środa, 31 lipca 2013

Modyfikacja szafki na figurki | Modify your glass cabinet for miniatures

Parę dni temu przeglądając w sieci zdjęcia pokojów innych graczy, zauważyłem że najbardziej popularnym meblem, przewijającym się na zdecydowanej większości fotek, jest witrynka firmy Ikea nosząca nazwę "Detolf". Nic w tym dziwnego - jest relatywnie tania, polecana przez spore grono użytkowników. Tak się składa, że i ja jestem posiadaczem takiej szafeczki. Moja jednak, w przeciwieństwie do chyba wszystkich tych, które widziałem w Internecie, jest lekko zmodyfikowana.

Od samego początku, jeszcze przed kupnem witrynki, niespecjalnie podobało mi się szerokie rozstawienie półek. Niestety, konstrukcja szafki nie pozwala na samodzielne ustalenie odległości między półeczkami - standardowo mają one około 40 cm. W sam raz, jeśli ktoś pokazuje porcelanowe cacuszka, sporo za dużo dla figurek i modeli. Najprostszym rozwiązaniem jest kupno "mostków" z akrylu, które pozwolą podnieść choć część naszej kolekcji. Rozwiązanie to ma jednak sporo wad - przede wszystkim trudno jest wkładać i wyjmować figurki spod tego mostka - lekkiego i podatnego wskutek tego na przesunięcia, co może doprowadzić do uszkodzenia stojących na nim figurek. Osobiście odrzuciłem je z miejsca - mostki może i są fajne, ale - dla mnie - wyłącznie dla lepszego eksponowania niektórych prac.

Głównym elementem konstrukcji tej witryny nie są, jak można by się spodziewać, szklane ścianki, tylko system metalowych prętów o średnicy ok 5 mm, tworzących wewnętrzne, niezbyt rzucającące się w oczy rusztowanie, na którym oparte są wewnętrzne szklane półeczki. Szklane ściany są tylko uzupełnieniem tej kratownicy. Postnowiłem uzupełnić swoją wystawkę o trzy dodatkowe szklane półeczki. Kupiłem je, po prostu, u szklarza. Zaniosłem jedną z oryginalnych półek na wzór a wieczorem miałem już trzy dodatkowe, niemal identyczne z oryginalnymi półeczki. Niemal - bo zwiększyłem o centymetr głębokość półek, by mogła trzymać się na nowych mocowaniach. Trzy półki zaś dlatego, bo stwierdziłem, że jedną z przestrzeni zostawię bez zmian - przyda się na większe modele.

Dodatkowe półki umocowałem na prętach nośnych korzystając z zacisków do lin, kupionych w Castoramie - widać je na zdjęciach. Kupując je, trzeba pamiętać, by wybrać takie, które nie tylko obejmą pręty, lecz także zmieszczą się w przerwie między prętem a szklaną ścianką. Średnica wewnętrzna zacisków powinna być odrobinę większa niż 5 mm (moje mają, zdaje się, 6 mm), natomiast szerokość zacisków w moim przypadk jest równa 22 mm. Mieszczą się niemal na styk. 

Dodatkowe półki spisują się świetnie - niewielkim kosztem udało mi się niemal podwoić ilość miejsca, gdzie mogę prezentować swoje zabawki.

Few days ago as I was browsing through the photos of other player's "caves", I noticed that there is one common furniture present on most of the pictures - small IKEA made glass cabinet "Detolf". Well, it is no suprise really, as this exact cabinet is frequently mentioned as affordable and good for our purposes - showing miniatures. I do have such a cabinet myself. Only one as I don't have a space for another one or two but mine is slightly different as I modified it.

Since the very beginning, even before I bought this cabinet, I didn't like that shelves are being so far from each other. It is great if one is putting there some china but is is waste of precious space for miniatures. The simplest solution is to use some acrylic stands for some miniatures. But this is actually bad solution - such stands are very light and easily moved, which makes putting miniatures under them and taking them out a potentially dangerous. Figures may be knocked over and damaged. Personally I don't like my miniatures being damaged so I rejected this solution.

This cabinet is supported by internal metal rods, not glass panels. Rods are about 5 mm thick, they make kind of internal grate, supporting glass shelves. Glass panels are just external surfaces. I decided to make another three shelves, mounted between original ones. I took one of the original shelves to the glass cutter and shortly thereafter I have had three more - having almost the same dimensions and thickness of the original shelf. Almost - original shelves are 28,5 x 38 cm, new ones are 29,5 x 38 cm. It was necessary to make them slightly deeper to mount them in new positions. Lowermost original shelf is left as it was originally - larger space there may be used for putting there really large models.

Additional shelves are mounted to the metal rods with metal wire clamps bought in home depot store. It is important to choose the right kind of clamps - with internal space big enough to put it around the metal rod and with total width allowing it to be mounted between glass side of the cabinet and wire. Mine clamps have 6 mm wide opening and metal caps are 22 mm wide. They fit almost perfectly (they are just a little bit on a big side, so some of them had to be mounted diagonally ). 

Additional shelves are great - I managed to almost double my shelf space for suprisingly small additional price. Do it:)





wtorek, 30 lipca 2013

Perski rydwan z kosami | Persian scythed chariot

Paradoksem jest, że choć ciekawi mnie okres starożytności zwany umownie "wiekiem rydwanów", niespecjalnie lubię je malować, a zwłaszcza składać razem wszystkie, gotowe już części. Nic więc dziwnego, że na sam koniec mojej malarskiej przygody z armią Later Achaemenid Persian do DBA zostawiłem sobie oba obecne w niej rydwany. Pierwszy jest już skończony - to rydwan z kosami. Wygląda groźnie, ale na polu bitwy spisywał się, jeśli wierzyć starożytnym przekazom, raczej średnio. Do pomalowania jeszcze tylko rydwan z dowódcą, królem Persji oraz obóz.
I jeszcze uwaga odnośnie lejców. Powinien mieć, oczywiście, osiem takich pasemek, jednak zdecydowanie zdominowałyby one sam model. A z tych co są, nie jestem do końca zadowolony. Po pomalowaniu ich ładnie wymodelowane wygięcie zniknęło, przez co sama podstawka straciła sporo na dynamice.

It is quite strange, that although I'm interested in ancient history period "age of chariots" I strongly dislike to paint them and - especially - assembly them on the final base. It is not strange then that the only elements of my Later Achaemenid Persian army which are left to the very end are both chariots. First of them, scythed one, is visible here. It looks dangerous but, if we are to believe ancient authors, was not especially effective at the battlefield. So, the only thing left to paint in this army is another chariot, with king of Persia, and a camp.
And one final note about reins. There should be eight strips visible of course, but even four stronly dominates the model. I'm not really satisfied with the look of reins as they are now, as they carefully shaped bent just vanished after painting and model lost part of its dynamic I think.







niedziela, 28 lipca 2013

Z półki Mormega: "The Emperor's Gift"

Dawno na blogu nie pojawiła się żadna recenzja książek z uniwersów Warhammera, a przecież i ja, i Mormeg, czytamy ich sporo. Postanowiłem, wobec tego, opisać ostatnio przeczytaną książkę, do której zachęcił mnie komentarz Kadrinaziego, pozostawiony pod moją notką na temat losów jednostek walczących u boku Ordo Malleus. Sięgnąłem po książkę "The Emperor's Gift" autorstwa Aarona Dembskiego-Bowdena., której nie przeczytałem  wcześniej ze względu na bohaterów - Szarych Rycerzy. Do ich przygód na kartach książek dość skutecznie zniechęcił mnie Ben Counter swoimi wcześniejszymi opowieściami - poprawnymi ale bez polotu. Tym razem jednak zarówno temat, jak i nazwisko autora zdawały się być gwarantami lepszej lektury.

Okładka książki utrzymana jest w typowej dla Black Library stylistyce. Akcja, pancerz, tu jakiś poblask siły psychicznej, gdzie indziej odblask strzałów. Mówiąc krótko - dzieje się, choć sama okładka nie jest przeładowana, widać na niej tylko jednego, walczącego Szarego Rycerza.

Sam autor w przedmowie do książki pisze, że nie jest to dzieło, nad którym początkowo pracował. Mając już napisaną znaczną część powieści, musiał przerobić ją tak, że zaczynał praktycznie od nowa - w międzyczasie ukazał się bowiem nowy kodeks Grey Knights, zmieniający nieco tło fabularne tego zakonu. Pisząc zorientował się też, że treść coraz mniej mówi o pierwszej wojnie o Armageddon, o czym początkowo miał pisać, a zamiast tego koncentruje się na wydarzeniach dziejących się wokół tego konfliktu. 

Głównym bohaterem powieści jest Hyperion, młody kosmiczny marine z tajemniczego 666. zakonu Szarych Rycerzy, których powołaniem jest walka, pod kierunkiem Imperialnej Inkwizycji, z Nienarodzonymi, jak określane są w zakonie byty demoniczne. Hyperion jest jednym z rycerzy niewielkiego oddziału, drużyny Castian, oddanego pod komendę inkwizytor Anniki Jarlsdottyr, pochodzącej z planety Fenris.

Inkwizytor wraz z towarzyszącymi jej rycerzami wyrusza na badanie tajemniczego wraku kosmicznej fregaty należącej do zakonu Kosmicznych Wilków. Jak się okazuje, okręt - mimo zniszczeń - nadal niesie pilne wezwanie dla bazującego na Tytanie zakonu Szarych Rycerzy. Armageddon, jeden z industrialnych światów Imperium, jest na skraju upadku, zalewają go hordy wyznawców Chaosu, zdradzieckich legionistów na czele z Angronem, demonicznym prymarchą.

Ale to nie Angron, który zresztą osobiście pojawia się na kartach książki, jest tu najważniejszy. Ani nawet nie Hyperion, narrator całej opowieści. Najważniejsze jest zderzenie się dwóch postaw. Pierwszej, reprezentowanej przez Inkwizycję wypalającą rozgrzanym żelazem grzech poznania prawdy o istnieniu demonów, Szarych Rycerzy i Chaosu, i drugiej, postawy Kosmicznych Wilków, chroniących bohaterów walczących na Armageddonie - prostych żołnierzy Gwardii Imperialnej i floty, skazanych na śmierć za to, że poznali największą tajemnicę Inkwizycji. Odmienne widzenie ochrony ludzkości doprowadza do konfliktu, który szybko przeradza się w jawną wojnę - którą włos dzieli od stoczenia się w otchłań konfliktu w rodzaju wojny o Badab. Kosmiczne Wilki samotnie prowadzą wojnę podjazdową z Szarymi Rycerzami, którzy - z ciężkim sercem, lecz jednak - wypełniają zadania zlecone przez inkwizytorów, niszcząc okręty transportujące pułki imperialne mające świadomość istnienia zła zza zasłony Osnowy i rycerzy stworzonych do walki z potworami z mitów. Walczą też z fanatycznym zakonem Adeptus Astartes - Red Hunters - całkowicie oddanym Inkwizycji w osobie Ghesmei'a Kysnarosa, naczelnego inkwizytora, stojącego za eskalacją całego konfliktu.

Dembski-Bowden umiejętnie przekazuje proste, honorowe zasady spadkobierców Russa i - równie umiejętnie - logiczne, lecz obarczone ciężkim brzemieniem śmierci racje Inkwizycji i Szarych Rycerzy. Dzięki temu czytelnik, wiedzący przecież więcej od bohaterów książki, nie ma prostego zadania. Rycerze z Tytana jawią się całkowicie nieludzcy, odhumanizowani, brutalni. Sam Hyperion zresztą, będący mocno nietypowym członkiem tego zakonu, widzi to doskonale. Nie jest w stanie zrozumieć działania ludzi, obcy jest mu ich kod kulturowy, nie potrafi interpretować ich zachowań. Z drugiej strony działania Synów Fenrisa budzą sympatię - choć wiadome jest, że - z logicznego punktu widzenia - rację może mieć Inkwizycja.

Konflikt tych dwóch postaw, walka między lojalnością i honorem, rozgrywająca się wewnątrz serc części Szarych Rycerzy - to właśnie o tym opowiada "The Emperor's Gift". To właśnie zmagania potężnych wojowników, schwytanych w sieć uzależnień, rozkazów i lojalności są solą fabuły Dembskiego-Bowdena. I to ten konflikt stanowi o wartości całej opowieści.

Wystarczyło dodać do tego jeszcze odrobinę informacji na temat 666. zakonu, sposobów jego działania i walki, by czytelnik miał problemy z oderwaniem się od kartek książki. Warty także wspomnienia jest opis spotkania inkwizytorów i przedstawiciela Szarych Rycerzy z Bjornem, obudzonym przez Wilki w celu przyjęcia delegacji napastników, zamierzających zniszczyć Fenris. Piękny kawał literackiej roboty.

Serdecznie i gorąco polecam. Jedna z najlepszych książek z uniwersum WH40K, jakie czytałem.

sobota, 27 lipca 2013

Płyta Galaxy Aflame - Bellum Internecinum | Galaxy Aflame's record - Bellum Internecinum

Dość dawno temu pisałem o rosyjskiej grupie Galaxy Aflame, tworzacej muzykę bardzo silnie inspirowaną grą "Warhammer 40 000". Teksty odnoszą się bezpośrednio do tła fabularnego, są nimi dosłownie przesiąknięte. Litania Gniewu, lament Tysiąca Synów, kuszenie Horusa - to nazwy niektórych z utworów zespołu, grającego muzykę, którą można określić jako heavy gothic industrial. Muzykę, która podoba mi się na tyle, że wylądowała na stałe w moim odtwarzaczu, choć jest dość odległa od tego, czym zazwyczaj pieszczę swoje uszy.
Z wielkim zadowoleniem zauważyłem, że kilkanaście dni temu w sieci ukazał się cały nowy album grupy, utrzymany w dokładnie tych samych klimatach. Zawiera on dziesięć utworów, część nowych - część znanych już wcześniej. Słucha się ich równie dobrze, jak wcześniejszych kawałków. Zainteresowani znajdą tu pełny album - dostępny za darmo legalnie. Tutaj natomiast znajduje się fanpejdż grupy, na którym podane są, między innymi, teksty utworów.

Some time ago I mentioned russian Galaxy Aflame music group, heavily influenced by "Warhammer 40 000" game. Texts are directly related to background of the game. Litany of Wrath, Lament of the Thousand Sons or Temptation of Horus - these are names of some of the group songs. Music may be labelled as heavy gothic industrial and personally I like it so much, that first seven songs, which were available earlier, are on my player all the time.
Well, I just noticed that few days group finally released its first full album, which is - fortunatelly - as deeply influenced by Wh40K, as earlier songs. Album contains ten tracks, some of them new, some of them already known. All are really cool I think. Full album - legal - is available for free here. And here you can find Facebook fanpage of the group, with lyrics, amongst others.

piątek, 26 lipca 2013

Kilka słów o malowaniu NMM dla początkujących | Few words about NMM painting for beginners

Autorem dzisiejszego tekstu, mającego za zadanie przybliżyć początkującym styl malowania kolorów metalicznych za pomocą zwykłych farb, znany jako Non Metallic Metal, jest Jarek "Camelson" Drabek, jeden z najlepszych polskich malarzy figurkowych. Tutaj możecie obejrzeć jego prace. Zdjęcia w tekście pochodzą ze strony Jarka i pokazują pomalowane przez niego figurki.

Inkub

Czesć, tu Camelson. Przekażę wam kilka ciekawostek na temat NMM, czyli techniki malowania znanej jako Non Metallic Metal. Stosując tę technikę malujemy element modelu tak, by sprawiał wrażenie użycia farb metalicznych, bez używania takowych. W malowaniu tą techniką najważniejsze jest ustalenie na samym początku punktu, z którego padać będzie wyimaginowane światło. Zazwyczaj jest to punkt położony nad figurkę, dokładnie nad jej głową, zenitalnie - tak jak pada światło słoneczne w naturalnych warunkach, w południe na równiku. 

Sama technika malowania NMM jest bardzo prosta, polega na odpowiednim mieszaniu farb. Zazwyczaj są to kolory czarny z różnego rodzajami szarości i bieli w przypadku srebrnego NMM, oraz czarny z farbami żółtymi, pomarańczowymi, brązowymi i białymi - w przypadku złotego NMM.

Technicznie malowanie złotego i srebrnego NMM nie różni się niczym od siebie, dlatego opiszę sposób malowania na kolorach srebrnego NMM.

Kiedy mamy już określony punkt padania światła i wiemy jakich farb chcemy używać, zaczynamy od nałożenia farby bazowej. W tym wypadku najlepsza będzie mieszanka czarnego i szarego - pośredniego koloru. Malujemy tak cały element. Następnie do mieszanki farb dodajemy nieco koloru szarego, malujemy nią kolejną warstwę. Ważne są tu dwie rzeczy - każda warstwa malowana jest farbą dobrze rozcieńczoną wodą, każda kolejna malowana warstwa malowana jest tak, by pozostawić widoczny kawałek poprzedniej warstwy, robimy w ten sposób widoczne przejścia, które potem wygładzimy :). Czynność malowania kolejnych warstw powtarzamy do momentu, w którym malujemy używając wyłącznie koloru szarego.

Po pomalowaniu elementu, czas na dodanie trochę półcieni. Użyjemy do tego jasnobrązowej farby, bardzo rozwodnionej, tak jak wash. Odrobinę nakładamy na czubek pędzla i "wsmarowujemy" w punkty pomiędzy najciemniejszym kolorem a najjaśniejszym. Dla kontrastu obok możemy zrobić dokładnie to samo używając koloru turkusowego.

Kiedy już mamy półcienie, używamy czarnego washa i robimy to samo co z półcieniami, tylko w tych miejscach, gdzie będą głębokie cienie. Powtarzamy tę czynność do momentu, w którym stwierdzimy, że kontrasty są wystarczajace. Następnie mieszamy czystą, białą farbę z dużą ilością wody i to samo robimy w miejscach gdzie ma być najjaśniejszy punkt. Potem bokiem włosia pędzla, na którym mamy czystą, białą farbę, malujemy ostre krawędzie naszego elementu.

Na sam koniec nakłądamy malutką kropelkę czystej białej farby i stawiamy punkcik w najjaśniejszym miejscu na krawędzi, po czym cieszymy się efektami :)

Przykładowe farby potrzebne do malowania szarego NMM (farby Citadel):
- Chaos Black
- Codex Grey
- Spacewolf Grey
- White

Półcienie:
- Bestial Brown
- Hawk Turquise

Miłej zabawy! :)

This short guide about painting Non Metallic Metal was written by Jarek "Camelson" Drabek, one of the best Polish miniature painters. You can see his works here. Photos in this article comes from Jarek's website and show miniatures painted by him.
Inkub

Hi, this is Camelson. I would like to share with you some basic informations about NMM - painting technique known as Non Metallic Metal. We can use this technique to paint some "metallic" parts of the model using ordinary, non-metallic paints. The most important thing in this technique is setting the light source. Usually it is the point directly above the miniature.

Non Metallic Metal painting is actually not that hard, it is just mixing paint correctly. Usually black with different shades of grey and white for silver NMM and black and yellows, oranges, browns and white for gold NMM.

Technically speaking, painting golden and yellow NMM is the same - I will briefly describe how to paint silver NMM.

Once we have estabilished light source and we know which paint to use, we start by mixing base colour. In the case of silver NMM I mix black and grey - making sort of dark grey. Paint with this mix whole element. Then add to the mix a little bit of grey and again paint another layer. There are two important things to remember here. First, each layer must be painted with thoroughly dilluted paint. Second, every layer should be painted slightly smaller, to leave small fragment of previously painted layer visible. We are leaving some visible layers of course but we will deal with them later. Layers should be painted tille the colour we use is pure grey.

It is time to add some middleshades now. We will use light brown paint, very strongly dilluted - just like wash. Put a little of this paint on the very tip of your brush and gently "smear in" between painted layers. We can use another colour - turquoise - for additional contrast.

Once we have middleshades painted in, it is time to paint strong shadows using black wash. Put a little of it on the very tip of your brush and "smear it" in the places, where strong shadows should be. We should repeat this till we will be satisfied with the contrast achieved. Then mix pure white with large quantity of water. With this mix we will paint some highlights in places, where light should reflect from the surface of the painted element. Then paint the very thin pure white line on the edges of the element, using side of the brush hair.

The very last step is painting a tiny dot of pure white on this edge, in the place where light reflects the most.

Examples of paints for grey NMM (Citadel paints):
- Chaos Black
- Codex Grey
- Spacewolf Grey
- White

Middleshades:
- Bestial Brown
- Hawk Turquoise

Enjoy! :)

czwartek, 25 lipca 2013

Ghoul z sierpem | Ghoul armed with a sickle

Trzeci z ostatniego tuzina ghuli, koniec malowania tego oddziału jest coraz bliżej. Ponownie stary wzór, jeden z mniej lubianych przeze mnie - głównie przez kłopoty z sensownym ustawianiem takich figurek w jednostce. Niestety - rzeczywistość WFB wygląda tak, że o ile ktoś nie używa figurek wyglądających jakby połkneły kij od szczotki, o tyle musi liczyć się z problemami przy ustawianiu ich w oddziale. Często konieczne jest wręcz odpowiednie ponumerowanie poszczególnych miniaturek i wstawianie ich w ściśle określone pola podstawki oddziałowej. Upierdliwe.
Ale w ramach małej nagrody dla samego siebie, mogę pokazać zdjęcie pomalowanej ostatnio całej trójki.

Third of the last dozen of ghouls, the end of painting this unit is closer and closer. And again, old miniature and - to be honest - one I don't really like. Miniature itself is fine but its pose causes a lot of problems during game. Unfortunately - in WFB if one is not using miniatures looking as being sculpted at "Attention" pose, one has problems with ranking them in the unit. It is quite a common thing to number miniatures under the bases and put them in the appropriate place marked on the movement tray. Stroppy thing to do.
As a kind of reward for myself, I can show a photo of all three ghouls together.









wtorek, 23 lipca 2013

Ghoul-Hamlet

Następny z dokańczanych trupojadów, do mojej hordy staroedycyjnych ghouli. A dlaczego Hamlet? To przez tę czaszkę trzymaną w ręku, tak mi się jakoś skojarzył. Malowanie identyczne jak jego poprzednik. Jedynym odstępstwem od malowanych już dokładnie takich samych figurek było potraktowanie jego broni jak zrobionej z brązu, nie z żelaza czy stali. Troszkę chyba przesadziłem z efektami krwi, chciałem jednak wprowadzić dobrze widoczny, bardziej jaskrawy element. Po ostatecznym lakierowaniu całej hordy, efekty takie jak wspomniany zostaną jeszcze poprawione lakierem błyszczącym.

Another one of my horde of old corpse eaters. Why Hamlet? Well, it is my sick imagination and this skull holded by ghoul. This miniature was painted in exactly the same way as previous one. The only thing painted slightly differently then in other ghouls holding swords or any other blades was painting this one as a bronze, not made of iron of steel. Old blood effects are a little too strong I think but I needed some visible, brighter splash of paint on the miniature. After finishing whole unit, models will be matt sprayed again and blood effects will be painted with gloss varnish.






niedziela, 21 lipca 2013

Wybrane z tygodnia 76 | Chosen from the week 76

Ciepło, wakacje trwają, trwa też okres ogórkowy w mediach, o czym można się z łatwością przekonać włączając telewizor, czytając gazetę czy zaglądając na popularne portale. Trwa... ale nie w "Wybranych z tygodnia". Dzisiejszy odcinek "tego co fajne w naszym hobby" jest, mam wrażenie, wyjątkowo bogaty.

Patrzajki:
- Świetny wątek na forum The Daemonic Legion, w którym Fifth_Miracle przygotowuje swoją armię demonów Slaanesha. Swoją do tego stopnia, że rzeźbi większość figurek.
- A skoro jesteśmy już przy Slaaneshu, tu można zobaczyć bardzo klimatyczną armię Emperor's Children w malowaniu studia malarskiego Ballistic Skill Four. Jest o tyle ciekawa, że odbiega nieco od czystej purpury, tak wszechobecnej w większości interpretacji malarskich tego Legionu.
- Czołg Malcador Infernus produkcji Forge World w malowaniu Juana z bloga Miniature paintings by Juan.
- Hmm... Kolejny link, kolejna rzecz do WH40K, coś dziś monotematycznie. Ale to się jeszcze zmieni. Piękny, jeśli można w tym przypadku użyć tego słowa, drednot Death Guard pomalowany przez LUKa z bloga Brush Brothers.
- Przeskoczmy na chwilę z bloga polskiego na rosyjski, na wspominany w poprzednich odcinkach "Wybranych..." kącik sieci należący do Nadii, czyli River. Pomalowała ona niedostępną jeszcze w sprzedaży grupę dowodzenia złych krasnoludów rosyjskiego producenta Russian Alternative. Swoją drogą, ma on w ofercie naprawdę bardzo fajne figurki.
- A tutaj galeria zdjęć pewnej dioramy Gwardii Imperialnej, którą można było obejrzeć na Golden Demonie 2010 (można także zerknąć na kilkanaście innych prac jej autora)...
- Bardzo duża galeria rozmaitych prac w skali 1:72 autorstwa Toma Somfelda. Prezentowane są miniaturki głównie z okresu rewolucji amerykańskiej i drugiej wojny światowej. Nie są może pomalowane w sposób mistrzowski, jednak zdjęcia robią bardzo dobre wrażenie.
- Powrót do świata Warhammera - świetnie pomalowany czarny smok Mrocznych Elfów w malowaniu We7.
- Obszerna galeria prac Marcela Dulonga - modele historyczne i nie całkiem historyczne. Świetne zdjęcia. Praca tego autora przedstawiająca artylerzystów z Death Korps of Krieg widoczna jest obok polskiej części notki.
- Forgefiend Czarnego Legionu pomalowany przez Garfy'ego z bloga Tale of Painters.
- Cykl artykułów zamieszczonych na blogu 5th Dimension, napisany przez Katana, a przedstawiający proces tworzenia dioramy "Powrót Starych Bogów", tworzonej na potrzeby konkursu "Armies of the Parade". 
- Tu można zobaczyć piękną minidioramkę polskiej husarii, pomalowaną przez Krassusa z bloga Wargaming Zone.
- Skończona diorama do gry "Rivet Wars", zrobiona przez Roba Hawkinsa. Kilka tygodni temu podawałem linka do artykułu, w którym Rob opisywał, jak zrobił sterowiec widoczny w tej pracy.
- Jedno ale świetne zdjęcie, pokazujące stół do gry "Deep Wars" - skirmisha osadzonego w podwodnym świecie.
- Piękna diorama historyczna autorstwa Rafała Jankowskiego - polski autor i polski temat.
- Do czego można wykorzystać bitsy pozostałe po sklejeniu rozmaitych Tyranidów? Do tego - powstająca flota kosmicznych monstrów do "Battlefleet Gothic" lub dowolnej innej gry tego rodzaju. 
- A na koniec tej części zestawienia, James Wappel i pomalowany przez niego motocyklista zakonu White Scars.

Poradniki wszelkiego rodzaju:
- Oldhammer to nazwa pewnego oddolnego ruchu miłośników starych edycji Warhammera, powiedzmy gdzieś tak do trzeciej, góra czwartej edycji włącznie. Jednym z ważniejszych miejsc w sieci dla tego ruchu jest blog Realm of Chaos 80. Na jego łamach opublikowany został tekst o tym, jak zacząć się w to bawić.
- Świetny poradnik autorstwa jednego z najlepszych malarzy figurkowych świata, Bohuna, o malowaniu kosmicznego marine z zakonu Lamentersów. Zakon zakonem, a zasady malowania zasadami. Must see.
- Powrót na blog Jamesa Wappela i krótki poradnik dotyczący wykorzystywania ramek żywicznych, jakie często odcinamy od przygotowywanych modeli.
- Na blogu Massive Voodoo pojawił się bardzo dobry, prosty poradnik wideo pokazujący jak samodzielnie zrobić mokrą paletę. Jeśli jeszcze nie używasz czegoś podobnego, najwyższy czas zacząć.
- Pozostańmy na chwilę w temacie pomocy wokółhobbystycznych - na nowozelandzkiej stronie Photo-Info znalazłem artykuł dotyczący samodzielnego zrobienia estetycznego, składanego namiotu bezcieniowego do fotografowania figurek.
- Andrew Saunders zamieścił na swoim blogu Loki's Great Hall dwuczęściowy artykuł pokazujący jak samodzielnie zrobić normandzkie bocage w skali 15 mm (część pierwsza, część druga).
- Poradnik malowania oczu w skali 28 mm po raz pierwszy (autorstwa Angela Giraldeza)...
- ... i po raz drugi, napisany przez matheo z bloga Paints of War.
- Giraldez opublikował też kilka dni temu na fejsie poradnik, a właściwie serię zdjęć pokazujących kolejne etapy malowania jednej z nowych dużych figurek do Infinity - Anacondy.
- Na świetnym blogu Sproket's Small World Davida Sopera można przeczytać tutorial pokazujący jak zrobić śnieg na podstawce przygotowywanego modelu.
- Will Grundy zamieścił na swoim blogu drugą część tekstu pokazującego, jak zrobić ruinę domu z drewnianych ścinków.
- Tę część dzisiejszego zestawienia chciałbym zakończyć linkiem do dokumentu, w którym zawarte są oceny sędziowskie wspominanego już na tych łamach konkursu malarskiego Spring Angel 2013. Dokładne omówienia poszczególnych sędziów, plusy i minusy poszczególnych prac okiem członków jury. Chciałoby się widzieć więcej takich materiałów z konkursów malarskich.

Darmoszka:
Dziś trzy linki, tyle że jeden baaaaardzo obszerny. Tutaj można zapoznać się z darmowym periodykiem "Warning Order" publikowanym w Sieci przez Wasatch Front Historical Gaming Society. 35 numerów, kolejny w opracowaniu, mnogość tematów, pisane przez i dla wargamerów. Naprawdę, jest w czym przebierać.
Drugi z linków prowadzi do bloga Skulldred, na którym można zapoznać się z powstającą grą skirmishową o takiej samej nazwie, pisaną przez Davida Kinga. By się w to pobawić, na razie konieczne jest zapisanie się do udziału w beta-testach.
Ostatnią rzeczą w tym dziale, na jaką chciałbym zwrócić uwagę Szanownych Państwa, jest ten blog, a dokładniej wpis poświęcony rozgrywaniu wojny sześciodniowej na zmodyfikowanych zasadach Flames of War. Trafił on do kategorii darmowe, ponieważ zawiera dobrze zrobione zasady ogólne, a także rozpiski sił izraelskich, egipskich oraz jordańskich - a w przygotowaniu siły Syrii oraz OWP.

Inne:
Wargaming to często okazja do zabawy w tworzenie światów, oddziałów, kampanii i wojen. Lubię czasami poczytać coś w tym klimacie, a ostatnio trafiłem na bardzo interesujący przykład tworzenia całego demonicznego boga Chaosu do Warhammera - oczywiście jednego z pomniejszych. Jeff Vader z bloga Officio Conventorum wymyśla, ilustruje i buduje figurki demonów i wyznawców boga Mhorrigota, którego domeną jest cynizm, obojętność oraz bezwzględność. Doskonała robota - ilustracja większego demona tego boga zdobi angielską część dzisiejszych "Wybranych...". Dostępny jest także drugi z wpisów z tej serii.

Jeśli jesteście ciekawi, o czym pisałem w "Wybranych..." siedemdziesiąt pięć odcinków temu... zajrzyjcie tutaj. Serdecznie polecam także podobne zestawienie, może nieco bardziej warhammerocentryczne, pojawiające się co tydzień na zaprzyjaźnionym blogu Quidamcorvusa.

It is finally hot summer here, school holidays are in a full swing as it is cucumber season, at least judging by the programmes of tv stations, paper magazines or Internet news sites. But fear not - "Chosen of the week" is as good as ever, with this issue being one of the biggest so far I think.

Galleries and cool photos:
- Excellent thread on the "The Daemonic Legion" forum, where you can see how Fifth_Miracle builds his own Daemons of Slaanesh army. His own in purest sense of this word, as he even sculpts most of miniatures.
- Speaking about Slaanesh - take a look at this great Emperor's Children army painted by Ballistic Skill Four Painting Studio. This army is so interesting because it is not entirely purple like most Emperor's Children miniatures out there.
- Malcador Infernus tank produced by Forge World and painted by Juan from Miniature paintings by Juan blog.
- Well, another link, another WH40K thing... Very nice (if nice is a right kind of word to describe anything connected with Nurgle) Death Guard Legion dreadnought painted by LUK from Brush Brothers blog.
- Let's for a moment jump from a Polish to Russian blog - Nadya River and her evil dwarfs command group - excellent, yet unreleased miniatures from Russian Alternative producer. Other sculpts in this manufacturer's catalogue are really nice too.
- Check this cool Imperial Guard vignette, one of the Golden Demon 2010 entries (and some other works by its author).
- Another one Imperial Guard vignette, painted by Tekmet back in 2010. This one got mixed reactions as it shows how brutal war really is.
- Very large gallery of 1:72 vignettes by Tom Somfeld. There are mainly AWI and WW2 miniatures being presented there. Figures are maybe not the masterclass level but photos are really good.
- Return to the Warhammer universe - excellent Dark Elves Black Dragon painted by We7.
- Large gallery of Marcel Dulong's masterpieces - both historical and non-historical ones. Great photos. Marcel's Death Korps of Krieg heavy mortar is visible next to the Polish part of this article.
- Forgefiend of Black Legion, painted by Garfy from Tale of Painters blog.
- Series of articles published on 5th Dimension blog by Katan. He describes building his "Armies on the Parade" vignette named "Return of the Old Gods".
- Here you can see small vignette of Polish Winged Hussars in 15 mm scale painted by Krassus from Wargaming Zone blog.
- Rob Howkins finished his "Rivet Wars" diorama. I already linked his article about building a dirigible for this vignette, now you can see how it looks entirely finished.
- Just one but really nice photo of finished "Deep Wars" underwater skirmish game board..
- If you ever wondered what to do with all leftover bits from Tyranids models, look no further. Just look here. Great looking Tyranid space fleet for "Battlefleet Gothic" or any other space combat game.
- Last link in this part of this issue of "Chosen..." will take us to James Wappel's blog and his first painted bike from White Scars chapter.

All kinds of guides: 
- Oldhammer is a name of kind of grassroots movement of fans of old editions of Warhammer - third, maybe fourth edition at the most. One of the most important websites of this movement is Realm of Chaos 80 blog. You can read how to get involved in playing old Warhammer games there.
- Excellent painting guide written by one of the best miniature painters of the world, Bohun. He writes how to paint Lamenters Space Marine but - to be honest - chapter is not really important here. A great opportunity to see how paints this master of the brush. Must see. Really.
- James Wappel's blog again and his short tutorial about using resin sprues - leftovers from cleaning resin models..
- Massive Voodoo and video guide about making your own wet palette. Start using one if you are not doing this yet.
- You can read great guide about building your own compact light tent here..
- Andrew Saunders from Loki's Great Hall presents how to make bocage in 15 mm scale (part one, part two).
- Painting eyes in 28 mm scale by Angel Giraldez...
- ...and painting eyes in 28 mm scale by matheo from Paints of War blog (Polish only but lots of photos and drawings makes "reading" easier;)).
- Another "tutorial" by Angel Giraldez (series of step-by-step photos in reality). This great painter shows how he paints new "Infinity" miniature - Anaconda.
- David Soper running great Sproket's Small World blog writes how to make snow covered display base.
- Second part of making a ruined house article written by Will Grundy.
- And last but not least - Spring Angel 2013's jury verdict document. I wish all painting competitions verdicts were presented in such form. Detailed description of winning entries with good and bad things pointed out by jury.

Freebies:
Three things today. Here you can find all issues of Wasatch Front Historical Gaming Society's "Warning Order" free internet magazine. 35 issues and LOTS of wargaming articles.
Second link will lead to Skulldred blog, where you can familiarize yourself with upcoming skirmish fantasy game being written by David King. You must register for beta tests in order to download the rules.
Last thing is all about Six-Day War in 15 mm scale. You can read and download modified "Flames of War" rules for refightning this war here. There are army lists for Israel, Egypt and Jordanian forces as well, with Syrian and PLA forces being still in works.

Other:
For many players wargaming is about building - worlds, units, campaigns, wars. I like to read something like this sometimes and here you can read very interesting example of such "building". Jeff Vader from Officio Conventorum blog makes his own lesser Chaos god using "Realm of Chaos" rulebooks. He invents, draws and builds miniatures of Mhorrigot - god of callousness, cynicism, ruthlessness and indifference. Excellent piece of work - his drawing of greater demon of Mhorrigot is visible next to the English part of this note. You can also read second article about his imaginary god...

If You are curious what was presented in second part of "Chosen from the week" so many weeks ago, check here. You can also find similar articles, with maybe a little more Warhammer related things thrown in, on excellent Quidamcorvus' blog.

piątek, 19 lipca 2013

Z otchłani czasu - los oddziałów walczących dla Ordo Malleus | From the abyss of time - fate of units fightning for Ordo Malleus

W służbie Ordo przeżywają jedynie Szarzy Rycerze. Członkowie wszystkich innych oddziałów giną po oddaniu ich pod rozkazy Ordo. Przyczyna zniszczenia jednostek wojskowych, przydzielonych do Ordo Malleus, jest prosta. Wszyscy żołnierze, którymi dowodził Inkwizytor Zwyczajny, mieli kontakt z Demonami. Poznali jedną z najmocniej strzeżonych tajemnic Imperium: wiedzą, że Demony istnieją, a Chaos jest straszliwym zagrożeniem. Ci żołnierze, którzy przeżyją bitwę lub kampanię, są zabijani, z pełnymi honorami wojskowymi, wkrótce po zakończeniu działań bojowych. Z łatwością można ich zastąpić, a Ordo Malleus likwidowało już całe pułki i korpusy Armii Imperialnej.

Najlepszy przykład takiego działania miał miejsce pod koniec Oczyszczenia Nexxas (M.40.561). W walce z najazdem Zdradzieckich Legionistów Dzieci Imperatora wziął udział cały korpus Armii Imperialnej. Po odparciu ataku korpus został zniszczony w bombardowaniu orbitalnym przeprowadzonym przez okręt Ordo. Archiwa Imperialne zmieniono, zapisano w nich, że odpowiedzialność za zniszczenie jednostek spada na siły renegackich Eldarów.

Jedynym powszechnym wyjątkiem od tej reguły sekretnej likwidacji są jednostki Adeptus Astartes. Egzekucja Marine postrzegana jest jako marnotrawstwo. Jednostki Marines nie są wybijane, zamiast tego poddaje się je praniu mózgów - niszczy się ich umysły, nie ciała. Pranie mózgu usuwa dokładnie wszelką pamięć o prawdziwej działalności Ordo Malleus, wiąże się jednak z koniecznością powtórnego szkolenia ofiary tego procesu. Marines, którzy zostali poddani tej procedurze nie potrafią nawet samodzielnie się odżywiać, nie mówiąc nawet o walce dla Imperium.

Spośród Adeptus Astartes pamięć mogą zachować jedynie Szarzy Rycerze, zbrojne ramię Ordo. Wraz z upływem stuleci jasnym jest, że Szarzy Rycerze zachowują w tajemnicy sekretną wojnę Ordo z Chaosem równie dobrze, jak Inkwizytorzy.  
(Fragment podręcznika "Realm of Chaos Slaves to Darkness", 1988)

Only the Grey Knights survive in the service of the Ordo. All other troops die when given over to them. The reason for non-survival among military units attached to the Ordo Malleus is simple. Any troops that an Inquisitor Ordinary has commanded have been exposed to Daemons. They are privy to one of the most closely-guarded Imperial secret: that Deamons exists and Chaos is terrible threat. Those that survive a battle or campaign are executed, with full honors, shortly afterwards. They are expendable, and entire Imperial regiments and corps have been despatched by the Ordo Malleus.

The most notable occasion was at the end of the Nexxas Exculpation (M.40.561). An incursion by the Traitor Legionnaires of the Emperor's Children was opposed by a complete Imperial Army corps. Once the invasion had been beaten off the corps was destroyed by orbital bombardment from an Ordo warship. The Imperial records were altered to show that a renegade force of Eldar was responsible for the destrucion ot the unit.

The only general exception to this policy of secrecy-by-extermination are Adeptus Astartes units. Execution of a Marine is seen as wasteful. Marine units are mindscrubbed rather then killed - their memories destroyed rather than their bodies. Mindscrubbing removes any and all memories of the Ordo's true purpose, but requires its victims to be completely retrained. Mindscrubbed Marines cannot even feed themselves, let alone fight for the Imperium.

Of the Adeptus Astartes only the Grey Knights, the Ordo's "Chamber Militant" are allowed to retain their memories. The centuries have proved that the Grey Knights can keep the secret of the Ordo's hidden war against Chaos as well as any Inquisitor.
(Excerpt from the "Realm of Chaos Slaves to Darkness" rulebook, 1988)

czwartek, 18 lipca 2013

Parszywa dwunastka | The dirty dozen

Parszywą dwunastką jest taka właśnie liczba pozostałych mi do pomalowania ghuli. Co prawda, część już jest gotowa, a część w bardzo zaawansowanych pracach wykończeniowych, niemniej jednak tuzin pozostał do pokazania - dziś pierwszy stwór z tego grona.
Ponieważ do przyspieszenia prac użyłem aerografu, wszystkie pozostałe jeszcze trupojady będą prezentować zbliżone kolory - zgniłozielony z akcentami czerwieni i purpury. Aerografem naniosłem warstwę białego podkładu, potem tryskając głównie od dołu kolorem czarnym stworzyłem warstwę najgłębszych cieni. Poprawiłem nieco psiukając z góry kolor biały i zająłem się kolorem podstawowym ciała - w tym wypadku był to któryś z zielonych kolorów Vallejo, z ich palety kolorów historycznych z okresu II wojny światowej - niestety, nie pomnę który. Dodawałem do niego potem nieco przygaszonego żółtego i bieli, psiukając coraz to jaśniejsze - i mniejsze - rozjaśnienia zenitalne. Po wyschnięciu farby nałożyłem olejny wash w kolorach purpury i czerwieni. Kiedy figurka była już sucha, domalowałem finalne rozjaśnienia farbami akrylowymi, detale jak pazury, oczy czy język i broń.

The dirty dozen is my last twelve miniatures of old ghouls for my unit of them. To be honest, some of them are already fully finished and all of them are just waiting for final touches but there is still full dozen of them to show. And today is first of them.
To speed up the painting I used airbrush so whole dozen of corpse eaters will be finished in very similar colors - muted, rotten green with some purples and reds. White basecoat was airbrushed on all miniatures at the same time, then I spray black on the lower surfaces, to make instant, strong shadows. Then I airbrushed white again - zenitally and after that miniature was airbrushed with some Vallejo green color. Unfortunately I don't remember which one - some green from historical WW2 range. Highlights were done with adding muted yellow and white to the green paint and gently airbrushing it in lighter and lighter layers zenitally. After the paint was dry it was time for oil washes (purple and red) to make some smooth color transitions on joints, wounds and to give miniature some colors. After that final highlights were painted with standard brush and acrylic paints, as were all details - claws, teeth, eyes.







środa, 17 lipca 2013

Murki i zarośla sprzed lat | Walls and hedges from the past

W minioną niedzielę miałem okazję przejrzeć stare pudła z różnymi rzeczami związanymi z hobby. W jednym z praktycznie zapomnianych pudełek znalazłem pozostałości moich najstarszych "prawdziwych" terenów. "Prawdziwych", bo nie z papieru - od samego początku niespecjalnie podobały mi się tekturowe dodatki, którymi raczył nas, wtedy mój jedyny, wydawca. Na zdjęciu obok widać zbliżenie na żywopłot wykonany z wargamingowego materiału marzeń - grubych, zielonych ściereczek do zmywania. Do dziś moje oko czujnie przegląda półki odpowiednich sklepów, w poszukiwaniu takich - wyłącznie zielonych - akcesoriów (pokazuję je obok początku angielskiej wersji notki). Żywopłot wykonałem kierując się chyba jakimś poradnikiem, wygrzebanym w którymś z bardzo starych "White Dwarfów". W sumie, przy lekkim przymknięciu oka, broni się do dziś. Miałem ich sporo więcej ale do dziś przetrwały tylko te trzy widoczne na fotografii. Kolejne zdjęcie pokazuje pozostałości mojej kolekcji murków. Wykonanie banalnie proste, a efekt chyba byłby całkiem przyzwoity, gdybym je odpowiednio postarzył i zrobił troszkę mniej bajkowe, a bardziej realistyczne. A na ostatnim zdjęciu widać komercyjne żywopłoty, dokładnie takie, jakie widywało się wtedy - na początku lat 90. minionego wieku - na zdjęciach w "Białym Krasnalu". Ech, to były wtedy prawdziwe rarytasy...
Zastanawiam się, czy nie napisać poradników pokazujących jak zrobić takie proste elementy terenu...

Last Sunday I searched through my hobby-related old boxes with wargaming stuff. In one of boxes I found some leftovers of my the oldest "true" terrain pieces. "True" - means not made from cardboard. Since the very beginning of my adventure with wargaming, cardboard terrain was barely tolerated by me - it just doesn't look good enough on the table I think. Photo above shows close-up of one of my home-made hedges, made from one of the most versatile wargaming material ever - scouring heavy duty green pads (visible next to this note). I'm looking for green variant to this very day, every time when I'm in the right store. Hedge was made according to the instructions published in one of the old "White Dwarfs" I think - and it is still almost ok in my opinion - for fantasy battles. I have had quite a few more but the three of them visible on one of the photos are the last still in my possession. Another photo shows remains of my "walls" collection. Making such walls is very easy and final result could be satisfying - with more realistic size and weathering of course. And on the last photo you can see commercial hedge, exactly the same as the ones visible on the pages of "White Dwarf" in these bygone days... True treasures then, in Poland...
I wonder... should I write some tutorials about building such simple terrain?





wtorek, 16 lipca 2013

Epic 30K: odsłona dwunasta | Epic 30: part twelve

Trochę cicho było ostatnio o naszym projekcie Epic 30K - ale coś tam się dzieje i w tym temacie, tyle że raczej wolno. Mój brat pomalował wcześniej swoje drednoty, a ja na warsztat wziąłem trzy pierwsze Land Raidery, starutkie modele pochodzące jeszcze z pudełkowej gry "Space Marine", pierwszego wcielenia Epica. Dzięki temu, że są takie stare, idealnie wpisują się w klimat Herezji Horusa, przedstawiają bowiem pierwszą wersję tego pojazdu, bardziej klockowatą od późniejszej. Malowanie prościutkie, raczej na szybko. Podkład, delikatny wash olejny (chyba ciut za delikatny nawet), a potem detale, rozjaśnienia, delikatne przybrudzenia. Po pomalowaniu reszty pojazdów na czołgach pojawią się jeszcze kalkomanie ze znakiem Legionu.

Our Epic 30K project is not forgotten but progress has been really slow. My bro painted his three dreadnoughts lately and I managed to paint just three Land Raiders for my Legion, very old models which comes from original boxed "Space Marine" game, first so to say edition of GW's Epic. And as they are so old, they fit perfectly in Horus Heresy era - they represent older Land Raider design, from the Rogue Trader era, even more boxed and higher then current ones. Painting is very simple - basic color, light oil wash (maybe too light), then details, some highlights and light weathering. There will be also decals added to all vehicles, with Legion's Iron Gauntlet, but I have to finish them all first.




niedziela, 14 lipca 2013

Prosto z pudełka: omówienie zestawu "Woodland Indian War Party" produkcji Conquest Miniatures/Warlord Games | Straight from the box: review of "Woodland Indian War Party" boxed set by Conquest Miniatures/Warlord Games

Szukając figurek do "Muskets & Tomahawks" dokonałem przeglądu oferty rozmaitych firm. Całkiem liczni producenci mają w swoich katalogach figurki odpowiadające tematyce i okresowi gry, z jakością jest już - niestety - trochę gorzej. Są tacy, którzy mają figurki bardzo wierne źródłom pod względem detali, dające się z łatwością przypisać do określonych plemion/oddziałów/jednostek, są też tacy, u których detale są, powiedzmy, nieco ogólne. A kiedy zacząłem jeszcze zastanawiać się nad rzeźbą figurek, okazało się, że grono odpowiadających mi wytwórców dość znacznie się zmniejszyło. Wśród tych, które nadal pozostawały w kręgu moich zainteresowań, były produkty firmy Conquest Miniatures. Producent ten specjalizuje się w tematyce związanej z Indianami, ma duży wybór wojowników z poszczególnych plemion, a także żołnierzy brytyjskich i francuskich, osadników, członków oddziałów nieregularnych, itp. Po obejrzeniu zdjęć pomalowanych figurek stwierdziłem, że znalazłem to, czego szukałem. Co więcej, ku mojemu zadowoleniu okazało się, że firma Warlord Games zaczęła sprzedawać pudełkowe zestawy metalowych figurek Conquesta w ramach swojej linii produktów przeznaczonych do gry "Black Powder", oszczędzając mi mozolnego wybierania mniejszych zestawów.

Pudełko w które zapakowane są miniaturki wykonane jest ze stosunkowo cienkiej tektury, podatnej na zgniecenia. Na przedniej stronie widoczna jest grafika pokazująca Indian w walce, tylna strona zawiera króciutki rys historyczny, zdjęcie pomalowanych figurek oraz wyróżnione dwie figurki, wśród których znajduje się sachem - indiański wódz.

Wewnątrz opakowania umieszczona jest wkładka z grubej tektury, w której wycięciach znajdują się dwa plastikowe blistry z figurkami, oraz dwustronna, kolorowa ulotka przedstawiająca ciut dokładniej historię Indian z terytoriów obecnej wschodniej Kanady i północnego wschodu USA wraz z przykładem malowania - identycznym jak na tylnej stronie pudełka. Ulotka zawiera także opis taktyki Indian leśnych.

Miniaturki, których jest dziewiętnaście, nie są zabezpieczone w żaden sposób przed uszkodzeniami - poza plastikiem blistra. Prawdę mówiąc, już podniesienie pudełka napawa pewnymi obawami - wyraźnie daje się słyszeć stukot i grzechotanie obijających się o siebie miniaturek. Na szczęście w moim pudełku nie było poważniejszych uszkodzeń, ale już w pudełku brata, Mormega, wódz Indian miał ułamaną rękę z muszkietem. U mnie najpoważniejsze zniszczenia to bardzo mocno zgięte lufy dwóch muszkietów. Podejrzewam jednak, że tego rodzaju uszkodzenia powstają jeszcze na etapie wyciągania figurek z formy i są oznaką badziewnej kontroli jakości. Wyprostowanie takich luf, co oczywiście jest możliwe, po pierwsze osłabia metal, po drugie nigdy nie udaje się do końca. Widać to zresztą na zdjęciach dołączonych do notki. Dwa z nich pokazują figurki z pogiętymi lufami, prosto z pudełka, dwa kolejne przedstawiają te same miniaturki już po próbach starannego wyprostowania luf - nadal są one delikatnie powykrzywiane i nic już się z tym raczej nie da zrobić.

Wśród figurek jedna jest niedostępna poza tym zestawem - to model wodza. Pozostałe pochodzą z różnych zestawów produkcji Conquest Miniatures, rozpoznałem figurki z zestawów "Iroquis warriors A" oraz "B". Ogółem moje pudełko zawiera piętnaście różnych figurek i cztery będące duplikatami. Część póz figurek jest do siebie mocno zbliżona, miniaturki różnią się jednak znacznie detalami wyposażenia - przy odpowiednim malowaniu z pewnością będą się dość mocno różnić od siebie. Jak w innych zestawach pudełkowych Warlord Games, w pudełku nie ma podstawek - miniaturki zaopatrzone są w niewielkie, nieregularne podstawki metalowe, do grania trzeba będzie jednak przykleić je albo na podstawkach wyciętych z płytki plastikowej, albo na dostępnych w sklepach podstawkach plastikowych. Wszystkie figurki uzbrojone są w broń palną, większość broni - jeśli nie wszystkie - to muszkiety.

Figurki wykonane są w prawdziwej skali 28 mm, co oznacza, że są stosunkowo proporcjonalne. Porównanie z figurkami braci Perrych pozwala stwierdzić, że są od nich minimalnie mniejsze. Są jednak bardziej szczegółowe, odnoszę także wrażenie, że ich pozy są generalnie bardziej dynamiczne. Detale, zwłaszcza fryzury, pozwalają przypuszczać, że figurki przedstawiają Irokezów nie-Huronów, ogólnie jednak nadają się do wykorzystania po obu stronach konfliktu, czyli wojny francusko-indiańskiej.

Jakość odlewów jest dość dobra - choć poza wspomnianymi pogiętymi elementami, w zasadzie na wszystkich figurkach miałem wyraźne linie podziału formy, nie zauważyłem jednak poważnych uszkodzeń, w rodzaju niedolanych fragmentów. Co prawda, praca pilnikiem będzie niezbędna, sądzę jednak, że efekt będzie tego wart.

Looking for a miniatures for "Muskets & Tomahawks" I searched through catalogues of many companies. There is quite a lot of manufacturers producing figures for this period but I've found that quality of sculpts is lacking in many cases - at least judging by the pictures available online. Most of the producers sell miniatures lacking specific details making them members of particular tribe - specific haircuts, leggins or boots are almost non existent. And as I was looking for a British-allied Indians, I wanted them to be as close to originals, as possible. Fortunately Conquest Miniatures makes exactly what I need - higly detailed miniatures of Woodland Indians in dynamic poses, with enough details to mark them as belonging to specific tribes. This company makes full range of accompanying miniatures also (settlers, soldiers, rangers, etc. - for both sides of the conflict). After seeing some pictures of painted miniatures online, I decided to buy miniatures from Conquest. Fortunately, Warlord Games has just started selling Conquest's French-Indian War products then, and most important miniatures were repacked in boxed sets under the label of WG's "Black Powder" game. Great!

Box itself is made from rather thin cardboard, prone to being damaged easily. Front side has large, very nice painting of Woodland Indians war party at combat, back side has photos of painted miniatures and short text describing Indian's history. There is one photo of Indian chief - sachem - being especially visible, as this miniature is unique for this boxed set.

Inside there is a sheet of much thicker cardboard with two plastic blisters stuck in it and two-sided color leaflet with more detailed history of Woodland Indians, their tactics and examples of painted miniatures - the same as are visible on the back side of the box.

Miniatures inside blisters - nineteen figures - are not protected from damages in any way - besides the plastic blister itself. They move inside blisters VERY easily. To be honest I have had a bad feelings about this right after getting the box  - miniatures hitting each other were clearly audible. Fortunately, my figures weren't damaged but this was not the case with my bro's box. His sachem has broken arm with the weapon. Most serious damage in my box were two badly bended barrels but I think they were bended in the factory, during removal from the moulds. This is sign of pretty bad quality control for me, as making such barrels perfectly straight isn't easy and it tends to weaken the metal. You can see on some pictures both bended muskets and how they look like after I tried to make them straight.

One of the miniatures inside the box is exclusive to this set - Indian sachem. The rest comes from different sets of Conquest Miniatures, I think they are taken from "Iroquis Warriors A" and "B" sets mostly. There are fifteen different miniatures inside my box, with four more being duplicates. Some miniatures look similar but they have different gear, haircuts, etc. Painted with different colors, they will certainly look different enough on the table. As with all other Warlord Games' boxed sets, there are no bases inside - all miniatures have integral small metal bases but they certainly need to be based on commercial or homemade bases for gaming. All miniatures carry gunpowder weapons, most of them, if not all, are muskets.

Miniatures are sculpted in true 28 mm scale, which means they are almost correctly proportional. In comparison to Perry Miniatures' Indians, they are slightly smaller but much more detailed. I think they are little more dynamic too. Details, especially haircuts, identify them as Iroquis - non-Hurons. As the largest differences between Hurons and other Iroquis were colors and haircuts, I think it is safe to say that they can be useful for both sides of French-Indian war.

Quality of casting is pretty good - besides two bended barrels all my miniatures have clearly visible mould lines too, but there was no miscasts or any deformities. Working with small file will be necessary, of course, but I think final effect will be great.