Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tips. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tips. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 października 2013

Jak zrobić uchwyt do trzymania figurek podczas malowania | How to make miniature holder for painting

Odkąd pamiętam swoje próby malowania, jednym z problemów było takie trzymanie figurki, które zapewniłoby jednocześnie i pewny, stabilny chwyt, i byłoby łatwe w demontażu. Figurka trzymana za samą podstawkę podczas malowania trzęsie się i łatwo ją opuścić. Figurka z uciętymi wlewami, z wywierconymi otworami w stopach i osadzonymi w nich drucikami, jest łatwa do osadzenia w korku, niemniej jednak nie jest to sposób ani szybki, ani zbyt łatwy (zwłaszcza w przypadku figurek małych rozmiarów). Osadzenie miniaturki na korku za pomocą blue-tacu lub kleju z pistoletu jest łatwe, trudno w pierwszym przypadku mówić jednak o stabilności i swobodzie operowania malowaną figurką (dodatkowo blue-tac po pewnym czasie robi się mocno i nieprzyjemnie lepki), w drugim o łatwości jej odklejania. Poza tym przy korzystaniu z hot glue potrzeba tylu korków, ile figurek akurat mamy na warsztacie.
Rozwiązanie mojego problemu okazało się genialnie proste. Ale, niestety, nie mogę przypisać sobie jego autorstwa, pomysł podkradłem bowiem bratu, Mormegowi.

Do zrobienia rewelacyjnego, świetnie działającego chwytaka do trzymania figurek podczas malowania będziemy potrzebować wygodnego uchwytu (w mojej wersji korek winiarski, dostępny w sklepach z artykułami wyposażenia domowego), blaszki (ja wykorzystałem metalową podstawkę produkcji Wargamera i blaszkę, jaką nie tak jeszcze dawno firmy pocztowe dociążały swoje przesyłki). Potrzebne będą także magnesy neodymowe i klej cyjanoakrylowy.

Najpierw zmontujemy uchwyt. Nic bardziej prostego - metalowe płytki różnej wielkości przykleiłem cyjanoakrylem do płaskiej powierzchni dwóch różnych korków. Dwa uchwyty dlatego, że maluję figurki różnej wielkości, poza tym na dużej płytce jestem w stanie komfortowo ustawić nawet sześć figurek jednocześnie, co przydaje się podczas malowania seryjnego. Po wyschnięciu kleju nasze uchwyty są gotowe.

I teraz... Pod każdą podstawkę malowanej figurki wklejam magnes neodymowy. Najpierw szlifuję go lekko papierem ściernym, by klej mógł go lepiej złapać, a potem wklejam go od spodu. Można także wykorzystać greenstuff i cyjanoakryl, wklejając magnesik w rozpłaszczoną kulkę masy plastycznej. Magnesy, które wykorzystuję do wklejania w podstawkę są dość mocne - mają wielkość ok. 5x2 mm. 

Po wyschnięciu podstawka z magnesem trzyma się uchwytu znakomicie - nie przesuwa się, nie kołysze, nie odpada nawet odwrócona do góry nogami. Można malować bez obaw, że obiekt naszej atencji zniknie, nagle spadając na podłogę. Jednocześnie naszą pracę można bez żadnych problemów delikatnie oderwać od blaszki i wymienić na kolejną figurkę.

Pracuję obecnie nad serią dziesięciu figurek i maluję je właśnie korzystając z takich uchwytów. Jestem, mówiąc krótko, zachwycony. Na mniejszą blaszkę mogę jednocześnie wstawić dwie figurki ludzki w skali 28 mm, na większej mieszczą mi się komfortowo sześć, mniej komfortowo pozostałe osiem miniaturek. Dodatkowo, odstawiony chwyt z figurkami zabezpiecza je przed poniewieraniem się na biurku, stoją w jednym miejscu, nie grozi im przewrócenie. A  magnesy w podstawkach przydadzą się jeszcze podczas transportu i wstawiania na podstawki regimentowe.

Robiąc uchwyt dla większej liczby figurek warto tylko zadbać, by jego podstawa była odpowiednio szeroka - płytka z postawionymi sześcioma metalowymi figurkami jest już dość ciężka, trzeba - po prostu - zadbać, by stabilnie stała na blacie.

Zdaję sobie sprawę, że dzisiejszy "poradnik" dotyczy malutkiego aspektu naszego hobby, można go nawet określić jako trywialny. Taki, nieco, "problem pierwszego świata". Wierzcie mi jednak, moja przyjemność z malowania zdecydowanie się zwiększyła, co więcej - moje chwyty uważam obecnie za "odkrycie" warsztatowe na miarę modelarskich okularów. Zdecydowanie warto było je zrobić.

Since I remember one of the constant painting related problems I've got was the question of holding miniatures during painting. One needs a grip which is both steady and firm and - additionally - strong but not permament. Miniature which is being hold by a base shakes a lot, it is prone to falling from tiring fingers too. Much better option is to cut off the tab of the figure and pin it to the cork. Well, that's true but this is both not easy and not fast, especially with smaller miniatures. Sticking miniature to the cork with blue tac or hot glue gun is very easy but bond is very weak (in first case) and removing miniature without damaging it is not that easy (second case). Besides, one needs many corks for all miniatures being painted at the same time when using hot glue method.

Solution to this problem is both very simple and brilliant. Unfortunately it wasn't invented by myself, it is my brother, Mormeg's, idea.

To make revolutionary, great and very simple miniature holder all you need is a good handle (large wine cork in my case), a small tin plate (I use one 3x2 cm and another 7x6 cm). You will need neodymium magnets and cyanoacrylic glue too.

First we will make two holders. Nothing simpler to be honest. Two metal plates of different sizes are glued with cyanoacrylic glue on flat top of two wine corks. Two, as I made two holders for myself. One smaller, for painting single miniature and bigger one for painting up to six miniatures at the same time. After the glue is set holder is ready.

And now... Every miniature I want to paint is glued to the base and then small magnets is glued under the base. First magnet is sanded a little bit, to make it a little rough though. You can also use greenstuff and glue - simply roll a small ball of putty, stick it under the base, stick and glue magnet inside it. Magnets I use for gluing under the standard bases are 5x2 mm size.

After the base with magnet glued under it is finished it will hold to the tin plate - it doesn't move, it doesn't fall off - even turned upside down. Painting is simply a pleasure, as the miniature holds very tight. At the same time switching miniatures is very easy and convenient.

I work now on the range of ten 28 mm scale miniatures at the same time and I paint them using these holders. I'm extremaly satisfied. Smaller holder is big enough to hold two miniatures comfortably, bigger one holds six figures comfortably and up to eight if they stand next to each other. Magnets glued to the bases are, of course, excellent for transporting miniatures and moving them on regimental trays too.

One more thing to remember - when you will make bigger holder, choose a big cork, with flat, wide bottom. It must be big enough to not fall over with six or more miniatures placed on the top.

I know that this "tutorial" is about something really simple. But believe me - I rank my holders as one of the most important tools in my modelling workshop now, equall to modelling glasses (and glasses are essential tool for me now).









piątek, 6 września 2013

O tradycyjnym rzeźbieniu figurek słów kilka

Dzisiejszy tekst z cyklu krótkich porad dotyczących rozmaitych aspektów naszego hobby napisał Daniel Gryckiewicz „Grytz”, właściciel firmy HiTech Miniatures, produkującej figurki w skali 28 mm „heroic”. Dziś, wyjątkowo, ze względu na obszerność notki, jest ona dostępna wyłącznie po polsku.

Cześć, tu Grytz z Hitechminiatures. 
Modelarzem jestem od 20 lat, a modelowaniem figurek zajmuję się od siedmiu. Materiał jakiego używam to stary, dobry greenstuff, od którego - pomimo paru prób - po prostu nie mogę się uwolnić. Doskonałe właściwości plastyczne, długi czas schnięcia oraz możliwość natychmiastowego utwardzenia w wysokiej temperaturze, jeśli zajdzie taka potrzeba, to cechy jakie bardzo mi odpowiadają. Długi czas wysychania jest bardzo przydatny podczas rzeźbienia głów figurek, gdzie zazwyczaj dość długo rzeźbi się i dopieszcza grymas twarzy, nawet po kilku godzinach pracy można jeszcze czasem podciągnąć brew czy wyprostować nos.
Wadą tego materiału jest minimalne puchnięcie podczas schnięcia, jednak mi to nigdy nie przeszkadzało, można się do tego przyzwyczaić. Drugim mankamentem jest spora lepkość, jednak ten problem można wyeliminować przy użyciu medium – zwyczajnej wody. Rozsądnie dawkowany greenstuff jest bardzo wydajny. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że używanie go tylko i wyłącznie do zapełniania szczelin w modelach jest zwyczajnym marnotrawstwem. 

Należy pamiętać, żeby zawsze po zakupie sprawdzić świeżość masy, miksując dwa kolory (żółty i niebieski) w jednakowych proporcjach, zwracając szczególna uwagę na czynnik żółty – jest on bardziej podatny na grudkowanie, a z takiego materiału ciężko ulepić coś rozsądnego (może właśnie wtedy wykorzystać go należy do wypełniania ubytków?). Koniecznie trzeba też pamiętać, by w przypadku kupowania greenstuffu w paskach, usunąć środkową część materiału, czyli miejsce styku obu czynników. To miejsce zazwyczaj jest wyschnięte i niezdatne do użytku. I tutaj mała podpowiedź i spostrzeżenie – opisywana masa plastyczna starzeje się bez względu na sposób przechowywania, a najdłużej udało mi się go utrzymać „przy życiu” półtora roku.

Modelując w greenstuffie pamiętajcie, że nie wybacza on niezgrabnego dotykania - możecie być pewni, że każdy odcisk palca zostanie uwieczniony. Z własnego doświadczenia wiem, że trudno się ich pozbyć po utwardzeniu , czasem – i tylko w niektórych przypadkach - pomaga wtedy bardzo drobny papier ścierny.

Do rzeźbienia nie używam zbyt wielu narzędzi. Te, które mam pod ręką, to nóż modelarski firmy OLFA oraz cztery podstawowe narzędzia dentystyczne o różnych końcówkach. Czasem zachodzi też konieczność użycia igły lub wykałaczki, zależy to jednak od pożądanego efektu. W swoim przyborniku posiadam również żyletkę, pilniczek, nożyczki oraz pęsetę – moje wielkie palce nie zawsze są w stanie dotrzeć w trudno dostępne miejsca. W narzędzia polecam zaopatrywać się hurtowniach medycznych, gdzie przyrządy dentystyczne można kupić w bardzo przystępnej cenie 3-9 zł za sztukę, unikając handlowców oferujących „specjalne” narzędzia dla rzeźbiarzy :) w kosmicznej cenie. Żadne, nawet najdroższe narzędzie, nie przyda nikomu talentu modelarskiego. Tylko i wyłącznie długotrwałe ćwiczenia spowodują, że sami dobierzecie sobie sprzęt odpowiedni do Waszych wymagań.

Jeśli chodzi o sam proces tworzenia modelu, to moje wizje artystyczne ograniczone są technologią odlewania figurek, dlatego bardzo rzadko pozwalam sobie na jakieś bardzo trójwymiarowe kreacje (co często komentują internauci, zastanawiając się dlaczego większość modeli ma takie statyczne pozy? Odpowiedź jest prosta, to bardzo nobilitowani wojownicy i nie wypada im się wygłupiać ;)). Prawda jest jednak taka, że statyczne modele, po prostu, łatwiej się odlewa. 

Początkowo mam jedynie bardzo ogólną wizję wyglądu danej figurki, po ołówek sięgam tylko wtedy, gdy trzeba zaprojektować jakąś specjalną broń lub nietypowy pancerz. Wtedy konieczne jest narysowanie obiektu na kartce, by potem starać się go jak najwierniej odwzorować, łącząc - najczęściej - greenstuff z plastikardem, dla ułatwienia i lepszego efektu. Skala 28 mm jest bardzo specyficzna, można napisać cały elaborat na temat proporcji ludzi w tej skali – ja jednak ja trzymam się mojego wyobrażenia danej postaci. Nawiasem mówiąc, bardzo trudno ludziom z zewnątrz wytłumaczyć różnicę pomiędzy skalą modelu, a jego rozmiarami. Do dziś jeszcze dostaję e-maile z zapytaniem, dlaczego taką to a taką figurkę opisałem jako 28 mm, skoro od stopy do czubka głowy ma wysokość 32 mm. Tu następuje potem długi wywód na temat różnic pomiędzy skalą, a wymiarami. Przecież rozmiary smoka i rycerza w skali 28 mm są diametralnie różne, a jednak to wciąż ta sama skala. Dla mnie wyznacznikiem skali figurki jest zawsze głowa. Jeśli głowa figurki wyrzeźbiona jest w skali 28 mm, to do czegokolwiek by jej nie przykleić, wtedy model również będzie w skali 28 mm. Bardzo przydatne uproszczenie - zwłaszcza w każdym universum science-fiction. A jako że figurki rzeźbię na potrzeby mojej własnej firmy, nie muszę dostosowywać się tutaj do niczyich wymagań :).

Niestety, nie ma jednej, złotej zasady, której należałoby się trzymać, by być dobrym modelarzem czy rzeźbiarzem. Podobnie jak w każdej innej dziedzinie życia, tylko i wyłącznie długotrwałe ćwiczenia mogą dać dobre lub zadowalające rezultaty. No, chyba że ktoś chce poczekać na rozpowszechnienie druku 3D, wtedy opanowując podstawy programu 3D wyrzeźbimy przepiękne modele (;)), nie babrząc się w żadnym trudnym w obróbce materiale.

Myślę, że jednym z najczęściej popełnianych błędów przez ludzi zaczynających rzeźbienie, jest pośpiech, chęć wykonania całej figurki od razu. Należy pamiętać, że materiał można i trzeba nakładać warstwami. Czasem trzeba pozwolić na wyschnięcie masy, zajmując się w tym czasie inną częścią modelu. Tak, najczęściej, powstają np. nosy moich figurek. Najpierw zostawiam tylko małą wypustkę z masy, a potem, gdy wyschnie, dopiero druga lub czasem nawet dopiero trzecia warstwa nada nosowi kształt ostateczny. 

Pamiętajcie też, że przygodę z rzeźbieniem najłatwiej jest rozpocząć od robienia konwersji różnych istniejących już modeli. Dodanie falującego płaszcza czy rozwianych włosów może być na początku równie ekscytujące - i dać lepsze efekty - niż budowanie całej figurki od podstaw, co niemal na pewno zakończy się rozczarowaniem. 
Życzę powodzenia i wytrwałości.

piątek, 9 sierpnia 2013

Kilka porad dla początkujących dotyczących rzeźbienia 3D | Some short tips for novice 3D sculptors

Dzisiejszy krótki poradnik dla początkujących napisał Paweł Laskowski "Kazube", polski rzeźbiarz 3D, pracujący niegdyś dla firmy MaxMini, a obecnie zatrudniony w Prodos Games, wydawcy gry "Warzone Resurrection". Paweł, poproszony przeze mnie, opisał kilka podstawowych zasad dotyczących rzeźbienia 3D. Prace Pawła można oglądać na stronie DeviantArt oraz jego stronie osobistej.
Inkub

Druk 3D to stosunkowo  nowy temat, jednak już od paru lat zdobywający popularność w branży wargamingowej. Coraz więcej firm zajmujących się tą dziedziną działalności korzysta podczas przygotowywania swoich produktów z druku przestrzennego. Przygotowanie figurki do gier tak, by można ją było wydrukować, jest niezbyt skomplikowanym procesem, chciałbym go przybliżyć bazując na swoim doświadczeniu i obserwacjach.

1. Narzędzie: tak samo jak w przypadku rzeźbienia tradycyjnymi metodami, w 3D potrzebujemy narzędzi. Nie podaję nazwy jednego słusznego pakietu modelowania 3D. Wszystko można zrobić korzystając z programów darmowych (meshlab, meshmixer, sculptris, 3d Coat itp)... Ja pracuję w ZBrushu, który pozwala mi na wykonanie rzeźby od zera do gotowego produktu w postaci pliku STL. ZBrush pozwala mi pracować w sposób zbliżony do rzeźbienia tradycyjnego i jest moim głównym narzędziem pracy.

2. Opanowanie narzędzia: nie ma nic gorszego, niż sytuacja, kiedy przeszkodą w zrealizowaniu swojego pomysłu jest brak znajomości oprogramowania. Opanowanie obsługi oprogramowania daje swobodę w rzeźbieniu. Przychodzi to z czasem i wraz z systematycznymi sesjami pracy.

3. Proces drukowania: przygotowując plik, trzeba pamiętać o wymaganiach druku 3D. Drukarka tworzy, z pliku cyfrowego, obiekt fizyczny na podstawie objętości obiektu, a tę tworzą ścianki elementów - polygony. Wymagane jest wiec, aby każdy element był jednobryłowym, zamkniętym obiektem. Nie może zawierać dziur, poszarpanych krawędzi, zbyt małych elementów... Konieczne jest przemyślenie grubości poszczególnych fragmentów. Elementy zbyt cienkie mogą się łamac w procesie oczyszczania, przenoszenia bądź odlewania lub wydrukować się tylko częściowo.

4. Wygląd: figurka na ekranie monitora będzie się różnić wizualnie od jej fizycznego wydruku. Dlatego pewne elementy trzeba podkreślic, "wyciągnąć", aby wyglądały lepiej - zwałaszcza gdy projektujemy figurki w skali 28mm lub mniejsze. Elementy, o jakich piszę, to głównie oczy, rysy twarzy, pasek z amunicja, krawędzie. Bardzo ważne jest także przemyślenie i sprawdzenie połączeń między poszczególnymi częściami.

I, na koniec, kilka krótszych porad ogólnych:
- Cierpliwość - nie rób niczego pospiesznie.
- Obserwuj najlepszych, oglądaj filmy i poradniki.
- Jeśli chcesz pracować jako rzeźbiarz 3D - zbieraj referencje.
- Nie zapominaj o fizycznych materiałach plastycznych - plastelinie, fimo, super sculpey...

Dla początkujących polecam jeszcze ten link.

Początki bywają, jak w każdej dziedzinie, frustrujące. Nie poddawaj się! :)

http://pixologic.com/zclassroom/homeroom/

Prawa autorskie do screenów użytych do zilustrowania notki należą do Prodos Games Ltd., pokazują figurki w skali 28 mm "heroic" wyrzeźbione cyfrowo przez Pawła Laskowskiego.


Today I would like to present you a short guide for novice 3D sculptors - aimed for people who would like to start his or her adventure with digital sculpting. These short tips were written by Paweł Laskowski "Kazube", well known Polish digital sculptor, working earlier for MaxMini and now for Prodos Games, publisher of "Warzone Resurrection" game. You can see more Paweł's work at DevianArt or on his personal webpage.
Inkub

3D sculpting is relatively new but this kind of sculpting is being used by wargaming companies for a few years already. More and more companies use digital sculpting in the process of making its wares. Ditital sculpting of wargaming miniature is not that complicated. I would like to give some very basic tips based on my personal experiences.

1. Tool: traditional sculpting needs tools, we needs them too. I won't name THE ONE, right modelling package here. Everything is possible to make using free 3D tools (meshlab, meshmixer, sculptris, 3d Coat, etc). Personally, I use ZBrush, which allows me to make a sculpt from the very beginning till the finished product as a STL file. ZBrush allows me to work in a way similar to traditional sculpting, it is my main software tool.

2. Tool mastery: not many things are so bad, as being unable to sculpt something which is clearly visible in our imagination, due to insufficient knowledge of the software. Learning the tool, its shortcuts, possibilities, shortcomings gives us a freedom of creation. This kind of knowledge comes naturally - use your favourite tool and soon you will start to learn all little nuances.

3. Printing: we have to remember about 3D printing requirements. 3D printer prints, from the digital file, physical object using its volume. Volume is made by polygons. It is necessary to sculpt all elements as single closed objects. Such objects cannot contain any holes, jagged edges, very small parts (they must by, so to say, "watertight"). We must remember about correct thickness too. Very thin, fragile parts will break during cleaning, casting or won't print properly.

4. Look: miniature visible on the screen will look different then its physical print - so we must make some element more visible in order to have better overall look - especially while sculpting 28 mm miniatures and smaller. Pay special attention to elements like eyes, facial features, ammo belts and gear. It is really important to check and double check all connection areas too.

And here are some short, overall tips.

- Don't be too hasty, patience is the key.
- Watch the best sculptors, videos and tutorials.
- If you want to work as digital sculptor - collect references.
- Don't forget about physical sculpting - use plasticine, fimo, super sculpey...

Novice 3D sculptors may check following link.

And remember - starting 3D sculpting from a scratch may be and will be frustrating - Rome wasn't built in a day. Don't give up!

All rights to the illustrations belong to Prodos Games Ltd. , they show 28 mm "heroic" scale miniatures digitally sculpted by Paweł Laskowski.

środa, 31 lipca 2013

Modyfikacja szafki na figurki | Modify your glass cabinet for miniatures

Parę dni temu przeglądając w sieci zdjęcia pokojów innych graczy, zauważyłem że najbardziej popularnym meblem, przewijającym się na zdecydowanej większości fotek, jest witrynka firmy Ikea nosząca nazwę "Detolf". Nic w tym dziwnego - jest relatywnie tania, polecana przez spore grono użytkowników. Tak się składa, że i ja jestem posiadaczem takiej szafeczki. Moja jednak, w przeciwieństwie do chyba wszystkich tych, które widziałem w Internecie, jest lekko zmodyfikowana.

Od samego początku, jeszcze przed kupnem witrynki, niespecjalnie podobało mi się szerokie rozstawienie półek. Niestety, konstrukcja szafki nie pozwala na samodzielne ustalenie odległości między półeczkami - standardowo mają one około 40 cm. W sam raz, jeśli ktoś pokazuje porcelanowe cacuszka, sporo za dużo dla figurek i modeli. Najprostszym rozwiązaniem jest kupno "mostków" z akrylu, które pozwolą podnieść choć część naszej kolekcji. Rozwiązanie to ma jednak sporo wad - przede wszystkim trudno jest wkładać i wyjmować figurki spod tego mostka - lekkiego i podatnego wskutek tego na przesunięcia, co może doprowadzić do uszkodzenia stojących na nim figurek. Osobiście odrzuciłem je z miejsca - mostki może i są fajne, ale - dla mnie - wyłącznie dla lepszego eksponowania niektórych prac.

Głównym elementem konstrukcji tej witryny nie są, jak można by się spodziewać, szklane ścianki, tylko system metalowych prętów o średnicy ok 5 mm, tworzących wewnętrzne, niezbyt rzucającące się w oczy rusztowanie, na którym oparte są wewnętrzne szklane półeczki. Szklane ściany są tylko uzupełnieniem tej kratownicy. Postnowiłem uzupełnić swoją wystawkę o trzy dodatkowe szklane półeczki. Kupiłem je, po prostu, u szklarza. Zaniosłem jedną z oryginalnych półek na wzór a wieczorem miałem już trzy dodatkowe, niemal identyczne z oryginalnymi półeczki. Niemal - bo zwiększyłem o centymetr głębokość półek, by mogła trzymać się na nowych mocowaniach. Trzy półki zaś dlatego, bo stwierdziłem, że jedną z przestrzeni zostawię bez zmian - przyda się na większe modele.

Dodatkowe półki umocowałem na prętach nośnych korzystając z zacisków do lin, kupionych w Castoramie - widać je na zdjęciach. Kupując je, trzeba pamiętać, by wybrać takie, które nie tylko obejmą pręty, lecz także zmieszczą się w przerwie między prętem a szklaną ścianką. Średnica wewnętrzna zacisków powinna być odrobinę większa niż 5 mm (moje mają, zdaje się, 6 mm), natomiast szerokość zacisków w moim przypadk jest równa 22 mm. Mieszczą się niemal na styk. 

Dodatkowe półki spisują się świetnie - niewielkim kosztem udało mi się niemal podwoić ilość miejsca, gdzie mogę prezentować swoje zabawki.

Few days ago as I was browsing through the photos of other player's "caves", I noticed that there is one common furniture present on most of the pictures - small IKEA made glass cabinet "Detolf". Well, it is no suprise really, as this exact cabinet is frequently mentioned as affordable and good for our purposes - showing miniatures. I do have such a cabinet myself. Only one as I don't have a space for another one or two but mine is slightly different as I modified it.

Since the very beginning, even before I bought this cabinet, I didn't like that shelves are being so far from each other. It is great if one is putting there some china but is is waste of precious space for miniatures. The simplest solution is to use some acrylic stands for some miniatures. But this is actually bad solution - such stands are very light and easily moved, which makes putting miniatures under them and taking them out a potentially dangerous. Figures may be knocked over and damaged. Personally I don't like my miniatures being damaged so I rejected this solution.

This cabinet is supported by internal metal rods, not glass panels. Rods are about 5 mm thick, they make kind of internal grate, supporting glass shelves. Glass panels are just external surfaces. I decided to make another three shelves, mounted between original ones. I took one of the original shelves to the glass cutter and shortly thereafter I have had three more - having almost the same dimensions and thickness of the original shelf. Almost - original shelves are 28,5 x 38 cm, new ones are 29,5 x 38 cm. It was necessary to make them slightly deeper to mount them in new positions. Lowermost original shelf is left as it was originally - larger space there may be used for putting there really large models.

Additional shelves are mounted to the metal rods with metal wire clamps bought in home depot store. It is important to choose the right kind of clamps - with internal space big enough to put it around the metal rod and with total width allowing it to be mounted between glass side of the cabinet and wire. Mine clamps have 6 mm wide opening and metal caps are 22 mm wide. They fit almost perfectly (they are just a little bit on a big side, so some of them had to be mounted diagonally ). 

Additional shelves are great - I managed to almost double my shelf space for suprisingly small additional price. Do it:)





piątek, 26 lipca 2013

Kilka słów o malowaniu NMM dla początkujących | Few words about NMM painting for beginners

Autorem dzisiejszego tekstu, mającego za zadanie przybliżyć początkującym styl malowania kolorów metalicznych za pomocą zwykłych farb, znany jako Non Metallic Metal, jest Jarek "Camelson" Drabek, jeden z najlepszych polskich malarzy figurkowych. Tutaj możecie obejrzeć jego prace. Zdjęcia w tekście pochodzą ze strony Jarka i pokazują pomalowane przez niego figurki.

Inkub

Czesć, tu Camelson. Przekażę wam kilka ciekawostek na temat NMM, czyli techniki malowania znanej jako Non Metallic Metal. Stosując tę technikę malujemy element modelu tak, by sprawiał wrażenie użycia farb metalicznych, bez używania takowych. W malowaniu tą techniką najważniejsze jest ustalenie na samym początku punktu, z którego padać będzie wyimaginowane światło. Zazwyczaj jest to punkt położony nad figurkę, dokładnie nad jej głową, zenitalnie - tak jak pada światło słoneczne w naturalnych warunkach, w południe na równiku. 

Sama technika malowania NMM jest bardzo prosta, polega na odpowiednim mieszaniu farb. Zazwyczaj są to kolory czarny z różnego rodzajami szarości i bieli w przypadku srebrnego NMM, oraz czarny z farbami żółtymi, pomarańczowymi, brązowymi i białymi - w przypadku złotego NMM.

Technicznie malowanie złotego i srebrnego NMM nie różni się niczym od siebie, dlatego opiszę sposób malowania na kolorach srebrnego NMM.

Kiedy mamy już określony punkt padania światła i wiemy jakich farb chcemy używać, zaczynamy od nałożenia farby bazowej. W tym wypadku najlepsza będzie mieszanka czarnego i szarego - pośredniego koloru. Malujemy tak cały element. Następnie do mieszanki farb dodajemy nieco koloru szarego, malujemy nią kolejną warstwę. Ważne są tu dwie rzeczy - każda warstwa malowana jest farbą dobrze rozcieńczoną wodą, każda kolejna malowana warstwa malowana jest tak, by pozostawić widoczny kawałek poprzedniej warstwy, robimy w ten sposób widoczne przejścia, które potem wygładzimy :). Czynność malowania kolejnych warstw powtarzamy do momentu, w którym malujemy używając wyłącznie koloru szarego.

Po pomalowaniu elementu, czas na dodanie trochę półcieni. Użyjemy do tego jasnobrązowej farby, bardzo rozwodnionej, tak jak wash. Odrobinę nakładamy na czubek pędzla i "wsmarowujemy" w punkty pomiędzy najciemniejszym kolorem a najjaśniejszym. Dla kontrastu obok możemy zrobić dokładnie to samo używając koloru turkusowego.

Kiedy już mamy półcienie, używamy czarnego washa i robimy to samo co z półcieniami, tylko w tych miejscach, gdzie będą głębokie cienie. Powtarzamy tę czynność do momentu, w którym stwierdzimy, że kontrasty są wystarczajace. Następnie mieszamy czystą, białą farbę z dużą ilością wody i to samo robimy w miejscach gdzie ma być najjaśniejszy punkt. Potem bokiem włosia pędzla, na którym mamy czystą, białą farbę, malujemy ostre krawędzie naszego elementu.

Na sam koniec nakłądamy malutką kropelkę czystej białej farby i stawiamy punkcik w najjaśniejszym miejscu na krawędzi, po czym cieszymy się efektami :)

Przykładowe farby potrzebne do malowania szarego NMM (farby Citadel):
- Chaos Black
- Codex Grey
- Spacewolf Grey
- White

Półcienie:
- Bestial Brown
- Hawk Turquise

Miłej zabawy! :)

This short guide about painting Non Metallic Metal was written by Jarek "Camelson" Drabek, one of the best Polish miniature painters. You can see his works here. Photos in this article comes from Jarek's website and show miniatures painted by him.
Inkub

Hi, this is Camelson. I would like to share with you some basic informations about NMM - painting technique known as Non Metallic Metal. We can use this technique to paint some "metallic" parts of the model using ordinary, non-metallic paints. The most important thing in this technique is setting the light source. Usually it is the point directly above the miniature.

Non Metallic Metal painting is actually not that hard, it is just mixing paint correctly. Usually black with different shades of grey and white for silver NMM and black and yellows, oranges, browns and white for gold NMM.

Technically speaking, painting golden and yellow NMM is the same - I will briefly describe how to paint silver NMM.

Once we have estabilished light source and we know which paint to use, we start by mixing base colour. In the case of silver NMM I mix black and grey - making sort of dark grey. Paint with this mix whole element. Then add to the mix a little bit of grey and again paint another layer. There are two important things to remember here. First, each layer must be painted with thoroughly dilluted paint. Second, every layer should be painted slightly smaller, to leave small fragment of previously painted layer visible. We are leaving some visible layers of course but we will deal with them later. Layers should be painted tille the colour we use is pure grey.

It is time to add some middleshades now. We will use light brown paint, very strongly dilluted - just like wash. Put a little of this paint on the very tip of your brush and gently "smear in" between painted layers. We can use another colour - turquoise - for additional contrast.

Once we have middleshades painted in, it is time to paint strong shadows using black wash. Put a little of it on the very tip of your brush and "smear it" in the places, where strong shadows should be. We should repeat this till we will be satisfied with the contrast achieved. Then mix pure white with large quantity of water. With this mix we will paint some highlights in places, where light should reflect from the surface of the painted element. Then paint the very thin pure white line on the edges of the element, using side of the brush hair.

The very last step is painting a tiny dot of pure white on this edge, in the place where light reflects the most.

Examples of paints for grey NMM (Citadel paints):
- Chaos Black
- Codex Grey
- Spacewolf Grey
- White

Middleshades:
- Bestial Brown
- Hawk Turquoise

Enjoy! :)

piątek, 12 lipca 2013

Kilka zasad pracy z plasticardem | Few rules of plasticard modelling

Autorem dzisiejszych porad dla początkujących jest Mateusz "Matus" Gajos, doświadczony modelarz, którego prace wydaje, między innymi, firma Bitspudło. Mateusz przedstawi kilka prostych porad dotyczących pracy z plasticardem, przydatnych dla osób, które chciałyby samodzielnie budować własne modele pojazdów i broni lub dokonywać zaawansowanych konwersji modeli fabrycznych.
Zdjęcia w artykule przedstawiają niektóre z prac autora poradnika.
Inkub

1. Materiały. To, co znamy pod potoczną nazwą "plasticard" to polistyren wysokoudarowy, ale łatwiej go znaleźć wpisując w wyszukiwarkach sklepów modelarskich (albo na Allegro) HIPS. Na Allegro mozna kupić głównie arkusze, różnej grubości - od 0,25 do 3 mm. ALE! Można też nabyć tam rurki i profile o różnych przekrojach. Są też paski różnej szerokości, ale ich kupno - wg. mnie - nie ma większego sensu - przecież można sobie pociąć arkusze. Z pasków zatem można zrezygnowac przy zakupach - cała reszta się przydaje. Lufy do dział/karabinów zdecydowanie lepiej wyglądają, kiedysą okrągłe (chyba, że ktoś lubi kwadratowe).

2. Narzędzia.
- Naprawdę Ostry Nożyk - najlepiej jakiś modelarski, polecam Olfę.
- Metalowa linijka - plastikową za łatwo pociąć Naprawdę Ostrym Nożykiem.
- Mata do cięcia.
- Papiery ścierne różnej ziarnistości (60, 150, 600) - w arkuszach, do szlifowania na płasko, oraz zrobione domowym sposobem pilniki-paski PVC (szerokosć 15, grubosć 5mm, długość wg uznania) z naklejonym papierem ściernym.

3. Klej. Kleje do polistyrenu (Revell Contacta, Humbrol Liquid Poly) stapiają łączone powierzchnie, co jest istotne, gdy chcemy, żeby nasz model trzymał się "w kupie". Plasticard klejony cyjanoakrylami (potocznie"supergluty") ma czasem tendencję do rozklejania się. Klej tego rodzaju ma swoje zastosowania ale to temat na osobny artykuł.

4. Przemyślenie projektu. Naprawdę istotne jest dokładne zastanowienie się nad tym, co się chce zrobić. Podejście "potnę i posklejam, zobaczymy co wyjdzie", sprawdza się tylko czasami. Nawet orcza myśl techniczna wymaga przemyśleń. Zanim zaczniesz ciąć i kleić - przeszukaj internet, rozrysuj - chociaż z grubsza - cały projekt. Bardzo ważne jest wzięcie pod uwagę przy planowaniu modelu grubości plasticardu.

5. Staranność. Nie wystarczy skleić dwóch kawałków - ważne jest dokładne mierzenie, trzymanie kątów, mierzenie, szlifowanie, mierzenie. Inaczej model będzie miał szpary i będzie krzywy. Ważna jest też cierpliwość - kleje do polistyrenów nie łapią od razu - po sklejeniu detalu trzeba poczekać z jego szlifowaniem albo innymi akcjami siłowymi, bo nasz świeżo sklejony fragment modelu się rozjedzie.

6. Przerwy. Kleje śmierdzą, parują, powodują ból głowy. Praca nad małymi detalami męczy oczy. Szlifowany plasticard pyli, zbiera się dużo opiłków. Warto co jakiś czas zebrać i wywalić wszystkie śmieci, odpocząć, przemyśleć kolejne kroki. Dobra okazja ku temu to sklejenie większych elementów - nie kusi nas wtedy, by je wygładzić.

7. Czas. Nie ma co się spodziewać, że zrobi się czołg z detalami, ruchomą wieżyczką i innymi bajerami w jeden wieczór. Tyle zajmuje samo naklejanie nitów na modelu wielkości transportera rhino. Choć w sumie naklejanie nitów to dość przyjemne zajęcie, bo oznacza, że to wreszcie koniec prac - nity nakleja się, kiedy wszystko inne jest już gotowe.

8. Odrobina pokory. Nie warto na początku przygody z plasticardem porywać się na większe projekty - nawet jeśli wcześniej skleiłeś 20 rhinsoów, 5 land raiderów, i bliżej nieokreśloną ilosć modeli redukcyjnych. Budowanie modelu od podstaw to "nieco" inna sprawa. Tu nie ma instrukcji, a wielokąty nie są od razu spasowane. Najlepiej zacząć od czegos małego, przykładowo rozbudowie istniejącego modelu - dorobienia/przedłuzenia luf, montażu dodatkowego pancerza albo wymianie ostrza miecza.

Simple rules of plasticard modelling below were written by Mateus "Matus" Gajos, experienced modeller who built many models available commercially. Many of his creations can be bought, for example, at Bitsbox's webstore. Mateusz wrote some basic guidelines for working with plasticard for beginners - persons just starting converting commercially available model kits or preparing to build first own models.
Photos in this article shows some of the guide author's works.
Inkub

1. Material. The true name of plasticard is "High Impact PolyStyrene", it is frequently labelled in modelling stores or auction sites as "HIPS". You can buy it in many forms, with sheets of varied thickness - from 0.25 to 3 mm being most popular. BUT! You can also buy many other shapes, such as tubes or pipes. There are strips available too but I think that buying them is a waste of money - you can just cut sheets to stripes. All other shapes are useful - barrels for guns/carbines look definitely better being round then square...

2. Tools.
- Really Sharp Knife. Modelling ones are the best, I recommend Olfa knife.
- Metal ruler. Plastic is too easy to damage with Really Sharp Knife.
- Self-healing cutting mat.
- Sandpaper with grit of various sizes (60, 150, 600) - bought in sheets, for sanding parts flat and home-made PVC files (strips of pvc 15 mm wide, 5 mm thick, of varying lenght) with sandpaper glued on.

3. Glue. Polystyrene glue (such as Revell Contacta, Humbrol Liquid Poly) melts glued surfaces, which is really important, as we want to have strongest possible bonds. Cyanoacrylic glues are not recommended as their bond tends to break under application of force. Such glues definitely have uses in polystyrene modelling of course but this is out of scope of this little article.

4. Think your project over. It is really important to precisely know what you are trying to build. "I will cut some plastic, glue it together and lets see how it will turn out" is not working most of the time. Even orcs need to think a little before starting to work their tech-magic. Before you start with cutting, sanding and glueing search the Web, draw your project (even rough sketch helps a lot). It is really important to count thickness of your material into your project too.

5.Carefulness. It is not enough to just glue two pieces together - it is important to carefully measure them, check angles, measure everything again, sand edges, measure everything one more time. We don't want our model to have some gaps afterall, right? It is equally important to be patient too - polystyrene glue don't bond instantly. Wait some time before sanding glued pieces or they will just come apart.

6. Take some breaks. Glue stinks, it evaporates, cause headaches. Working on small details put a strain on your eyes. Sanding plasticard produces a lot of dust. Take a break sometimes, clean your working place, rest a little bit, think over your next steps. Make a habit of resting a little bit after glueing some bigger elements - their bond will be stronger and you will be rested.

7. Take your time. Don't expect to make a tank with moveable turret, full of detailed small parts and other wonders in one evening. Putting rivets on a Rhino APC sized model takes a full evening - but it is a pleasant work, as it means that our project is nearing its end (gluing rivets is a last part of working on a model).

8. Have a little humility. Don't start huge, complex projects on the very start of your modelling career - even if you built 20 rhinos, dozen land raiders and numerous other plastic kits before. Building models from scratch is entirely different modelling experience. There is no assembly guide here, parts do not fit perfectly and you have to cut and prepare them by yourself. It is best to start with some relatively simple project, like a small conversion of existing model kit - building barrels longer, changing them, adding some ablative armour or exchanging sword blade.

czwartek, 27 czerwca 2013

Zasady początkującego malarza | Painting apprentice golden rules

W drugim odcinku cyklu porad swoje rady dla początkujących przedstawi Atheg. Figurki, którą widać na zdjęciu, pochodzą jednak z mojej osobistej kolekcji (podobnie jak ta pokazana w pierwszej części serii). Doskonale pamiętam, jak bardzo dumny byłem z pomalowania tych Mrocznych Elfów.
Inkub

Second part of series of guides for beginners - written by Atheg today. Miniatures which are visible next to this note come from my personal collection though (as the one shown two weeks ago, in first part of this small series). I remember being very proud with my painting of these old Dark Elves.
Inkub

Wiele zasad malowania można teraz znaleźć bez większych problemów w sieci. Porad odnośnie prowadzenia pędzla, poszczególnych technik malarskich i podobnych zagadnień jest mnóstwo, skupię się wobec tego na rzeczach, które moim zdaniem są równie ważne, a zbyt rzadko się o nich mówi. Wiele z tych zasad przeniosłem do malowania modeli z praktyk. jakie na codzień wykorzystuję w życiu zawodowym jako ilustrator i rysownik.

Od czego więc zacząć?

1. Matka wszystkich zasad. Maluj - maluj dużo i często. Malowanie figurek jest jedną z niewielu czynności, w których ilość potrafi przerodzić się w jakość! Poświęcenie regularnie dwóch, trzech wieczorów każdego tygodnia, bardzo szybko może przynieść nadspodziewane efekty.
2. Mierz zamiar według sił. Nie zaczynaj przygody z malowaniem od modeli bardzo wymagających/skomplikowanych. Zbyt często próba ich pomalowania może przerodzić się w zniechęcenie. Opanuj podstawowe techniki na figurkach mniej skomplikowanych.
3. Nie staraj się osiągnąć pożądanych efektów zbyt szybko. Niecierpliwość jest wrogiem każdego malarza - nawet doświadczonego. Między "szybko" i "zbyt szybko" jest granica, której przekroczenie grozi zmarnowaniem i pracy, i czasu. Choć można potem nauczyć się co nieco o zmywaniu farby z modeli...
4. Poświęcaj czas na oglądanie prac doświadczonych malarzy, ale nie z nabożną czcią, lecz wnikliwą obserwacją.
5. Każdy kiedyś zaczynał. Mistrzowie pędzla też kiedyś zaliczyli swoje potknięcia. Uczymy się również na błędach.
6. Na początku trzymaj się kilku podstawowych kolorów i na nich ucz się przejść, pracy nad detalem, połączeń barw. Zbyt wiele kolorów podczas nauki odwraca uwagę od celu.
7. Wspomagaj się kołem barw. Kolory sąsiadujące i komplementarne (te z przeciwległych stron diagramu) zawsze się na figurce obronią. Oczywiście z czasem można sobie pozwolić na pewne eksperymenty, jednak wyczucie co z czym się dobrze "je", wyrabia się właśnie na początku swojej przygody z malowaniem.
8. Dbaj o pędzle i farby. Właściwie traktowane starczą na długo. Rozwarstwionym włosiem pędzla nie da się malować ani dokładnie, ani bez rosnącego zdenerwowania.
9. Podpatruj na zdjęciach, filmach, rysunkach i w naturze jak układają się cienie, jak oddziałuje światło, co się dzieje z kolorami. Obserwacja jest bezcenna.
10. Zawsze uważałem, że pomalowane figurki grają lepiej :). Poza tym, nic mnie nie motywuje do malowania tak bardzo, jak zagranie z pięknie pomalowaną armią przeciwnika. Wymiana doświadczeń z innymi malarzami jest nie do przecenienia. Warto także pamiętać, że merytoryczna krytyka nie jest niczym złym. Przyjmuj ją z pokorą i wyciągaj wnioski, nie obawiając się jednak bronić przyjętych przez siebie rozwiązań. Dyskusja może prowadzić tylko do dobrych efektów.

Many good advices and tutorials on how to improve one's brushwork, painting techniques etc. can be found on the web these days, so I would like to concentrate on things of the same importance but rarely mensioned. Many of these rules I addopted to the miniatures painting field from everyday practice as a working artist/illustrator.

Where to start then?

1. Mother of all rules. Paint - paint a lot and paint often. Miniature painting is one of the unique things where quantity can transform into quality. Two, three evenings a week can very quickly bring unusual progress.
2. Don't bite off more than you can chew. Don't start your painting adventure with difficult/complicated models. Too often it can be discouraging. Master the basic techniques on rank and file models.
3. Don't be too hasty. Impatience is an archenemy even to veteran painters. There is a thin but clear line between "fast" and "too fast". It is easy to cross that line and your model changes then into painting disaster, your time and efforts are wasted. One can learn how to remove paint from a model though :)
4. When looking at fabulous works of master painters don't be a worshipper but a careful observer instead.
5. Everyone was a beginner one day. Brush masters also had their downfalls. We learn from mistakes.
6. Stick to few basic colours in the beginning. With them try to learn colour transition, detail work, right combinations of colours. Too many colours can be a distraction in the early stages of learning how to paint.
7. Help yourself with a colour wheel. Adjacent and complimentary colours (those from the opposite sides of the diagram) will always look good on the miniature. Of course, after some time You can experiment with other colour schemes but the sense of what is right develops in the beginnings.
8. Take care of Your brushes and paints. Whan properly managed they will serve You for a long time. Damaged brush with splitted hairmakes painting impossible and you will quickly get frustrated with your painting.
9. Look for the photographic, movie, illustration and nature references when it comes to shadow distribution, lighting, colours. Observation is priceless.
10. I always thought that painted miniatures tend to play better :) And - besides - nothing motivates me more than a battle against beautifully painted army. Sharing experience wih others is of really high importance. It is worth to remember that substantive criticism is nothing to be afraid of. Take it humbly and draw conclusions, not fearing to keep to your opinion. Discussion can only lead to good effects in the end.

niedziela, 16 czerwca 2013

Dziesięć przykazań dla początkującego malarza | Ten tips for beginner miniature painter

Przeglądałem dziś rano trochę rozmaitych stron figurkowych. Jak zwykle - część prac na bardzo wysokim poziomie, część na trochę niższym ale wciąż bardzo dobrym i dobrym, najwięcej prezentujących poziom przeciętny, a potem sporawe grono takich, których w ogóle nie powinno się pokazywać jako osiągnięcia, tylko z pytaniem - co poprawić, żeby było lepiej. Zacząłem się nad tym trochę zastanawiać... I wpadłem na pewien pomysł. Postaram się wrzucać na blog co jakiś czas rady dawane przez malarzy figurkowych prezentujących poziom uprawniający do udzielania wskazówek. Porad przeznaczonych raczej dla początkujących malarzy, zaczynających dopiero przygodę z pędzlami. Zacznę nieskromnie od siebie - nie dlatego, żebym uważał się za superwymiatacza - po prostu jestem pod ręką;)

1. Właściwe narzędzia. Rozumiem przez to kupno dobrej jakości nożyka modelarskiego, małego pilnika, trzech pędzelków różnej wielkości trzymających szpic - na początek może być Mag-pol czy coś podobnego w tej kategorii cenowej. Nie warto porywać się na nic super drogiego, na początku i tak nie wykorzystamy pełni możliwości. Aktualizacja: na fejsie poproszono o doprecyzowanie pędzli. Osobiście preferuję firmę Kozłowski, serię 309. Nie są to najtańsze pędzle na rynku polskim ale są w miarę tanie i łatwo dostępne. Dla początkujących 0, 1 i 2 - do największych powierzchni. http://www.pedzle.com/?p=8&cid=1&id=1
2. Farby dobrej jakości. Na początek nie ma co inwestować w kupno całej tęczy barw. Wystarczą kolory podstawowe, biel i czerń. Ważne, by były to farbki dobrego producenta. Citadel, Vallejo - te są popularne, łatwo dostępne i całkiem niezłe. Ze względu na łatwość użycia na początek farby akrylowe.
3. Staranność pracy. Dotyczy to każdego aspektu. Od oszlifowania figurki, do starannego nałożenia kolorów podstawowych. Samo to od razu znacznie poprawi wygląd figurki.
4. Używamy podkładu. Nie ma znaczenia czy białego, czy czarnego, czy szarego. Ważne jest, by w ogóle położyć cienką warstwę podkładu.
5. Korzystamy z palety. Możemy używać palety "mokrej", możemy używać starej płyty CD, czy białego kafelka. Ważne jest, by w ogóle używać palety. A dlaczego - patrz niżej.
6. Rozwodnienie farb. Nigdy nie malujemy farbą prosto z pojemnika. Wstrząsamy nim aż pigment wymiesza się z płynem, po czym kroplę czy dwie farby kładziemy na palecie i dodajemy do niej odrobinę wody. Właściwa konsystencja do malowania to mniej więcej gęstość mleka. Jeśli farba nie kryje całkowicie po pierwszym razie, to dobrze. Dwie, czy nawet trzy cienkie warstwy to znacznie lepiej, niż jedna gruba warstwa.
7. Właściwy pędzel do właściwej roboty. Wbrew pozorom pędzelek 000 nie jest najwłaściwszy do malowania. Wielkość powinniśmy dobierać do wielkości malowanej powierzchni.
8. Podpatrujemy bardziej doświadczonych. W dobie internetu nie ma najmniejszego problemu, by uczyć się od najlepszych. Zdjęcia, filmy instruktażowe, opisy. Możemy skopiować ładne zestawienia kolorów, możemy skopiować nieco bardziej zaawansowane techniki.
9. Cierpliwość. Kiedy coś się nie udaje, lepiej zrobić sobie godzinę czy dwie przerwy.
10. Zamiary na siły. Na początku nie ma co silić się na laserunek z 20 warstw i skomplikowane wzory malarskie. Ładnie nałożone kolory podstawowe, staranność malowania, podstawowe efekty w rodzaju cienia czy jednej lub dwóch warstw rozjaśnień naprawdę są ok. Na coś bardziej skomplikowanego przyjdzie czas po opanowaniu podstaw.
Gdybym miał wybrać tylko jedną radę, wybrałbym staranność. Na dziesiątkach zdjęć w sieci widać figurki, które pomalowane są całkiem przyzwoicie technicznie, ale efekt psuje niestaranność malarza. Tu jakaś plama chlapniętej farby, gdzie indziej kolory wchodzą na siebie, jeszcze gdzie indziej kolor twarzy wychodzi na włosy - albo odwrotnie.

I was browsing through some miniatures forums and galleries today when I noticed something. As usual, some galleries present masterpieces, some of them contain very solid, good miniatures, most of them are just nice but not outstanding... But... a large part of galleries consists of photos of very badly painted miniatures, which should be shown with questions how to improve one's painting, not as finished works. It struck me that most of such badly painted miniatures could be rescued one way or the other... So I came with a idea. I will publish on my blog some introductory level beginner tips sometimes. Written by people with some painting experience. I will start by my own tips - not that I'm supergood - I'm just available right now to write something:)

1. Proper tools. Proper = good quality. Modelling knife, small file, three brushes of good quality, holding the point and NOT expensive. It is true - expensive brushes usually are better but beginners won't use their full potential for a long time.
2. Good quality paints. There is no need to buy whole color spectrum since the very beginning of our adventure. Basic colors, white and black are enough for a time being. It is important to buy miniatures of good quality though - can't go wrong with Vallejo Game Colors or Citadel Paints for a start. I recommend acrylics due to easy of use too.
3. Carefulness of work. Every stage of painting is important. Cleaning too. And being carefull with painting basic colors is extra important. Miniature painted in only basic colors but painted carefully looks much better then the same figure painted with some shadows, hightlights and other techniques but with paint applied in careless way.
4. Basecoat. Doesn't matter black, white or grey - use it.
5. Palette. Again - doesn't matter if it is a white slate, old plate, old cd - just use one. Why it is important - next point.
6. Thin your paints down. Don't use paint straight from the bottle. Shake it well first then take a drop or two and mix it with water on the palette. Paint should be as thick as a milk. If it doesn't cover miniature well with one layer - its good. Wait a little for a paint to dry and paint second or even third layer. Three thin layers are much better then one thick.
7. Right size of brush. Brush 000 is not the correct one for painting horse or some other large areas. Use brush of proper size for a given task.
8. Nothing wrong with learning from better painters. It is super easy in today's era. Movies, guides, tips - Internet is full of them. Use it and learn. Copy colors, ask questions, etc.
9. Patience. Rome wasn't built in a day, you will not learn to paint on master level in two weeks. But in two years - maybe.
10. Don't overestimate your skills. It is better to paint carefully miniature with basic colors only, maybe with shadows and hightlights, then try to use hard to master techniques like glazing or non-metallic-metals without knowing bacicks first.
Most important tip from this list? For me - being neat. There are dozens of photos of painted miniatures cruising the web, showing figures which are technically correct but with splashes of paints left somewhere, with details overpainted with basic color or with something similar... Easy to correct for much better effect.

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Kronika malowania | Painting journal


Krótko i treściwie. Jedną z najlepszych porad dotyczących malowania, jakich dogrzebałem się w sieci, była ta poświęcona prowadzeniu kroniki, czy też dziennika malowania. Chodzi o zapisywanie, czy to w jakimś zeszycie, czy też w postaci pliku komputerowego, prac wykonywanych nad konkretnymi figurkami. Rodzaj figurek, producent, rodzaj farb, konkretne kolory, użyte materiały w rodzaju washów i inków, sposób wykonania i wykończenia podstawek. Początkowo wydawało mi się to banalne - przecież ja to wszystko mam w głowie. Kiedy się jednak nad tym głębiej zastanowiłem, bez trudu przypomniałem sobie liczne przypadki, gdy chciałem domalować figurkę czy parę figurek utrzymanych w stylu miniaturek malowanych nawet nie lata czy miesiące ale zaledwie tygodnie wcześniej i "coś mi tu do końca nie grało". Postanowiłem spróbować i teraz nie wyobrażam sobie, żebym nie zapisywał takich informacji. Sam robię to w pliku komputerowym, gdyż większość moich sesji malarskich i tak odbywa się przy wspomaganiu komputera, sprawdzam źródła, podpatruję figurki innych osób. W zwykłym pliku tekstowym zapisuję kolory użytych farb i - bardzo szczegółowo - proces robienia podstawek. Doszedłem do wniosku, że o ile drobne różnice kolorystyczne na miniaturkach jakoś uchodzą w tłoku, to różne podstawki są doskonale widoczne i biją po oczach. Zapisuję zarówno użyte barwy, jak i rodzaj wykorzystanych materiałów dodatkowych (piasek, kamyki, trawka, itp), washów i wykończenia brzegów podstawek. Moje malowanie stało się dzięki temu bardziej jednolite. Dodatkowo, w przypadku robienia elementów do gier w rodzaju DBA, gdzie niektóre z oddziałów można wykorzystać w kilku rozmaitych armiach, mogę z góry zaplanować, by te wojska, które mają wspólne oddziały, miały też jednolite podstawki. Zrobienie podstawki do elementów nowej armii, wykorzystujących elementy z figurkami pomalowanymi znacznie wcześniej, przestaje być wówczas problemem - w każdej chwili mogę stwierdzić jak i z czego zrobiłem już gotowe podstawki i nowe zrobić według dokładnie tego samego wzoru.

Short but useful note, I hope. One of the best hobby related tips I have found on the web was one about writing own painting journal. Writing down, be it on a paper or in a computer file, kind of miniatures being worked on (manufacturer, name, etc.), colors and washes being used, other materials. First I found it too trivial to even try, I was sure I can just remember everything. When I thought it over though... things were not so pretty... I wasn't sure what kind of color I've used on some miniature painted even not years or months but just weeks earlier. I tried and tried and my results were "nice but not exactly the same". Well, I decided to give it a try and now I wonder how the hell I was able to paint without all these details being written down. My painting journal has a form of computer file with name of the project, manufacturers name, miniatures name, exact colors and brand of paint, washes, etc. I'm taking an extra effort while noting details of bases - when some small differences in color are practically invisible between various miniatures in the unit, different bases are clearly visible and easily spotted. I write down used paints and colors and other materials - grade of sand, small pebbles, manufacturer and color of static grass. My bases have uniformal look even though I'm basing individual bases and not whole army at the same time. Additionally, in game like DBA, many elements can be used in different armies. When I will plan to build another Macedonian army, I can use some of my Imperial Macedonian elements and just paint additional units. Knowing precisely how the bases were paint one year ago, I can replicate them easily.