Najnowszy członek mojego powstającego meksykańskiego gangu, który już wkrótce zacznie terroryzować jakieś spokojne miasteczko amerykańskiego południowego-zachodu. Facet, krótko mówiąc, przegrany. Wygląd sugeruje, że ma już swoje lata, a czego się zdołał dorobić? Wiszących na kawałku sznurka dziurawych portek, kapelusza i koszuli, nazwijmy to delikatnie, drugiej świeżości. Nawet uzbrojony jest tylko w sześciostrzałowca, ale - umówmy się - z taką bronią może równie dobrze pokazać się na ulicy młokos, który ledwo co zaczął się golić. Być może to właśnie bieda była powodem, dla którego stał się bandido... Kto to wie... W każdym razie w gangu będzie - przynajmniej na razie - pełnił funkcję raczej chłopca na posyłki, kogoś, kto zajmuje się szykowaniem posiłków i doglądaniem koni. Krótko mówiąc, będzie starym "młodym".
Figurka to produkt Artizan Designs, w ich katalogu określana jako "Desperado". Kupiłem ją przypadkiem, szukałem dość pospiesznie na półce Meksykanów, możliwie młodo wyglądających, by zrobić z nich rekrutów do gangu. Znalazłem odpowiednią figurkę, wyciągnąłem blister nie przyglądając się specjalnie dwóm pozostałym miniaturkom... No i mam, starego młodego:). Malowanie najprostsze z możliwych - kolory podstawowe, bardzo naturalne i sporo jaśniejsze niż widoczne na zdjęciu, a potem dip "Strong Color" Army Paintera. Po wyschnięciu dipu (stwierdziłem że do malowania na dipie wystarczy jakieś 8-10 godzin, nie 24 jak mówi instrukcja), rozjaśnienia i tyle - finito. Gdyby nie czekanie na wyschnięcie dipa, cały proces malowania tej figurki, od wyjęcia z blistra do stwierdzenia, że "będzie", trwałby może 30 minut. Całkiem niezłe tempo, jak na mnie. Rezultat końcowy satysfakcjonuje mnie całkowicie, biorąc pod uwagę, że to miniaturka przeznaczona wyłącznie na stół, a na zdjęciach widoczne są wszelkie niedoskonałości, w praktyce, na żywo, niedostrzegalne. Nabieram coraz większego przekonania, że mogę w ten sposób pomalować całkiem przyzwoicie jakąś armię w 28 mm - czy to historyczną, czy też do WFB. Co też, zapewne, uczynię...
Newest addition to my growing gang of Mexican bandidos, which will soon start to terrorize some peacefull town of american south-west. This particular guy is - let's face it - a loser. His look tells us that his young years are well beyond him and what he possess? Badly fitting trousers tied with a piece of rope, hat and a shirt (dirty shirt to be precise). Even his weapon is just a sixshooter - but let's be honest - it's a weapon "just right" for even a kid with barely a hint of moustache under his nose. Maybe poverty was a reason for him to join a gang? Who knows... He will be - for a time being at least - "a kid" in a gang, doing all the dirty labour, cleaning horses, making meals, etc. Maybe, just maybe, after a fight or two he will gain access to better weapons and his status will change. In short, he will be an old "kid".
Miniature is from Artizan Designs, found as a "Desperado" in a catalogue. I bought it rather accidentally - I was trying to find some young looking Mexican in a store, I found suitable miniature and bought a blister with it without looking at other miniatures... So I have now that old "young one":) Painting simplest of the simplest - base colors, rather natural looking, much brighter then on the photo. Then "Strong Color" dip from Army Painter. After miniature was dry (I found that 8-10 hours is enough for next layer of paint, not 24 as per instruction) I highlighted it and that's it - finito. Whole process of painting, not counting the drying time, was maybe 30 minutes. It is VERY fast for me. The end result is totally acceptable for me, especially regarding that this is strictly wargaming miniature, painted in tabletop standard, and in real life it looks much better as most of the imperfections in painting are simply not that easy to spot as they are in the photo. I start to believe that I can paint whole new army in 28 mm to acceptable standard - be it historical or fantasy one. Which is precisely what I want to do...

