part of my mercenaries group.

Miniature itself is really tiny - 14 mm height from bottom of the feet to the peak of the hood. It's age shows - lack of details on back side of the shield, simple sword, rather cruddy face. Nevertheless it is full of awesomness - this kind of awesomness I so much like in old Citadel figures. It is, simply, full of character.



poniedziałek, 16 lipca 2012

Wzmocnienie Imperium | Empire reinforcements


Ostatnio miałem kilka dni gorszych malarsko. Było tak potwornie gorąco, że praktycznie nic nie chciało mi się malować. Zebrałem się dopiero w sobotę, dość szybko wykończyłem sześciu kolejnych włóczników imperialnych. Gdybym był mniej leniwy, pewnie zrobiłbym i pozostałą szóstkę z tego oddziału, a tak poczeka sobie jeszcze jakiś czas. Malowanie - dip, lekkie rozjaśnienia, gotowi do grania. Zdjęcie obok przedstawia całą szóstkę, niżej są figurki sfotografowane pojedynczo i zdjęcie wszystkich dotychczas pomalowanych włóczników. Jak dla mnie - wyglądają ok:)

I have had some days with painting block. It was so hot here that I wasn't able to paint anything. I managed to finish just six Empire spearmen last Saturday. There are only six more of them to finish and command group. Then my first full Empire unit will be ready. Painting was simple - basic colors, dip, and voila - they are ready for table. Photo next to the note shows all six miniatures painted on Saturday, below are photos of individual figures and photo of all spearmen painted so far. I think they look ok.















środa, 4 lipca 2012

Za Sigmara, Taala i Imperium! | For Sigmar, Taal and Empire!

Powolutku zmierzam ku końcowi malowania pierwszego oddziału Imperium, włóczników. Jednostka będzie docelowo liczyć 25 żołnierzy wraz z pełną grupą dowodzenia. Kolejnych 12 figurek jest już mocno zaawansowanych w pracach, będą gotowi pewnie do niedzieli, natomiast grupa dowodzenia czyści się ze starej farby. Malowanie tych figurek sprawiło mi wiele przyjemności. To proste modele, składające się tylko z dwóch części, mające wszelkie wady miniaturek plastikowych - statyczne pozy, linie podziału biegnące krawędziami ekwipunku, wskutek czego - na przykład - część niektórych blach pancerza jest bardzo gruba, itp. Niezależnie jednak od tego, są to - moim zdaniem - bardzo fajne miniaturki, mające wiele klimatu, a dodatkowo zyskują jeszcze po ustawieniu w większą grupę. Z widocznych tu wzorów moim faworytem jest żołnierz w berecie, choć także wąsacze są mocno sympatyczni. W przeciwieństwie do wcześniej pomalowanej piątki, tym razem malowałem też oczy. Doszedłem do wniosku, że kilka minut więcej pracy mnie nie zbawi, a efekt końcowy jest jednak lepszy, zwłaszcza na zdjęciach, choć figurki oglądane w ręku także zyskują. Samo malowanie nie odbiegało niczym od malowania wcześniejszych figurek imperialnych - czerwień, żółć, reszta kolorów i detali, potem wash z dipa Army Paintera, psiuknięcie matowego lakieru vallejo z aerografu i lekkie rozjaśnienia detali. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych halabardników, sporą część malowania zrobiłem aerografem. Nałożyłem nim podkład, a po wyschnięciu wszystkie powierzchnie, które zaplanowałem jako żółte. Co prawda, wszystkie figurki mają identyczne barwy, starałem się jednak urozmaicać ich malowanie tak, by poszczególne wzory się nie powtarzały.

I'm about to finish painting of my first Empire unit of spearmen. Ready unit will be 25 miniatures strong with full command group. Next 12 rank-and-file soldiers are almost ready, they require just some details added and then finishing with dip, command group is currently being stripped of old paint as I got them already painted. Painting these miniatures was a real pleasure for me. They are simple, two parts models of course, with all disadvantages of simple plastic miniatures, i.e. static poses, mould lines visible at the edges of equipment, and so on... But still, they are in my opinion really enjoyable miniatures, capturing Empire feel in a really great way. And they really shine when grouped in a bigger unit. My personal favourite from this group is soldier wearing a beret, moustached men are really cool too. Despite not painting eyes in the first batch of miniatures from this unit, they were painted now. Painting them doesn't take too long afterall and they really enhace the look of the finished miniature, especially on photos. Painting itself was very simple, as with all previously painted Empire miniatures - red, yellow, rest of colors and details, then Army Painter dip brushed on, matt vallejo varnish sprayed from aerograph and light highlight for details. As with previously painted halbardiers group, I've tried to maximize aerograp use - basecoat and yellows were painted with it. As all miniatures share common colors, I've tried to vary uniforms to not repeat exact placement of reds and yellows.













poniedziałek, 11 czerwca 2012

Halabardnicy Imperium



Nareszcie! Te figurki od pary tygodni stały u mnie na półce, w częściach, będąc niczym niemy wyrzut sumienia. Przygotowałem je do malowania i nałożyłem pierwszą, podstawową warstwę kolorów razem z pokazywanymi wcześniej włócznikami, po czym zająłem się innymi figurkami. Być może, podświadomie, trochę z obawy przed ich montowaniem. Nie chciałem mieć problemów podczas malowania, dlatego zdecydowałem się nakładać kolory na figurki w częściach - osobno na zmontowane korpusy, głowy i nogi, osobno na ręce i halabardy z dłońmi. Już na etapie przygotowywania figurek wiedziałem, że nie będzie łatwo. Miniaturki są, teoretycznie, tak pomyślane, że większość kończyn powinna pasować do dowolnych korpusów. Rzeczywiście, tak jest w przypadku nóg, jednak ręce nie są już tak dobrze dopasowane. W praktyce pasują, i to niezbyt dobrze, tylko do jednego, określonego korpusu. Najpierw musiałem więc ustalić, które części będą do siebie dopasowane. Potem pilnowałem tylko, by podczas prac nie zamienić ich między sobą. Miałem nadzieję, że po pomalowaniu fragmentów uda mi się w miarę bezboleśnie złożyć je zusammen do kupy...


Sam proces malowania był prosty. Warstwa podkładowa została nałożona aerografem na wszystkie części. Potem położyłem, korzystając z tego samego narzędzia, podstawowy kolor żołty. Pomalowałem nim, nie przejmując się specjalnie starannością, wszystkie te elementy, które w gotowej miniaturce będą miały taki kolor. Następnie nałożyłem kolor czerwony, cielisty i pomalowałem wszystkie drobne elementy - pasy, sprzączki, kokardy, pióra, itd. Nadszedł czas sklejania. I tu poległem. Jakbym nie próbował, zawsze zostawała gdzieś jakaś szpara. A to między ręką i korpusem, a to między dłonią (odlaną razem z halabardą) a ręką... No, po prostu koszmar. Moje starannie pomalowane kolorami podstawowymi miniaturki prezentowały się naprawdę tragicznie. Byłem bliski rzucenia ich w kąt. W końcu jednak doszedłem do wniosku, że bez szpachlowania się, niestety, nie obejdzie. Przykleiłem wszystko tak, by prezentowało się dobrze po szpachlowaniu, po czym spędziłem kilkadziesiąt minut pieczołowicie używając greenstuffu. Modelowałem go od razu na bieżąco, starając się utrzymać kształt odpowiednich części. Niestety, po zakończeniu szpachlowania musiałem popoprawiać liczne elementy - farba została starta albo moimi palcami, albo zeszła pod wpływem szpachlowania. Na szczęście ponowny podkład biały zamaskował zieleń szpachli, a po wyschnięciu ładnie przyjął kolory właściwe. W zasadzie połączenia nie są widoczne, myślę że nie będą się źle zaprezentować.


Potem figurki pomalowałem dipem Army Paintera i odstawiłem na 24 godziny do schnięcia. W tym czasie przygotowałem podstawki. Postanowiłem zrobić je podklejone folią magnetyczną. Podstawki regimentowe będą zrobione albo z metalu, albo wykleję je taką samą folią, co ułatwi poruszanie się jednostek po stole. Podstawki, po podklejeniu przy użyciu cyjanoakrylu, wyszlifowałem i pomalowałem. Już po pomalowaniu okazało się, że miejsce łączenia jest trochę widoczne... W przyszłości będę chyba jeszcze szpachlował połączenie.... Po wyschnięciu dipa ożywiłem nieco przybrudzone kolory figurek, używając lekko jaśniejszego koloru żołtego i czerwonego, poprawiłem skórę i elementy metaliczne i zrobiłem podstawki. Zastanawiałem się, czy dawać halabardnikom tarcze, w końcu jednak przeważyły korzyści w grze. Wykorzystałem tutaj pięć z pomalowanych jakieś 15 lat temu przez mojego znajomego tarcz do regimentu halabardników z 4. edycji Warhammera, traf chciał, że były żółto-czerwone.


Pierwsza piątka gotowa... Niemniej jednak, zanim zrobię resztę oddziału, skończę żołnierzy z włóczniami - robi się ich z mniejszym stresem;)

Na zdjęciu widać też strzelca - to figurka która powędruje do pierwszego oddziału strzelców, zastępując tam jedną z poprzednio pomalowanych figurek, ciut odmienną stylistycznie...