poniedziałek, 30 września 2013

Prosto z pudełka: T-34/85 produkcji firmy Tereny do gier | Straight from the box: T-34/85 by Tereny do gier

Firma Tereny do gier kojarzona była dotychczas z akcesoriami terenowymi do gier bitewnych, sprzedawanymi w kilku seriach różniących się jakością wykończenia, głównie w skali 28 mm, choć od pewnego czasu rozwijana jest także seria terenów w skali 15 mm. Producent zdecydował się rozszerzyć ofertę wypuszczając na rynek serię pojazdów pancernych z II wojny światowej, wykonanych z żywicy w skali 15 mm (czyli 1:100). Jednym z pierwszych czterech wzorów jest model późnej wersji czołgu T-34 uzbrojonego w armatę 85 mm.

Model dostarczany jest w standardowym blistrze plastikowym, z naklejką informującą o nazwie modelu i skali. Wnętrze zabezpieczone jest kawałkiem sztucznej gąbki - unieruchamia ona elementy zestawu na tyle mocno, że przypadkowe uszkodzenie części wskutek obijania się o siebie jest jeśli nie niemożliwe, to przynajmniej bardzo trudne. W opakowaniu znajduje się pięć części wykonanych z żywicy w kolorze szarym - jest to kadłub, para gąsienic odlanych wraz z błotnikami, wieża oraz jarzmo armaty wraz z lufą armatnią. Na pierwszy rzut oka nie odnalazłem żadnych braków, poza wygiętą lufą armaty, później okazało się jednak, że jarzmo armatnie ma na dolnej powierzchni ślad po pęcherzyku powietrza wielkości ok. 1 mm - odrobina greenstuffu radzi sobie z tego rodzaju defektem bez żadnego problemu. Podobny ślad bąbla znajduje się także na przedniej części kadłuba. 

Kadłub czołgu odlany jest wraz z elementami dodatkowymi - zbiornikami paliwa, piłą na burcie, ogniwami gąsienicy z przodu kadłuba, liną holowniczą i hakami. Jeden z nich niestety uległ zniszczeniu w trakcie robienia zdjęć - przy wyjmowaniu dość mocno zawadziłem tym drobnym elementem o korpus aparatu fotograficznego i odłamałem go.

Oglądając pierwsze zdjęcia modeli z tej serii w sieci, widziałem dość wyraźne ślady druku mastera modelu. Są one widoczne jednak tylko na zdjęciach - w rzeczywistości na modelu T-34 trudno je zauważyć gołym okiem, nie czuć ich także pod palcami. Podejrzewam, że po pomalowaniu nie będzie ich widać w ogóle - mówiąc krótko - powierzchnie modelu są niemal gładkie. Niemal, bowiem w miejscach gdzie powinno tak być, zwłaszcza na wieży, faktura boków i góry odzwierciedla, oczywiście w sposób przesadzony w tej skali, chropowatość odlewów rzeczywistych pojazdów.

Wieża ma moim zdaniem poprawny kształt, widoczne są charakterystyczne podcięcia boczne. Osadza się dobrze na kadłubie, być może wymagać będzie tylko drobnego podszlifowania, by osiąść nieco głębiej. Zresztą ogólnie model wymaga oczyszczenia z drobnych nadlewek. Pozostawiając je, zwłaszcza na gąsienicach (pokazuję je na jednym ze zdjęć), podczas montażu uwidocznią się szczeliny między błotnikami, a bokami pancerza.

Najwięcej obaw budziła we mnie lufa armaty, po wyjęciu z blistra zdecydowanie skrzywiona. Pięć minut prostowania pod ciepłą wodą z kranu załatwiło jednak problem. Przy okazji przekonałem się, że żywica, z której wykonany jest model, jest elastyczna i giętka, lufy nie powinny więc, przy pewnej dbałości o modele na stole, łamać się jak zapałki.

Jedynym modelem T-34 w skali 15 mm, jaki mam obecnie w domu, to model Zvezdy - wciąż niewycięty z ramek. Przystawiając kadłub do kadłuba czołgu produkcji Zvezdy widać, że wymiarowo jest idealnie z nim zgodny. Podobnie gąsienice, różnica długości nie przekracza milimetra.

Model T-34/85 produkcji Terenów do gier nie jest, z całą pewnością, modelem redukcyjnym. Nie pretenduje zresztą do jego miana. To model przeznaczony do gier bitewnych, uproszczony w konstrukcji i detalach. Podoba mi się jednak i jego geometria, i wykonanie. Gdyby jeszcze był o parę złotych tańszy...

Wkrótce opis zawartości blistra z Shermanem Firefly.

Tereny do gier company is a Polish manufacturer or terrain accessories in 28 mm scale mainly, only lately coming into 15 mm scale too. Producer has decided to launch its own range of resin 15 mm scale World War Two armoured vehicles too lately. One of the first four models launched on the market is iconic Russian tank T-34 armed with 85 mm gun.

Model is supplied in standard clear plasti clamshell blister, with a sticker with a name of vehicle and scale. Parts of the kit are protected by a foam - I think that together with a blister it is a protection of sufficient level. Blister contains five parts casted in grey resin - hull, pair of caterpillars casted with fenders, turret and a gun. After thoroughly checking my model I noticed two minor casting errors - one on the lower side of the gun, second on the right side of the front of the hull. Gun itself was bend a little too. Errors as such are fortunately easy to repair, small ball of greenstuff works wonder on such things.

Tank's hull is casted with some additional details - fuel drums, saw, additional track links, hooks. Unfortunately I managed to break one of the hooks during unpacking, as I hit with it directly into my camera during unpacking.

Looking at first pictures of Tereny do gier's new models on the Web, I saw print marks left from the 3D printing of the master model. Fortunately, they are visible only on the photos. Holding model in my hands, in full daylight, I was unable to see them and feel them under my fingers. I think that after painting the model they won't be visible at all. Surfaces of the model are almost smooth - almost, as there are some inperfections in places where they should be - turret especially. Surface of the sides and top of the turret resemples uneven surface of the real T-34 turrets. Effect is slightly exaggerated in 15 mm scale but it is a nice touch in my opinion.

Turret of the tank has correct shape I think, with clearly visible side undercuts. It sits well on the hull. Some sanding is necessary on the caterpillars though as leaving them as they are, they will leave gaps between the hull and the fenders.

The part I was most sceptical of was gun itself. Barrel was definitely bend straight from the box. But after about five minutes in hot water I was able to straighten it up. Resin is soft and I think that barrels will not snap too easily on the table top.

The only T-34 model of the other producer in 15 mm scale I currently have at my home, is Zvezda's one. As you can see on the photo, they have almost perfectly the same dimensions. 

Model of T-34/85 by Tereny do gier isn't scale model, that's for sure. It doesn't even pretends to be one. This is wargaming model, built with wargaming in mind - like models of Battlefront or Forged in Battle are. I like it overall and it would be even better being a dollar or euro cheaper.

Sherman Firefly model in-box soon.















niedziela, 29 września 2013

Wybrane z tygodnia 81 | Chosen from the week 81

Dwa tygodnie minęły jak z bicza trzasł, czas siadać do kolejnych "Wybranych z tygodnia". Dziś mnóstwo wszelkiej maści linków, bez zbędnego więc przedłużania - do dzieła!

Galerie i materiały do oglądania:
- Zacznijmy może od popiersia amerykańskiego żołnierza, pomalowanego przez Kiryła Kanajewa. W zasadzie nie wiem nawet co napisać o tej pracy - jest niesamowita pod każdym względem. Faktura materiałów, kolory, cienie i rozjaśnienia - majstersztyk. Jest szansa, że prace Kiryła zobaczymy w tym roku na warszawskim Hussarze w październiku - osobiście nie mogę się doczekać. Zdjęcie pracy Kiryła widoczne jest obok polskojęzycznej części tego wpisu.
- Od pracy całkiem sporej, przejdźmy do czegoś znacznie drobniejszego. Piękna armia zakonu Salamander w skali Epic, pomalowana przez Carla Woodrowa prowadzącego stronę Dropship. Link prowadzi do głównej strony projektu, niżej są odnośniki do poszczególnych oddziałów. A w galeriach strony sporo innych ciekawostek.
- Diorama autorstwa Quidamcorvusa, będąca - w istocie rzeczy - podstawką pod jego bandę nieumarłych do gry Warheim. Podstawką, rzekłbym, dość sporych wymiarów. A już całkiem poważnie - bardzo fajna diorama.
- Jakiś czas temu, dość dawno, pokazywałem już w tej serii powstającą armię Fimirów do Warhammera, tworzoną przez Mr. Saturday'a. W tej chwili gotowych, pomalowanych jest pierwsze 2000 punktów. Pierwsze oddziały można zobaczyć tutaj.
- HobbyTimeBlog to blog prowadzony przez znanego Rémy'ego Tremblay'a, autora wielu świetnych prac malarskich. Ja chciałbym zwrócić waszą uwagę na projekt malarski związany ze starutką grą HeroQuest. Plastikowe figurki z tej gry, będącej efektem kooperacji pomiędzy MB Games i Games Workshop, pomalowane przez Rémy'ego, są - po prostu - zachwycające. Na blogu jest jeszcze sporo innych bardzo dobrych prac, a także inne materiały związane z HeroQuestem. Fotografia figurek pomalowanych przez tego malarza zdobi anglojęzyczną część notki.

Poradniki, przewodniki i artykuły dotyczące technik modelarsko-malarskich:
- Zacznijmy od trzech poradników zdjęciowych, zamieszczonych na stronie firmy Scibor Monstrous Miniatures. Pierwszy i drugi pokazują sposób rzeźbienia określonych części figurek - fryzury na irokeza oraz korpusu krasnoluda. Trzeci poradnik, autorstwa Rodiona Roeoendera Rubina, malującego wzory figurek tego producenta, pokazuje sposób malowania koloru złotego w technice NMM.
- Druga część artykułu, w którym Roman z Massive VooDoo pokazuje budowę i malowanie swojej dioramy Last Stand.
- Pozostajemy na tej samej stronie, zmieniamy tylko temat - ponownie druga część poradnika, tym razem dotyczącego fotografowania miniaturek, a napisanego przez Phila.
- Novus z bloga Greenstuffindustries zamieścił na nim artykuł, w którym opisuje sposób usuwania oraz wymiany magnesów z figurek.
- Na blogu BrushBrothers ukazał się artykuł szewca6, w którym opisany został sposób wykonywania i malowania podstawek imitujących asfalt.
- Kolejny polski blog - Steeldemons - i bardzo fajny poradnik malowania figurki Wujaszka Mięcho oraz minidioramki z jego udziałem. Autorem jest Przemysław Szymczyk.
- Dwa tutoriale zamieszczone na blogu 5th Dimension - tworzenie wodospadów na podstawkach oraz robienie realistycznego dymu. Autorem pierwszego jest Darkmessiah, drugi skrobnął SkelletetS.
- Doskonały, dający do myślenia i pokazujący techniki malarsko-rzeźbiarskie jakości masterclass cykl artykułów dotyczących rzeźbienia i malowania popiersia żołnierki SF. Napisane przez Chrisa Claytona, opublikowane na jego stronie Modelworks. Link prowadzi do jednego z licznych artykułów na temat budowy tego popiersia, a strona zasługuje na uważne przeczytanie w całości.
- Tekst o malowaniu chromu zamieszczono na stronie Graven Games, jego autorem jest Mark Hawkins. Efekt budzi moje mieszane uczucia, niemniej jednak można z pewnością znaleźć dla niego sporo zastosowań.
- Arbal zamieścił na swoim blogu Coloured Dust artykuł, w którym prezentuje sposoby maskowania części figurek podczas malowania aerografem.
- Mathieu Fontaine to kolejny artysta pędzla klasy światowej, którego prace kiedyś już tu pokazywałem. Dziś chciałbym zwrócić waszą uwagę na bardzo obszerny i szczegółowy artykuł pokazujący w najdrobniejszych detalach malowanie smoka. A tutaj możemy zapoznać się z efektem końcowym.
- Francuskojęzyczny artykuł pokazujący wykorzystanie i malowanie roślinności na podstawkach dioram. Język jest dla mnie pewną przeszkodą, jednak zdjęcia pozwalają zrozumieć o co chodzi. Autorem jest Aliaume, a tekst zamieszczono na blogu Leskouzes.
- David Rodriguez, artysta malarz z dwoma slayer swordami za pasem, podzielił się na swojej stronie tajnikami robienia plakietek z nazwami modeli i dioram. Wyczerpujące temat.
- I, na koniec tej części dzisiejszego zestawienia, materiał wideo, zamieszczony na stronie Cursed Monkeys, pokazujący sposób malowania twarzy.

Nowe, ciekawe produkty:
- Zaczynam od figurki prymarchy, Ferrusa Manusa produkcji Forge World. Producent ten zaskakuje ostatnio naprawdę świetnymi rzeczami, które przeszły ostatnio z kategorii "bardzo drogie" do "drogie". A wszystko przez wieczne podwyżki cen GW. Jeszcze z rok i dwa i ceny się wyrównają. Ale wracając do Ferrusa - z dotychczas wydanych prymarchów ten jest moim faworytem.
- Brytyjska firma Forged in Battle znana jest dotychczas z produkcji figurek i pojazdów z czasów II wojny światowej, będących niezłą alternatywą dla produkcji BattleFrontu. Wkrótce producent ten zajmie się też bardzo ciekawym okresem historii starożytnej - wojnami macedońskimi i punickimi. Poinformował o tym na swoim fanpejdżu fejsbukowym, pisząc o zbliżającej się kampanii kickstarterowej i pokazując zdjęcia pierwszych oddziałów. Skala 15 mm.
- W sklepie firmy HobbyZone pojawiło się interesujące narzędzie firmy PK-PRO - chwyt do trzymania figurek w czasie malowania. Produkt ma bardzo pozytywne recenzje, jeśli ktoś zajmuje się zawodowo malowaniem, myślę że może to być przydatny gadżet.
- Ostatni link w tej kategorii to nie żadna nowość, niemniej jednak łapie się do tego działu. Na blogu Bloody Brushes pojawiła się recenzja aerografu Iwata High Performance Plus. Myślę, że taka lektura przyda się wielu osobom rozważającym przejście z popularnego chińczyka, zwanego też pseudoiwatą, na prawdziwy model tego producenta.

Ciekawe strony:
Dziś jedna - strona Heresy Brush Rubena Torregrosa, malarza figurkowego. Prowadzona w języku hiszpańskim i angielskim, prezentuje techniki malowania i wykańczania figurek i pojazdów, galerie, recenzje produktów. Warto wrzucić do ulubionych i zaglądać co jakiś czas. Tematyka jest bardzo różnorodna - głównie historyczna, niemniej jednak projekty związane z fantastyką też się trafiają.

A na zakończenie zapraszam, jak co dwa tygodnie, do zapoznania się z treścią "Wybranych z tygodnia" sprzed kilku lat, tym razem opublikowanych z numerem siódmym, a także z zestawieniem "Zebrane z tygodnia" autorstwa Quidamcorvusa.

Two weeks have passed again, time for yet another "Chosen from the week" compilations. So, as the list of interesting links is very long today - let's go to the business!

Galleries of all kinds:
- Let us start with a bust of American SEAL soldier from Vietnam, painted by Kiryl Kanaev. I really don't know how to describe his work. Great? Beautifuk? Outstanding? These words doesn't really cover how great this bust is. Attention to all details, surfaces, colors, shadows and highlights - this is masterclass of highest level. Kiryl will probably attend Hussar painting competition in Warsaw in about two weeks and to be honest - I can't wait to see his works in my own eyes. You can see SEAL bust next to the Polish part of this note.
- From this physically large bust let's go to something much smaller. Great army of Salamanders chapter in Epic scale, painted by Carl Woodrow from Dropship website. Link leads to the main page of this project. Galleries on the website are full of goodies too.
- Quidamcorvus' vignette which is, to be honest, rather large display base for his band of undead warriors for his Warheim game. Rather large display base may I add. And I really like it.
- A long time ago wrote about Mr. Saturday's Fimir army, which he slowly built over the last three years. You can see finished and painted first 2000 points of this great project now. 
- HobbyTimeBlog is a site run by Rémy Tremblay, miniature painter of world fame. I would like to show you his masterclass paintings of plastic miniatures from old HeroQuest game, released years ago by MB Games in cooperation with Games Workshop. Miniatures painted by Rémy are beautiful. There is a lot of other nice miniatures on Rémy's website of course too. Old HeroQuest miniature painted is visible next to the English part of this article.

Tutorials, guides, step-by-steps, etc:
- Let's start with three photo tutorials published on Scibor Monstrous Miniatures' website. First and second tutorials are dealing with sculpting (how to sculpt Mohawk hair, how to sculpt dwarven torso), third tutorial shows how to paint NMM gold. Author of the last one is Rodion Roeonder Rubin, who is a man painting all Scibor's samples.
- Second part of the "Last Stand" diorama article, written by Roman from Massive VooDoo...
- ... and again second part of the article from Massive VooDoo, this time about miniatures photography and written by Phil.
- Novus from Greenstuffindustriess website has published an article about removing and upgrading magnets.
- BrushBrothers website and nice guide about modelling and painting asphalt bases, written by szewc6.
- Another Polish blog - Steeldemons - and really nice step-by-step tutorial about painting Uncle Meat miniature and a small diorama. Written by Przemysław Szymczyk.
- Two guides from 5th Dimension website - making waterfalls written by Darkmessiah and how to make a realistic smoke - written by SkelletetS.
- Excellent, thorough and richly illustrated masterclass series of articles written by Chris Clayton from Modelworks website about sculpting and painting his SF Female Soldier bust. A must see in my opinion. Link leads to just one of the articles but read them all, please. You won't be dissapointed.
- How to paint chrome effect - tutorial by Mark Hawkins published on Graven Games website. Personally I'm not a huge fan of such effects but this is definitely good tutorial for people liking high polish metal finish effects.
- You can read a tutorial about masking miniature during airbrushing on Arbal's Coloured Dust blog.
- Mathieu Fontaine is another world class miniature painter featured today. Check his very long, very thorough dragon painting guide. And here you can see dragon in all its finished glory.
- Dioramas and vegetation - article written by Aliaume on Leskouzes blog - in French. It was rather hard to understand for myself, as I don't read or speak French, but photos are illustrative enough.
- David Rodrigues, winner of two slayer swords, shares his "Labels making ideas".
- And last guide for today - video tutorial about painting faces, published on Cursed Monkeys website.

New, interesting products (a.k.a. "new shiny toys"):
- I would like to start with a miniature of another Primarch, Ferrus Manus from Forge World. FW is pumping out more and more excellent miniatures last months and its products have gone from "very expensive" category to "expensive" category now, after last Games Workshop's price changes. Give it year or two more and they will be equal... Ok, back to the Manus. I think that this is the best Primarch miniature so far.
- British Forged in Battle company is known from its WW2 range of vehicles and miniatures in 15 mm scale. Producer will start a Kickstarter campaign soon, launching entirely new range of ancient historical miniatures from the period of Macedonian and Punic wars. You can see previews of first units on company's Facebook fanpage. 15 mm scale of course. 
- There is an interesting painting tool available at HobbyZone' webstore. Miniature holder produced by PK-PRO. This product has great reviews, I think it could be of use for any professional painters out there.

Interesting websites:
One today - Heresy Brush by Ruben Torregros, miniature painter. This is bilingual website, run in Spanish and English, containing all kinds of usefull articles, reviews, galleries and tutorials. Definitely worth to add to favourites. Covers many periods and genres, with historicals (especially WW2) being the most popular.

piątek, 27 września 2013

Z otchłani czasu: Legiones Astartes | From the abyss of time: The Legiones Astartes

Legiones Astartes to oficjalna nazwa organizacji wojowników, bardziej znanych jako Kosmiczni Marines. Są oni najsilniejszą i wzbudzającą największy strach siłą zbrojną w Imperium. Większość spośród wchodzących w ich skład żołnierzy rekrutowana jest na dzikich światach, gdzie kasty tradycyjnych wojowników walczą między sobą o przywilej zostania "wojownikiem bogów". Ponieważ dzikie światy są prymitywne, niebezpieczne i brutalne, ich mieszkańcy są zazwyczaj świetnymi żołnierzami. Jednak, jeśli chodzi o prawdziwą agresję i psychopatyczny instynkt zabijania, niewielu rekrutów może równać się z morderczymi szumowinami z najciemniejszych otchłani podziemi światów-rojów. Olbrzymi stres, związany z życiem w takim miejscu doprowadza ich do szaleństwa, a władze zazwyczaj ignorują ich istnienie (zresztą przypominające labirynty ich kryjówki są tak obszerne, że całkowita likwidacja jest praktycznie niemożliwa). Wszystko to czyni z nich idealnych kosmicznych marines, czasami całe gangi tych ludzi stają się obiektem polowania, są wyłapywane specjalnie w celu zrobienia z nich Astartes. Niektórzy rekruci pochodzą z cywilizowanych obszarów Imperium - ale nie ma ich wielu.

Młodzi rekruci poddawani są wielu godzinom intensywnego szkolenia i indoktrynacji, co prowadzi do zmian zarówno umysłowych, jak i fizycznych. Ich ciała wzmacnia biochemia, a ich wolę wzmacnia psychochirurgia. Ciała rekrutów łączy się ze specjalną czarną plastikową skorupą, tworząc nie tylko swoisty znak rozpoznawczy, lecz przede wszystkim dając im stałą ochronę. Wszystkie te przygotowania zmierzają do zmiany potencjalnego marine w zdyscyplinowanego zabójcę, a przynajmniej w takiego, którego można kontrolować.

Kosmiczni Marines pod wieloma względami różnią się od normalnej armii: całkowicie odmienny jest sposób ich działania i baza operacyjna. Podstawowa jednostka, nazywana zakonem, dowodzona jest przez Dowódcę Imperialnego. Każdy zakon jest, w praktyce, małą armią. Choć liczy jedynie tysiąc marines biorących rzeczywisty udział w walce, zakon dysponuje możliwościami bojowymi wielokrotnie przewyższającymi możliwości tej samej liczby zwykłych żołnierzy. Zakony mają własne mundury, środki transportu, personel niebojowy, itp. Dysponują okrętami kosmicznymi, pozwalającymi im dotrzeć w rejon działania. Ponieważ są tak wysoce mobilni, kosmiczni marines zazwyczaj jako pierwsi przybywają w rejon walk. Wykorzystuje się ich do przeprowadzania błyskawicznych uderzeń, rajdów i zaskakujących ataków. Dzikość, brutalność i całkowity brak miłosierdzia zyskały im przydomek Aniołowie Śmierci.

Każdy zakon ma własną bazę - może być nią imperialna planeta, opuszczony księżyc lub asteroida. Niektóre z zakonów trzymają lokalizację własnej bazy w ścisłej tajemnicy, inne wprost przeciwnie. Bazy Astartes najczęściej powstają na planetach należących do Imperium - dowódca zakonu zazwyczaj układa się z gubernatorem planety, zgadzając się płacić mu trybut w zamian za prawo do budowy i utrzymywania własnej fortecy. Gubernatorzy często doceniają stacjonowanie marines w tak bezpośredniej bliskości. Z pewnością odstrasza to potencjalnych niechcianych gości.
(Fragment podręcznika gry "Warhammer 40,000 Rogue Trader, 1987)

The Legiones Astartes is the official title of the warrior organisation more commonly known as the Space Marines. It is the most powerful and most feared fightning arm of the Imperium. Most of its troopers are recruited from the feral planets, where traditional warrior castes compete for the honour of becoming a "warrior of the gods". Because the feral planets are rough, primitive and untamed, their inhibitants make excellent fightning material. For true aggression and psychotic killer-instinct, however, few recruits can best the murderous followers of the city-scum that roam the darkest pits of the hive-worlds. Driven to extremes of insanity by the colossal pressure of hive-world living, these merciless killers are usually ignored by the authorities (indeed their warrens are so vast, it would be impractical to eradicate them completely). They make ideal Space Marines, and whole gangs of city-scum are sometimes hunted and captured for this purpose. Some recruits come from the civilised areas of the Imperium - but not very many.

Young recruits are subjected to many hours of intensive training and indoctrinaction, leading to physical and mental changes. Their bodies are toughened by bio-chem, and their resolve is hardened by psycho-surgery. A special black plastic carapace is merged with their natural fles, forming a sort of identity tat as well as permament protection. All this preparation is intented to turn the prospective Marine into a disciplined killer, or at least a controllable one.

The Space Marines differ from the ordinary army in many respects: its organisational base and mode of operation are totally different. The basic unit, called a Chapter, is led by its own Imperial Commander. Each Chapter is like a small army in itself, and, although it contains only a thousand fightning Marines, the Chapter has the fightning potential of many times that number of ordinary troops. Chapters have their own uniforms, transport, non-combat staff, etc and are fully capable of travelling to their destination using their own spacecraft. Because they are mobile, the Space Marines are usually the first troops to arrive at a scene of conflict, and they are used to mount strikes, raids and suprise attacks. Their reputation for savage ferocity and complete lack of mercy has earned them the nickname Angels of Death.

Each Chapter has a home base, which may be an imperial planet, or possibly a deserted moon or asteroid. Some Chapters go to great lenghts to keep the location of their home base a secret, whilst others are quite open. The preferred location is an imperial planet, where the Chapter's leader will usually make a bargain with the planet's governor, paying a tithe in return for being allowed to build and occupy their own fortresses. Governors often appreciate having a Marine Chapter right on their doorstep. It certainly discourages unwelcome visitors.
(Excerpt from "Warhammer 40,000 Rogue Trader" rulebook, 1987)

czwartek, 26 września 2013

Pytania do firmy Tereny do gier | Questions for interview with Tereny do gier company

Za kilka dni na blogu pojawi się wywiad z firmą Tereny do gier, zajmującą się produkcją makiet terenu do gier bitewnych w skali 28 i 15 mm, a - od niedawna - także modeli pojazdów z II wojny światowej w skali 15 mm. Firma ta jest także wytwórcą żywicznych budynków w tej skali, wydawanych przez Wargamera do gry "Ogniem i mieczem". Jeśli macie jakieś pytania dotyczące działalności firmy, jej planów, jesteście zaciekawieni nową serią pojazdów - proszę o pytania w komentarzach. Najciekawsze pytania, zdaniem Terenów do gier, zostaną nagrodzone modelami pojazdów pancernych - Shermana Firefly, T-34/85, Jagdpanthery oraz Hetzera. Na pytania czekam do godz. 12 w poniedziałek 30 września.
Pierwszy model firmy, niemiecki niszczyciel czołgów Hetzer, można obejrzeć w recenzji, zamieszczonej na hiszpańskojęzycznym blogu Akihabara Station.

In a few days time I will publish a interview with Tereny do gier company here on the blog. This company is a manufacturer of terrain accessories in 28 and 15 mm scale, is launching new range of resin 15 mm scale vehicles of WW2 and produces all resin buildings for Wargamer's "By Fire and Sword" game. If You are interested in company's products, if You would like more about future plans, if You would like to ask some questions - please do! Write them in the comments section. Most interesting ones, according to the Tereny do gier, will get some prizes - new 15 mm scale vehicles - Sherman Firefly, T-34/85, Jagdpanther or Hetzer. I will send all questions to the company on the noon of 30th September.
First 15 mm scale vehicle from Tereny do gier, German tank destroyer Hetzer, was reviewed by Spanish-language Akihabara Station blog already, check it here.


wtorek, 24 września 2013

Sierżant White Scars | White Scars sergeant

Kilka dni temu pokazałem swojego sierżanta Black Templars, dziś czas na taką samą figurkę w malowaniu Białych Szram mojego brata. Trudno chyba wyobrazić sobie bardziej przeciwstawne malowania - dominująca czerń i dominująca biel, obie przełamane - choć w różnym stopniu - czerwienią. Na tym przykładzie widać doskonale, jak różne kolory wpływają na odbiór tej samej przecież miniaturki. Paradoksalnie, patrząc na obie stojące obok siebie mam wrażenie, że oglądam jedną pomalowaną w całości, drugą psiukniętą czarnym podkładem, z pomalowanymi dopiero niektórymi elementami. Chyba jednak czas zacząć znacznie bardziej kontrastować krawędzie czarnych pancerzy - lub natryskiwać znacznie jaśniejsze rozjaśnienia.
Która figurka wygląda lepiej?


My Black Templars sergeant was shown here few days ago, today it is time for exactly the same miniature painted in colours of my bro's White Scars. It is hard to imagine more starking contrast - dominant black and dominant white, both with red as a additional colour - but with a varying quantity. It is excellent example how colours tend to change look of the miniature. When I look at these miniatures standing next to each other, I have a feeling that one is fully painted, second barely undercoated in black, with just some elements fully painted. I think it is time to paint much more contrasting armour edges or highlight black with much lighter colours airbrushed on.
Which miniature looks better?







niedziela, 22 września 2013

Z półki Mormega: Eisenhorn (Omnibus)

Prawdę powiedziawszy, moje zetknięcie się z Eisenhornem, a właściwie książką o nim, było dość przypadkowe i późne. Pierwszy tom serii ukazał się dwanaście lat temu, co - jak na prozę związaną z produktami Games Workshop - odpowiada określeniu "wieki temu". Autor, Dan Abnett, wspomina, że powstanie tego bohatera było bezpośrednio związane z wydaniem gry "Inquisitor", niespecjalnie udanej próby GW wejścia na rynek figurek 54 mm. Sama gra była bardzo fajna, problemem okazała się jednak jej skala, wymagająca budowy całkowicie nowych terenów... No, ale nie o tym ma być ten tekścik. Faktem jest, że całkowicie umknęła mi powieść o przygodach tego inkwizytora, zabrałem się za nią dopiero w niedawno minione wakacje, a i to niejako z rozpędu - najpierw przeczytałem bowiem omnibusa z przygodami Ravenora, ucznia i przyjaciela Eisenhorna. Zachęcony lekturą sięgnąłem więc także po chronologicznie pierwsze książki o Eisenhornie. Moje wrażenia o tym dość obszernym cyklu przedstawię zgodnie z porządkiem pisania książek.

W skład omnibusa wchodzą trzy powieści tworzące trylogię, powiązaną osobami bohaterów oraz niektórymi wątkami prowadzonych dochodzeń. Są to "Xenos" (wydany pierwotnie w 2001 r.), "Malleus" (ten sam rok pierwszego wydania) oraz "Hereticus" (2002 r.). Dodatkowo wydanie zawiera jeszcze dwa opowiadania - "Missing in Action" oraz "Backloth for a Crown Additional". Oba opowiadania przedstawiają po jednym z krótszych, choć absolutnie nie znaczy to że nieciekawych śledztw Eisenhorna. i  oba uważam za naprawdę dobre, podobało mi się zwłaszcza drugie z nich, wprost proszące się o przeniesienie na sesję RPG w rodzaju WFRP. Omnibus z wymienionymi wyżej tekstami ukazał się w 2004 r.

Głównym bohaterem całości jest Inkwizytor Gregor Eisenhorn. Czytając kolejne powieści uczestniczymy w najważniejszych w jego karierze śledztwach, rozrzuconych chronologicznie od czasów młodości, aż do momentu, w którym główny bohater jest już stosunkowo zaawansowany w latach - aczkolwiek absolutnie nie jest starcem wg. kryteriów Inkwizycji czy bogatych warstw społeczeństwa Imperium.

Nie będę wnikał w szczegóły treści powieści, by nie zdradzić wątków i rozwiązań fabularnych, napiszę jednak nieco na temat jakości samych fabuł. Pierwsza część trylogii jest, mówiąc krótko, nie dość że zdecydowanie najsłabszą częścią cyklu, to na dodatek po oczach bije jej bliskie powiązanie z grą. Wydanie tej książki związano z wydaniem "Inquisitora", część opisów czyta się więc jak fragmenty podręcznika gry, przedstawiające tło fabularne zabawy. Wyraźnie widoczne jest łopatologiczne wbijanie do głów czytelników pojęć, przedstawianie frakcji inkwizycyjnych, opisy walk niczym żywcem przetłumaczone z zasad gry na język książki. Przetłumaczone, powiedziałbym, dość zresztą nieudolnie. To, co w czasie rozgrywki na stole jest wspaniałą, pełną napięć i suspensów akcją i zabawą, czytane na kartach powieści nieraz brzmi nudnie, takie też właśnie miałem odczucie podczas lektury. Na dodatek akcja powieści jest boleśnie przewidywalna, jest, praktycznie rzecz biorąc, gotowym scenariuszem niezbyt wymyślnej przygody czy to gry fabularnej, czy fabularyzowanego skirmisza jak właśnie "Inquisitor". Rzekłbym, że produkowane taśmowo czytadła spod znaku "AD&D" obfitowały w bardziej zaskakujące zwroty akcji - choć w przypadku "Xenos" plusem jest przynajmniej sam świat. Być może moje wrażenia są nie do końca obiektywne, znam bowiem background użyty w książce i wyjaśnienia roli poszczególnych Ordo i stronnictw Inkwizycji były dla mnie jedynie nudnym powtórzeniem - możliwe, że dekadę temu były jeśli nie konieczne, to przynajmniej świeże. Obecnie jednak są nudnawymi wtrętami. Sytuacji nie poprawia fakt, że główny bohater całej opowieści jest straszliwie papierową postacią, z głębią kartki papieru. Zachowuje się i działa subtelnie niczym młot parowy - w sumie może adekwatnie do fabuły powieści.

Nieco lepiej wygląda sprawa w przypadku drugiej książki, czyli "Malleusa". Eisenhorn jest w niej już znacznie bardziej dojrzały, stracił część młodzieńczej zapalczywości, odrobinę inaczej patrzy na świat. Nabiera, w końcu, trójwymiarowości, przestaje być szkicem, przemienia się w krwistego bohatera akcji. W tej części trylogii znacznie, znacznie lepiej wygląda też schemat fabuły, która z poziomu kiepskiej przygody RPG awansuje do ligi niezłego kina akcji. Choć nadal, rzecz jasna, trudno nazwać dzieło Abnetta perełką literatury światowej, czytałem je bez większego bólu. Znacznie mniej jest też łopatologii, powiększa się grono popleczników inkwizytora, wprowadzone zostają też pewne interesujące postacie poboczne - część spośród nich zagości na stałe w całej opowieści, części zaś przyjdzie odegrać jedynie krótkotrwały, aczkolwiek ciekawy epizod. Szczególnie podobały mi się fragmenty dziejące się na stacji wydobywczej.

Zdecydowanie najlepsza jednak jest ostatnia część całej opowieści, czyli "Hereticus". Eisenhorn jest już w pełni dojrzały, doświadczony i z jego wcześniejszych, purytańskich przekonań zostało naprawdę bardzo, bardzo niewiele. Dysponuje rozległą bazą operacyjną, licznymi stronnikami, siedzibami, potężnymi powiązaniami. I nagle staje się coś, co przemienia go z łowcy w ściganą zwierzynę. On i jego ludzie są celem brutalnego, silnego, skutecznego i niesłychanie zdecydowanego ataku. Sposób, w jaki unika kolejnych pułapek, rozwinięcie i zakończenie całej historii czyta się znakomicie, gdzieś tylko w tyle głowy żal pewnych rozwiązań zastosowanych przez autora.

Nieco rozczarowało mnie jednak samo zakończenie, będące - w porównaniu do reszty książki - i krótkie, i pozostawiające niedosyt. Dużą zaletą wszystkich trzech opowieści jest ukazanie świata Warhammera 40K odmiennego od tego, jaki znamy z gry figurkowej i ze zdecydowanej większości książek Black Library. To już nie tylko mrok, zło, korupcja, macki, flaki i krew. Ok, wszystkie te elementy są obecne także i w trylogii Eisenhorna, jednak oprócz nich pojawiają się też fragmenty pokazujące życie obywateli Imperium na w miarę spokojnych planetach, gdzie prowadzone jest życie nie różniące się w pryncypiach aż tak diametralnie od tego, jakie jest naszym udziałem. Ciekawy, interesujący twist, w porównaniu do innych czarnobibliotekowych wydawnictw.

Moje wrażenia po przeczytaniu całego cyklu są ogólnie pozytywne. Drobne niedociągnięcia pierwszego tomu są z nawiązką niwelowane przez następne książki, a przecież nawet i "Hereticus", najlepsza z tych trzech powieści, nie jest końcem historii inkwizycyjnych. Niektórzy bohaterowie drugoplanowi pojawiają się w kolejnych częściach całego dużego cyklu - ale o tym za czas jakiś.

piątek, 20 września 2013

Sierżant Czarnych Templariuszy | Black Templars sergeant

Od dłuższego czasu na blogu nie pojawiła się żadna nowa figurka pomalowana przeze mnie, najwyższy chyba czas to zmienić. Kiedy mój brat zdecydował się w końcu na malowanie lojalistycznych Adeptus Astartes z zakonu White Scars, stwierdziliśmy, że i ja mogę pomazać jakieś figurki tej strony. Wybór był prosty. W zapasach Mormega było sporo figurek, które niespecjalnie nadawały się, z różnych powodów, na Szramy, ale pasowały do jednego z zakonów które rozważałem - Czarnych Templariuszy. Postanowiliśmy pomalować niewielkie armie, mające uzupełniać się na stole podczas gry.

Na początek jednak, nieco przypadkiem, wymyśliliśmy sobie niewielkie zawody. Obaj w swoich zbiorach posiadaliśmy niepomalowane figurki sierżanta kosmicznych marines, dodawane przez jakiś czas do zamówień sieciowych składanych na stronie Games Workshop. Postanowiliśmy pomalować te same figurki w barwach wybranych przez nas zakonów. Jako pierwszy swoją ukończył mój brat, ale na blogu pierwsza pojawia się moja miniaturka.

Jakoś tak się składa, że większość rzeczy jakie maluję do WH40K utrzymana jest w ciemnych tonacjach. Jak widać, nie uwolniłem się od tego i teraz. Ciekawe, że wybrane przez nas zakony mieszczą się na przeciwnych skrajach spektrum barw. Rodzi to różne wyzwania, myślę jednak, że mimo wszystko malowanie czarnego jest nieco łatwiejsze, od cieniowania i rozjaśniania bieli.

Malowanie Templariuszy ma jednak też wady - ograniczona paleta kolorów, fluffowo to czerń, czerwień i kolor metalu czy też srebra. Niespecjalnie jest jak poszaleć, mówi się trudno. Malując sierżanta starałem się trzymać tych kolorów, dodatkowo tak operowałem niewdzięcznym kolorem metalicznym, by w "ramkach" tworzonych przez pomalowane nań elementy zamknąć resztę figurki, co dodaje jej spójności.

Krawędzie pancerza to głównie Codex Grey rozjaśniany Fortress Grey, miejscowo bielą. Sam pancerz pomalowany został czarnym kolorem aerografem, a następnie delikatnie rozjaśniony zenitalnie.

It was a long time since last miniature painted by myself was presented on the blog, about time to change that. When my brother has finally decided to paint some loyalist chapter Space Marines too, we both came to a conclusion that I may paint some Adeptus Astartes too. Choice was really simple. Mormeg's pile of lead was high enough that I was able to choose some miniatures which weren't ideal for his White Scars, but they will look fine as Black Templars, one of my favourite chapters fluffwise. So we decided to paint some small, complimentary armies, able to fight as allies on the tabletop.

But, as it turned out, we wanted some test minis. Mormeg's were shown already, and his third painted miniature was to be a space marine sergeant, web-exclusive, which was added to mail orders made on GW's website. I have this miniature too, so we both decided to paint this figure as a kind of small "competition". Mormeg acutally has finished his piece first but I will show my own first.

I don't know why but most of my WH40K miniatures are really dark (grimdark universe I guess;)). It is the case with Black Templars too of course. Interesting thing, we both decided to paint chapters which lie on the opposite sides of the color spectrum. Both are challenging but I think black is slightly easier to paint then white.

Painting Templars is rather tedious - fluff colors are black, red and metallic/silver. Nothing really to be crazy about. Painting this sergeant I tried to use only these colors and to use metallic silver as a kind of frame for whole miniature - hence the decision to paint power fist digits, bolter and backpack icon as metallics.

Armour edges were painted with Codex Grey hightlighted with Fortress Grey with very small white final highlights. Armour itself was airbrushed with black and then zenithally highlighted with small amout of grey mixed into black.





wtorek, 17 września 2013

Druga Biała Szrama | Second White Scar

Drugi z testowych wojowników zakonu White Scars, malowany przez Mormega. Od pierwszego różni się głównie zastosowanym podkładem, w tym wypadku zamiast czarnego wykorzystany został kolor Adeptus Battlegrey. W rezultacie figurka ma jaśniejsze, mniej odcinające się od pancerza "cienie" w zagłębieniach.
Osobiście mam jednak wrażenie, że malowanie od białego podkładu, z wykorzystaniem washy punktowych w zagłębieniach i załamaniach pancerza byłoby i szybsze i łatwiejsze.


Second of the test miniatures of White Scars' warriors painted by my brother Mormeg. The difference between first marine and this one is undercoat color. The one shown here was basecoated with Adeptus Battlegrey. Final look is a little softer, with less defined, more soft shadows on armour and between plates. Personally I think that starting from white undercoat and using washes applied between plates joints would be both easier and faster.









poniedziałek, 16 września 2013

Wybrane z tygodnia 80 | Chosen from the week 80

Zapraszam do zapoznania się z treścią osiemdziesiątego już wydania "Wybranych z tygodnia", które to wydanie pojawia się z minimalnym, jednodniowym poślizgiem rekompensowanym, mam nadzieję, z nawiązką, zawartością.

Wszelkiego rodzaju galerie i materiały do oglądania:
- KrautScientist zamieścił na blogu Dark Future Games obszerną notkę, w której prezentuje najnowsze dodatki do swojej 4. kompanii World Eaters. Sporo rozmaitych, konwertowanych modeli, utrzymane w jednolitym, spójnym stylu.
- Volomir przedstawia kolejną część swojej powstającej armii Wysokich Elfów, tym razem są to Mistrzowie Miecza z Hoeth. Link prowadzi do galerii pokazującej już ukończone figurki, w dalszej części tekstu znajdzie się także odnośnik do artykułu pokazującego krok po kroku ich konwertowanie i malowanie. Materiał modelarsko-rzeźbiarski najwyższych lotów. Elfy Volomira widoczne są przy polskiej części tej notki.
- Dave Taylor pokazał na swoim blogu figurkę kosmicznego marine z legionu Raven Guard, Nykona Sharrowkyn, bohatera opowiadań i książek z Black Library. Trudny temat, efekt jednak bardzo mi się podoba.
- Wiele miesięcy temu pokazywałem, w ramach tego cyklu, galerię dioram wykonanych z użyciem figur w skali 1:6. Dziś powracam do tematu galerią "Wietnamski patrol", zrobioną przez autora poprzednich scenek. Zdjęcie z tej serii widoczne jest przy anglojęzycznej części tej notki.
- Czas na coś ciut mniej poważnego. Dwa odnośniki łączące Warhammera 40K, klocki Lego i polskich autorów. Jerac pokazuje swoich kosmicznych marines walczących z orkami (jak pisze, to wciąż nie jest gotowa diorama), tutaj zaś można zobaczyć film, w którym Scharnvirk pokazuje swój działający bolt-pistol.
- Na blogu Hamburger Tactica można zobaczyć proces powstawania pięknego stołu do gry "Dystopian Wars" wraz z zapierającym dech w piersiach efektem końcowym.

Poradniki i tutoriale:
- Zacznijmy od wspomnianego artykułu Volomira, w którym pokazuje poszczególne etapy prac nad swoimi Mistrzami Miecza. W komentarzach autora pojawia się sporo cennych wskazówek na temat malowania, warto dokładnie przeczytać.
- Dwa poradniki z często przeze mnie odwiedzanego bloga Rust and the City. Pierwszy traktuje o malowaniu kamuflażu typu "uszy Myszki Miki", stosowanego na części pojazdów Sprzymierzonych w drugiej połowie II wojny światowej, natomiast drugi pokazuje w jaki sposób autor, Cameron, wykonuje podstawki do swoich modeli do gry "Flames of War".
- Neilad z bloga Big on Miniatures przedstawił swój sposób na wykonanie brzegu jakiegoś akwenu wodnego.
- Rob Hawkins pokazuje, jak będą wyglądać skrzydlate ghoule, które wykorzysta w swojej armii wampirów.
- Na stronie Bell of the Lost Soluls ukazał się poradnik traktujący o przerabianiu podstawek do modeli latających tak, by można było umieścić na nich magnesy.
- Marta Ślusarska obulikowała na swoim blogu Twisted Brushes dwuczęściowy poradnik, w którym pokazuje, jak wykonała podstawkę do pomalowanej przez siebie figurki wikinga. Z pierwszą częścią można zapoznać się tu, druga część jest tutaj. Bardzo fajny i przystępny tekst.
- Kolej na dwa artykuły ze strony Massive Voodoo. Pierwszy traktuje o podstawach robienia fotografii figurek, drugi natomiast to pierwsza część z cyklu, w którym Roman szczegółowo opisuje budowę i malowanie dioramy "The Last Light", która przyniosła mu Slayer Sword na Games Day Germany 2013.
- Tu możemy przeczytać o postarzaniu pojazdów przy użyciu lakieru do włosów. Poradnik autorstwa Throckmortona ukazał się gościnnie na łamach strony What Would Patton Do.
- Bardzo dobry poradnik wykonywania wody na podstawkach modeli okrętów - ukazał się na blogu Call to Arms, a jego autorem jest Ecclesiastes.
- Dwa poradniki wykonywania podstawek z bloga Baraks Hobbyeck. Pierwszy pokazuje jak wykonać podstawki z lawą, drugi opisuje sposób zrobienia podstawek z kryształami lodu.
- Ostatni poradnik w dzisiejszym wydaniu "Wybranych..." to tutorial malowania marines z zakonu Białych Szram, autorstwa Garfy'ego, jaki pojawił się na blogu Tale of Painters.

Cała reszta:
Wobec raczej niewielu pozostałych na dziś linków, zamieszczam je w jednym dziale.
- Na początek może recenzja washy produkcji Secret Weapons Miniatures, zamieszczona na stronie Graven Games.
- Tu, z kolei, znajduje się strona firmy CT-Scenery, producenta akcesoriów terenowych i terenu do gier bitewnych. Moją uwagę wzbudził wygląd ich produktów, naprawdę mi się podobają.
- Khurasan Miniatures to firma znana w kręgach miłośników gier historycznych. Producent wypuścił właśnie na rynek pierwsze wzory żołnierzy Północnej Korei w skali 15 mm. Wyglądają bardzo zachęcająco.
- A na sam koniec niespodzianka, darmowy produkt firmy Games Workshop. Tak, tak. Darmowy produkt firmy Games Workshop. Ale - z haczykiem. Dostępny tylko dla posiadaczy iPadów. Poradnik malowania Space Marines.

Na zakończenie, już tradycyjnie, pozwolę sobie zwrócić uwagę Szanownych Czytelników na to, o czym pisałem w 6. wydaniu "Wybranych z tygodnia", a także na dwa zestawienia autorstwa Quidamcorvusa - podobne w formie do "Wybranych..." "Zebrane z tygodnia" oraz zestawienie tygodniowych wpisów polskiej blogosfery wargamingowej - "Subiektywne podsumowanie tygodnia" na łamach Bitewnych Wrót.

I would like to present 80th issue of "Chosen from the week" - slightly delayed but with lots to offer, I hope. Anyway, let's go to the business:

Galleries and pretty pictures of all kinds:
- KrautScientist has published on Dark Future Games a long article about his growing 4th Company of World Eaters. Plenty of miniatures, some nice conversions, one, common theme.
- Volomir shows another part of his splendid High Elves army - time for Swordmasters of Hoeth. Link leads to the gallery of finished models, there is another one further on, leading to step-by-step article about modelling and painting those Elves. This is "Class A+" modelling and painting stuff. Volomir's Elves are visible next to the Polish part of this article.
- Dave Taylor shows his newest conversion - Nykona Sharrowkyn from Raven Guard legion, hero of stories and books from Black Library. Not easiest subject to paint, certainly, but I really like final effect.
- Many months ago I already shown some 1:6 vignettes built with incredible eye for details. This time let me present "Vietnam patrol" in this scale, built by the same person. It looks like a movie shots. Picture of this diorama is visible next to the English-language part of this note.
- And now it is time for something less serious. Two links sharing three themes - Warhammer 40K, Polish authors and Lego bricks. Space Marines fightning Space Orcs by Jerac (this is still work in progress according to the author) and a short movie with working bolt pistol built from Lego bricks - this one was built by Scharnvirk.
- And here, on Hamburger Tactica website, you can see building of "Dystopian Wars" themed gameboard. Finished board is simply stunning.

Tutorials and guides:
- Let's start from the already mentioned Volomir's article, with detailed step-by-step phases of building, converting and painting his Swordmasters of Hoeth. This is one, long article, compilation of earlier and shorter notes. Author's comments are a treasure of ideas. Must read for everyone aspiring to be a serious painter.
- Two guides from Rust and the City blog, which I like to read. First tutorial shows how to paint "Mickey Mouse Camouflage", one of the lesser known Allied camo patterns from the second part of the WW2, second guide is a detailed description how Cameron, author of the blog, bases his "FoW" miniatures.
- Neilad from Big on Miniatures blog shows his way of building and modelling water shore.
- Rob Hawkins previews his winged ghouls, which will be part of his Vampire Counts army.
- You can read how to magnetise your flying bases on the Bell of Lost Souls website.
- Marta Ślusarska, excellent Polish painter, has published two parts tutorial about basing Viking miniature, which she had painted some time ago. First part of the guide is here, here you can read second part.
- Time for two articles published on excellent Massive Voodoo website. First is rather generic, it describes basics of miniatures photography. Second is a first part in a longer series. Romand describes in a step-by-step fashion how he built his magnificent "The Last Light" vignette, which took the Slayer Sword on Games Day Germany 2013.
- Nice article about vehicles weathering using hairspray method. Written by Throckmorton, published on What Would Patton Do website.
- How to build water bases for ships guide, written by Ecclesiastes from Call to Arms blog. Very nice miniatures (and whole blog) too.
- Two nice bases tutorials published on Baraks Hobbyeck blog. First is about building lava bases, second shows how to model and paint ice bases.
- Make your own war banners in true old-school style - guide published on Realm of Chaos blog, definitely something to see if you are Oldhammer style fan. I am.
- And last tutorial for today - painting White Scars marines, written by Garfy and published on Tale of Painters blog.

Everything else:
As I have just four more interesting links today, they will be presented here...
- Let's start with review of Secret Weapons Miniatures' washes, published on Graven Games website. Interesting stuff for all painters.
- Here you can find a website of CT-Scenery company, producer of high quality terrain accessories. I really like finished pieces visible on the site.
- Khurasan Miniatures is a well known company amongst historical wargamers. Newest addition to the 15 mm scale range are North Korean modern soldiers and vehicles. They look great I think.
- And last something free from Games Workshop. Yes, let me write it one more time. Free stuff from Games Workshop. But there is a catch here - only if you own iPad. Free Space Marines painting guide.

And... Check what kind of interesting stuff was in 6th issue of "Chosen from the week", more then two years ago. I would also like to present similar articles from Quidamcorvus - here you can find his latest one. And here you can find short summary of Polish wargaming blogging activities in last week - written by Quidamcorvus too.

piątek, 13 września 2013

Z otchłani czasu: Squaty i Imperium | From the abyss of time: Squats and the Imperium

Macierzyste Światy Squatów są pod pewnym względem wyjątkowe w całym Imperium, ponieważ Administratum nie sprawuje nad nimi bezpośredniej kontroli. Zamiast tego cieszą się dużą autonomią, władzę sprawują tam przedstawiciele twierdz i Bractw, tak jak miało to miejsce przed Epoką Powtórnego Odkrycia. Doświadczenia minionych tysiącleci sprawiły, że Squaty charakteryzują się mocnym poczuciem jedności kulturowej oraz niezwykle silnym poczuciem niezależności. Miast dołączyć do Imperium jako planety podległe, Macierzyste Światy - dzięki serii traktatów - wynegocjowały zachowanie niezależności. Cechy rasowe charakteru Squatów - zamiłowanie do ciężkiej pracy, nieustępliwość, poczucie honoru, wrogość w stosunku do przedstawicieli ras obcych - są niemal idealne z punktu widzenia Imperium, dlatego też pozwolono im zachować znaczny stopień autonomii.

W zamian za tę relatywną wolność, Światy Macierzyste dostarczają żołnierzy siłom imperialnym i sprzedają minerały wyłącznie Imperium - handel ten przyczynił się do znacznego wzbogacenia Squatów. Dodatkowo, na początku Epoki Powtórnego Odkrycia, Adeptus Mechanicus uzyskali nieograniczony dostęp do technologii Squatów; godnym zauważenia jest fakt, że na Macierzystych Światach występuje znacznie więcej wciąż działających Standardowych Wzorów Konstrukcyjnych z okresu Mrocznego Wieku Technologii, niż na jakiejkolwiek grupie innych światów znanych Człowiekowi.

Wszelkie sprawy wewnętrzne rozstrzygane są przez samych Squatów, jednak oczekuje się, że w materiach wykraczających poza ich ramy respektowana będzie polityka Imperium. Zasada ta nigdy nie stała się przyczyną żadnego konfliktu, głównie dlatego, że Squaty nie są specjalnie zainteresowane tym, co dzieje się poza ich twierdzami i Światami Macierzystymi - długi okres izolacji uczynił z nich istoty skupione na sobie.

Prawdopodobnie najbardziej niezwykłym aspektem relacji między Squatami i Imperium jest fakt, że nie wyznają one Imperialnego Kultu. Zamiast tego praktykują rodzaj kultu przodków, oddając cześć zmarłym z klanu i rodziny. Każdy Squat po śmierci dołącza do swych przodków, dodając swój honor do chwalebnych czynów swych poprzedników. Część jego dokonań i chwały jego imienia pozostaje jednak pośród żywych potomków, tworząc stałą więź pomiędzy żywymi i umarłymi. Squaty niezwykle starają się o utrwalenie swych czynów i przysporzenie chwały swemu klanowi i przodkom; zaciekle bronią swej reputacji i zrobią naprawdę wiele, by zmazać hańbę na honorze swoim i swoich przodków.

Kiedy Squaty służą obok jednostek Gwardii Imperialnej, przejmują pewne aspekty Kultu Imperialnego, inkorporując je w rytuały kultu przodków. Imperium naucza, za pośrednictwem komisarzy Gwardii mających kontakt z oddziałami Squatów, że Imperator roztacza opiekę nad duszami przodków. Squaci z zadowoleniem przyjmują to wyjaśnienie i biorą wówczas udział w kulcie Imperatora.

Squaty i Chaos
Wiele twierdz i Bractw Squatów sprzymierzyło się z Chaosem, co jest źródłem nieustającego wstydu dla pozostałych przedstawicieli tej rasy. W czasie zmagań Herezji Horusa, jednostki Squatów walczyły po obu stronach konfliktu, część z nich nie mogła więc uniknąć korupcji Chaosu. Większość takich Squatów została wygnana do Oka Grozy, podobnie jak miało to miejsce z innymi stronnikami Horusa. Krążą jednak uporczywe pogłoski o izolowanych grupach Squatów Chaosu, najeżdżających rozmaite obszary Imperium.

Mówi się nawet, że niektóre z twierdz, straconych w burzach Osnowy podczas Epoki Osamotnienia, zdołały przetrwać to doświadczenie, a ich straszliwie zmutowani mieszkańcy atakują czasami światy Imperium.
Fragment dodatku "Warhammer 40,000 Compendium", 1989.

The Squat Home Worlds are almost unique in the Imperium, as they are not directly controlled by the Administratum. Instead, they are allowed a certain amount of autonomy, being ruled by their strongholds and Leagues just as they were before the Age of Rediscovery. The experiences of the previous millenia has left the Squats with a strong sense of cultural unity and a fiercely independent nature, and instead of rejoining the Imperium as subject worlds, the Home Worlds negotiated a series of treaties which enabled them to keep their independence. The racial character of the Squats - hard-working, tenacious, honourable, and inimical to alien races - is almost perfect from the Imperial point of view, and the Imperium is content to allow them a great degree of self-goverment.

In exchange for their comparative freedom, the Home Worlds provide troops for the Imperial forces, and trade their mineral wealth exclusively with the Imperium - trade that has made the Squats a wealthy race. They also undertook at the start of the Age of Rediscovery to allow the Adeptus Mechanicus unrestricted access to their technology; it is significant that the Squat Home Worlds have a higher incidence of working Standard Template Construct equipment from the Dark Age of Technology than any other group of worlds known to Humanity.

The Squats rule themselves in all internal affairs, but are expected to follow Imperial policy on wider matters. There has never been any conflict on this point, largely because Squats as a race are not greatly interested in what goes on beyond their strongholds and Home Worlds - their long period of isolation has made them an inward-looking race.

Perhaps the most suprising aspect of the relationship between the Squats and the Imperium is that Squats do not follow the Imperial cult. Instead, they practise a form of ancestor-worship, venerating the dead of their clan and their family. Every Squat joins his ancestors on his death, adding his honour to that of his forebears, but a part of his name and his honour remains with his living descendants, forming a constant link between the living and the dead. Squats are very careful to ensure that their deeds in life will add to the glory of the clan and its ancestors; they guard their reputation fiercely and will go to great lengths to blot out a disgrace to their honour or the honour of their clan.

When Squats serve alongside the Imperial Guard, they adopt certain aspects of the Imperial Cult, incorporating them into their own ancestor-worship. The Imperial line, as preached by the Imperial Guard Commissars who come into contact with Squat forces, is that the ancestor-spirits of the Squats are watched over by the Emperor, and Squats are happy to accept this idea and participate in the rituals of Emperor-worship on those terms.

Squats and Chaos
To the shame of the Squat rade, there are many strongholds and Brotherhoods who have sided with Chaos. During the wars of Horus Heresy, Squat forces fought on both sides and inevitably some fell prey to the corruption of Chaos. Like other followers of Horus, these have now largely been banished to the Eye of Terror, but there are always rumours of isolated groups of Chaos Squat raiders in various parts of the Imperium.

It has even been rumoured that some of the strongholds which were lost to the warpstorms in the Age of Isolation may have survived, their horribly-mutated inhibitants raiding into the Imperium from time to time.
Excerpt from "Warhammer 40,000 Compendium", 1989