czwartek, 7 lipca 2011

Normański element 3Kn | Norman 3Kn element

Pierwszy element normańskich Milites gotowy i na podstawkach. Ich malowanie sprawiło mi sporo przyjemności, tym bardziej że nauczyłem się czegoś nowego. Wszystkie elementy metalowe na wszystkich figurkach na tej podstawce pomalowałem w technice NMM. Nie jest jeszcze idealnie ale mam wrażenie, że wygląda to dość przyzwoicie, i nawet na żywo sprawia dość estetyczne wrażenie. Oczywiście, malowanie trwało przez to sporo dłużej ale może uda mi się przenieść doświadczenia z tych figurek 15 mm na 28 mm.
W czasie malowania posiłkowałem się nieco fotografiami tkaniny z Bayeux i dwoma zeszytami Ospreya. Robiąc podstawkę wykorzystałem drobniutkie kawałki różnokolorowych gąbek, służące zazwyczaj do robienia listowia na drzewach. Efekt jest mocno odmienny od moich dotychczasowych "trawek", wygląda bardziej zabawowo, choć dość mi się podoba. Normanów zrobię właśnie w takiej konwencji.
Figurki Normanów Bauedy są fajne, znacznie lepsze od wikingów. Te widoczne na zdjęciach obok to odlewy jednoczęściowe, co zdecydowanie upraszcza malowanie. Jedynym problemem, na jaki się natknąłem, była pewna surowość rzeźby koni, mięśnie nóg na jednej z figurek są wyrzeźbione naprawdę głęboko, wyglądają nieco nienaturalnie. Podoba mi się też, że figurki te można wystawiać jako elementy przynajmniej kilku armii - normańskiej, Franków, Anglo-Normańskiej, z pewnymi ograniczeniami nadają się też na Normanów z terenów Italii i mogą też służyć za niektóre oddziały z czasów I krucjaty.
P.S. - tutaj można zobaczyć nieco więcej zdjęć pojedynczych figurek pomalowanych przeze mnie:)

First element of Norman Milites is ready and based. Painting of them gave me a lot of fun, as I learned something  new too. All metal elements of those three miniatures were painted as NMM. It is not ideal yet but I think it looks ok and I quite like a look of it on real miniatures. Painting took a lot longer of course then with metallic paints but I hope to learn something useful for painting 28 mm miniatures too. I based my painting on Bayeux tapestry and two Osprey's books. Normans by Baueda are really nice, much better then Vikings I think. All three miniatures here are one piece castings, which speeds painting much. One of the horses has very deeply sculpted muscles on the legs and it looks a little weird, as little hasty sculpting, but it is not visible once painted. Base is a little different then my previous bases as I used small fragments of "clump foliage" from Gale Force Nine range. It looks definitely more "toyish" but I quite like it. All my Normans elements will be based in exactly the same way.
I really like flexibility of those figures.One can use them in few armies - Norman, Franks, Anglo-Normans, they can be used as Normans in Italy too (especially in armies representing beginning of the conquest), they can be used as some units of first crusade too, I think.    
P.S. - few more photos of single figures of those milites are here :)



środa, 6 lipca 2011

No to jeszcze jeden zombie | Well, one more zombie

Dwudziesty szósty zombie, jeśli dobrze liczę. Przyjemny wyraz twarzy, milutka poza - zastanawiam się tylko, czy to, że łapie się za włosy i trzyma groźnie wyglądające coś ostrego w łapie oznacza, że zamierza odciąć sobie głowę? Ciekawe... Malowanie standardowe - warstwa podstawowych kolorów, dip i rozjaśnienia. To następna z figurek, których skóra malowana była kolorem Space Wolves Grey i washowana delikatną mieszanką purpury i szarości.
I jeszcze jedna sprawa. Zauważyłem dziś, że ktoś - jedna czy dwie osoby - pooceniał gwiazdkami kilkadziesiąt poprzednich notek. Super, nareszcie coś się tutaj ruszyło, ta opcja wcześniej cieszyła się raczej umiarkowanym zainteresowaniem. Interesuje mnie tylko dlaczego w zasadzie przy niemal każdej notce ocena wyniosła jeden lub dwa. Czy mógłbym się tego dowiedzieć w komentarzu do notki? Może dzięki temu uda mi się poprawić coś w tym jak maluję lub co pokazuję.

Twenty sixth zombie, if my count is correct. Nice grin, subtle pose. I just wonder why he's holding his hair and some rather sharp looking blade? Does it mean that he wants to cut off his head? Interesting. Painting done in a standard way. Basic colors, dip, highlights. This is next of the zombies with skin painted with Space Wolves Grey and washed with very dilluted mix of purple and grey.
And one more thing. I just noticed that someone gave some "star grades" to dozen or so last posts. Great, I love that, finally someone started to use it. But I would love to know why one or two stars. Would this person or persons be so kind and write a commentary about it? It would greatly help me with improving my blog and painting, thanks.


wtorek, 5 lipca 2011

Wraithguard

Od razu widać pewnie dwie rzeczy:): figurka pasuje do armii Ulthwe i to, że zaczynałem od czarnego podkładu (wspominałem wcześniej, że znakomicie skraca czas malowania?:)). Mało dynamiczna poza, a jednak jakoś zawsze miałem słabość do tych figurek. Pewnie miało to coś wspólnego z tym, że żaden pojazd przeciwnika nie zbliżał się do nich na odległość strzału... przynajmniej w czasach, kiedy grałem w 40K, czyli jakieś 10 lat temu, jeśli mnie pamięć nie myli była to druga edycja. Mam nadzieję, że szósta edycja będzie w pewnym stopniu powrotem do korzeni i z przyjemnością znowu sobie pogram, tyle, że na początek Astartes VIII Legionu. Podkład, jak pisałem wcześniej, to Chaos Black, rozjaśnienia robiłem drybrushem przy użyciu Dark Angel Green, druga warstwa z niewielką domieszką Sunburst Yellow. Kable to fiolet, nieznanej nazwy, używam tej farby od lat ale pojemniczek ma zdartą nalepkę z nazwą, która zaginęła w pomroce dziejów. Elementy wraithbone to Bronzed Flesh stopniowo rozjaśniany Skull White. Ogólnie schemat malowania, który stosowałem również przy malowaniu warwalkera i wraithlorda (wówczas był to jeszcze eldar dreadnought), jakieś 6 lat temu. Malując niedawno gwardzistę nieco go zmodyfikowałem. Efekt można porównać tu.
Mormeg

Two things are clearly visible :): miniature is from Ulthwe army and it was painted over black basecoat (did I mention that black basecoat cuts considerably painting time?:)). It is hardly a dynamic pose but I have a soft spot for this miniature. Probably so that all vehicles tried to stay outside shooting range... at least back when I played 40k, some 10 years ago... Second edition if I remember correctly. I hope that sixth edition will be some kind of "going back to the roots" so to say, partially at least. I will play again with pleasure but this time with Astertes of VIII Legion, for the beginning at least. Basecoat, as I already mentioned, was done with Chaos Black. Highlights were drybrushed with Dark Angel Green, second coat was drybrushed with small amount of Sunburst Yellow added. Cables are painted with some kind of purple - unfortunately I don't know name of this paint as the label peeled off years ago. Wraithbone was painted with Bronzed Flesh first, and then gradually highlighted with Skull White. It was my usual paint scheme for Ulthwe, I painted in exactly the same way warwalker and wraithlord too (called Eldar dreadnought then), some six years ago. When I painted Eldar guardian some time ago, it was changed a little bit. You can see difference here.
Mormeg



poniedziałek, 4 lipca 2011

Umarły z Dunharrow | Dead Man of Dunharrow

Figurka początkowo wyprodukowana w ramach licencji "Władcy Pierścieni", posiadanej przez GW w połowie lat osiemdziesiątych, figurki przejęto, z tego co pamiętam, z firmy Grenadier. W komplecie znajdował się jeszcze konny ale chyba nigdy go nie miałem. W mojej interpretacji to kolejny z zombich. Malowany kolorami podstawowymi, potem dip a na to rozjaśnienia i lakier matowy. A jako że to ostatni z kolejnej piątki, jest też zdjęcie grupowe.

Miniature produced under "Lord of the Rings" licence owned by GW in mid eighties. Miniature were taken over from Grenadier if I remember correctly. There was a mounted version of this miniature too but I didn't have it I think. It is yet another zombie in my slowly closing to finish unit of rotten undeads. Painted with basic colors, dipped then highlighted. As it is last of another five, there is a group photo too.





niedziela, 3 lipca 2011

Swooping Hawk

Jedna z pierwszych figurek, które pomalowałem (pierwszą, nie licząc kilku eldarskich gwardzistów była figurka championa do Sword Masters of Hoeth) pewnie przed dziesięciu laty. Swooping Hawk'a odkurzyłem wczoraj i cóż... bardziej podobał mi się przed dekadą. Dziś wydaje się pomalowany zbyt jaskrawo i z pewnością nie pasuje do armii Ulthwe, którą powolutku, mimo rosnącego zainteresowania Mrocznymi Eldarami, maluję, od lat zresztą:) Nowe wzory Swooping Hawk są fajniejsze w porównaniu do tych, które mam. De gustibus non disputandum est, jak to mawiali starożytni Rosjanie, ale to chyba jedyni aspect warriors, których nowe wzory są ładniejsze w porównaniu do "starych". Niestety ze wzgledu na upływ czasu nie pamiętam kolorów, których użyłem. Na pewno jednak podkład był biały, co również ma wpływ na odcień końcowych kolorów. Obecnie stosuję wyłącznie czarny podkład, który znakomicie, według mnie, skraca czas malowania.
Mormeg

One of the very first miniatures which I'd painted (first one, not counting few eldar guardians, was miniature of Sword Masters of Hoeth champion) at least 10 years ago. I dusted him off yesterday and... well, let me say that I liked him more all these years ago. It is painted in too bright colors for my liking now and doesn't fit in Ulthwe army I paint, for years. New miniatures of Swooping Hawks are much better anyway. De gustibus non disputandum est, as ancient Russians said, but Hawks are the only aspect warriors with new miniatures better then old ones. Unfortunately, due to time passed, I don't remember any colors used. Basecoat was white, that's for sure, this is clearly visible in final colors. I use only black basecoat nowaday, as it cuts painting time considerably.
Mormeg


sobota, 2 lipca 2011

Gejsza | Geisha

To już ostatni zombie "dalekowschodni". Sądząc po kimonie, to "coś" było kiedyś damą, niech będzie że gejszą. W naszej, prawdziwej Japonii znanych jest wiele kobiet-wojowniczek, więc może też w warhammerowym Nipponie drobna kobietka uzbrojona w masywną naginatę może nie dziwić. Prawdę powiedziawszy, nie miałem specjalnie pomysłu na malowanie. Początkowo zastanawiałem się nad malowaniem kimona w jakieś wzory mające mu nadać wygląd "jedwabiu". Doszedłem jednak do wniosku, że jak na szeregowego wojownika za dużo z tym pracy. Kolor purpury, wiążący zombie z resztą armii, akcentem kolorystycznym jest szarfa z kokardą na plecach, tym razem pomalowana i rozjaśniona tak samo, jakby figurka nie była dipowana.

This is last of my "Far-Eeast" zombies. Woman I think as it wears kimono so geisha seems appropriate. There are many women-warriors known in real Japan, soe I think that one fits in warhammer Nippon too. She is armed in deadly nippon naginata. I didn't know how to paint her to be honest. I considered painting her clothes to resemble silk at the beginning but it is much too work for ordinary rank and file miniature. So simple painting, purple was chosen to tie this zombie with rest of the army. Splash of color is visible on the cockade on the back, first dipped, then highlighted in traditional way. 



piątek, 1 lipca 2011

Niech żyją umarlaki | Up with the dead people

To w rzeczywistości tytuł jednego z tanich filmów z zombie w roli głównej, niemniej jednak brzmi prawie jak inkantacja jakiegoś nekromanty. I w odpowiedzi na nią ożył kolejny zombie z mojego oddziału. To jeden z tych fajnie przeciętnych szeregowych ożywieńców. Co by nie mówić o starych figurkach GW, jednego nie można im zarzucić - na pewno nie były tłuczone na jedno kopyto. Obecne plastiki zombie są fajne, można je złożyć na wiele sposobów, jednak kiedy postawi się je obok siebie, wyraźnie widać, że tu i tam jest ta sama głowa, tam i jeszcze tam ten sam korpus, gdzie indziej identyczna broń. Kiedyś, mając do dyspozycji 30 różnych wzorów samych zombie, można było zrobić oddział, w którym każda figurka wyglądała inaczej.

Title of today's note is taken from some cheap zombie movie but it sounds almost like some kind of necromantic spell. Well, it was answered by another zombie from my unit. This is one of rank-and-file miniatures, silent heroes of every game. There are many things one can say about old GW miniatures but they certainly were not cloned then. Current plastic zombies are cool, I like them, one can assemble them in many ways but when they are in the unit... It is clear that this and that head are identical, that there are many identical bodies, some weapons are exactly the same... With 30 different miniatures of the zombies it was possible to make whole unit truly unique. 


czwartek, 30 czerwca 2011

Wilkołak | Werewolf

Doszedłem do wniosku, że rozbuduję jednostkę wilków z oryginalnych ośmiu do dziesięciu, dzięki czemu w razie potrzeby będę mógł wystawić dwie mniejsze jednostki po pięć psiaków. Postanowiłem jednak trochę urozmaicić ich wygląd... Moje dotychczasowe wilczki to stary wzór, nie najładniejszy ale mimo wszystko podobają mi się bardziej niż obecne plastiki dire wolves. Ponieważ, jak się okazało, w zapasach nie miałem już takich modeli, zdecydowałem się na zrobienie dwóch minidioramek, z których pierwsza jest właśnie skończona. Ogólny zamysł był taki, żeby w jednostkę zwykłych wilków wpleść wilkołaki. W starych figurkach znalazłem odpowiednie miniaturki. Pierwsza z nich to kapłan, druga to wilkołak, nazywany w starych katalogach GW Horrorem. Przyszło mi początkowo do głowy, żeby z kapłana zrobić kapłana-wojownika Sigmara, zmieniając krzyż na młot, ostatecznie jednak postanowiłem zachować starą miniaturkę w jej niezmienionej postaci. Kapłan próbuje odegnać demonicznego wilkołaka, ostatkiem sił i mocą wiary broni się przed atakiem... Cóż... z góry skazany jest na porażkę.
Malowanie tym razem pędzlem. Wilkołak pomalowany został zgodnie ze schematem kolorystycznym reszty moich wilków, dodałem jaśniejsze akcenty na porwanych spodniach i butach, żeby nieco ożywić cały oddział. Z podobnych powodów czerwona jest szata kapłana - ładnie wyróżnia się na tle szaro-czarnej jednostki wilków. Malowanie, mimo że niezbyt skomplikowane, zabrało mi dość dużo czasu. Całość figurek ma kilkanaście warstw cieni i rozjaśnień, potraktowałem ten model trochę eksperymentalnie, próbując na nim nowy wynalazek poprawiający wzrok. Udało mi się nawet namalować kapłanowi oczy mniej więcej tak jak chciałem. Druga minidioramka będzie również składać się z dwóch figurek, być może uda mi się dokończyć ją w przyszłym tygodniu.

I decided to make my unit of dire wolves a little bigger. I have eight of them right now, and by growing it to ten I will be able to field two smaller units of five if necessary. But let's be honest. Both old (my unit is built of them) and new dire wolves are just ugly (albeit older ones are a little less ugly then newer figures;)). It turned out that I don't have any old wolves models any longer so I decided to paint something special. My unit will be completed with two minidioramas. I have had a idea of mixing some werewolves among wolves to to vary a unit look a little. I managed to find some suitable miniatures in my mountain of unpainted lead. First is some priest, second is a little werewolf, called Horror in old GW catalogue. I thought about making Sigmar warrior-priest first, to change priest's cross to hammer, but finally I decided to leave it as it is. It looks fine, has suitable gothic feel and miniature stays in its original version. Priest tries to turn out demonic werewolf with his faith alone, he defends himself from werewolf making ready to attack. Well, he is doomed.
Both miniatures were painted in old-fashioned way. Werewolf is painted to match other wolves in the unit, trousers and boots are deliberately much lighter, to make him stand out from his four-legged brothers. Red priest's robe was painted with the same thing in mind - to make him clearly visible between grey-black wolves. Painting is not really complicated but it took rather long time. Both miniatures are painted in multiple layers of highlight and shadows. I experimented a little with my new magnifying lenses. I even managed to paint priest's eyes more or less as I envisioned them.
Second minidiorama will have another two miniatures, I will try to finish it by the next week.



środa, 29 czerwca 2011

38. numer "Kolekcji wozów bojowych" | 38th issue of "Kolekcja wozów bojowych"

38. numer pisma "Kolekcja wozów bojowych" będzie opisywał amerykańską kołową wyrzutnię pocisków rakietowym M142 HIMARS, znajdującą się obecnie na wyposażeniu wojsk desantowych i piechoty morskiej. Do pisma dołączony zostanie gotowy model tego pojazdu w skali 1:72.

38th issue of "Kolekcja wozów bojowych" will describe American M142 HIMARS - High Mobility Artillery Rocket System, MLRS variant on wheeled chassis, which entered service in 2005. Ready made die-cast model of this vehicle will be bundled with magazine.




wtorek, 28 czerwca 2011

Ronin

Ronin-zombie rzecz jasna. Kolejna z figurek zombiaków o dalekowschodnich korzeniach, tym razem widocznych na pierwszy rzut oka. Początkowo trochę obawiałem się malowania zbroi, ale po przejrzeniu paru zdjęć przedstawiających zbroje samurajskie, stwierdziłem że nie będę bawił się w malowanie jakichś wymyślnych wzorów dla zwykłego umarlaka. Pogrzebałem trochę w źródłach i znalazłem proste, aczkolwiek efektowne malowanie - pancerz o bardzo zbliżonym kolorach nosił Ii Naomasa, biorący udział w bitwie pod Sekigaharą. Wszystkich swoich ludzi ubierał w pancerze w kolorze czerwonym, nazywano ich nawet "Czerwonymi Diabłami". Figurka, choć stara, okazała się dość szczegółowa - na plecach widać nawet mocowanie do sztandaru.

Zombie-ronin, of course. Next of the zombies inspired by Orient, this time it is clearly visible. I didn't know how to paint armour but after seeing some photos of samurai armour I decided to not paint any complicated patterns for low rank-and-file zombie. After some searching I managed to find simple yet effective pattern - armour with similar colors were donned by Ii Naomasa at the time of battle of Sekigahara. He equipped all of his army in red-lacquered armour, they were known as "Red Devils". Miniature, old as it is, is quite detailed - there is clearly visible mount for battleflag on the backplate of the armour for example. 



poniedziałek, 27 czerwca 2011

Szeroki uśmiech | Wide grin

Ani się obejrzałem, a wkroczyłem w trzecią setkę postów na blogu... Szybko zleciał ten rok, jeden z bardziej owocnych pod względem malowania w całej mojej historii figurkowej. Ale... wracajmy ad rem... A naszą dzisiejszą "rem" jest ten oto, widoczny obok, miły jegomość o szerokim, szczerym uśmiechu. Zdaje się wprost zapraszać do tańca, ma nawet tanecznie uniesioną lewą stópkę. A siekierka? No, przecież zawsze może przyjść ktoś z sąsiedniej wsi, prawda? Wtedy warto mieć pod ręką jakiś argument.
Przy piątej piątce oddziału zombie zmieniłem schemat malowania, żeby uniknąć zbyt dużej monotonii kolorystycznej. Jako podstawowy kolor skóry, zamiast Rotting Flesh, tym razem użyłem Space Wolves Grey, na który położyłem mocno rozwodniony (ok. 1 kropla washu na 4 krople wody) Purple Wash (obecnie bardzo podobny wash nosi nazwę Hormagaunt Purple). Rozjaśnienia skóry to czysty Space Wolves Grey, dodatkowo, w najbardziej wypukłych miejscach pociągnięty jeszcze miksem SWG i białego. Pozostałe elementy zombiego bez zmian. Oczywiście, jak wszyscy koledzy z oddziału, potraktowany jest dipem.

I didn't even notice and I crossed the threshold of 300 notes on the blog. Last year certainly passed really fast for me, and it was one of the most fruitious in terms of my figure painting... But... Let's talk about hero of our note. Who it is? Well, obviously some kind of jovial, wide grinning gentlemen. He seems inviting us to the dance, even his left foot seems to be dancing on his own. And axe? Well, it is certainly just in case... Some angry neighbour could come with no invitation. It is good to have some "backup" just for safety, isn't it?
I changed slightly colors on the fifth five of my zombies as I don't want to have very uniform, monotone look to it. Base skin color was changed from Rotting Flesh to Space Wolves Grey washed with very thinned (in about 1 to 4 ratio) Purple Wash (current equivalent is Hormagaunt Purple I think). Skin was then highlighted with pure Space Wolves Grey and then some parts were highlighted even more with mix of SWG and white. All other areas of this zombie were painted in exactly the same way as previous miniatures. And, of course, it is dipped too.


niedziela, 26 czerwca 2011

Wybrane z tygodnia 26 | Chosen from the week 26

W minionych dwóch tygodniach znalazłem kilka fajnych rzeczy. Najpierw coś, co rzuciło mnie na kolana. Koniecznie obejrzyjcie filmik znajdujący się pod tym adresem. To armia Kosmicznych Marines zrobionych z klocków lego. Pomysł, wykonanie, wygląd - naprawdę robi wrażenie. Co więcej, na filmie widać też jeden z czołgów Marines - jeździ, ma ruchomą wieżyczkę i ruchome boczne sponsony, wygląda też pięknie. Prawdę powiedziawszy, gdyby taki model był dostępny w sprzedaży, kupiłbym go. Oczywiście, dla swoich synów, serio;). Drugi i trzeci z dzisiejszej porcji linków to darmoszki. Pierwszy odnośnik prowadzi do strony z darmowymi flagami z Wojny Róż. Wystarczy je zapisać i wydrukować. Drugi to też coś do samodzielnego wydruku - niemieckie plakaty propagandowe z II wojny światowej w skali 15 mm. Oczywiście, je także można przeskalować.
Ostatnia dzisiejsza "perełka" to wątek na forum Lead Adventure, w którym Mrdee przedstawia swoją armię Chaosu w barwach Nurgla. Świetnie pomalowane modele, sporo wartościowej wiedzy modelarskiej i mnóstwo inspiracji. Zdjęcie obok tej notki pochodzi właśnie z tego wątku, widać na nim jeden z modeli Mrdee.

I have found some cool links in previous two weeks. First - something I like very much. A "must see" short movie with Space Marines made from lego bricks. Idea, execution, final look - one can really have to see it. More, there is a Space Marine tank visible there too - it rides, turret and sponsons are fully moveable, and it looks so good, that I would buy such commercial model. For my sons, of course;). Second and third of today's links lead us to some freebies. First is a page with free downloadable War of the Roses flags. Just download them, resize (or not) and print. Next link takes us to the Galpy's blog and some free 15 mm German WW2 propaganda posters. Again, just download and print.
And finally last link of today takes us to the Lead Adventure forum, to the thread of Mrdee's Chaos Nurgle themed army. Great models, some cool modelling info and a lot of inspiration. Another must see. Picture next to this note is taken from this thread.

sobota, 25 czerwca 2011

Nowe oczy | New eyes

Jakiś czas temu zauważyłem, że coraz słabiej widzę detale malowanych figurek - zwłaszcza wieczorami, czyli przy pracy w sztucznym świetle, wtedy, gdy akurat mam czas na zabawę. Starość nie radość - widzę nadal bardzo dobrze, tyle że nie tak dobrze jak te 15 czy 20 lat temu. Ostatnio stało się to jednak dość dokuczliwe - na tyle, że malując wampirzycę nie mogłem pomalować jej odpowiednio oczu. Pomijając sprawy techniczne, wzrok nie pozwala mi już dostrzec szczegółów miniaturki, takich jak rzeźba powiek. Postanowiłem coś z tym zrobić. Krótka wycieczka na nasz wiadomy portal aukcyjny i przebierałem w ofertach. Od razu wiedziałem, że nie interesuje mnie tzw. "trzecia ręka" - lupa z uchwytami, pozwalającymi przytrzymywać jakiś mały obiekt i pracować nad nim patrząc jednocześnie przez szkło. Mam już coś takiego i do figurek sprawdza się średnio. Szukałem czegoś, co nie będzie mi zajmowało rąk i będzie pozwalać na nieograniczone ruchy głowy i dłoni. Ostatecznie mój wybór padł na coś, co nazywa się "Light Head Magnifying Glass". Pod tą nazwą kryje się wykonany ze sztucznego tworzywa daszek zakładany na głowę tak jak zwykła czapka. Na daszku zamontowana jest mała latarka diodowa zasilana dwiema bateriami AAA, natomiast pod daszkiem znajdują się dwa uchwyty, przeznaczone do zamontowania wymiennych soczewek powiększających. Po ok. tygodniu zakup był już u mnie w domu. Twarde, duże tekturowe pudełko kryło w środku plastikową wypraskę z daszkiem, pudełko z soczewkami, instrukcje i bateryjki. Krótki montaż, dopasowanie, odrobina wahania co do sposobu montowania "szkieł" (w końcu kto czytałby instrukcję) i próba... Najpierw musiałem wyregulować sam daszek - służy do tego wygodna klamra, pozwalająca na takie dopasowanie urządzenia do głowy, by pewnie trzymało się swojego miejsca. Klamra jest, co prawda, plastikowa (podobnie jak sam daszek), niemniej jednak wygląda solidnie. Po założeniu okazało się, że sam daszek jest ruchomy - można go podnosić w górę i opuszczać w dół, dzięki czemu nie musimy zdejmować całego ustrojstwa z głowy, jeśli chcemy przez chwilę zająć się czymś innym niż malowanie. Regulacja dokonywana jest za pomocą dwóch metalowych śrub, dzięki którym daszek utrzymuje żądany kąt podniesienia. Lampka jest również regulowana, choć jej światło nie jest specjalnie silne, może doświetlać jakieś głębokie miejsce. Regulowane są także uchtywy na soczewki, dzięki nim można je podnosić i opuszczać, co pozwala na dokładną regulację pola widzenia. Jednocześnie można zamontować dwie soczewki - pozwala to korzystać z nich naprzemiennie, bez potrzeby odrywania się od malowania dla zamontowania soczewki o innym powiększeniu. W komplecie znajdują się cztery soczewki, zapakowane w schludne i wytrzymałe plastikowe pudełko. Dają one powiększenie 1.2, 1.8, 2.5 oraz 3,5 raza. W praktyce jak na razie wystarcza mi do malowania najmniejsze powiększenie. Początkowo trudno mi było przyzwyczaić się do czegoś na głowie, raziły także soczewki opierające się na nosie, ale do pierwszego się przyzwyczaiłem, a drugie zniknęło po odpowiedniej regulacji uniesienia daszka i soczewek. Samo malowanie jest obecnie rewelacyjne. W końcu widzę wszystko tak, jak chcę. Okazało się, że nie potrzebuję specjalnie silnego światła w czasie pracy, wszystkie detale figurki są doskonale widoczne. Co więcej - dzięki powiększeniu widzę niedokładności normalnie niewidoczne, wyskakujące potem niczym Filip z konopii dopiero na ekranie monitora. Teraz mogę je korygować od razu na etapie malowania. Używam tego urządzenia dopiero od około tygodnia ale już teraz nie mogę zrozumieć - jak ja w ogóle mogłem malować bez tego czegoś? Za cenę ok. 40 zł kupiłem niesamowity komfort pracy. To jeden z moich najlepszych zakupów związanych z hobby na przestrzeni ostatnich 20 lat.

Some time ago I noticed that I can't really see well all minute details of the miniatures - especially at the evenings, when working in artificial light - at the time when I actually have some free time to paint. Well, I'm getting older obviously. My sight is still sharp and clear but it is worse then 15 or 20 years ago. Well, lately it was growing on my nerves. I couldn't pain vampires' eyes for example as I coulnd't clearly see all small details, like eyelids, etc. I decided to do something with it then. I didn't want so called "third hand" - magnifying glass with some holders. I have one and its value for miniature painting is close to zero. I was looking for something allowing me to use my both hands freely, allowing me to move my head and not costing a ton of gold. Finally I decided to buy something called "Light Head Magnifying Glass". It is a kind of plastic eyeshade, looking like ordinary peaked cap without cap:) There is a small LED light mounted on the peak too (powered by 2 AAA batteries) and two holders under the cap, which holds plastic lenses. Week passed and my new toy was at my home. Large cardboard box with plastic insert holding cap, light, lens' box and manual. Fast assembly, some fitting, some fumbled tries with lens mounting (manuals are for losers afterall) and first try... Well... I have had to properly fit my new headgear. No problem, small plastic clip takes care of that. Peak itself is movable up and down. One can raise it a little while painting to read something, rest for a moment or precisely fit lens distance to the eyes. Two metal screws on the sides hold peak at the desired position. LED light is movable too. It is not really strong but it could be useful to brighten a little some obscure detail. Lens are installed by "clipping" them inside holders. There are four lens in the box - 1.2, 1.8, 2.5 and 3.5 magnification. It is possible to install two of them at the same time, as the mounting clippers are moveable too. So far I use 1.2 lens almost exclusively, as they are just perfect for my eyesight. I have had mixed feelings at the beginning. It was hard to get used to something on my head and lenses were touching my nose, fogging sometimes. I got used to first, and raising peak and lenses a little solved second problem. Painting itself is pure pleasure now. Every minut detail of the miniature is clearly visible. I can finally make precise brush movements seeing all necessary details. It turned out that I really don't need very strong light to paint. More - I can clearly see all mistakes and errors in painting now, and not on the computer screen. They are easy to spot and easy to correct. After just one week of using it I wonder, how the hell I was able to paint without them at all? For about 10 dollars I bought one of the best hobby related tools in last 20 years of my gaming.

piątek, 24 czerwca 2011

Ninja

A właściwie zombie-ninja. Następna figurka o orientalnych konotacjach, mam jeszcze ze dwie, trzy podobne - w tym zombie w zbroi samurajskiej i "gejszę" w kimonie z naginatą... A wracając do bohatera dzisiejszej notki - nie chciałem malować go w czarnych strzępach ubrania, bo czerń sama w sobie jest i trudna do dobrego malowania, i niespecjalnie atrakcyjnie wygląda. Stąd wybór brudnych brązów i szarości. Niestety, sama miniaturka miała pewne wady odlewnicze, bardzo źle odlany był sznur od kuli, musiałem się sporo napracować, żeby wyglądał jako tako...

Zombie-ninja to be precise. Next miniature with oriental background, I have two-three more including zombie-samurai and zombie-geisha with naginata. But let's not get distracted. I didn't want to paint our today's hero in black, as this color looks dull and is really hard to paint properly, so I decided to use dirty browns and greys. Unfortunately my miniature has had some serious flaws - rope especially was horrible... I tried really hard to correct it...



I jeszcze fotka poglądowa całej piątki... And a group photo of last five zombies...


czwartek, 23 czerwca 2011

Zbrojny zombie | Zombie Man-at-arms

Zadziwiające, że wśród wszystkich wzorów zombie, produkowanych przez GW na przestrzeni lat, stosunkowo nieliczne były takie, które pokazywały ożywieńców "z pól bitew" - uzbrojonych i noszących pancerze, wyglądających tak, jakby wskrzeszono prosto z pobojowiska. Dominowały wzory przedstawiające zapewne jakichś wieśniaków czy mieszczan. Nawet w obecnym pudełku plastikowych zombie dominują stwory tego rodzaju. Zdarzały się jednak wyjątki potwierdzające regułę - i jeden z nich widać obok. Co prawda to jeden z najsłabszych tworów GW ze starego okresu, niemniej jednak wojak z niego - był - pełną gębą. Żeby jeszcze wzmocnić to wrażenie, resztki jego ubrania pomalowałem tak, by przypominały kolory jakiegoś barona czy innego szlachcica z pogranicza Imperium i Bretonii. To kolejny wzór, który wymagał dorobienia tarczy.


It is interesting, that among all these zombies produced by GW for last 20 or 25 years, armed undead risen straight from the battlefields remains few and between. Most of the figures look like they are raised villagers and city dwellers. It is true for even current, plastic zombies. But small part of the old miniatures were different - one of such "warrior-zombies" is visible next to this note. It is one of the weakest sculpts of GW in my opinion but still - he wears some sort of chainmail, helmet and shield. To make this impression of freshly risen warrior even stronger, I painted remains of his clothes in a color livery, suitable for retainer of some petty baron living on the border of Empire and Bretonny. And this is another miniature with hand-made shield.




środa, 22 czerwca 2011

Rycerz normański | Norman knight

Pomalowałem pierwszego rycerza normańskiego, a ponieważ pytano mnie, jak wygląda szczegółowość nowych figurek Bauedy i jakość odlewu, pomyślałem że warto go pokazać jeszcze przed zrobieniem całości elementu konnego. Figurka to jeden z szarżujących milites, odlana w całości - koń, jeździec, broń i tarcza to całość. Jakiś czas temu nie byłem przekonany do takiego rozwiązania, jednak w praktyce sprawdza się to doskonale. Figurki nie gubią części w trakcie transportu, w przypadku konnych odpada też konieczność dość mozolnego czasami dopasowywania jeźdźca do konia. Co do szczegółów - doskonałe. Jakość odlewu jest też dobra, miejscami zdarzają się drobne błędy - w tym przypadku w okolicach brzucha końskiego. Ogólnie jednak normański rycerz jest naprawdę dobry. Przy malowaniu postanowiłem spróbować czegoś raczej nowego dla mnie - cały pomalowany jest bez użycia metalików, hauberk, hełm, okucia tarczy, broń, itp - wszystko to NMM. Prawdziwym wyzwaniem okazała się kolczuga... spędziłem nad nią kilkadziesiąt minut, podczas gdy przy wykorzystaniu metalików trwałoby to znacznie krócej. Z efektu na kolczudze nie jestem jeszcze do końca zadowolony, ale np. grot włóczni, strzemiona czy hełm wyszły, jak uważam, dość przyzwoicie. Zdjęcia są celowo nieco większe, by chętni mogli obejrzeć detale miniaturki...

As I already painted first Norman knight I think it would be interesting to show this miniature before whole unit will be ready and based. I've got some questions about details of the miniature and quality of casting. Miniature shown here is one-piece - rider, horse, arms, shield are casted as one piece. I have had some doubts about it but in reality this is rather nice. Figure doesn't lose shield in transport, there is no need to fit rider to the horse, which is rather hard sometimes. Details - very good. Quality of casting is high too, there were just minor impurities on the horse belly. This norman knight is really quality piece as a whole though. I decided to try something new for me - whole miniature is painted without metallic paints. Hauberk, helmet, shield umbo, etc are painted as NMM. A real challenge was painting mailcoat - it took me several dozen minutes. With metallic paints it would be few at the most I think. I'm not entirely happy with the hauberk but spear point, stirrups or helmet are quite ok I think. Pictures are made a little bigger then usual to make looking at the details easier...