Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Black Scorpion Miniatures. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Black Scorpion Miniatures. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 października 2010

Banda niemal gotowa | Posse is almost ready






Ósma figurka w posse, myślę że na początek to prawie wystarczy. Będę jeszcze szukał jakiegoś Meksykanina na koniu (albo czegoś, co po pomalowaniu będzie go wystarczająco przypominać), domaluję też dwóch, trzech dodatkowych "rekrutów", może się do czegoś potem przydadzą.
Figurki Black Scorpion Miniatures budzą we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony są przyzwoite, mają niezłe pozy, część szczegółów oddana jest bardzo starannie (np. broń), z drugiej są stosunkowo mało szczegółowe (co samo w sobie nie jest złe, malują się dość szybko), a z tym wiąże się dość ubogi wygląd. Część z moich odlewów miała też niemożliwe do usunięcia nadlewki, możliwe jednak że to odosobniony przypadek. W porównaniu do miniaturek z Artizan Designs oceniam je "oczko" niżej.

Eight miniature in my posse, I think it will almost do for a beginning. I will try to find suitable Mexican on horse (or miniature which can pass for a one after painting), will paint two, maybe three "recruits" too, they may be useful in later games.
I have mixed feelings about Black Scorpion Miniatures. They are nice, poses are ok, some of the details are very fine (weapons for example). At the same time they are rather plain lookin (which is ok sometimes as they paint rather fast). Some of my miniatures have serious, impossible to remove overhangs too. I think they are just a little bit worse then Artizan Designs miniatures.



niedziela, 3 października 2010

Dziki Zachód | Wild West


Rezultat moich ostatnich zabaw z dipem. Za każdym razem uczę się czegoś nowego - dziś już wiem, że kolor Radome Tan Vallejo kiepsko wygląda na dużych powierzchniach:) Nauczka na przyszłość - korzystać z czegoś innego. Dipowanie idzie coraz lepiej, problem mam tylko z nadaniem matu - korzystam z już trzeciego lakieru matowego i nadal udaje się osiągnąć tylko półmat, co zdecydowanie nie pomaga w fotografowaniu figurki...


Here is the result of my latest dipping try. Everytime I learn something new - I know today, for example, that Vallejo Radome Tan look awful on large areas. Thing to remember - use other light color. Dipping is going along rather well, the problem is that I can't get a true flat matt finish. I use third kind of matt and still the best I can achieve is satin... It certainly doesn't help with making photographs...   


poniedziałek, 27 września 2010

I jeszcze raz tequila! | Tequila once more!


Wykrakałem! Do meksykańskich bandidos dołączył kolejny łotrzyk, oj będzie się działo. Na początek następna darmowa kolejka tequili dla wszystkich bandytów, a potem.... chyba ruszą na pięterko, do panienek...

Figurka, jak poprzednio, Black Scorpion Miniatures, sposób malowania dokładnie taki sam jak we wczorajszym wpisie - dip i normalne rozjaśnienia. Wygląda chyba ok, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że czas malowania takiego typka jest w moim przypadku gdzieś o 30-40% krótszy niż przy wykorzystywaniu metod tradycyjnych. Niestety, tak jak i przy wczorajszej figurce, tak i przy tej nie obyło się bez pozostawienia pewnego nadlewu - pod kapeluszem z tyłu siedzi kawałek stopu zbyt gruby, by wyciąć go nożem, a jednocześnie niemożliwy do usunięcia żadnym z posiadanych przeze mnie pilników - nawet jubilerski nie zmieścił się w tą szczelinę. Trochę szkoda, ogólnie podobają mi się miniaturki BSM ale jak dotychczas nie zachwycają mnie jakością odlewania.

Oh my God! Another mexican bandido joined the gang. Another round of free tequila for everybody and what next? A short trip upstairs to the ladies I think. Miniature, as with last entry, from Black Scorpion Miniatures. Painting done exactly the same way as before - dip and highlights. I think it looks ok, especially considering that it took me rougly 30-40% time less then my standard method.  Unfortunately, like with previous miniature from this company, this one got serious flash too - located under the hat, too thick to cut it off with a knife and located in such a a narrow space that filing it down was impossible. It's a pity as I rather like look of these miniatures but quality of casting is not that great. 



A tak prezentuje się w tej chwili posse moich bandidos...
Here it is my mexican bandidos posse as it is now....


Oopsss.. Fotografia kolorowa jeszcze nie została wynaleziona...
Ooops... Color photography has not been invented yet...



niedziela, 26 września 2010

Tequila dla wszystkich! | Tequila for everyone!


Banda meksykańskich bandytów zaczyna zagrażać zyskom właściciela saloonu - w piątkę domagają się już darmowej tequili;) Strach pomyśleć co będzie, jak przyłączy się do nich jeszcze kilku typów spod ciemnej gwiazdy. Miniaturka to produkcja Black Scorpion Miniatures. Niestety, została odlana w taki sposób, że przy obu kaburach był blok metalu, w miejscu, z którego nie dało się go usunąć. Potraktowałem go jako część kabury (może to rzeczywiście jest kabura z jakimiś osłonami z przodu?) i odpowiednio pomalowałem ale nie jestem z tego powodu zadowolony. Malowanie to moja druga próba dipowania, tym razem chyba bardziej udana. Wymieszany lepiej dip był nieco ciemniejszy, a ja poświęciłem figurce jeszcze trochę czasu po pomalowaniu - bez żadnej ingerencji pozostały tylko spodnie, natomiast wszystkie pozostałe części dostały dwukrotne rozjaśnienie, czerwona koszula miała tych warstw cztery. W sumie jestem z tego Mexa dość zadowolony.


Band of Mexican bandits begins to threaten hard earned profits of saloon owner demanding free tequila;) I'm afraid to even think what they will want next, when another bandidos will join them. Figure is from Black Scorpion Miniatures. Unfortunately it was casted with blobs of metal near both holsters positioned in such a way that cleaning them was impossible. I painted them as a part of holsters but I'm not really happy with it. Well, maybe it is some kind of strange holster which I don't know. This miniature was my second attempt at dipping. I shake the mixture more thoroughly this time and shadows are little darker. Then, after dip was dry, I spend some time making highlights. The only part of this bandid left as it was after the dip are trousers. Rest get two layers of highlights, red shirt even four. I'm pretty happy with this figures look.


niedziela, 19 września 2010

Meksykanin Scorpiona | Scorpio's Mexican

Ten wpis powstał niejako przy okazji. Tak naprawdę powinienem siedzieć i kończyć galijską kawalerię. Przyglądając się świetnym figurkom Saxon Doga na jego blogu, stwierdziłem, że coś jest w tym dipowaniu. Parę razy wcześniej widziałem już miniaturki pomalowane w ten sposób (w jakości, która usprawiedliwiała użycie przy nich słowa "pomalowanie"), niemniej jednak jego dzieła były najlepsze. Nabyłem drogą kupna puszeczkę dipa produkcji Army Paintera, obejrzałem parę tutoriali video, poczytałem co o tym piszą w rozmaitych "how to" i byłem gotowy. Na pierwszy ogień, w ramach próby, postanowiłem zająć się miniaturką produkcji Black Scorpion Miniatures, a konkretnie meksykańskim bandytą do mojej rosnącej liczebnie posse bandidos. Figurka prezentowała się nieźle - wybrałem celowo taką, w której było sporo wystających elementów (pasy z nabojami, pofałdowane buty i spodnie), by dać szansę dipowi. Malując nie wysilałem się w ogóle - ot, podstawowe kolory na wszystkie obszary, pasek czerwieni na kapeluszu dla ozdoby i tyle. Malowanie praktycznie identyczne z zaproponowanym przez producenta, zero rozjaśnień i cieni. Wiedziałem, że w efekcie dipowania położone kolory ściemnieją, dlatego celowo zastosowałem nieco jaśniejsze od tych, jakie chciałem mieć finalnie. Dip nakładałem pędzlem. Uznałem, że zanurzenie i strząsanie mieszaniny jest a: rozrzutne, b: nie wpłynie pozytywnie na kolor ścian i sufitu mojej "jaskini", natomiast jako leń z natury, nie chciałem wychodzić przed dom (zresztą, patrz "a"). Nakładanie banalne - płyn o gęstości oleju maszynowego spływa z pędzla sam. W zasadzie można powiedzieć, że - po prostu - pomalowałem całą miniaturkę tą brązową mazią. Po ok. minucie zebrałem suchym pędzlem nadmiar emalii, gromadzącej się w zagłębieniach i odstawiłem figurkę na półeczkę, nakrywając ją pudełkiem, chroniąc tym samym przed kurzem. To dość ważne, bo dokładne schnięcie dipa trwa aż 24 godziny. Po wyschnięciu otrzymałem produkt figurkopodobny, na dodatek błyszczący niczym wiadomo jaka część ciała psu... Nadszedł czas na prawdziwe malowanie. Spodnie, buty, pas, kapelusz i koszula doczekały się warstwy rozjaśnienia, składającej się z jednokrotnego maźnięcia pędzlem umoczonym w odpowiedniej farbie bazowej. Kurtka miała tych rozjaśnień więcej - oryginalny kolor Red Gore Games Workshop, rozjaśniony potem Red Gore i Blood Red w równych proporcjach, a na koniec sam Blood Red. Twarz i skóra w zasadzie rozjaśniłem tylko raz, bazowym kolorem, jedynie czubek nosa i kłykcie palców dostały minimalnie jaśniejsze rozjaśnienie kolorem bazowym i odrobiną bieli.  Potem psiukanie warnishem w aerozolu i oczekiwanie na wyschnięcie... Cóż... Efekt końcowy jest odrobinę dwojaki. Po pierwsze... metoda ma potencjał. Użyłem dipu średniego, cienie są dość umiarkowane, ale chyba jednak za lekkie. Przypuszczam, że to jednak moja wina. Mieszając środek Army Paintera z całą pewnością nie zrobiłem tego za starannie. Przypuszczam, że dłuższe mieszanie pomoże z uzyskaniem właściwego koloru. Po drugie... widać, że figurka jest malowana inaczej niż mokrym pędzlem, mieszaniem kolorów, washami i rozjaśnianiem. Po trzecie, malowanie (nie licząc czasu na schnięcie dipa i werniksu) zabrało mi sporo mniej czasu niż zwykle. Przypuszczam, że gdybym zamiast dipa zastosował normalne washe i równie minimalistyczne rozjaśnienia, efekt byłby jednak zdecydowanie gorszy, choć spędziłbym podobną ilość czasu. Po czwarte  - będę stosował tę metodę, starając się ulepszyć poszczególne elementy składowe, na figurkach 28 mm. Myślę, że wyjdzie z tego coś lepszego, niż na zdjęciach niżej. I - w końcu - po piąte i ostatnie - muszę kupić jakiś lepszy werniks matowy. Użyty przeze mnie werniks do obrazów olejnych i akrylowych nie daje efektu matu, tylko satyny, przedmiot nim potraktowany błyszczy się podobnie jak skorupka jajka. Może dlatego nie jestem do końca zadowolony z efektów próby.
Co do miniaturek Black Scorpion - malowało się ją odrobinę gorzej niż Meksykanów z Artizan Designs, ale tylko dlatego, że spora część detali była mała i niewyraźna. Poza tym zarówno wielkością, jak i szczegółowością, nowy Meksykanin nie odstaje od swoich wcześniej pomalowanych kamratów, a może nawet ich nieco przewyższa, pod względem dokładności. Na pewno ma znacznie lepiej zrobione rewolwery...

This entry is written as a kind of byproduct of my curiosity. I really should be finishing my gallic cavalry right now. But... Looking at the great miniatures on Saxon Dog blog I came to the conclusion, that there is a chance that diping really works. Well, it obviously works for Saxon Dog, so I decided to give it a try too. I bought a can of Army Painter Strong dip, watched few video tutorials, read some "how tos" and tried it myself. My first poor victim is Mexican bandid made by Black Scorpion Miniatures. It will fit into my growing bandidos posse and was a ideal choice for my try, being 28 mm and with relatively deep sculpt, allowing dip to flow easily into all areas. First I painted whole miniature in basic colors - no highlights, no washes, nothing fancy at all, scheme of colors is directly copied from producers one. Just small ornamental red band on the hat. I knew that dipping darkens colors so I used really light versions (Vallejo Pale Flesh for example) of them. Dip was brushed on. I'm too lazy to go outside to dip and shake any excess off and - besides - it is a waste of rather expensive material. Brushing was easy - basically I just painted whole miniature with a dip. Any excess pooling in lower areas was brushed off after about one minute. I put the miniature on the shelf under some plastic box next (to protect it from dust) and left it there for about 24 hours to dry. 24 hours passed and it was time for real painting. All areas except skin and jacket got one highlight with basic color. No other, lighter highlights, no washes at all. Skin got another, very small highlight of basic color and white on knuckles and nose. Red jacket was highlighted in three passes - basic color (Games Workshop Red Gore), then mix of basic and lighter color (50:50 Red Gore and Blood Red) and final one made with just Blood Red. That's all - miniature was painted. I matt varnished it and left to dry. Well... final effect is... not so good and not so bad. First - I think i didn't shake mix well enough before using it. Shadows are too light, and they are definitely deeper on other miniatures I saw painted with Strong Quickshade Army Painter mix. Second, it clearly shows that miniature is dipped and not painted in traditional way. Third, painting was a lot faster (excluding drying time of course) then my standard method of painting - basic colors, washing, highlighning, etc. I think that final effect would be much worse with my standard method and just one highlight than it is with dipping and one highlight. Fourth, I will use dipping for more miniatures in 28 mm scale. I think it will give better results with practice. And last note - I have to buy better, more matt varnish. The one I have now gives satin effect, it's not matt at all. Miniature has the same kind of finish as eggshell. Maybe that's the cause of "not that great" final look.
Regarding Black Scorpion figures. Painting was a little trickier then Artizan Designs, because some details were really small and not really well defined. New bandid is the same height as previous ones (from AD) and it has one certain advantage - much better sculpted guns.